plucha
01.02.11, 14:18
Na ogół większość forumowiczek zeznaje, że facetów ma nierozpuszczonych albo co najmniej na dobrej drodze do wdrożenia do odpowiedniego drylu... Ciekawe ile z tego jest prawdą

A ja na przekór powiem, że mam faceta tak rozpuszczonego, że raczej nikt go nie przebije

Mój facet:
- nie umie kompletnie gotować i nic zrobić w kuchni (jak jest sam, to je suche bułki i zimne parówki, bo nawet zrobienie ich na gorąco jest dla niego zbyt skomplikowane),
- mało że nie gotuje - trzeba mu podać pod nos wszystko, nie tylko obiad, ale nawet szklankę herbaty i np. ukroić ciasto, bo sam sobie nie weźmie. Potrafi czekać głodny na mój powrót z pracy, bo nie umie wyjąć z lodówki garnka z zupą i podgrzać ją
- nie umie robić zakupów do domu, nawet z kartki, bo zawsze coś pomyli (np. kupi płyn do mycia naczyń zamiast płynu do prania albo odwrotnie). Umie kupić tylko karmę dla psów i kotów

,
- nie umie i nie jest w stanie się nauczyć uruchamiania pralki, o właściwym segregowaniu rzeczy do prania i ich rozwieszaniu, składaniu czy prasowaniu nie wspominając,
- nigdy nie kładzie na miejsce czy do kosza z brudami zdjętej z siebie odzieży - przeważnie zostawia rozwieszoną na oparciach foteli lub na stojaku w garderobie. Warstwami, które narastają, aż do zdziwionego pytania : to ja już nie mam czystych dżinsów/koszuli/ bluzy ???
Dziwne może, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłam

Tylko czasem się wkurzam, tak pro forma