konwalka
28.01.11, 19:50
Miałam dzisiaj sen nocy zimowej
Piękne miasto, cudo, połozone nad rzeką, która w centrum samym uchodzi do oceanu
Dookoła zamki i góry, malownicze domki
W tym miescie ja i jeszcze kilka kobiet z moje rodziny, a wśród nich moja mama i niezyjąca juz babcia
Generalnie chodzi we śnie o to, że ukochany Carroll pisze książkę w tym czasie, gdy my jesteśmy w miasteczku
Wydarzenia powstają na bieżąco, symultanicznie do naszej babskiej wędrówki po mieście
Dowadujemy się tego, co bedzie w książce patrząc na to, co nam się przydarza.
A nam nie przydarza się nic
Chodzimy wśród tego porażającego piękna.
I jest nas coraz mniej
Po jednej, dwie, gubimy się w gąszczu uliczek
Nagle zaczynam rozumieć, że akcja książki zmierza do tego, by rozbić naszą rodzinę.
Nie wiem, jaki będzie finał. I tylko narasta niebezpiecznie szybko nastrój niepokojącego niedopowiedzenia, tajemnica sie po prostu wynurza zza zakrętów
Jest jak u Carrolla- lepiej nie być samemu w domu, kiedy się czyta
Wiadomo tylko, że coś się stanie...
Sen był srebrny, ale straszny
A rano musiałam obudzic się spokojna, bo jechaliśmy ze starszym synem do szpitala na ekstrakcję w całkowitym znieczuleniu
Ponieważ taka już ze mnie matka, co to umiera ze strachu przy anginach dzieciaków, jak rozumiecie, sen mi nie dopomógł szczególnie.No, ten typ.Jak będę umierać, to moim głownym problemem będzie to, czy Olaf i Mikołaj nie ubiorą się za lekko na pogrzeb
Pojchalismy, a ja z tyłu głowy miałam magiczne miasto i dziwny nastrój wielkiego Być Może.
Poszło ok

Zębów niet, wróciliśmy i staramy się uczynić dzień narkozy przyjemnym dniem specjalnych przywilejów.
Bałam się jak cholera
Teraz poczekam aż dzieci zasną i ja się chyba troszke znieczulę