gocha71
18.04.04, 11:32
Czy macie przyjaciół/przyjaciółki? takie prawdziwe, od serca, do ktorych
zawsze możecie pójść się wyplakać, wyżalić, które was wysłuchają, poradzą,
zrugają i jest dobrze? Jak to jest, bo ja nie wiem...
Mieszkam w tym mieście od ośmiu lat, pracuję (no, obecnie drugi rok "siedzę"
w domu), ale nie mam tu tak naprawde nikogo bliskiego. Nie jestem osobą
przebojową, nie nawiązuję łatwo kontaktów i to mi bardzo utrudnia życie
między ludźmi i z ludźmi. Owszem, mam koleżanki, ale to wszystko...One mają
swoje sprawy, swoje rodziny tutaj na miejscu, koleżanki z przeszłości i
trudno było mi w to wszystko wejść...Ostatnio probowałam coś powiedzeć
koleżance o mnie, ale ona nie podjęła wątku...wycofałam się i pozostał żal i
rozczarowanie...Jest mi źle i potwornie smutno, tym bardziej, że między mna a
mężem też jest byle jak (pisałam już kiedyś o jego depresjach). Czuję się
potwornie samotna.
Dzisiaj jest niedziela. To ja jak zwykle wstałam do dzieci, ubrałam je,
nakarmiłam, przygotowałam obiad, a mój szanowny mąż spał do 10.30, bo do
niewiadomo której siedział przy komputerze. Według niego powinnam go była
obudzić, ale ja już nie mam siły budzic go i myśleć o tych wszystkich
codziennych sparwach sama. Jest beznadziejnie...
Gocha