a propos wątku o rozpuszczonych facetach...

01.02.11, 14:18
Na ogół większość forumowiczek zeznaje, że facetów ma nierozpuszczonych albo co najmniej na dobrej drodze do wdrożenia do odpowiedniego drylu... Ciekawe ile z tego jest prawdą smile
A ja na przekór powiem, że mam faceta tak rozpuszczonego, że raczej nikt go nie przebije smile
Mój facet:
- nie umie kompletnie gotować i nic zrobić w kuchni (jak jest sam, to je suche bułki i zimne parówki, bo nawet zrobienie ich na gorąco jest dla niego zbyt skomplikowane),
- mało że nie gotuje - trzeba mu podać pod nos wszystko, nie tylko obiad, ale nawet szklankę herbaty i np. ukroić ciasto, bo sam sobie nie weźmie. Potrafi czekać głodny na mój powrót z pracy, bo nie umie wyjąć z lodówki garnka z zupą i podgrzać ją smile
- nie umie robić zakupów do domu, nawet z kartki, bo zawsze coś pomyli (np. kupi płyn do mycia naczyń zamiast płynu do prania albo odwrotnie). Umie kupić tylko karmę dla psów i kotów smile,
- nie umie i nie jest w stanie się nauczyć uruchamiania pralki, o właściwym segregowaniu rzeczy do prania i ich rozwieszaniu, składaniu czy prasowaniu nie wspominając,
- nigdy nie kładzie na miejsce czy do kosza z brudami zdjętej z siebie odzieży - przeważnie zostawia rozwieszoną na oparciach foteli lub na stojaku w garderobie. Warstwami, które narastają, aż do zdziwionego pytania : to ja już nie mam czystych dżinsów/koszuli/ bluzy ???

Dziwne może, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłam smile Tylko czasem się wkurzam, tak pro forma smile

    • donnasanta Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 14:25
      Tak, wszystko u nas sie zgadza, z tym, ze moj potrafi cos ugotowac, ale tylko wtedy kiedy mu sie chce, czyli kilka razy w roku. Sam sobie takze nalozy jedzenie i zrobi kanapki, jajecznice ecc.
      Czyli co? Nie jest rozpieszczony na maxa? Chyba kurcze jest...
    • sadosia75 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 14:37
      Konflikt z pralka to i moj ma. Tak samo z suszarka. Konflikt narastal az suszarka odmowila wspolpracy nawet ze mna. wiec musielismy ja eksmitowac.
      Zelazko tez jest w konflikcie z mezem. Gotowanie hmm.. lepiej zeby nie gotowal. Pozatym ja bardzo lubie gotowac.
      Zakupy po latach praktyki wychodza jako tako. Czasem ma problem ze zrozumieniem przekazu typu " maslo" i przynosi mi margaryne. mleko tez jest problemem. przynosi tluste a ja wole lzejsze. o czym wie. problem sie rozwiazal dopisuje mleko w zoltym opakowaniu.
      Z kolei wiecznym wrogiem mojego meza jest wieszanie prania. trenuje to fakt. doceniam smile ale jak powiesi pranie to nie ma zmilujuncertain wszystko pomietolone, wygniecione, byle jak i majtki na samym wierzchu co by sasiedzi mogli ogladac nasza bielizne.
      za co fantastycznie wiesza firanki i zmywa naczynia smile
      • sanciasancia Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 20:39
        Jeden z moich kolegów z pracy twierdzi, że jest w stanie oprogramować każde urządzenie, ale logiki zaprogramowania pralki na odpowiednie pranie i wysyłania faksu nie jest w stanie pojąć.
        • sadosia75 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 12:05
          Moj maz twierdzi, ze sa ludzie stworzeni do obslugi pralki i stworzeni do tego zeby nie obslugiwac tego dziela szatana big_grin
          I o dziwo potrafi np. obslugiwac piekarnik ( a tam trzeba troche poprzyciskac, i nakrecic pokretelkiem ) ale pralka to juz dla niego dzielo szatana
    • anika772 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 14:51
      No, współczuję. Wnioskuję że JAKOŚ Ci to wynagradza, sądząc po liczbie uśmiechniętych buziek.
      • quelquechose Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 14:56
        Wynagradza - JEST! wink
    • lejla81 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:10
      A dzieci macie?
      • default Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:22
        Właściwie to nie mamy, bo córka jest dorosła i mieszka od ponad 8 lat osobno.
        Za to mamy 5 psów i 4 koty.

        • mallard Oj Default! 01.02.11, 15:44
          Zapomniałaś przelogować się na tamten nick, ale wtopa! wink
    • lola211 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:17
      Ciekawe ile z
      > tego jest prawdą smile

      Ja nie klamiesmile.U mnie facet wykonuje duzo wiecej niz najprostsze czynnosci- nie musze sie martwic ani o obiad ani o poziom oleju w samochodzie.No wszechstronny jest.
    • shellerka Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:30
      mój ma to samo, z wyjątkiem zakupów - te robi idealnie.
      i o dziwo, jego umiejętności nagle się ujawniają, kiedy wyjeżdżam, albo chce mi sprawić przyjemność (wtedy potrafi posprzątać mieszkanie - oczywiście powierzchownie czyli pochować graty i powkładac naczynia do zmywarki)

      a tak to wypisz wymaluj twój - ja uważam, że to męskie wink
    • marzeka1 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:35
      Ale ty, plucha, chwalisz się czy żalisz??? Bo dla mnie taki chłop, jak to opisałaś, jest zwyczajnie życiowo upośledzony.
    • kropkacom Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:39
      > Ciekawe ile z tego jest prawdą smile

      Chyba każdy musi sobie odpowiedzieć za siebie big_grin

      Nie mam rozpuszczonego. Chociaż u nas nie ma żołnierskiego drylu. Jak raz kupi coś źle to najwyżej chwilowo mnie szlag trafi ale nie oceniam tego jako ogólnej wady.
      • iuscogens Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 15:58
        Ja bym z takim mężem zwariowała, szczerze. Mój pochodzi z domu, w którym wszystko robiła jego mama, w kuchni panowała niepodzielnie, a pralnie robily krasnoludki wink i mąż miał dobre zadatki na takiegofaceta jak opisujesz, ale trafił na mnie wink teraz umie gotować ( i lubi wink, sprzątać, nie ma żadnego problemu z takimi okołodomowymi rzeczami. Ostatnio jak sam zaszył sobie rozdarcie na ulubionej kurtce (wiem, że to nic wielkiego, ale był z siebie dziko dumny) stwierdził, że : "Leniwa żona to dla męża błogosławieństwo" wink
        Jestem więc leniwą żoną i dzięki temu mój mąż nie należy do gatunku rozpuszczonych wink
    • aandzia43 Uwielbiam facetów za ich spryt ;-) 01.02.11, 16:55
      Czy jest upośledzony, czy aż tak cwany, że zrobił z ciebie upośledzoną?

      Mój pewnych czynności nie lubi, gubi się w nich i w związku z tym ma problemy w działaniach długofalowych bazujących na tych czynnościahc. Nie lubi sprzątać, więc kiedy mieszka sam ma zazwyczaj bałagan, a często brud. OK. Ale to nie znaczy, że sprzątać nie potrafi i że nie robi tego, kiedy jest taka konieczność, czy kiedy przyjdzie mu stanowić jeden z elementów systemu. Mieszkając ze mną odrabia swoją działkę sprzątania bez entuzjazmu, ale dość solidnie. Poza tym stara się sprzątać po sobie na bieżąco. W związku z jego awersją do tych czynności jest to działka niewielka - nikt nie zamierza się znęcać nad biedakiem. Intensywniej wykorzystuję go na tych odcinkach, gdzie działa z większym naturalnym upodobaniem. To zresztą logiczne. Po co więc w ogóle sprząta? Ano po to, że ja nie mam zamiaru robić za niego wszystkiego w tej materii, bo zwyczajnie nie mam zamiaru się zarzynać, a tak się to kończy, gdy druga strona jest kompletną kaleką. Nie mam zamiaru zbierać za nim z podłogi gaci i skarpet, samotnie co sobotę jechać kibel, czy wracając do domu z wczasów zastać białe robaki w zlewie i skały osadowe w wannie.

      Reasumując: poszczególne czynności domowe nie są szczególnie skomplikowane. Średnio bystry człowiek płci wszelakiej bez problemu jest w stanie wykonywać je w podstawowym zakresie. Lubi czy nie lubi. Jeśli nei lubi trudno go, rzecz jasna, zmuszać do zajmowania się nimi w dużym wymiarze lub często. Po co męczyć człowieka. Ale żyjąc w stadzie wypadałby wykazywać się przynajmniej tym minimum i nie zwalać całego ciężaru na bliźniego.

      P.S. Ja nie lubię zmywać naczyń, chłop zmywa bez wstrętu (tweirdzi, że nawet lubi). W związku z powyższym on robi to często, ja rzadko. Ale nie wmawiam mu, że nie potrafię i nie wzdragam się na widok gąbki i płynu "Ludwik", a pozostawiona sama w domu na całe tygodnie nie zakładam w zlewie wytwórni broni bakteriologicznej. I nie pozwalam wmówić sobie, że facet nie jest w stanie odgrzać sobie zupę, zaparzyć herbatę, sprzątnąć gacie z podłogi i że nie wie, jak działa odkurzacz, nawet jeśli żaden z niego kucharz czy pokojówka.
    • lykaena Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 17:16
      To kaleka jakaś a nie facet...
      A skąd ty go wzięłaś ? Z jajka się wykluł i tak d razu nic nie umiał ?

      Nie będę się tu rozpisywała co mój mąż potrafi, bo to nie wymaga podkreślania, jest człowiekiem dorosłym, samodzielnym zdolnym do funkcjonowania w społeczeństwie,domu,rodzinie.

      Ale moja koleżanka ma takiego gnuśniaka - nic nie robi tylko jęczeć potrafi.
      Za każdym razem jak u niej jestem to on jest w tzw gaciach i leży -czasem śpi, ale głównie po prostu leży i jęczy, że coś by zjadł, ze by się piwa napił, żeby przyszła i wcisnęła mu spację w kompie lub włączyła nowy film/grę, zresetował kompa czy coś tam, bo jemu się wstawać nie chce.

      To wstrętne obleśne wcielenie Kiepskiego - a pomyśleć, że na ich ślubie wydawał mi się taki męski,przystojny, fajny - jego domowe oblicze zmieniło ten pogląd.
    • 18_lipcowa1 chwalisz sie czy żalisz? 01.02.11, 17:24
    • barbaraonly Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 18:04
      Tak jakbym czytalam o swoim ojcu. Przysieglam sobie, ze nigdy nie rozpuszcze tak swojego meza jak moja matka rozpuscila ojca.
      Ale to chyba trzeba lubiec, moja matka nigdy sie na to za bardzo nie skarzyla.
      • wuika Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 08:36
        Myślę, że to rodzaj zboczenia - uczynić faceta ubezwłasnowolnionym w domu. Jak on przeżywa jakiekolwiek wyjazdy kobiety, która go obsługuje absolutnie zawsze? Wraca do mamy?
        • nanuk24 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 19:06
          No co Ty opowiadasz. Taka zona swojego biednego misia samego w domu nie zostawi, bo jeszcze zacznie sie bawic zapalkami nie daj bog!
          • wuika Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 03.02.11, 10:13
            A jak dostanie zawału? Albo lepiej - z zawałem wyjdzie ze szpitala i ugotuje. A jak jej się połamią wszystkie kończyny, to co? suspicious Gipsu nie ścian nawet jadł nie będzie, bo nie da rady big_grin
    • lily.m Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 19:15
      Ciekawe co będzie, jeśli nie daj Boże, umrzesz przedwcześnie, zostawiając takiego męża z dziećmi (zakładam że osoby na tym forum posiadają potomstwo)?

      A jeśli nie będziesz dała rady/miała czasu, np. wskutek choroby/innych przyczyn zajmować się domem i usługiwaniem? Wiem, że wtedy nie jest już tak zabawnie.

      Ostatnio zmarł mój kuzyn, którego żona musiała, mimo 80 lat na karku, spełniać zachcianki męża i skakać koło niego. Po jego śmierci, widać było, fizycznie, że kobieta w końcu trochę odzipnęła.
      • aandzia43 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 19:26
        lily.m napisała:

        > Ciekawe co będzie, jeśli nie daj Boże, umrzesz przedwcześnie, zostawiając takie
        > go męża z dziećmi (zakładam że osoby na tym forum posiadają potomstwo

        Obarczy odpowiedzialnością za funkcjonowanie domu najstarszą córkę.
      • rosapulchra-0 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 04:39
        wyjątkowe sytuacje zmuszają do działania i wtedy okazuje się, że chłop wcale, ale to wcale taki rozpuszczony nie jest smile

        mój się nauczył gotować, sprzątać, prać, prasować i robić wiele innych rzeczy, gdy przez jakiś czas był zupełnie sam i nie ma przebacz, samo się nie zrobiło, a już całkowicie okazał się nie tylko samodzielny, ale bardzo dobrze dający sobie radę w prowadzeniu domu i opieką nad naszymi dziećmi, gdy na kilka miesięcy trafiłam do szpitala, oczywiście cały czas pracował, regularnie mnie odwiedzał, wymieniał moje rzeczy, generalnie dbał o nas smile
    • ally Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 19:56
      już chciałam napisać, że to troll, a tu proszę - okazuje się, że więcej forumowiczek przyznaje się do bycia frajerką
    • nanuk24 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 20:34
      A ja zupelnie na odwrot powiem, ze to ja jestem rozpuszczona jak dziadowski bicz i nieraz mojemu mezowi opadaja z bezsilnosci rece.
      taki lajftongue_out
      • wuika Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 08:39
        Ja też jestem rozpuszczona. Nie uważam za stosowne gotować dwudaniowych obiadów np. i prasować chłopu koszule i koszulki. Zresztą, chłop przychodzi do domu wcześniej niż ja, z tym gotowaniem byłoby dziko big_grin
    • nanuk24 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 20:48
      Mnie jakos trudno uwierzyc, ze czlowiek zdolny do zarabiania pieniedzy, korzystajacy z komunikacji miejskiej, umiejacy czytac i pisac nie potrafi kupic bochenka chleba, czy nacisnac start w pralce albo w odkurzaczu. To jest po prostu niemozliwe.

      A jesli mozliwe, to jak on sobie radzi w pracy i czy po drodze gdzies sie nie gubi?
      • bri Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 21:00
        Ważne, że Default uwierzyła i robi to za niego.
        • kawazwanilia Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 11:56
          Ja chcę wierzyć, że Default robi sobie jaja smile albo przejaskrawia chociaż.

          No sorry, ale tak na chłopski rozum - człowiek, który jest w stanie samodzielnie używać noża i widelca podczas jedzenia, potrafi też noża użyć do ukrojenia kawałka ciasta czy chleba oraz do posmarowania go masłem. Na tej samej zasadzie: potrafi sam otworzyć drzwi do samochodu? No to do lodówki też (można wcześniej zrobić wykład, że to ta duża szafa, w której jest zimno), itd.

          Jeśli natomiast faktycznie umiejętność używania tego noża działa tylko w jadalni, a po przekroczeniu progu kuchni zanika, to nie ma się z czego śmiać, to trzeba leczyć, zanim się przerodzi w tfu-odpukać-Alzheimera czy inną cholerę.
      • naomi19 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 21:00
        Zdolny jest. Trduno, żeby nie był. Ale żonka za niego wszystko zrobi, nawet parówkę poda pod nos i kapciuszki założy smile
        Ale mnie podoba się ton, w którym jest napisany ten post. Nie żali się, myślę, że nawet jej się to podoba. Skoro obydwoje sa zadowoleni, to czemu nie?
        Ja akurat mam bardziej rozgarniętego, z żazdnym sprzętem w domu pokłocony nie jest, daje radę. Tylko, że ja nie brałabym innego chłopa, taka wredna jestem baba, że nie pasuje mi sytuacja, w której ja zawsze przy garach i przy ścierce a mężuś na kanapie z piwkiem. Raz odpoczywa jeden, raz drugi, raz razem, raz w ogóle, jakoś naturalnie to wychodzi.
        • jowita771 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 06:50
          > Ale mnie podoba się ton, w którym jest napisany ten post. Nie żali się, myślę,
          > że nawet jej się to podoba

          Kiedyś jakaś forumka opisała przezabawną sytuację, jak to jej mąż wystroił dziecko w koszulkę ileś rozmiarów za małą i nie dało się zdjąć, trzeba było ubranie ciąć nożyczkami. No, nie zauważył, taki roztrzepany, haha, hihi. Inna się chwaliła mężem-naukowcem, który też nie potrafił sobie nieomal doopy podetrzeć, taki był nieposkładany. To były posty w tonie mocno żartobliwym.
          • rosapulchra-0 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 09:59
            @jowita771 i jaki z tego wniosek?
          • naomi19 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 11:00
            Czyli niektóre kobety śmieją sę i żartują z nieporadności życiowej mężów, podziwiam: ja bym tak nie potrafiła i byłabym zwyczajnie nieszczęśliwa.
            • rosapulchra-0 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 12:56
              każdy sobie radzi jak potrafi wink
    • i_love_my_babies Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 01.02.11, 20:58
      mam wujka, który nie potrafi zalać wrzątkiem herbaty big_grin

      mąż leniwy, ale daje radę; prasuje sobie sam, śniadanie zrobi, kolację też, z dziećmi zostanie, ugotuje jak mu się chce (nawet pierogi potrafi, pizza, makarony świetnie mu wychodzą - ale nie chce mu się ostatnio), zakupy zrobi (ale muszę mu napisać: por - ładny! marchewka - nie zgniła!), odkurza, myje podłogi, układa swoje ciuchy w szafach, kosi trawę, w odśnieżaniu jest mistrzemsmile

      ale: talerzyka do zmywarki nie włoży, co najwyżej do zlewu, zmywarki nie opróżni, prania nie rozwiesi, pralki nie zapakuje, kibla nie umyje, kurzu nie pościera, okien nie umyje, pościeli nie zmieni, ogródka nie wyplewi

      to tak z grubsza - taki akuratny jestsmile

      generalnie z domu nienawykły do niczego, więc uważam, że i tak wiele się nauczyłsmile
    • peggy_su a u nas dualizm 01.02.11, 22:03
      Mój jest chyba w konflikcie ze sobą na tle obowiązków domowych. NIe jest leniem, pracowity z niego człowiek, ale w domu wszystko robiła za niego matka. Nauczyła że kobieta jest od tego żeby sprzątać, prać, gotować. No ale trafił na mnie. A ja jestem bałaganiara i leń wink Przynajmniej według standardów jego matki wink
      On by chciał mieć żónkę co się wpisuje w schemat pani domu, taka dobrą wróżkę, co to ogarnia cały dom w minutę, wszystko wysprząta, oporządzi, a jeszcze nie zmęczy się przy tym, fryzura jej się nie wzburzy, ogólnie będzie nawet przy tym sprzątaniu błyszczeć i pachnieć.
      No ale trafił na mnie i tu mu cała koncepcja padła.
      Jego pracowitość sprawia, że bez problemu mógłby zrobić w domu wszystko sam, jego jako takie zamiłowanie do ładu powoduje że go moje bałąganiarstwo wnerwia, a to wypaczenie przez matkę wprawia go w frustarcję i nerwa, i burzy mu cały obraz rzeczywistoći - bo jak to kobieta i do niczego w domu się nie nadaje. No same widzicie że sprzeczny obraz.

      Jeśłi idzie o konkrety to ja zawiaduję zakupami wszelkimi, gotowaniem i praniem. On może iść do sklepu z kartką, powiesić pranie, odkurzyć, lub odgrzać obiad.
      Jak w mężu wygrywa ta porządnicka część osobowości, to mam poczucie winy, że bardziej powinnam się starać i dbać o dom, żeby mu przynajmniej dorównać. Jak górą jest jego męski leń i nierozgarnięcie - to wypracowałam przynajmniej tyle, że nie poprawiam po nim i nie robię za niego...
    • prawdziweja Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 00:34
      Mój nie jest rozpieszczony, bo nie ma wyboru. Jeśli czegoś nie zrobi sam, to nie ma zmiłuj. Krasnoludków na świecie nie ma, więc niestety swoje ciuchy musi sam wyprać i prasować. Zresztą robi to tak dobrze, że podrzucam mu także moją garderobę.

      W kwestiach ogólnego ładu mamy podobne ambicje, więc zamiast wielkiego codziennego sprzątania po prostu wybywamy z chałupy. Gdy mieszkalnia jest już naprawdę w złym stanie, wtedy oboje zabieramy się do roboty (choć on ze względu na swoją siłę fizyczną nieporównywalnie większą od mojej zmywa podłogi, okna i łazienkę wink

      Dzięki bogu lubię gotować, ale obierać, kroić, szatkować i zmywać to już nie, więc to jego działka. Generalnie mamy oboje szczęście, bo dzięki zwiększonej dawce ruchu i pracy on jest zdrowy a jego miła małżonka nigdy nie musi mu marudzić.

      Współczuje Wam, że nie umiecie olać niektórych czynności i czujecie się zmuszone same je wykonywać. Ogólnie rozumiem, iż nie chcecie dopuścić do hodowli grzyba i mega burdelu ale z tym podawanie herbaty i krojeniem ciasta, to ewidentnie wskazuje na chorobę psychiczną, albo odgrywanie roli niewolnicy w starożytnym Egipcie wink
      Ja bym mu tej herbaty nie podała nawet jakby miał z pragnienia paść big_grin
      • bi_scotti Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 03:17
        A to nie jest tak, ze rozpuszczamy sie wzajemnie i bilans wzajemnych uslug i tak wychodzi na zero tworzac idealny uklad partnerski? Ja samochodow nie myje, bo nie i kropka wink Nie piele w ogrodku, nie podlewam i nie scinam trawy, grabie bardzo rzadko, nie odkurzam, bo ... "nie umiem" a w kazdym razie nie umiem tak skutecznie jak moj maz. On ma za to zupelne prawo "nie umiec" myc okien, odsniezac driveway, wybierac odpowiedniego gatunku pomidorow czy przynosic do domu zdrowszego chleba wink I tak dalej, i tak dalej - bycie czesciowym nieumialkiem pozwala partnerowi wykazac sie umialkoscia i wzajemnie. Fajnie jest smile
        • aandzia43 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 09:13
          Zgadza się, Scotti, podział obowiązków według predyspozycji jest ok. Ale powiedz, czy "w razie Niemca" nie wydziabiesz paru chwastów z rabatki czy nie przetrzesz szyby w samochodzie? wink
          • bi_scotti Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 13:50
            Pewnie - ja jestem corka mojej matki feministki - ja moge wszystko ale zdecydowanie wole pozostawac w sferze "nie umiem" gdy reszta swiata mi na to pozwala smile I to samo dotyczy mojego meza, ktorego zakupy jedzeniowe przerastaly zawsze glownie w temacie "co zona by kupila?" wink Bo w tym wszystkim jest jakis element wzajemnych wymagan. Ja naprawde nie dorastam z moim pieleniem do standardow mojego meza - wedlug mnie, ja to robie super (choc serdecznie nienawidze), wdlug Niego ... szkoda slow. Wiec po co ja sie mam wysilac skoro On i tak to zrobi nie tylko lepiej ale i z radoscia?
            Oczywiscie, w sytuacjach podbramkowych oboje jestesmy w pelni sprawni umyslowo i fizycznie zeby stawic czola brudnym samochodom, gatunkom chleba w sklepie i innym wyzwaniom naszych czasow wink
            Nie rozumiem tylko po co wzajemna czula wymiane uslug nazywac tak niezyczliwie "rozpuszczenie"? Toc to milosc jest i tyle smile
    • masafiu Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 06:13
      Jesli to nie podpucha to ....
      Masakra... Jak dla mnie typ bezmozgowca lub mozgowca ale niestety mozg nie jest w stanie polaczyc sie z rekami i nogami czyli na to samo wychodzi.
    • jowita771 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 06:38
      Nie wierzę, że Twój facet nie potrafi ogarnąć tych wszystkich rzeczy, które opisałaś. Moim zdaniem udaje dla wygody. Chyba, że jest upośledzony, to przepraszam.
      • plucha Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 08:16
        jowita771 napisał:

        > Nie wierzę, że Twój facet nie potrafi ogarnąć tych wszystkich rzeczy, które opi
        > sałaś. Moim zdaniem udaje dla wygody. Chyba, że jest upośledzony, to przeprasza
        > m.

        Być może udaje, ale jeśli chodzi o kuchnię to chyba naprawdę jest upośledzony smile
        Całe szczęście lubię gotować i "rządzić" w kuchni, nie lubię jak ktoś mi się tam pałęta.
        Za to nie robię mnóstwa innych rzeczy i też często mówię, że "nie potrafię", chociaż zapewne ogarnęłabym smile gdybym musiała. Mąż odwala 90% roboty związanej ze sprzątaniem domu, zajmuje się odśnieżaniem/koszeniem/grabieniem, innymi pracami ogrodowymi, kwestie kominkowo-piecowe albo samochodowe (mówię o moim samochodzie rzecz jasna) też do niego należą itp. Ja tego "nie umiem".
        Więc w zasadzie można powiedzieć, że każde z nas jest jakoś tam upośledzone i niektórych rzeczy "nie ogarnia". Dobrze, że nie są to te same rzeczy u obojga smile
        • wyssana.z.palca Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 08:32
          > Być może udaje, ale jeśli chodzi o kuchnię to chyba naprawdę jest upośledzony :
          > )


          W takim razie jak bardzo trzeba być upośledzonym, żeby nie potrafić sobie ODGRZAĆ garnka z zupą? Chyba niepełnosprawnym uncertain
          • rosapulchra-0 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 10:02
            są tacy osobnicy, uwierz.
            • bri Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 10:20
              O tak, są. Tylko, że czasem wystarczy nowa kobieta, żeby posiedli masę umiejętności, które dotychczas były poza ich zasięgiem.
              • naomi19 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 11:02
                O tak, są. Tylko, że czasem wystarczy nowa kobieta, żeby posiedli masę umiejętności, które dotychczas były poza ich zasięgiem.
                Bardzo trafna uwaga smile
    • bacha1979 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 09:37
      Skoro Tobie odpowiada bycie służąca to luuzzz.
    • mruwa9 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 10:50
      No i dobrze, ze przynajmniej karme dla psow potrafi kupic, przynajmniej bedzie mial co jesc, jesli ciebie z jakiegos powodu zabraknie w domu. Znam taka sytuacje z bliskiego otoczenia i uwierz, to bynajmniej nie jest powod do smiechu i radosci, bo zona bardzo ciezko chora, juz terminalnie, a maz, choc siedzi w domu, to nie jest w stanie jej nawet herbaty podac, ich dzieci , dorosle, z pracy sie musza urywac i pedzic szykowac doroslym rodzicom ( gdzie ojciec jak najbardziej pelnosprawny ruchowo i umyslowo, wyzsze wyksztalcenie, a jakze) 3 posilki dziennie. Paranoja.
      • naomi19 Re: a propos wątku o rozpuszczonych facetach... 02.02.11, 10:56
        To już bardzo smutne, ale sama go sobie tak wychowała, to nie ma się co dziwić... sad
    • lacitadelle prawie wszystkie nie potrafi/nie umie 02.02.11, 12:13
      w tym wątku należy zamienić na nie chce mu się, więc udaje, że on taki nieporadny, a durne baby się na to nabierają (pewnie też chcą się nabierać i potem móc pochwalić słodkim misiem, co nic nie umie, a one się nim tak opiekują).
      • poppy_pi Re: prawie wszystkie nie potrafi/nie umie 02.02.11, 13:06
        Moja babcia, która całe życie była 'posługaczką' dziadka wyznała mi ostatnio, że chyba źle robiła goniąc dziadka z kuchni i robiąc wszystko w domu (bo ona zrobi lepiej przecież) bo teraz dziadek zupełnie niesamodzielny i jak jej coś się stanie lub jej zabraknie dziadek będzie jak dziecko we mgle.
        KAŻDY, czy to kobieta czy mężczyzna, powinien być samodzielny, a wymówki typu 'ja nie umiem gotować' lub 'nie umiem obsługiwac pralki' to po prostu wymówki leinwców!
        • lilly811 Re: prawie wszystkie nie potrafi/nie umie 02.02.11, 14:08
          Własnie u moich dziadków był jasny podział- dziadek zarabiał pieniądze, był ceniony na swoim stanowisku, a w domu wszystko robiła babcia- dziadek nie potrafił zrobić sobie herbaty, ale zarobione pieniądze w całości oddawał babci na wydatki. Tak sobie ostatnio rozmawiałyśmy i uznałam, że to był bardzo dobry podział- każdy w związku wiedział co do niego należy i starał się wypełnić swoje obowiązki jak najlepiej. Jak ja mam iść do roboty a potem mam wrócić się jeszcze "zap..." w domu to ja mam gdzieś taki interes wink
          • lacitadelle taaa, super podział... 02.02.11, 16:26
            do czasu, aż coś się nie stanie (np. choroba, śmierć, rozwód) - jak ktoś tu niżej pisał, facet wtedy szybko nauczy się herbatę zrobić, a jedzenie może sobie kupić. Gorzej z kobietą, bo ona z zerowym stażem normalnej pracy raczej nie znajdzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja