sowa_hu_hu
26.01.11, 19:59
Wróciłam z wywiadówki...
Dowiedziałam sie ,że mój 7dmio latek bardzo pogorszył sie pod względem zachowania

Rozpiera go energia ,jak zadzwoni dzwonek to on jest pierwszy na korytarzu ,szaleje ,nie słucha pani ,podobno dzieci sie na niego skarżyły , zamiast śpiewać piosenki to on je wręcz wykrzykuje tak ,że robi się purpurowy na twarzy... reszty co usłyszałam nie pamiętam

Niestety podejrzewam, że ma to związek z jego ojcem ,którego nie widział od 8 miesięcy... dopiero jakieś 2 tyg temu pierwszy raz od tego czasu z nim rozmawiał i to na zasadzie takiej ,że ojciec został nie jako przymuszony do tej rozmowy przez swoją matkę ,która zwyczajnie zadzwoniła do niego i wetknęła młodemu słuchawkę... oczywiście tatuś obiecał dziecku że przyjedzie... oczywiście nie zjawił się ,nie zadzwonił... mały przeżył to strasznie
płakał ,krzyczał że dla swojego taty jest nikim ,zerem... że inni w klasie mają swoich ojcow tylko nie on... płakał tak starsznie, że modlił sie cały czas aby tata w końcu sie pojawił...
no i zaraz znowu będe ryczeć

uwierzcie , że pęka mi serce........................................... jestem totalnie bezsilna.....
I teraz co mam robić? Nie chce aby to jego zachowanie poszło w jeszcze gorszym kierunku ,nie chce żeby został odtrącony ,żeby przestał być lubiany...
Chyba wybiorę sie jednak do psychologa... kiedyś już mieliśmy iść ,ale tatuś akurat sie pojawił ,i ja w swej naiwności uwierzyłam po raz kolejny ,że tym razem będzie ok... ale ten pieprzony mitoman znowu olał swoje dziecko, i tym razem to już chyba na dobre...