Faceci-jak to jest?

18.01.11, 09:15
Czy to lenistwo, czy brak szacunku do własnego domu i żony, czy może chęć przypodobania się otoczeniu? Jak to jest że we wlasnym domu facet nie umie na miejsce odłożyć nożyczek, których przed chwilą do czegoś użył, zostawia na środku blatu w kuchni pustą butelkę po coca coli bo biedak nie ma czasu włożyć jej do śmietnika, odkurzy mieszkanie z dąsem raz na tydzień i w eter idą prośby żony, że chciałaby 2 razy w tygodniu. Jak to jest, że nie opłaca mu się wywinąć skarpetek na prawą stronę przed wrzuceniem ich do kosza z brudną bielizną. Jak to jest, że setki razy słyszy te wszystkie zarzuty i bezczelnie nic sobie z tego nie robi, albo robi przez krótki czas, a potem i tak to olewa.
Ale za to gdy tylko wychodzi z domu robi się porządnym, skrupulatnym człowiekiem. Poproszony o coś stanie na głowie, aby komuś pomóc (ojcu, koledze, szefowi). W pracy jest superobowiązkowy, dokładny. Przy samochodzie potrafi spędzić 5 godzin dziennie gdy trzeba coś zrobić i tłumaczy, że to nie takie hop-siup, bo tu trzeba dokładności.
No mam ochotę ubić czasami. Jak można we własnym domu mieć takie olewające podejście do wszystkiego? Rozpuściłam?
    • morgen_stern Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:18
      Tak.
      • angielski_kochanek Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 15:41
        Nie. To genetyka. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Czasami z uwagi na Was, które kochamy, próbujemy coś z tym zrobić i się zmienić "na lepsze" ale przeważnie to i tak nie wychodzi.

        Nie pamiętam autora:
        Recepta na idealny związek: męzczyzna nie powinien starać się zrozumieć swojej kobiety. Kobieta nie powinna starać się naprawiać swojego faceta.

        Tylko tyle i aż tyle.


        morgen_stern napisała:

        > Tak.
        >
        • tetlian Wkurza mnie to, ale też tak mam 01.02.11, 23:49
          Ja nienawidzę bałaganu, brudu, nieporządku. Lubię jak jest czysto i wszystko jest poukładane. Ale mimo tego i często mam syf w mieszkaniu. Dlaczego? Bo jeszcze bardziej nienawidzę sprzątać. Mam tyle na głowie, że szkoda mi na to czasu. A niestety samo się nic nie chce posprzątać.

          Ostatnio trochę sobie w tym pomogłem i kupiłem parę urządzeń ułatwiających życie.

          Zmywarka. W końcu odpada mycie naczyń! Fakt, dalej wkurza, że trzeba przed jej włączeniem te naczynia opłukać i do niej włożyć. A potem trzeba wyjąć i poukładać. Ale i tak jest o niebo lepiej niż za czasów ręcznego mycia.

          Odkurzacz robot Samsunga. To dopiero zmyślne urządzenie. Sam się włącza, kiedy człowiek jest w pracy, odkurza całe mieszkanie, po czym wraca do ładowarki i "zasypia" do następnego dnia smile Też co prawda trzeba ręcznie potem opróżniać pojemnik z kurzem, ale nie jest to takie straszne. A koty kurzowe nareszcie wyprowadziły się z domu raz na zawsze smile

          Jeszcze aby się pozbyć kurzu z powietrza, mam zamiar kupić oczyszczacz powietrza, który uwalnia dodatnie i ujemne jony, powodując, że kurz staje się ciężki i opada na podłogę (by potem zjadł go odkurzacz).

          Przydałoby się jeszcze kilka innych wynalazków, ale wszystko w swoim czasie. Gdy roboty humanoidalne zaczną wykonywać wszystkie prace w domu, to ani kobieta ani facet, już nie będą się musieli tym przejmować. Będą mogli poświęcić ten czas sobie. Nie mogę się tego doczekać smile

          Podsumowując mego posta. Na lenistwo faceta, najlepszy jest postęp techniczny smile Albo... żona uwielbiająca sprzątać, o ile jeszcze takie istnieją smile
          • hristoforos A Tak,że najlepiej mają egoiści. 02.02.11, 09:09
            Na pytanie które padło odpowiem tak: JESTEM FACETEM, pracuję , gotuję,piorę, prasuję, robię zakupy, zajmuję się dzieckiem,NAWET nie rozrzucam skarpetek!! Według koleżanek żony, taki mąż to skarb. Według żony, ciągle czegoś.... czegoś brak. A to za mało w domu jestem, a dziecko źle ubrałem,znowu się spóźniłem a to, a tamto.... Gdybym miał wszystko w przysłowiowej dupie, to nie miałbym tego narzekania, a na dodatek miałbym więcej czasu dla siebie. Dać Wam palec, to ciągniecie całą rękę. (No.... chociaż na ciągnięcie nie powinienem narzekać) Pozdrawiam płeć piękną.
          • truscaveczka Re: Wkurza mnie to, ale też tak mam 02.02.11, 09:28
            Tetlian, naczynia przed włożeniem do zmywarki się opłukiwało w latach '70, masz przestarzałe podejście - i od razu zmywanie lżejsze smile I wody się nie marnuje bez sensu smile
            • tetlian Re: Wkurza mnie to, ale też tak mam 02.02.11, 10:23
              > Tetlian, naczynia przed włożeniem do zmywarki się opłukiwało w latach '70, masz
              > przestarzałe podejście - i od razu zmywanie lżejsze smile I wody się nie marnuje
              > bez sensu smile

              Będę musiał więc sprawdzić smile Tyle, że w instrukcji właśnie jest napisane, że trzeba opłukać talerze, by usunąć/zmiękczyć zaschnięte resztki jedzenia. Po co to w takim razie napisali? Choć z drugiej strony w tej instrukcji jest wiele dziwnych i często sprzecznych ze sobą instrukcji.
              • truscaveczka Re: Wkurza mnie to, ale też tak mam 02.02.11, 17:24
                Z doświadczeń osobistych - zmycia wymagają tłuczone ziemniaki, oblepiają wszystko taką drobną krupką w razie niezmycia smile Ewentualnie przed zmywaniem można puścić zraszanie, ono zmiękcza i wodę oszczędza w porównaniu do płukania pod kranem. U nas zresztą czasem 2 dni zmywara stoi zanim ją włączę i też się wszystko domywa takie niespłukane i pozasychane smile
                • tetlian Re: Wkurza mnie to, ale też tak mam 02.02.11, 20:04
                  Dzięki za dobre rady. Na pewno skorzystam smile
    • triss_merigold6 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:21
      Rozpuściłaś.
      • onoma-topeja Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:24
        ...jak dziadowski bicz tongue_out
        • ichi51e Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 19:06
          nieee to nie ona... to jego matka... postaraj sie nie powielac jej bledu ina swoim synku a nad brudasem pracuj - czasem wystarczy powiedziec bez pretensji, a czasem olac
    • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:29
      To co tu będzie najlepsze w takim razie? Też mam zacząć olewać? Czy to będzie dobre rozwiąznie, jeśli jest takim typem człowieka, że nigdy nie komentuje moich prac domowych czy też ich braku? Na kogoś takiego to chyba tylko chroniczny brak obiadu by podziałał...
      • gryzelda71 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:32
        Dawno temu stwierdziłam,ze to ja mam problem,bo wszystko ma być na błysk.
        Trochę to trwała,bo nie tak łatwo pozbyć się niemalże natręctw,ale nie mam błysku a jedynie porządek.Wszyscy,a przede wszystkim ja zadowoleni.
    • attiya Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:37
      tak, rozpuściłaś
    • martishia7 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:37
      > chciałaby 2 razy w tygodniu. Jak to jest, że nie opłaca mu się wywinąć skarpete
      > k na prawą stronę przed wrzuceniem ich do kosza z brudną bielizną.
      Jak to jest,

      Zafascynował mnie ten fragment. Bo generalnie jest skarpetkom dość obojętne, czy piorą się na lewą stronę, czy na prawą. Różnicę robi to tylko osobie, która będzie je potem parować i składać, a to już Ciebie nie powinno boleć suspicious Więc chyba rozpuściłaś big_grin
      • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:49
        Żeby one chociaż były na lewą stronę i tyle, ale one są tak jakby zwinięte w kulkę do połowy (efekt pośpiesznego ściągania chyba) i wtedy pralka zwyczajnie nie dopierze, więc wywijanie spada na mnie, a u mnie grzebanie w czyichś noszonych skarpetkach powoduje odruch wymiotny.
        • gryzelda71 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:52
          To nie pierz jak ciebie brzydzi rozwijanie skarpet.
        • martishia7 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:53
          Aha. Przestań prać niewywinięte. Rzeczy nieprzygotowane do prania nie podlegają praniu. The end. Wytrwałości życzę smile
          P.S. Rzeczy nie znajdujące się w koszu też kategorycznie nie podlegają praniu.
          • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:58
            martishia7 napisała:


            > P.S. Rzeczy nie znajdujące się w koszu też kategorycznie nie podlegają praniu.
            To już zastosowałam kilka razy. Potrafił przynieść ubrania robocze w piątek i tak leżały przez cały weekend w torbie, a w poniadziałek zdziwiony że nie upranetongue_out
            Natomiast jeśli już się wysilił i sam zapakował do pralki, to potem się okazywało, że wyprane zostały także różnego rodzaju śrubki, nożyk do cięcia tapet, raz nawet 50zł. Zarzekał się oczywiście, że kieszenie sprawdził. Nasza pralka to jakieś cudo, że takie rzeczy produkuje w czasie prania. Mogłaby więcej kasy produkować.
            • gryzelda71 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:00
              Czyli wyprał kilka razy sam i uznałas ze teraz ty przejmiesz ten obowiązek?
              • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:04
                Nie wyprał, wrzucił tylko do bębna a ja włożyłam resztę prania i włączyłam pralkę.
                • gryzelda71 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:08
                  Powiedz,gdyby wszystko ktoś za ciebie robił rwałabyś się do roboty?
                  Np widzisz,ze mąż odkurza to mówiłabyś daj ja to zrobię?
                  • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:13
                    Tylko że ja nie robię za niego wszystkiego. On ma swoje obowiązki, a ja mam swoje. Pranie należy do mnie akurat, bo piorę zazwyczaj z rana, gdy jego nie ma w domu. Takie odkurzanie to jego brocha, a i tak się nie garnie. Ale ja twardziel jestem, żyję w brudzie i czakam aż sobie przypomnismile Nieraz takie koty walają się po podlodze, że nie wiem czy podnieść io wyrzucić, czy miskę z mlekiem podstawić.
                    • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:14
                      Mnie drażni to, że on mi tak jakby utrudnia te moje obowiązki.
                      • gryzelda71 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:15
                        To zamieńcie się obowiazkami.
            • martishia7 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 10:05
              Heh, rozumiem. Też mi czasami zęby zgrzytają kiedy widzę jak mój chłop pewne rzeczy robi. Trudno. Zmów paciorek żeby tymi nożykami nie popsuł pralki i staraj się nie patrzeć. smile
        • moniowiec Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 11:37
          ja nie wywijam, jak nie upiorą sie to ma brudne i musi prac sam. przywykł. nie odkurzam bo bez okularów nie widze, on widzi lepeij wiec odkurza big_grin mi naczynia nie przeszkadzaja 1 dzien w zklewie, mu tak - zmywa, albo do kuchni nei wchodzi big_grin ja gotuje - bo lubie i umiem lepiej. i lepiej piorę i wywieszam pranie, bo lubie nieprasować (on wiesza tak że wszystko wymięte). ogólnie uchodzimy za ludzi lajtowo podchodzących do porządków, nie ma wielkiego krzyku.
          • angielski_kochanek Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 15:53
            Ja w kwestii formalnej: skarpetki są najczęściej przepocone. Więc jak wywijanie czy też nie-wywijanie wpływa na to czy są brudne czy nie? Przecież woda z rozpuszczonym detergentem dociera przez materiał do najdalszych zakamarków i nie ma czegoś takiego jak "brudne" bo "nie wywinięte".

            No chyba że Wasze chłopy noszą te skarpetki przez tydzień, to wtedy rozumiem i przepraszam, że zabieram głos...

            moniowiec napisała:
            > ja nie wywijam, jak nie upiorą sie to ma brudne i musi prac sam. przywykł.
        • protozoan Pierzesz mu skarpetki?! 01.02.11, 12:54
          Naprawdę? Jak przedszkolakowi? Tylko nie pisz, że bieliznę też. I że prasujesz mu ciuchy?
          I nie mów, że pranie i prasowanie to Twój obowiązek bo jeśli chodzi o rzeczy wspólne to zgoda, ale nie osobiste rzeczy DOROSŁEGO mężczyzny! Nie, nie rozpuściłaś tego gościa, on został ubezwłasnowolniony.
          • sparxx Re: Pierzesz mu skarpetki?! 02.02.11, 10:39
            Proszę o wybaczenie, jeżeli palnę coś głupiego, ale nie rozumiem zdania:

            Pierzesz mu skarpetki?
            > Naprawdę? Jak przedszkolakowi? Tylko nie pisz, że bieliznę też. I że prasujesz
            > mu ciuchy?

            Bo co to dzisiaj znaczy "pierzesz"? W rękach? Czy wrzucasz do pralki? No i co z tą bielizną?
            W brudnej ma chłop chodzić, czy przymaszerować do pralki i wrzucić "swoje" sam? To może jeszcze pralkę ma osobną, żeby się Twoje pranie nie pobrudziło od jego rzeczy?

            Wniosek: albo mieszkasz sama i jesteś tym faktem poirytowana, albo poniżasz swojego męża "bo mu się należy" i dlatego że facetem jest (więc mu się należy).
            A nie można prosto, raz ja robię pranie, raz ty, sprzątamy razem, każdy ma taki zakres jaki woli wykonać bez obowiązków, których nie znosi? Myślę że takie podejście nie generuje frustracji i wszyscy są zadowoleni.
        • nangaparbat3 Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 22:49
          a u mnie grzebanie w czyichś noszonyc
          > h skarpetkach powoduje odruch wymiotny.

          To albo się rozwiedź, albo nad tym popracuj - to nie są "czyjeś" skarpetki, tylko Twego męża. Nie wiesz, co Cię jeszcze spotka, może na starość trzeba będzie pielęgnować go w chorobie i niedołęstwie, kąpać, przewijać, jak nie poradzisz sobie z odruchem, możesz się wtedy odwodnić.
      • minnie_su Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:53
        > Zafascynował mnie ten fragment. Bo generalnie jest skarpetkom dość obojętne, cz
        > y piorą się na lewą stronę, czy na prawą. Różnicę robi to tylko osobie, która b
        > ędzie je potem parować i składać

        dlaczego robi to roznice osobie, ktora paruje i sklada? skarpetka na lewo ksztaltu nie zmienia i sklada sie tak samo. roznice robi to tylko osobie ktora bedzie te skarpetki ubierac...
        czyzby to nie byl on sam???
    • thegimel Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:44
      Gdzieś czytałam blog dziewczyny, której dostał się taki chłop-bałaganiarz. Zaczęła mu te porozrzucane rzeczy chować w dziwnych miejscach i wmawiać, że sam je tam dał. Facet łyknął i bojąc się o własne zdrowie psychiczne zaczął sprzątać...
      Powodzeniasmile
      • green_nuska Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:50
        Hmm, może też powinnam zastosować. Problem nie istniał od zawsze, kiedyś się w miarę starał, ale od jakiegoś czasu jest koszmar.
      • nople Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 12:30
        Naprawdę uwierzył?
    • mallard Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 09:46
      green_nuska napisała:

      Rozpuściłam?

      Tak, rozpuściłaś i piszę Ci to jako facet właśnie.
      • poppy_pi Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:25
        Mój facet taki rozpuszczony do mnie przyszedł wink
        Zdejmowanie skarpetek i przewranaie ich na lewą strone doprowadzało mnie do szału. W końcu powiedziałm, że nie będę prała skarpetek jeśli nie będą na prawej stronie (i tak robiłam!) i jakoś się nauczył wink To samo z odkurzaniem. Właściwie tylko ja w domu gotuję więc na hasło 'nie chce mi się odkurzać, zrobie to jutro' mówiłam, 'ok to ja obiad tez zrobię jutro'. Jakoś wszystko ogarął i teraz chodzi jak w zegarku smile
        • mallard Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:32
          poppy_pi napisała:

          > Jakoś wszystko ogarnął i teraz chodzi jak w zegarku smile

          Z tego wiać, że na pewno Cię kocha! wink
          • poppy_pi Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:35
            a jak! wink jakby mnie nie kochał to by miał to wszystko w nosie.
            • verdana Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:40
              Bo facet nie rozumie, po co dokładac sobie pracy i skarpetki prać po prawej stronie. Odpowiedź jest prosta "bo tak sobie żona zyczy" . Nie o to bowiem chodzi, aby facet wrzucił cos do prania, czy powiesił, ale zrobił to w Jedyny Słuszny Sposób. zatem cokolwiek facet nie zrobi i tak oberwie - garnek nie tak odstawiony, skarpetki nie tak wrzucone do prania, pranie nie tak powieszone, jak trzeba.
              Wiec dla własnego zdrowia psychicznego, zamiast dostosowywać sie do szczgółowych wymagań przestaje robić cokolwiek, i tak oberwie i tak. więc już lepiej oszczędzić sobie pracy.
              Wyobrazam sobie, ze mąż chce, abym mu pomogła, ale cały czas marudzi "nie tak to trzymasz, mozna trzymnać tylko od spodu, nie kupilaś takiego majonezu, tylko inny, a tylko jeden jest dobry, nie doprasowałas chusteczki tak to wycierasz, nie tak to odstawiasz, wszystko zawsze na mojej głowie" - tez bym przestała robić cokolwiek.
              • daisy Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:56
                No pewnie, trzeba się trząść jak nad zgniłym jajkiem, bo się biedaczkowi odechce. Broń boże nie krytykować, bo się zniechęci!
                Mnie mąż ochrzania jak kupię coś nie tak (ten zły majonez) i jakoś mi korona nie spada, tylko następnym razem staram się robić zakupy z głową. Gdybym robiąc pranie popsuła pralkę nożyczkami niewyjętymi z kieszeni pranych spodni, to też bym się nie zdziwiła, gdybym usłyszała kilka słów niemiłej prawdy i nie miałabym nikomu za złe.
                Dlaczego masa ludzi uważa, że faceta trzeba traktować jak domownika specjalnej troski?
                • verdana Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 15:39
                  Nie, mąż karnie powinien wykonywać polecenia - bo przeciez nie jest u siebie w domu, dom jest żony i tak ma być, jak ona chce. taki porzadek, tak zwiniete skarpetki i tak wstawione pranie.
                  Niech facet nie myśli, ze ma cos do powiedzenia w sprawie wlasnych skarpetek.
                  Myslę, ze faceta nie należy traktować jako domownika specjalnej troski, tylko jako domownika, a nie sublokatora, ktorego zadaniem jest się dostosować do żądań wlasciciela.
                  • deszcz.ryb Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 20:08
                    Z tymi skarpetkami autorce chodzi o to, że zwinięte w kulkę się nie dopierają. I to całkiem racjonalny powód, nie żadna fanaberia ani Jedyny Właściwy Sposób Układania Skarpetek Do Prania - jeżeli rzeczywiście się nie dopierają, to czemu nie miałaby żądać od męża ich rozwinięcia? Zwłaszcza, że sama się brzydzi ich rozwijać?
                    • prigi Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 20:56
                      akurat problemu tych nieszczęśliwych skarpetek nie widzę-w końcu to jego się nie dopiorą. mój mąż też wrzuca takie kulki. ja ich nie rozwijam, tylko wrzucam w takiej formie do pralki, a potem do suszarki. następnie wsypuję mu takie skarpetki do szuflady i niech sobie radzi tongue_out
                      • deszcz.ryb Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 21:14
                        No w sumie to racja, ale przecież w jednym praniu pierzesz nie tylko jego skarpetki, prawda? I ta reszta też się przez skarpetki nie dopiera. Mąż sobie może mieć brudne skarpetki, tylko dlaczego to ma dotykać również ciebie? wink
                        • mika_p Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 13:00
                          Twarde ejsteście - od kilkunastu lat reklamują proszki, co to i zwinięte w węzeł plamy dopiorą, a wy dalej nie wierzycie. Ja wierzę i skarpetki w kulkę nie spędzają mi snu z powiek.
                          • sekator_ka Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 14:01
                            Reklamy - wiadomo, jak to jest z ich wiarygodnością, więc może dobrze, że nie wszyscy im ufają.

                            A jeśli chodzi o pranie węzełków nawet w najlepszym proszku, to może raz da się tak doprać skarpetkę.
                            Ale jeśli ta sama skarpetka będzie prana w postaci węzełka po raz piętnasty czy dwudziesty, to nie ma mocnych (środków chemicznych) na taki brud.
                        • daje_co_mam Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 15:46
                          deszcz.ryb napisała:

                          > No w sumie to racja, ale przecież w jednym praniu pierzesz nie tylko jego skarp
                          > etki, prawda? I ta reszta też się przez skarpetki nie dopiera.

                          Ty tak na serio?
                    • daje_co_mam Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 15:44
                      Ale tez, nawet jak ma sie zbierac na torsje, wywrocenie ich na jedna ze stron nie powinno stanowic wiekszego problemu (wystarczy nia strzelic w powietrzu).
                      A nawet ja wziniete trafia do pralki, to zdaje sie ze podczas jej obrotow tez bez wiekszych problemow powinny sie rozwinac.
                      I jakim cudem skarpetka zwinieta w kulke ma sie nie doprac? Ciekawa teoria, czekam na potwierdzenie...
        • daje_co_mam Ale o co chodzi? 01.02.11, 15:41
          poppy_pi napisała:

          > Mój facet taki rozpuszczony do mnie przyszedł wink
          > Zdejmowanie skarpetek i przewranaie ich na lewą strone doprowadzało mnie do sza
          > łu.

          Moze ja nie umiem w skarpetkach chodzic, ale zawsze mi sie wydawalo ze bardziej sie brudza od srodka (wylaczam dzieci, ktore potrafia w bilaych wyleciec na trawe do ogrodu). Wiec wywracanie ich na lewa strone przed praniem ma jak najbardziej sens.
          Ale widac jako facet sie nie znam.
          • pomysl.po.wypiciu Re: Ale o co chodzi? 01.02.11, 16:15
            brudzą się od środka? serio?
            moje się co najwyżej przepacają. i szczęśliwie moja pralka jest w stanie wyprać takie nie odwrócone na drugą stronę skarpetki
            równie dobrze pierze skarpetki zwinięte w kulkę
    • a.va Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:37
      Potwierdzam - rozpuściłaś. Mój też jest oporny, ale z czasem idzie nam to coraz lepiej (znaczy współpraca w zakresie wdrażania projektu: czystość w naszym domu to nasza wspólna sprawa).
    • sotto_voce Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:46
      >setki razy słyszy te wszystkie zarzuty
      W tym zdaniu jest odpowiedźwink Powinnaś wzmacniać zachowania pożądane, a wzmacniasz niepożądane. Człowiek potrzebuje sukcesu, żeby się zmotywować. A jak nie posprząta? Cóż, konsekwencja jest taka, że będzie brudno. A u Ciebie konsekwencją jest to, że Ty odkurzysz i będziesz zrzędzić.
      • verdana Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 14:50
        Podejrzewam, ze facet nawet nie zauwaza, że jest brudno - jego zdaniem jest OK. problem, ktory mnie nurtuje - czy rzeczywiście jest obowiazek dostosowania się faceta do standardów porzadku zony? jesli dla niego wszystko nie musi lsnic, woli odpocząć, niż myś - jego zdaniem - czystą podłogę, woli skarpetki wrzucone luzem do torby, niż elegancko zwinięte w kulki - to dlaczego ma zamiast odpocząć, harować, aby spelnić cudze wymagania?
        Trochę tak, jakby to nie był wspolny dom, tylko dom zony, gdzie zadaniem faceta jest sie dostosować.
        • izak31 Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 17:58
          Nie rozpuściłas tylko myslisz za swojego faceta. Czemu pierzesz jego rzeczy? nie pierz, sam sie nauczy.
          Ja piorę tylko swoje brudy - cudzych się brzydzę. Mamy przy pralce dwa kosze - moj i męza - proste i genialne rozwiazanie. Jak wrzucam swoje to mowie: piorę jasne/kolorowe/ciemne jak masz to wrzuc. pokilku minutach pytam czy wrzucone, jesli nie - czekam jeszcze kilka minut potem ide właczyc pranie. po kilku razach jak małzonek nauczył się szybciej wstawac z kanapy. Jakis czas temu była nauka prania w ręku - maz kupił sobie koszule i poradziłam sprawdzic czy farbuje. Maz sie nauczył, hanbą się nie okrył, ręce mu nie odpadły i sąsiedzi nie zostali zalani.
          Ile byscie miały problemów mniej jakbyscie zajmowały się tylko swoimi sprawami
          • nanuk24 Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 17:04
            Ojej, a Twoj maz gowno w oborze przerzuca, ze sie brzydzisz dotknac jego koszuli zalozonej raz?
            Sypiac z nim sie nie brzydzisz?wink
        • triss_merigold6 W zasadzie tak 18.01.11, 18:52
          W zasadzie tak. Ma się dostosować w elementarnych kwestiach życia codziennego.

          Mój partner ma minimalistyczne potrzeby estetyczne - mógłby spokojnie mieszkać w kawalerce, spać na materacu na podłodze i trzymać rzeczy kartonach. Kolor ścian, rodzaj żyrandola, obecność kurzu na dywanie/podłodze etc. są mu doskonale obojętne. Decyduję ja, moje standardy (umyć podłogę, pozmywać, przetrzeć lustra, pozbierać rzeczy z podłogi etc.) to cena za życie z kobietą.
          • verdana Re: W zasadzie tak 18.01.11, 18:58
            Czyli rozumiem, ze kobieta tez ma się dostosować - ma męża, ktory wymaga prasowania wszystkiego, ze skarpetkami włącznie i codziennie pastowanych podług - powinna to robić? przyjmujac, ze mąż sam codziennie myje wszystkie szafiki i gotuje trzydaniowy obiad "bo tak ma być"? A jesli nie powinna się dostosować, to dlaczego?
            Jesli w domu decyduje kobieta, obowiazuja jej standardy, to znaczy, ze facet nie jest u siebie - ma więc jak najbardziej prawo znaleźć miejsce, gdzie bedzie wreszcie w domu.
            • a.va Re: W zasadzie tak 18.01.11, 19:29
              Verdana, ale życie we dwoje polega na kompromisach. Mój facet jest dokładnie taki, jak mąż Triss, ale odkąd ze mną mieszka, dostosowuje się do moich potrzeb (nie śpimy na materacu i mamy nawet zasłony, co było dla niego przełomem w życiu, bo sam przez poprzednie 10 lat nie miał zasłon w swoim mieszkaniu). Ja za to dostosowuję się do jego różnych potrzeb, których sama z siebie nie mam.
            • triss_merigold6 Inaczej 19.01.11, 11:26
              Nie rozmawiamy chyba o pedanterii, tylko elementarnym zachowaniu porządku i czystości w otoczeniu. Jesli pan wymaga prasowania wszystkiego i nie chce tego robić samodzielnie to niech nosi rzeczy do pralni/magla alo płaci pomocy domowej. Proste.
              Mimo wszystko sporadycznie zdarza się, że to pan przejmuje znakomitą większość codziennych obowiązków domowych i przypomina żonie, żeby wytarła zachlapaną podłogę w łazience albo rozwieszała mokry ręcznik zamiast zwijać go w kulę (nie schnie i śmierdzi).

              Ma się dostosować jeśli nie chce żyć w kompletnym syfie. Chce żyć w syfie? Wypad. To wolny kraj.
              Przy okazji: wielu mężczyzn głosi brak potrzeby dbania o jaki taki porządek i wygląd chałupy (bo tak im wygodniej) ale jakoś dziwnie wolą jednak mieszkać we w miarę zadbanym wnętrzu i nie przyklejać się do podłogi.
              Ktoś za logistykę domową musi odpowiadać.
            • niunia9911 Re: W zasadzie tak 01.02.11, 12:33
              Verdano,
              a co zrobić, jeśli przed ślubem facet z chęcią dostosowywał się do stanbdardów kobiety, mało tego - przekonująco sprawiał wrażenie, że sa to także jego standardy, a za to po ślubie mu się odwidziało? Jeśli kobieta widzi, że facet przed ślubem SAM Z SIEBIE zabiera się za zmywanie po posiłku, CHOWA DO SZAFY ubrania, to chyba ma prawo myśleć, że w ten sposób wyraża on swoje standardy, prawda? Czy to też jej wina, bo nie wpadła na to, że to wersja demo?
        • kub-ma Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 19:10
          Faceci generalnie nie widzą, że jest brud, nieporządek. Ale gdy ma odwiedzić go jego własna rodzina, mama na ten przykład, wtedy okazuje się, że ta podłoga jednak jest brudna i okna nie takie czyste smile
        • syswia Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 19:10
          Cos w tym jest, co mowisz Verdana.
          Osobiscie nie mam takiego problemu - udalo mi sie nie rozpuscic mojego slubnego. Poza tym wydaje mi sie, ze mamy do spraw zwiazanych z "obowiazkami domowymi" sensowne podejscie i oczekiwania:
          1. To co robie w domu, nie robie dla malzonka, dziecka, tylko robie dla nas.
          2. Obowiazki "domowe" ograniczamy do absolutnego minimum. To, co robimy poza minimum, np. pieczenie ciasta albo prasowanie scierek do kuchni, robimy poza tzw konkursem, dlatego, ze przynosi nam to osobista przyjemnosc albo mamy taki kaprys. Nie obciazamy tym partnera. Nie oczekujemy, ze ona/on tez cos zrobi ekstra. Nie musi.
          3. Nie komenderujemy, co, kto, kiedy ma zrobic, kiedy wiadomo, ze dany obowiazek nalezy do mnie albo do niego, chyba, ze zaszly jakies nieprzewidziane wypadki. Czyli - nie bawimy sie mikro-zarzadzanie.
          Moja szwagierka wlasnie przechodzi cos, co wyglada na powazny kryzys malzenski. Ona mowi, ze wszystko robi w domu, a on sie leni. My, znajac ja i obserwujac z boku mamy troche inne zdanie (o ile w ogole mozna miec zdanie na temat cudzego zwiazku): ona ma bardzo wysokie wymagania co do stopnia wylizania mieszkania, nie umie sie powstrzymac od mikro-zarzadzania swoim mezem (np mowi mu, kiedy ma isc spac wink i ciagle narzeka albo porownuje ile ona zrobila a ile on i w jakim czasie. Nie dziwota, ze prowadzi to do problemow. Ja sama nie wytrzymalabym z taka zona.
        • kobieta_z_polnocy Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 19:19
          Niby tak, ale śrubki w pralce to chyba nie jest już tylko "fanaberia żony" wink

          Jak zawsze różnie może być.
          Albo mężowi porządek w domu zwisa i w takim razie rzeczywiście może to postrzegać jako babski kaprys i niepotrzebne zawracanie głowy.

          Równie możliwe jest jednak, że na porządnym obejściu zależy również i jemu, tylko woli zrzucać niewdzięczną pracę na innych.

          To nie są te same sytuacje i podejście żony powinno być inne w zależności od kontekstu.
          • syswia Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 19:42
            No tak, ale jest "porzadek" i "porzadek". Na przyklad w grafiku mojej tesciowej jest cotygodniowe czysczenie na mokro wszystkich listw podlogowych (maja takie wysokie) w calym domu. To jest standard czy juz fanaberia? Gdzie jest granica?

            Mysle, ze para powinna usiasc i porozmawiac o priorytetach i standardach skoro jedna osobe w tym ukladzie to doskwiera. Wtedy wiadomo, na czym oprzec oczekiwania.
          • moniowiec Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 11:45
            jak kieszenie niewypróznione (sprawdzam, a co!) to tylko pytam czy zawartość ma być moja - bo najczesciej jest tam kasa big_grin wg mnie te 50 zł to fajny gratis do rpania big_grin zawsze wtedy przegląda drugi raz big_grin
            • shellerka Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 11:35
              ja się nie pytamsmile po prostu bioręsmile zwykle chociaż z piątaka trafię, a najczęściej to tu dyszka, tam dwie wink
    • tully.makker Re: Faceci-jak to jest? 18.01.11, 18:46
      No ja niestety musialam sie wziac na sposob i zlecac chlopu te czynnosci, ktore on widzi jako wazne i potrzebne. Np, wiem, ze lubi jesc, i jak ja nie biore sie do przygotowania posilku, to on sie wezmie. Choc wiec lubie gotowac, oddalam mu te dzialke. Chlop moj ma sluszny poglad tez w sprawie zmywania, zupelnie inny niz ja. otoz uwaza on, ze kto ugotowal, powinien pozmywac. ( ja zawsze sadzilam, ze jak jedna osoba gotuje, to inna sprzata po posilku, ale niech mu bedzie) w zwiazku z tym przejecie gotowania oznaczalo automatyczne przejecie rowniez zmywania.

      Nie mowie, ze jestem w 100% usatysfakcjonowana tym rozwiazaniem, ale zawsze to jakis krok naprzod.
      • nople Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 12:34
        I tu pomogłaby zmywarka wink
        Baaardzo dobrze wpływa na każdy związek (no chyba, że ktoś kocha zmywanie wink )
        • triss_merigold6 Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 12:37
          Zmywanie nie jest jedyną codzienną czynnością domową.
        • nanuk24 Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 17:00
          Uwazam, ze zmywarke sie nieco przecenia. Zmywarka sie sama niezaladuje i naczynia z niej same nie wroca do szafki(IMHO najgorsza czynnosc)
    • titta Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 11:24
      Moze dlatego, ze dom to jedyn miejce gdzie moze sie czuc swobodnie i nic nie MUSIEC? Przeciez to jego dom?
      Ps. a po co wywijac te sparpetki?
      • titta Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 15:02
        Zeby nie zosac zle zrozumiana: facet nic nie musi (do glowy by mi nie przyszlo jeczec) ale jak sobie o skarpetki itp. nie zdba to bedzie bez nich chodzil.
    • eliot_rosewater Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 11:46
      To może teraz spojrzenie faceta wink
      Czemu po wyjściu z domu staje porządny i skrupulatny? Bo w domu ma służącą i nie musi się martwić tak przyziemnymi sprawami jak wyrzucenie butelki do kosza czy rozwinięcie skarpetek. I tak będzie czysto, a skarpety wyprane, "sparowane", może jeszcze wyprasowane i włożone do odpowiedniej szuflady. Niech zgadnę - gdy wyjeżdża gdzieś sam (np służbowo) tu Ty pakujesz mu wszystko? A wcześniej robiła to jego mamusia, mam rację? Sam nie potrafi pewnie nawet włączyć pralki. Wypierz mu raz skarpety "skundlone", w takim stanie je rozwieś do suszenia i niech się martwi. Rozpuściłaś go, to teraz masz problem. Czasem wystarczy kilka razy zwrócić uwagę, czasem to nie pomaga i wtedy radykalne metody - nie wyprane, bo nie przygotowałeś odpowiednio do prania. Wy same (i wasze teściowe) produkujecie takie życiowe sieroty, które nawet nie wiedzą, gdzie w domu jest sól. A potem "normalnego faceta" trafia szlag, gdy czyta poradnik "W oczekiwaniu na dziecko" gdzie rozdział dla przyszłego taty poświęcony jest w całości "trudnej sztuce przetrwania" samemu w domu, gdy żona leży w szpitalu. Co jeść, jak zrobić pranie itp. I złota porada w tejże książce - najlepiej poprosić o pomoc mamę albo teściową, żeby coś ugotowała i ogarnęła dom pod nieobecność żony. Ręce opadają. Do roboty kobieto - pracuj nad nim, bo może być za późno na ratunek
      • triss_merigold6 Magiczny domek 01.02.11, 11:57
        Znakomita większość znanych mi mężczyzn sądzi, że mieszka w magicznych domkach. W magicznym domku są samościelące się łóżka, pusty karton po mleku jest zastępowany przez pełny, brudne odzienie znika i pojawia się czyste, kanapki robią się same, a papier toaletowy w magiczny sposób wyrasta na uchwytach.
        Mój też przez pierwszy moment wierzył, że zamieszkał w magicznym domku. Moja wina, bo faktycznie puste kartony i opakowania wyrzucałam i automatycznie podkładałam nowe - pełne. Dotyczyło to tez pasty do zębów, mydła, pieczywa, proszku do prania, sprzątania gazet ze stołu etc.
        Odbyliśmy rozmowę, w której wyjaśniłąm, że NIE, TO NIE JEST MAGICZNY DOMEK. Wiele ułatwiło mi zajście w ciążę - od ujrzenia 2 kresek przyjęłam pozę KRÓLOWA MATKA i pokazuję palcem, co ma zrobić i w jakiej kolejnośći. Na zakupy z kartką. Działa.
        • szadoka Re: Magiczny domek 01.02.11, 12:22
          A ja uwazam, ze wiekszosc facetow (w tym i moj wlasny) dobrze wie, ze nic sie samo nie robi ale wola udawac, ze tego nie wiedza. Bo tak wygodniej. Bo nie chce sie nam, kobietom powtarzac oczywistosci ( wanne trzeba umyc, smieci wyniesc, naczynia pochowac do zmywarki) i wolimy same to zrobic bo szybciej i mniej nerwow. Wiec jesli chce miec lazienke posprzatana ( nie wlasnymi rekami) to musze o to poprosic i dopilnowac, zeby zostalo zrobione (oczywiscie wysluchac jekow i naogladac sie cierpietniczych min).
      • madami Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 12:27
        Oj zgadzam się eliot, zgadzam.
    • zielony.raj I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 01.02.11, 12:03
      Bo kobiety są od garów, sprzątania, prania, dzieciarów, a czasami od seksu (jak jeszcze ma na to siłę, a jak nie mają, ta facet sobie poradzi, od czego ma kablówkę, internet, albo wyjscia a z kolegami "na piwo" wink) a facet jest od zarabiania, polowania, walczenia na wojnach oraz od uciech miłosnych niekoniecznie ze swoją żoną! No co?! Zarabia, to mu się należy, więc zamknij sie kobieto i pierz te skarpety na lewej stronie! Co on, Pan Mąż, będzie się jakimiś babskimi (domowymi) obowiązkami, skoro juz ma tam taką zonę, robota-automatyka o IQ niższym od tej pralki, który zrobi wszystko posłusznie, bo inaczej nie dostanie kasy na nowy lakier w kolorze róźowym?!
      Wiecie, co kwoki, pomyślcie najpierw jak wychowujecie swoich synów, a jak wychowujecie swoje córki. Taaak dokłaaaadnie to sobie przeanalizujcie, a potem pomyślcie jeszcze raz spoglądając na waszych niedobrych, leniwych, egoistycznych doopków ... er mężusiów to wtedy może do was coś dotrze i przestaniecie popełniać dokładnie te same błędy, które popełniacie od pokoleń!
      • mreck Re: I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 01.02.11, 12:33
        Proszę: Kochanie, wyjmując wtyczkę z gniazdka przytrzymaj ją drugą reką. Eeee za trudne? Efekt - wyrwane gniazdko. Kochanie - zwykłych baterii nie wkłada się do ładowarki. Nie włączaj jednocześnie żelazka, pralki i piekarnika (wisimy na razie na jednym drucie) za trudne? Zamknij drzwi samochodu zanim wyjedziesz z garażu - przekracza zakres pojmowania kobiety? Jaka jest różnica po wymyciu talerza ludwikiem a nie sunlichtem? śmiem twierdzić, że żadna. Jak jest różnica między czytaniem gazety a czytaniem poraz piętnasty "Lesia"? A oglądaniem "M- jak m." a Dicowery? Smiem uważać, ze zadna. Niestety wg. niej Ariel śmierdzi, Ludwik to wiocha, okno nie służy do otwierania, ja marnuję czas ogladając mecz, nie dbam o dom, dzieci...
        Dzieci chowają się pomimo opieki rodziców a nie dzięki niej. Od usmarkanego nosa jeszcze nikt nie umarł. Potrafię sprzatnąć ten cholerny (40 m2)dom w 60 minut, ale oczywiście robie to źle, bo nie liżę go całą sobotę. Pozdrowienia dla wariatek.
        • oneway9 Re: I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 01.02.11, 13:15
          ubawiles mnie bo ja z tych co wyrywa gniazdka zawsze - dlaczego te cholerne wtyczki musza tak ciezko sie wtykac i odtykac?!! i musze do tej czynnosci uzywac 2 rak kiedy zwkle ta druga robi juz cos innego ?! wtedy oczywiscie wzywam pomoc i slysze zawsze to samo.. ale tez jestem z tych, co robia w domu ( z pomoca zew na szczescie) wszystko i panow rozpiescilam i lubie rozpieszczc choc jak mnie nie ma to radza sobie swietnie poza porzadkiem oczywiscie; i mimo, ze tez gderam to wcale nie chce tego zmieniac ani wychowywac na swoje podobienstwo bo faceci ukladajacy skarpetki kolorami draznia mnie po stokroc bardziej; moje lobuzy wiedza, ze np samocchodem jezdze ale reszta nalezy do nich podobnie jak rachunki i inne tego typu; rozpieszczam bo sama tez lubie byc rozpieszczanasmile
          • mreck Re: I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 01.02.11, 14:07
            Oneway9, sorki, jeżeli za ostro, ale wybacz, to nie jest wina wtyczki, ani gniazdka, że nie chce ci się odłożyć szufelki. Tak samo mi nie chce się zamykać klapy od sedesu. Jak bedę chciał usiąść to sobie poradzę. Jak ja nienawidzę tych kolorowych futrzaków, wełniaków na klapie od sracza. Normalnie nie można strząsnąć "ostatniej kropelki" zeby na nią kapnęło. Kobieto: chcesz mieć porządny porządek to sprzątaj po sobie. mi wystarczy taki zwykły porządek, niech ludzie widzą, ze tu się mieszka, a nie zwiedza. smile
          • misself Re: I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 02.02.11, 09:46
            oneway9 napisała:

            > ubawiles mnie bo ja z tych co wyrywa gniazdka zawsze - dlaczego te cholerne wty
            > czki musza tak ciezko sie wtykac i odtykac?!

            Mnie raczej zastanawia, dlaczego te cholerne gniazdka nie mogą być w tej ścianie po ludzku montowane? Przytrzymuję jedną ręką, drugą wyciągam, wypada z drugiej strony, bez sensu.
      • protozoan Re: I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 01.02.11, 12:56
        Amen!
      • misself Re: I czyja to jest wina , że faceci tacy są?! 02.02.11, 09:43
        zielony.raj napisała:
        > Wiecie, co kwoki, pomyślcie najpierw jak wychowujecie swoich synów, a jak wycho
        > wujecie swoje córki.

        Ot co, choć forma postu nie odpowiada moim poglądom, to treść jak najbardziej.
    • chibi-chan Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 13:55
      Czy nikomu nie przyszło do głowy, że facetowi bałagan może po prostu nie przeszkadzać? Zacznie być uciążliwy, to posprząta. Sama jestem z tych bałaganolubnych. Mieszkam jeszcze z rodzicami, ale cholera mnie bierze jak w momencie nakładania obiadu słyszę "pozmywaj te gary". Chcę zjeść ciepły obiad w spokoju, a tak na prawdę, żeby mieć całkowity spokój musiałabym najpierw posprzątać. I jeść zimny obiad. W "części wspólnej" czyli kuchni, łazience i przedpokoju MUSI być porządek (ale to głównie efekt mieszkania z babcią pedantką), natomiast mój pokój to moja sprawa i rodzice przestali się wkurzać o puste butelki, nieumyty kubek po herbacie czy kupę brudnych ciuchów na ziemi. W momencie jak zaczyna mi to przeszkadzać (bo np potrzebuję więcej miejsca do nauki) to sprzątam i zajmuje mi to kilkanaście minut. W domu mamy zmywarkę i pralkę - pierwsza "należy" do ojca i czasem babci, druga do mnie i mamy (brat pod tym względem jest rozpieszczony uncertain). Jak tata włącza zmywarkę to krzyczy, że włącza i że jak ktoś ma jakieś naczynia to żeby przynieść mu, analogicznie robimy my z matką, włączając pralkę.

      Z drugiej strony widzę też to "rozpieszczenie" synka (a jeszcze bardziej wnuka...). Jak już wspomniałam mieszkamy z babcią - mamą taty. Mama zazwyczaj gotuje obiad dzień wcześniej, a babcia później odgrzewa tak, żeby tata miał ciepły w momencie jak wejdzie do domu. Jak ja robię obiady to z reguły robię w danym dniu, w którym będziemy jeść i robię tak, żeby był ciepły jak mama wróci z pracy (wraca mniej więcej godzinę później niż tata), ale oczywiście za każdym razem muszę tłumaczyć babci dlaczego nie robię tak, żeby był gotowy jak ojciec przyjdzie. Będzie głodny to zje sobie kawałek sera żółtego i wytrzyma godzinę, a jedzenie odgrzewane jest zdecydowanie gorsze, poza tym musiałabym najpierw robić, a potem odgrzewać dodatkowo dla mamy. No, ale nie gotuję dla wszystkich na tyle często, żeby denerwowało mnie to jakoś bardzo. Ale muszę przyznać, że to jest niczym w porównaniu do rozpieszczania wnuka, któremu babcia np zawsze przynosi obiad do pokoju przed komputer ("bo mu wystygnie").
      • marinellla Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 14:39
        Ja tam nie wiem, ale jeśli mamy zupełnie różne temperamenty, jeśli chodzi o czystość domu, to może warto ustalić jakiś kompromis, nawet na piśmie, a niech tam? Przecież wiele z nas pamięta ze studenckich czasów konflikty z współlokatorami o czystość, hałas, śmieci itd. Czemu ma to nie wkurzać mieszkającej razem pary czy rodziny? Też jesteśmy różni.

        A w ogóle to uważam, że facet powinien przed ślubem pomieszkać sam i nauczyć się ogarniać (jeśli z domu nienauczony, a nawet jeśli nauczony to niech się podoskonali w samodzielnym życiu). Oprać, posprzątać, ugotować, zakupić co niezbędne. Żadnego tam prosto od mamy/babci pod skrzydła małżonki.
        • mreck Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 14:59
          bo kieeedyś było wojsko. I facet uczył sie jak byc bez mamy, jak sie buty czysci i jak prasuje się koszule, jak wiąże krawat i jak gotuje się kolegom. Teraz rolę wojska przejęło małżeństwo. Żona kapral, teściowa generał, a sąsiadki npl. Szojusznicy położyli uszy po sobie i froterują parkiety. Chcecie mieć służących?
          • oneway9 Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 15:24
            widzisz moj ojciec byl w wojsku i jak nikt umie prasowac spodnie i to on mnie tego uczyl a nie mama, ale on nie gotuje i nie sprzata; tak mnie wychowano i co najgorsze w dzisiejszym swiecie wszyscy dookola mowia, ze to zle, ale ja sama wcale tak nie uwazam i mi z tym dobrze! i wrecz wspolczuje jak slysze o partnerstwie i rownym podziale obowiazkow domowych typu 'dzis ja myje lazienke a jutro ty'; w zyciu nie rwe sie do rabania drzewa choc pewnie bym dala rade podobnie jak maz poradzilby sobie z lazienka; faceci dzieki takim postawom maja coraz czesciej wypielegnowane dlonie, nie skazone praca, a panie odwrotnie..
      • ma_rilla Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 22:20
        Hmm... Tylko właśnie mówisz o porządku w "częściach wspólnych". Kto go robi?
        Ja na przykład, lubię myć się i robić różne inne rzeczy w CZYSTEJ ŁAZIENCE, tak samo, jak lubię robić herbatę, czy gotować, w CZYSTEJ KUCHNI. Nie chodzi tu o sterylność, tylko brak "syfu". Jak mieszkałam sama, to miałam czysto w łazience i kuchni, jak sobie sama posprzątałam. Od niedawna mieszkam z facetem i niestety, posprzątam a na drugi dzień znowu jest brudno, a bynajmniej nie ja nabrudziłam. On nie sprząta, żyje w brudzie. Ja mu mówię, żeby sprzątnął jest foch jak stąd do końca kosmosu...
        Więc jak to jest? Dwie osoby, a zamiast mniej mam więcej sprzątania.
        Jak dla testu nie sprzątałam przez miesiąc łazienki, to był taki syf, że aż mi się tam nie chciało wchodzić, a on nie reagował. Dziękuję bardzo, ale nie przemawia do mnie to , że jak jemu nie przeszkadza syf, to znaczy że za każdym razem ja mam sprzątać.
      • myelegans Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 15:54
        chibi-chan, znaczy co nie jecie wspolnie posilkow? gotuje sie dobry domowy obiad i kazdy zjada w kacie, osobno?
        Wolalabym odgrzewany, ale zjedzony wspolnie.
    • adellante12 To że masz 01.02.11, 15:56
      faceta syfiarza i bałaganiarza nie znaczy ze wszyscy maja sie uderzyć w pierś za jakiegoś brudasa.
      Sorry ale u mnie w domu to moja zona jest opieprzana regularnie za bałagan. To nie znaczy ze całą populację kobiet stawiam pod ścianą.
      Włącz myslenie kobieto...
      • oneway9 Re: To że masz 01.02.11, 16:16
        oooooo, az czuje potrzebe obrony tych balaganiarzy jak pomysle, ze ktos ladnie skladalby spodnie, zapinal pizamke, wczesniej oczywiscie starannie wycierajac blat w kuchni...
    • nangaparbat3 Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 22:45
      W domu nie czuje się ani dorosły, ani odpowiedzialny za to co robi, ani wolny. Na początku myślałam, że mu się coś utrwaliło z dzieciństwa, ale jak doczytalam do końca, myślę, że jeśli cokolwiek chcesz zmienić, musisz przestac traktować go jak gó...arza.
    • coppermind Re: Faceci-jak to jest? 01.02.11, 23:12
      facet to nie samica i ma zupełnie inne zwoje niż samica.

      zmuszanie faceta do odkurzania jest równie mądre jak zmuszanie samicy
      do wiercenia dziur w ścianach.
    • nikodem_73 Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 00:20
      Jak to jest, że dla niektórych kobiet faceci dzielą się tylko na "niechlujów z którymi nie można wytrzymać" i "pedantów z którymi nie można wytrzymać"? smile
      • czterdziestyiczwarty Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 03:13
        Widzialy galy co braly albo raczej patrzyly ale nie widzialy. Niestety kobiety nie sa tu bez winy bo jako oddane mamuski chronia swoich synusiow przed domowymi obowiazkami i wychowuja ich wlasnie albo na pedantow (rzadziej) albo niechluje ( czesciej) a przy tym oba typy samolubne do bolu.
        Osobiscie naleze do typu trzeciego tj. umiarkowanie uporzadkowanego (wszak porzadek jest stanem niezwykle ulotnym i nietrwalym ,ktorego utrzymanie wymaga sporych nakladow energii w przeciwienstwie do chaosu czy jak kto woli balaganu). Poniewaz jednak umiem sobie posprzatac ,wyprac i ugotowac to nie potrzebuje by mi sie jakas baba snula po domu i wprowadzala wlasne sposoby porzadkowania mojej przestrzeni zyciowej. Owszem bywaja u mnie niewiasty ale zwykle nie zatrzymuje ich u siebie dluzej niz do konca weekendu. Potem wracaja do siebie i tam moga sobie ukladac i sprzatac do woli i wedle wlasnego uznania. I zawsze mozemy znow pobyc razem jesli mamy na to oboje ochote i czas.
    • misself Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 09:41
      Rozpuściłaś. Albo Ty, albo mamusia faceta.

      Jak go nauczyłaś, że nieodkładanie rzeczy na miejsce, niesprzątanie śmieci i niewywijanie skarpetek wywołuje tylko reakcję w postaci zrzędzenia - to wyłączył sobie ucho na zrzędzenie i przestawił się na tryb oszczędzania energii. Nie dziwię się, bo po co się starać, skoro żonka pogada, a potem i tak odłoży, sprzątnie i wywinie... Inaczej by było, gdyby sam potem musiał szukać tych nożyczek, gdyby to jemu zabrakło miejsca na blacie i gdyby to on musiał 2x prać skarpetki. Polecam, to skuteczne.
    • kwieto Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 10:26
      > Czy to lenistwo, czy brak szacunku do własnego domu i żony, czy może chęć przyp
      > odobania się otoczeniu? Jak to jest że we wlasnym domu facet nie umie na miejsc
      > e odłożyć nożyczek, których przed chwilą do czegoś użył, zostawia na środku bla
      > tu w kuchni pustą butelkę po coca coli bo biedak nie ma czasu włożyć jej do śmi
      > etnika (...)
      > Ale za to gdy tylko wychodzi z domu robi się porządnym, skrupulatnym człowiekiem.

      Mam to samo, tylko niejako w drugą stronę (to ja jestem facetem).
      Nie, nie wymagam pedantycznego porządku, ale naprawdę - nie mam ochoty na to, aby pierwszą rzeczą jaką widzę po wejściu do domu były jej brudne skarpetki, leżące dokładnie na środku mieszkania.

      Wbrew temu co wielu tu mówi, nie chodzi o "musztrowanie" czy "lizanie listew na błysk" - chodzi tylko o to, że pewne rzeczy można od razu odłożyć na miejsce czy schować (np. rzeczone skarpetki wrzucić do kosza z bielizną, a kurtkę zdjąć z kanapy i powiesić na wieszaku), i dzięki temu nie będziemy się o nie co chwilę potykać. Nie będą też na środku mieszkania rosły hałdy nieposprzątanych rzeczy.

      Do dziś tego nie rozumiem - ona po prostu "nie widzi" tych leżących na środku hałd, a nawet jeśli - to zawsze ma tysiąc wymówek czemu nie może się nimi zająć (najczęściej jest zmęczona/chora).
      Argumentowanie, że jeśli od razu odłoży coś na miejsce to zajmie jej to mniej czasu i siły niż walnięcie byle gdzie i sprzątanie tego za drugim podejściem, nie pomagają. A chodzi o rzeczy, których ogarnięcie najczęściej zabiera nie więcej niż minutę czasu.

      Naprawdę nie wiem o co chodzi - wygląda tak, jakby po prostu "ignorowała" tę część rzeczywistości, która dotyczy tzw. "ładu" (nie mylić z porządkiem rozumianym jako utrzymywanie czystości "na błysk").
      Gdyby bajzel miała tylko w swoich rzeczach, nie byłoby problemu. Tyle że ona ten bajzel rozprzestrzenia na części wspólne...
      Kiedyś po prostu raz na jakiś czas zbierałem te wszystkie graty hurtowo do pudła, i wstawiałem do szafy - dorobiliśmy się w ten sposób kilku gustownych kartonowych pudełek wypełnionych diabli wiedzą jakimi gratami uncertain

      P.S.
      Żeby nie było - mnie też zdarza się, że nie chce mi się czegoś ogarnąć. Tak samo jak ona potrafi się zabrać za sprzątanie i ogarnąć np. zawaloną brudnymi talerzami kuchnię (tak, mamy zmywarkę) na błysk.
      Tyle że proporcje między "ogarnianiem" a "nieogarnianiem" są u nas dokładnie odwrotne.
      • kwieto Pe Es 02.02.11, 10:28
        Dopisek:

        Natomiast jak czegoś nie może znaleźć, to jest to oczywiście "moja" wina uncertain
    • trans.sib Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 10:48
      Dupę mu trujesz o wywijanie skarpetek i się jeszcze dziwisz czemu to olewa?!

      Miałem kolegę, któremu ukochana i wiecznie pokrzywdzona żonka zrobiła awanturę o to, że wydmuchał nos w papier toaletowy, a nie chusteczkę higieniczną. Po tym doszedł do wniosku, że jednak warto mieć dla siebie szacunek i nie marnować życia z toksyczną babą - złożył pozew rozwodowy. Po tym jego żona już kompletnie zgłupiała, obrabiała mu tyłek u rodziny i znajomych, że jest kur **** em, a na drugiej rozprawie "przypomniało" jej się, że mąż stosował wobec niej przemoc domową. I pewnie gdyby nie fakt, że małżeństwo trwało ledwie 2 lata, kolega nie miał nigdy żadnych problemów z prawem, a ona nie miała żadnych obiektywnych powodów, by wstrzymać się od ucieczki od "oprawcy", to by zrobiła z niego w majestacie prawa przestępcę i kanalię. Kolega do dziś dziękuje opatrzności, że mimo usilnych starań jego eks-ukochanej, nie zdążyli spłodzić dziecka.
    • shellerka Re: Faceci-jak to jest? 02.02.11, 11:31
      e tam, to nie jest problem facetów. mój mąż np. nie może się pogodzić z tym, że w pracy, dla swojego szefa byłam w stanie w ciągu minuty przeryć neta w poszukiwaniu czegoś, o co mnie poprosił, potrafiłam spamiętać terminy, dopilnować wszystkiego, zorganizować ważne spotkania, rzeczy, a w domu mi się nie chce, albo mam pretensje, że mąż traktuje mnie jak sekretarkęsmile

      a jeśli chodzi o utrzymywanie porządku, to z tego co mi wiadomo, w firmie mąż też nie odkurza, ani nie sprząta, ani nie gotuje, ani nie pierze, a samochód oddaje do mechanika, więc wcale nie podlega metamorfozie po wyjściu z domu.

      w kwestii pomocy innym osobom - nie przypominam sobie, żeby pomagał komuś w praniu, albo gotowaniu smile raczej w sprawach, w ktorych jest fachowcem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja