shellerka
17.12.10, 09:45
Dziś chciałabym poruszyc temat zakupów w lumpeksie. temat dość kontrowersyjny i dla mnie bardzo ciekawy

wyprawa do lumpeksu ma w sobie jak dla mnie cos z pierwotnego instynktu "polowacza"
ubolewam, że rzadko mam czas i okazję na łowy. ale, kiedy już uda mi się być w pobliżu mego ulubionego "primarka" - nazwę utworzyłam, odkrywszy że większość ciuchów w nim ma metki atmosphere, więc kiedy już tam dotrę, bez dzieciów, które niepotrzebnie plączą się pod nogami i przeszkadzają w skoncetrowaniu się na łowach, to czuję jak serce bije mi szybciej, jak nastrój poprawia się jak po zjedzeniu czekolady z chili, albo ewentualnie z solą morską
pierwsza zasada - kolory - w "moim" lumpeksie, ubrania wisza na wieszakach, posegregowane kolorami wlaśnie. idę tylko do kolorów, które lubię i w których mi dobrze.
zasada druga - unikam czerni - no chyba że w wydaniu wieczorowym - jest duże prawdopodobieństwo, ze ktos byl w tym na pogrzebie, albo nosił w zalobie - ZŁE EMOCJE
zasada trzecia - ubranie, które zdecyduje się kupic musi - idealnie leżeć, być w idealnym stanie - zero dziurek, plamek, strzępków itp itd.
nie kupuję niczego, co generalnie jest ok., ale... coś tam.
nie kupuję, bo i tak tego nie założę.
zasada czwarta - szukam tego, co jest już w magazynach o modzie - ale nie typu elle, tylko raczej fashion magazine, czy vogue. tych ubrań, nie ma jeszcze w sieciówkach, ale są w lumpeksach - bo moda wraca.
teraz np szukam fajnych flanelowych koszul w krate, bo sa fajne, cieple i modne, a w głupim h&m kosztują 79 zł i już wyglądają tak jak te z lumpeksu za 15 zł.
zasada piąta - nie kupuję używek dzieciom. z prostego powodu - te ubranka sa zniszczone, często leżą w koszach, a nie na wieszakach, poza tym ja nie chodze do lumpeksu kupować dlatego, ze muszę, tylko dlatego, że lubię mieć coś , czego nie nosi pół miasta. a ze niestety stac mnie tylko na sieciowki i mysle ze nawet czustka kupuje w sieciowkach , to lubię sobie coś do tej mojej sieciówkowej garderoby dołożyć niesieciówkowego.
jesli chodzi o snobowanie się i kupowanie "drogich marek" w sh, to rozumiem, ze z samego tylko faktu, ze to droga marka, jesli sukienka lezalaby idealnie i miala metke od znanego projektanta, tylko była juz uzywana - moze wlascicielka przytyla, schudla, zmarła - przeciwniczka lumpeksow by sie na nia wypiela, bo bleeee.
no a powracając do dzieci - to nie mam czasu na łazenie po lumpeksach i szukanie okazji dla nich. wolę iść do sieciówki i kupić na wyprzedaży