zostałam postawiona w patowej sytuacji

13.12.10, 12:21
w związku ze Świętami. Ale najpierw muszę dodać kilka słów na temat mojej rodziny. Wychowuję sama syna i mieszkam z nim sama. Moja matka (wiekowa już nieco ma ponad 80 lat) strasznie się zgorszyła faktem, że syn urodził się bez ślubu (a na dodatek kościelnego). Temat ten nigdy nie został dla niej zamknięty. Nie mówię w ogóle o tym, że dostalam od niej zero wsparcia (zwłaszcza w okresie, kiedy byłam matką, a ona babcią), ale jeszcze dostawałam listy z bardzo bolącymi sformułowaniami. Pokrótce moja matka uważa mnie za grzesznicę, a znakiem mojego nawrócenia będzie, jak ja ją przeproszę za całokształt i za to że mam dziecko. Moja matka w stosunku do każdej ze swoich 4 córek zachowywałą się podobnie (awantury - u mnie w wieku dorastania, u sióstr - na studiach, negacja, brak kontaktu z wnukami, pretensje itp.).
Był okres, kiedy sobie uświadomiłam, że rodzicie się starzeją i raz w miesiącu jeździłam do domu posprzątać im i trochę pomóc. Bardzo mnie bolało, że spośród 2 mieszkających w Polsce moich siostr, nikt się nie kwapi. Stan ten przerwało moje zajście w ciążę. Wowczas nagle moja siostra, której dotąd w żaden sposób nie dało się nakłonić, żeby odwiedziła rodziców, nagle się przestała "bać" mojej matki, a wręcz jej rozmaite działania, żeby pomóc rodzicom eskalują, niezależnie od tego, czy są potrzebne czy nie.
W tym roku postanowiła zaprosić na Swięta rodziców i mnie przy czym nie zapytała się mnie nawet tylko oznajmiła mi to jak fakt, przy moim synu. W ogóle nie pomyślała, co to dla mnie będzie za Wigilia, jak ona się kiedyś "bała" naszej matki i nikt ją do niczego nie nakłaniał ani nie zmuszał (na przykład do odwiedzenia rodziców i wyręczenia mnie w obowiązku pomagania im). Tak samo mnie okropnie razi, że w zeszłych latach akurat wyjeżdżała na święta i akurat nie chodzi mi o sam ten fakt, jej sprawa jej plany, tylko o formę, oznajmiała mi zawsze o tym półgębkiem w ostatniej chwili, widocznie jej zwisało, że sama sobie urządzę święta z synem, że do ostatniej chwili przed świętami mam dużo pracy (bo akurat wtedy tak było). Teraz odmiana o 180 stopni i też w sumie ma mnie w d.... . Generalnie, co mnie w siostrze okropnie drażni, to jej chęć "pomagania" i ataki "dnia dobroci dla zwierząt" połączone z kompletną bezmyślnością co do uczuć obiektu okraszoną gafami z tego wynikającą.
A teraz główny cel, dla którego założyłam ten wątek. Boli mnie, że syn nie ma babci, ale słowo daję, nie dość, że na mnie spadła nie wiem na ile choroba na ile ciężki charakter połączony z brakiem chęci zmiany matki to jeszcze jej stosunek do dziecka. Ostatni raz byliśmy u rodziców 4 lata temu. Moja matka wyglądała jak góra lodowa, która zatopiła Titanic, uśmiechnęła się do dziecka kilka razy z wysiłkiem, a potem poszła do swojego pokoju i głośno się modliła. Syn powiedział, że więcej nie chce tam jeździć. Teraz tego nie pamięta. Bardzo chce spędzić święta u cioci, od czasu jak się dowiedział, że nas zaprasza, bo jak powiedział, jeżeli spędzimy wigilię sami to będzie tak samotnie. Dziś moja siostra (wiedząc, że nie podoba mi się jej pomysł) podjęła znowu temat oznajmiając mi, że postanowiła zaprosić oboje rodziców. Żadnego proszę...., nic. Zdenerwowałam się i powiedziałam jej co na ten temat myślę, ale nie sądzę, żeby do niej dotarło cokolwiek.

No i teraz mam sytuację patową. Mój syn chciałby pójść do cioci na Wigilię, ja natomiast uważam zachowanie siostry wobec mnie za niedopuszczalne, nawet jeżeli przyswiecały jej jakieś "szlachetne" intencje. Zresztą mam dosyć sytuacji, że spędzamy Boże Narodzenie albo sami albo u niej w zależności od jej kaprysu. Niestety nie mam dosyć pieniędzy, żeby w okresie świąt wyjeżdżać z domu i w ten sposób rozwiązać problem "Samotnych świąt" ale będę chyba musiała to przemyśleć. Chętnie puściłabym syna samego na tę Wigilię do siostry, święta jako takie nie są mi do niczego potrzebne, ale on też pewnie wtedy byłby smutny, zresztą zgadzam się, nie można dziecka uczyć, że tak jest o.k.
Nie wiem co mam zrobić. Jak porozmawiać z dzieckiem, żeby zrozumiał mój punkt widzenia.
    • atra1 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 12:30

      IKle Twoje dziecko ma lat? Może to dobry pomysł, żebyście spotkali się w Swięta, sam zobaczy na włąsne oczy jaka to kobieta ta twoja mama.

      A na siostrę nie masz co najeżdzać. Zaprosiłą Was na święta, a n ie przystawia gnata do głowy. Nie chcesz - nie jedziecie. Mówisz dziecku, ze następnym razem.

      Albo jedziecie na wigilię, a w pierwsze święto do świętego spokoju w domu.

      JEśli Twoja matka ma 80 lat, to Ty ok 40 przynajmniej. Jesteś duża. Dasz radę, Twoje dziecko jest Twoim szczęściem i jeżeli ktoś każe Ci przepraszać za to, że ktoś inny istnieje to ma niedobrze pod sufitem. Szczególnie katolik, dla którego dziecko jest darem od Boga. W jakikolwiek sposób by się nie pojawiło.

      Trzymajcie się.
    • pade Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 12:31
      Przepraszam, ale napisałas tak chaotycznie, że niewiele zrozumiałam.
      Gdzie dotychczas spędzałas święta z synem?
      • nowi-jka Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:46
        ja tez nic nie zrozumiałam
        Czemu mas ztej siostrze za złe ze zaprosiła na swieta rodzine wtym ciebie? bo robi to co kilka lat czyli zbyt rzadko?
        Zupełnienierozumiem o co halo
    • verdana Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 12:31
      A ile syn ma lat? 5 czy 15?
    • nihiru Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:01
      Ja też nie za bardzo rozumiem o co właściwie chodzi.

      Siostra wyjeżdża - źle; zaprasza - też źle.
      Jak Ci przeszkadza, że o swoich planach powiadamia Cię za późno, to jaki problem samemu zacząć temat wcześniej? Przecież nie musisz czekać na jej inicjatywę.
      Nie musisz też do niej jechać, tylko dlatego że Cię zaprosiła - możesz powiedzieć że z takich to a takich powodów w tym roku Ci to nie pasuje, może gdyby wcześniej Cię powiadomiła...

      A co do matki to nie wiem, czego oczekujesz: że będzie się Ciebie pytała o pozwolenie na zaproszenie własnej matki na święta?!

      Może Twoja matka i siostry nie są idealne, ale z pewnością Ty również nie.
    • minnie_su Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:02
      nic nie zrozumialam...
      powninna cie zaprosic, czy powinna cie nie zapraszac? czy co powinna zrobic (twoja siostra), zeby bylo dobrze?
    • minnie_su Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:02
      nic nie zrozumialam...
      powninna cie zaprosic, czy powinna cie nie zapraszac? czy co powinna zrobic (twoja siostra), zeby bylo dobrze?
      • izak31 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:06
        powiedz synowi to samo to napisałas nam....
    • triss_merigold6 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:06
      Jeśli Twoja matka wykazuje objawy kompletnej i toksycznej szajby religijnej to wyjaśnij to dziecku i nie funduj mu kontaktu z babcią.
    • lilly_about Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:13
      Jeśli syn chce spędzić wigilię u ciotki, to znaczy, że chyba jednak te wasze kontakty nie są takie złe, jak opisujesz?
    • makurokurosek Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:22
      zastanów się nad tym co napisałaś. Nie podoba ci się , że siostra w przeszłości pominęła ci przy świętach i musiałaś je spędzać sama ale tak samo wkurza cię, że w tym roku cię zaprosiła.
      Twoim problemem jest niechęć do twojej rodziny, zacznij doszukiwać sie plusów, a nie tylko minusów i niechęci .
      Nie jest ważne jak rodzina postrzega ciebie, twoje wybory i twojego syna ważne jest jak ty to odbierasz
      • burza4 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:11
        Zdaje się, ze chodzi przede wszystkim o formę zaproszenia - zagadnięcie przy dziecku powoduje, że ciężko się wycofać z imprezy, na którą autorka nie ma najmniejszej ochoty. Niestety - informacja padła przy młodocianym, który się napalił jak szczerbaty na suchary.

        Tymczasem siostra mogłaby wykazać cień empatii i załatwić sprawę bardziej subtelnie. W końcu zdaje sobie sprawę z animozji panujących w rodzinie.

        A tak - jest to rzucone w biegu - będą ci i ci, a ty rób co chcesz. Trudno być wdzięcznym za taką formę zaproszenia - które jest ewidentnie "na odwal"

        A autorce radzę przestać się przejmować tym, że dziecko nie ma babci, a raczej być wdzięczną losowi, że dało się od niej odciąć. Zapewniam, że lepiej żeby kontaktu z nią nie miało.
    • aniani7 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:23
      Chyba tępa jestem. Twoja siostra nie zajmowała się kiedyś rodzicami, a potem zaczęła. Teraz chciałaby mieć całą rodzinę w komplecie na święta, bo widocznie dorosła, a Ty masz problem, tylko jaki? Że siostra zmądrzała, że Twój syn chciałby mieć rodzinę?
      • bezbialy Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:36
        Przykro, że tylko tyle zrozumiałyście. Wątek na forum to nie miejsce, gdzie można opisać 8 lat życia, ani nie mam na to czasu. Tak, tak, siostra zmądrzała, wszyscy są O.K. tylko mi zawsze coś nie pasuje.
        Dziękuję wszystkim bardzo i życzę doświadczenia podobnej atmosfery w święta, ale nie sądzę żeby się ziściło. Wtedy będziecie wiedzieli jak to jest.
        • nihiru Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:44
          Jak widzę Twoje posty, to nie dziwię się że masz takie problemy w komunikacji z rodziną. nie piszę tego złośliwie.

          > Dziękuję wszystkim bardzo i życzę doświadczenia podobnej atmosfery w święta, al
          > e nie sądzę żeby się ziściło. Wtedy będziecie wiedzieli jak to jest.

          każde zdanie przeczy poprzedniemu.
        • aniani7 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:56
          Rodzina to przeważnie nie cud, miód i orzeszki. Każda z nas mogłaby pewnie opisać całą masę przykrych, bardziej przykrych i najbardziej przykrych doświadczeń, ale jeżeli najbliższa osoba wyciąga do Ciebie rękę, to nie warto jej odtrącać. Wzięłabym dziesięć oddechów przed wejściem do domu siostry i poddała się świątecznej atmosferze. Kto wie, może po wyjściu z Wigilii pomyślisz, że było miło. Kontakt syna z rodziną- bezcenny.
        • kawka74 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:58
          Ale naprawdę trudno zrozumieć, o co Ci właściwie chodzi. Albo inaczej - nie wiadomo, czy bardziej Cię uwiera matka z piekła rodem, czy siostra, która przeszła na stronę wroga i która generalnie organizuje swoje(!) życie po swojemu (może nie po Twojej myśli, ale ma prawo).
          Na Twoim miejscu tyłka bym nie ruszyła z domu, a synowi - nie wiem, co bym powiedziała, bo nie napisałaś, ile ma lat (albo ja przeoczyłam).
          Magia świąt nas kiedyś zabije; ile rzeczy robi się bez sensu i wbrew sobie tylko po to, żeby mieć złudzenie, że wszystko jest jak należy.
          • bezbialy Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:24
            Dziękuję serdecznie za moralizowanie. Jakie to urocze doprawdy. Sama - tak - sama napisałam, że siostra ma prawo organizować swoje życie po swojemu, tylko niech mojemu dziecku nie zawraca w głowie i uzgadnia niektóre swoje plany, w których już mnie umieściła ze mną. Jesteś niezmiernie przenikliwa kawko i nigdy nie przeoczysz okazji, żeby dać dobrą radę podnoszącą na duchu. Podziwiam Twoją mądrość życiową i tylko ty mogłaś osiągnąć takie wyżyny refleksji.
            • jakostak5 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:35
              jestes bardzo negatywnie nastawiona chyba nie tylko do swojej rodziny. ja widze w kilku postach ciekawe sugestie ty ironizujesz i jestes na nie. z twojego postu wynika ze twoj syn zna twoja sistre jest dla niego ciocia i ta ciocie lubi skoro chce isc do niej w swieta. co jest w tym zlego? skoro podtrzymujesz kontakt z siostra to dlaczego nagle chcesz zabronic dziecku tego kontaktu? skoro od lat nie odpowiada ci sposob organizowania swiat przez siostre to dlaczego nie usiadziecie razem i nie porozmawiacie bez wyrzutow tylko konkretnie co kto organizuje kiedy i w jakim towarzystwie. chyba zostalyscie tak wychowane, ze nie potraficie sie porozumiec w najprostrzych sprawach i to z czasem prowadzi do narastania zalow. ktos napisac zebys nie odrzucala wyciagnietej reki. nie musisz ulegac naciskowi matki ani kogokolwiek. skad wiesz czy z tego spotkania nie wyniknie cos dobrego?
            • kawka74 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:51
              Jeśli w realu jesteś tak skłonna do nadmiernie nerwowych reakcji, jak w necie, to lepiej siedź w domu.
              Zamotałaś tak, że nie wiadomo, o co Ci chodzi, odpowiedzi dostajesz stosowne do postawionego problemu, a potem się obrażasz. Nie wiadomo, kto jest dla Ciebie bardziej kłopotliwy, matka czy siostra, co właściwie chcesz zrobić i co powiedzieć synowi, więc lepiej byłoby, gdybyś zamiast strzelać focha napisała w krótkich żołnierskich słowach, o co tak naprawdę chodzi.
    • wiera1 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 13:32
      Twoja siostra chce dobrze - fakt, że robi to w mało subtelny sposób dla Ciebie - świadczy trochę o jej braku dużej empatii. No nie wszyscy ją mają i trzeba to zaakceptować.
      Jesteś jej siostą a rodzice - rodzicami - i z Wami razem jako Rodziną chce spędzić święta.
      Moim zdaniem idź na Wigilię - z postu wynika, że synowi brakuje trochę tej rodziności (rozumianej jako więcej niż tylko przebywanie z mamą). Zanim jednak pójdziesz na spokojnie porozmawiaj z siostrą - wyjaśnij jej w sposób prosty (nie tak jak napisałaś post wink ) co Wasza mama myśli/mówi nt Twojego syna i Ciebie. Poproś swoją siostrę aby przed Wigilią prozmawiała z mamą i ustaliła nazwijmy to, zasady nieobrażania przy stole wigilijnym. W końcu to jej dom. Może być trudno, bo 80- latków trudno reformować .
      Na koniec - nikt Was przecież nie będzie więzić w domu Twojej siostry - możesz wyjść, kiedy chcesz smile

      Twój syn to nie Ty - nie rób tego błędu i nie przenoś swoich lęków/obaw na Niego. Sam się musi,( niestety) przekonać.
      • bezbialy Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:27
        Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Rozumiem, droga wiero, że dla ciebie (zresztą mniejsza o mnie - chodzi o dziecko) bywanie na wigilii, z której twoja mama gwałtownie opuszcza towarzystwo (bo została obrażona) to chleb powszedni, dlatego dajesz takie dobre rady?
    • jakostak5 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:24
      nie wiem czy dobrze licze ale wychodzi ze dziecko ma 8 lat. czyli juz cos rozumie. nie ukrywaj przed nim konfliktow rodzinnych ani tego dlaczego nie masz kontaktu ze swoimi rodzicami. wytlumacz w prostych slowach bez wylewania zalu. i idz na wigilie. ostrzez dziecko ze babcia moze byc niemila i jesli bedzie to ty zareagujesz. zareaguj jesli tak sie stanie zeby dziecko nie poczulo sie opuszczone. powiedz ze jesli bedzie chcialo wyjsc to w kazdej chwili mozecie to zrobic. najgorze jest ukrywanie przed dziecmi rzeczywistosci i tego, dlaczego cos jest nie tak w rodzinie. jako dziecko nie wiedzialam ze w rodzinie sa wieksze konflikty, nie bylo za ciekawej atmosfery ale znosna i nagle jako nastolatka zrozumialam co sie dzieje. nie tyle zrozumialam co przestano w koncu ukrywac przede mna pewne sprawy. najpierw wmawiano mi ze babcie (przykladowo tutaj) nalezy szanowac ze wzgledu na wiek i tzw. zaslugi, potem okazalo sie ze nikt w rodzinie sie nie szanuje nawzajem, a nawet nie ma pomiedzy nimi lubienia. przestano przede mna ukrywac pewne rzeczy, czara goryczy tez sie pewnie przelala, ale tez zaczeto wylewac rozne zale i pretensje. i nagle jako dziecko w koncu jeszcze znalazlam sie w srodku konfliktu. zadna ze stron nie byla swieta, dwie strony (bo to byl taki zastaly konflikt miedzy wieloma osobami) byly bardziej winne, co zrozumialam po wielu latach, ale kazdy od siebie cos dolozyl. skonczylo sie tym, ze gwaltownie urwaly sie kontakty rodzinne i wyobraz sobie jak mi bylo przykro, gdy bywalam w okolicy, gdzie mieszkaly bliskie dawniej osoby i nie mialam nawet powodu do nich wpasc, juz nie mowiac o tym jak na to zareagowaliby moi rodzice. nagle z dosc lubianej rodziny zamienily sie te osoby w obcych ludzi. gdybym miala od samego poczatku jakiekolwiek pojecie o tym co sie dzieje, to byloby mi latwiej. nie wysylaj dziecka samego, badz obok, uswiadom mu odpowiednio do wieku ze w rodzinie nie ma dobrych ukladow, ale badz obok zeby pomoc dziecku. jesli nie bedzie milo to dziecko pewnie juz tego nie bedzie chcialo powtarzac. powiedz czy to ty nie wywolalas tego poczucia samotnych swiat? czy sama u wlasnego dziecka nie utrwalilas tego ze swieta samotne nie sa warte niczego. czekasz na zaproszenie i pomoc siostry, masz za zle jesli ona wyjezdza. czy u siebie zrobilas kiedykolwiek swieta dla rodziny? zaprosilas siostre z mezem? jesli tak bardzo nie lubisz tego okresu, to naprawde zorganizuj wyjazd na kilka dni w nastepnych latach. spedzenie tego czasu wsrod obcych ludzi moze byc zbawieniem a dla twojego dziecka rozrywka jesli beda tez inne dzieci.
      • bezbialy Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:32
        Siostry nie mogłam zaprosić, skoro wyjeżdżała. Tak, miałam raz taki zamiar (niezależnie od nawału pracy i od tego, że sama musiałabym zorganizować wigilię dla 6 osób nie jako naleśniki z dżemem + obrobić się z robotą + zająć się dzieckiem, które było wtedy młodsze), ale dowiedziałam, się że wyjeżdżają. Zresztą, tak, leniwa jestem bardzo i perspektywa nieprzespania 3 nocy pod rząd przeraża mnie i nie jest dla mnie warta zachodu. Nie czekam na zaproszenie siostry. Wielkanoc chciałam spędzić u siebie właśnie z takich powodów, ale się uparła.

        Cokolwiek nie zrobię, wszystko jest moja wina, tak wynika z lektury waszych odpowiedzi.
        • jakostak5 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:50
          ktos wyzej napisal cos takiego:

          Twój syn to nie Ty - nie rób tego błędu i nie przenoś swoich lęków/obaw na Niego. Sam się musi,( niestety) przekonać.

          zastanow sie nad tym po prostu. nie wiem gdzie wyczytalas ze wszystko twoja wina. ty napisalas posta tobie probuja dziewczyny cos doradzic, ale to chyba trafia w mur. nikt nie napisal ze masz wspaniala rodzine. pewnie nie masz bo bys tu sie nad soba nie uzalala. ja do konca twojej sytuacji nie znam ale ty troche mi przypominasz moja mame a twoj dziecko mnie - lata temu. zmienilo sie duzo na szczescie ale do tej pory sie zdarza ze moja mama na slowa: nie podoba mi sie ze robisz to tak i tak (jesli sprawa dotyczy mnie bezposrednio) reguje: bo wy wszyscy jestescie przeciwko mnie. bardzo upraszczajac. ja na cos takiego dostaje bialej goraczki. co tu mowic duzo, musialam sama nad soba bardzo duzo pracowac zeby tego typu glupie zachowania usunac bo chyba tym w domu rodzinnym nasiaknelam. nie jest latwo wyjsc z butow sierotki marysi pokrzywdzonej przez los i wszystkich wokol, ale chyba sie da. swiat jest taki, jakim go widzisz. nie wiem kto to wymyslil ale zgadzam sie w pelni. poza zdarzeniami losowymi mozesz sama panowac nad tym co i jak robisz i jak zycie odbierasz. i nauczyc dziecko otwartosci na ludzi, nawet jesli czasem sie zawiedzie a nie zamykania sie we wlasnej skorupie.
          • bezbialy Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:57
            moralizowanie, morazliowanie, moralizowanie. Ach, jak to przyjemnie kopać leżącego. Wszyscy wiedzą wszystko lepiej. Dziękuję, dziękuję, dziękuję raz jeszcze. Życzę przyjemnych i wesołych Świąt.

            I dużo empatii. Wszystko przeczytałam i o sierotce marysi i całą resztę.
            • morgen_stern Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 15:01
              Cytatbezbialy napisała:

              > moralizowanie, morazliowanie, moralizowanie. Ach, jak to przyjemnie kopać leżąc
              > ego. Wszyscy wiedzą wszystko lepiej. Dziękuję, dziękuję, dziękuję raz jeszcze.
              > Życzę przyjemnych i wesołych Świąt.
              >
              > I dużo empatii. Wszystko przeczytałam i o sierotce marysi i całą resztę.


              Potwierdzasz tylko to, co napisałam poniżej. Nie można się z Tobą dogadać, reagujesz zbyt emocjonalnie na każdą, najmniejsza krytykę. Też miewam z tym problem, ale ty już bijesz rekordy. Popracuj nad tym, bo będzie ci w życiu zajebiście ciężko.
              • jakostak5 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 15:28
                > Potwierdzasz tylko to, co napisałam poniżej. Nie można się z Tobą dogadać, reag
                > ujesz zbyt emocjonalnie na każdą, najmniejsza krytykę. Też miewam z tym problem
                > , ale ty już bijesz rekordy. Popracuj nad tym, bo będzie ci w życiu zajebiście
                > ciężko.

                jej juz jest ciezkosad poprosila o rade ale kazda rade traktuje jak moralizowanie. jak by moja kolezanka jedna powiedziala: o matko i corko jedyna moja!
                tak sie zastanawiam jak sie w tym wszystkim czuje to dziecko.
            • kawka74 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 15:09
              Obawiam się, że przy takim poziomie niezadowolenia z życia obrazisz się na choinkę, że źle ubrana.
            • a-ronka biały bzie-riposta wujka 13.12.10, 15:14
              Staszka to małe piwo. Tu ripostą powinno być (pisane wielkimi literami) SPIE......
              Bo albo jestes głupia albo jesteś trollem. Chcesz rady ,dostajesz a i tak piszesz" pocałujcie mnie w du...."
              Wujek Staszek odpowiada......
            • zefiryna.czarna to jeszcze doloze od siebie :P 13.12.10, 15:30
              Kobieto ogarnij sie!!! Sama nie wiesz czego chcesz. Innych nie zmienisz, mozesz tylko zmienic swoje zachowanie. Masz fure pretensji do wszystkich i o wszytko! Nie dziwie sie, ze znajomych tez nie masz, twoje narzekanie nawet przez internet podnosi cisnienie. Ja nie trawie takiej postawy u ludzi, ironizujacych i tak naprawde nie szukajacych porady, czy pomocy, wszystko na nie i och jaka ja jestem biedna...
              I zeby nie bylo, ze nie rozumiem, ze kopie lezacego itp. bzdury. Tak jak Ty nie mialam milych swiat, napieta atmosfera, pretensje. Ale odkad jestem 'na swoim' potrafie sie z tego wymiksowac fizycznie i psychicznie. Jesli Ty do tej pory tego nie potrafisz to polecam psychologa, bo sie sama ze soba zameczysz. I nie pisze tego zlosliwie, trzeba zrozumiec pewne mechanizmy i wyjsc ze schematu zachowan, jesli Ty to zrobisz to caly system rodzinnych zaleznosci moze sie posypac, zmienic na lepsze. A jesli nawet nie to Ty nabierzesz dystansu do tego wszystkiego.
              Trzymaj sie cieplo i Wesolych swiat! smile
      • bi_scotti Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:36
        Wigilia to nie wiecznosc - maximum 2-3 godziny w zyciorysie. Ja bym wypila kielicha, zalozyla najseksowniejszy przyodziewek, dala Mlodemu kwiatek dla cioci do lapy i poszla z silnym postanowieniem zeby sie DOBRZE BAWIC. Szczescie (badz jego brak) tudziez to wszystko, co podpada pod kategorie ATTITUDE nosimy w sobie. Zadna matka, siostra czy inna kuzynka nie ma na Ciebie takie wplywu jaki Ty masz sama na siebie! Daj sobie (i synowi) szanse, nie nastawiaj sie negatywnie. To moze byc dretwy wieczor a moze byc bardzo sympatyczna rodzinna kolacja i na taka wlasnie sie nastaw. Zadnych innych planow/niepokojow/projekcji - siostra zaprosila na wigilie, syn sie cieszy, ktos inny gotuje i sprzata, Ty masz tylko dojechac, skonsumowac i sie usmiechac - nie przesadzajmy, to nie jest az taka tortura. A w ostatecznym rozrachunku moze byc calkiem fajnie, szczegolnie jest Mlody bedzie happy. Kazdego dnia zaczyna sie nowe zycie smile
    • morgen_stern Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 14:35
      Następna, która jest zdziwiona, że nikt po głowie nie pogłaszcze. Opisujesz sytuację w średnio zrozumiały sposób, a potem strzelasz focha. Raczej nie sprawiasz wrażenia osoby, z którą można się dogadać.
    • ma-ura Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 15:48
      z calego serca ci radze uporzadkuj swoje problemy z przeszlosci (problemy, z matka, siostrami) z psychologiem, bo ty jestes mocno poraniona wew i dlatego wszystko odbierasz jak atak. nawet jesli niektore osoby sa ci nieprzychylne to musisz miec skore gruba jak slon i nie barac wszystkiego do siebie, bo to cie czyni jeszcze bardziej nieszczesliwa. nie radzisz sobie z asertywnoscia, ciagle podswiadomie zalezy ci na tej rodzini i dlatego wciaz cie boli czy tak? w ramach treningu i zobaczenia jak bedzie idz z podniesiona glowa. a ludzi i tak nie zmienisz. musisz zmienic sie ty, bo twoj syn tez bedzie nieszczesliwy.
    • hayet ale jaki jest wlasciwie problem? 13.12.10, 15:58
      bo tak naprawde nie wiem co cie zdenerwowalo...ze siostra najpierw nie zpaytala cie czy w ogole chcesz donej rpzyjsc tlyko tak prosto z mostu powiedziala, ze robi u siebie?
      nei chcesz sie spotykac z rodzicami czy z nia i druga siostra czy co?
      gdyby najpierw zapytala, nie przy twoim synu to nie byloby problemu?
      • maman3 Re: ale jaki jest wlasciwie problem? 13.12.10, 17:16
        Chyba wiem, o co chodzi autorce wątku. Przykre jest to, że się jest lekceważoną przez całe życie-albo czuje się tak traktowaną. Matka, która zawiodła, siostra, która nie interesuje się przez długi czas ani problematyczną matką, ani siostrą (jakby nie bylo-samotna) nagle doznaje olśnienia i pragnie wszystkich zbratać, wymazać z pamięci najbardziej przykre momenty. A dzieciom- zwłaszcza w Wigilię-tym juz dorosłym dzieciom-trudno zapomnieć o przeszlości. Pod tym względem wigilijne pogodzenie często trąci hipokryzją- i trudno czasem to przełknąć. Miałam podobny problem i musiałam znaleźć rozwiązanie, bo inaczej każda Wigilia stałaby sie koszmarem- znalazłam: robię to dla moich dzieci, wymazuję to, co bylo, niech dzieci cieszą się Świętami z dziadkami, to jest ich rozdział życia, chciałabym, żeby tworzyły taką rodzinę, żeby chciały spotykać się co roku ze wszystkimi. I nagle przestałam widzieć w tym hipokryzję-przerobiłam to, jestem ponad, to takie moje małe, wielkie zwycięstwo, cieszę się, kiedy jesteśmy wszyscy. Twój syn tego chce-Ty go kochasz-idźcie na Wigilię, nie traktuj tego, jak kaprysu siostry-może faktycznie dojrzała, może nie umie przeprosić, nie obrażaj się-mały będzie mial radochę, zwłaszcza, gdy Ty będziesz się uśmiechać. Dzieci lubią spotkania świąteczne, wolą nie wiedzieć nic o rodzinnych niesnaskach- i to jest zdrowe.
    • przeciwcialo Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 16:03
      Odniosłam- może mylnie_ wrażenie że wcale sie odmatki wiel nie róznisz.
      • ma-ura Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 13.12.10, 17:31
        a ja odnioslam wrazenie, ze dziewczyna sie zwyczajnie boi, ze ta hipokryzja przerodzi sie w kolejna rodzinna awanture. babcia bedzie latac z woda swiecona za wnuczkiem,nazwie go w najlepszym razie bekartem czy cus, a ja wyzywac od roznych. generalnie cos w tym stylu. bo udawac to mozna przed obcymi, a z porabana rodzina zawsze konczy sie tak samo
    • atowlasnieja Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 16.12.10, 14:57
      albo rybka albo akwarium

      czyli albo (a) rodzinne święta albo (b) święty spokój
      wariant (a) twojemu synowi daje spotkanie z fajną ciotką a tobie wolność od świątecznej harówki
      cóż, siostra nie siedzi ci w głowie i pomimo tego że sama miała kiedyś ciężkie stosunki z matką to "zapomniał wół jak cielęciem był" i teraz może uważać że przesadzasz bo w końcu to wasza matka a ty jako córka masz psi obowiązek jak potulne cielę być grzecznym dzieckiem i pozwolić sobie wleźć na głowę w imię dobrorodzinnych stosunków.

      Twój syn ma już swój wiek więc może czas go oświecić w trudnych stosunkach rodzinnych. Zastanów się czy chcesz mu pokazać że dajesz sobą pomiatać.
      • haidi0111 Jakbym moją mamę słyszała... 16.12.10, 22:07
        Nie można jej w żaden sposób skrytykować. W żaden! Jest w ogromnym konflikcie ze swoim ojcem, jak to zwykle bywa wina leży po obu stronach, ale w żaden sposob nie można jej o tym powiedzieć.
        Myślę, że sama sobie nie poradzisz. Psycholog konieczny... Za dużo żółci, za dużo jadu... Normalna osoba jeśli komentuje się jej post w ten sposób, próbuje wyjaśniać, doprecyzować sytuację, a ty od razu atak... Bez sensu.
    • fajka7 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 16.12.10, 23:44
      Rzeczywiście 8 lat ma Twój syn? Jeśli tak, to jeszcze mały.
      Rozumiem to co napisałaś w ten sposób, że Twoja siostra traktuje wszystkich przedmiotowo i realizuje przez siebie powzięte plany, których nie konsultuje z najbardziej zainteresowanymi.
      Czyli nie szanuje ludzi krótko mówiąc i się z nimi nie liczy.
      Święta w takim klimacie plus zakręcona negatywnie mama, to faktycznie porażka.
      To oczywiste, że osoby apodyktyczne, które organizują rzeczywistość wokół siebie kierując się wyłącznie własnym scenariuszem, w którym inni ludzie, to zaledwie statyści, są obciążające i zatruwają wszystko wokół siebie. Jeżeli taka jest Twoja siostra, to kiepsko dla Waszych relacji.
      Jeżeli dziecko jest jeszcze tak małe, jak tu ktoś wyliczył, nie wydaje mi się, żeby najważniejsze było, żeby rozumiało zawiłości całej sytuacji. Ty jesteś rodzicem, Ty decydujesz. Chodzi o to, żebyś rozumiała Twoje dziecko i żeby ono o tym wiedziało - czyli np. zdajesz sobie sprawę, że jest mu przykro, że nie spędzi wigilii u cioci i rozumiesz, że bardzo by chciało.
      Gdy syn będzie starszy i będzie sam mógł ocenić sytuację, po prostu to zweryfikuje i przychyli się do Twojej opinii lub uzna, że nie miałaś racji i będzie decydował inaczej - np. zbliży się do cioci.
      Natomiast nie powinnaś oceniać i wtrącać się w działania Twojej siostry skierowane na Twoją mamę - to sprawa między nimi. Ty pomagałaś kiedyś, teraz robi to siostra. Jeśli mamie i Tobie się to nie podoba, wróć do dawnego zwyczaju. Jeśli nie możesz albo nie chcesz i mama też nie, zaakceptuj sytuację, bo nie jest już Twoja. W siostrze dokonał się zwrot w zainteresowaniu matką - jej sprawa, niepotrzebnie to analizujesz. Obie są dorosłe, niech robią, co chcą.
      • aga.pier Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 17.12.10, 08:18
        popieram fajkę. Siostra nie powinna zdawkowo informować Cię, zwłaszcza przy dziecku, o Wigilii, takie rzeczy się uzgadnia a nie oznajmia. Współczuję stosunków z mamą, znam podobną sytuację, chyba tylko konsultacje z psychologiem pomogłyby zrozumiec obie strony. Ja bym poszła mimo wszystko na tę Wigilię ze względu na dziecko, jest za mały by zrozumieć. Pozostałe dwa dni Świąt łatwiej już spedzić tylko we dwoje. Gdy syn podrośnie bedziesz mogła z nim porozmawiac na temat sytuacji i animozji. Zyczę aby wszystko ułozyło się i wesołych Świąt smile
    • asientos Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 17.12.10, 18:03
      piszesz koszmarnie. Dziewczyny starają się pomóc w miare zrozumienia Twego postu i wtedy okazujesz cynizm, ironię. Jesli chcesz usłyszeć satysfakcjonującą odpowiedź to gadaj do lustra.
      • azile.oli Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 17.12.10, 19:28
        Jak rozumiem, problemem jest dla Ciebie to, że siostra zaprosiła was przy dziecku. I dziecko chce iść. Masz dwa wyjścia - pójść, albo wytłumaczyć synowi i zostać w domu.
        Współczuję Ci, że masz głupią matkę, że zryła tobie i rodzeństwu dzieciństwo.
        Ale powiem Ci, że ktokolwiek Ci cokolwiek napisał w dobrej wierze został przez Ciebie zjechany.
        Problemem jest to, że Ty jesteś nieszczęśliwa - zapracowana, w święta jesteście z dzieckiem sami. Ale to nie jest wina Twojej siostry. Matki, owszem, ale nie siostry. Z Twojego postu wynika, że w zasadzie siostra powinna zaprosić Ciebie z synam, a nie zapraszać matki.
        Ja wiem, że tego nigdzie nie napisałaś i możesz się wypierać, ale w tym dawaniu siostrze pozwolenia na wyjazdy jest wiele zalu - że byłaś wtedy sama z dzieckiem i nikt Ci nie pomagał.
        Przemyśl to sobie dobrze - matka zachowała się wobec Ciebie skandalicznie, masz prawo jej tego nie wybaczyć, siostra może doznane krzywdy wybaczyła, albo po prostu doszła do wniosku, że nie będzie się 80 - letnią kobietą przejmować, bo jest dorosła i tak może kwitować wszelkie zagrywki matki.
        Zastanów się - gdyby Cię siostra nie zaprosiła to też byłoby Ci przykro. Teraz masz problem, jak załatwić to z dzieckiem, ale nie da się tak przeżyć życia, żeby filtrować informacje, które mają do uszu potomka docierać, a które nie. I jeszcze jedno - dziecko tęskni za rodziną i dlatego chce pójść do cioci. Nie wiesz dokładnie, jak zachowa się matka, ale owszem, można zakładać najgorszy scennariusz. Boisz się tego - nie idź, ale nie jesteś już mała dziewczynką i będziesz gościem siostry, nie matki.
        Ja wiem, że boli, jeśli się nie ma wsparcia własnej matki, ale zrozum, jesteś dorosła, teraz tworzysz rodzinę z własnym synem i jesteś odpowiedzialna za to, że wyrasta w atmosferze pełnej zgorzknienia. Bo Tobie tak naprawdę nic nie pasuje. Siostra wyjeżdża - źle, musisz sama zorganiziować święta , a pracujesz (nie Ty jedna), siostra Cię zaprasza - źle, bo zaprasza matkę, Ty siostry nie zaprosisz, bo pracujesz i masz dziecko.
        Zastanów się trochę nad sobą - nie dla dobra matki, siostry, czy nawet swojego, ale dla dobra syna.

    • kol.3 Re: zostałam postawiona w patowej sytuacji 18.12.10, 08:53
      Współczuję Ci koszmarnej sytuacji. Iść na wigilię trudno i nie iść trudno. Sądząc po wcześniejszym zachowaniu babci, nie można się spodziewać niczego dobrego, oprócz traumy dla Ciebie i dziecka. Jeśli nie pójdziesz - dziecko będzie Ci miało za złe, że przez Ciebie nie miało rodzinnej wigilii, a jeśli pójdziesz - narazisz go, być może, na rodzinne sceny i traumę. Zrozumie pewnie wtedy dlaczego unikałaś "kochanej" rodzinki, zacznie bardziej rozumieć Twoje postępowanie. Nie wiem co poradzić - może po prostu porozmawiać z dzieckiem, oględnie wytłumaczyć mu, o co chodzi i spytać o zdanie, czy chce iść czy nie.
Pełna wersja