Nie kocham męża i co dalej?

13.01.11, 22:55
Witam,

Nigdy nie pisałam na forum o tak prywatnych sprawach, ale codzienność mnie przytłacza.
Nie mam przyjaciół, z siostrą jestem w nie najlepszych stosunkach, rodziców nie chcę martwić, nie mam nawet z kim szczerze porozmawiać.
Jestem mężatką od paru lat, mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Różnie nam się od początku układało, bywało i wspaniale, ale bywało też tak że nie mogłam na niego patrzeć i czułam niemal nienawiść. Po ostatnich kłótniach i jego zachowaniu i stosunku do mnie nabrałam pewności że to co do niego czuję to na pewno nie miłość. Gdybyśmy nie mieli dzieci z pewnością nie bylibyśmy już razem, mimo że on mówi że mnie kocha.
Gdyby nie było dzieci, już dawno spakowałabym swoje rzeczy, wynajęła bym sobie chociażby najmniejszą klitkę i wyprowadziłabym się na zawsze.
Ale mamy wspaniałe dzieci, które bardzo nas oboje kochają i wiem jaką tragedią byłoby dla nich gdybyśmy się rozstali. Nie mogę tego zrobić. Ale nie wiem jak ułożyć sobie życie z osobą której nie kocham, do której czuję ogrom żalu, niechęci.
Wiem że powinnam próbować uratować nasz związek dla dobra dzieci, ale nie wiem jak miałabym to zrobić, kiedy jestem najszczęsliwsza kiedy mojego męża nie ma w domu, kiedy jestem tylko z dziećmi.
Czuję się jak w pułapce, gdzie nie spojrzę tam ściana - nie mogę odejść z dziećmi, bo wiem jaki byłby to dla nich cios, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie mojego dalszego życia takiego jak jest teraz.
Późno wyszłam za mąż, długo tęskniłam za byciem z drugiem człowiekiem, a teraz marzę żeby znowu być samą, żeby nikt nie miał do mnie ciągle pretensji, żeby mogła sama o wszystkim co mnie dotyczy decydować, żeby nie wysłuchiwać złośliwości i docinków, albo poleceń wydawanych władczym tonem.

Wiem, że trudno cokolwiek radzić kiedy nie zna się dokładnie czyjeś sytuacji, ale piszę, bo tak mi jakoś dzisiaj smutno, chyba chciałam się po prostu wyżalić.

Pozdrawiam






    • czar_bajry Re: Nie kocham męża i co dalej? 13.01.11, 23:23
      Jeśli jesteś pewna że z nim Ci nie po drodze i że na 100% go nie kochasz nie lubisz i nie chcesz z nim być to się rozwiedź.
      • gacusia1 Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 05:27
        To nie jest tak hop-siup. Najlatwiej radzi sie siedzac wygodnie w fotelu z laptopem na kolanach,gdy mezus herbatke podaje.
        Rzeczywistosc czesto bywa mniej kolorowa,a decyzja o odejsciu najtrudniejsza z mozliwych. Kiedy sie ma 20-kilka lat i nawet dziecko przy boku,to i odwagi wiecej a moze nie odwagi a po prostu mniej "rozsadku"? Mniej doswiadczenia i perspektywicznego myslenia? Cos o tym wiem. Rozwiodlam sie majac 26 lat i 4,5 letnia corke. Tyle,ze wtedy czulam,ze swiat stoi przede mna otworem. Nie myslalam o corce. Nie patrzylam na to,ze bedzie sie wychowywac bez ojca. Patrzylam tylko i wylacznie na swoj bol. I to wlasnie mnie uratowalo. Rozwod byl jedynym dobrym posunieciem w tamtej sytuacji. Nie da sie pokochac na nowo czlowieka,ktory krzywdzil (psychicznie lub fizycznie). Nie ma sie co ludzic,ze da sie uratowac malzenstwo.
        Jednak teraz,po 12 latach od rozwodu podziwiam sama siebie i inne kobiety,ktore zdecydowaly sie na taki krok w TAKIEJ sytuacji.
        • czar_bajry Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 16:49
          gacusia przeczytaj co napisałam, jeśli jest pewna swoich uczuć to lepiej dla nich wszystkich będzie jak się rozstaną.
    • jendza1 Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 11:54
      Masz racje, trudno radzic sensownie, konkretnie - gdy nie zna sie szczegolow...
      Opowiem Ci zatem ciut o sobie - moze Ci to jakos pomoze?
      Tez wyszlam za maz pozno - i tez tego bycia razem potrzebowalam jak powietrza.
      Juz przy pierwszych 'problemach' - podniesionym glosie meza czy probie wydawania mi polecen w sposob nieakceptowalny - bralam na klate.
      Ale: NIGDY nie pozostawialam bez rozmowy.
      Czekalam, az opadna emocje.
      Gdy byl dobry moment - wracalam w spokojnej rozmowie do sprawy/incydentu i opowiadalam mu po prostu, spokojnie i bez agresji, bez prob szantazu emocjonalnego itp - o tym, jak sie czulam w danym momencie, jak tego typu jego zachowania rania i jakie moga byc ich konsekwencje.
      A potem wspolnie szukalismy rozwiazan w konkretnych sytuacjach: umawialismy sie, ze bedziemy dzialac/rozmawiac itd tak, a nie inaczej...
      I oboje stararalismy sie tych ustalen przestrzegac...
      Jestesmy malzenstwem ponad 10 lat. Dzieki takiej naszej malzenskiej 'polityce' - zadne z nas nie ma zadawnionych zali, nie rosna nam gule bolu...
      Rzeklabym - ze jest coraz lepiej, bo sie coraz lepiej znamy i zrastamy...

      Mysle, ze Wasze udane dzieci to dowod, ze nie jest z Wami bardzo zle.
      Jesli tak jest, to warto powalczyc, by uzdrowic Twoje emocje, przepracowac zal, oskrobac te jego zewnetrzna skorupe - i zstapic do glebismile.
      A dopiero wtedy bedziesz wiedziec naprawde, czy go kochasz, czy nie.

      Trzymam kciuki!
      j
      • matsuda Re: odejdź sama- dzieci zostaw w domu 14.01.11, 12:01
        dlaczego mąż ma opuścić dom, dlaczego masz ciągać za sobą dzieci, dlaczego, skoro już nie kochasz, nie odejdziesz SAMA? Dlaczego przez własne rozchwianie chcesz zburzyć normalnośc dzieci? Masz problem- rozwiąż go tak by inni ucierpieli najmniej.
    • kotkowa Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 12:12
      Polecam jakąś terapię małżeńską, albo fajne warsztaty-rekolekcje dla małżeństw. Naprawdę to nieraz daje bardzo dużo. Rozmawia się otwarcie, widzi się, że inni też mają problemy, są pary, które opowiadają jak im się udało wyjść na prostą z dużo gorszych tarapatów. Zwłaszcza na tych przykościelnych jest bardzo pozytywne nastawienie do małżeństwa, dodają dużo siły i ochoty, żeby poprawić atmosferę w związku, bo nie dopuszczają rozwodu. A z tą myślą, że rozwód nie istnieje, ma się dużo większą motywację do budowania szczęśliwej rodziny. W myśl zasady "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz" - każda ze stron w końcu rozumie, że jak ona sama będzie źle traktowała drugą osobę, to to wszystko do niej wróci, bo żyjecie razem, w jednej atmosferze. Nie odpuszczaj, dąż za wszelką cenę do poprawy stosunków z mężem. Może wyjazd we dwójkę, jakieś wspólne miłe zajęcie? Wierz mi, że wszystko da się odbudować i nie raz jeszcze spojrzysz na niego z miłością.
      • estel7 Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 12:40
        dokładnie - spotkania małżeńskie lub w Czechowicach u jezuitów są bardzo dobre...
    • braktalentu Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 12:40
      "Nie mam przyjaciół, z siostrą jestem w nie najlepszych stosunkach, rodziców nie
      > chcę martwić, nie mam nawet z kim szczerze porozmawiać."

      Warto wybrać się samej do terapeuty i dowiedzieć, czy brak przyjaciół, nie najlepsze stosunki z siostrą i obecna niechęć do męża nie mają głębszego podłoża i nie są "uleczalne". Odkąd nauczyłam się rozpoznawać swój własny gniew, wiele się zmieniło. teraz pracuję nad Jego dojrzałym wyrażaniem - efekty są spektakularne-smile.
      Są ludzie, którzy przez wiele, wiele lat pozostają w depresji, nie mając o tym zielonego pojęcia. Jest cała masa trudności w uświadamianiu sobie i wyrażaniu emocji, które można pokonać i doświadczyć niebywałej zmiany we własnym życiu.
      • joanna35 Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 15:05
        Zgadzam się z przedmówczynią. A poza tym proponuję lekturę książek Augusta Napiera
        " Rodzinna karuzela" i "Małżeństwo: krucha więź" - po ich przeczytaniu generowanie problemów w małżeństwie przez tylko jedną ze stron nie wydaje się już tak oczywiste.
      • kali_pso Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 16:56
        Odkąd nauczyłam się rozpoznawać swój własny gniew, wiele się zmieniło. teraz pracuję nad Jego dojrzałym wyrażaniem - efekty są spektakularne-smile.

        A jak tego dokonałaś? Chodziłaś na terapię?
        • braktalentu Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 18:29
          Tak, korzystam z pomocy terapeuty.
          • kali_pso Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 22:15

            A skąd jesteś?
            Wybacz, że tak podpytuję, ale sama mam problem.
            • joanna35 Re: Nie kocham męża i co dalej? 15.01.11, 15:37
              Sorry, że się wepchnę między wódkę a zakąskę, ale temat mnie również nie jest obcy. Poza terapia polecam książki do "przepracowania" . Książką, która mnie pomogła to "Życie ze złoscia" R. Potter-Efron.
    • dominiczka201 Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 15:43
      Moi rodzice rozwiedli się jak byłam już pełnoletnia. Nie układało im się od wielu lat, ale byli razem "dla dobra dzieci" czyli dla mnie i mojej siostry. Szczerze mówiąc nie wiem co było w tym dla mojego dobra uncertain. Co pare dni stałyśmy z siostrą zapłakane wysłuchując kłótni rodziców, którzy myśleli, że smacznie śpimy. Jedyne co poczułam po ich rozwodzie to ulgę. Dodam, że moi rodzice mają ze sobą teraz świene relacje. Czasem tkwienie w takim związku dla dobra dzieci nie jest dobre. Pomyśl też trochę o sobie z czasem jest coraz trudniej ułożyć sobie życie na nowo. Jak czujesz, że da się coś jeszcze uratować to walcz, ale jak jestes pewna, że nic już z tego nie będzie to chyba nikt w takiej rodzinie nie będzie szczęśliwy
    • anorektycznazdzira Re: Nie kocham męża i co dalej? 14.01.11, 21:42
      Niby "dla dobra dzieci" to głupia motywacja, ale w końcu motywacja. Całkiem głupio byłoby dopiero w takiej sytuacji jak jest uznać, ze zostajesz i "jakoś to będzie". Jeśli taka naprawdę jest Twoja decyzja i podjęłaś ją z przekonaniem, to nie widzę możliwości, żeby tak to zostawić i liczyć na cud: idź do terapeuty. Idź przede wszystkim sama (!!!) a kiedy zobaczysz, że jest na to dobry moment, kiedy pierwsze przemyślenia wynikające z Twojej terapii się pojawią spróbuj doprowadzić do skutku terapię małżeńską.
      Takie alergiczne odruchy na męża, poczucie siedzenia w pułapce etc unieszczęśliwia Wasze dzieci i mogą nasączyć ich psychikę trucizną, której później nie będzie już jak usunąć. Zrób coś więcej niż tylko "poddaję się, mam dzieci więc będę siedziała w gnoju po szyję"
Pełna wersja