nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam

15.12.10, 08:44
Mam już serdecznie dość siedzenia w domu. To już prawie cztery lata,synek dwa tygodnie temu skończył trzy plus ciąża. Mały miał iść od września do przedszkola,ale się nie dostał z braku miejsc. Mieszkamy na totalnym zadupiu,kilkadziesiąt km od Warszawy,kupiliśmy tu działkę,bo było taniej. Całymi dniami,ba,nawet tygodniami jestem z małym sama. Mąż pracuje na dwa etaty,nocuje w domu średnio dwa razy w tygodniu,a tak to w ogóle go nie ma. Znajomych tutaj nie mam żadnych,rodziny też. Siedzę sama jak kołek w płocie i nie mam do kogo gęby otworzyć. Najgorsza jest zima,bo jak dowali śniegu to można wyjść na spacer tylko wzdłuż głównej drogi. Jestem odcięta zupełnie od świata i zaczynam już powoli świrować,zrobiłam się agresywna,niemiła,nie mam siły na zabawę z małym,po prostu żyć mi się nie chce. A jeszcze dziś dowiedziałam się,że mój mąż pracuje w święta,a mieliśmy spędzić je razem z naszymi rodzinami w Warszawie,wychodzi na to,że tylko ja z małym pojadę,męza znowu nie zobaczę...
    • ankh_morkpork Sprzedajcie dom i kupcie mieszkanie w mieście. 15.12.10, 09:12
      Po co Wam ten dom? Skoro Ty siedzisz w nim sama jak kołek i masz już tego po dziurki w nosie? Po co ten dom Twojemu mężowi, skoro praktycznie w nim nie mieszka? Sprzedajcie to i przenieście się do miasta. Więcej przedszkoli, jak nie publiczne, to jakiś klubik malucha się znajdzie. Więcej ofert pracy, muzeum, kino, basen, biblioteka, plac zabaw, itp itd.

      Masz na tym zadupiu szkołę dla dziecka chociaż? Bo do zerówki i pierwszej klasy to już pójdzie na pewno. Będzie dojeżdżać? Ile kilometrów? Jak to będzie wyglądać w zimie?

      Na co czekasz?
      • daga_j Re: Sprzedajcie dom i kupcie mieszkanie w mieście 15.12.10, 12:51
        Sensownie jej napisałaś. Faktycznie marzenie o domu zaślepia czasem, człowiek kupi gdzieś działkę "bo taniej" ale potem siedzi tam sam jak kołek, nie ma gdzie wyjść na spacer, nie ma znajomych (np. sąsiedzi rzadko rozrzuceni i na dodatek nie pasujący wiekowo), szkoła hen hen. Lepiej już mieszkanie w mieście, zamiast własnej trawki niestety balkon i wspólne podwórko, ale chociaż można dziecko na to podwórko puścić, będzie i huśtawka i koledzy smile
    • gwen_s Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 10:32
      może spróbuj znaleźć pracę, malucha daj narazie do opiekunki jak nie ma przedszkola... może i nie wyjdzie to ekonomicznie (nie wiem jak zarobki i stawki niań, ale może wyjść na 0), ale moim zdaniem to i tak lepsze niż siedzenie w domu, Ty wyjdziesz do ludzi, po pracy nawet jak będziesz b. zmęczona to czas dla dziecka znajdziesz bo się zdążysz stęsknić smile


    • zonka77 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 10:39
      skoro mieszkasz kawałek od Wawy to opiekunka wyjdzie taniej. Na Twoim miejscu szukałabym pracy - kiedy pracę dostaniesz to znajdziesz opiekunkę. Nawet jeśli na początku opiekunka pochłonie sporą część pensji. Ja postąpiłam jeszcze inaczej - szukałam przedszkola w pobliżu pracy. Najpierw była niania a potem przedszkole - pracowałam w miejscu gdzie było dużo przedszkoli, więcej niż tam gdzie mieszkałam. Do tego łatwiej o przedszkole kiedy obydwoje rodziców pracuje i można to udokumentować. Masz dwa wyjścia - szukać, próbować, zmieniać - albo siedzieć i narzekać.
      • zonka77 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 10:44
        No i szczerze mówiąc to wybierając miejsce do mieszkania ZAWSZE bierzemy z mężem pod uwagę co będzie dalej. Gdzie dzieci do szkoły/przedszkola, jaki dojazd do pracy. Miejsce zamieszkania da się zmienić - coś o tym wiem po chyba ze 12 przeprowadzkach smile Mieszkamy tam gdzie nam pasuje jako rodzinie i jeśli przestaje pasować to zmieniamy. Mieszkanie/dom można sprzedać i kupić coś innego. Łatwe to nie jest ale u nas to nie było tylko wynajmowanie ale również kupowanie i sprzedawanie (z b. dużym zyskiem zresztą - nad tym też warto się zastanowić jeśli dom masz już parę lat to mógł zyskać bardzo na wartości)

        Opcji moim zdaniem jest dużo, tylko potrzeba chęci i zaangażowania Twojego i męża.


        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe"
        • fif-fi Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 10:57
          sprzedaż domu i przeprowadzka do miasta nie wchodzi ABSOLUTNIE w grę-nie wyobrażam sobie mieszkać w Warszawie. W pobliżu jest i szkoła podstawowa,i gimnazjum. Natomiast bardzo chciałabym iść do pracy,niestety,mój mąż nie chce mnie puścić-pochodzi z tzw."tradycyjnego domu" i uważa,że powinnam siedzieć z dziećmi w domu. Chce,żebyśmy wkrótce postarali się o drugie dziecko,ja nie chcę,biorę w tajemnicy przed nim pigułki,nie wyobrażam sobie siedzieć sama w domu z dwójką albo trójką (tyle chciałby mieć mąż) dzieci. Wprawdzie mam obiecaną pomoc przy drugim dziecku (teściowa) która wtedy wprowadziłaby się na jakiś czas do nas,ale ja nie chcę.
          • ola Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 11:17
            z tego powodu, o którym piszesz, nigdy, ale to nigdy nie wyprowadzę się z Warszawy.
            Choćby mi dawali 100-hektarową działkę z pałacem pośrodku, dalej niż na Bielany wypchnąć się nie dam!
            • adsa_21 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 16.12.10, 12:42
              Mam podobnie.Życie jest wspaniałe jak sobie pomyśle,że po pracy skoczę sobie na zakupy do Rossmana,wstąpie do H&M, który znajduje się 20 minut od mojego bloku. I jeszcze zostanie mi mnóstwo czasu wieczorem by skoczyć do koleżanki i pogadać. nigdy na żadnej wsi mieszkać nie będę.
              Na Twoim miejscu zeświarowałabym już dawno. Wyprowadzcie się i to jak najszybciej bo perspektywę masz mało obiecującą. Z pracą też będzie łatwiej w Warszawie.
          • ihanelma Ale przecież ty tego sama chcesz 15.12.10, 11:40
            W naszym kraju kobieta nie musi uzyskać zgody męża na wykonanie jakiejkolwiek czynności, w tym podjęcie decyzji o pójściu do pracy. Nawet gdyby był talibem z Kandaharu tongue_out. Więc bardzo proszę nie zwalaj winy na męża. To twoja decyzja, niczyja inna i racz zagospodarować jej konsekwencje i cieszyć się skutkami swojego wyboru.
            Albo coś do cholery zmienić.
            Przyznam że wypowiedź bardzo mocno mi trollistym bagienkiem pachnie. Nie mieszkacie czasem w przyczepie big_grin?
          • 18_lipcowa1 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 11:57
            fif-fi napisała:

            > sprzedaż domu i przeprowadzka do miasta nie wchodzi ABSOLUTNIE w grę-nie wyobra
            > żam sobie mieszkać w Warszawie. W pobliżu jest i szkoła podstawowa,i gimnazjum.
            > Natomiast bardzo chciałabym iść do pracy,niestety,mój mąż nie chce mnie puścić
            > -pochodzi z tzw."tradycyjnego domu" i uważa,że powinnam siedzieć z dziećmi w do
            > mu. Chce,żebyśmy wkrótce postarali się o drugie dziecko,ja nie chcę,biorę w taj
            > emnicy przed nim pigułki,nie wyobrażam sobie siedzieć sama w domu z dwójką albo
            > trójką (tyle chciałby mieć mąż) dzieci. Wprawdzie mam obiecaną pomoc przy dru
            > gim dziecku (teściowa) która wtedy wprowadziłaby się na jakiś czas do nas,ale j
            > a nie chcę.



            Ło matko, no nic tylko sie powiesić.

            Ja bym sprzedała ten dom na zadupiu i przeniosla się w miejsce gdzie mozna wyjsc do ludzi i na splate ktorego maz by nie musial robic swiatki, piatki .

            Ale to ja- ja nie mam ambicji na kawe w ogródku.
          • matsuda odezwij się jak ci mąż kawę zacznie wydzielać, n/t 15.12.10, 12:22
          • carmelax Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 12:29
            Gadasz głupoty. Nie sądze bys na tej wsi /małej miescinie znalazła zatrudnienie , gdzie chcesz się nając ? chcesz dbac o trwanik sąsiada ? Jesli chcesz tu mieszkac i dojezdzac do duzego miasta do pracy gwarantuje że po kilku miesiącach bedziesz miała ochote pierd.... sobie w łeb i ta ochota bedzie większa niż obecnie siedząc w domu. Ciezko jest wydolic pracujac na etacie , zajmujac sie malym dzieckiem a co dopiero gdy do roboty dojezdza sie taką odległosc. Te rady idz do roboty dla rozrywki w sytuacji gdy baba ma małe dziecko mieszka na wsi zawsze mnie śmieszą. Zobaczysz jaka to rozrywka jak wprowdzisz pomysł w zycie , w pracy stres zapiepsz w domu dziecko zapiepsz + pokonywanie odelgłosci w ta i z powrotem,uroczewink
          • arbuzowka Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 16:52
            fif-fi napisała:

            biorę w taj
            > emnicy przed nim pigułki

            smile)
    • 18_lipcowa1 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 11:48
      zawsze śmiać mi się chce z takich klimatów- mąż zapierdziela na 23 etaty, nie ma go w domu, żona siedzi sama ale MAJĄ DOM- niewazne że na zadupiu, niewazne ze trzeba go spłacać
      ale JEST DOM

      w życiu bym tak nie chciała, wolałabym sie powiesić
      mieszkam w 2 pokojowym mieszkaniu i mam męza w domu po 15, w weekendy i święta
      i mam w d... to że nie piję herbatki na tarasie
      • 18_lipcowa1 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 11:49
        znaczy chcialam powiedzieć, ze na dom to się można porywać jak ludzi stać
        a Was nie stać zwyczajnie

        • lolinka2 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 12:18
          no i nic dodać, nic ująć.
          • matsuda Lipcowa.., aj tam ajtam 15.12.10, 12:25
            Ty się na trendach nie znasz, jest dom na zadupiu - jest post na forum.
        • shellerka Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 12:28
          e tam, wy sprowadzacie wszystko do problemu DOMU. Sama mieszkam pod miastem, nie w domu, tylko w szeregowcu, męża też nie mam po 15, bo w budżetówce nie pracuje, tylko firmę prowadzi. Czasem nie mam go cały tydzień, jak wyjeżdża do drugiego oddziału.
          I rozumiem autorkę wątku. Ja też dostaję czasami szału. Najgorzej, jak starszy chory i do przedszkola nie idzie - jak idzie, to luzik, mam ciszę i względny spokój. Córka jest aniołkiem. W tym roku był dokładnie 2 tygodnie w przedszkolu.
          Mam dość bajek, jim jam, baby tv, gier na playa, w które synek kocha grać, mam dość wycia, kwików, trzaskania zabawkami - nie chce się bawic w swoim pokoju, musi tam gdzie ja. mam dość marudzenia, psocenia się nawzajem jedno drugiemu i robieniu hałasu, mam dość darcia się na nie, w celu uciszenia.
          mam dość tego, że mam do wyboru isc do lasu, albo isc do sklepu spożywczego.
          mam tego dość teraz zimą. teraz, kiedy młody wiecznie chory, albo młoda wiecznie chora. albo ja chora.
          ale nie zamieniłabym tego na dwupokojowe mieszkanie w bloku, w mieście.
          wiosna i latem jest bosko.
          wiosną i latem się nie nudzę. dzieciaki wtedy na ogrodzie, ja kawka na tarasiebig_grin
          nie wiem jak autorka, ale ja mam do dyspozycji samochód, co znacznie poprawia mój komfort psychiczny. bez auta na zadupie bym sie nie wyprowadziła. autem moge w 20 minut byc w centrum miasta - w jakims parku, w zoo , palmiarni itp.
          tyle, ze zima mi si enie chce, albo dzieciaki chore.

          ale nie. wy jak se ktos ponarzeka, to odrazu SPRZEDAJ DOM!!! NIE STAĆ CIĘ NA DOM!!
          jezu..
          • ihanelma Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 12:35
            Ja nie mam nic do domu, bo sama jestem jego gorącą zwolenniczką. Ale mam i to dużo do klimatu w stylu "jestem taka malutka, nic nie mogę, mąż NIE POZWALA iść do pracy, z definicji wszystko co związane z dziećmi przypisane jest do mnie, biorę tabletki W TAJEMNICY PRZED MĘŻEM". To jest chore jak cholera uncertain

            To nie dom, to zawartość głowy i krowiasty charakter powodują problemy...
            • shellerka Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 12:47
              a przepraszam, nie przeczytałam drugiego postu autorki.
              no tak. to zmienia postać rzeczy.
          • seniorita_24 [...] 15.12.10, 13:11
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • iovana Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 12:40
      Skoro do miasta nie chcecie się przeprowadzić, to co narzekasz, że mieszkacie na zadupiu? Tak wybraliście to tak macie. A jak sobie męża brałaś, to nie wiedziałaś, że ma takie a nie inne poglądy na kwestie podziału ról w związku?
      • ola Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 13:05
        a mnie te szały na domy dziwią.
        Są ludzie, którzy lubią dlubać się w ziemi, kosić trawkę w wolne soboty. Ok. JA nie lubię, ale nie oceniam.
        Ale po co potem te jęki "pół życia w samochodzie, jak dojeżdzam, już ciemno"
        Czego oni się spodziewali???
        Mieszkam na jednym z prawobrzeżnych osiedli w Warszawie. Z pracy do domu wracałam ok. 1,5 godziny. Do głowy by mi nie przyszło wynosić się np. do Serocka, bo rozumiem, że dojazd MUSIAŁBY się wydłużyć, a szkoda mi na to czasu.
        Chcesz kina, kawki na Starówce, pracy, z której jedziesz 15 minut do domu i pełnego wyboru opiekunek - nie ma wyjścia, wracaj do miasta. Wolisz zostać? Zacznij uprawiać pomidory, to się rozerwiesz.
        • q_fla Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 13:14
          Mieszkałam pół roku na takiej pipidówie, gdzie jedyną rozrywka ludzi jest msza w kościele.
          Dziękuję - postoję.
          Do sklepu daleko, do ośrodka zdrowia daleko, przedszkole oddalone o 5km, żłobka niet, do szkoły ze 3km, banku nie ma, stacji benzynowej niet, bez samochodu nigdzie ani rusz, bo autobus kursuje raz na godzinę, a do przystanku pół kilometra.
          To wszystko skutecznie zniechęciło mnie do przestrzeni, własnego ogródka i braku opłat za czynsz.
    • june_girl Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 13:12
      A wchodziłaby w grę jakaś praca na odległość (przez internet) + opiekunka raz/dwa razy w tygodniu lub na kilka godzin dziennie?
      • arbuzowka Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 16:53
        june_girl napisała:

        > A wchodziłaby w grę jakaś praca na odległość (przez internet) + opiekunka raz/d
        > wa razy w tygodniu lub na kilka godzin dziennie?

        Oczywiscie ,ze wchodzi wtedy maz pracuje 24/24, a ona szuka noweog
        • fif-fi Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 17:44
          gwoli wyjaśnienia-domu NIE spłacamy,został wybudowany w całości za gotówkę,z tą kawą i przyczepą to nie wiem,o co chodzi??
          • marzeka1 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 18:19
            "Natomiast bardzo chciałabym iść do pracy,niestety,mój mąż nie chce mnie puścić-pochodzi z tzw."tradycyjnego domu" i uważa,że powinnam siedzieć z dziećmi w domu. "

            - to + to, że łykasz tabsy po kryjomu przed mężem, aby nie być w ciąży nr2 i nr3 jest dla mnie jakimś koszmarem. Serio, w dupie miałabym takiego chłopka, pomijam, że mając tek eksploatującego się męża, bałabym się, że padnie na zawał z przepracowania. I co wtedy?
            Możesz mi powiedzieć, CO stałoby się, gdybyś męża poinformowała, że chcesz do pracy i nie chcesz na razie więcej dzieci?
            Pomijam, że opcja "domek na zadupiu i ja w nim sama z dzieckiem"- to dla mnie opcja "nigdy w życiu".
            Współczuję sytuacji, męża z durnymi poglądami i totalnego udupienia.
          • najma78 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 18:22
            Fi-fi odnosze wrazenie, ze wasz uklad nie jest zdrowy, maz jest zwolennikiem ''tradycyjnego'' modelu rodziny - ty chyba nie, bierzesz pigulki antykoncepcyjne w tajemnicy czyli go oszukujesz, on chce miec troje dzieci ty nie, czy nie uwazasz ze cos tu nie jest halo? Czy zgodzilas sie wczesniej na taki uklad, zaakceptowalas taki stan rzeczy? Warto byloby o tym porozmawiac szczerze, a nie oszukiwac sie, bo to tylko poglebi problem. Rozumiem, ze to byla wspolna decyzja o zamieszkaniu w dziurze, jako dorosli powinniscie przewidziec skutki takiej decyzji czyli problemy ze znalezieniem pracy, niedogodne podroze, brak przedszkola itp. Sytuacja gdy zyjecie wlasciwie osobno, nie widujac sie na dluzsza mete wrozy duze problemy. W twojej sytuacji stawialabym na szczere przedstawienie sytuacji mezowi, im szybciej tym lepiej, zalezy tylko jak bardzo ty chcesz zmian.
    • gazeta_mi_placi Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 18:26
      >Mąż pracuje na dwa etaty,nocuje w domu średnio dwa
      > razy w tygodniu,a tak to w ogóle go nie ma

      Jako doświadczona kobieta i wieloletnia kochanka na Twoim miejscu ( jeżeli masz taką możliwość ) sprawdziłabym czy mąż nie ma kogoś na boku ( niewykluczone, że nawet w pakiecie: ona i ich dziecko).
      Bardzo mnie niepokoi to wszystko...
      Masz możliwość sprawdzenia w firmie męża czy faktycznie pracuje w Święta i w te dni gdy nie ma go na noce w domu?
      • hayet Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 18:50
        a co to za praca, ze w swieta tez musi pracowac?

        rozumiem cie jesli chdozi o to siedzenei samej w domu na zadupiu, bo przez rok tez takmieszkalismy pod wawa, mysiadlo-niby niedaleko, ale jednak...nikomu sie nie chcialo przebijac przez korki na pulawskiej. po porodzie dola lapalam, bo nawet wyjsc nie bylo jak bo nci nie bylo odsniezone i bylam uwieziona w domu, okropnosc
        ktos tam dawal rade aby sprzedac dom..nie da rad?
        ja jzu sobie powiedzialam,z e nigdy wiecej, wole miec mniejze mieszkanei, ale w miescie niz wieksze na zadupiu
    • zjedzmy_polaka Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 21:26
      Przerażające. Jesteś totalnie ubezwłasnowolniona, ale podejrzewam, że na własne życzenie, bo w taką naiwność, że wszystko się działo poza Tobą , nie uwierzę. Mam nadzieję, że takich biernych kobiet będzie coraz mniej - i nie mówię tu o świecie islamu. Porażka.
      • marzeka1 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 21:38
        Dlatego w takiej sytuacji nie dziwię się jej wątkowi, czy któraś z e-mam żałuje tego, czy ma dziecko.
    • imasumak Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 21:50
      Hmm, na Twoim miejscu sprawdziłabym, czy mąż faktycznie pracuje w święta. Bez złośliwości to piszę.
      A tak poza tym, chcesz iść do pracy? Idź do pracy, naprawdę nie warto uzależniać się od chłopa pod żadnym względem.
    • claudel6 Re: nie wiem,jak długo jeszcze wytrzymam 15.12.10, 22:12
      zaskakująco podobny styl..
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,117997197,117997197,maz_wydziela_mi_kawe.html
      nie myslicie?
      i ten 3-letni synek
    • sonniva problem to Ty masz 16.12.10, 12:56
      owszem, ale z sobą i mężem.
      Wg. mnie z tej mąki chleba nie bedzie.
    • nihiru OT 16.12.10, 12:58
      lubię wchodzić na to forum - bardziej doceniam wtedy swojego mężasmile.

      Tez ma bardzo tradycyjne poglądy, ale nie tylko nie zgłasza pretensji że pracuję (i - o zgrozo - zarabiam więcej od niego), to jeszcze deklaruje się że może iść na wychowawczy. No, o prasowanie koszul ma do mnie pretensje - a w zasadzie o brak prasowaniasmile.

      Kiedyś o to prasowanie straszliwie się kłóciliśmy, aż poszłam po rozum do głowy i przestałam jednocześnie i prasować i się kłócić. A jego narzekania puszczam mimo uszu.
      I taką radę daję Fif-fi.
Pełna wersja