czustka
11.01.11, 16:30
W moim zyciu tak się układa że co jakiś czas pojawiają się w nim osoby z zamierzchłej przeszłości , w przypadkowych okolicznościach znów spotykam te osoby na swojej drodze.
Ostatnio potrzebowałam stałego kierowcy i trafiłam na kolesia który okazał się być jakimś zapomnianym dawnym znajomym ( choć to chyba za dużo powiedziane )ze szkoły podstawowej.
Podczas pierwszego kursu facet cały czas mi się przygladał , myślę nawiedzony ... aż w końcu wypala do mnie że niby znamy się ze szkoły. Patrze na niego twarz mi nic nie mówi ale ok podaje nazwisko no hymm może i był ktoś taki? Okazuje się że tak w równoległej klasie ale ja nie pamiętam jego imienia. Sytuacja wygląda tak że jade wraz z dzieckiem a on w tej samej pierwszej rozmowie pyta mnie czy jestem z kimś związana , ja go nie znam i mam ochote mówić mu na pan a on wciąż drąży osobiste kwestie ...mówie że tak , pyta jak nam się układa , czym zajmuje się mój mąż , odpowiadam ciągnieta za język a on że ta grupa zawodowa to są ci zli męzczyzni i czy na pewno jestem szczesliwa .... jade tą taryfą i mysle k* masakra

Szczerze mówiąc nie mam ochoty na kontakt z tym faciem a to ma być nasz kierowca... jak się z tego z wdziękiem wymiksować? Nie mam pomysłu