utonę w tej tęsknocie

17.04.04, 21:58
Witam Was dziewczyny!
Mój mąż wyjechał służbowo daleko i na długo, strasznie mi smutno. Nigdy nie
rozstawaliśmy się do tej pory, a ostatnio zmienił pracę i zapowiada się, że
będzie często wyjeżdżał, nie wiem jak to wytrzymam. Bardzo się kochamy i
tęsknię potwornie, czuję sie tak jakby mi serce wyrwano. Może któraś z Was
też miała takie doświadczenia, albo cały czas musi znosić nieobecność męża?
Jak to wytrzymujecie? Ja nie potrafię sobie miejsca znaleźć, cały dzień mam
zajęcie z półtoraroczniakiem, ale najgorsze są wieczory, wtedy OGROMNA
PUSTKA. Nie umiem się niczym zająć, tylko liczę dni i godziny do jego
powrotu, a to jeszcze tak dłuuuuuuuuuuuuuuuugo.........
    • kacury Re: utonę w tej tęsknocie 17.04.04, 22:08
      moj maz nie wyjezdza na tak dlugo ale ciagle jest w pracy w domu widze go jak
      przychodzi,wychodzi,spi.jest mi bardzo za nim teskno nawet wolałbym zeby
      wyjechalna 2 miesiace i wrucił na 2.więc ciebie rozumie gina
      • dawnysylvester Re: utonę w tej tęsknocie 17.04.04, 22:25
        Aaaa tam!
        Do wszystkiego idzie sie przyzwyczaić!
        Mojego nie ma już prawie 5 miesięcy, nie bedzie go jescze conajmniej miesiąc a
        może i dłużej a ja.....nie wiem kiedy mi ten czas zleciał!
        Ja zyję wydarzeniami.
        Wyjechał pod koniec listopda więc już było czuć Mikołaja i Swieta, potem
        Sylwester w gronie wspólnych znajomych więc duchem byliśmy z nim), potem Dzień
        Babci (a mamy ich aż 8 w tym 7 na miejscu), potem urodziny Naszej Malutkiej,
        potem Wielkanoc itd...W międzyczasie zabrałam się za swoje i córki i psów
        zdrówko. Poza tym ciągle mam zajęcie przy psach a teraz już rozpoczął się zezon
        wystawowy więc minimum co 2 tygodnie jakiś wyjazd...i tak leci jakoś.
        A wieczory ...no cóż....a od czego mamy net? Plus oczywiście jakieś wyjścia od
        czasu do czasu do znajomych i rodziny.
        A sex?
        A co to jest sex?
        Pozdrawiam
        Aśka
    • przyszla_mama22 Re: utonę w tej tęsknocie 18.04.04, 12:52
      czesc
      moj skarb wyjechal 5 marca...do pracy za granice..jestem w ciazy w 39
      tygodniu...a 6 marca zmarla mi mamasad((nie mialam wsparcia bliskiego od swojego
      meza w tych dniach brakowalao mi go najbardziejsad((nie mialam do kogo sie
      przytulic komu wyplakac najgorsze byly wieczorysad((ciezko przeszlam ten okres
      jak go nie ma...moge nawet powiedziec ze najgorysz okres w moim
      zyciu...załamanie ojca....zaczą pic....pije do tej porysad(((TAK MI GO BRAK
      tesknie za nim jak cholera...no ale dzisaj juz wyjechal...bo musi zdarzyc na
      porod i bedzie we srode albo wtorek w nocy....chyba jajko zniose do wtorku....i
      zuce mu sie na szyje i chyba go udusze...tak bardzo go kocham
      niestety musil wyjechac bo tutaj w polsce ni ma pracy...a spodziewamy sie
      dzidzi...i zawsze to jest jakis wielki wydatek....i co najgorsze bedzie musial
      znow wyjechac:
      ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      ((((nawet neichce o tym myslec...pewnei w lipcu znow wyjedzie tylko tym razem
      na dluzej......:
      ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      ((((
      ja tez liczylam dni tygodnie godziny do jego powrotu przez te tragedie
      przeszlam sama mialam wsparcie oczywiscie ale to nei to samo co by byl tutaj
      trzymalabym sie lepiej...
      wiec trzymaj sie nic nie poradzisz na to a pieniążki sa potrzebne wiec musimy
      dziewczyny pogodzic sie z takim guwnianym losem....moze kiedys tak bedzie ze
      juz nie bedziemy musieli sie roztawac z ukochana osoba...ja tego pragne z
      calego serca...
      POZDRWIAM I WYTRWALOSCI...ZAJMIJ SIE CZYMS ABY TAK NIE MYSLEC TO TEN CZAS MINIE
      CI SZYBOKO....
      MADZIA I NIUNIA 39 TYDZ.
    • 1asia Re: utonę w tej tęsknocie 18.04.04, 20:19
      Czesc Gina
      WIem co czujesz i to dokladnie.Bylam w 4 mcy ciazzy kiedy rozstalam sie z
      moim.On zostal zagranica..A ja wrocilam do kraju.to byl poczatek
      pazdziernika.Zrobil mi wielka niespodzianke i przyjechal na swieta Bozego
      Narodzenia na 2 tyg.Pozniej na urodziny naszej coreczki na miesiac.Teraz nie ma
      go ze mna ponad miesiac.Moze za miesiac przyjedzie.Ale i tak najwyzej a 3 dni.I
      nie wiem kiedy znowu bedziemy tak naprawde razem.Bilans jest taki ze przez 7 mc
      widzialam go moze poltora mc.Wiesz bardzo za nim tesknie.Mysle o nim calymmi
      dnami.I dziekuje Bogu ze mam przy sobie nasza coreczke bo przynajmniej opieka
      nad nia zabiera mi duzo czasu i daje ogrom radosci.Owszem czas leci mi bardzo
      szybko bo jeszcze na dodatek studiuje.Ale tak bym chciala zeby mnie wkoncu
      przytulil.
      Tak wiec trzymaj sie i wiedz ze nie jestes osamotnionasmile
      Pozdrawia
      Asia i 7,5tyg Sara
    • walker22 Re: utonę w tej tęsknocie 19.04.04, 00:14
      Mi też smutno.. jestem w 35 tyg, i tylko mam nadzieję, że mój kochany mąż zdąży
      na poród.. Na razie nie ma go od tygodnia, ale dopiero za miesiąc ma samolot
      powrotny, 2 tygodnie przed terminem, a co będzie jeśli nasza dzidzia pospieszy
      się z przyjściem na świat? Sama nie wiem.. Po prostu będę sama.. Mimo, że to
      dopiero tydzień, ja też liczę dni, godziny, czas mi się strasznie dłuży, często
      robi mi się tak źle, że nie mogę wytrzymać.. Na początku ciąży (2 i 3 miesiąc)
      też byłam sama, bo niestety mój mąż też musiał wyjechać. Nasze małżeństwo też
      jest cudowne, więc mam za czym tęsknić.. Akurat miesiąc przed moją ciążą
      przeprowadziliśmy się za granicę, mąż podpisał kontrakt na 4 lata, wszystko
      wyglądało bardzo różowo, cieszyliśmy się, że jesteśmy w nowym, fajnym miejscu,
      że mamy dobre warunki, a ja zaczynałam szkołę niemieckiego.. Po miesiącu
      okazało się, że jestem w ciąży (bardzo się cieszyliśmy, ale nie spodziewaliśmy
      się, że to tak szybko pójdzie..), a po 2 miesiącach, że mąż musi wyjechać na
      dłużej.. Niedawno natomiast dowiedzieliśmy się, że na tym jednym wyjeździe nie
      koniec, i że kolejny, na 3 miesiące wypada akurat w terminie mojego porodu..
      Załamało nas to, ale niestety mąż ma taką pracę i zawód, że nie może dyskutować
      i musi spełniać "rozkazy". Dodatkowym dla mnie zmartwieniem jest to, że jedzie
      w dość niebezpieczne miejsce..
      Staram się myśleć pozytywnie, organizuję sobie czas po porodzie już teraz (pani
      do pomocy, wakacje z rodzinką, kochana siostra obok), ale jednak pustka i
      smutek pozostają.. I nic nie umiem z tym zrobić.
Pełna wersja