szyszunia11
02.01.11, 23:57
chodzi mi o malego. nie jest już taki bardzo mały - w marcu skończy 2 lata. Z zasypianiem ciągle są problemy, zajmuje to nawet do godziny (tzn. usypianie wieczorne). Drzemka w ciągu dnia w tzw. drzemowniku

czyi... niemowlęcym foteliu samochodowym - bujaczku. Z tym na szczęście nei ma problemu (bujanie + obowiązkowo śpiewanie). Ale przyznam, że ostatnio mam juz serdecznie dosyć tych mąk z usypianiem. Chciałabym się zamykać w 15 minutach i nie wyjmować dziecka po kilka razy z łóżeczka, bo ono jednak jeszcze chce do pokoju... Na zdrowy rozum przychodzi mi do głowy jedna mysl - on musi być naprawdę śpiący. Dodam jeszcze, że chciałabym, zeby zasypiał o 20.00 - czy to bardzo "wygórowana zachcianka"?

pracuje, mam swoją działalność, ale to nei oznacza, że doba jest z gumy i wieczorem oprócz relaksu, sprzątania, gotowania, nauki itd. muszę mieć czas na pracę. Zastanawiam się czy zrezygnować z drzemki w ciągu dnia, czy może radykalnie ją skrócić, np. do 30 minut? Przykładowo dzisiaj: wstał o 6.50. Ok. 10 zaczęliśmy się usypiać (specjalnie chciałam wcześnie zrobić drzemkę, bo bardzo chciałam wieczorem popracować i planowałam go wreszcie wcześniej położyć). Spał równo 2 godziny, sama też spałam więc brakło motywacji by go obudzić, zwłaszcza, że było jeszcze tak wcześnie. Obudził się o 12.22. No i liczyłam na zasypianie o 20.00. Nic z tego. Wprawdzie jak byliśmy na zakupach przysnął mi w wózku na jakieś może 10 minut, ale go obudziłam! Słuchajcie, zasnął dopiero o 23.00. A ja własnie się resetuję po całym dniu (mąż chory, wyniósł się do rodziców, żeby nas nie zarazić) i szykuję się do nocnej pracy nad ofertą dla klienta i do pracowitego dnia jutro. Dodam, że dla mnie wstawanie wczesne to męka, więc jakby przypadkiem zachciało mu się spać dłużej niż do 7, to budzić, prawda? muszę się zmotywować, bo najbardziej zależy mi na czasie wieczorem, żeby sprawnie i wcześnie chodził spać. Proszę o radę i dobre słowo