Problem z 11 latką

15.01.11, 11:32
Moje drogie mam ogromny problem z córką. Pyskuje mi jest niegrzeczna.Nie chce się uczyć,mimo moich zachęt ,oferowania pomocy,motywowania ona to calkowicie olewa.Jedynąjej rozrywką jest granie na kompie lub komorce, potrafi grać godzinami, nie iść do szkoły, zostawać w domu i grać na kompie.Ustaliłam z wychowawczynią że bedzie do mnie dzwonić jak ona pójdzie na wagary.Wiec sie przestarszyła i do szkoły chodzi.Za topo szkole natychmiast na komp.Ja ograniczam, pozwalam na 40-50minut, a jak nie pozwole jest wrzask, krzyk,darcie,rzucanie po podlodze..wyzywanie mnie że ja to sobie siedze..ja moge a ona nie..niczym nie potrafi się zająć , nie czytam, staram sie bymiała drobne obowiazku..ktore wypełnia z niechęcią lub wcale..proponuje by poszła dokoleżanek, poczytała..ale to zajecia na chwile bo potem jest do mi komp.Mąż mi siestety nie pomaga.Czasem zrwocijej uwage ale najcześciej wrzeszczy e zabierze kompa z domu, wyniesie go gdzies i nikt nie bedzie siedzial.Oboje z corką zapominają że net opłacam ja, prąd ja i naprawe kompa też ja.już 2..Ja lubię sobie posiedzieć na kompie , poczytać artykuły, recenzje książek,blogi, popisaćna forum..pooglądać allegro. Na tv.niemam co obejrzeć bo mójmąż tylko oczy otworzy top wlacza i tak calyt dzień jkak nie pracuje..mnie też potepia jak sobie na kompie siedze..ze mna nie zamieni ani jednego słowa, nie porozmawia..ja nie zaniedbuje swoich obowiązków..ale w naszym domu czuje sie nieakceptowana i nierozumiana..
    • nangaparbat3 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 11:38
      Córka się uzależniła ewidentnie, poszukałabym fachowej pomocy, pewnie dla całej rodziny. Bo prawdopodobnie najlepiej byłoby zacząć od poprawienia Twoich relacji z mężem.
    • przeciwcialo Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 11:38
      Wywal komputer, spraw sobie laptopa i kontroluj dostęp.
      To wyglada na uzależnienie.
      • fogito Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 11:40
        Dokładnie tak. Dla Ciebie laptop a dzieciak do lekcji. Jak się poprawi w szkole i w zachowaniu to może odzyskac dostęp.
        • gabrielle76 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 11:44
          wprowadz hasło do kompa, ja bym jej w ogóle zabroniła grać, zabrałabym komórke i oddała jak sie poprawi w nauce
          • corneliss Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 11:53
            problem to macie (wybacz, moze nie chcesz tego slyszec) ale wy wszyscy, kazdy gapi sie w swoj odiornik, a dziecko sie miota, i jak widzi taki wzorzec to tez chce sie w cos pogapic, bo z zywym czlowiekiem nie ma kontaktu.
            Moze wylaczcie te pudla, pograjcie w cos, porysujcie, wyjdzcie na spacer, do kina wszyscy. dziecko czegos ewidentnie szuka w tym internecie/komputerze - kontaktu z drugim czlowiekiem. Temu tez przyjzyj, a komputer dozowac jak najbardziej, ale robic tez cos z tym dzieckiem wspolnie zeby nie mialo takiego pedu.
            No i chyba problem ktory trzeba wspolzwalczac ze szkola, psychologiem, skoro dziecko nie idzie ci do szkoly i wagaruje bo woli przyjsc na komputer. zapytam jak stara baba: wagary, w tym wieku...?! omg
    • lola211 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 11:54
      Komp to jedno,ale relacja ty-dziecko to głowny problem.Ja bym sie pofatygowala do psychologa- zachowanie twojej córki nie jest norma dla 11 latkow.Wagary? To zla prognoza na przyszlosc.
      • superslaw Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:00
        wiem moje drogie..niestety wiem...rozmawiałam tysiące razy z wychowawczynią, pedagogiem..tyle że jak opowiadam co córka mowi wychowawczyni, jakie to ma konfflikty z kolezankami, ja to sie wyzywają , jak one jej nielubia..to one w szoku mówia ze córka zawsze otoczona dziewczynami, kolezankiją lubia, chca z nią przebywać..ja staram sie ją zabierać gdzie moge-na zakupy, do kawiarni kina..ale ona niestety nie przejawia zainteresowania..jej sie nie chce, ona sietu bedzie nudzić, tam tez..nic ją nie interesuje, nic po prostu..
        • superslaw Re: w dodatku 15.01.11, 12:02
          uwielbia ośmieszać mnie przed ojcem, donosić na mnie imnie krytykować.i razem wtedy mnie krytykują...wspomagają mnie rodzice, mama -była nauczycielka, tata..starają sie tłumaczyć, mówić..zabierać ja na wycieczki, do nich..ale moja corka jest wiecznie niezadowolona...
          • superslaw Re: w dodatku 15.01.11, 12:06
            ciężko pracuję, staram sie, opłaty na mojej glowie ..a nie zarabiam wiele..dzieci, szkoła,praca,dom wszystyko na mojej głowie..myślałam że córka raczej bedzie mi pomagac w drobnych pracach,bedzie troszke rozumiec mój trud wlozony w dom..ale widac sie pomyliłam..
            codziennie wrzaski, krzyki zeby nie isc do szkoły, zwolnic ja z w-f lub innej lekcji, czemu ona tak zrzadko coruje, reke sobie zlamie to bedzie mogła w domu siedziec i do szkoły nie isc..
          • nangaparbat3 Re: w dodatku 15.01.11, 12:29
            Slaw, przed czyim ojcem? Swoim, Twoim męzem? I oni tworzą wspólny front przeciwko Tobie? Jeśli chcesz coś zmienić, musisz zacząć od Twoich relacji z męzem, koniecznie.
          • mamitymi Re: w dodatku 16.01.11, 14:18
            superslaw napisał:

            > uwielbia ośmieszać mnie przed ojcem, donosić na mnie imnie krytykować.i razem w
            > tedy mnie krytykują...

            No i to glowny problem:
            ona widzac twoje nie najlepsze relacje z mezem probuje stworzyc z nim wspolny front i wygrac dla siebie jak najwiecej a przy okazji ci "dokopac", bo chyba jestes jedyna osoba, ktora czegokolwiek od niej wymaga.
            Najpierw porozmawiaj z mezem, naprawcie wasze relacje, wymagaj od niego zaangazowania w dom i wasz zwiazek. I oczywiscie w wychowanie corki. Pewnie nie bedzie latwo go przekonac... Pokazcie corce ze wspolne spedzanie czasu moze byc fajne.
            Nastepny krok to zero netu dla corki az do poprawy wynikow nauki.
            • morekac Re: w dodatku 16.01.11, 15:40
              Mam wrażenie, że 11-latka nieco się miota w sytuacji nie za dobrych relacji z rodzicami. A rodzice podświadomie wykorzystują sytuację , żeby sobie dzieckiem nawzajem dokopać. Wredna wymagająca matka vs zlewający ojciec pozwalający na wszystko.
              Superslaw - poza tym, że dziecko miało tendencje do wagarowania (jak rozumiem, już chodzi do szkoły), jakie są twoje wymagania względem ocen szkolnych? Czy jest coś, co mogłoby sugerować jakieś dysfunkcje szkolne? Jak córka uczyła się wcześniej? Bo może nauka sprawia jej trudność ( w związku z tym zajmuje się tym, co jest jednaj fajniejsze), a może zamiast zachęt należałoby po prostu przypilnować odrabiania lekcji?
              Jak tak naprawdę wyglądają jej relacje z koleżankami? I nie chodzi mi o to, co twierdzi wychowawczyni.
              Jak rozumiem - do tej pory rozmawiałaś z wychowawczynią i pedagogiem szkolnym? To jest takie spoglądanie na dziecko bardziej od strony stopni i szkoły, a prawdopodobnie przydałoby się spojrzenie na dziecko z szerszej perspektywy.
              Ogólnie samo użytkowanie komputera dosyć łatwo opanować bez jakichkolwiek awantur - zakładasz użytkowników z hasłami i używasz kontroli rodzicielskiej itp., to jest najmniejszy problem. Nie są też straszliwym problemem awantury czy pyskowanie, to można opanować. Nawet największy pyskacz przestaje się buntować, jesli widzi, że i tak nic to nie zmieni.
        • onoma-topeja Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:04
          zabarlabym komputer wam wszystkim,jesli maz nie chce odejsc od tv i zorbic cos wspolnie z wami to odpuscilabym jego.
          ty zajmij sie wasza corka i porpaw relacje z nia.
          gdyby moje dziecko zwrocilo mi uwage ze sama dlugo siedze przy komputerze zaczelabym sie sobie bacznie przygladac czy nie mam juz ztym problemu,dlaczego liczy sie dla mnie tylko komputer i czemu nie mam in nych zainetresowac.
          to wy pokazaliscie dziecko jak spedza sie wolny czas.
          • superslaw Re: ja rozmawiam 15.01.11, 12:08
            tez sobie z mamami z mojego miasta przez net, czesto sie tez spotykamy..lubimy sie wychodzimy razem..mam sie do kogo odezwać..napisac choć pare słów..w domu nikt nie chce mnie sluchać.
        • lola211 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:11
          Trzeba szukac dla niej form aktywnosci, ktore w koncu ja zainteresuja.Sport moze?
          Moja córka tez czasem przejawia opór, a pozniej sie okazuje, ze sie wciagnela.Jak nie- zrezygnuje najwyzej.Ale daje szanse.
          Nie kawiarnie i zakupy, bo to nic interesujacego dla dziecka.
        • morekac Re: Problem z 11 latką 16.01.11, 01:14
          rozmawiałam tysiące razy z wychowawczynią, pe
          > dagogiem..tyle że jak opowiadam co córka mowi wychowawczyni, jakie to ma konffl
          > ikty z kolezankami, ja to sie wyzywają , jak one jej nielubia
          Możesz rozmawiać i 2 tysiące razy, ale wcale nie będziesz bliżej problemu. Skąd one mogą wiedzieć, co naprawdę czuje twoja córka?
        • morekac Re: Problem z 11 latką 16.01.11, 19:35
          ja staram sie ją zabierać gdzie moge-na zakupy, do kawiarni kina..ale ona niestety nie przejawia zainteresowania..jej sie nie chce, ona sietu bedzie nudzić, tam tez..nic ją nie interesuje, nic po

          Rzeczy, które nam sprawiają przyjemność, niekoniecznie będą fajne dla naszych dzieci. Tak na serio - do tej pory nie wiem, co takiego super fajnego jest w zakupach. Dla mnie to pańszczyzna.Może to córka powinna proponować czasem rodzaj wspólnych 'atrakcji'?
    • koza_w_rajtuzach Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:21
      hmmm... rozumiem, że lubisz posiedzieć przed kompem, ale w takiej sytuacji chyba jednak bym zrobiła dłuższą przerwę od komputera i pokazała dziecku, że można bez tego normalnie funkcjonować. Dziecko po prostu nie ma co zrobić z wolnym czasem po szkole, wiadomo, że woli rozrywki od obowiązków, nie ma za dobrego wzorca w rodzinie, bo zamiast normalnie pogadać, porobić coś razem, to widzi taki obrazek, że tata siedzi przez tv, a mama przed komputerem.
      • onoma-topeja Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:33
        ja bym pogadala z corka jak z dorosla kobieta,powiedziala ze od dzisiaj zmieniamy swoje zycie,odstawiamy komputer zupelnie,wiecej rozmawiamy,robimy cos wspolnie,chodzimy na spacer,zakupy itp.
        moze warto rozejrzec sie za jakimis dodatkowymi zajeciami dla malej?zeby mogla robic cos co lubi.moze jakies zwierzatko ktore zajelo by jej czas?
        musicie od poczatku i wspolnie ustalic reguly ktorych trzeba sie pozniej konsekwentnie trzymac.
        a i napewno poszlabym do psychologa porozmawiac o waszych problemach
    • lolinka2 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:32
      hm... mąż swoje jedno uzależnienie zamienił na drugie, a dziecku się udzieliło
      tobie natomiast udzieliło się to, że całym twoim światem jest wydarcie im przedmiotu uzależnienia, zbawianie i ratowanie....

      wszyscy do leczenia.
      • onoma-topeja Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:35
        a i jeszcze jedno jak wychowaliscie dziecko d tej pory?
        czemu nie zaszczepilas jej szacunku do wlasnej osoby,do starszych,nie nauczylas pomocy.
        dziecko nie stalo sie takie teraz,w wieku 11 lat to jest proces ktory trwal od poczatku a teraz sa tego zniwa.
    • morekac Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 12:58
      No wiesz, trucie młodej, że ona nie może, podczas gdy ty siedzisz, zajeżdża hipokryzją. Zresztą skoro ty lubisz, dlaczego zakładasz, że dziecko ma nie być złe z powodu odinternetowania?
      A nawet radę typu 'pójście do koleżanki' można zinterpretować: mama się chce mnie pozbyć i bez przeszkód grać na kompie. Już nie mówiąc jak wygląda odpędzanie od komputera, a potem zaraz ty się mościsz przed monitorem wink
      Ogólnie taki obraz mi się wyłonił: jak dziecię jest oderwane od kompa i możnaby z nią pogadać (niekoniecznie trując, dlaczego ma takie a nie inne stopnie, ale np. co takiego fatalnego jest w szkole, że nie chce do niej chodzić czy po prostu pogadać o bzdetach), ty z drżeniem nałogowca dopadasz do komputera (wiem, też to mam wink ).

      Oboje z corką zapominają że net opłacam ja, prąd ja i napr
      > awe kompa też ja
      Powiedz dziecku, żeby do roboty poszło i samo na kompa zarobiło.

      zabierze kompa z domu, wyniesie go gdzies i nikt
      > nie bedzie siedzial
      Może ma rację. Zastanów się, dlaczego tak mówi.
      • superslaw Re: zły odbior troszkę 15.01.11, 13:13
        ja próbuje z nią rozmawiać, zabiegam o wspolne obiady, wycieczki, spacery i wyjścia.Ja nie przesiaduje godzinami na kompie i nikogo nie chce się pozbyć..nie mam na to poprostu czasu, o tak zajrze czasemmiedzy jedną robotą a drugą..a jak rzeczywioście"usiąde" w sobote to jest max1 h..nie mam czasu na wiecej.Do obowiązków ją zawsze zachęcałam, do czytania, rysowania..ale jej żaden mój pomysł sie nie podoba.I nie chodzi mi o to żeby poszła do pracy, ale jest jakas roznica miedzy mną a nią , i krytykowanie tego że ja toi czy tamto nie powinno miec mioejsca.Prolblemem u nas jest brak zaangażowania mojego meza w wychowanie , albo zaangażowanie typu- zrobimy mamie na złość, ona chce wprowadzić zasady, coś kazć wiec jest głupia..tomy jej na zlość zrobimy..o ja czasami mam ochote wyjść i już wiecej nie wrócic..jestem przytłoczona, zmęczona..dojrzewam do mysli że jednak powinnam sie z mężem rozstać ale ogromnie trudno mi podjąć te radykalna decyzję..
        • anorektycznazdzira Re: zły odbior troszkę 15.01.11, 21:13
          > krytykowanie tego że ja toi czy tamto nie powinno miec mio
          > ejsca.Prolblemem u nas jest brak zaangażowania mojego meza w wychowanie , albo
          > zaangażowanie typu- zrobimy mamie na złość, ona chce wprowadzić zasady, coś kaz
          > ć wiec jest głupia..tomy jej na zlość zrobimy..o ja czasami mam ochote wyjść i
          > już wiecej nie wrócic..jestem przytłoczona, zmęczona..

          To co piszesz jest nie do pomyślenia. Mam inną sytuację pod wieloma względami, ale przede wszystkim pod jednym: to ja mam do córki "bliżej" a mąż "dalej". Mogłabym spokojnie z nia zawierać koalicje, krytykować go, wciągać dziecko w grę typu mamusia jest dobra a tota głupoty cedzi.
          • anorektycznazdzira Re: zły odbior troszkę 15.01.11, 21:18
            za szybko się kliknełosmile
            A jednak jest u nas w domu kardynalna zasada, że z męzem stoimy po jednej stronie. Ustępuje swoje "przewagi", aby nei było rozdźwięku, aby do dziecka rodzice mówili jednym głosem. Nie wolno na dziecku rozgrywać swoich konfliktów, co gorsza wojenek lub tylko próby sił. To niedopuszczalne. Kompletnie sobie nie wyobrażam, jak funkcjonować w takie rodzinie. Czy nie potrafisz się przeciwstawić? Czy nie potrafisz nazwać po imieniu świństwa świństwem i rujnowania wychowania waszego dziecka rujnowaniem? I nie daj się nigdy ograć przed córką, zbić z tropu, powiedziałaś, to powiedziałaś, wszystkie gierki nazywaj po imieniu gierkami, wszystko co niedopuszczalne nazywaj głośno niedopuszczalnym. Uff... Aż nie wiem co powiedzieć. Mąż/ojciec idiota...
            • morekac Re: zły odbior troszkę 16.01.11, 01:08
              Kompletnie sobie nie wyobra
              > żam, jak funkcjonować w takie rodzinie
              No i nie funkcjonuje. Ale co tam, jest problem z okropną córką, a nie całą rodziną. Za okropne zachowanie córki - wiadomo, te wstrętne nastolatki i mąż-sabotażysta - jest na kogo zwalić winę. Ale czy to na pewno jest główny problem?
      • marzeka1 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 13:15
        Jak kojarzę wcześniejsze posty, to problemem głównym jest chyba mąż pasożyt, teraz na dodatek stworzył front w 11-latką, której zachowanie bardzo źle prognozuje, jak pójdzie do gimnazjum. Zaczęłabym od męża i do chyba jednak podjęła zdecydowane kroki.
        A komputer- wyniosła. Córka zdradza wszelkie objawy uzależnienia.
    • mruwa9 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 13:32
      Nie wierze, ze problem pojawil sie tak nagle..A co sie dzialo rok temu, dwa lata temu, trzy lata temu? Przegapiliscie moment, kiedy trzeba bylo ustalic zasady w domu. Nie mam problemu z wyegzekwowaniem czasu i pory korzystania z komputera przez mojego dwunastolatka, choc charakter ma mlody ciezki, w dodatku ADHD, a komputer wlasny, nic mi do niego (choc zawsze moge szantazowac, ze komputer i monitor jego, ale mysz i klawiatura moja i moge je zawsze skonfiskowac wink ), nie potrzebujemy hasel dostepu ani programow wylaczajacych komputer po okreslonym czasie. Po pierwsze- wydrukuj sobie tekst: NIE BOJE SIE WLASNEGO DZIECKA. Nie boje sie jego frustracji, gniewu, zlosci. Rozumiem, ma prawo do takich uczuc, a ja mam obowiazek brac je na klate, jak dorosly czlowiek. Ustalic zasady: komputer po odrobieniu lekcji, w ustalonym wymiarze czasu (np. godzina dziennie, w weekendy dwie). Wagary, nieodrobione lekcje- komputera nie ma, niezaleznie od tego, jak bardzo rozzlosci to dziecko. Komorke tez mozna skonfiskowac. Konsekwentnie.
      • marzeka1 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 13:44
        Właśnie o to chodzi, tu brak zasad, które są EGZEKWOWANE, bo jeśli będziesz bała się 11-latki, to co zrobisz, jak będzie miała lat 15, 17???
        Mam 2 synów (12 i 16 lat) i w domu muszą być przestrzegane zasady gdy na kompie: w tygodniu szkolnym, tylko po zrobieniu lekcji i ogarnięciu szkolnych spraw, w weekend- po ogólnym ogarnięciu pokoju, zrobieniu tego, co w domu robią (zakupy, obieranie ziemniaków).
        Zdarzyło się, że myszka czy monitor były rekwirowane, ale w życiu takich reakcji.
        Pomijam, że uważam, iż głównym problemem w waszym domu, który nakręca także zachowanie córki, jest mąż. Z opisu jakiś koszmar ci się trafił i nie wierzę, że bez niego nie byłoby ci zwyczajnie lepiej, spokojniej i wygodniej.

        I jak radzi mruwa9- zakoduj sobie: nie boję się swojego dziecka.
        U mnie gdy chłopcy byli mali, też próbowali rzucania na ziemię, ryków itp., nigdy ani ja, ani mąż nie ulegliśmy takiemu szantażowi. A tu- gdyby pannica wybrała granie zamiast pójscia do szkoły, komp zwyczajnie zostałby przeze mnie zarekwirowany na dłuższy czas, zwrócony po ustaleniu i PRZESTRZEGANIU zasad w domu.
        • andaba Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 16:59
          Nie jestem ekspertem od walki z 11-latakmi, bo moja ma komputer w nosie, woli gonić po polu, ale rady, że matka powinna zrezygnować z siedzenia przed komputerem jest dla mnie smieszne.
          Az sie prosi o przytoczenie starego powiedzenia "co wolno wojewodzie..." Nie wyobrazam sobie, żeby gó...arz krytykował ile czasu ja spędzam przed komputerem czy książką, jezeli wykonałam swoje obowiążki. Autorka pracuje, jak sądze dba o dom i gdy zrobi co do niej należy ma prawo spędzić czas tak jak się jej podoba. I ma prawo zabronić córce grać na komputerze, jeżeli ta zaniedbuje swoje obowiązki.
          Tu raczj sie kłania sposób na wyegzekwowanie pewnych zachowań u córki - możliwe, że ojciec jest przyczyną, że córka matkę lekceważy. Sytuacja bez wyjścia - chyba jedynym rozwiązaniem jest przemówić do córki, na pewno młoda jakieś uczucia do matki ma, trzeba znaleźć klucz, żeby się do nich dostać. Powiedz jej, że nie zabaraniasz przez złośliwość, że musi się uczyć, zawrzyj umowę, że jak będzie się wywyiązywać z obowiązków to może zwiększysz limit komputera - 40 minut to w sumie niewiele, niby moje dzieci też raczej nie grają wiele dłużej, ale często dostają premie - za dobre wyniki, za osiągnięcia, za jakąś pracę nieobowiązkową, ale zrobioną na rzecz rodziny dobrowolnie itd.
          W sumie nie tak łatwo znaleźć coś co można robić wspólnie z dziewczynką w takim wieku - na wyprawę na plac zabaw za duża, na chodzenie po sklepach z ciuchami za mała. Może spacer, może wycieczka rowerowa? Może robótki ręczne? Może poopwiadaj o sobe w jej wieku, o robiłaś, jakie miałaś koleżanki, jakie psikusy robiłyście nauczycielom (nie opowiadaj, ze miałaś same piątki i 100% frekwencję, nawet jak miałaś, w tymn wieku tego perwnie nie doceni smile ). Pytaj co w szkole, z kim sie lubi bawić, którzy nauczyciele sa fajni, jak spędzają przerwy - córka jeszcze jest w tym wieku, że powinna radośnie paplać o tym co ją bawi, wkurza czy martwi.
          • hildegarda-z-plocka Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 18:03
            smieszna to jestes ty. nie znosze takich bab, ktore traktuc dziecko jak byle co, podpierajac sie chamskim powiedzonkiem. gdyby dziecko znalo inne sposoby spedzania czasu, gdyby od malego chodzilo na basen, jakies zajecia dodatkowe, gdyby widzialo mame i tate czytajacych ksiazki, to pewnie znaloby inne sposoby spedzania wolnego czasu niz tylko komp. tymczasem sama autroka pisze, ze tata przed odbiornikiem, ona przed odbiornikiem (bo lubi) a corka ma wyliczane 40 minut dziennie. przeciez to ejst smieszne. dzieci nie sa glupie i widza, co sie wokol nich dzieje.

            mysle, ze trzeb apoprawcowac tutaj w ogole nad rodzina i stosunkami w niej, bo uciekanie w wirtualna rzeczywistosc to tylko sygnal problemu, a nie problem. i maja go wszyscy w rodzinie a nie tylko dziecko-smrod ktore ma sluchac wojewody.

            naparwde cisnienei mi sie podnosi jak slysze to (jakze urocze) powiedzonko.
            • burza4 Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 18:32
              Akurat powiedzonko dosadnie oddaje to, jak powinny wyglądać relacje rodzic-dziecko. To nie partner, a ktoś, kto jest siłą rzeczy podporządkowany. I tak to właśnie powinno wyglądać. Dziecko może mieć swobodę - o ile to nie zagraża jej samej. Zasady nie muszą jej się podobać, ma się dostosować, krótka piłka. Pozwala sobie - bo może. Mojej do głowy by nie przyszło wydzierać się, bo zostałaby z miejsca usadzona. Może dyskutować, negocjować - ale są pewne granice.

              Tu zamiast konsekwencji - dziecko jest przekupywane atrakcjami, spacery, wyjścia. Drobiazg, to są atrakcje w mniemaniu rodziców, bo jej samej to wisi, ale nadal nadskakiwanie dziecku, bo przegina pałę jest nagrodą. Tłumaczyć można raz i drugi, jak nie działa, to trzeba skrócić smycz i uciąć te histerie.

              • duch_mariana Nie można tak do dziecka! 15.01.11, 21:46
                > Akurat powiedzonko dosadnie oddaje to, jak powinny wyglądać relacje rodzic-dziecko.

                To powiedzonko jest dla dziecka upokarzające. Dziecko nie jest żadnym smrodem i nie wolno tak o nim mówić. A jeśli się tak mówi o dziecku, to trochę nie wypada wymagać od niego szacunku dla swojej osoby. No i to skracanie smyczy. Jak lubisz skracać smycz, kup pitbulla. Dziecko to nie pies i nie chodzi na żadnej smyczy. Nie wolno używać takiego określenia z tego samego powodu, co powiedzonka "co wolno wojewodzie.."

                Natomiast co do reszty, to się zgadzam. Metoda łagodna nie zadziałała i panienka ma dalej humorki. Trzeba więc wylać jej przysłowiowy kubeł zimnej wody na główkę i jasno ustalić zasady i konsekwencje ich nieprzestrzegania. Nie ma co chodzić koło córki na paluszkach, żeby się przypadkiem nie zezłościła i nie wybuchła. Moja wie dobrze, na ile może sobie pozwolić, a może naprawdę bardzo dużo. Ale jak powiem magiczne słowo "przeginasz", to ona coś tam pozrzędzi, ale odpuszcza, czasem wkurza się, idzie do swojego pokoju i siedzi tam nieraz do wieczora. Ale nie przegina dalej i o to chodzi smile
                • aga_sama Re: Nie można tak do dziecka! 15.01.11, 22:21
                  Po raz pierwszy zgadzam się z Marianem

                  Niesłychane
                  • duch_mariana Re: Nie można tak do dziecka! 15.01.11, 22:22
                    A z czym się wcześniej nie zgadzałaś?
                    • miaowi Re: Nie można tak do dziecka! 15.01.11, 22:31
                      Może i nie smrodem, ale dziecko ma wiedzieć, że NIE jest równorzędnym partnerem do dyskusji i decydowania. Rodzic-dziecko to nie jest układ poziomy - mnie wolno, to tobie też. JA jestem rodzicem i MNIE wolno więcej i dla mnie to jest jak najbardziej zrozumiałe. gdyby moje dziecko powołało się , narzekając na coś, "ale TY tak robisz", to w pierwszym rzędzie przypomniałabym kto tu kogo na świat sprowadził.
                      • duch_mariana Re: Nie można tak do dziecka! 15.01.11, 22:48
                        Jeśli o dyskusję chodzi, to czemu ma nie być równorzędnym partnerem? Dyskusja jest na argumenty, a nie na pozycję w hierarchii, starszeństwo, czy jakikolwiek stosunek zależności. Dziecko może mieć lepsze argumenty. Decydowanie to inna sprawa. U nas jest demokracja, ale pewne rzeczy są bezdyskusyjne.

                        > gdyby moje dziecko powołało się , narzekając na coś, "
                        > ale TY tak robisz", to w pierwszym rzędzie przypomniałabym kto tu kogo na świat
                        > sprowadził.

                        Moja by odpowiedziała, że się na świat nie prosiła i jak sprowadziłaś, to teraz dbaj i ma być to, to i tamto. Potrafi być bezczelna, a na stwierdzenie, że jest bezczelna, odpowiada "wiem, ale ty tak mnie kochasz". Musiałabyś się bardziej postarać, bo inaczej zawsze odbiłaby piłeczkę smile
                        • miaowi Re: Nie można tak do dziecka! 15.01.11, 22:52
                          Na hasło , że sprowadziłam, odparłabym że ma co jeść i się ubrać.
                          To jest ten poziom dyskusji. Jedenastolatek nie jest partnerem do dyskusji,bo przybierze właśnie taki obrót.
                          Mogę podyskutować o filmie, o tym co na obiadzik, o tym, co Zocha powiedziała o Ziutku z drugiej ławki, ale o tym, ile czasu wolno spędzać przed komputerem DZIECKU - nie.
                          • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 01:29
                            Mogę podyskutować o filmie, o tym co na obiadzik, o tym, co Zocha powiedziała
                            > o Ziutku z drugiej ławki, ale o tym, ile czasu wolno spędzać przed komputerem D
                            > ZIECKU - nie.

                            A dlaczego nie? Dlaczego uważasz, że dziecko nie ma prawo powiedzieć, dlaczego tyle a tyle czasu przy jakiejś czynności jest tak dla niego ważne? Dziecko mówi, ty słuchasz, potem zaś mówisz, dlaczego uważasz, że tyle i tyle czasu to zguba dla dziecka i na ile (i na jakich warunkach) się zgadzasz. Wadą tej metody jest to, że nie można powiedzieć dziecku 'co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie'- przynajmniej zdaje się to wadą dla niektórych, wadą jest, że zabiera czas . Za to oszczędza się czas na nieustających aferach, zaś dziecko jest dużo mniej skłonne do awantur - bo zostało potraktowane poważnie.
                            -
                            - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
                          • duch_mariana Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 12:59
                            > Na hasło , że sprowadziłam, odparłabym że ma co jeść i się ubrać.

                            Zarzuciłem temat przy śniadaniu i zapytałem córkę, co odpowiedziałaby na taki argument, bo sam ciekawy byłem co wymyśli. U nas w domu nikt nie wypomina nikomu takich rzeczy. Powiedziałaby "dzięki ci o pani za twe hojne dary, niewolnik też michę dostał, kąt do spania i parę szmat, żeby pan nie musiał patrzeć na gołą dupę jego chudą i kościstą. Wymyśl coś lepszego, bo w bidulu też jest micha i ciuchy".

                            > Jedenastolatek nie jest partnerem do dyskusji,bo przybierze właśnie taki obrót.

                            W tym przypadku to raczej jedenastolatek dostosuje poziom swojej argumentacji do Twojego. To nie dzieciak pierwszy wyskoczył z tym sprowadzaniem na świat smile Nie można w ten sposób traktować dziecka i wypominać mu, że urodziłaś, że wychowujesz, że dajesz mu żryć i pierzesz jego smrody (wersja mojej mamy). Chyba nie chciałabyś usłyszeć czegoś w tym stylu od swojego dziecka, gdy być może będziesz na starość potrzebować pomocy. Jakbyś się poczuła, jakby dziecko wypominało, że musi Cię żywić, prać ciuchy i myć? Chyba nie chciałabyś czuć się winna, że w ogóle jeszcze żyjesz zamiast odwalić kitę i nie przeszkadzać dziecku w życiu? Wrażliwe dziecko może poczuć się podobnie, jak się mu wypomina takie rzeczy.
                      • lola211 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 12:05
                        W ogole sie nie zgadzam z takim podejsciem.
                        To czyni z dziecka takiego psa wlasnie, ktoremu sie miche wydziela i oczekuje wdziecznosci, ze sie go pod dach wzielo.Ma sie dostosowac i absolutnie nie wtracac w to jak zyja rodzice.A juz skrytykowac- to obraza boska.Tyle ze dziecki sa doskonalymi obserwatorami i od razu zauwaza jawna niesprawiedliwosc i brak logiki w postepowaniu rodzica, ktory sam bedzie przed kompem siedzial ile wlezie, a dziecku zabranial, bo..ma obowiazki.Rodzic tez je ma i ich w czasie siedzenie przed kompem nie wykonuje.

                        Dziecko jak najbardziej moze zwrócic uwage na prosty fakt- ze inni w tej rodzinie zyja wedle innych regul, niz ono ma stosowac.To rodzi poczucie niesprawiedliwosci.Wychowuje sie przez przyklad miedzy innymi.

                        to w pierwszym rzędzie przypomniałabym kto tu kogo na świat
                        > sprowadził.

                        Te głupie teksty pamietam z dziecinstwa.I moja głupia odpowiedz- ze sie na swiat nie prosiłam.
                        Czy takie gierki poprawia relacje? Wrecz przeciwnie.Pytanie -co chce sie uzyskac.Czy harmonie w rodzinie czy uklad wasalny.
                        • burza4 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 14:29
                          ola211 napisała:

                          > Dziecko jak najbardziej moze zwrócic uwage na prosty fakt- ze inni w tej rodzin
                          > ie zyja wedle innych regul, niz ono ma stosowac.To rodzi poczucie niesprawiedli
                          > wosci.Wychowuje sie przez przyklad miedzy innymi.

                          Wg mnie wkładacie odczucia dorosłych w głowy dzieci. Mnie jako dziecku do głowy nie przyszło kwestionować taki stan rzeczy, że rodzice jako dorośli są na innych prawach. To było po prostu oczywiste, że oni mogą więcej niż ja. Mogło mi się nie podobać, że mi nie wolno oglądać filmu o 23, ale nie odbierałam tego jako upokorzenia czy niesprawiedliwości, jedynie z zazdrością oczekiwałam czasów, kiedy będę starsza.
                          • duch_mariana Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 15:34
                            Nie chodzi o kwestionowanie przez dziecko różnic w prawach dzieci i prawach dorosłych. Ale poczucie sprawiedliwości dzieci też mają. Jeśli nie rozumieją dlaczego dorośli mogą, a one nie, to rodzi się u nich poczucie niesprawiedliwości i złość na dorosłych. Dlatego trzeba dziecku tłumaczyć dlaczego tak jest. Nie ma nic gorszego w takich chwilach niż odpowiedzi typu "nie bo nie", "nie, bo ja tak powiedziałam", "bez dyskusji", czy powiedzonko o wojewodzie i smrodzie. Z tej samej serii jest też odpowiedź "ale mnie to nie interesuje" w momencie jak dziecko próbuje przedstawić jakieś swoje racje.

                            > jedynie z zazdrością oczekiwałam czasów, kiedy będę starsza.

                            To bywa dość niebezpieczne, bo łatwo tu o syndrom psa spuszczonego z łańcucha albo o typowy bunt nastolatka, czyli wieczne fochy, trzaskanie drzwiami, brak jakiejkolwiek chęci dyskusji, odburkiwanie i łamanie wszelkich ustalonych zasad.
                          • lola211 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 18:05
                            To jest inna sytuacja.Normalnie dziecko wie, ze jest na cos za mlode i to akceptuje.Ale w sytuacji, gdy dana czynnosc jest dla dzieci dozwolona, a mu sie zabrania, samemu korzystajac do woli, rodzi sie poczucie niesprawiedliwosci i dualizmu zasad."Nie pij coca-coli, bo jest niezdrowa -rzekl rodzic ,wlasnie oprózniajac litrowa butelke..".
                            • miaowi Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 18:09
                              Chwila... Przecież nie będę sobie odmawiała coca-coli dlatego, że dzieciom nie woilno... Papierosów też se mam odmówić, lub poczęstować dzieciaka fajką, bo przecież co wolno jednemu to i drugiemu?
                              Nie przesadzaj. Do what do ma uzasadnienie,ale na miłość boską , nie zawsze.

                              Mnie wolno sie truć czym chcę, bo jestem dorosła i mój organizm funkcjonuje inaczej. Dziecko rośnie i NIE dam mu coca coli, mimo że sama piję ją litrami. I nie mam zamiaru kryć sie z tą coca colą ppo kątach.
                              • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 19:26
                                Papierosów też se mam odmówić, lub poczęstować dzieciaka fajką, bo p
                                > rzecież co wolno jednemu to i drugiemu?
                                Nie miej jednak potem pretensji do dziecka, że w dniu ukończenia 18 urodzin otwarcie wyciągnie przy tobie papierosy i zapali.
                                • miaowi Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 21:23
                                  Dorosłemu czlowiekowi wolno. Moi rodzice też nie mieli wiele do gadania jak zaczęłam palić.
                                  • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 21:35
                                    Dorosłemu wolno. Ale czy jest to mniej szkodliwe dla osoby w wieku 18 lat i 1 dzień niż dla osoby w wieku 17 lat i 364 dni? A jak chcesz ewentualnie przekonywać 15-latka/-ę, że papierosy są tak straszliwie szkodliwe, skoro sama palisz (i w dodatku dożyłaś starczego winkwieku lat 40-tu)?
                                    • miaowi Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 21:46
                                      Przecież nie o 15-latkę tu chodzi. Palić wolno dorosłemu, czyli po ukonczeniu 18 lat.
                                      I szczerze mówiąc, nie bardzo umiem przekonywać ludzi, żeby nie palili, skoro mają do tego prawo.
                                      I nie, nie rozważam rzucania palenia, niemniej jednak nie palę przy dziecku, również z powodów, które zacytowałaś.

                                      Zresztą u mnie w domu oboje rodziców pali, ja palę, a mój brat raz jeden w życiu papierosa spróbował.
                                      • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 22:53
                                        Przecież nie o 15-latkę tu chodzi. Palić wolno dorosłemu,
                                        To są tylko pobożne życzenia. W realnym życiu po papierosy sięgają nieletni. Po inne używki także.

                              • lola211 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 23:27
                                Coca -cola 11 latce szkodzi tak samo jak dorosłemu.Jesli uwazam ja za szit, to albo nie kupuje wcale albo czasem i w malej ilosci kazdy ma prawo sie napic, albo ignoruje jej szkodliwosc i złopiemy litrami wszyscy.
                                Co do papierosów- oczywiscie nikt z nas nie pali,przyklad jednak nie jest trafiony,poniewaz w Polsce nieletnim palic nie wolno.Coli poki co nikt prawnie nie zabrania.
                              • duch_mariana Re: Nie można tak do dziecka! 17.01.11, 02:19
                                > Mnie wolno sie truć czym chcę, bo jestem dorosła i mój organizm funkcjonuje ina
                                > czej. Dziecko rośnie i NIE dam mu coca coli, mimo że sama piję ją litrami. I ni
                                > e mam zamiaru kryć sie z tą coca colą ppo kątach.

                                Wszystko to ma swój sens jeśli wyjaśnisz dlaczego tak robisz. Nie musisz częstować dzieciaka papierosami. Wystarczy że wyjaśnisz, dlaczego tego nie zrobisz. Co prawda nie wiem jak to wyjaśnić w przypadku coli, bo skoro ją pijesz litrami i jakoś żyjesz, to chyba nie jest taka szkodliwa. Inne dzieciaki też piją i jakoś żyją. Zakazany owoc kusi najbardziej, więc jak dopadnie kasę, to pierwsze co zrobi, to pójdzie do sklepu, kupi colę i wytrąbi ją po drodze. Jak ją/jego przyciśnie po tej coli, to kucnie/wyciągnie małego i oleje Twój zakaz spożywania coli.
                                • lola211 Re: Nie można tak do dziecka! 17.01.11, 09:09
                                  Mnie by bylo normalnie wstyd przed dzieckiem, ze ma za matke osobe tak malo rozsadna, ze naraza swoje zdrowie za wlasne pieniadze i na wlasne zyczenie.
                                  • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 17.01.11, 09:49
                                    W znanym mi przypadku złapanie nieletneigo młodziana na paleniu zakończyło się kazaniem o szkodliwości tegoż.
                                    - Ty palisz i żyjesz. - odrzekło chłopię patrząc matce prosto w oczy. - Przestanę palić, jeśli i ty rzucisz.
                                    I nieszczęsna matka musiała rzucić palenie wink .
                                  • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 17.01.11, 09:56
                                    Mnie byłoby wstyd prawić kazania umoralniające.
                                    • miaowi Re: Nie można tak do dziecka! 17.01.11, 15:31
                                      Może ja jestem w innych czasa wychowana, ale mnie by w głowie nie postało żeby stawiac warunki rodzicom, szczególnie "rzuć palenie, to ja też rzucę". Za moich czasów każdy wiedział, gdzie jego miejsce.

                                      Skoro juz się tej coli czepiacie,to PIJĘ BO LUBIĘ!
                            • triss_merigold6 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 18:19
                              Jeśli dana czynność dziecku wyraźnie szkodzi to należy mu jej zabronić/ograniczyć. Z opisu wynika, że dziewczynce nadmiar komputera szkodzi.
                              Coś jak ze słodyczami - czasem powinna się odchudzać tylko jedna osoba w rodzinie, albo z alergią - alergiczne dziecko musi przestrzegać diety, matka juz nie.
                • burza4 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 14:08
                  duch_mariana napisał:


                  > To powiedzonko jest dla dziecka upokarzające.

                  Szczerze? guzik mnie to obchodzi. Niejedno upokorzenie trzeba w życiu przejść, to jest część procesu dostosowywania się do społeczeństwa. Nie wszystko nam wolno, nawet jako dorosłym i trzeba się z tym pogodzić.

                  Dziecko nie jest żadnym smrodem i > nie wolno tak o nim mówić. A jeśli się tak mówi o dziecku, to trochę nie wypada wymagać od niego szacunku dla swojej osoby.

                  Nie tylko można - ale to wymaganie przynosi lepsze efekty. Takie problemy biorą się z zaburzenia roli rodzica, który bardziej słucha dziecka, niż dziecko jego. Bo i po co miałby się z rodzicem liczyć, skoro od dziecka jest uczony, że ma takie same prawa? Otóż wg mnie nie ma.
                  • morekac Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 15:12
                    Niejedno upokorzenie trzeba w życiu przejść,
                    > to jest część procesu dostosowywania się do społeczeństwa.
                    Ale dlaczego dziecko ma być upokarzane i traktowane jak śmieć przez najbliższych?
                  • duch_mariana Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 15:25
                    > Niejedno upokorzenie trzeba w życiu przejść, to jest część procesu dostosowywania się do > społeczeństwa.

                    W normalnym społeczeństwie nikt nikogo nie upokarza. Ja nawet nie potrafiłbym tego zrobić. Jeśli dla Ciebie upokarzanie dziecka to jest dostosowywanie go do społeczeństwa, to szczerze radzę zmienić otoczenie. Może pracę, może szkołę dziecku, bo nie wiem gdzie tak upokarzają i kogo.

                    > Takie problemy biorą się z zaburzenia roli rodzica, który bardziej słucha dziecka, niż dziecko
                    > jego. Bo i po co miałby się z rodzicem liczyć, skoro od dziecka jest uczony, że ma takie
                    > same prawa? Otóż wg mnie nie ma.

                    Aby dziecko rozumiało, że nie ma takich samych praw jak dorosły i rozumiało dlaczego ich nie ma, nie trzeba go nazywać smrodem, ani upokarzać. Mi wystarczy traktowanie córki jak istoty rozumnej i jeśli czegoś zabraniam, to zawsze uzasadniam dlaczego. Nigdy do głowy by mi nie przyszło powiedzieć nie bo nie, bez dyskusji czy co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie. Dziecka trzeba słuchać i z nim dyskutować, czasem negocjować. To dopiero jest lekcja dostosowania się do społeczeństwa, a nie upokorzenia czy "usadzanie".
                    • verdana Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 15:46
                      Tyle, z edziecko, któremu wydaje się polecenia, a ono ma ich sluchać bezmyslnie, czy nawet absolutnie się z nim nie zgadzając - w wieku nastolenim zaczyna dokladnie tak samo sluchać starszych kolegów. Zostało bowiem nauczone, ze poleceń osób silniejszych się nie kwestionuje i ze mowienie "nie" jest zakazane.
                      Doniesie w szkole na kolegę, bo pani kazała. Nie powie zatem "nie" także, gdy madry, trzy lata starszy kolega zaproponuje alkohol. Bo autorytet to autorytet. Później nie powie "nie" szefowi, ktory wymaga przekretu- podwladny jest do sluchania. Nauczono go, ze człowiek ma się dostosować do wazniejszych, nie mysleć i nie wyrazać wlasnych opinii.
                      • bi_scotti Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 16:29
                        Dziecka nie wychowuje sie w prozni. Uklady miedzy doroslymi i ich wlasny stosunek do zycia i ludzi (np. sugerowana powyzej koniecznosc godzenia sie na upokorzenia w zyciu ... hmmm...?)maja ogromny wplyw na to jak sie dziecko zachowuje, co mysli, jakich reakcji oczekuje od doroslych, jak negocjuje/wymusza/wyprasza swoje "prawa" itd. Z opisu na poczatku watku wynika, ze uklady w domu autorki sa, powiedzmy delikatnie "srednie". Trudno wiec oczekiwac, ze zachowanie 11latki nie bedzie ich prosta pochodna. Zanim sie zacznie modyfikowac zachowanie dziewczynki trzeba zaczac od siebie. Rodzice musza usiasc na spokojnie we dwoje i o "zyciu" ze soba porozmawiac. O spedzaniu wolnego czasu, o wzajemnym okazywaniu sobie szacunku i zainteresowania, o tym jakiego czlowieka chca wychowac postepujac tak a nie inaczej z ta 11tka, o tym jaki w tym momencie tworza dom a jaki by moze chcieli tworzyc ... No po prostu tych dwoje doroslych ludzi musi podjac dialog na poziomie doroslych zanim zabiora sie za konwersacje z corka. Bo to jest ciagle rola rodzicow "nadawac ton" (marching orders smile ) w rodzinie i od tego nie nalezy sie wymigiwac.
                        Dzieci slepe ani gluche nie sa (jesli nie sa, ale to inna sprawa) i chlona jak gabki zachowania/reakcje/slownictwo/odruchy doroslych, z ktorymi mieszkaja. Staja sie krzywymi zwierciadlami tego, co widza w swoich opiekunach, co zreszta jest super szansa dl;a tychze opiekunow - latwo zobaczyc co trzeba w sobie poprawic!
                        • lola211 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 18:08
                          co zreszta je
                          > st super szansa dl;a tychze opiekunow - latwo zobaczyc co trzeba w sobie popraw
                          > ic!

                          Madre słowa.Tak wlasnie jest.
                      • gaja78 Re: Nie można tak do dziecka! 16.01.11, 22:26
                        verdana napisała:

                        > Tyle, z edziecko, któremu wydaje się polecenia, a ono ma ich sluchać bezmyslnie
                        > , czy nawet absolutnie się z nim nie zgadzając - w wieku nastolenim zaczyna dok
                        > ladnie tak samo sluchać starszych kolegów. Zostało bowiem nauczone, ze poleceń
                        > osób silniejszych się nie kwestionuje i ze mowienie "nie" jest zakazane.
                        > Doniesie w szkole na kolegę, bo pani kazała. Nie powie zatem "nie" także, gdy m
                        > adry, trzy lata starszy kolega zaproponuje alkohol. Bo autorytet to autorytet.
                        > Później nie powie "nie" szefowi, ktory wymaga przekretu- podwladny jest do sluc
                        > hania. Nauczono go, ze człowiek ma się dostosować do wazniejszych, nie mysleć i
                        > nie wyrazać wlasnych opinii.
                        >

                        Otóż to. Byłam takim dzieckiem/nastolatkiem, który nie potrafił mówić "nie" a bunt w szkole średniej przeszłam bezmyślnie i burzliwie.
    • guderianka Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 17:27
      Zabierz kompa i gry. Bez tego mozna żyć-uwierz. Bez wyksztalcenia tez mozna żyć ale..kiepskie to może byc zycie
    • anorektycznazdzira Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 21:05
      (nie czytam odpowiedzi)
      Brzmi jak problem globalny. Rodzice ze sobą nie gadają, nic konstruktywnego razem nie robią, tylko całe dnie spędzają jedno przed TV drugie przed PC. I jeszcze się o to kłócą wyciągając argumentację kto za co płaci. Nie zagospodarowujecie swojego czasu ani czasu wspólnego rodziny w żaden ciekawy sposób a oczekujecie od wczesnej nastolatki, żeby "coś" ze sobą zrobiła. Ona pewnie nie wyrabia z powodu tej atmosferki.
      Nie jest to łatwe, ani samo się nie robi, ale trzeba zmiksować wymagania z ofertą. Twarde egzekwowanie obowiązków plus twarde egzekwowanie od samego siebie abyśmy sie zajmowali rodziną (nie mylić z "obsługiwali"- dzieci NIGDY nie wolą błysku w chacie i poskładanych skarpet od ciekawych zajęć z rodzicami)
      • verdana Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 21:58
        Problem jest nie z córka, tylko z rodzina. Rodzice się kłócą, matka i ojciec przeciągaja dziecko na swoja stronę, ojciec się dzieckiem nie zajmuje, a matka wymawia za co placi (jakby rodzice zawsze nie płacili...). Póki nie poprawi się sytuacja w rodzinie, dziecko będzie uciakało w bezpieczne gry komputerowe, gdzie wprawdze ludzie się mordują, ale przynajmniej nie ma kłótni, trucia i pretensji.
        Terapia rodzinna, zmiana zachowań doroslych to wstep do zmian. Plus stanowczość. W moim domu "zero komputera" oznacza zero komputera.
      • miaowi Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 22:00
        Ale co jedenastolatka może robic ciekawego Z RODZICAMI?
        Jak ja miałam jedenaście lat, komputera w domu nie było, a ciekawe rzeczy robiło się :
        a) w klubie sportowym
        b) z przyjaciółmi
        c) w towarzystwie książki

        Nie przypominam sobie, żeby rodzice się mną "zajmowali" w tym wieku, bo gdyby nawet chcieli , to ja nie byłam tym w ogóle zainteresowana.
        Nie wagarowałam, pyskowałam w normie.
        • verdana Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 22:02
          Ja akurat robiłam z rodzicami mnóstwo ciekawych rzeczy - z których najlepsze były spacery, rozmowy, chodzenie do kina, na imprezy i do znajomych z dziecmi.
          To samo robiłam z dziećmi, byly jak najbardziej zainteresowane.
          • miaowi Re: Problem z 11 latką 15.01.11, 22:11
            Moi rodzice mieli jakichś pupianych znajomych i nie bardzo się udzielali towarzysko.
            • bi_scotti Re: Problem z 11 latką 16.01.11, 01:43
              Moje dzieci jako pre-teens grywaly z nami w Scrabble, w Clue, inne gry planszowe, gotowaly, campingowaly, jezdzily na rowerach, plywaly na canoe, chodzily na spacery, zakupy, do kina ... Wszystkie te activities to byly okazje do rozmow o wszystkim i o niczym, co bylo dla calej rodziny wrecz bezcenne. ALE my, rodzice, ZAWSZE przedkladalismy kontakty na linii czlowiek-czlowiek nad ogladanie TV, sluchanie radia, granie na komputerze, Internet etc. Przyklad jest naprawde bardzo wazny. Dopoki TV, komputer i Internet sa jakimis super waznymi przedmiotami dla mamy i taty, i 11-latka o tym swietnie wie, dopoty ona tez bedzie walczyc o dostep do nich. W momencie gdy dorosli sami ustawia bardziej sensownie swoj wlasny system wartosci i zaczna "swiecic przykladem", latwiej bedzie sie z corka porozumiec i od niej wymagac. Nie da sie wychowac dziecka na zasadzie "don't do what I do, do what I say"!
    • daisy Re: Problem z 11 latką 16.01.11, 17:33
      Verba docent, exempla trahunt - czyli: słowa uczą, ale przykłady wychowują. I cała mądrość. Córka widzi, co robicie w domu, i nie ma żadnych innych wzorców.
      A na początek rozwiodłabym się z mężem. Podejrzewam, że szacunek córki wzrósłby od razu o parę punktów procentowych. Komputer oddałabym dla biednych i zainwestowałabym w inne czasoumilacze.
      Całe wasze życie rodzinne nadaje się wg twoich opisów do wymiany.
    • setia Re: Problem z 11 latką 16.01.11, 18:40
      podstawowy problem to Twoje relacje z mężem. nie pozwól się tak traktować we własnym domu. porozmawiaj z nim na osobności i ustal zasady: w stosunku do dziecka tworzycie jeden front, on ma Cie wspierać w Twoich decyzjach inaczej naprawdę będziecie mieli problemy z nastolatką. dziecko buntuje się w reakcji na wasze dziwne stosunki w małżeństwie. porozmawiaj z nim spokojnie na osobności. niech zrobi to dla dobra dziecka jeśli nie dla Ciebie.
      a do Ciebie mam pytanie: dlaczego jeszcze z nim jesteś?
Pełna wersja