gusiulek
16.04.04, 13:27
mam takie pytanie.mój mąż uważa że strasznie zrzędzę mnie natomiast wydaje
się że jestem b. tolerancyjna.mamy duży dom z ogródkiem,psa no i oczywiście
małe dziecko 1.5 roku.jestem obecnie na urlopie wychowawczym,choc dorabiam
sobie trochę pomagajac koleżance.wszystkim zajmuję się sama-dzieckiem w dzień
i w nocy,domem który ma 300 metrów więc mam trochę do sprzatania,gotuje
piorę.itp.nie mam wymagań co do mojego męża żęby nie wiadomo jak mi
pomagał.chcę tylko że by nie syfił bardziej niż małe dziecko no i tu
oczywiście zrzędzę.on jedździ sobie 3 razy w tyg. na ryby,z kolegami 1 raz na
piwko,i nic go nie obchodzi-poprostu wychodzi-ja nie robię z tego problemu
tylko że jak ja chcę gdzieś wyjść do koleżanek to już jest problem bo nie ma
z kim zostawić dziecka itp.wiem że on duzo pracuje i na brak pieniędzy nie
mogę narzekać?ale czy to że ja nie zarabiam tyle co on znaczy że muszę
harować jak wół i nic się nie odzywać?dodam że mój mąż jest strasznym
cholerykiem i często mói coś za co póżniej przeprasz.ale co z tego jak mi to
siedzi w głowie?tak bardzo chciałabym iśc już do pracy!!ale z jednej strony
bardzo mi szkoda majki że miałaby iść do żłobka a z drugiej-przecież i tak
będę musiała robić to wszystko co teraz + praca.czy ktoś ma podobną
sytuację?????