dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw

10.01.11, 00:29
dlaczego dzieci z konkubinatów mają pierwszeństwo w rekrutacji do przedszkoli a dzieci z małżeństw są do nich przyjmowane gdy zostanie wolne miejsce? jestem obecnie w ciąży i nie wiem co robić, czy mam wyjść za mąż za mojego chłopaka czy może nar azie mieszkać z nim bez ślubu a ożenić się dopiero za kilka lat po rekrutacji do przedszkola?
    • m_laczynska Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 00:43
      Nie chodzi o dzieci z konkubinatów - tylko o dzieci z konkubinatów, w których matki udają, że w konkubinacie nie są. Ściemniają że samotnie wychowują. A teraz wiele miast ma jakieś dodatkowe przepisy o pokazaniu wyroku sądu o ograniczenie praw. Tak więc być może za parę lat Twój brak ślubu się nie przyda...
      • atomm Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 14:08
        dlatego że wybrani przez nas samorzadowcy olewaja mlode malzenstwa.
        Zamiast przeznaczac pieniadze w pierwszej (!!!) kolejnosci na przedszkola wyrzucaja pieniadze w bloto finansujac kluby sportowe, pomniki, chodniki i inne badziewa...
    • deodyma Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 06:41
      nieprawda.
      jedna z moich kolezanek zyje w takim zwiazku i jej syn nie dostal sie do przedszkola.
      nie wiadomo tez, czy w tym roku sie dostanie.
      • gabi683 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 08:56
        Pierwszeństwo maja dzieci samotnie wychowujących swoje pociechy ,ale jesteś w ciąży i nie pójdziesz do pracy a chcesz zająć miejsce jakiemuś rodzicowi czy rodzicom którzy pracują .Ja czekałam zwolniło się miejsce nie było chętnych wiec moja Kasia się dostała .
        • iwoniaw Gabi, gdzie ona niapisała 10.01.11, 10:00
          że nie pracuje i nie zamierza?
          Po drugie, miejsce w przedszkolu nie należy się "rodzicowi czy rodzicom" (pracującym czy nie), tylko dziecku i faktem jest, że dzieci nie są tu równo traktowane przez państwo, ich rodzice też zresztą nie. I potem nie dziwią opinie takie jak Twoja, będące pochodna poglądu, że przedszkole to taka przechowalnia, będąca formą świadczenia/socjalu dla upośledzonych społecznie, a pozostali, którzy się "łapią" na korzystanie, to nieuczciwi kombinatorzy albo musieli mieć meeeeeeeeega wielkie szczęście.

          Do autorki wątku: niewykluczone, że udając matkę samotną i oszukując system uda ci się wepchnąć w kolejkę. Polityka prorodzinna w tym kraju nie istnieje, a już na pewno nie polega na wspieraniu modelu "rodzice po ślubie wychowują dzieci i zarabiają legalnie na swoje i ich utrzymanie". Aczkolwiek osobiście w życiu nie rozważałam ślubu w kontekście ew. dostępu do przedszkola czy innych dóbr (choć może powinnam, jak patrzę na ten świat).
          • gabi683 Re: Gabi, gdzie ona niapisała 10.01.11, 10:56
            iwoniaw napisała:

            > że nie pracuje i nie zamierza?
            jest w ciąży i kombinuje czy opłaca jej się w tej sytuacji małżeństwo,można złożyć hipotetycznie ze nie pracuje bo jak dziecko pójdzie do przedszkola to będzie miała spokój wink

            > Po drugie, miejsce w przedszkolu nie należy się "rodzicowi czy rodzicom" (pracu
            > jącym czy nie)

            w prywatnym na-pewno tak ale nie w państwowym ,jestem w radzie rodziców w przedszkolu i wiem jakie kryteria dziecko i rodzic musi spełnić.

            , tylko dziecku i faktem jest, że dzieci nie są tu równo traktowa
            > ne przez państwo, ich rodzice też zresztą nie. I potem nie dziwią opinie takie
            > jak Twoja, będące pochodna poglądu, że przedszkole to taka przechowalnia, będąc
            > a formą świadczenia/socjalu dla upośledzonych społecznie, a pozostali, którzy s
            > ię "łapią" na korzystanie, to nieuczciwi kombinatorzy albo musieli mieć meeeeee
            > eeega wielkie szczęście.


            sadze z jej postu kombinuje jak koń pod gore ,a Ty jesteś adwokatem czy postępujesz podobnie?


            >
            > Do autorki wątku: niewykluczone, że udając matkę samotną i oszukując system uda
            > ci się wepchnąć w kolejkę.

            Jeśli zostanie samotna matka szukającą pracy na pewno się dostanie
            • iwoniaw Re: Gabi, gdzie ona niapisała 10.01.11, 11:05
              Cytat jest w ciąży i kombinuje czy opłaca jej się w tej sytuacji małżeństwo,można zł
              > ożyć hipotetycznie ze nie pracuje bo jak dziecko pójdzie do przedszkola to będ
              > zie miała spokój


              Śmiała hipoteza smile Nie wiem, gdzie cię logiki uczyli, skoro z faktu, że laska jest w ciąży i zastanawia się, jakie w przyszłości będzie miała szanse na przedszkole dla dziecka wnioskujesz, że nie pracuje i nie zamierza big_grin

              Cytatsadze z jej postu kombinuje jak koń pod gore ,a Ty jesteś adwokatem czy postępu
              > jesz podobnie?


              Gdybyś przeczytała mój post, zamiast się zapowietrzać, wiedziałabyś, czy jestem adwokatem i jak postępuję w podobnych kwestiach.

              CytatJeśli zostanie samotna matka szukającą pracy na pewno się dostanie

              Biorąc pod uwagę, że panna słowem nie wspomina o chęci porzucenia ojca dziecka, jak również nie wiesz, czy w ogóle musi szukać jakiejkolwiek pracy (być może ma etat na czas nieokreślony?), jedna głupota drugą pogania w twoich wywodach. Bo na pewno to śmierć i podatki tak poza wszystkim big_grin
              • jacek226315 Re: Gabi, gdzie ona niapisała 14.01.11, 08:51
                iwoniaw co ty tluumazcysz jej jak chlop krowie na miedzy.ten kraj nalezaloby wysadzic w powietrze z jego prawem czytaj bezprawiem>najsmieszniejsze jest to,iz wiekszosc Polakow uwaza,ze tak winno byc,a sami Polacy sa niereformowalni,i zakompleksiony.Zwroc Polakowi uwage przeciez to obraza majestatu.Amerykanin na zwrocona uwage powie sory i jescze sie usmiechie,Polak gotowy pobic
          • jacek226315 Re: Gabi, gdzie ona niapisała 14.01.11, 08:43
            oto polski grajdolek
    • alabama8 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 10:07
      Bardzo oględnie zadane pytanie na temat tego czy kłamać i oszukiwać czy też nie. Kłamać, jasne, że kłamać, potem 5 złoty na tacę spowiedź i sumienie czyste.
      • matsuda oblicze prostytucji, 10.01.11, 10:27
        żeby nie napisać mocniej, teraz przedszkole, potem zasiłki, potem znowu cos jeszcze - formy wymiany małżeństwa na jakieś dobro.
        • lilly_about Re: oblicze prostytucji, 10.01.11, 10:31
          To jest temat, który można wpisać do wątku DZIWY. Mnie to dziwi, że można kalkulować w taki sposób.
        • juma07 Miej godność nie bądz dziwką, chociaż małżeństwo 13.01.11, 23:13
          nie chroni przed zwyczajnym qre....wem, a nie każda samotna matka to prostytutka.
    • babunia_wygodka Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 10:32
      marija.bar napisała:

      > dlaczego dzieci z konkubinatów mają pierwszeństwo w rekrutacji do przedszkoli

      Nie mają.

      > a dzieci z małżeństw są do nich przyjmowane gdy zostanie wolne miejsce? jestem
      > obecnie w ciąży i nie wiem co robić, czy mam wyjść za mąż za mojego chłopaka cz

      Jeżeli nadal mówisz o nim "chłopak" to obawiam się że dla oszczędzenia sobie kosztów rozwodu powinnaś odpuścić sobie ślub.

      > y może nar azie mieszkać z nim bez ślubu a ożenić się dopiero za kilka lat po r
      > ekrutacji do przedszkola?

      Ale po co w ogóle wychodzić za mąż? A już zwłaszcza wychodzenie za mąż w ciąży to żenada.
      • quark_xpress Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 15:46
        A jak ma go niby nazywac?
        Babuniu, w Twoim wieku to okreslenie moze i juz nie pasuje, ale co to ma do autorki?

        > Jeżeli nadal mówisz o nim "chłopak" to obawiam się że dla oszczędzenia sobie ko
        > sztów rozwodu powinnaś odpuścić sobie ślub.
    • magdakingaklara Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 12:09
      To tylko sciema. Ja rowniez nie jestem w zwiazku malzenskim i moja corka nie dostala sie do zlobka ba byla na liscie rezerwowej jako przedostatnia.
      Wiec jak widac to jest pic na wode.

      Ale u mnie po wielkiej aferze w UM itp zostala przyjeta skoro ma pierwszenstwo. Takze teoretycznie ma sie pierwszenstwo ale jak sie nie dostanie masz argument aby sie dostalo. A dla scislosci pierwszenstwo maja dzieci z orzeczeniem niesprawnosci a potem samotnych rodzicow
    • strega76 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 12:17
      Na szczęście wprowadzają już dodatkowe "uściślenie" samotny rodzic to wdowa/wdowiec lub gdy w rubryce "ojciec" wpisane jest NN. Bo to, że dla kaprysu ktoś sobie ślubu nie bierze to nie oznacza auytomatycznie samotnie wychowującego rodzica. Dzięki opatrznemu rozumieniu przepisów moja córka tez nie dostała się do przedszkola. Mimo dwojga pracujących rodziców. Niestety to co kiedys było nazywane "podstawową komórką społeczną" dziś jest dyskryminowane gdzie się da.
      • matsuda nie nie 10.01.11, 13:27
        samotna matka to taka, która ma sądownie przyznane alimenty od tatusia dziecka, a kogo ochoczo czestuje "herbatą" nie ważne- to już charakter.
        • iwles Re: nie nie 10.01.11, 15:32

          samotna matka to taka, która ma sądownie orzeczony rozwód a nie alimenty.
          Można mieć zasądzone alimenty od tatusia na dziecko będąc małżeństwem, ale wtedy nie jest się jeszcze wg prawa, samotnym rodzicem.
          • magdakingaklara Re: nie nie 10.01.11, 15:39
            a czemu musi miec zasadzone?? kolejna bzdura. Skoro dobrowolnie laci to po co do sadu isc?? jak dla mnie chore
            • iwles Re: nie nie 10.01.11, 16:19

              mozna mieć zasądzone i też płacić dobrowolnie, czyli bez pośrednictwa komornika smile

              czy to jakas ujma mieć wszystko prawnie zarejestrowane ?
              • magdakingaklara Re: nie nie 10.01.11, 21:23
                Oczywiscie, ze nie. Ale gdyby placi dobrowolnie i tyle ile kobieta uwaza to po co isc do sadu??
                Do sadu isc i zawsze sie zdarzy a wyrok alimentacyjny dziala wstecz o 2 lata.
                Jak dla mnie to troche chore i glupie
                • iwles Re: nie nie 11.01.11, 11:17

                  chodzi o to, że tatusiów płacących dobrowolnie bez sądu i tyle, żeby utrzymać dziecko na dotychczasowym poziomie i to przez cały okres np. do 26 roku życia, w sytuacji, kiedy np. zakłada nową rodzinę, która też wymaga nakładów finansowych - jest naprawdę niewiele.
                  • magdakingaklara Re: nie nie 11.01.11, 11:31
                    a widzisz a ja znam wielu bo im zalezy na dziecko a nie na lazeniu po sadach
                    • lia.13 Re: nie nie 13.01.11, 23:21
                      tym wielu radziłabym jednak mimo wszystko pójść do sądu, albo choć umowę notarialną sporządzić, co by kiedyś mamusia albo dorosłe już dziecię niewdzięczne nie stwierdziło, że tatuś nigdy złotówki nie zapłacił i teraz ma to spłacić.
                      • katiabb Re: nie nie 14.01.11, 03:06
                        Tatusiowie też bywają tacy, co przez 20 lat płacili "alimenty" (celowo w cudzysłowiu) w kwocie 100 zł miesięcznie (choć nie zawsze aż tyle), co na starość się mogą przypomnieć sądownie dorosłemu już dziecku (które swojego tatusia nie zna nawet z wyglądu), aby samo im alimenty płaciło.
                        • magdakingaklara Re: nie nie 14.01.11, 15:58
                          zycie i co w tym dziwnego??
                          wedlug mnie uczciwe. Skoro on byl maly a on łożyl na niego to na starosc czemu dziecko ma nie pomoc rodzicowi??
                      • magdakingaklara Re: nie nie 14.01.11, 15:57
                        Alimenty mozna wplaca ze swego konta i sa dowody?? sa.
                        Tatus moze rowniez oplacac przedszkola itp i brac potwierdzenia na siebie i sa dowody?? sa.
          • iamhier Re: nie nie 13.01.11, 22:37
            do iwles-nie,samotna matka to taka,ktora ma dziecko z kims kto nie uznaje dziecka w sensie prawnym (bo nie wie czy jest ojcem biologicznym,bo nie chce uznac dziecka nawet jesli jest rodzicem biologicznym).Opisana przez ciebie to rozwódka.Kwestia alimentacji nie jest istotna przy statusie samotnej matki (ojca) ,tak samo jak i zaangazowanie rodzica po rozwodzie (rozstaniu przy konkubinacie),bo tak w zasadzie kazdy rozwiedzony jest po czesci samotnym rodzicem.

            Takze źle to przedszkola,żłobki interpretują.
        • c2h6 Re: nie nie 11.01.11, 10:08
          matsuda napisała:

          > samotna matka to taka, która ma sądownie przyznane alimenty od tatusia dziecka,
          > a kogo ochoczo czestuje "herbatą" nie ważne- to już charakter.

          To co ty wypisujesz o kobietach bez mężów a z dziećmi to też charakter. W dokładnie tym samym znaczeniu.
      • adellante12 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 09:13
        Tak się składa że jestem przewodniczacym Rady rodziców w przedszkolu i mam wpływ taki czy inny na rekrutacje do przedszkola. W zwiazu z tym w tym roku wprowadzone zostały u nas następujace zmiany dotyczące pojecia samotnej matki:
        - ojciec NN
        - dziecko nosi nazwisko matki
        - na dziecko jest przyznana renta rodzinna.

        Tym sposobem wyeliminowalismy wszystkie cwaniary które jako samotne mamusie przyprowadzały dziecko do przedszkola na godzine 9:00 a odbierały je o 12:30...
        To że mamusia z tatusiem sie rozwiedli nie oznacza ze dziecko nie ma obojga rodziców a tym samym zapewnionej mozliwosci opieki. Ma mozliwość opieki. To że mamusia zyje sobie z konkubentem nie daje jej zadnych przywilejów. Proste i skuteczne. Troszkę szumu było ale nagle się okazało że dzieci samotnych matek to raptem kilkoro na całe przedszkole gdzie do tej pory było to conajmniej kilka na każdą grupę

        • filipianka Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 10:21
          > - na dziecko jest przyznana renta rodzinna.

          a jak nie jest?
          nie można było określić "ojciec nie żyje"?
          • adellante12 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 16:11
            Pokazuje i objasniam... Jak to sie we wojsku drzewiej mawiało...

            Te kryteria umożliwiają skorzystanie z PRZYWILEJÓW. Przypominam ze konstytucja RP gwarantuje wszystkim obywatelom RÓWNOŚĆ wobec prawa. Przywilej jest czymś wyjątkowym a nie normą i czymś co sie należy.. Można komuś dać większe szanse ale nalezy pamiętać że odbywa się to kosztem innej rodziny. Mozna komus dac przywilej ale nie ma takiego obowiązku!!!
            Wszystko w temacie. Samotne matki nie sa w niczym lepsze od matek mężatek. Równość wobec prawa.
        • osa551 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 14:40
          > Tak się składa że jestem przewodniczacym Rady rodziców w przedszkolu i mam wpły
          > w taki czy inny na rekrutacje do przedszkola. W zwiazu z tym w tym roku wprowad
          > zone zostały u nas następujace zmiany dotyczące pojecia samotnej matki:
          > - ojciec NN
          > - dziecko nosi nazwisko matki
          > - na dziecko jest przyznana renta rodzinna.

          I to są sensowne kryteria.
        • basic.woman222 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 18.01.11, 17:33
          adellante12 napisał:

          > Tak się składa że jestem przewodniczacym Rady rodziców w przedszkolu i mam wpły
          > w taki czy inny na rekrutacje do przedszkola. W zwiazu z tym w tym roku wprowad
          > zone zostały u nas następujace zmiany dotyczące pojecia samotnej matki:
          > - ojciec NN
          > - dziecko nosi nazwisko matki
          > - na dziecko jest przyznana renta rodzinna.
          >
          > Tym sposobem wyeliminowalismy wszystkie cwaniary które jako samotne mamusie prz
          > yprowadzały dziecko do przedszkola na godzine 9:00 a odbierały je o 12:30...
          > To że mamusia z tatusiem sie rozwiedli nie oznacza ze dziecko nie ma obojga rod
          > ziców a tym samym zapewnionej mozliwosci opieki. Ma mozliwość opieki. To że mam
          > usia zyje sobie z konkubentem nie daje jej zadnych przywilejów. Proste i skutec
          > zne. Troszkę szumu było ale nagle się okazało że dzieci samotnych matek to rapt
          > em kilkoro na całe przedszkole gdzie do tej pory było to conajmniej kilka na ka
          > żdą grupę
          >

          Niech zgadnę, jestes miernotą, która do niczego w życiu nie doszła? Dziwne, że samotne mamusie jeszcze cię na kopach z tej całej rady nie wyrzuciły. Kompleks małego członka? Jakieś traumy z okresu dojrzewania? lecz się
          • adellante12 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 18.01.11, 21:25
            Hmmmm... ciekawe kto tutaj ma kompleksy...
    • daga_j Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 13:21
      He he, spotkałam kobietę, matkę 3 dzieci, która narzekała mi, że jej najmłodsza prawie 3 letnia córeczka nie dostała się do przedszkola, a jak ona ma iść do pracy jak nie ma dla dziecka opieki? To jasne, rozumiem, a ona dalej, że jakby jej córkę przyjęli to ona od razu ma robotę, zapytałam gdzie tak chętnie przyjmują do pracy, a ona na to, że jej faceta ma dla niej pracę (nie pamiętam jak dosłownie go nazwała, partner, czy nawet mąż, jakiegoś słowa użyła) - nie raz widziałam ją jak spaceruje z dziećmi, z wózkiem i mężczyzną. I ona dalej się skarży, że teraz zmienili kryteria i to oburzające, że pierwszeństwo mają dzieci gdzie oboje rodzice pracują a kiedyś to samotne matki miały pierwszeństwo, no i ona jest samotną matką 3 dzieci i niestety nie przyjęli jej dziecka. Taka to obłuda - jak trzeba to ma partnera, ale jak lepiej pasuje nie mieć to jest samotną matką, oficjalnie..
      • lia.13 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 13.01.11, 23:24
        są kraje, gdzie nikogo nie interesuje czy matka jest samotna czy też w związku, czy pracuje czy też nie pracuje, a dla każdego dziecka znajdzie się miejsce w przedszkolu, chociaż na podstawowe 4-5 godzin dziennie. Dodam, że w tym zakresie godzinowym przedszkole jest bezpłatne.
        • nikodem_73 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 13.01.11, 23:57
          Naprawdę, chcesz powiedzieć, że dzieci tam jedzą wyłącznie pod mostem i tylko to co wolontariusze-opiekunowie wygrzebią na śmietniku? To muszą być naprawdę straszne kraje.

          Bo niestety, ale tylko taka sytuacja pasuje do słowa "bezpłatny". W każdym innym wypadku jest to co najwyżej "w zakresie 4-5 godzin przedszkola są opłacane także przez tych, którzy dzieci nie mieli, nie mają i mieć nie będą".
      • quark_xpress Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 15:44
        Ale nie jestes sobie w stanie wyobrazic, ze ten 'partner' to niekoniecznie ojciec tych dzieci, byc moze nie mieszkaja razem, i on nie ma obowiazku zajmowac sie JEJ dziecmi?
        Za to jak najbardziej moze zalatwiac jej prace.

        Nie rozumiem swietego oburzenia...

        daga_j napisała:

        > He he, spotkałam kobietę, matkę 3 dzieci, która narzekała mi, że jej najmłodsza
        > prawie 3 letnia córeczka nie dostała się do przedszkola, a jak ona ma iść do p
        > racy jak nie ma dla dziecka opieki? To jasne, rozumiem, a ona dalej, że jakby j
        > ej córkę przyjęli to ona od razu ma robotę, zapytałam gdzie tak chętnie przyjmu
        > ją do pracy, a ona na to, że jej faceta ma dla niej pracę (nie pamiętam jak dos
        > łownie go nazwała, partner, czy nawet mąż, jakiegoś słowa użyła) - nie raz widz
        > iałam ją jak spaceruje z dziećmi, z wózkiem i mężczyzną. I ona dalej się skarży
        > , że teraz zmienili kryteria i to oburzające, że pierwszeństwo mają dzieci gdzi
        > e oboje rodzice pracują a kiedyś to samotne matki miały pierwszeństwo, no i ona
        > jest samotną matką 3 dzieci i niestety nie przyjęli jej dziecka. Taka to obłud
        > a - jak trzeba to ma partnera, ale jak lepiej pasuje nie mieć to jest samotną m
        > atką, oficjalnie..
    • ewcia1980 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 14:51
      marija.bar napisała:
      > dlaczego dzieci z konkubinatów mają pierwszeństwo w rekrutacji do przedszkoli
      > a dzieci z małżeństw są do nich przyjmowane gdy zostanie wolne miejsce?

      To zalezy od przedszkola.
      W przedszkolu gdzie obecnie chodzi moja córka były inne kryteria.
      Najważniejsze - dziecko musi mieszkac w miejscowości gdzie jest przedszkole (mieszkamy na wsi pod miastem, przedszkole ma bardzo dobra opinie wiec dzieci z miasta nie maja szans sie to dostać bo 'wioskowych" jest sporo)
      Drugie kryterium - oboje rodzice musza pracowac

      Wiec konkubinat czy też matka samotnie wychowujaca dziecko to nie jest podstawa aby dostac dodatkowe punkty rekrutacyjne.
    • kawka74 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 14:59
      Po tym, jak się dzisiaj dowiedziałam, że moje dziecko jest 521 na liście żłobkowej, będę udawała nawet Homeiniego, jeśli tylko mogłoby to odnieść właściwy skutek ;p
    • dziub_dziubasek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 20:53
      Mnie też to cholernie wkurzało dwa lata temu- do przedszkola, które mam pod domem na 25 osobową grupę było 17 "samotnych" rodziców, pani dyrektor miała problem by przyjąc rodzeństwa dzieci już uczęszczających... Mój syn dostal się, bo ktoś w czerwcu zrezygnował... W tym roku startuje młodsza córka. mam nadzieję, że dodatkowe punkty za brata w przedszkolu jej wystarczą....
      • nople Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 09:49
        Ja również znam parę, która ślub odłożyła do momentu, aż dziecko zostanie przyjęte do żłobka. Dziecko zostało przyjęte, a 2 miesiące później - ślub. Mama dziecka pracuje na część etatu, ma blisko babcie chętne do pomocy (ale za bardzo wcinały by się w wychowanie dziecka, więc ta opcja została odsunięta). Dziecko innej pary (z tego samego osiedla, obydwoje rodzice pracują na pełny etat, brak babć, dzieckiem zajmuje się niania, na którą ich praktycznie nie stać) - nie dostało miejsca.
        Niesprawiedliwość owszem, ale poza tym: czyż to nie dziwne, że ludzie muszą walczyć o miejsce dla dzieci w żłobkach i przedszkolach? Co to za polityka prorodzinna... sad
    • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 10.01.11, 22:03
      Proponuję najpierw urodzić i dopiero gdy mały będzie miał 2,5 zacząć rozpatrywać temat przedszkola. Po pierwsze kryteria mogą się do tego czasu zmienić, po drugie w roku 2012 przedszkola całkowicie pozbędą się sześciolatków, na ich miejsce każde przedszkole będzie mogło przyjąć co najmniej po 25 dzieci więcej, po trzecie większość opowieści o gigantycznych kolejkach jest wyolbrzymiona, a faktyczna skala problemu jest zdecydowanie mniejsza. Któraś z forumek napisała, że jej dziecko jest 500 któraś tam w kolejce do żłobka, to bardzo ciekawe bo rekrutacja do żłobków jest w marcu czy kwietniu i dotyczy września tegoż roku ( tak jak w przedszkolach i szkołach), w ciągu roku można złożyć podanie o przyjęcie i dotyczy ono tego konkretnego roku. Nie ma więc możliwości złożenia 10 stycznia 2011 roku podania na przyjęcie do żłobka na wrzesień 2011, no chyba że mowa o prywatnym żłobku
      • filipianka Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 10:45
        > jej dziecko jest 500 któraś tam w kolejce do żłobka, to bardzo ciekawe bo rekr
        > utacja do żłobków jest w marcu czy kwietniu i dotyczy września tegoż roku ( ta
        > k jak w przedszkolach i szkołach), w ciągu roku można złożyć podanie o przyjęci
        > e i dotyczy ono tego konkretnego roku. Nie ma więc możliwości złożenia 10 stycz
        > nia 2011 roku podania na przyjęcie do żłobka na wrzesień 2011, no chyba że mowa
        > o prywatnym żłobku

        Rekrutacja do żłobków nie jest w marcu czy kwietniu, a odbywa się przez cały rok, ale oczywiście nie ma szans na "od jutra" ani na "od września". Jak zapiszesz w pierwszym miesiącu po urodzeniu (trzeba mieć pesel), to może w ciągu 3 lat się dostanie, ja zapiszesz później to szanse (długość kolejki) są mniejsze. Co roku (do 15 stycznia) trzeba potwierdzać chęć zapisu.
        A, mówię akurat o 40 żłobkach w stolicy.
        I tak jest (listy po 500 osób) aktualnie teraz. 6 lat temu moje dziecko dostało się bez problemu, tyle że do najmłodszej (mniej obleganej) grupy, w starszych były kolejki.
        • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 11:17
          Główna rekrutacja do żłobków jest w marcu, natomiast można dziecko zgłosić do żłobka w ciągu roku i w przypadku wolnych miejsc jest ono przyjmowane na ten konkretny rok. Przed główną rekrutacją wypełnia się ponownie wniosek ( system jest identyczny jak w przypadku rekrutacji przedszkolnych ).

          "> Rekrutacja do żłobków nie jest w marcu czy kwietniu, a odbywa się przez cały ro
          > k, ale oczywiście nie ma szans na "od jutra" ani na "od września". Jak zapiszes
          > z w pierwszym miesiącu po urodzeniu (trzeba mieć pesel), to może w ciągu 3 lat
          > się dostanie, ja zapiszesz później to szanse (długość kolejki) są mniejsze"

          Zainteresowałam się żłobkami miesiąc wcześniej czyli w listopadzie i w dwóch z trzech osiedlowych żłobkach na Poznański Jeżycach nie było żadnego problemu aby dziecko mogło chodzić od następnego dnia ( Trzeciego żłobka nawet nie sprawdzałam). Mała poszła w grudniu czyli po miesiącu i również miejsc nie zabrakło. Co ciekawe grupa była pełna tylko we wrześniu i październiku w pozostałych miesiącach było kilka wolnych miejsc, a kierowniczki obydwóch żłobków wręcz biły się o kolejnego klienta.
          Więc jak czytam takie brednie o gigantycznych kolejkach i zapisach zaraz po urodzeniu dziecka to aż śmiać mi się chce z głupoty piszących i wierzących w takie bzdury
          • filipianka Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 11:33
            > Więc jak czytam takie brednie o gigantycznych kolejkach i zapisach zaraz po uro
            > dzeniu dziecka to aż śmiać mi się chce z głupoty piszących i wierzących w takie
            > bzdury

            nawet nie wiem jak to skomentować
            może odbiję
            > trzech osiedlowych żłobkach na Poznański Jeżycach nie było żadnego problemu aby
            > dziecko mogło chodzić od następnego dnia
            Jak czytam brednie o żadnych problemach w dostaniu się do żłobków to aż śmiać mi się chce z głupoty piszących i wierzących w takie bzdury

            Warszawa, 40 (czterdzieści) żłobków, naprawdę są kolejki około 500 dzieci na liście, jakich chcesz dowodów?
            • iwoniaw Filipianka, to przecież oczywiste 11.01.11, 12:27
              powinnaś zapisać dziecko do żłobka w Poznaniu, a nie mnożyć trudności big_grin
              Swoją drogą, to zadziwiające, że w całej Wa-wie jest zaledwie 40 żłobków...
              • martishia7 Re: Filipianka, to przecież oczywiste 11.01.11, 12:35
                Wiesz, 40 to i tak całe mnóstwo. Są w Polsce miasta, gdzie nie ma ani jednego. O gminach wiejskich to już w ogóle nie wspomnę.
                • lia.13 Re: Filipianka, to przecież oczywiste 13.01.11, 23:30
                  to się zdziwisz. W gminach wiejskich czy małomiasteczkowych szybciej się dostaniesz do żłobka niż w Warszawie. Czekasz na miejsce góra miesiąc. Swoją drogą, to jak czytam takie historie to mnie zadziwia jak takie chore miasto może być stolicą.
                  • a_gurk Re: Filipianka, to przecież oczywiste 13.01.11, 23:59
                    Ja natomiast poznałam kobietę z 50 tys. miasta, gdzie było tylko 1 (słownie jedno) przedszkole państwowe, jedno niewielkie prywatne i nie było żadnego żlobka.
                  • martishia7 Re: Filipianka, to przecież oczywiste 14.01.11, 11:57
                    Oczywiście.Jeśli tylko masz szczęście mieszkać w jednej z 16% gmin wiejskich w których w ogóle jest jakikolwiek żłobek.
          • iwles Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 11:44

            no cóż pogratulować dostania się do żłobka.
            moja koleżanka zapisała dziecko do żłobka, gdy miało rok i nie zwolniło się miejsce do czasu, aż dziecko poszło do przedszkola sad
            Dodam, że oboje rodzice byli pracujący.
          • aurita Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 08:12
            rekrutacja do zlobkow trwa caly rok. Kropka
            I dziekuj Bogu, ze mieszkasz w starej dzielnicy, gdzie sa az 3 zlobki i niewiele dzieci. Nie wszyscy tez mieszkaja w Poznaniu.
            • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 09:00
              Jeżyce są po części dzielnicą patologi, która jedynie nie jest zubożałe w ilość dzieci, wiec nie trafione.
              • triss_merigold6 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 10:38
                Patologia nie pracuje, nie ma kasy, więc nie jest zainteresowana zajmowaniem przez dziecko miejsca w żłobku. To by tłumaczyło luzik z miejscami.
      • kawka74 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 21:23
        po t
        > rzecie większość opowieści o gigantycznych kolejkach jest wyolbrzymiona

        Jeśli coś wydaje Ci się niemożliwe, to nie znaczy, że tego nie ma. Trochę wyobraźni, złotko.

        Któraś z forumek napisała, że
        > jej dziecko jest 500 któraś tam w kolejce do żłobka

        Dokładnie 521. Mam przesłać skan karteczki od kierowniczki żłobka czy poprosić o skan listy?

        to bardzo ciekawe bo rekr
        > utacja do żłobków jest w marcu czy kwietniu

        Nieprawda. Rekrutacja trwa cały rok.
        • andaba Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 22:23
          kawka74 napisała:


          521?

          Fajnie...


          To jest po prostu ta osławiona polityka prorodzinna - matka ma siedzieć w domu i koniec.
          • kawka74 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 09:21
            Spodziewałam się, że pierwsza w kolejce nie będzie, ale obecna pozycja raczej nie wróży dostania się do żłobka przed siódmym rokiem życia.
            Cóż zrobić, bardzo przyjemnie, jak mawiała ciocia Marietta do ekskuzujących się gości.
            • ciociacesia nie porzucaj nadziei 12.01.11, 10:26
              sporo osob zapisuje sie do 3-4 zlobków a w koncu i tak rezygnuje
              i tak masz fajnie ze masz w miescie zlobek smile
              u nas sa 3 przedszkola w tym jedno przyjmujace 'w szczegolnych przypadkach' dzieci od 2 lat
              w tym roku otworzyli 2 kluby malucha - w jednym chca 900zl plus 7dziennie za wyrzywienie w drugim 800. jak latwo sie domysli nie ma juz tam miejsc
              • kawka74 Re: nie porzucaj nadziei 12.01.11, 12:15
                Zdaję sobie sprawę z tego, że w jakimś stopniu jestem uprzywilejowana, bo w Warszawie i są państwowe żłobki, i - w razie czego - rozmaite prywatne kluby i klubiki. Co nie zmienia faktu, że krew mnie zalewa, kiedy słyszę o prorodzinnej polityce i widzę to 521 miejsce mojej córki.
                • ciociacesia nowy projekt 12.01.11, 14:02
                  opisali w ostatnim przekroju chyba
                  o mini zlobkach i mini klubikach dofinansowywanych przez gminy, nie wiem tylko czy to projekt jedynie czy juz wchodzi
                  • martishia7 Re: nowy projekt 12.01.11, 14:20
                    Już uchwalone, 5 stycznia. Ale ma dość długie vacatio legis, nie pamiętam dokładnie, ale pamiętam, że długawe. Żeby zmiana była odczuwalna, to potrzeba na moje oko jakichś min.2-3 lat i zarezerwowania odpowiednich środków w budżecie centralnym przez ten czas. W końcu w 5 minut się żłobka nie organizuje.
                  • kawka74 Re: nowy projekt 12.01.11, 14:28
                    Wiem o tym projekcie, tyle że, jak sądzę, w półtora roku niewiele w tej dziedzinie zostanie dokonane, a za półtora roku moja córka będzie szła do przedszkola, więc problem żłobkowy przestanie istnieć. Niemniej - jak widać po niejednej żłobkowej liście - miniżłobki się przydadzą.
        • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 11.01.11, 23:23
          Ja wiem, że warszawiacy uważają że Polska na nich sie kończy i to oni świadczą o sytuacji ekonomiczno- społecznej w Polsce, ale może warto przejrzeć na oczy na Warszawie świat się nie kończy. Oczywiście Warszawa ma większy problem z dostępnością przedszkoli i żłobków, ale nie przeginajmy.
          • kawka74 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 09:17
            Stwierdzam prosty fakt - moje dziecko jest 521 w kolejce do żłobka. Ty najpierw upierasz się maniacko, że to bzdura, a potem wpierasz mi, że swoją sytuację rozpatruję w skali krajowej.
            Czy Ty jesteś przytomna?
            • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 10:03
              Twierdze , jedynie , że większość wypowiedzi o gigantycznych kolejkach jest wyolbrzymiona o czym sama miałam okazję się przekonać. Dotarłam na forum żłobki po tym jak małą do niego zapisałam, i również o tych konkretnych żłobkach w Poznaniu były informacje o gigantycznych kolejkach, problemach i latach oczekiwań, dlatego śmiem twierdzić że większość z nich jest wyolbrzymiona przez niedowartościowane mamusie które całemu światu muszą obwieścić z jakimi to przeciwnościami losu przychodzi im walczyć i jak bardzo zasługują na podziw. To samo tyczy się przedszkoli, problem istnieje ale nie na taką skalę jaka jest opisywana przez co poniektóre forumki i dotyczy zazwyczaj kilku z przedszkoli podczas gdy reszta przedszkoli na danym osiedlu nie jest tak masowo oblegana i dostanie się do nich nie sprawia problemu.

              "a potem wpierasz mi, że swoją sytuację ro
              > zpatruję w skali krajowej.
              > Czy Ty jesteś przytomna? "

              Autorka, nie napisała w jakim mieście mieszka. Ty natomiast sprowadziłaś sprawę do warszawy, mimo iż z tego co wiem ani w Poznaniu, ani w Bydgoszczy, Grudziądzu czy Włocławku problem występuje na o wiele mniejszą skalę.

              Dodajmy do tego fakt, że z przedszkoli znikną oddziały sześciolatków jak również to że na świat przychodzą dzieci niżu demograficznego, więc gdybanie o tym jak będzie wyglądała rekrutacja do przedszkoli jest totalną głupotą pozbawiona jakiejkolwiek podstawy. Może sie wręcz okazać, że za trzy lata dojdziemy do sytuacji z końca lat osiemdziesiątych gdzie z powodu braku chętnych i zapotrzebowania przedszkola masowo były zamykana.
              Opowiadania i wyżalanie się na którym miejscu listy jest moje dziecko ( zwłaszcza że tą liczę należy podzielić przez trzy, bo rodzic wybiera trzy przedszkola) jest niczym innym jak straszeniem, w efekcie połowa ludzi w ogóle rezygnuje z zapisów
              • kawka74 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 11:54
                Nie, nie jesteś przytomna.
                Czy powinnam zapisać dziecko do żłobków we wszystkich miastach wojewódzkich, żeby nie zostać posądzoną o sprowadzanie wszystkiego do Warszawy?
                Czy zrozumienie, że świat nie ogranicza się do Twojego kurnika i w innych miastach Polski są problemy z miejscem w żłobku, jest takie trudne?
          • martishia7 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 10:02
            W Polsce dostęp do usług opieki nad dziećmi jest istotnie zróżnicowany regionalnie.
            Podstawowym kryterium różnicującym dostęp do żłobków czy przedszkoli jest miejsce
            zamieszkania, dokładniej tym podziałem jest podział na miasto i wieś. Jak wynika
            z informacji uzyskanych na podstawie analizy danych regionalnych GUS w 2000 r. w 157
            powiatach (ok.42%) nie było ani jednego żłobka
            . W kolejnych 28% powiatów tego rodzaju opiekę na każde 1000 dzieci w wieku 0-3 lata znalazło maksymalnie 25 dzieci. Jedynie w 10 powiatach liczba ta kształtowała się od 113 do 187 dzieci. W roku 2007 liczba
            powiatów, w których nie było żłobka zmalała o 17 (do 133 - 5,1% ogółu – patrz mapa 1). Chociaż w omawianych latach o 7% zmalała liczba żłobków oraz o 5,5% zmalała liczbamiejsc, to w ostatecznym rachunku liczba dzieci w wieku 0-3 lata korzystających z opieki
            żłobkowej na 1000 dzieci w tym samym wieku wzrosła o 10%. Wynik ten jest rezultatem
            niekorzystnego trendu demograficznego.


            W przypadku gmin tylko 16% z nich (400) posiada żłobki i oddziały żłobkowe.

            Brak dostępu do żłobków nie jest (relatywnie) problemem Warszawy i większych miast, tylko miast średnich i małych, gdzie po prostu nie ma ani jednego żłobka, więc i społeczeństwo, mówiąc boleśnie, nie ma oczekiwań. Natomiast w Warszawie problem jest silnie odczuwalny, ponieważ spośród tych większych ośrodków w których żłobki w ogóle są jest zarazem najwięcej ludzi aktywnych zawodowo, więc i zapotrzebowanie jest dużo większe.
            • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 10:05
              Problemem Warszawy jest przede wszystkim migracja
              • triss_merigold6 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 10:40
                O to też. IMO prawo do zapisania dziecka do publicznego żłobka/przedszkola powinny mieć wyłącznie osoby ZAMELDOWANE w Warszawie.
                • martishia7 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 10:46
                  A nie wystarczy Ci, że będą w Warszawie płacić podatki? suspicious
                • ciociacesia super 12.01.11, 14:05
                  chyba nie wiesz le rodzin wynajmuje bo nie stac jeszcze na kredyt i wlasciiel mieszkania nie zgadza sie na meldunek, polowa ludzi w mojej pracy byla w takiej sytuacji conajmniej przez kilka lat
          • asia_i_p Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 11:15
            Trzebnica się kłania.
            3 latka, nie dostała się, 4 latka, nie dostała się, 5 latka dostała się, do zerówki, bo jest 5-latką. Obydwoje rodzice pracujący, w tym matka w rzekomo uprzywilejowanym sektorze edukacyjnym.
            Z dostępnością przedszkoli jest problem. Nie tylko w Warszawie.
            • jowita771 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 14:59
              Nie rozumiem, dlaczego sektor edukacyjny jest uprzywilejowany w tym wypadku i to nawet dobrze, ze takiego przywileju się nie honoruje.
              • kawka74 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 18:12
                Nie jest uprzywilejowany, już od kilku lat.
                • asia_i_p Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 15.01.11, 21:19
                  U nas dalej jest, ale zasada tego uprzywilejowania jest taka, że nie da się z niej skorzystać. Gdyby zdarzyło się, że zostaje jedno miejsce, a dziecko nauczyciela i nienauczyciela mają tę samą punktację, teoretycznie pierwszeństwo ma dziecko nauczyciela. Praktycznie takie sytuacje się nie zdarzają.
    • kamelia04.08.2007 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 01:14
      ale to jest napuszczanie jednych na drugich.

      To nie sa dzieci z konkubinatów, tylko z rodzin niepełnych albo samotynych rodziców. Oczywiscie tez sa i dzieci z konkubinatów.


      A ozenic to sie moze twój facet, twój brat, sasiad, kolega itp. Ty, czy jakakowlwiek inna kobieta wychodzi za mąż.
      • dragontatoo A czemu się tak dziwicie? 12.01.11, 12:08
        Dziewczyna po prostu otwarcie pyta o to, co wielu rodziców po cichu robi. I czemu takie gromy na jej głowę?
        Nigdy żadna tu nie kombinowała? Nie uwierzę...
        I gdzie jest powiedziane, że nie pracuje, może właśnie dlatego, że pracuje, zastanawia się, czy jej dziecko dostanie przedszkole. Może ma na tyle rozumu, że zastanawia się, co będzie za kilka lat, a nie tylko parę tygodni.
        To nie my, rodzice, to państwo stworzyło niedoskonały system pełen luk, gdzie wystarczy nie mieć ślubu i osobne zameldowanie, żeby mieć pierwszeństwo. Cierpią na tym często matki prawdziwie samodzielnie wychowujące dzieci i przeżywające stres, czy na pewno w publicznym przedszkolu - tańszym - będzie miejsce dla ich dziecka.
        Z ciekawości sprawdziłam sobie właśnie kryteria rekrutacji w moim mieście - napisane jest, że dyrekcja może życzyć sobie dodatkowych dokumentów (wyrok sądu o alimentach, odebranie praw itp.). Może, ale nie MUSI. A niestety, jeśli jednym z kryteriów uprzywilejowania jest samotne rodzicielstwo, to takie dokumenty powinny być już przedstawiane na wejściu.
        I liczba samotnych mamuś zmniejszyłaby się pewnie o 2/3...
    • zebra12 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 12.01.11, 13:59
      O przepraszam, ja mam dzieci ślubne! I nie żyję w żadnym konkubinacie! Jestem samotną matką i tyle.
    • juma07 Nie ma przymusu zawierania małżeństw.............. 13.01.11, 22:09
      a konkubinat nie jest zakazany, kobiety które samotnie wychowują dzieci nie są napiętnowane.
      • asia_i_p Re: Nie ma przymusu zawierania małżeństw......... 14.01.11, 11:17
        Racja 100%, ale ten wątek nie jest o tym. Jest o kobietach, które żyjąc w konkubinacie, udają samotne matki.
    • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 13.01.11, 22:11
      A czyje nazwisko nosi dziecko z konkubinatu?
      Tyle o ile ja jestem zwolenniczka wolnych zwiazkow to w momencie ciazy dosyc logicznym posunieciem bylby slub ze wzgledu na dziecko...Bo tak slodko przy "rejestracji" nie bedzie jak w konkubinacie...

      Takze ja zawsze mowie,ze wezme slub jak bede w ciazy....
      • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 13.01.11, 22:13
        i to jest dla mnie b.dobrze,bo wtedy nikomu nie przyjdzie do glowy wyrawiac mi wesela.Znienawidzonej imprezy (choc ja sie wszedzie dobrze bawie,gdy musze).
      • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 13.01.11, 22:24
        > Tyle o ile ja jestem zwolenniczka wolnych zwiazkow to w momencie ciazy dosyc lo
        > gicznym posunieciem bylby slub ze wzgledu na dziecko

        Według mnie ślub należy brać zgodnie z przekonaniem, własnymi poglądami i odczuciami, a nie ze względu na dziecko.

        "Bo tak slodko przy "reje
        > stracji" nie bedzie jak w konkubinacie..."

        Jedyną różnica przy rejestracji jest taka, że przy konkubinacie muszą być obecni obydwoje rodzice.

        • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 13.01.11, 22:41
          nie.
          • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 00:56
            nie, tyczy się sposobu rejestracji czy moich poglądów na temat ślubu
      • boobooo za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo wazne 13.01.11, 22:44
        małżeństwo vs konkubinat

        Instytucja malzenstwa zostala wymyslona glownie zeby chronic kobiete i dziecko. Majatek jest wspolny i w razie rozpadku, nawet jak tylko facet zarabia bo ty opiekujesz sie dzieckiem - majatek jest dzielony. Konkubinat tego nie zabezpiecza.

        Sytuacja podatkowa malzenstwa jest korzystniejsza

        Instytucja malzenstwa z drugiej strony jednak czesto powoduje ze wspolmalzonkowie (OBOJE!!!) mniej sie staraja (dotyczy wygladu, jak i zachowania i sexu), przez co spada atrakcyjnosc i dochodzi latwiej do rozpadu.

        Dochadza tu jeszcze przekonania religijne i etyczne

        Dostepnosc przedszkola jest raczej mniej wazne w podjeciu decyzji małżeństwo vs konkubinat
        • a_gurk Re: za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo 13.01.11, 23:10
          To jeszcze mało wiesz. Znam parę, która ma już troje dzieci, ale dalej żyje w związku nieformalnym. Dlaczego? Zasiłek wychowawczy większy (dziewczyna oficjalnie nie pracuje), do przedszkola dzieci sie szybciej dostaną, a chłopak szybciej dostanie kredyt jako samotny ze swoją pensją niż jako ojciec rodziny. Zresztą jej też szybciej ludzie pomogą jako żyjącej w konkubinacie. Dla rodziny ich sytuacja nie ma żadnego znaczenia. Ważne że są razem. Po co im ślub?
          • boobooo Re: za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo 19.01.11, 02:11
            To nie do konca tak
            Popatrz na sytuacje dziewczyny jak facet poleci - z tego co piszesz tylko on zarabia, ona ma 3 dzieci i pewnie glupia jak but skoro sie na taka sytuacje godzi.
            Zgadzam sie ze dla faceta lepiej - placi tylko wyzsze podatki (nie wiem czy kalkulowal) - bo nie dzieli na 4.
            Podtrzymuje slub sie liczy jako zobowiazanie i zabezpieczenie wobec kobiety i dzieci - fakt, ze zwykle samolubne dupki maja to gdzies.
        • iamhier Re: za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo 14.01.11, 11:59
          do booooboooo-cha cha cha! Polemizowalabym.Zawsze mozna wziac slub po to by dziecko nie mialo balaganu w papierach i sie rozwiesc...Tak czasami jest uczciwiej....Malzenstwo wcale nie musi byc obowiazkiem w takiej sytuacji.
          • iamhier Re: za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo 14.01.11, 12:03
            bo to na dziecko spadnie taka odpowiedzialnosc ,ze jest z nie prawego łoża.I to sie bedzie za nim ciagnelo do smierci.A to akurat nie jest ani jego wina ani zasluga.
            Rozwod to zupelnia inna broszka....
            • jowita771 Re: za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo 14.01.11, 15:06
              > bo to na dziecko spadnie taka odpowiedzialnosc ,ze jest z nie prawego łoża.I

              Witamy w XXI wieku.
          • boobooo Re: za/przeciw przedszkolu tu akurat bardzo malo 19.01.11, 02:13
            Tak, ale jak sie rwiedziesz to masz zobowiazania alimentacyjne - to nie to samo, jak rzucisz konkubinat.

    • hugu Jakie dokumenty potwierdzają samotne wychowywanie? 14.01.11, 07:51
      Co trzeba przedstawić w przedszkolu, żeby udowodnić, że jest się samotną matką?
      Czy jeśli matka ma inne nazwisko i adres zameldowania niż ojciec dziecka, to musi jeszcze przedstawiać dokumenty rozwodowe?
      Podobno Rzecznik Praw Obywatelskich zakazał od tego roku wymagania takich dokumentów.
      Jak jest w praktyce?
      Co sprawdzają?
      Interesuje mnie Warszawa.
    • ev_ik Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 08:27
      Nie chcę atakować autorki tematu, ale co trzeba mieć w głowie by uzależnić decyzję o ślubie od ewentualnego przyjęcia dziecka do przedszkola za kilka lat?

      Stwierdzenie, że problem braku miejsc w przedszkolach dotyczy tylko Warszawy jest bardzo krzywdzący dla innych miast. Po co pisać, jak się nie wie.
      • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 08:46
        Nie, napisałam że problemu nie ma. Napisałam jedynie, że problem jest wyolbrzymiony i w rzeczywistości jego skala jest mniejsza ( wystarczy spojrzeć na listy rezerwowe wywieszane zaraz po rekrutacji )
    • hanka13 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 09:17
      Abstrahując kompletnie od moralnego aspektu pytania założycielki wątku, przybliżę sytuację w większości dzielnic Krakowa:
      w okolicy mojego mieszkania są obecnie 4 przedszkola. W czasie elektronicznej rekrutacji wpisuje się m.in. "dziecko rodzica samotnie je wychowującego" i niestety z tego co wiem, mnóstwo osób żyjących w konkubinatach, korzysta tu z okazji i potwierdza ową "samotność".... Skutek? Do wskazywanych przeze mnie 3 przedszkoli (tyle można w Krakowie wybrać jako pierwszego wyboru i rezerwowe), nie dostało się razem ok. 500 dzieciaków (od razu zaznaczam, że dokładnej liczby nie pamiętam). W preferowanym przez nas przedszkolu, oprócz rodzeństwa dzieci już przedszkolnych - starszych - przyjęte zostały do grup najmłodszych jedynie dzieci z dodatkowymi punktami za ową "samotność" rodzica, bądź inne poza normowe sytuacje typu rodzeństwo niepełnosprawne.... dziecko z tzw. "zwykłej" rodziny nie miało szans dostać się do żadnego z owych 3 przedszkoli! No chyba że jako 6-latek.
      Takie są niestety realia.... nie dziwcie się więc, gdy ktoś szczerze pyta, co robić, by za kilka lat nie bankrutować na przedszkole prywatne.
      Zaznaczam, że jednak rozwodu z w/w powodów nie planujęsmile
    • aliina Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 10:40
      Napiszę jak jest u mnie, żyję z ojcem dziecka bez ślubu czyli w konkubinacie, córka ma nazwisko ojca, wypisując zgłoszenie do żłobka wcześniej i do przedszkola w ubiegłym roku podawalismy dane obojga rodziców, tym samym wydawało mi się, że jasno daję do zrozumienia że dziecko wychowujemy oboje i absolutnie nie jestem samotną matką ani on samotnym ojcem. Córka dostała się i do żłobka i do przedszkola. Nie wiem co zadecydowało. Czy mam mieć wyrzuty, że nie mam ślubu i idąc za tokiem rozumowania marija.bar wykorzystałam to przy naborze do przedszkola? Powtarzam nie ukrywałam ani nie ukrywam przed nikim, że żyjemy w związku.
    • corregidor Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 10:41
      Żeby zwiększyć szanse dziecka wpisz w aplikacji elektronicznej, że jesteś bezrobotną samotną matką, narkomanką i alkoholiczką, a twój partner też jest bezrobotny i siedzi w więzieniu.

    • asia_i_p Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 11:32
      Stworzenie sensownej definicji matki samotnej to jest kwadratura koła. Na pewno samotna jest wdowa i w ogóle matka, której dziecko ma ojca nieżyjącego lub nieznanego. Na pewno nie jest samotna matka, która mieszka z ojcem swojego dziecka.
      Ale co w przypadku rozwódki? Jeżeli eks mieszka w tym samym mieście, płaci alimenty i uczciwie się przykłada do opieki nad dzieckiem, matka jest logistycznie w lepszej sytuacji niż niejedna mężatka, której mąż pracuje poza miejscem zamieszkania. Jeżeli eks mieszka gdzie indziej, będzie w takiej sytuacji jak wdowa, jeśli dodatkowo miga się od płacenia alimentów, będzie w gorszej sytuacji niż wdowa, bo ta ma, najczęściej, przynajmniej rentę.

      I mam wrażenie, że zamiast rozstrzygać tego typu dylematy, należałoby włożyć tę samą energię w zdecydowany lobbing na rzecz budowy większej liczby przedszkoli - wtedy problem rozwiąże się sam. Do tego czasu przyjmować w kolejności zgłoszeń, rezerwując 10% miejsc dla sytuacji wyjątkowych, ale wtedy rozpatrywać je indywidualnie (takie miejsca rektorskie wink). Życia nie da się opisać najstaranniej napisanymi kryteriami, więc szkoda na to czasu, jeśli są inne rozwiązania.
      • filipianka Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 11:38
        asia_i_p zgadzam się z każdym słowem
    • forencka Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 11:34
      Cóż, dopiero jak rzucę męża, będę mogła oddać dziecko do przedszkola i zacząć szukać pracy smile Nie masz pracy bo nie masz przedszkola, nie masz przedszkola, bo nie masz pracy. A potem 50% społeczeństwa nie pracuje. Ja wiem, że to nie takie łatwe zapewnić wszystkim miejsce, ale ile z nas siedzi przez to w domu. Czuję się upupiona.
      • jowita771 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 15:12
        To jeszcze nic. Mojej sąsiadki dziecka nie przyjęto do przedszkola, bo jej mąż prowadzi działalność, więc ma nienormowany czas pracy, więc może zajmować się dzieckiem. A znajoma pracuje, więc do tej pory dziecko z kimś zostawiała, więc ma z kim. Co innego, gdyby szukała pracy, to wtedy bardziej by jej się miejsce należało, bo na pewno chce iść do pracy, tylko nie może ze względu na to, że nie ma z kim dziecka zostawić. Tak jej to pokrętnie tłumaczyli, jak poszła rozmawiać, dlaczego dziecko się nie dostało.
    • kotkowa Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 11:38
      Docelowo mialo to pomoc matkom wychowujacym samotnie dzieci, bo jest im trudniej z opieka, bo sa same, i zazwyczaj maja mniej kasy. Powinni to jednak zrobic inaczej - tak jak sie robi przy wyplacie zasilku dla samotnych matek. Wtedy matka musi przedstawic orzeczenie sądu o przyznaniu alimentow na dziecko i w jakiej wysokosci i najlepiej wykazac, ze ojciec ich nie placi, albo ze mimo alimentow osiaga sie dochody ponizej okreslonego minimum. Wtedy nie byloby niesprawiedliwych sytuacji, ze osoby zyjace w konkubinacie i zarabiajace rownie duzo jak malzenstwa, dostawalyby miejsca. Przynajmniej byloby to utrudnione o koniecznosc zlozenia w sadzie sprawy o alimenty, a tego juz wiele par nie zrobi.
      • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 11:54
        No,ale niby o jakiej sprawiedliwosci spolecznje ty piszesz....sa osoby,ktore wlasnie dzieki temu,ze ich nie stac na dzieci ich nie maja....Duzo czasu i wysilku ora zpieniedzy zajmuje im dojscie do takiego statusu by dzieci miec.Dlaczego ktos ma miec dzieci skoro go nie stac i korzystac z panstwowej kasy,a cala reszta ludzi zyjacych na pograniczu wydolnosci i niewydolnosci rodzicielskiej ma miec przez cale zycie rzucane klody pod nogami w szczegolnosci gdy jest z pelnej rodziny.To samo dotyczy dzieci rozwodek na dalszych etapach edukacji,ktore wszystko musza miec za darmo....Wielki i bezproduktywny wydatek z budżetu....A reszta bedzie sie musiala 2 razy wiecej napracowac i placic....Nie rozumiem..tych igrzysk....
        • kotkowa Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 12:05
          Dlatego, ze dzieci są i będą i powinny być najważniejsze pod każdym względem - dla państwa, dla gospodarki, dla narodu, dla rodziny, rodzica. I jeśli ktoś nie ma pieniędzy, to należy mu pomóc w wychowaniu dziecka i jeśli ma problem z zapewnieniem opieki, bo jest sam, to też należy mu pomóc. I nie chodzi o to, czy to jest dziecko z konkubinatu, czy z małżeństwa, bo na pomoc zasługuje każda rodzina i dziecko w potrzebie. Pod względem ekonomicznym to nie ma o czym mówić. Dziecko, które w przyszłości będzie pracowało i płaciło podatki oraz pracowało na nasze emerytury, zwróci się budżetowi sto razy. Chyba nie od dziś wiadomo, że głównym problemem jest niż demograficzny. I jakie są zapowiedzi dla gospodarki i naszych emerytur, jeśli on się będzie pogłębiał.
          • akle2 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 13:39
            Pod warunkiem, że rzeczywiście będzie pracowało na etacie/działalności a nie siedziało na zasiłku, względnie na umowie cywilno-prawnej bez prawa do emerytury. A jeśli chodzi o emeryturę to po reformie każdy miał oszczędzać sobie sam na IKE, a nie że czyjeś dzieci na kogoś pracują. Z jednej strony dzieci MOŻE będą pracować, a póki co wykorzystują cudze podatki, bo chodzą do szkoły i do lekarza, na które "zrzucają się" w dużej mierze pracujący bezdzietni.

            Zgadzam się co do jednego. Za mało jest przedszkoli, a te, które są, są czynne stanowczo za krótko (są rodzice, co zaczynają pracę o 7:00 a jeszcze muszą dojechać i do przedszkola z dzieckiem i do pracy, oraz kończą o 19:00 lub później i też muszą jeszcze wrócić)
            • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 14:12
              do akle2-a co mnie emerytury staruchów obchodza? Kazdy zarabia na swoją.....Mnie to panstwo zbyt wiele nie dalo,choc powinno...Nie mam do tego kraju zadnego sentymentu.
              • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 14:15
                i jeszcze jak sobie pomyśle,ze 9% podatku (bo nie ubezpieczenia) z pensji idzie na bezproduktywne ubezpieczenie zdrowotne i na utrzymawanie patologii lekarskiej i ich bachorów to dostaje cieżkiego ataku serca.Tak mnie to stresuje.
                Są panstwa gdzie pozbyto sie obowiazkowosci tego dziadostwa i dlatego są takie bogate.
          • iamhier Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 14:10
            do kotkowa-co za frazesy.....
        • makurokurosek do iamhier 14.01.11, 16:20
          sa osoby,ktore wl
          > asnie dzieki temu,ze ich nie stac na dzieci ich nie maja..

          Nie dlatego, że ich nie stać lecz dlatego że nie będą w stanie utrzymać tego samego standardu życia, wynika więc to z konsumpcyjnego stosunku do życia w którym potomstwo jest na równi z dobrami materialnymi i jest wręcz na te dobra przeliczane.

          "Duzo czasu i wysilk
          > u ora zpieniedzy zajmuje im dojscie do takiego statusu by dzieci miec"

          Raczej aby zadowolić swoje potrzeby posiadania.

          ".Dlaczego
          > ktos ma miec dzieci skoro go nie stac i korzystac z panstwowej kasy,a cala resz
          > ta ludzi zyjacych na pograniczu wydolnosci i niewydolnosci rodzicielskiej ma mi
          > ec przez cale zycie rzucane klody pod nogami w szczegolnosci gdy jest z pelnej
          > rodziny"

          Zgodnie z twoją teorią zarówno ci którzy sa na zasiłkach jak i ci żyjący na pograniczu wydolności rodzicielskiej którym według ciebie rzuca się kłody pod nogi dzieci mieć nie powinni. Zgodnie z twoja teorią dzieci powinni posiadać tylko ci którzy mają i mieć będą stabilną sytuację finansową. Dodam jeszcze, że zgodnie z tym wszyscy powinni być przebadani psychiatrycznie pod względem stabilność emocjonalnej i ewentualnego zagrożenia nałogami bo to jakby nie było ma bardzo duży wpływ na stabilność finansową rodziny. W efekcie nikt nie powinien posiadać dzieci bo nie ma możliwości określenia na ile i na jak długo jego sytuacja finansowa będzie stabilna.

          "To samo dotyczy dzieci rozwodek na dalszych etapach edukacji,ktore wszy
          > stko musza miec za darmo.."

          Edukacja jak do tej pory jest darmowa, obojętnie czy dotyczy dzieci rozwódek czy rodzin patologicznych czy normalnych pełnych rodzin. Nie wiem więc co te dzieci rozwódek mają za darmo na dalszym szczeblu edukacji.
          • akle2 Re: do iamhier 14.01.11, 17:31
            makurokurosek, mówisz jak typowy socjalista. Edukacja nie jest darmowa, bo jest z podatków osób pracujących, również tych, co dzieci z jakichś względów nie mają (bo np nie spotkali swojej miłości, albo na daną chwilę ich nie stać, pomijam kwestie bezpłodności). A ci, co żyją na zasiłkach, powinni się zastanowić przez prokreacją, czy z zasiłku utrzymają dzieci, czy też może najpierw powinni znaleźć pracę, która po opłaceniu czynszu i kosztów utrzymania, wystarczałaby również na utrzymanie dziecka. Mówię o normalnych kosztach utrzymania, a nie o wypasionym telewizorze i wycieczkach na Borneo, jak sugerujesz. Niestety zwykle tacy (bezrobotni długookresowo) w ogóle się nad tym nie zastanawiają, tylko są nastawieni roszczeniowo, że "im się należy", a to MOPS, a to caritas i "jakoś to będzie". Owszem, pracę można stracić zawsze, bo nic nie ma stabilnego, ale wtedy szybko się szuka następnej (bo jest dziecko), a z utrwalonym bezrobociem i roszczeniowym nastawieniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie walczyć najtrudniej.
            • makurokurosek Re: do iamhier 14.01.11, 17:55
              Idąc twoim tokiem rozumowania budowa dróg jak i ich konserwacja powinna być opłacana tylko z podatków płaconych przez posiadaczy samochodów, kolej przez tych którzy z niej korzystają, szkoły i przedszkola przez posiadaczy dzieci, szpitale z podatków osbób starszych

              ", tylko są na
              > stawieni roszczeniowo, że "im się należy", a to MOPS, a to caritas i "jakoś to
              > będzie"

              Zazdrościsz im takiego życia ? ( gehenny bo życiem na poziomie trudno to nazwać"
              • akle2 Re: do iamhier 14.01.11, 18:13
                >> ", tylko są nastawieni roszczeniowo, że "im się należy", a to MOPS, a to caritas i "jakoś to
                >> będzie"

                > Zazdrościsz im takiego życia ? ( gehenny bo życiem na poziomie trudno to nazwać")
                >

                Większość z nich tak żyje bo chce tak żyć (chłop mało baby na śmierć nie zatłucze, ale nie przeszkadza im to mieć kilkorga dzieci, a poza tym po co się starać, sporo panie z MOPSU coś przyniosą). Dlatego ja jestem za tym, aby dawać wędkę, a nie rybę. "Darmowe" przedszkola i szkoły tak, bo to nie wina tych dzieci, że mają takich rodziców, ale nic ponad to, co najwyżej kursy aktywizacyjne.

                A co do infrastruktury, tak już jest i będzie, że zrzucają się też ci, co z niej nie korzystają. Do przedszkola chodziłam 30kilka lat temu, w szpitalu byłam jak się rodziłam, samochodu nie mam i wcale nie odczuwam potrzeby, a płacić muszę.
                • makurokurosek Re: do iamhier 14.01.11, 19:25
                  "> Większość z nich tak żyje bo chce tak żyć"

                  Większość z nich tak żyje bo nie znają niczego innego, bo spaść w dół i sięgnąć dna jest bardzo prosto a podciągnąć się choćby o metr strasznie trudno. Wystarczy spojrzeć nawet na twoją wypowiedz, by zrozumieć że dzieci z patologii są nie tylko odrzucane przez swoich rodziców ale przez sporą część społeczeństwa.

                  A co do infrastruktury, tak już jest i będzie, że zrzucają się też ci, co z nie
                  > j nie korzystają.'

                  To samo tyczy się edukacji i dobrze bo i wśród patologi można znaleźć diament.
                  • akle2 Re: do iamhier 14.01.11, 20:02
                    Wobec tego przeczytaj moją wypowiedź jeszcze raz, tylko wolniej i uważniej. Napisałam, że przedszkola i szkoły tak, bo to nie wina tych dzieci. Nawet jestem skłonna dorzucić dożywianie w stołówce szkolnej i kupno przyborów. Ale nie w formie gotówkowej, tylko zupa na talerz i kredki do piórnika. Inaczej nie będzie mieć to żadnego sensu.
    • sonia.2009 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 16:31
      i wlasnie dlatego moje dzieci nie chodzily do panstwowego przedszkola - szkoda mi je bylo wysylac w miejsce gdzie pierwszenstwo ma tzw element:
      rozwiedzeni, porzuceni,samotni i patologiczni
      • makurokurosek Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 17:06
        Kwestia co nazywamy 'elementem" i " patologią" obydwa pojęcia jak dla mnie są bardzo względne. Jak czytam to forum, to dochodzę do wniosku że nie ma już normalnych małżeństw, rodzin w których wszystko jest wspólne, zarówno radości, problemy, wypłaty, wydatki. Czytając to forum można dojść do wniosku, że stworzyliśmy karykaturę rodziny, w której nie ma zaufania, a od początku jej istnienia partnerzy asekurują się na wypadek rozpadu związku
        • akle2 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 17:43
          Sonia palnęła ewidentne głupstwo i gafę, bo to, że ktoś jest porzucony i przez to samotny (mąż mógł zdradzić i trzeba było się rozwieść), nie znaczy, że jest elementem. Owszem, jest sporo par, które ze względu na różne "korzyści" nie formalizują związków, bo łatwiej im udawać samotnych, ale prawdziwi samotni żyją pośród nas i im jest naprawdę trudniej, bo mąż/żona nie zajmie się w tym czasie dzieckiem jak ja dajmy na to jestem sama i pracuję.
          Co do zaufania, to tak jak do wszystkiego - trzeba mieć zaufanie ale ograniczone. Wspólna wypłata to duże ryzyko, na które np ja bym nie miała odwagi sobie pozwolić. W przypadku konieczności rozstania się, fakt, że moja wypłata jest ma moim koncie a nie jego czy wspólnym, ułatwiłaby bardzo wiele spraw, często z pominięciem sądu.
          • jowita771 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 17:54
            No, taka wdowa to też element.
            • akle2 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 18:03
              Na stos z nimi (jak w Indiach).
      • akle2 Re: dzieci z konkubinatów vs dzieci z małżeństw 14.01.11, 17:45
        Soniu, życzę Ci, żeby mąż nigdy Cię nie porzucił, bo wtedy sama staniesz się "elementem".
Pełna wersja