Dawni "znajomi"

11.01.11, 16:30
W moim zyciu tak się układa że co jakiś czas pojawiają się w nim osoby z zamierzchłej przeszłości , w przypadkowych okolicznościach znów spotykam te osoby na swojej drodze.
Ostatnio potrzebowałam stałego kierowcy i trafiłam na kolesia który okazał się być jakimś zapomnianym dawnym znajomym ( choć to chyba za dużo powiedziane )ze szkoły podstawowej.
Podczas pierwszego kursu facet cały czas mi się przygladał , myślę nawiedzony ... aż w końcu wypala do mnie że niby znamy się ze szkoły. Patrze na niego twarz mi nic nie mówi ale ok podaje nazwisko no hymm może i był ktoś taki? Okazuje się że tak w równoległej klasie ale ja nie pamiętam jego imienia. Sytuacja wygląda tak że jade wraz z dzieckiem a on w tej samej pierwszej rozmowie pyta mnie czy jestem z kimś związana , ja go nie znam i mam ochote mówić mu na pan a on wciąż drąży osobiste kwestie ...mówie że tak , pyta jak nam się układa , czym zajmuje się mój mąż , odpowiadam ciągnieta za język a on że ta grupa zawodowa to są ci zli męzczyzni i czy na pewno jestem szczesliwa .... jade tą taryfą i mysle k* masakra uncertain
Szczerze mówiąc nie mam ochoty na kontakt z tym faciem a to ma być nasz kierowca... jak się z tego z wdziękiem wymiksować? Nie mam pomysłuuncertain
    • marzeka1 Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 17:17
      Powiedz, że tym CO ,ale i JAK napisałaś robisz sobie jaja?
    • jamesonwhiskey Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 17:20
      koles potraktowal cie jak dawna znajoma a ty sie zachowujesz jak buc co to wyzej sra niz dupe ma

      zreszta nie kojarzyc nawet z widzenia kogos kto sie krecil 8 lat w rownorzednej klasie
      to albo masz cos z oczami albo z pamiecia , proponuje udac sie do lekarza
      • iwoniaw Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 17:31
        No faktycznie, zwłaszcza jak kobieta skończyła podstawówkę ze ćwierć wieku temu, a klas równoległych było 9 (jak np. u mnie) - nic tylko pamiętać każdego kto się tam "kręcił", zwłaszcza jak się w życiu z nim dwóch słów nie zamieniło...
        • jamesonwhiskey Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 17:56
          no to widocznie jestem ewenementem bo kojarze ludzi z widzenia
          no ale u mnie bylo tylko 6 rownorzednych klas w roczniku
          • iwoniaw Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:04
            Z widzenia to ja kojarzę np. ludzi, którzy tym samym tramwajem do roboty jeżdżą z mojego przystanku, co wszelako nie skłania mnie do nazywania ich "znajomymi", a tym bardziej dzielenia się osobistymi szczegółami z życia w przypadku zagadnięcia. I nie, nie uważam się za arogancką paniusię, co to do człowieka z sercem na dłoni podchodzi nieadekwatnie niemiło big_grin
          • landora Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 19:06
            Ja nie poznaję własnych sąsiadów - po prostu nie mam pamięci do twarzy. Co tu mówić o ludziach z podstawówki, jeszcze w dodatku nie ze swojej klasy. Przecież większości z nich nawet nie znałam z imienia!
          • mgd3 Re: Dawni "znajomi" 12.01.11, 09:41
            Jesteś ewenementem. Albo masz dobrą pamięć do twarzy. Ja nie kojarzę i nie poznaję nawet ludzi ze swojej klasy w podstawówce. A z równoległych nie poznawałam nawet na bieżąco.
      • czustka Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:30
        Aby się wytłumaczyc z bucowatości napiszę że to była "znajomość " z początkowych klas podstawówki ,zanim przeprowadziłam się do innej dzielnicy miasta zmieniając szkołe.
        Facio miał wtedy w porywach 8 lat teraz a teraz ma 30- chę big_grin Pomijam że klas równorzędnych było faktycznie w ciul tzn dużo wink
        • czustka Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:44
          Przepraszam nie równorzędnych a równoległych rzecz jasna.
      • burza4 Re: Dawni "znajomi" 12.01.11, 11:52
        jamesonwhiskey napisał:

        > koles potraktowal cie jak dawna znajoma a ty sie zachowujesz jak buc co to wyze
        > j sra niz dupe ma

        Dawna znajomość, szczególnie z widzenia nie upoważnia do nachalnego wypytywania o czyjeś prywatne życie. Koleś nie wykazał się taktem, po 1 pytaniu można wyczuć, że dziewczyna nie ma ochoty na zwierzenia przed obcym facetem.

        > zreszta nie kojarzyc nawet z widzenia kogos kto sie krecil 8 lat w rownorzednej
        > klasie> to albo masz cos z oczami albo z pamiecia , proponuje udac sie do lekarza

        A każdy obowiązkowo musi mieć pamięć wzrokową na tyle, żeby kojarzyć osoby sprzed klikunastu lat, z którymi się np. nigdy słowa nie zamieniło? szczególnie jeśli w rownoległych klasach było 120 osób? Nie wspomnę nawet, że ludzie się zmieniają z wyglądu, niekiedy dość radykalnie.
    • kozica111 Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 17:43
      A mąż to żołnierz czy policjant wink?

      Zwyczajnie...powiedz że dziecko się go boi.
    • shellerka Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:02
      smile e tam, nie rozumiem Twoich rozterek. tzn. chyba wiem o co ci chodzi. nie ma to nic wspolnego z tym, ze to ktos znajomy z przeszlosci, tylko raczej z tym, ze ktos, kto nie jest twoim bliskim znajomym narusza twoja przestrzen prywatna zadajac ci pytania i prowokujac tematy zbyt prywatne wlasnie.
      ja bym ignorowala, albo obracala w zart.

      a co do znajomych z przeszlosci - ja nie poznaje ludzi. tzn. nie pamietam twarzy. latem mialam sytuacje, ze oddawałam auto do serwisu i chłopak, który mnie obsługiwał w tym salonie samochodowym na końcu spytał, czy my sie skądś nie znamy. przystojniak, wiec przeleciałam w pamieci wszystkie swoje randki i stwierdziłam, że niesmile))
      okazało się, że chodziliśmy razem do liceum, do równoległej klasy i że on mnie pamięta, a ja jego kompletnie nie (nie wiem jak to mozliwe, bo naprawdę ładniutki wink )

      i to było bardzo miłe dla mnie, że mnie poznał i pamiętał. miałam potem bardzo dobry humor.
    • moofka Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:17
      prawo jazdy zrob
    • wespuczi Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:26
      a ja lubie spotykac starych znajomych - czy prawie znajomych i chetnie z nimi rozmawiam...
      nie rozumiem twojego oburzenia.
    • osa551 Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 18:36
      > Szczerze mówiąc nie mam ochoty na kontakt z tym faciem a to ma być nasz kierowc
      > a... jak się z tego z wdziękiem wymiksować? Nie mam pomysłuuncertain

      Może warto się "zniżyć" wink do samodzielnego prowadzenia pojazdu.
    • anorektycznazdzira Re: Dawni "znajomi" 11.01.11, 19:28
      "was kierowca" czyli kto? Bo nie śledzę Twojej osoby na forum, nie kolekcjonuję informacji, wiec nie mam pojęcia: masz firmę i w firmie? Czy dom z kamerdynerem, kucharką i kierowcą? Jak to drugie, to powiedz mężowi, że gość położył Ci rękę na kolaniewink Jak to pierwsze, to zależy, kim jesteś w firmie, jeśli możesz oświadczyć, że go sobie na tym stanowisku nie życzysz- zrób to po prostu. Jeśli nie możesz- oświadcz jemu, ze wypytuje zbyt szczegółowo i nie masz ochoty na zwierzenia. Już i tak wtopa, że nie powiedziałaś tego na pierwszej rozmowie. Zresztą- jesteś Ty całkiem pewna, że ktoś taki w ogóle chodził do równoległej klasy???
      • baltycki Respekt.. 11.01.11, 19:59
        Konkretnie i na temat smile
    • lili-2008 Re: Dawni "znajomi" 12.01.11, 09:29
      A ja Cię doskonale rozumiem. Facet, którego w dzieciństwie znałaś tylko z widzenia i też nie za długo wypytuje Cię o prywatne sprawy i do tego komentuje w nieciekawy sposób. Ja też bym się wkurzyła. Nie lubię, jak mi obca osoba włazi z buciorami do mojego życia, a ten pan właśnie to robi.
      Jeśli musisz z nim jeździć to powiedz, że to Twoje osobiste sprawy i nie masz ochoty na odpowiadanie na takie pytania.
      • tacomabelle różne są sytuacje 12.01.11, 09:54
        W moim przypadku koleżanka z podstawówki, która potem na prawie 20 lat wyjechała za granicę, po powrocie 2 lata temu zaczeła na siłę odnawiać stare podstawówkowe znajomości i robić, szczególnie latem, imprezki po hasłem "dawnych wspomnień czar". Chyba dlatego, ze nie miala innych znajomych, a i trzeba było się pochwalić nową wypasioną chałupą, kortem, witą grillową i suv-em Lincolnem navigatorem.

        Kiepsko to wychodziło, bo praktycznie nikt nie mial ze soba wcześniej kontaktu, ludzie w roznych branżach, w róznych klimatach, imprezy były wybitnie drętwe, bo nikt jakoś nie nadawal na wspolnych falach. Dziewczyna potrafiła dzwonić do nas w dzień powrotu z wakacji i namolnie zapraszać na imprezą tego samego dnia, nie przyjmując grzecznej odmowy i tłumaczenia, ze jedyne czego potrzebujemy to porządnego wyspania się po podrózy.

        Teraz mam zime, ale ciekawe co wymyśli nowego w maju ? wink
        • lili-2008 Re: różne są sytuacje 12.01.11, 09:57
          Z dawną koleżanką z klasy ze szkoły pewnie chętnie bym się spotkała i poplotkowała, ale na pewno nie miałabym ochoty na zwierzenia faciowi, który w wieku 8 lat był "kolegą" z równoległej klasy i za chiny go nie pamiętamsmile
          • czustka Re: różne są sytuacje 12.01.11, 10:16
            Dokładnie bo gdyby to jeszcze był znajomy z dawnych lat z którym utrzymywałam regularne kontakty czy przyjaźniłam się ale to jest obca dla mnie osoba której nie znałam nigdy ,na dziś nie kojarzę zbyt dobrze ...
            swoją drogą niebywałe że on mnie zarejestrował i poznał po ponad 20 latach.
            • anorektycznazdzira Re: różne są sytuacje 12.01.11, 16:52
              > swoją drogą niebywałe że on mnie zarejestrował i poznał po ponad 20 latach.

              Czustka, właśnie to i spokoju nie daje: rozpoznał, czyli co, wypalił "O! Ty jesteś Marysia Kowalska z III a w szkole XXX, w roczniku takim-a-takim" czy też ględził i pojękiwał, że Cię zna, że napewno chodziliście do jednej szkoły pewnie do równoległej klasy, po czym nastapiło "To do której chodziłaś"- Ty odpowiedziałaś- a on sie ucieszył "No właśnie, a ja byłem w B i jestem Heniek Nowak, no nie mów, ze mnie nie pamiętasz?
              Bo ja widzę róznicę...
              • czustka Re: różne są sytuacje 12.01.11, 18:31
                Patrzył na mnie dziwnie a następnie wypalił że znamy się ze szkoły bo on uczęszczał tam i tam i a ja do klasy równoległej. Zalał mnie słowotokiem ,chciał jedynie usłyszeć czy potwierdzam lub zaprzeczam wink
                Ja jestem dość chłodna i takie daje komunikaty otoczeniu chcąc nie chcąc ale on na luziku od razu przeszedł do natarczywych pytań.
                Przy okazji kolejnej podróży pewnie będzie chciał wiedzieć czy regularnie uprawiam sex ,więc wolę się wycofać z wdziękiem zanim wycedzę mu weź się pan odpie*** na do widzeniawink
                • anorektycznazdzira Re: różne są sytuacje 12.01.11, 20:22
                  OKsmile
          • krapheika Re: różne są sytuacje 12.01.11, 10:20
            Eee tam ludzie sie zmieniaja,potrafia wygladac zupelnie inaczej niz w czasach podstawowki,wiec nic dziwnego,ze moza nie poznac.Jak bylam w PL w swieta,wpadlam do pracy mojej mamy,pracuje tam moja kolezanka ze szkolnej lawki.Wyskoczyla z tekstem: Dzien dobry w czym pani pomoc?szefowa zaraz przyjdziebig_grin dopiero po dluzszej chwili skojarzyla,ze to jabig_grin
            Z kierowcy korzystam tylko i wylacznie gdy mam cos mega ciezkiego do kupienia,zabrania.No i w moim przypadku jestem z tym kierowca w przyjaznych stosunkach.Mimo wszystko na tematy b.prywatne nie rozmawiamy.Powiedz,ze sobie nie zyczysz i tyle.
            • kajmanik Re: różne są sytuacje 12.01.11, 10:34
              generalnie mam słabą pamięć do twarzy i ludzi kompletnie mi obojętnych nie poznałabym po 2 dniach nie mówiąc o kilkunastu latach. znajomych z podstawówki nie spotykam albo spotykam i nie poznajęwink czasami ktos poznaje mnie i mówi ze np. chodziliśmy do równoległych klas w liceum a ja spokojnie odpowiadam ,,nie pamiętam" i nie wdaję się w dyskusje. a co do kierowcy - poprostu ignoruj jego pytania - jesli nie umiesz otwarcie tego zrobić to chociaż udawaj ze przegladasz dokumenty czy prasę i jestes baaardzo ale to baaardzo zajęta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja