Mama rozczarowana macierzyństwem

25.01.11, 15:31
Czy znajdę tutaj mamy, które są rozczarowane macierzyństwem (i sie do tego przyznają).Kocham swojego synka i nie wyobrazam sobie, że mogłabym go stracić, zwariowałabym...ale wyobrażam sobie, że gdybym się jednak nie zdecydowała na dziecko to było by mi lepiej. Czuje się wiecznie zmęczona, osaczona, zmuszana do czegoś, brak mi dawnej spontaniczności. Dziecka nie obchodzi, że chce sobie pospać, musze z nim wychodzić na spacer, choć chciałabym poleżec na kanapie, powinnam się z nim bawić, a tego nie lubie, powinnam go zdrowo karmić, a najchetniej sama jadłabym kanapki/jogurty lub poszła do reastauracji...tysiące rzeczy, ktore powinnam.
Nie mogę nie wrócic z pracy do domu (bo mam akurat ochote skoczyć do kawiarni czy na zakupy), bo musze zwolnić osobe, która zajmuje sie dzieckiem, czy odebrac z przedszkola, bo zaraz zamkną, a nawet jakbym ustaliła, że ktoś pobędzie dłużej z dzieckiem wieczorem, to przecież nie powinnam "łazić" tylko z nim być, no i musze zaplanowac taki wyskok.
Nawet za zwykłe zakupy nie moge iśc z mężem, bo trzeba zabrać dziecko, a to już jak dla mnie mało komfortowe. Między mna a meżem nie ma juz żadnych relacji, bo na zmiane opiekujemy sie dzieckiem, żeby to drugie mogło w tym czasie odpocząć, więc czasu z mężem nie spędzam tylko z dzieckiem.
Wiem, ze wiele z Was może napisać "nie nigdy tak nie czułam" i ok, wierze...więc nie piszcie. Jeśli nikt nie czuje tego co ja to po prostu zostawcie post bez odpowiedzi, a ja będę miała tym bardziej podstawe do wizytu u psychologa smile
    • pelapa Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:39
      forum.gazeta.pl/forum/w,575,120837226,120837226,nie_powinnam_miec_dzieci_a_mam_.html
      smile
      • ancymon123 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:56
        Wielkie dzieki, dokładnie to samo. Czytam i troche sie pocieszam, że nie jestem sama w swoich odczuciach.
      • lilia111 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 21:07
        Dokładnie cię rozumiem i większość kobiet również tylko nie wszystkie potrafią się do tego przyznać a w dodatku chcą drugie i to jak najszybciej, chcą stać się zgorzkniałymi, wiecznie zmęczonymi, zaniedbanymi kobietami a później kryzys i same problemy.Nie rozumiem tego podejścia kobiet?!
    • basik32 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:43
      Witam,ja też trochę inaczej sobie to wszystko wyobrażałam.Mój syn ma 2lata i 9mies więc potrafi dać w kość i nie pocieszają mnie słowa że to minie bo powoli wariuję.Młody całą energię ze mnie wysysa.Ja długo czekałam na dziecko i dlatego wyobrażałam sobie że macierzyństwo jest cuuudowne a tu .....du.a.Nie martw się bo wiele mam tak lub podobnie to odczuwa przynajmniej w moim otoczeniu nie wiem jak tu.Jeszcze trochę i dorośnie to dopiero się zacznie....
      Głowa do góry co nas nie zabije to nas wzmocnismile))
    • lejla81 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:45
      Hej, Twój syn jest w podobnym wieku co mój i wydaje mi się, że takie dzieci można powoli uczyć samodzielności. Ja na przykład tłumaczę synowi, że w weekend chcę pospać (albo przynajmniej poleżeć) chwilę dłużej i jeśli obudzi się wcześniej, to niech pobawi się trochę sam w pokoju. Powoli, powoli osiągamy jakieś efekty. Oczywiście zostawienie go samego w domu nie wchodzi w rachubę, ale coś za coś. Jak mi mówi, że mnie kocha, to to jest fajniejsze nawet od zakupów wink
      PS. A czemu nie możesz pójść do restauracji z dzieckiem? Ja z moim czasem chodzę.
      • ancymon123 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:49
        Moge wszystko z dzieckiem, nie w tym problem. Ja po prostu nie chce, nie lubie. Chce bobyć sama z własnymi myślami czy z mężem, a z dzieckiem to wiadomo- mamo podaj to, mamo, spadło, mamo chce zejśc, mamo na kolana itd.
        • tempera_tura Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:54
          Mam tak samo a Młody jeszcze młody (15m).
          Kocham go ale czasem tak bardzo chce zostac sama, ewentualnie z mężem, nie tylko na 30 minut ale na dłużej, bez presji ze zaraz znowu to samo bo takim wypoczynkiem nie umiem sie cieszyćsad
          Jak sobie czasem pomysle ze tak bedzie przez nastepnych pare lat to dostaje paniki.
          Ale kocham gnoja nad zyciesmile
          Gdybym mogła decydować jeszcze raz urodziłabym ze 2 lata później a w międzyczasie wyszalała sie i odpoczywała na zmianęsmile
          Dziecko planowane wyczekana ale za wczesnie. Jak sie urodził miałam 26 lat i oczywiście nadal czuje sie jakbym miała 21....
        • lejla81 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:09
          Ale nie bój się mu czasem odmawiać, w końcu zrozumie, że nie jesteś wyłącznie do jego dyspozycji. Ja też mam takie angażujące dziecko i ostatnio powiedziałam sobie dość, bo też zaczął mnie po prostu denerwować, a niezbyt dobrze się czuję, krzycząc na niego. Ja robię tak:
          - "zbuduj z klocków szpital, potem przyjdę i zobaczę" - 10-15 minut spokoju
          - "pobaw się teraz sam, a jak odpocznę to przyjdę do Ciebie i pobawimy się razem" - 15-20 minut spokoju, oczywiście potem dotrzymuję słowa i robimy coś razem.
          - "obejrzyj bajkę" (kurczę, no nic mu się nie stanie, jak chwilę, zwłaszcza w weekend, jakąś rozsądną bajkę w TV poogląda) - nawet do 45-60 minut spokoju, czas w którym można sobie spokojnie uciąć popołudniową drzemkę.
          - "narysuj coś/pokoloruj" - 20 minut, siadam obok i czytam książkę, od czasu do czasu rzucę okiem i pochwalę, że ładnie
          - "pobaw się sam, ja popatrzę" - 20 minut, jw, czytam, przysypiam, albo gapię się w okno i resetuję.
          Może to nie są jakieś długie okresy czasu, ale takich chwil dziennie uzbiera się zawsze kilka plus momenty, kiedy dziec się sam spontanicznie czymś zajmie (pod żadnym pozorem go wtedy nie zaczepiam)
          I tak ostatnio, jak sobie myślałam o wspólnie spędzonym dniu, to wyszło, że poświęciłam mu tylko czas na wspólne czytanie i zabiegi pielęgnacyjne,a siedzieliśmy przez tydzień razem w domu, bo był chory, nawet o spacerze nie było mowy.
          Ja Ciebie świetnie rozumiem, bo przez rok mieszkałam z synem sama i też nie miałam dosłownie nikogo, kto by mnie chociaż na chwilę zastąpił, dziadkowie daleko, tatuś brał łaskawie na jedno popołudnie w tygodniu (jak jeszcze mieszkaliśmy razem, to też się nie zajmował). Często mam dość i myślę sobie, jaki to byłby spokój, gdybym była bezdzietna, ale staram się łapać te chwilki dla siebie i chyba nie jestem rozczarowana macierzyństwem
          • edit38 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 17:25
            Ale ty masz cudowne dziecko które daje Ci mnóstwo czasu dla siebie (w porównaniu do mojego)

            - "zbuduj z klocków szpital, potem przyjdę i zobaczę" - 10-15 minut spokoju

            Moja przybiega po 15 sekundach i woła mnie znowu

            - "pobaw się teraz sam, a jak odpocznę to przyjdę do Ciebie i pobawimy się raze
            > m" - 15-20 minut spokoju, oczywiście potem dotrzymuję słowa i robimy coś razem.

            Moja od razu zaczyna płakać że ona nie chce sama

            - "obejrzyj bajkę" (kurczę, no nic mu się nie stanie, jak chwilę, zwłaszcza w w
            > eekend, jakąś rozsądną bajkę w TV poogląda) - nawet do 45-60 minut spokoju, cza
            > s w którym można sobie spokojnie uciąć popołudniową drzemkę.

            U mnie odpada bo ona chce aby oglądać razem z nią a jeśli podczas oglądania cudem udałoby mi się zasnąć to od razu obudziłaby mnie aby z nią ogladać.

            > - "pobaw się sam, ja popatrzę" - 20 minut, jw, czytam, przysypiam, albo gapię s
            > ię w okno i resetuję

            To jest możliwe do zrealizowania z tym że czytać lub przysypiać się nie da bo cały czas mnie zagaduje i przytakiwanie nie wchodzi tutaj w grę tylko trzeba odpowiadać "całym zdaniem"
            • lejla81 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 10:04
              Edit, jak ja odpowiadam mojemu dziecku na jego zagadywanie "mhm", to mnie straszy, że zadzwoni na policję wink
              Mój też nie jest taki chętny do samodzielnej zabawy, ale jak go w powyższy sposób "spławię" po raz 15, to w końcu idzie się trochę sam pobawić. I za każdym razem osiągamy trochę dłuższy czas. Kwestia przyzwyczajenia.
              • edit38 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 16:16
                U nas też tak bylo do pewnego cz su tzn do września kiedy to mała poszła do przedszkola, teraz stała sie strasznie namolna każda odmowa zabawy z nią kończy się płaczem, na krok mnie nie odstępuje, nawet gdy siedzi o ogląda bajki to chce abym siedziała przy niej nie wystarczy że siedzę 1,5 m dalej na krześle. Nie ma mowy o tym aby została np u moich rodziców pomimo że wcześniej zostawała bez większych problemów (czasami płakała źe nie chce, czasami zostawała niezbyt chętnie, czasami sama wołała że chce zostać u babci a czasami nie chciała wracać do domu)
                • lejla81 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 10:57
                  To pewno związane z przedszkolem. Minie jej smile
    • alexandra_m Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:51
      Cóż, w zasadzie mogłabym się pod tym postem (przynajmniej częściowo) podpisać. Myślę że tak naprawdę wiele jest takich matek tylko nie każda się do tego przyznaje, co gorsza, przed samą sobą..
      Bywaja chwile lepsze i gorsze, szczególnie kiepsko bywa, kiedy wróci sie do pracy i to na cały etat a dla dziecka ma się na dodatek 2 godziny dziennie i weekendy. Dla męża czasu nie ma sie już w ogóle bo przecież nie można dziecku odmówić tych 2 godzin. Tylko po 8-9 godzinach w pracy (w sumie 10 poza domem) i 2 godzinach z dzieckiem, kiedy trzeba jeszzce coś ugotować na następny dzień, albo ogarnąć chałupę (kiedyś byłam pedantką, mieszkanie było na błysk, teraz sprzątam bardzo z grubsza, ale jednak też zajmuje to chwilę!), to jak mieć jeszcze czas i siły dla męża ?
      Ja powiem tylko tyle, że gdybym wiedziała, że tak bardzo zmieni się relacja między nami, że z powodu karmienia stracę totalnie libido na prawie 2 lata (jak dotąd), to pewnie powaznie bym się zastanawiała, i może odwlekała decyzję w czasie.
      Z dzieckiem, które kocham nad życie, mam niesamowitą więź, z mężem oddalamy się z każdym dniem.
      To jest największy element mojego rozczarowania. Inne jakoś da się przełknąć...
      • mamunia1982 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 28.01.11, 21:47

        > Z dzieckiem, które kocham nad życie, mam niesamowitą więź, z mężem oddalamy się
        > z każdym dniem.
        > To jest największy element mojego rozczarowania. Inne jakoś da się przełknąć...
        tak czuje to samo mojego synka kocham nad życie długo na niego czekałam i omało nie straciłam więc nie wyobrażam sobie ze mogłoby go nie być .Daje mi w kość im starszy (obecnie 22 mies )praktycznie cały dzień sama mąż pracuje od rana do wieczora i najbardziej co mnie boli to to że nie ma już nas .Nie mamy czasu porozmawiać bo jest zmęczony , bo woli obejrzeć film nie uśpi małego bo to syn dyktuje mu warunki i nosiłby go do północy gdybym wkońcu nie zareagowała .To straszne nie żałuje że mam dziecko ale od jego narodzin wiele się zmieniło w moim małżeństwie często się zastanawiam ile jeszcze to pociągniemy
      • myszabw Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 28.01.11, 23:24
        Nie powiem żebym była rozczarowana macierzyństwem, ale inaczej sobie to wyobrażałam.
        Przed urodzeniem naszych dzieci, ja i mój mąż byliśmy idealnym małżeństwem. Nawet się nie kłóciliśmy. Teraz łapiemy się na tym, że nie często rozmawiamy jakbyśmy warczeli na siebie. I choć dzielimy się obowiązkami, to i tak one nas przytłaczają. Opieka nad dwójką dzieci (bliźniąt) pochłonęła nas całkowicie. Dzieci wszystko zmieniają. Nic już nie jest takie samo i nie będzie... Ale kto powiedział, że bycie rodzicem będzie łatwe?
        Pocieszam się tym, że dzieci rosną, z każdym miesiącem jest lepiej i za jakiś czas zanucimy: "wyjechali na wakacje wszyscy nasi...".
        My z mężem robimy tak, że co jakiś czas prosimy babcię, aby wzięła nasze dzieci na noc i wtedy wychodzimy na imprezę lub zakupy. Co do pozostawienia dzieci samych, to ja mam jedno dziecko które od pół roku bawi się samo i drugie, które nie chce być samo i już. Mam jedną metodę- zabawiam ich przez godzinę lub dwie dość intensywnie, jestem dla nich cała, a potem dyskretnie się wycofuję. I mam co najmniej pół godziny dla siebie, aż do czasu kiedy nie zaczną się bić.
    • paluszek11 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:52
      Ja niestety mam to samo. Jakbym czytała o sobie.
      Tyle, że ja podejrzewałam, że tak właśnie będzie i nie zdziwiłam się, chociaż naiwnie liczyłam w głębi duszy na to, że będzie jednak inaczej.
    • latosie Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:53
      forum.gazeta.pl/forum/f,34708,Klub_Matek_Wyrodnych.html

      a mi się wydaje,że to normalna sytuacja... sama tak czasami mam ... siedzę wtedy i ryczę bo mi źle i wydaje mi się,że nie powinnam była rodzić dziecka bo mi to matkowanie nie wychodzi ... dobrze znam szczególnie " zmuszana do czegoś" .... bo też to ciągle czuję.. chcę pobyć czasem poprostu sama ze sobą... ale muszę ugotować bo dziecko głodne, pobawić się bo znudzone, iść na spacer bo akurat ładna pogoda i poczytać mu bo akurat taki ma kaprys .... ale na szczęście z czasem mija...wraca i znów mija i tak w kółko.. głowa do góry .. i polecam Ci forum wyrodnych matek ...
    • manna_poranna Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 15:56
      wiesz czuję podobnie, ale bardziej w kierunku, że jestem matką nieudaną. Moja córka to najwspanialsze dziecko na świecie, ale tak często jej nie rozumiem.
      Mam tyle dylematów wychowawczych, że jestem sparaliżowana wątpliwościami.

      Czasem myślę, ze mojemu dziecku potrzebna byłaby druga mama- taka z entuzjazmem, z pomysłami i czasem na zabawy. I nie wrzeszcząca, nie zmęczona, taka fajna, umiejąca otworzyć własne dziecko, rozumiejąca je...

      Macierzyństwo mnie zagubiło. sad
      • ancymon123 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:03
        Ja mam w sumie super, 3 babcie do opieki, przedszkole na pół etatu, żeby mały miał obiad i zabawę oraz naukę smile
        Ale nawet jak sie urwę na babsie zakupy to przynajmniej 2 telefony od męża z pytaniami plus kiedy wrócę i telefon od mojej mamy "gdzie się szlajam" zamiast w domu siedzieć. Moja siostra, która była świadkiem takiego bombardowania mnie telefonami wyrwała mi raz słuchawkę i powiedziała naszej mamie co o tym myśli smile Jak poprosze o zostanie dłużej z małym to zraaz - tylko wracaj szybko itp. Ja nie chce szybko, ja chce jak kiedyś sad Tuż przed porodem łaziłam z siostrą po galerii do zamknięcia i to był ostatni raz kiedy i mogłam i nie miałam wyrzutów sumienia. Wyrzut sprawiły mi jedynie nogi dnia następnego smile
        • figa33 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:15
          Ja w sumie mam wiele podobnych spostrzeżeń...
          Bardzo często łapie sie na tym, że chciałabym , żeby było (choćby na chwilę) tak jak kiedyś.
          Czasem wracam z pracy Nowym Światem w Warszawie, robię sobie taki 5 minutowy spacer żeby nie było tylko że ciągle z jednego autobusu do drugiego, z okien których de facto nic nie widzę. I tak sobie idę Nowym Światem i patrzę, jak ludzie siedzą w knajpach, jak się bawią, piją sobie piwko, jak wchodzą z jednego do drugiego sklepu. Łezka się czasem w oku kręci.
          My z M. nie wychodziliśmy od urodzenia dziecka prawie wcale, może ze 2-3 razy i to na krótko.
          Wynika to z tego, że odkąd wróciłam do pracy, od poniedziałku do piątku z córką siedzi moja mama. Ja po prostu nie mam odwagi prosić jej o dodatkową wizytę w weekend wieczorem bo wiem że po całym tygodniu ona też jest mega zmęczona.
          A tak by mi się chciało wyjść z M chociaż na 2 godziny, chociaż do kina z raz...
        • minia0000 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 23:43
          > Jak poprosze o zostanie dłużej z małym to zraaz - tylko wracaj szybko itp. Ja n
          > ie chce szybko, ja chce jak kiedyś sad

          ...Skąd ja to znam...
      • stycz72 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:06
        Ja też podpisuję się obydwoma rękoma. Miałam dziecko późno, bo tek chcieliśmy, 10 lat po ślubie, więc, niektórzy z naszego otoczenia twierdzą, że się wyszaleliśmy. Ale dzicko przewróciło nasze życie do góry nogami. Nie mamy na nic czasu, ciągle tylko synek, synek i synek. Relacje między nami popsuły się, ale to dlatego, że poprostu nie mamy dla siebie czasu. Oboje pracujemy zawodowo, w domu jesteśmy późno i się zaczyna: mamo to, mamo tamto... Wychodzimy do kina, do teatru, czasami do restauracji, ale zawsze we troje i filmy i przedstawienia są dla dzieci. Marzy mi się weekend bez dziecka, albo chociaż doba. Gdybysmy wiedzieli, że tak będzie pewnie nie mielibyśmy dziecka. Choś kocham synka najbardziej na świecie czasami mam dość.
        • a-qua22 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:20
          ja mam podobnie praca na caly etat trzy zmianowa wracam zmeczona a tu jeszcze dziecko... mlody marudzi bo czuje ze na sile sie z nim bawie mnie to drazni i kolo sie zamyka
          ale wczoraj tylko maz wrocil z pracy ucieklam do piwnicy na godzinke drzewo sobie porabac big_grin
          • ant-nat Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 13:39
            a-qua22 napisała:

            > ale wczoraj tylko maz wrocil z pracy ucieklam do piwnicy na godzinke drzewo sob
            > ie porabac big_grin

            Tez tak mam - chociaż nie jestem fanem sprzątania, jak chce się oderwać od mojej dwójki to myję podłogi, ścieram kurze, odkurzam piorę i prasuję a w czasie wykonywania tych prac oczyszczam umysł.
      • agutka28 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:13
        Witam,
        Ja też zupełnie inaczej wyobrażałam sobie macierzyństwo i też niektóre sytuacje mnie przerosły. Bycie mamą i tatą to wielka odpowiedzialność i trud, a z drugiej strony wielka satysfakcja i radość. Powiem na pocieszenie, że z czasem jest lepiej, lżej. Mój synek, którego kochamy z mężem nad życie i to jest fakt niezaprzeczalny ma teraz 4 latka i wiele rzeczy można z nim omówić i ustalić np. to, że z tatusiem w sobotę, czy niedzielę chcemy dłużej pospać i on ogląda bajki, albo się bawi, można wyjść sobie z nim do kina, teatru, restauracji, na zakupy, na basen itp. Mały jeździ raz na tydzień na jedną noc do Babci i to uwielbia. Fajne jest to, że już nie trzeba czołgać się po dywanie, albo mieć oczu dookoła głowy, bo się uderzy, tylko można z nim pograć w jakieś ciekawe gry. Poza tym jak nie mam ochoty na zabawę, albo jestem zmęczona to mu mówię i wspólnie wymyślamy coś co go zadowoli, a mnie da chwilę wytchnienia. Jest więcej możliwośći, a do tego, że spontanicznie nie mogę wyskoczyć nigdzie bez ustalenia z druga osobą już przywykłam, choć też mi tego brakuje. Pocieszam się, że takie chwile jeszcze nadejdą. Powala mnie często strach o jego wychowanie, zdrowie. Chciałabym, żeby był szczęśliwy, miał przyjaciół i cudowne życie. Głowa do góry. Te wszystkie chwile zwątpienia, zmęczenia są mi wynagrodzone jak mały mówi spontanicznie, że nas kocha, albo dziękuje za coś. Jesteśmy z mężem zgodni co do tego, że synek będzie jedynakiemsmile Pozdrawiam
    • karro80 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:20
      No ja jestem ale w trochę innym sensie - że nie mogłam miec normalnej ciązy, zdrowych i żywych dzieci, że macieryństwo to nie tylko zmienianie pieluszek i to o czym piszesz, ale jeszcze walka o zycie, sprawność i inne rzeczy. Nikt kurna o tym nie mówił...zewsząd rózowe bobaski i takie tam - a rzeczywistość upiornie inna. W sumie nie wiem jak mogło by być "normalnie".

      A to co piszesz nie da się trochę dzieciny dostosować? Moja pozwala "pospać" przyuczona, że wczęsnie rano żarcie, zmiana piluchy i dosypianie - ona ma kupę książeczek i inszych rzeczy i o ile nie ma kupy czy nie jest głodna to zajmuje się zobą w wyrku - tak jest od zawsze.
      Na wyjscia brana wszelkie - więc obyta w miarę - wiadomo raz lepiej raz gorzej, czas spędzmy we 3 ten gdzie jesteśmy w domu - młoda idzie spać wcześnie to potem jest czas dla nas. To takie luźne uwagi jak to u nas jest - fakt czasem młoda się zachowuje, ze miałabym ochotę w rakietę i na księżyc, ale jednak większość czasu jest fajniesmile
    • 18_lipcowa1 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:44
      Nie , nie mam tak. Jestem szczęsliwą mamą i macierzyństwo mnie uskrzydla.
      • tempera_tura Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:58
        Ciekawe kiedy znowu coś Ci się poprzestawiasmile
        • 18_lipcowa1 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 17:55
          tempera_tura napisała:

          > Ciekawe kiedy znowu coś Ci się poprzestawiasmile


          aleś durna
          • lukrecja34 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 18:12
            a ty prymitywna uncertain
          • majutek1980 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 18:35
            > aleś durna

            Kulturka widzę na forum przede wszystkim uncertain
      • matylda07_2007 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 17:24
        Ciebie, lipcowa, uskrzydla, ale co innego.
    • emitka1.1.9 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 16:59
      po uplywie x godzin sam na sam z coreczka - tak, myslalam ze bedzie inaczej. mala doprowadza mnie do szalu. ale gdy maz wraca i ida na spacerek na godzinke nie wiem co mam ze soba zrobic i zagladam do okna co 10 min bo juz tesknie.
      nigdy nie myslalam ze bedzie latwo, tu gdzie mieszkam nie mam pomocy ze strony rodziny wiec bylam na to przygotowana.
      w odpowiedzi na pytanie czy jestem rozczarowana macierzynstwem - nie. czasami na chwile znudzona, w wiekszosci czasu zmeczona.
      wczesniej bylam JA, potem - MY, a teraz przede wszystkim ONA i jakos nie jest mi z tym zle
    • elan-o100 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 17:03
      a jaka byla Twoja motywacja zeby dziecko miec? bo powinnas? bo inni maja? bo rodzice naciskaja?
      jak wyobrazalas sobie macierzynstwo?
      moze to osaczenie i poczucie powinnosci wynika z presji bycia matka idealna? bo jak nie wrocisz z pracy do dziecka, tylko pojdziesz z kolezanka na zakupy to bedziesz uzana za matke wyrodna, ktora zaniedbuje? moze wpojone powinnosci wobec dziecka tak bardzo wywoluja ciagle poczucie winy, ktore wywoluje ciagla frustracje?
    • edit38 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 17:16
      Ja tak mam. Bardzo kocham moją córcię i życia sobie bez niej nie wyobrażam ale jednak myślałam że będzie inaczej, łatwiej. W moim przypadku chodzi o to że ja tak do końca nie potrafię się zorganizować. Pracuję na cały etat więc z małą spędzam mało czasu więc chciałabym się nią zająć ale trzeba również coś w domu zrobić a czasami chciałabym po prostu poleniuchować przed TV a przy niej niestety się nie da. Dodatkowo przez 2,5 roku spałam po 2-4 godzin na dobę wiec ciągle byłam przemęczona, teraz mała pozwala mi dłużej pospać ale tego snu jest mi ciągle mało (mam problemy z zasypianiem i wybudzaniem się w nocy) a zauważyłam że mój organizm dziwnie reaguje na sen - czym dłużej śpię czuję się bardziej zmęczona.
      Moja mała zawsze była bardzo absorbująca ale od czasu gdy poszła do przedszkola stała się po prostu okropna nawet na 5 minut się sama sobą nie zajmie a o tym aby została z kimś innym niż ja czy mąż nie ma mowy.
      • edit38 A co najdziwniejsze 25.01.11, 17:31
        to coraz częściej marzę o drugim dziecku pomimo że jestem tak zmęczona, że nie mam na nic czasu.
        • kalina886 Re: A co najdziwniejsze 25.01.11, 18:16
          Bo my matki to jednak dziwne jesteśmy.

          Eh u mnie też kolorowo nie jest. Nikogo do pomcy na codzień: dwóch dziadków pracuje, jedna babcia również, jedna po wylewie częściowo sparaliżowana, prababcia. Dodatkowo my mieszkamy poza Warszawą (powód: tańsze mieszkania), a całą rodzinę zostawiliśmy w Warszawie.
          Córka mając 3 lata nie dostała się do przedszkola, więc musiałam z nią zostać następny rok. Myślalam, że kota dostanę. Dostała się cudem w wieku 4 lat.
          Nie zdąrzyliśmy się wyszaleć bo córka to wynik wpadki - miałam 19 lat jak ją urodziłam, mąż 20. Zaczęłam studia (na szczęście skończone tytułem mgr) jak córka miała miesiąc czasu.
          Niby nie mogę narzekać. Teraz ma 5 lat i z perspektywy czasu to było i jest naprawdę grzeczne dziecko. Do roku bardzo żadko płakała. Miała gorszy okres jedynie w wieku 2ch lat.
          Rodzice czasami zostają z nią na weekend (podrzucamy ją do nich), zabierają na wczasy (w tym roku na 2 tygodnie) i za to im jestem wdzięczna bo to w sumie jedyny czas kiedy mogę sobie przypomnieć dawne czasy.

          No ale, że kobieta, jak już wspomniałam, dziwna jest to teraz oczekujemy drugiego dziecka (narazie 7 tydzień, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze) i nastawiam się, że będzie jeszcze ciężej.
          smile
        • majutek1980 Re: A co najdziwniejsze 25.01.11, 18:38
          edit38 napisała:

          > to coraz częściej marzę o drugim dziecku pomimo że jestem tak zmęczona, że nie
          > mam na nic czasu.

          Ja też tak mam, nawet czynię już ku temu "pewne" wink zabiegi big_grin
    • marchefka4 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 17:55
      siedzę SAMA z dwójką (5l i 3l) 24h/dobę....
      jest mąż/tata- co drugi miesiąc...ale ja wtedy też jestem,tata niby się stara ale dzieciaki biegają w koło mnie dopóki ich(we troje) nie wygonię....

      siedzę SAMA,bo nawet znajomych za bardzo nie mam.
      od czasu do czasu sąsiadka- mama trójeczki,ona mnie trochę rozumie.
      pozatym moja lub M mamy, mam grzeczne dzieci,ale....
      czasem się "coś" nazbiera i chciałoby się to "coś" z siebie wyrzucić...
      z M jak jest w pracy kontaktu prawie nie mam,jak wraca do domu to typ milczka więc niby słucha a ja czuję,że to co mówię trafia w próżnię...
      z mamą (moją) nie gadam....nie jesteśmy za mocno związane..
      dużo lepiej rozmawia mi się z teściową,ale widujemy się rzadko.
      ona też ma męża pływającego więc teoretycznie wie jak to jest być "samotną matką" bez praw takowej przysługujących,ale....tylko teoretycznie.
      w opis jej życia się wdawać nie będę....dodam tylko,że praktycznie w mojej syt. nigdy nie była...
      i ciągle słyszę "nie narzekaj,one są grzeczne,one są kochane,one..."
      ew.mobilizująco "jesteś niesamowita,świetnie sobie radzisz,NAPEWNO DASZ RADĘ"

      a ja mam ochotę uciec,wyjść i już nie wrócić....
    • camel_3d bo to nie tedy droga 25.01.11, 18:18
      nie wierze, ze kazda mama jest zawsze happy i byla zawsze happy z posiadania dziecka. nikt nie mowil, ze bedzie latwo..nikt nie obiecywal, ze bedzie slicznie, pieknie i rozowo....zdecydowaliscie sie ne dzicko i tyle, alleluja i do przodu smile
      nie wiem tylko czemu nie mozesz dziecka zabrac do restauracji, ja chodze z moim maluchem od poczatku. ma teraz 2 lat ai 2 miesiace i mozna znim pojsc do restauracji, zamowic obiad, deser, czeka az kelner przyniesie, zje, poczeka az zaplace..zero problemow..jak mu si enudzi czekanie to mozna pochodzic poogladac co ciekawego w restauracji jest.
      zakupy..coz, jak sie lubisz walesac po sklepach godzinami to faktycznie..dla dzeicka jest to katorga..a tym samym dla ciebie... rozwiazania sa jakby dwa.
      albo wynajmujesz kogos do dziecka i idzies na wlaesajace sie zakupy..albo maz zostaje z dzieckiem.... bo jak dla mnei ciaganie dzieci po galeriach bo mamy musza sobie pochodzic i kiecki poogladac to jakich koszmar...
      Ppodrozowac z dziecmi mozna, sam worcilem z palentanini po afryce (3 tyg z dzieckiem). Mysle, ze duza rola odggrywa i wychowanie dziecka i przygotownaie go do roznych rzeczy, i nauczenie zachowan...
      no i coz..racje masz...z dzieckiem juznigdy nei bedzie tak jak bylo bez dzeicka...bedzie czasem lepiej, czasem gorzej... ale tak jak bylo przedtem..juz nie..
      nie masz dziadkow? zeby dziecko na wakacje wyslac? albo od czasu do czasu na weekend??
      • lilly811 Re: bo to nie tedy droga 26.01.11, 21:32
        camel_3d napisał:

        > > zakupy..coz, jak sie lubisz walesac po sklepach godzinami to faktycznie..dla dz
        > eicka jest to katorga..a tym samym dla ciebie... rozwiazania sa jakby dwa.
        > albo wynajmujesz kogos do dziecka i idzies na wlaesajace sie zakupy..albo maz z
        > ostaje z dzieckiem.... bo jak dla mnei ciaganie dzieci po galeriach bo mamy mus
        > za sobie pochodzic i kiecki poogladac to jakich koszmar...
        > >

        Wszytko zależy od dziecka- moje mimo, że jest płci męskiej jak na razie bardzo lubi latać po galeriach - wiadomo- jak zaczyna płakać- idziemy do domu- ale raczej mu się to nie zdarza- siedzi sobie w wózku i ogląda.
    • lacitadelle Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 18:18
      > jak dla mnie mało komfortowe. Między mna a meżem nie ma juz żadnych relacji, b
      > o na zmiane opiekujemy sie dzieckiem, żeby to drugie mogło w tym czasie odpoczą
      > ć, więc czasu z mężem nie spędzam tylko z dzieckiem.

      Na pewno jest inaczej, na pewno mniej spontanicznie, ale też nie ma co załamywać rąk, poza tym trzeba mieć świadomość tego, że to sytuacja tymczasowa.

      My z mężem poświęcamy sobie czas na co dzień zawsze, jak syn zaśnie. Poza tym spędzanie czasu we trójkę też jest fajne. Dodatkowo wykorzystujemy każdą wizytę dziadków/ u dziadków na randki (wychodzi przynajmniej jedna na randka w miesiącu), które naprawdę celebrujemy.
      Poza tym też przynajmniej raz w miesiącu jedno z nas zostaje z dzieckiem, a drugie wychodzi na zakupy, spotkanie ze znajomymi czy gdzie tam sobie chce.
      Czas dla siebie samych mamy też - paradoksalnie - w pracy, każde swoją lubi, no i zawsze trochę się porozmawia ze współpracownikami, jakieś przerwy na lunch, w drodze do pracy lektura.

      • edit38 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 19:46
        lacitadelle napisała:


        > Poza tym też przynajmniej raz w miesiącu jedno z nas zostaje z dzieckiem, a dru
        > gie wychodzi na zakupy, spotkanie ze znajomymi czy gdzie tam sobie chce.

        U mnie to samo z tym że w męża przypadku te wyjścia są 1 w tygodniu a w moim 1 na miesiąc lub dwa crying
        Niby mój mąż mówi że jeśli mam ochotę to też mogę sobie wyjść ale mnie jakoś nie ciągnie do tych wyjść bo:
        - i tak mało czasu poświęcam dziecku,
        - mąż najprawdopodobniej posadziłby małą przed telewizorem i kazał oglądać a on siedziałby przed kompem
        - ja muszę wszystkiego dopilnować (kapania, usypiania, sprzątania) bo ja wszystko robię najlepiej wink
    • zdunia1979 Fajne z Was babki!!! 25.01.11, 18:37
      Normalna sytuacja, że nie zawsze jest różowo. Ale myślę, że ukłon przed wami, że tak otwarcie o tym piszecie. Bo faktem jest , że ciąży na nas ogromna presja otoczenia, bo przecież wszystko musi być na 100%(matka, żona , kochanka, sprzątaczka itp). A przyznanie się do tego, że nie wszystko nam pasuje czy wychodzi wymaga odwagi smile Ja niestety tej presji skutecznie ulegam sad I co najgorsze sama sobie ten reżim funduję!
    • semi-dolce Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 19:31
      A ja myślę, że sama się zadręczasz tymi wszystkimi "muszę" i "powinnam". Nie musisz iść z dzieckiem na spacer gdy jestes zmeczona i chcesz poleżec na kanapie. Dzien czy kilka dni bez spaceru nie zabija dziecka, skoro brak ci sił - to leż na tej kanapie, a dziecku daj kilka ciekawych zabawek by sie zajęło i dało ci sie zdrzemnąć. Dziecku nie stanie się nic złego, gdy zamiast obiadu okazjonalnie zje kanapkę, obiad nie będzie doskonale zbilansowany lub zje go z toba w restauracji. W każdym razie moje od tego nie umiera, do restauracji chodzić lubi i fajnie się bawimy. Jesli masz opiekę do dziecka i ochotę na późne długie zakupy to o co chodzi? Łaź po sklepach i o żadnym "powinnam siedziec w domu" nie myśl - bo niby dlaczego powinnaś? Dziecko zostawiłas samopas, głodne, zasrane i płaczące czy pod dobrą opieką? Skoro mąż i mama nie daja ci wówczas spokoju to zwyczajnie wyłącz telefon, nic sie nie stanie gdy przez 2 godziny będziesz niedostępna.

      Owszem, wiele rzeczy trzeba planować, trzeba wczesniej ustalac samotne (bez dziecka) wyjścia itd - ale nie jest to nie do przeskoczenia. Wazne by pamiętac o jednym - ty jestes tak samo ważna, jak dziecko. Masz prawo do zachcianek, relaksu, prywatności i samotności.

      Czy miałam podobnie jak ty/ Chyba tak, ale w porę się opamietałam. I teraz mam czas dla siebie, regularnie raz w miesiacu oddaje dziecko na noc i chodzimy sobie we dwoje do teatru czy na koncerty i kolacje, jeden wieczór w tygodniu mam zarezerwowany na swoje zajęcia (tzn. zorganizowane konkretne zajęcia poza domem), bez oporów wychodze na zakupy/spacer/basen gdy ojciec młodego siedzi z nim w domu. Gdyby przyszło mu do głowy wówczas do mnie wydzwaniać albo bym opieprzyła albo wyłaczyła telefon. Nie pracuję poza domem, mogłabym więc siedziec cały dzień z synem, jednak posłałam go do żłobka - i to była świetna decyzja, i ja i młody na tym korzystamy. Kiedy jestesmy oboje w domu nie ma czegos takiego, że na zmiane zajmujemy sie dzieckiem - zajmujemy się zazwyczaj wspólnie, a czesto nie zajmujemy się jakos specjalnie wcale, po prostu jesteśmy razem. A relacje między mną a ojcem mlodego dopiero po narodzinach młodego nabrały głębi i stały się duzo lepsze i pełniejsze. Ale nie wynika to z faktu, że tacy ach fajni jestesmy tylko z nauczenia się podejścia, że kazde z nas jest tak samo ważne i poswięcanie się, umęczanie, koncentrowanie sie na wszystkich "musze" i "powinnam", które usiłuje mi wmowic otoczenie nie jest niczym dobrym, przeciwnie - jest najkrotszą drogą do choroby psychicznej.
      • lupa_87 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 19:57
        Mnie się wydaje, że sporo matek tak ma. Z jednej strony ma się dość, ale z drugiej gdyby zabrakło dziecka to by człowiek oszalał z nieszczęścia.
        Wydaje mi się, że jedynym wyjściem, żeby zachować jakąś równowagę jest znalezienie w tym wszystkim czasu dla siebie.
        My mamy ten komfort, że są dziadkowie, którzy zabiorą synka na nasze wyjścia, choroby czy nawet tylko naszą część urlopu wypoczynkowego. Gdyby nie to, to bym chyba oszalała całkiem ;-(
        Jeśli nie miałabym tak wspaniałych swoich rodziców, to bym zatrudniała dodatkowo niańkę, na weekendy czy wyjścia i już.
      • green_hill Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 20:40
        Semi, sensowne jest to, co piszesz, tylko nie kazdy ma te komfortowa sytuacje, ze moze oddac komus dziecko chocby raz w miesiacu i wyjsc z mezem "na miasto". Ja na przyklad nie mam, bo cala rodzina jest w Polsce i jestesmy zdani z mezem tylko na siebie.

        Owszem, organizujemy sobie czas w domu i poza domem, ale wychodzimy tylko na zmiane, bo inaczej sie nie da. I tak, moja relacja z mezem na tym cierpi, bo nie spedzamy praktycznie czasu tylko we dwoje, zawsze jest dziecko w tle. Jestem tym koszmarnie zmeczona, zwlaszcza, ze syn nie nalezy do najlatwiejszych. Stad tez rozumiem autorke watku.
        • semi-dolce Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 20:45
          My tez nie mamy rodziny, u nas usługi jednej nocy w miesiącu za dodatkową opłatą świadczy żłobek. Zawsze mozna tez wyznaczyc sobie taki wieczór i zatrudniac wówczas opiekunkę - tylko trzeba pomyslec o sobie i o siebie zadbac. Mozna tez zatrudniać nianię częściej tylko po to, by miec czas dla siebie i spędzić go we dwoje smile
          • ancymon123 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 12:52
            usługi jednej nocy w miesiącu za dodatkową opłatą świadczy żłobek.
            Ja bym nigdy nie zostawiła dziecka w żłobku na noc. No i pewnie mogąc się nim zajmować nigdy nie zdecydowałabym się na nianię tylko po to, żeby poleniuchować. Zle bym się z tym czuła. Może tu leży największy problem? Dobrze, ze jakoby musiałam wrócić do pracy, bo jeszcze niedawno zarabiałam więcej od męża, a w pracy odpoczywam smile
            • elan-o100 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 13:19
              ancymon123 napisała:

              > usługi jednej nocy w miesiącu za dodatkową opłatą świadczy żłobek.
              > Ja bym nigdy nie zostawiła dziecka w żłobku na noc. No i pewnie mogąc się nim z
              > ajmować nigdy nie zdecydowałabym się na nianię tylko po to, żeby poleniuchować.
              > Zle bym się z tym czuła. Może tu leży największy problem? Dobrze, ze jakoby mu
              > siałam wrócić do pracy, bo jeszcze niedawno zarabiałam więcej od męża, a w prac
              > y odpoczywam smile

              no tu jesrt właśnie problem, ze z jednej strony chcesz (i powinnas moim zdaniem) miec prawo do egoizmu, a z drugiej sama sobie na to nie pozwalasz.
              ktoś Ci ładnie musiał nakłaść do głowy, o powinnościach i obowiązkach matki, żeby nikt nie posądził Cię, ze zaniedbujesz dziecko.
              A najważniejsze dla Twojego dziecka jest Twoje szczeście i zadowolenie z życia. nie to żeby spędzać z nim każdą wolną chwilę. Dziecko doskonale wyczywa matkę sfrustrowaną...niestety kiedyś uświadomi sobie, że to On jest powodem....

      • michalinaa80 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 12:38
        lubę czytać Twoje posty semi, mądrze gadasz, nie raz korzystałam z Twoich rad chociaż nie bezpośrednio do mnie były kierowane smile
    • emila.dudek Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 20:49
      Ja rozczarowałam się bardzo!!!
      1. Rodziłam 3 godz. a przygotowana byłam na kilkugodzinny poród.
      2. Założyłam sobie karmienie 6 mies., karmiłam 5,5 mies. Zero problemów przy przejściu na butlę.
      3. Wszystkie nocki przespane.
      4. Dziecko zasypia i śpi w swoim łóżku i pokoju, samo.
      5.Wróciłam do pracy kiedy dziecko miało 6 mies. Znalazłam super opiekunkę i w pracy siedzę spokojna, wiem, że dziecku nic nie jest
      Mała nie choruje, jest pogodna, ząbkowanie przebiega bezobjawowo...
      A myślałam, że będzie strasznie! Bo ja podobno byłam jako dziecko bardzo upierdliwa i płaczliwa.
      Dlatego jestem bardzo rozczarowana smile Odpukuję w niemalowane smile
      • gatta28 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 21:20
        Witaj w klubie!
        Ja czuje podobnie. Z miłością do dziecka nie ma to nic wspólnego, bo kocham Młodego bezgranicznie. Niemniej jednak w macierzyństwie zgubiłam gdzieś własne ja. Mały ma 14 miesięcy a ja ciągle nie potrafię się w roli matki odnaleźć. Brakuje mi czasu na moje hobby, na pobycie tylko ze sobą, na chwile z mężem itp. itd.
        Nie jesteś sama.
    • leneczkaz Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 21:18
      Hmmmmm. Nie nie mam tak. Ja myślałam, że będzie gorzej (kolki, nieprzespane noce) itd. Poza tym sama siebie zaskoczyłam rewelacyjnym instynktem macierzyńskim i jestem dumna z tego jak wychowuję synka. Wcześniej byłam typem imprezowo- podróżowym. Nigdy nie miałam stałych partnerów i sądziłam, że będę z wyboru samotną matką (tak za .. 20 lat tongue_out). Ale poznałam mojego księcia na białym rumaku i zboczyłam z drogi grzechu tongue_out
      Ja tam czuję inną presję bo bardzo dobrze mi teraz z synkiem (przy założeniu, że codziennie chodzi do przedszkola na 4h.), cieszę się nowym mieszkaniem, ale czuję ogromną presję, że "nic nie robię". Jeszcze rok temu odcięłabym sobie rękę, że ja zawsze będę się lepiej czuła w pracy bo taki mam charakter ale teraz mi dobrze w domu i jestem baaardzo rozdarta czy wracać do pracy.
      Synka mam akurat łatwoobsługowego, uśmiechniętego, nie wyjca, no cud miód malinka. Jak jest w przedszkolu to mam czas dla siebie, domku, zrobienie obiadu. Przynajmniej raz w tyg. gdzieś wychodzę sama albo z mężem (synkiem zajmują się dziadkowie).
      Męża też nie wiem skąd takiego wytrzasnęłam (wszyscy mi mówią, że nie 'jak ślepej kurze ziarno tongue_out). Porządny, kochający, zajmuje się synkiem, robi mi/nam niespodzianki typu noc w hotelu i łoże obsypane płatkami róż. Wariat no. Na forum mnie jadą, że niby ściemniam, ale sama nie wiem jak trafiłam na takiego typka wink. Więc mając taką pomoc przy dziecku i pełne dowartościowanie jako kobieta, nie czuję się rozczarowana czymkolwiek.
      Mogę śmiało napisać, że moje życie baaardzo mnie zaskakuje na + bo nigdy się nie starałam zbytnio o to wszyto co mam.
      • leneczkaz Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 22:09
        A i przypomniało mi się.. Z dziś- wyszłam na 3h. do kosmetyczki która (dzięki Panu!) jest moją przyjaciółką więc ploteczki i kawka w cenie wink. A tu dzwoni telefon- mój tata z zapytaniem czy mogą zabrać Maksika na noc bo on jest chory (idą mu 5-tki i ma tempkę) a u nas śmierdzi jeszcze lakierem do podłóg i to mu na pewno nie służy no i poza tym jestem nie wyspana po wczorajszej nocy. No więc syna oddaliśmy (dzwonił cały szczęśliwy, że śpi z dziadkiem) a my z męże po prysznicu, filmie udajemy się zaraz na pięterko wink
        Myślę, że po prostu trzeba chcieć (bo wiem, że babcie też masz na podorędziu). I jak ktoś wyżej napisał CELEBROWAĆ wyjścia a nie do MC Drive wink. Mój mąż wyszukuje bary z sushi które kocham a sam się męczy bo nie lubi. Ja zaś chodzę na filmy do kina częściej niż bym chciała ale mąż jest kinomaniakiem. Mamy też kilka razy w roku bale firmowe/wesela/imprezy gdzie można i sukienkę przyodziać..
        No sama musisz myśleć, bo to co już kiedyś napisałaś (co Ci wypominam wink) że na 3h. spędzone w domu 2 to TV- tym nie zbudujesz ani związku ani rodziny..
    • gagatka70 Kurczę, ja tak nie mam :)... 25.01.11, 22:11
      Przez pierwszy rok życia córci bywałam zmęczona, niewyspana i zakrecona, choć ona nie była dzieckiem płaczliwym. Potem- z górki. Ja najbardziej lubię wychodzić gdzieś z mężem i córką, kocham obserwować jej zachowanie np. w knajpce ( zaraz wybiera stolik i siada) albo w podróży. Uwielbiam być mamą, może dlatego, że wiedziałam, że dziecko to też wyrzeczenia i nie spieszylismy się, a rzeczywistość póki co miło mnie zaskoczyła- tzn. córcia nie jest ideałem, ale w kwestiach dla mnie najistotniejszych jest "skrojona na moją miarę"- nie denerwuje mnie specjalnie wink. Bywa podobno niegrzeczna w przedszkolu- ale poważną rozmową stanowczym tonem dużo można z nią załatwić ( robię to ja) i sytuacja potem sie poprawia, a ja zresztą nie oczekuję tresowanej małpki i cenię to, że ma charakter.
    • aniasa1 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 22:46
      Ja mam tylko takie przemyslenia jak jestem zmeczona
      Robie sobie wtedy wyrzuty ze za pozno sie zdecydowalam ze teraz nie mam juz tyle sil.....
      ze jestem niepozbierana, ze do niczego sie nie nadaje, ale wystarczy 1 dobrze przespana noc, i kopniecie siebie w d... i od razu znajduje pomysl jak znalezc czas dla siebie.....
    • sandra246 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 25.01.11, 23:16
      dołanczam się nie jesteś sama. Bardzo kocham swoją córeczke ale też brakuje mi mojego życie sprzed ciąży. Najbardziej spontaniczności tak jak piszesz wszystko trzeba planować,i nawet jak się zostawia dziecko pod czyjąś opieką to cały czas myśli się o tym że trzeba wrócić. Z moim facetem też nie pamiętam kiedy spędzilismy czas tylko razem.
    • ridibunda Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 10:32
      Hm, jak tak co prawda nie mam w najmniejszym stopniu, moje macierzyństwo jest dla mnie szczęściem i zachwytem więc nie powinnam się wg. Ciebie odzywać - ale jak czytam, co napisałaś, to jedno mi się rzuca w oczy - przewija się tam cały czas słowo muszę... powinnam... trzeba...
      To chyba jakiś symptom naszych czasów, że robimy przy dzieciach coś, co się musi, powinno, trzeba, a nie to, co nas cieszy.
      Jeżeli wolisz leżeć na kanapie, niż iść na spacer, to leż. Cóż się takiego stanie, jak raz czy dwa czy trzy nie pójdziecie na spacer? Jak dasz dziecku kanapkę zamiast obiadu - cóż się takiego stanie? Nic się nie stanie również, jeśli puścisz mu telewizor, bo się źle czujesz inie chce Ci się nim zajmować. NiC! Tylko na forum są takie idealne mamy, co wszystko zawsze mają tip top, uwierzsmile
      Ja idealna nie jestem, krzyknę, postawię do kąta, wkurzę się itp. - ale zmęczenia macierzyństwem nie poczułam jeszcze nigdy, bo umiem wyluzować i wyzwolić się z tego "musienia".
      Ciesz się dzieckiem, patrz jak się uśmiecha, jak śpi ,jak Cię wita gdy przychodzisz po niego, i nie naginaj siebie tylko do jego potrzeb - Twoje potrzeby też są ważne, jesteście rodzina, a dla wszystkich członków rodziny powinny być te same prawa - nieprawda, że dziecko jest najważniejsze. Wszyscy jesteście ważni tak samo.
      Pozdrawiam, życzę dobrych myśli i dobrych rozwiązań tej sytuacji.
    • ka_siulek1 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 11:40
      A mnie sie wydaje że to jest kwestia nastawienia się. Ty po prostu tak masz. Dziecko wiele zmienia, ale tak jak napisał tu Camel - wiele można jak się chce. Spróbuj poprostu chcieć smile)) nie wiem gdzie mieszkasz, ale jest wiele miejsc gdzie można zostawić maluszka i iść na zakupy, czy do kina a że trzeba na czas wrócić - coż do pracy tez idziesz na czas tak??? Też chciałoby się rano pospać, a tu budzik dzwoni - to normalna sprawa. Mój synek tez wstaje rano i mnie woła, ale ja przeciągam moment pójscia do niego, wiadomo nie od razu Rzym zbudowano, wierz mi przyjdzie taki dzień że to Ty bedziesz chciała spędzić z dzieckiem czas a to ono sie wypnie na Ciebie. Nie wiesz co czeka Cie w przyszłosci...byc moze Tobie się odmieni. Wiesz wiele matek ta ma, bardzo wiele, ja również tak miewam, ale to są takie chwile, zaraz się ogarniam i byle do przodu smile)) mnie w takich sytuacjach nie ejst szkoda matek czy tatusiów, tylko wlaśnie dziecka, bo przecież ono na świat się nie pchało. Nie chciałabym aby mój synek dowiedział się keidyś jakim to był dla mnie ciężarem, Masz zdowe dziecko - dzięku za to i głowa do góry. Nie rób nic na siłe, postaraj sie zorganizowc czas tak aby to wam było miło, żyjemy w takich czasach ze możliwości jest bez liku. Mój właśnie oglada juz przez godzinę bajkę, a ja mam czas na spokojne wypicie kawy i klikanie tu. Pozdrawiam.
      • ancymon123 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 12:49
        To ze mną jest o wiele gorzej, bo wszystkie Wasze stosowane rozwiązania mnie nie satysfakcjonują sad Choćby jak puszcze tą bajkę to żałuje, że wyjść nie mogę. Dziś siedzę z małym w dom, bo trochę rano gorączkował (normalnie chodzę do pracy), on teraz zaczął oglądać, a ja myślę "co ja tutaj robię?" (w domu), czas marnuje. Tyle jest do zrobienia, zakupy, na pocztę iść, w pracy tez robota czeka... No i wydaje mi się, ze zamiast bajkę puścić powinnam się z nim bawić, czytać mu itp. To fakt, mam taki przymus z tyłu głowy, ta wielka ilość oczekiwań do matki idealnej i może to pogłębia kryzys.
        Podsumowując, na pewno ktoś mi wcisnął w głowę obraz matki idealnej, a po drugie gdybym chciała robić to co robiłam przed urodzeniem syna to czasu w tygodniu by mi dla niego już nie starczyło. Czy mam prawo do takiego egoizmu? Wg mnie nie. I dlatego jestem przygnębiona codziennością.
        Myślę, że za dużo sie mówi o rozkoszach macierzyństwa, a ukrywa sie starannie koszmarki z tym związane, no i potem jest, jak widzę, sporo rozczarowanych matek, popsutych związków itd. A najzabawniejsze jest to, ze kiedy sama mówiłam i mówię znajomym, że to nie sielanka to mnie wyśmiewają (będąc w ciąży), a potem płaczą w słuchawkę czy na gg, jak to jest nieciekawie. Każdej dziewczynie , która ma ciekawe, urozmaicone zajęciami i znajomymi życie odradzam poczęcie dziecka. Przynajmniej nikt mi nie zarzuci, że nie ostrzegałam smile Natomiast myślę, ze gdyby mnie kiedyś odradzano i tak bym się zdecydowała, nie wierząc w to co mówi smile smile
        • hellusia Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 13:18
          wiesz nie zrozum mnie źle może powinnaś udać się do psychologa?
          znajdź sobie inne zajęcie jeśli dziecko i ty jesteście w domu,
          ja mam dwójkę małych dzieci i nie jest łatwo zwłaszcza jak się ma aktywne życie zawodowe, ale zawsze stawiam priorytety - dzieci są ważne, owszem, ale najważniejsza jestem JA, jeśli ja jestem szczęśliwa to i moje dzieci też bo wtedy z przyjemością się nimi zajmuję, twoje
          dziecko podrośnie i będziesz znowu mogła robić to co lubisz, będzie miało swoich kolegów, zajęcia i jeszcze zatęsknisz za ty że już nie jest takie małe smile no chyba że urodzisz drugie co w twoim przypadku bym odradzała
          • ancymon123 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 11:31
            Absolutnie nie planuje drugiego dziecka smile
            Z ew. psychologiem poczekam do wiosny i zobaczę, czy mi "się poprawi" smile
            • myroad Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 29.01.11, 13:00
              A mi się wydaję że twoim największym problemem jest mąż właśnie.
              Jakby mi facet gadał że przez dziecko to nie jest już tak fajnie, że nawet jak coś robimy to i tak nie jest fajnie bo jest dziecko to chyba tez bym zwątpiła.
              Kto chciał bardziej tego dziecka Ty czy On ?
              Twój mąż zamiast organizować wam fajny czas w 3 to ciągłe marudzi że jest mu źle, tylko ciekawe czy chce mu się to zmienić czy tylko sobie tak gada w próżnie.
              Jesteś obciążona podwójnie. Przez dziecko ( tylko że ono dorasta i jest coraz fajniejsze i mniej absorbujące) i przez humory męża który obarcza Ciebie i dziecko za swoje nieciekawe, nudne pełne poświeceń życie.
              Ty przejmujesz jego myślenie że dziecko wam wszystko zepsuło a to nieprawda , to raczej spychologia winy na najsłabszego uczestnika rodziny który się jeszcze bronic nie umie.
              Związek może i był idealny przed jego pojawieniem, ale nie wiem czy mieliście okazje się sprawdzić w trudnych sytuacjach, kiedy byliście dla siebie wsparciem? kiedy jedno musiało coś poświecić dla drugiej osoby? Łatwo być ze sobą gdy w tle jest zabawa i beztroska , no i właśnie dlatego wiele związków psuje się " przez dziecko" bo dopiero na tym etapie kończy się sielanka a zaczyna monotonia, zmęczenie, opieka nad dzieckiem. Jeżeli związek ma solidne podstawy to przetrwa ten okres ,jeżeli bazował tylko na przyjemnościach to będzie trudno.


Pełna wersja