kali_pso
21.12.10, 21:10
Rozmawiam dzisiaj z matką jednego z moim onkologicznych pacjentów- i ona do mnie, że musi wracać do domu, bo w tym roku Wigilia u nich i ona musi wszystko przygotować, a X musi byc w szpitalu i ona tak między targiem a szpitalnym łózkiem....
Pytam, czy ktoś nie mógłby jej pomóc a ona, że w tym roku jej kolej przygotowywania Wigilii, mąz kierowca, więc wiadomo... i ŻADNA Z SIÓSTR nie zainteresowała się pomocą...trząchneło mną- jaką trzeba być amebą bez krztyny epatii, aby zrzucać wszystko na kobietę, która przecież chciałaby być z synem w szpitalu zamiast przygotowywać kapustę wigilijną dla siostrzyczek z rodzinami...
...czasem takie sytuacje to rzeczywiście sprawdzian dla uczuć w rodzinie...
..i nie piszcie, że "mogła powiedzieć"- cholera jasna, takie rzeczy powinny być jasne i oczywiste, o nic prosić nie trzeba..
...stracić wiarę w człowieka można...