Myszy...

17.12.10, 16:57
Chyba jestem nietypowa. Złapałam w domu 2 myszy zaroślowe i je wypuściłam ... w garażu. Dałam im pszenicy i marchewkę. Garaż ma połączenie z resztą domu, ale są szczelne drzwi. Mam nadzieję, że te myszy są tej samej płci...
Kiedyś też złapałam mysz i przezimowała w garażu. Wypuściłam wiosną na pole.
Teraz możecie się śmiać!
    • marychna31 Re: Myszy... 17.12.10, 17:03
      Dla mnie humanitarne traktowanie zwierząt to norma a nie powód do śmiechu.
    • broceliande Re: Myszy... 17.12.10, 17:19
      Mój syn hoduje myszkę.
      Jeśli żyły razem to albo para albo samiczki.
      Fajnie zrobiłaśsmile
    • shellerka Re: Myszy... 17.12.10, 18:52
      ja mam mysz pod tarasem. czesto slysze jak cos chrupie, czasami ją widzę, a moj maz ja czasami dokarmia.
      tylko, ze problem mam, kiedy chce wywietrzyc mieszkanie i otworzyc drzwi wychodzace na taras. musze stac i patrzyc czy mi nie wejdzie do domu.
      mnie jakos myszy brzydza.
    • rulsanka Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 19:52
      Ostatnio wywiozłam worek ze śmieciami przeznaczonymi do recyklingu. Worek ten stał w garażu około miesiąca, zanim się zapełnił. Po wrzuceniu zawartości do odpowiednich koszy, poczułam podejrzany, mysi zapach. Okazało się, że myszka zrobiła sobie kibelek w jednym z kubków po jogurcie. Na szczęście nic się nie rozlało... Okazało się, że lokatorka była na dnie wora, a ponieważ było ciepło, pogłaskałam ją na pożegnanie i zostawiłam pod śmietnikiem.
      Myszki są śliczne! Teraz mam w garażu jedną mysz, której nie widuję i która mi nie przeszkadza. Daję jej co jakiś czas warzywa i ma nasypane ziarno.
      Myszy mają naprawdę ciężkie życie i ciężką śmierć. Są bezbronne i maleńkie. Trzeba mieć wybitnie mało empatii, żeby traktować je trucizną. Trutka zabija powoli, a zwierzaki umierają w męczarniach przez kilka dni.
      • wilowka Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 19:56
        Wszystko pięknie, dopóki od myszy można się odgrodzić garażowym drzwiami. U mnie myszy pojawiły się w blokowym mieszkaniu i wyjść nie chciały. Nie miałabym nawet za wiele argumentów przeciw, ale srały mi na blat w kuchni i musiałam wytruć. Choć nie ukrywam płakałam jak zdychały, ale cóż - ja nie spraszałam.
        • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:06
          Myszy nie cieprpię nawet w garażu Myszy srają, gó... mysie ma pasożyty dużo groźniejsze niż gó... kota i psa raze m wzięte.
      • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 20:04
        Przykro mi, ale - oczywiście moim skromnym i bardzo subiektywnym zdaniem - pewne stwierdzenia zaczynają się już ocierać o egzaltację. Ja rozumiem humanitaryzm i ogólnie sympatię do zwierząt. Twoja sprawa.
        Nie popadajmy jednak w przesadę i nie wpędzajmy w poczucie winy ludzi, którzy nie lubią/boją się/mają fobie na punkcie myszy/żab/pająków itp. Mają prawo czuć dyskomfort i nie życzyć sobie nieproszonych gości u siebie w mieszkaniu. Zarzucanie im braku empatii świadczy o braku empatii osoby to piszącej. Bo, jak rozumiem - trutka be, kot też nie bardzo (stresuje wszak futrzak biedną mysz jak licho), łapka na myszy dozwolona, czy też średniowieczne narzędzie tortur???
        Ja np. nie lubię kun (też z wyglądu futrzaty słodziak). Narobiły mi sporo szkód i zdecydowanie wypowiedziałam im wojnę. Wprawdzie humanitarną, ale skuteczną. Gdyby metody humanitarne zawiodły, to z pewnością sięgnęłabym po mocniejszy oręż.
        • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 20:12
          piegowata9 napisała:

          > Nie popadajmy jednak w przesadę i nie wpędzajmy w poczucie winy ludzi, którzy n
          > ie lubią/boją się/mają fobie na punkcie myszy/żab/pająków itp

          Aha, czyli jak człowiek jakiegoś zwierzaka się lubi lub się go boi, to twoim zdaniem może go
          zabić?
          • alexa0000 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 20:44
            Ja zabijam od razu (jeśli zdążę) pająki-te grube, włochate i szybkie.M ogę nie zabić,ale wtedy nie zasnę przez cała noc. Tak, w konflikcie tragicznym pt. pająk i jego śmierć/ mój spokój psychiczny pająk przegrywa z kretesem. Nie uważam, żeby była złym człowiekiem.
            • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:24
              alexa0000 napisała:

              > Nie uważam, żeby była złym człowiekiem.

              Może nie złym, ale mało pomysłowym.
              • alexa0000 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:40
                Nie potrzeba mi pomysłu na pozbycie sie pająka. To samo z karaluchami. Też mam o nie dbać? Przecież sa takie mądre. Nie drże na myśl o tym,że zabjije je, że ich ciało rozbryzgnie sie i zamieni w bezkształtną maź. Nie dbam o to, czy cierpią przy tym. To znaczy moze gdzieś tam przez nanosekundę mi żal,ale chwile potem mam to poważaniu . Nie byłoby mi szkoda, gdyby wyginęły co do sztuki-ewentualnie mogłyby zostać w niewielkiej ilosci w dorzeczu Amazonki.
                • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:03
                  alexa0000 napisała:

                  > Nie byłoby mi szkoda, gdyby wyginęły co do sztuki-ewentua
                  > lnie mogłyby zostać w niewielkiej ilosci w dorzeczu Amazonki.

                  Jesteś przykładem na to, że ludziom nigdy nie należy życzyć spełnienia
                  wszystkich marzeń, albowiem:

                  wyginięcie karaluchów doprowadzi do częstych wybuchów epidemii. Te niezbyt popularne owady są bowiem bardzo pożyteczne. Zjadają bowiem resztki jedzenia i oczyszczają nasze domostwa z toksycznych odpadów

                  • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:06
                    Kolejna nawiedzonasad
                    • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:34
                      el_jot napisała:

                      > Kolejna nawiedzonasad

                      To nie ja, to rosyjscy naukowcysmile

                      nauka.dziennik.pl/artykuly/126596,rosja-boi-sie-bo-gina-jej-karaluchy.html
                      • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:42
                        > el_jot napisała:
                        >
                        > To nie ja, to rosyjscy naukowcysmile
                        >
                        No tak, wszystko jasne. Rosjanie nie potrafią sobie poradzić z plagą prusaków/karaluchów czy czegoś tam jeszcze, dla mnie to wszystko jedno. Byłam w Moskwie rok i w każdym sklepie, każdym mieszkaniu tego było zatrzesięnie. Więc jakoś trzeba tę plagę sensownie wytłumaczyćbig_grin
                  • alexa0000 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:16
                    Tu masz niewątpliwie rację, przesadziłam. Nie dziw sie jednak, ja zjadłam obiad z karaluchem, a raz umyłam innym zęby-schował sie w szczoteczce. To niewyobrażalne obrzydlistwo, niech sobie zyja, ale nie w moim domu. Tu ich nienawidze i zabijam bez skrupułów.
                  • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:24
                    >oczyszczają nasze domostwa z toksycznych odpadów
                    Kupiłam kiedyś mieszkanie, w którym - jak się okazało - mieszkała sobie cała kolonia karaluchów. Wieczorami aż chrobotało. I wiesz co, jakoś nie miałam wrażenia, że mieszkam w sterylnym otoczeniu...
                    Porządku we własnym domu pilnuję sama. Nie odczuwam palącej potrzeby wysługiwania się w tym zakresie karaluchami.
          • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 20:57
            Jeśli sytuacja tego wymaga, to tak. Wiesz, co to są fobie?
            • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:15
              piegowata9 napisała:

              > Jeśli sytuacja tego wymaga, to tak. Wiesz, co to są fobie?
              Jeszcze jeden wątek o myszach a dostanę emamofobii i więcej tu nie zajrzębig_grin
              • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:23
                To się ociera o groźby karalne big_grin
            • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:22
              Ale fobia to chyba nie sytuacja, która wymaga zabijania stworzeń.
              To się raczej leczy u psychiatry i psychologa.

              W przypadku fobii społecznej też dajesz takie złote rady?
              • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:30
                Na tej samej zasadzie co ty myszy, ktoś może sobie hodować karaluchy albo szczury, ale nie takie kupione w sklepie, czyściutkie i pachnące, tylko takie znalezione w kanalesad Próbujesz mi wmówić, że postępuję niehumanitarnie, bo kiedyś w moim domu potrakotwano myszy trutką.
              • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:32
                > Ale fobia to chyba nie sytuacja, która wymaga zabijania stworzeń.
                > To się raczej leczy u psychiatry i psychologa.
                >
                > W przypadku fobii społecznej też dajesz takie złote rady?

                Nie. Takich rad nie daję, bo zwyczajnie dostrzegam różnicę między człowiekiem i szkodnikiem, nawet jeśli z wyglądu jest miłym i puszystym stworzeniem. Masz jednak rację: czasami fobia jest na tyle nasilona, że trzeba ją leczyć. Nie oczekuję jednak od nikogo, by leczył zwyczajną niechęć do pająków czy myszy.
                Osobiście namiętnie trułam we własnym domu faraonki. Łagodna perswazja jakoś do nich nie przemawiała i dobrowolnie wyprowadzić za cholerę się nie chciały. Też stworzenia.
                Chodząc po ulicy nieustannie patrzysz pod nogi, żeby dżdżownicy nie nadepnąć??? Nie popadajmy w przesadę.
                • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:49
                  piegowata9 napisała:

                  > Nie oczekuję jednak od nikogo, by leczył zwyczajną niechęć do pająków czy myszy.

                  Zwyczajna niechęć to nie fobia, tylko zwyczajna niechęćsmile
                  Jak daleko można ustawić kryterium dla zabijania z niechęci?

                  Rozumiem, że myszy, kuny i pająki.

                  Ale przecież wielu darzy niechęcią psy, koty, konie, wilki, słonie, tygrysy, ptaki, ryby.
                  Gdzieś stawiasz granice, czy zabijamy wszystko jak leci, niechęć i konkurencja pokarmowa
                  z danym gatunkiem nas usprawiedliwia?

                  > Nie popadajmy w przesadę.

                  To nie przesada tylko empatia międzygatunkowasmile

                  • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:07
                    > Ale przecież wielu darzy niechęcią psy, koty, konie, wilki, słonie, tygrysy, pt
                    > aki, ryby.
                    > Gdzieś stawiasz granice, czy zabijamy wszystko jak leci, niechęć i konkurencja
                    > pokarmowa
                    > z danym gatunkiem nas usprawiedliwia?

                    Jak nieproszony słoń wtarabani mi się do domu to wówczas zastanowię się, jak zareagować. Albo zapytam na forum wink W przypadku tygrysa zakładam nawet, że proces myślowy może przebiegać w przyspieszonym tempie.

                    > To nie przesada tylko empatia międzygatunkowasmile

                    Dla mnie w tym konkretnym wypadku ważniejsza jest empatia gatunkowa.
                    Powracam jak bumerang do tematu stworzeń pt. karaluchy i faraonki. Jak humanitarnie się ich pozbyć? Położyć na kozetce u terapeuty i z jego pomocą pokochać?
                    • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:25
                      piegowata9 napisała:

                      > Powracam jak bumerang do tematu stworzeń pt. karaluchy i faraonki. Jak humanita
                      > rnie się ich pozbyć? Położyć na kozetce u terapeuty i z jego pomocą pokochać?

                      Najlepiej nie dopuścić do ich pojawienia się, czyli czystość przede wszystkim.

                      Owady najprawdopodobniej nie odczuwają bólu i cierpienia w sposób subiektywny, świadomy
                      w związku z czym, gdy ich obecność staje się uciążliwa czy zagraża zdrowiu można się ich pozbyć na różne sposoby, najczęściej chemiczne.
                      Po co jednak zabijać pożyteczne (użyję tego sformułowania, skoro już poruszamy się w kategorii szkodnik/pożyteczny) i nieszkodliwe w warunkach Polskich stworzenie jak pająk?

                      Poza tym, chyba czujesz różnicę między kuną, myszą a owadem?

                      Czy jesteś z frakcji dogryzajacej wegetarianom, że "marchewka też cierpi"?
                      • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:33
                        > Poza tym, chyba czujesz różnicę między kuną, myszą a owadem?

                        Cudne!!! A jeszcze przed chwilą sama stawiałaś znak równości między człowiekiem i myszą. Vide: tekst o fobii społecznej.

                        A jeśli chodzi o mrówki i karaluchy: czasami dostaje się je wraz z dobrodziejstwem inwentarza. Wybacz, skoro już są - wytępię, nie będę starała się zaprzyjaźnić. I nie obchodzi mnie to, że były w mieszkaniu, które kupiłam przede mną, więc to ja jestem intruzem wkraczającym w ich środowisko...
                        • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:41
                          Nie, nie stawiam znaku równości między człowiekiem a myszą.
                          Zdziwiło mnie po prostu usprawiedliwianie fobią zabijania stworzeń.
                          I zaczęło mnie zastanawiać czy dotyczy to arachnofobii czy idąc dalej dogofobii również
                          aż do fobii społecznej.
                          Dla mnie absurdalne jest dawanie prawa do zabijanie tylko z powodu strachu, do tego irracjonalnego, bo fobia to irracjonalny strach.

                          > A jeśli chodzi o mrówki i karaluchy: czasami dostaje się je wraz z dobrodziejst
                          > wem inwentarza. Wybacz, skoro już są - wytępię, nie będę starała się zaprzyjaźn
                          > ić.

                          Nikt ci nie każe się zaprzyjaźniać, ciagle sprowadzasz sprawy do skrajności.
                          • piegowata9 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 23:22
                            Nie sprowadzam do skrajności. W niektórych aspektach jestem po prostu konsekwentna. A Ty w dalszym ciągu nie powiedziałaś wprost, co zrobić z insektami/stworzeniami. Niewygodne zagadnienie?
                            Jeśli zaś chodzi o fobie: łatwo mówić o irracjonalnym strachu komuś, kto prawdopodobnie na fobię nie cierpi.
                            Nikt tu nie mówi o dogofobii i zabijaniu psów. Cały czas bowiem problem sprowadza się do nieproszonych gości (często w ilościach hurtowych), a nie bezmyślnego zabijania wszystkich zwierząt, jakie spotka się na swojej drodze (łącznie z czworonogiem sąsiada), więc to nie ja przesadzam w roztaczaniu coraz bardziej irracjonalnych wizji.
                        • laura_fairlie Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 18.02.11, 00:37
                          4/5 genów są wspólne u myszy i ludzi...
          • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:04
            Masz, poczytaj sobie, a jak chcesz to se hoduj myszy nawet u siebie w sypialni a od ludzi, którzy sobie myszy nie życzą, się po prostu odpier... ok? Tak, jeżeli się brzydzę chorób przenoszonych przez muszy i się ich boję, mam prawo zabić myszy. Sama tego nie robię, robią to moje koty i jestem im bardzo wdzięczna.
            chrzl.pl/rola-gryzoni-i-owadow-w-przenoszeniu-chorob/szczury-i-myszy/
            chrzl.pl/rola-gryzoni-i-owadow-w-przenoszeniu-chorob/szczury-i-myszy/
      • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:12
        Jesoo, a w tym garażu to gdzie one srają? Zrobiłaś im kuwetę? Tak, dopóki nie mieliśmy kotów, mąż traktował myszy trutką, taką, która mumyfikowała szkodniki - bo to są szkodniki. Czy miałam dać im się rozplenić na cały dom? Obrzydliwa jesteś tak jak te twoje myszy.
        • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:36
          el_jot napisała:

          > bo to są szkodniki.

          W przyrodzie nie istnieją szkodniki, to pojęcie wymyślone przez człowieka.
          To zazwyczaj nasi konkurenci w zdobywaniu pożywienia.
          • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:40
            To twoja teoria, moja teoria jest inna, myszy roznoszą różne choroby i będę je tępić, choć ani nie mam fobii ani się ich nie boję jako takich ani się nie bryzdzę. I ciekawe co wg ciebie mam zrobić z kotką i kocurkiem, co łowne są wyjątkowo, co?
            • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:43
              I jezcze jedno pytanie: p[ierwszego roku jak się przeprowadziłam na wieś, mielismy dosłownie najazd myszy,wszelakich. Mieliśmy wtedyroczne dziecko, rozumiem, ze dla ciebie ważniejsze było by życie pier...ej myszy niż nasze samopoczucie i zdrowie dziecka. Ale co wg ciebie powinnam zrobić?
            • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:53
              el_jot napisała:

              > I ciekawe co wg ciebie mam zrobić z kotką i kocurkiem, co łowne są wyjątko
              > wo, co?

              Nic, to jest natura, ingerencja w naturę zazwyczaj źle się kończy.

              Ale ty masz wybór, możesz je wytruć, złapać w pułapkę klejową, a możesz rozważyć
              inne bardziej humanitarne sposoby.
              • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:01
                larrisa napisała:

                >>
                > Ale ty masz wybór, możesz je wytruć, złapać w pułapkę klejową, a możesz rozważy
                > ć
                > inne bardziej humanitarne sposoby.
                Rozumiem, ze trzymanie kota w domu, bynajmniej nie tylko w celu zabijania mkyszy, jest mniej humanitarnym sposobem. Mam wzorem twoim zrobić myszom kuwetę, nasypać im jedzenia i zapytać do kiedy mają ochotę pozostać u mnie w domu. Wiesz co, rzadko na forum to piszę do kogos, ale nie mogę się powstrzymać: śmieszna jesteś, ale w taki mało zabawny sposóbsad
                Napisz jeszcze, ze mrówki i karaluchy też trzeba trzymać w domu, to jest to samo świństwo co myszy

                Mnie po prostu ręce opadają, bo po stosunku do myszy, oceniasz stopień człowieczeństwabig_grin
                • larrisa Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:10
                  el_jot napisała:

                  > Mnie po prostu ręce opadają, bo po stosunku do myszy, oceniasz stopień człowie
                  > czeństwabig_grin

                  Nie, ja nie oceniam twojego człowieczeństwa. Najwyraźniej sama gdzieś w głębi czujesz, że twoje postępowanie jest okrutne i szukasz usprawiedliwienia poprzez wyśmiewanie cudzych poglądów.

                  Mnie tylko chodzi o to, żeby nie zabijać stworzeń tylko dlatego, że:
                  a/ brzydkie
                  b/ szkodnik
                  c/ nie lubię ich
                  d/ brzydzę się
                  e/ boję się itd.

                  Są sytuacje, że innego wyjścia faktycznie nie ma, ale zawsze można to zrobić w taki sposób, żeby stworzenie, które czuje ból i strach cierpiało jak najmniej. Otrucie to raczej nie jest bezbolesna śmierć.

                  • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:20
                    larrisa napisała:

                    Najwyraźniej sama gdzieś w głębi c
                    > zujesz, że twoje postępowanie jest okrutne i szukasz usprawiedliwienia poprzez
                    > wyśmiewanie cudzych poglądów.
                    > Pudło! To ty starasz się za wszelką cenę udowodnić, że zabijanie myszy (ba nawet przez kota) jest złem.
                    > Mnie tylko chodzi o to, żeby nie zabijać stworzeń tylko dlatego, że:
                    >> b/ szkodnik
                    >> Właśnie dlatego będę je niszczy, nie osobiście, ale zrobi to kot.

                    > Są sytuacje, że innego wyjścia faktycznie nie ma, ale zawsze można to zrobić w
                    > taki sposób, żeby stworzenie, które czuje ból i strach cierpiało jak najmniej.
                    > Otrucie to raczej nie jest bezbolesna śmierć.

                    Wyniesienie nie daje żadnego rezultatubig_grin Myślę,że obie piszemy o dwóch różnych sytuacjach i nigdy sie nie dogadamy.

                • ewasuwek Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 18.02.11, 07:53
                  osoby, które tak bronią myszy, chyba nigdy nie miały do czynienia ze spustoszeniem jakie mogą dokonać te "słodkie i bezbronne" zwierzątka w domu. Śmierdzące odchody, poobgryzane jedzenie w kuchni i ten mysi zapach.
                  Ja miałam inwazje myszy w domu i niestety nie zaakceptowałam tych lokatorów. Na szczęście doszło do naturalnej eliminacji przez kota...
                  • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 18.02.11, 10:22
                    ewasuwek napisała:

                    > osoby, które tak bronią myszy, chyba nigdy nie miały do czynienia ze spustoszen
                    > iem jakie mogą dokonać te "słodkie i bezbronne" zwierzątka w domu. Śmierdzące o
                    > dchody, poobgryzane jedzenie w kuchni i ten mysi zapach.
                    > Ja miałam inwazje myszy w domu i niestety nie zaakceptowałam tych lokatorów. Na
                    > szczęście doszło do naturalnej eliminacji przez kota...
                    Eee, nie przeczytałaś dokładnie wątkuwink Powinnaś wystawić myszom talerzyk na stole ze swoimi przysmakami, a kota oczywiscie utylizować, bo nie zabija myszek z głodu, tylko dla przyjemnosći, a tego autorka wątku zdzierżyć nie może, oczywiście, miłość do myszy nie przeszkadza jej zabijać z wiatrówki szczura.
          • alexa0000 Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:55
            Być może i biolodzy nie używaja pojecia szkodnik, ale jeśli rezydujący w domu szczur :
            -niszczy produkty żywnościowe, powodujac straty materialne
            -niszczy przedmioty, powodując jak wyżej
            -szcza i sra wszędzie , powodujac dyskomfort MEGASMRODEM w całym domu
            -w nocy tarabani sie po całym domu budząc domowników

            to wybacz, ale nie jest on dla mnie żadnym konkurentem , lecz własnie szkodnikiem. I nie będę mu wstawiać wanny z hydromasażem,ale wypróbuje sposoby typu klatka, lub dam mozliwośc opuszczenia domu, lub nastawie łapkę, a jesli sie łąskawca nie zdecyduje, niestety zostanie załatwiony na amen przez szczurołapa trucizną, dzięki czemu zdechnie w meczarniach. Tak się niedawno stało i było mi naprawdę żal, no ale sory, w tej konkurencji nie oddam walkowera.
          • madzioreck Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 21:59
            larrisa napisała:

            > el_jot napisała:
            >
            > > bo to są szkodniki.
            >
            > W przyrodzie nie istnieją szkodniki, to pojęcie wymyślone przez człowieka.

            Według mnie, to to człowiek jest największym szkodnikiem na świecie, no ale co ja tam wiem.
            • el_jot Re: Dalszy ciąg w związku z sąsiednim wątkiem. 17.02.11, 22:03
              madzioreck napisała:

              > Według mnie, to to człowiek jest największym szkodnikiem na świecie, no ale co
              > ja tam wiem.
              Zgadzam się z tym. Ale póki co to w moim domu największe szkody do tej pory poczyniły myszy. Dla mnie są one szkodnikami, tak jak mrówki i karaluchy.
    • ylunia78 Re: Myszy... 17.02.11, 22:04
      jak przeczytałam kiedyś,że nie zabijają pająków,bo to niehumanitarne to sie z deczka uśmiałam,ale myszy kiedys sama wyniosłam z mamy zakładu pracywink
    • el_jot A mrówki 17.02.11, 22:16
      Myszkom należy posłanie zrobić i się do nich przytulać, bo przecież czują się samotnebig_grin
      Ale mam pytanie odnośnie mrówek, takich leśnych, niszczą na działce wszystkie rośliny i najgorsze, że gryzą mojego ukochanego psa, ma po nich pełno czerwonych śladów na brzuchu. Rozumiem, ze mam uprzedzić psa, żeby się nie kładł na ziemi, ale jak powinnam uprzyjemnić życie tym naszym kochanym mróweczkom?
      • tomojnowynick Re: A mrówki 17.02.11, 22:19
        a muszki to można wytłuc??? czy też nie??? bo nie cierpię tego cholerstwa,złym człowiekiem i niemiłosiernym jestem....
        • el_jot Re: A mrówki 17.02.11, 22:22
          Nie, masz odpowiedź troszkę wyżejsmile Dać im soczku, niech sią napiją.
          • rulsanka Re: A mrówki 17.02.11, 23:52
            Eljot, taka zacietrzewiona, że chyba by wszystkich zatruła. Nie wtykajcie mi w moje usta słów, których nie wypowiedziałam. Jestem przeciwko truciźnie i znęcaniu się nad zwierzętami, uważam, że trutki powinny być zakazane przynajmniej w powszechnym użyciu. Lubię myszy i dziwię się jak można się ich bać. Rozumiem, brzydzić. Sama je wyrzucam z domu, jak przychodzą jesienią. O ile jest ciepło, wyrzucam na dwór i papa. A ponieważ był mróz, wpuściłam je do garażu, bo na dworze by zginęły. Skoro są w garażu, to ich nie zagłodzę przecież. Nikt nie musi mnie naśladować, rozpoczynając ten wątek 2 miesiące temu, zakładałam, że będziecie się śmiać. Ja traktuję swoje postępowanie jako logiczne i sensowne. Nie zabijam, kiedy nie muszę.
            O tym jak działa trucizna przekonałam się, gdy umarł w męczarniach pies sąsiada, prawdopodobnie po zjedzeniu zatrutego szczura. Podobnie konają ptaki, które najadły się otrutych ślimaków - trutka jest powszechnie dostępna. Powtarzam, trutka NIE.
            Można zabijać humanitarnie, np. stosując pułapki. Sama nie jestem idealna, i jest mi wstyd. Nie potrafię zrezygnować z jedzenia mięsa. Pozwalam zabijać krety. Mieliśmy kiedyś problem ze szczurem, który nie chciał się dać złapać ani w żywołowną, ani w tradycyjną. I po kilku tygodniach mieszkania w drewnie koło kominka, został zastrzelony z wiatrówki, przez męża, za moim przyzwoleniem. Do tej pory jest mi go żal, chociaż nie widziałam innej możliwości pozbycia się go. Szczur zagrażał też moim papugom.
            Pająki wyrzucam na dwór, te duże włochate. Chude kiedyś tolerowałam, a teraz zazwyczaj wciągam odkurzaczem, czasem biorę w rękę i wyrzucam. Zabijam komary, choć zimą się waham, bo nie gryzą.
            • alexa0000 Re: A mrówki 17.02.11, 23:59
              TRutka nie? Jak Twoim zdaniem miałam się wobec tego pozbyc swojego szczura? Kupić wiatrówke i strzelac na oślep za meble?
            • piegowata9 Re: A mrówki 18.02.11, 09:35
              >Lubię myszy i dziwię się jak można się ich bać. Rozumiem, brzydzić.

              Ło matko, ile razy można powtarzać: chwała Ci, że lubisz. Że się nie boisz. Że dokarmiasz. Jednak fakt, że Ty uprzejmie dziwisz się, że są osoby, które tych gryzoni się boją, nie zmienia faktu, że tak właśnie jest. Rzeczywistości nie zaczarujesz. Ja się np. boję węży. Co ciekawe - pokazowego pytona wzięłam na ręce. A latem w górach dokładnie rozglądam się po trawie w obawie przed żmiją lub zaskrońcem. Nie, nie boję się jadu. Irracjonalnie boję się tego pełzającego tałatajstwa. I już.
              Ja dla odmiany nie rozumiem braku konsekwencji w Twoim postępowaniu: włochaty pająk do wyrzucenia na dwór, chude do odkurzacza, bo kiedyś je tolerowałaś, a teraz już nie. Super. Ja dostrzegam tu pewien dysonans, ale nie widzę powodów, by zarzucać Ci brak empatii.
              Konkludując: rób, co chcesz i sprawia Ci przyjemność. Ale nie dorabiaj do tych prozaicznych czynności wydumanych teorii, które Ciebie być może dowartościowują, ale ludzi inaczej myślących/postępujących (z różnych powodów) stawiają w złym świetle. Bez powodu.
            • el_jot Re: A mrówki 18.02.11, 10:08
              rulsanka napisała:

              > Eljot, taka zacietrzewiona, że chyba by wszystkich zatruła. Nie wtykajcie mi w
              > moje usta słów, których nie wypowiedziałam. Jestem przeciwko truciźnie i znęcan
              > iu się nad zwierzętami, uważam, że trutki powinny być zakazane przynajmniej w p
              > owszechnym użyciu. Lubię myszy i dziwię się jak można się ich bać.
              Uczepiłaś się tych myszy jak rzep psiego ogona, a nie dopowiedziałaś mi na pytanie jak humanitarnie, wg ciebie pozbyć się mrówek, które zagrażają zdrowiu mojego psa. I nie jestem zacietrzewiona, uwielbiam zwierzęta, mam z nimi pewnie większy i lepszy kontakt niż ty. Myszy utylizuje mój kot, rozumiem, że powinnam jego wyrzucić na zbity pysk, bo pewna istota forumowa tak kocha myszy, że jest gotowa się do nich przyulać. Ja wolę przytulać się do swojego psa albo męża.

              Rozumiem, br
              > zydzić. Sama je wyrzucam z domu, jak przychodzą jesienią. O ile jest ciepło, wy
              > rzucam na dwór i papa. A ponieważ był mróz, wpuściłam je do garażu, bo na dworz
              > e by zginęły. Skoro są w garażu, to ich nie zagłodzę przecież. Nikt nie musi mn
              > ie naśladować, rozpoczynając ten wątek 2 miesiące temu, zakładałam, że będzieci
              > e się śmiać. Ja traktuję swoje postępowanie jako logiczne i sensowne. Nie zabij
              > am, kiedy nie muszę.

              Nie towje postępowanie nie jest ani logiczne ani senswone, dla mnie.
              >Sama nie jestem idealna, i je
              > st mi wstyd. Nie potrafię zrezygnować z jedzenia mięsa.
              Pozwalam zabijać krety.

              O i tu cię mam. Z jakiej racji zabijasz krety, to ci dopiero konsekwencja, bu ha ha. Myszki lubię, to ich nie zabijam, kretów - nie lubię,to zabijam. Bo co? Bo robią kuku w twoim ogódku??? A widzisz, my kretów nie zabijamy, jest wiele sposobów, żeby je odstraszyć., nawet domowych. Krety do domu do kuchni w nie wchodzą, niuniu i nie robią szkód w domu. Mój kot zabijja myszy, bo robią spustoszenie w moim domu, jak się z nimi nic nie zrobi. Ale do ciebie to komletnie nie dopciera. Po raz kolejny się przkonuje, ze jesteś niespłna rozumu, po prostu.

              > Mieliśmy kiedyś problem ze szczurem, który nie chciał się dać złapać ani w żyw
              > ołowną, ani w tradycyjną. I po kilku tygodniach mieszkania w drewnie koło komin
              > ka, został zastrzelony z wiatrówki, przez męża, za moim przyzwoleniem. Do tej p
              > ory jest mi go żal, chociaż nie widziałam innej możliwości pozbycia się go. Szc
              > zur zagrażał też moim papugom.


              Buhahahaha, to ci dopiero humanitarne podejściebig_grin Kończę tę dyskusję z tobą, niuniu. Idę się pobawić z moimi kotami, które mają na sumieniu setki istnień mysich.

              > Pająki wyrzucam na dwór, te duże włochate. Chude kiedyś tolerowałam, a teraz za
              > zwyczaj wciągam odkurzaczem, czasem biorę w rękę i wyrzucam. Zabijam komary, ch
              > oć zimą się waham, bo nie gryzą.


              Konsekwencja godna naśladowaniabig_grin
      • nanuk24 Re: A mrówki 18.02.11, 00:53
        Uprzedzic mrowki, ze zaraz pies sie nie polozytongue_out
        • nanuk24 Re: A mrówki 18.02.11, 00:54
          e zaraz pies sie na nie polozy
    • cygarietka Re: Myszy... 17.02.11, 23:59
      No to ja zazdroszczę takiego podejścia. Nienawidzę ich i brzydzę się, a wiem, że są w moim domu, parę dni temu założyłam nawet wątek na ten temat.
      Nie mam żadnych skrupułów, żeby je zabić, na polu nic im nie zrobię, u mnie w domu owszem, a i tak są sad
      • majenkir Re: Myszy... 18.02.11, 04:27
        cygarietka napisała:
        > No to ja zazdroszczę takiego podejścia. Nienawidzę ich


        Ostre slowa ...uncertain Nienawidzic czegos tylko dlatego, ze jest?
        Marzy mi sie reinkarnacja, tak zeby el jot i spolka nastepnym razem byly myszami wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja