sarling
30.12.10, 13:39
Kiedyś bardzo dużo się śmiałam, oczywiście największe ataki zaliczałam w kościele lub na lekcjach. Bardzo łatwo można było mnie rozśmieszyć i śmiałam się aż do bólu brzucha i mięśni twarzy. Niestety, obserwuję postępujący zanik umiejętności wycia ze śmiechu, ot, uśmieszki, parsknięcia, itd. Szkoda mi tego...