Mama rozczarowana macierzyństwem

    • minerwamcg Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 13:22
      Rozczarowana - nie, zmęczona i "przedzieciowana" - owszem, zdarza się.
      Nie mogę się doczekać opisywanych przez Was chwil, kiedy dzieciątko siądzie nad blokiem czy kolorowanką i zajmie się czymś, w czym NIE będę musiała uczestniczyć. Chwilowo jest małe, mamocentryczne, i najchętniej spędzałoby ze mną dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zasypia i śpi na szczęście samo - ale zdarzało mi się (często się zdarza!) liczyć godziny do pory pójścia spać smile
      • ewelajnawrocek a propos relacji z mężem.. 26.01.11, 13:30
        myslalam, ze to tylko u nas się tak bardzo popsuło..normalnie idealna para, kazdy zazdroscił jaki wspaniały mąż, ideał..faktycznie było super..do momentu kiedy sie okazalo ze nas synek jest skrajnym niejadkiem..i przez to nasze malzenstwo jest na skraju rozpadu. Zaczeło się od krzyków podczas karmienia, zwalania winy, ze znów się zrzygał, że znów nie zjadł, źle karmisz, ty źle karmisz itd, potem zaczęłam wstawac w nocy na zegarek zeby małego karmic na spiocha zeby mu rurę nie dali, wstawałam o 1 i 4ej a o 6 ej do pracy, mąż niby wstawał, ale zawsze zasypiał wiec znów kłotnie. Nigdy bym nie uwierzyła, ze malzenstwo moze sie rozpasc o taką rzecz..a synka ucze samodzielnosci od początku, mowie mu zeby teraz pomalował a mama bedzie w kuchni, jak mnie dlugo nie ma to przylatuje sprawdzic czy jestem, ja go wtedy odstawiac z powrtoem do pokoju, zapewniam, ze jestem i znow wychodze z pokoju, to jest kwestia poczucia bezpieczenstwa u dziecka.
        • ancymon123 Re: a propos relacji z mężem.. 27.01.11, 11:36
          U nas też od poczatku kłótnie "o dziecko", a teraz kiedy powodów do kłótni jest znacznie mniej już nie potrafimy się porozumieć, za wiele pretensji w nas zostało i eskalujemy wzajemną niechęć. A brak czasu, żeby spokojnie porozmawiac, pobyć razem oraz fakt, że "musimy być razem dla dobra dziecka" (ja tak nie mysle, ale mąż owszem) powodują ciągłą frustrację. No więc macierzyństwo mnie rozczarowało, bo zabrało mi prawo do własnych zajęć, na tyle na ile bym je chciała realizować (brak czasu) oraz rozwaliło mój związek.
          • leneczkaz Re: a propos relacji z mężem.. 27.01.11, 15:04
            Moim zdaniem na chwilę obecną jesteś na stanowisku "ja już nie chcę, dziecko popsuło, zabieram zabawki i idę do domu". A małżeństwo/ rodzina to ciężka praca! I uwierz mi nad małżeństwem trzeba pracować TAKŻE JAK SIĘ NIE MA DZIECI! Moja kuzynka rozwiodła się po 8 latach i dzieci nie mieli (jak pewnie 100000 innych par). I nie mogli sobie tak łatwo jak Ty zwalić na kogoś.
            Moim zdaniem to Ty masz problem i powinnać wybrać się sama a oddzielnie z partnerem na terapię, bo na tym etapie to spokojnie jeszcze możecie odbudować szczęśliwą rodzinę.
            Ja może jestem często obrażana za pozytywne wypowiedzi nt. mojej rodziny ale ja staram się patrzeć na nią optymistycznie. Na zalety a nie wady. A Ty się skupiasz na 'popsuł, zabrał, rozczarował'... Smutne to ...
            • lacitadelle Re: a propos relacji z mężem.. 27.01.11, 15:52
              leneczkaz napisała:

              > Moim zdaniem na chwilę obecną jesteś na stanowisku "ja już nie chcę, dziecko po
              > psuło, zabieram zabawki i idę do domu". A małżeństwo/ rodzina to ciężka praca!
              > I uwierz mi nad małżeństwem trzeba pracować TAKŻE JAK SIĘ NIE MA DZIECI! Moja k
              > uzynka rozwiodła się po 8 latach i dzieci nie mieli (jak pewnie 100000 innych p
              > ar). I nie mogli sobie tak łatwo jak Ty zwalić na kogoś.
              > Moim zdaniem to Ty masz problem i powinnać wybrać się sama a oddzielnie z partn
              > erem na terapię, bo na tym etapie to spokojnie jeszcze możecie odbudować szczęś
              > liwą rodzinę.

              Pierwszy raz się w 100% zgadzam z Leneczką, to się podpiszę smile

              Macierzyństwo nie rozwala małżeństwa, tak samo, jak obca kobieta/mężczyzna (w przypadku zdrady) - rozwalają je sami małżonkowie.

              A autorka wątku ma dziwne podejście do życia - chce spędzać czas bez dziecka, ale jak się jej podaje sposoby na to, to ona mówi, że tak nie zrobi, bo nie potrafi spędzać czasu bez dziecka. Ciężko komuś takiemu dogodzić, mam nawet podejrzenia, że takie osoby zwyczajnie lubią być nieszczęśliwe i wcale sobie pomóc nie chcą.
    • archeopteryx Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 13:24
      Ja nie jestem rozczarowana macierzyństwem bo w ogóle nie wiedziałam jak to będzie gdy Mała już się pojawi, nie miałam żadnych oczekiwań, po prostu postanowiłam przyjąć to z godnością i tyle smile Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jakoś ze wszystkim daję radę, nadążam w miarę. A oprócz tego z zaskoczeniem stwierdzam, że naprawdę udaje nam się kształtować i wychowywać bardzo fajne dziecko. Nawet ostatnio znajomi nasi, bezdzietni, stwierdzili, że jak już będą spodziewać się swojego to poproszą nas o korepetycje z tego jak zrobić żeby mieć takiego sympatycznego, otwartego i wesołego dzieciaka smile)) Faktem jest, że nasza Mała nie jest nadmiernie absorbująca, potrafi się zająć sobą.
      Natomiast wiem co masz na myśli pisząc o poczuciu osaczenia i powinności. Mam to samo i też mnie to frustruje. Nie ma swobody, spontaniczności, wszystko trzeba planować i faktycznie - pójście do restauracji z dzieckiem i bez... nie ma porównania. Nie da się zjeść i spokojnie posiedzieć w towarzystwie małej dziewczynki. Wkurza mnie również to, że załatwiam wszystko w biegu; pracuję na pełen etat odkąd Młoda skończyła 5 miesięcy, po pracy poginam do domu żeby zwolnić nianię i załatwienie poczty, pralni czy zwykłych zakupów nie jest już takie proste. Ale wszystko jakoś da się załatwić, czasem proszę nianię żeby została dłużej, czasem uzgadniam z mężem, że on szybciej wyjdzie ze swojej pracy. Mam czas na babskie zakupy, chociaż muszę to zawsze zaplanować i ustalić. Raz w tygodniu idę na basen. Co do imprezowania i życia towarzyskiego, na szczęście moja mama mniej więcej raz w miesiącu bierze Małą do siebie na noc i my wówczas mamy z mężem czas dla siebie i naszych znajomych. Zrezstą znajomi często wpadają do nas jak córeczka pójdzie już spać, więc życie towarzyskie prowadzimy dosyć bujne.
      Najgorsze jest wczesne wstawanie i brak możliwości porządnego wyspania się. To jest prawdziwy koszmar. I gotowanie obiadków. Ale i tak planuję drugie dziecko w przyszłym roku. Pozytywów macierzyństwa i w ogóle większej rodziny widzę znacznie więcej niż tych ciemniejszych stron.
      • sonrisa06 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 15:27
        Czytam i nie wierzę. To nie krytyka, po prostu nie sądziłam, że tyle jest mam rozczarowanych macierzyństwem, zmęczonych obowiązkami przy dziecku. Mnie moje dziecko uskrzydla, dla niej mogę góry przenosić. Wyjście/wyjazd bez niej to wyjście/wyjazd stracony. Poza tym ja siebie uważam za niezastąpioną, czyli uważam, że nikt nie jest w stanie zająć się moim dzieckiem równie dobrze jak ja. Nie lubię jej nikomu zostawiać, dla mnie wystarczające jest to, że pół dnia spędza w przedszkolu. Jak była maleńka i ktoś zabierał ją na spacer, to ja zamiast odpocząć (taki był cel) chodziłam od drzwi do okna i czekałam cała w nerwach, kiedy moja córeczka wróci, czy nic się nie stało idp. Teraz już mi trochę przeszło, ale w dalszym ciągu nie lubię powierzać komukolwiek (nawet dziadkom) opieki nad nią.
        Nie wiem z czego to wynika, może z tego, że ja od 16 roku życia pragnęłam mieć dziecko, ryczałam jak się jakieś w rodzinie urodziło, bo dlaczego to nie mnie się urodziło? Poza tym nigdy nie lubiłam knajp, dyskotek itp. Dla mnie to była strata czasu. Może jak się ponad 10 lat tak intensywnie czeka na dziecko to później nawet babrając się w kupie, albo wstając po 11 razy w nocy (tak wstawałam) słyszy się nad sobą chóry anielskie? I za każdym razem dziękuje się Bogu, że można się w tej kupie babrać i jest do kogo w nocy wstawać?
        • ridibunda Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 17:06
          Masz rację, Sonrisa. Ja też na dziecko czekałam dłuuugo, zdążyłam zaliczyć mnóstwo wyjazdów, wyjść, knajp i basenów bez dziecka i teraz stwierdzam ,że jednak bez dziecka nic nie ma sensu. Też mam teraz takie myśli jak Ty. Co jak pisałam już nie znaczy, że zawsze jestem milutka i uśmiechnięta.
          Ale to nie pomoże autorce wątku ,bo dziecko już jest i nie da się na nie czekać, bo już przyszło. Trzeba przestawić kryteria i na nowo poukładać hierarchię wartości pamiętając, ze moje potrzeby też są tak ważne, jak potrzeby dziecka. Nie wolno przeginać w żadna ze stron, ani poświęcać się dla dziecka, ani spychać go na margines.
          Ktoś napisał o psychologu - nie obraź się, ale może rzeczywiście warto? Może on pomoże poukładać nową rzeczywistość? Bo to chyba o tę straconą wolność chodzi, i chyba trzeba rzeczywiście zobaczyć, jak ta niby wolność może ciążyć, jaką pustkę można mieć koło siebie bez dziecka i rodziny, aby w pełni docenić to co się ma, żeby zauważyć, jakie się ma szczęście, że się masz do kogo spieszyć i do kogo wracać.
          Bardzo smutny ten Twój post, Ancymon. z całego serca życzę, żebyś znalazła radość w tym co masz.
          Pozdrawiam.
    • wolanka37 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 17:27
      Ja rozumiem zmeczenie, mam dwóch chłopców (7 i 3) i zdaję sobie sprawę z wyzwań macierzyństwa. Ale u autorki wątku chyba o coś innego chodzi, ona chce być gdzie indziej. To taki paradoks ludzkiej natury. Jesteś panną chcesz być mężatką, jesteś mężatką tęsknisz do tego, co przed ślubem. Ja tak tez sobie myslę, ze można też spróbować zaakceptować istniejący stan rzeczy, pogodzić się z faktem, że życie ma etapy, zaistnieć jako rodzina, a nie tylko mąż i żona.warto też zobaczyć, wartośc tego, że mam dziecko, że mam zaszczyt obserwować jak rozwija się drugi człowiek, to tajemnica, kim będzie. Dla mnie ten element to kwintesencja macierzyństwa, coś tworzymy to wspaniałe. Ale muszę przyznać, że zajęło mi sporo czasu takie pogodzenie się z nową sobą, bo rodzicielswo, jak każda inna wartośćowa, twórcza praca jes maksymalnie wyczerpująca i narażona na porażki. Ja daję sobe prawo do porażek i błędów, nie słucham nawiedzonych babć i wszelkich "kur domowych", zawsze zadowolonych z "dzieciątka". Wiem, że moja rodzina jest najważniejsza, ale nie jestem tylko matką. Ja umawiam się z mężem i wychodzę z domu, czasami jedziemy gdzieś razem, bez dzieci i tyle( zostawamy z dzadkam). Jak wydzwaniają, wyłączam telefon. Pozdrawiam
      • katrina73 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 17:38
        ja powiem tak:chociaż mam ochotę czasem urwisa udusić wink po 12 nocnych godzinach pracy rano marzę tylko o spaniu a mogę o tym zapomnieć,to kocham go nad życie i nawet przez 1 sekundę nie żałowałam,że go mam smile

        https://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44jc9z019o2.png
    • bacha1979 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 17:34
      Nie nie mamy tak. Miewam dni, że jestem zmęczona (zazwyczaj wiąże się to z pmswink i mam powyżej uszu wszystkiego, ale mam męża który angażuje się w wychowanie dziecka, więc luz.


      Oprócz tego Mała chodzi wcześnie spać (inna sprawa, że wcześnie wstaje;/) zatem wieczorami mam czas dla męża/na czytanie/internet/ spanie,a to ostatnie też ważne. Jak jestem niewyspana od razu robię się drażliwa i przykra dla otoczenia.


      Pracuję więc mam kontakt z dorosłymi ludźmi, lubię swoją pracę więc chodzę tam z przyjemnością.


      Wyjścia we dwójkę akurat nieczęste- mój mąż jest domatorem, ja się robię coraz bardziej domatorem, nie mam ciśnienia. Jeśli chcemy- nie ma problemu - mam fajnych teściów (rodzice moi aktywni zawodowo) bez problemu zostają z Małą.


      Za to bywa, że chodzę gdzieś sama bez męża, bez wyrzutów sumienia bo Mała pod super opieką swojego taty a mojego męża.


      Dziecko nie choruje, tzn. choruje mało, dość proste w obsłudze, choć miewa fazy wiszenia na mnie itp. Macierzyństwo naprawdę przynosi mi coraz więcej satysfakcji i nie skłamię jeśli powiem, że coraz bardziej kocham moje dziecko.

      Myślałam, że Twoje jest młodsze, miałam Cie pocieszyć, że jeszcze chwila i będzie fajniej. Ale on spory chłopak w bardzo fajnym wieku... Zresztą ja co chwila odkrywam, że moja Mała ma fajny etap...
    • mikams75 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 20:03
      tez mnie nachodza takie mysli, chodze do pracy odpoczac wink Gorzej bylo jak bylam w domu
      okres ci sie zbliza? wink spadek nastroju?
      spoko, podejrzewam, ze kazda ma takie dolki i takie mysli...
      z tym ze ja nie mam babc do pomocy a maz wraca poznym wieczorem.
      Ale tez mi brakuje wielu rzeczy, ktore kiedys moglam robic.
    • czaarodziejka Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 20:48
      Hm a ja akurat tak nie mam.co absolutnie nie znaczy,że nie rozumiem iż można tak czuć i nie ma w tym nic złego.Myślę, że trzeba jednak skorzystać z porad dziewczyn, jak piszą powyżej.Skoro czasem z mężem możesz zostawić dziecko,to przygotuj wszystko tak,aby nie dzwonił.Może na kartce wypisz-co,kiedy podać dziecku do zjedzenia i już.A sama mykaj po pracy w piątek na zakupy,z koleżankami na piwo itp. Rano też dyżur mąż,bo trzeba odespać.Twój synek jest już duży,więc dlaczego nie zostawić go z babcią np. na weekend i zadbać wtedy o związek? Wyjechać gdzieś, w góry,nad morze,tak "prawie" spontanicznie". Akurat brak czasu na pielęgnowanie związku też mnie martwi.Bo nawet,jak dziecko ładnie śpi,to wieczorem jesteśmy już zmęczeni, w weekend nadrabiamy obowiązki w domu czy coś załatwiamy.Ale teraz sobie mówię,że po 2 porodzie,jak już "wrócę do rzeczywistości" to nie pozwolę,aby związek był zaniedbany.Może w moim podejściu pomaga mąż,który jakoś bezproblemowo zajmuje się dzieckiem?Jak chcę wyjść popołudniu to uprzedzam i po prostu idę, wiem,że w domu jest wszystko ok.Z dzieckiem bawić się lubię.Nawet teraz mi szkoda,że jestem już taka niemobilna i nie moge tak wywijać z młodą,więc czekam,kiedy po porodzie ją wytarmoszę i naprzytulam,popodrzucam itp.Bo teraz na "samolot: to do taty biegnie.Lubię też wypady z dzieckiem.Na zakupy czy gdzieś.Jak jej nie ma,to jakoś tak spokojnie jest.Jest taka pocieszna.i dodam,że nie jest "córeczką mamusi"smile Uwielbia babcie,tatę i ciocie z którymi może się bawić.Mama wtedy nie istnieje.
      Spróbuj jednak podpiąć jakoś pod siebie coś z rad, jakie tu uzyskałaś.Może np. piątkowy wieczór bedzie tylko dla ciebie i męża?
    • lilly811 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 21:12
      Ja też tak nie mam- i nie chodzi tu o to,że nie chcę do tego się przyznać. Może złożyło się na to szereg czynników tj- bardzo długo starałam się o dziecko, wybawiłam się już, mam 30 lat i jak dotąd trafił mi się super extra egzemplarz- taki, że chcę mieć jeszcze takiego jednego! smile nie chodzę zaniedbana- wręcz przeciwnie dostałam odchył w drugą stronę- mam czas aby zadbać o siebie- zrobiłam sobie nawet botoks i makijaż permanentny. Dziś od rana byliśmy z młodym w 3 centrach handlowych i oboje zadowoleni wróciliśmy na obiadek smile ale to pewnie też kwestia dziecka- gdy myję głowę moje bawi się samochodami- nie wiem...przecież jak nie masz ochoty to nie musisz wyjść z nim na spacer- ja nie wychodzę jak mi się nie chce, jak nie masz ochoty gotować to daj słoiczek- nic mu się nie stanie, ja nawet czytam sobie książkę- dziecko po mnie łazi i tyle, a na zakupy wolę chodzić z dzieckiem niż z mężem smile
    • jamamasynka Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 26.01.11, 22:43
      Ja nie jestem rozczarowana macierzynstwem bo dokladnie wiedzialam na co sie pisze i tak jest w rzeczywistosci, a jest ciezko, tym bardziej ze ze mnie zawsze leniuch byl. Zmeczona jestem nie fizycznie ale psychicznie....np. teraz maly chory od kilku dni i znosi to super a ja sie martwie bo to lek trzeba zaraz wcisnac itd. Nigdy nie pociagala mnie mysl posiadania malego dziecka ale zawsze chcialam miec dzieci w wieku szkolnym, tak od 7 roku zycia w gore. Chcialabym miec taka wiez jaka mam z moja mama do dzis. Wiec czekam dzielnie az urosnie--choc z drugiej strony wcale nie chce sie zestarzec. No i nasze zycie bylo juz bardzo nudne przed urodzeniem mlodego---praca,dom,praca,dom, zakupy, spanie....a teraz uciech sto. My mieszkamy zagranica i bez mlodego spedzilam w ciagy ostatnich 15 miesiecy moze z 5 godzin, wiec jak tylko zaczyna mnie bolec glowa od natloku zycia codziennego....biore paracetamol ... i dalej dzielnie czekam az wyrosnie...
    • oskar198 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 11:15

      super post, nic dodać nic ująć-mam dokładnie tak samo
      pozdrawiam i cieszę się, że nie jestem sama
    • puszka_pandory1 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 19:51
      Jakkolwiek niewiarygodnie to teraz brzmi, to pamiętajcie, że nadejdzie dzień, w którym z rozrzewnieniem i łezką w oku będziecie wspominać czasy, gdy Wasze bąble zabierały Wam każdą wolną chwilę, były mega absorbujące, nie chciały spać same w łóżeczku, jeść kaszki itd., itp. Sama jestem mamą 21-miesięczniaka, pracującą na cały etat i zastanawiającą się, czy okres wczesnodziecięcy da się przeżyćsmile Jestem zmęczona non-stop, niewyspana i nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam czas dla siebie. Chwilami naprawdę mam dość i też myślę, czy ja aby na pewno powinnam mieć dziecko. Bo niestety nie należę do przesadnie cierpliwych, wszystko wytrzymujących (np. walenie pokrywkami o płytki kuchenne) i pełnych poświęcenia (no chyba, że chodzi o zdrowie mojego dziecka). Wiem jednak (i tym się pocieszam), że ten okres kiedyś się skończy, że trzeba zacisnąć zęby i jakoś to znieść oraz zrobić wszystko, by stworzyć z dzieckiem więź opartą na przyjaźni. To jest mój priorytet. Mam nadzieję, że mi się to uda i dzięki temu nie spędzę ostatnich chwil życia w Domu Starców wink
      • manala Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 27.01.11, 20:59
        nie jestem rozczarowana i kocham młodą bardzo ale fakt faktem udusić czasem miałabym ochotę ; )
        też brakuje mi chwil kiedy jestem sama - czekam do września (młoda idzie do przedszkola) i mam nadzieję, że wtedy się trochę zmieni - będę mogła połazić po sklepach bez "ogona" lub ciągłego patrzenia na zegarek
        dla mnie najtrudniejszy był pierwszy rok życia córki - wisiała bowiem ciągle na cycku, mało spała i wymagała ciągłej uwagi
        w miarę rozwijania się jej zdolności komunikacyjnych zaczynało być łatwiej (przynajmniej wiedziałam o co jest awantura wink)
        obecnie młoda ma prawie trzy lata - fajnie się rozwija jednak nadal mało zajmuje się sobą
        nawet jak zapuszczę bajki i siądę do laptopa co chwilę przychodzi i mówi "postaw już ten kompetor" po czym włazi mi na kolana, schodzi, włazi, mówi coś do mnie non-stop
        to gadulstwo (choć urocze) chyba najbardziej mnie czasem męczy (bo czasem wręcz uwielbiam ciszę...)
        młoda ma bujną wyobraźnię i wymyśla ciągle jakieś zabawy, które mega mnie nudzą (ileż można lalek zbadać, tudzież ile razy można wyprowadzać psa pluszka na spacer...gry na razie odpadają bo córka nie znosi narzucanych zasad i generalnie zawsze ma swoją "koncepcję" zabawy, której ja nie potrafię ogarnąć
        klockami trzeba się bawić z nią, modeliną też, rysuje mega szybko (paziu-maziu) więc nie ma mowy o odpoczynku w tym czasie
        najbardziej lubię chodzić z młodą na spacery ale zimą jest z tym gorzej (tym bardziej, że ma fazę antyspacerową)
        właściwie od 3 lat jestem albo w pracy albo z córką, młoda spędziła tylko jedną noc bez nas (nie bardzo mamy gdzie ją zostawić wink)

        z jednej strony chciałabym aby córka miała rodzeństwo - z drugiej wiem, że to durny pomysł bo jeśli przy jednym dziecku czasem puszczają mi nerwy to chyba nie powinnam się decydować na drugie

        dziwne to - zawsze marzyłam o dziecku a teraz jak juz je mam to mnie męczy i głupia zamiast się cieszyć to jestem ciągle poddenerwowana i niezadowolona
        • puszka_pandory1 Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 28.01.11, 19:34
          "dziwne to - zawsze marzyłam o dziecku a teraz jak juz je mam to mnie męczy i głupia zamiast się cieszyć to jestem ciągle poddenerwowana i niezadowolona"

          Chyba jednak nie jest to takie dziwne, skoro ja czuję dokładnie to samo i założę się, że nie jesteśmy w tym odosobnionesmileKażda z nas kocha swoje dzieci, ale jesteśmy tylko ludźmi. Pomijając fizyczne zmęczenie mamy też jeszcze swoje potrzeby, zainteresowania, które na pewien czas musiały odejść w zapomnienie. Teraz sukcesem jest, gdy synek (21 mies.) "pozwoli" mi zjeść spokojnie śniadanie nie sięgając w jego trakcie po mój kubek z gorącą kawą czy nie wchodząc mi na kolana po to, aby ściągnąć z kanapki pomidora, którego i tak nie zje. Nie uwierzę, że jest kobieta, która czasem nie chciałaby się cofnąć do czasów sprzed ciąży. Dzieci to wielka radość, ale początki nie są łatwe i te pierwsze lata to istna szkoła przetrwania wymagająca od matki balansowania między zapewnieniem dziecku wszystkiego, co potrzebuje, dbaniem o dom i byciem wydajną w pracy. To zadanie jeszcze bardziej komplikuje się, gdy malec np. nie śpi dobrze w nocy...
          Bardzo chciałabym, aby syn miał rodzeństwo, ale szczerze przyznaję, że nie mam ochoty po raz kolejny mieć wyjętych kilka lat z kalendarza. Po prostu nie. I chylę czoła przed matkami trójki-ba, nawet dwójki dzieci (zwłaszcza rok po roku)
          • ridibunda Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 28.01.11, 21:01
            to cytat: Nie uwierzę, ż
            > e jest kobieta, która czasem nie chciałaby się cofnąć do czasów sprzed ciąży. -

            To uwierz.
            Mi trudno uwierzyć do dziś, że są osoby, które wmawiają innym, że ich uczucia nie istnieją. Ja bym się nigdy do czasów sprzed ciąży wrócić nie chciała. Przede wszystkim - nie uogólniajmy, szanujmy się nawzajem i jeśli jakaś część wypowiedzi innych nie zgadza się z naszymi myślami, to pomimo to nie wmawiajmy tym innym, że kłamią, ok?
    • an_ni Re: Mama rozczarowana macierzyństwem 29.01.11, 16:47
      tez tak mam, ale moja corka ma 5 lat i ja zdaje sobie coraz bardziej sprawe ze za jakies 5 lat ona nie bedzie mnie juz potrzebowala non stop i to ona bedzie uciekala przede mna do swojego pokoju, do swoich zajec, do kolezanek
      dlatego musze sie starac teraz zeby byla wiez miedzy nami
      sama z siebie sie nie wezmie
      staram sie wygospodarowac czas dla siebie, calkiem duzo tego czasu mam, ale nie moge zapominac o dziecku i jednak spelniac jej potrzeby albo wrecz wymyslac wspolne zajecia co jest dla mnie meczace, bo zakupy czy wyjscie do knajpy z dzieckiem to dla mnie wyjatkowo meczace zajecie. co innego jesli ide tam z osoba dorosla.
      nie lubie sie z dzieckiem bawic, mam napad ADHD jesli musze zasiasc do zabawy z 5 latka wink
      za to moj maz zachowuje sie jak typowa matka polka i poswieca sie dziecku w 100%
Pełna wersja