Mongolska rodzina Batdavaa mieszkała w Krakowie...

24.01.11, 13:16
Bardzo przykra sprawa. Nie rozumiem czemu nie mogli mieszkać legalnie.

krakow.gazeta.pl/krakow/1,35820,8993137,Oyun_zostal_sam__cala_rodzina_wywieziona_do_Przemysla.html
    • magdaewarena Re: Mongolska rodzina Batdavaa mieszkała w Krakow 24.01.11, 13:58
      Ciekawe na jakiej podstawie dzieci zostały przyjęte do polskich szkół? Nikt ich nie pytał wtedy czy przebywają legalnie w Polsce???
      • echtom Re: Mongolska rodzina Batdavaa mieszkała w Krakow 24.01.11, 14:06
        Dla mnie też bulwersująca i trudna do pojęcia sprawa. Porządni ludzie, kształcą dzieci, a komuś się zachciało zaliczyć ich kosztem sukces deportacyjny uncertain Wierzę, że jednak uda się to odkręcić.
      • bi_scotti Re: Mongolska rodzina Batdavaa mieszkała w Krakow 24.01.11, 14:32
        magdaewarena napisała:

        > Ciekawe na jakiej podstawie dzieci zostały przyjęte do polskich szkół? Nikt ich
        > nie pytał wtedy czy przebywają legalnie w Polsce???

        A PL nie jest sygnatariuszem umowy z UN potwierdzajacej prawo wszystkich dzieci do edukacji do 16 roku zycia? Znakomita wiekszosc tzw. rozwinietych krajow jest wlasnie po to zeby dzieci mogly sie uczyc niezaleznie o statusu prawnego ich i ich rodzicow pobytu w danym kraju.
        Zastanawiajace jest, ze rodzina starala sie o legalizacje pobytu w PL przez 11 lat i nie ma zadnego prawnika imigracyjnego, ktory by ich reprezentowal. To w jaki sposob sie starali? 11 lat to kawal czasu, nawet w najbardziej zbiurokratyzowanych administracjach przynajmniej pozwolenie na prace dla rodzicow i edukacje dla doroslych braci powinny byc mozliwe do zalatwienia w tak dlugim czasie. Szkoda, ze artykul nie zawiera jakiejs wypowiedzi prawnika od spraw imigracyjnych.
        • ylunia78 Re: Mongolska rodzina Batdavaa mieszkała w Krakow 24.01.11, 16:50
          Matka mówiła,że mieli jakąś tam Panią mecenas,ale zmarła jakiś czas temu.
          Dla mnie to dziwna sytuacja.W sumie nie wiem czy jestem"za"czy "przeciw" tej sprawie.
Pełna wersja