maly.lew 04.02.11, 21:22 zainspirowana wątkiem o nietypowym ślubie, jestem ciekawa waszej najbardziej nietypowej randki... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
olafowamama Re: randka nietypowa 04.02.11, 21:58 teatr na wodzie- aktorzy na tratwie, a my na motorówce. Kwiaty też były. Ubiegam pytanie- nie było to z mym obecnym mężem i nie, nie żałuję, że rozstałam się w ówczesnym Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: randka nietypowa 04.02.11, 22:01 Mogę opowiedzieć, ale straszny obciach, jak obiecacie że nie będziecie się złośliwie nabijać a potem komentować we wszystkich innych późniejszych wątkach to opowiem Odpowiedz Link Zgłoś
maly.lew Re: randka nietypowa 04.02.11, 22:03 oczywiście, że możesz nam zaufać... a tymczasem miłego wieczorku i dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: randka nietypowa 04.02.11, 22:19 Dobranoc! Więc opowiadam: Eks na pierwszej randce kupił mi (i sobie) puszkę piwa z Plus (krakowski dyskont) za około 1 zł puszka wówczas. Następnie "zaprosił" mnie na ławkę (był listopad i było zimno) i tam piliśmy. Kiedy indziej poszliśmy do baru w pasażu handlowym, kupił mi jedno małe piwo a potem poszedł do hipermarketu po tanie piwa w puszce które pod stolikiem potem przelewał do szklanki barowej jak się skończyło. Odpowiedz Link Zgłoś
kaja954 Re: randka nietypowa 05.02.11, 04:37 gazeta i tak sie dala"e"s? toz to mial cie za nic albo za pierwsza"e" lepsza.... mam nadzieje,ze wykopalas zenujace Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: randka nietypowa 05.02.11, 16:53 Młoda wtedy byłam. Z zabawniejszych rzeczy, wracaliśmy późnym wieczorem na mój przystanek, okazało się że ostatni autobus odjechał , do mojego miasta było ok 15 km, więc podszedł do taksówkarza czy pojechałby tam za..... 10 zł Musieliśmy szorować na nogach w deszczu A na dyskotece kupował mi najtańsze małe piwo, które miałam pić powoli aby za szybko się nie skończyło, potem kombinował jak wnieść puszkowe z dyskontu bo tańsze od dyskotekowego , ale go ochroniarz przyłapał Jak skończyły mu się papierosy to nie miał obciachu prosić obcych osób na przystanku od odstąpienie mu jednego Żallll.... Głupia byłam Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: randka nietypowa 06.02.11, 18:41 Fakt, głupi i kiepskie te historyjki wymyślasz. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: randka nietypowa 06.02.11, 18:42 > Z zabawniejszych rzeczy, wracaliśmy późnym wieczorem na mój przystanek, okazało > się że ostatni autobus odjechał , do mojego miasta było ok 15 km, więc podszed > ł do taksówkarza czy pojechałby tam za..... 10 zł > Musieliśmy szorować na nogach w deszczu A ty co, lelij bez kasy? Odpowiedz Link Zgłoś
nienarzekam7 Rady - przygotuj się do randki 20.04.11, 16:47 ojjj... do randki trzeba się przygotować, nie ma innego wyjścia - to też okazywanie szacunku osobie, z którą chcemy się spotkać. Bo jak wytłumaczyć, że przychodzisz w wyciągniętym dresie, z nastawieniem "whatever"? polecam lekturę poradnika randkowego homedicspolska.blogspot.com/2011/02/porady-na-poniedziaek-5-sposobow-na.html Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: randka nietypowa 04.02.11, 22:30 będąc młodą i piękną stażystką w agencji reklamowej, postanowiłam poznać to środowisko od "podszewki" . miałam wtedy chłopaka, właściwie to narzeczonego, ale nasz związek zmierzał do nikąd, a ja chciałam czegoś więcej, jak to zwykle bywa. no i zaczęłam się spotykać z jednym takim z tej agencji reklamowej (już po zakończeniu stażu - bo od młodości ceniłam sobie profesjonalizm hehe) w każdym razie - na którejś randce, wylądowalismy w pubie, do którego zwykłam chadzać z przyjaciółkami. oczywiście, w tajemnicy wszystko się odbywało przed chłopakiem. siedzimy sobie z absztyfikantem z agencyji, czule spoglądamy w oczęta, aż tu do stolika podchodzi tadam... mój chłopak. przysiadł się i spytał, co słychać. zbladłam podobno (potem mi to opisywano), a następnie powiedziałam, że muszę do toalety i przeprosiłam obu panów, po czym rozpędzając się powoli wybiegłam stamtąd. i tak biegłam aż do ronda kaponiera, a potem na most teatralny. biegłam, a za mną mój chłopak, a za nim ten absztyfikant, a po drodze dołączył się jakis trzeci facet, bo myślał, że oni mi chcą coś zrobić i dlatego uciekam. na teatralce przystanęłam, zadryndałam po taksi i dusząc się z emocji, upokorzenia, przerażenia, że będę musiała się z tego tłumaczyć, oraz ze zmęczenia tą przebieżką, stałam tak i nic nie mówiłam. wsiadłam do taksi, trzasnęłam drzwiami i pojechałam do domu. myślę, że można to uznać za randkę dość mocno nietypową. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: randka nietypowa 04.02.11, 22:35 Nie wiem ile lat temu to było, ale przypuszczam, że jakieś 10 kilo temu. Zgadłam? Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: randka nietypowa 04.02.11, 22:38 a nie nie... ważę tyle, co wtedy ;d ale lat było to temu około 10 ;d może 11, bo to było w wakacje przed pierwszym rokiem studiów;0 acha... tak bardzo mi się tłumaczyć nie chciało, a tak mi wstyd było, że zerwałam z obydwoma :d Odpowiedz Link Zgłoś
lili76 Re: randka nietypowa 04.02.11, 23:09 dawno nic mnie tak nie rozbawilo tusz mi sie rozmazal Odpowiedz Link Zgłoś
vocativa Re: randka nietypowa 05.02.11, 07:15 Shellerka,ale się ubawiłamTo świetny materiał na scenę do komedii!Pozdrawiam Cię serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: randka nietypowa 05.02.11, 14:50 Ja też kiedyś nawiałam z randki, chociaż w nieco innych okolicznościach W każdym razie jak wyrwałam z "Vis a vis" potocznie zwanego "Zwisem" w Krakowskim Rynku Głównym, to zatrzymałam się dopiero pod kinem Kijów, gdzie biegiem wsiadłam do autobusu Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: randka nietypowa 05.02.11, 16:20 O...przypomnielo mi to cos Kiedys pod wplywem focha umowilam sie z kolega do teatru. W obecnosci owczesnego chlopaka. Oczywiscie o umowionej godzinie stawili sie... obaj panowie. Zamiast do teatru poszlismy na lody. Panowie sprawiali wrazenie, ze sie dobrze bawia Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: randka nietypowa 05.02.11, 18:05 Trzeba było się z tym trzecim umówić! Widać, że uczynny i honorowy, chciał ratować damę w opresji Odpowiedz Link Zgłoś
maly.lew Re: randka nietypowa 06.02.11, 16:59 cha! cha! cha! cudowne prowadzisz bloga? poproszę o link. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: randka nietypowa 22.04.11, 11:33 Shellerko, dziękuję ci za tę historię, wstałam dziś rano zmęczona, smutna, obolała, jak się uśmiałam, to mi dużo lepiej, dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: randka nietypowa 05.02.11, 16:47 Kiedys na randce w ciemno chlopak usilnie chcial mi kupic piwo. ja odmawialam. niby randka byla ok. ale on pozniej powiedzial mojej kuzynce, ktora nas umowila, ze on z pijaczka nie bedzie sie spotykal i dlugi dlugi czas w kregach znajomych absztyfikanta uchodzilam za pijaczke,ktora sie zaszyla Odpowiedz Link Zgłoś
yazaman Re: randka nietypowa 05.02.11, 18:42 Bardzo dawno temu: Mazury, piękne sierpniowe popołudnie, na przystani czeka łódka i potencjalny narzeczony w środku. Ja tylko miałam skoczyć i ładnie wyglądać. Złapałam się pomostu, stanęłam na brzegu łódki, a ta cholera zaczęła powolutku się odsuwać. Nie wiedziałam czy puścić się pomostu, czy przyciągnął łódkę nogami. No i moje niezdecydowanie skończyło się w wodzie - całe 'ładne wyglądanie' cholera wzięła, a osoby zgromadzone na pomoście miały niezły ubaw. Równie dawno: Walentynki. Jedna z pierwszych randek - inny potencjalny narzeczony wymyślił, że zabierze mnie do pięknego, oddalonego o ok 100 km miasta z tysiącem knajp. W śnieżycy i stresie po ok 2 h dotarliśmy po to by przez kolejne 2 h brodzić po łydki w roztapiającym się śniegu od jednej zawalonej randkowiczami knajpy do kolejnej, równie zatłoczonej. W końcu ruszyliśmy do domu. Next day miałam zapalenie oskrzeli jak cholera... Dawno: Zostałam zaproszona na pierwszą randkę. W dzień po intensywnej i długo trwającej imprezie. No i po ok 5 minutach od wtopienia się w wygodny fotel zasnęłam snem sprawiedliwego. Podobno nawet pochrapywałam Dawno: Randka na sportowo. Kolejny potencjalny narzeczony był koszykarzem. Zaprosił mnie na dwójeczkę pod koszem. Gramy sobie miło flirtując swobodnie do momentu gdy ambicja nie pozwoliła mi odpuścić jednej możliwości wrzucenia piłki i naparłam na powalając go na beton i ...łamiąc mu rękę. Mam nadzieję, że nie złamałam mu kariery koszykarskiej... Mam nadzieję, że wszyscy czworo jeżeli już to wspominają to mają z tego równie dobry ubaw jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
w-i-k-i Re: randka nietypowa 05.02.11, 18:31 Moje cale zycie uslane jest w zbieg jakis dziwnych okolicznosci poznawania facetow i randek z nimi. Najwiecej ciekawych sytuacji mam zwiazanych ze studiami, a studiowalam i dziennie i zaocznie rownoczesnie. Przed jednym z wykladow - to byl moj pirwszy wyklad z doktryn politycznych i prawnych- wyszlam na papieroska, a za mna bardzo przystojny, elegancki Pan o.k 38 lat,zaczelo sie banalnie, podszedl i zapytal czy mam moze zapalniczke i tak jakos zaczelismy rozmawiac, az w pewnym momencie stwierdzilismy, ze jestesmy spoznieni na wyklad i umowilismy sie na spotkanie po zajeciach. Jakiez bylo nasze zdiwienie, gdy okazalo sie, ze wpadlismy do tej samej sali wykladowej razem tylko, ze on w formie wykladowcy, a ja studentki. No coz do spotkania nie doszlo, bo nie poszlam, ale sytuacja byla dosc ciekawa. To tyle jesli chodzi o nietypowa, ale niedoszla randke. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.lew Re: randka nietypowa 06.02.11, 17:12 1. kolesia poznałam nad wodą, w trakcie letniego podmiejskiego opalania się. w przerwie między bodajze drugim w trzecim rokiem studiów. zaprosił na ponton. ok 35, przystojny, wokól sporo ludzi, co mi tam: wsiadłam. a on mi opowiada, że lubi bardzo 18-latki i że ja niby starsza, ale na tyle wyglądam że ma ojca lekarza, który załatwił mu rentę... że lubi się opalać całkiem nago... i takie tam. oczy mi sie coraz szerzej otiwrały ze zdumienia. co za amant... a on swoje: co bym powiedziała na to, że wpłyniemy sobie w przybrzeżny tatarak (ten mniej uczęszczany brzeg akwenu miał na myśli)... hm.. juz nie wsiadałam więcej do pontonów nieznanych rencistów 2. tenże sam akwen kilka lat wcześniej (pech?). opalam się. zagaduje mnie koleś. no dobra, umawiamy się wieczorem. przyjeżdża po mnie do domu takim rowerem-wehikułem, że jak jechał, to miał kierownicę na wysokości oczu... a kolana podkulał po brodę.. no nic. knajpa, piwo, gadka. ja: lubie czytać. on: wykład ma temat tego, że on nie czyta, bo to niezdrowe, szkodzi na oczy! BD i żebym skończyła z czytaniem raz na zawsze... skończyłam. z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: randka nietypowa 20.04.11, 17:28 Mimo, że jestem mężatką z prawie dwudziestoletnim stażem, to w życiu nie byłam na randce z moim mężem. Poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikaonline Randka nietypowa dłuuuuuugie:) 20.04.11, 18:30 Pewnie ciężko będzie Wam w to uwierzyć... a jednak taka sytuacja miała miejsce Miałam może z 19 lat i akurat tak się złożyło, że prawie w jednym czasie poznałam niezależnie trzech różnych chłopaków, którzy chcieli się ze mną spotykać... Nie miałam chłopaka, a akurat zbliżała się studniówka więc chciałam któregoś z nich na nią zaprosić. Ponieważ nie znałam ich więc postanowiłam nie decydować od razu, tylko panów trochę poznać i wybrać takiego, który okazał by się najbliższy mojemu ideałowi. Więc umawiałam się na randki z każdym - oczywiście w innych terminach by upewnić się co do charakteru, poczucia humoru, i wogóle sposobu bycia osobnika)) Taka oto sytuacja trwała kilka tygodni a ja dalej nie byłam zdecydowana... Pewnej pięknej niedzieli grudniowego popołudnia - siedząc jak najlepsze w domu - ZAZNACZAM poieważ za chwilę bedzie to istotna kwestia, że mieszkałam wtedy jeszcze z rodzicami i rodzeństwem w 3 pokojowym mieszakniu - zapukał ktoś niespodziewanie do drzwi. Otwieram a tam stoi chłopak NR 1 mówiąc, że właściwie to się nie umawialiśmy ale wpadł do mnie pogadać. Zaprosiłam go więc do mojego pokoju. Rozmawiamy w najlepsze, gdy słyszę w głębi głos mamy:"Dominika pozwól na chwilę". Wychodzę i patrzę, a tam na korytarzu stoi chłopak NR 2... poczułam się z deka niepewnie. On mówi:"Cześć wpadłem na chwilę cię zobaczyć...cieszysz się?". Niewiele myśląc zaprosiłam go do salonu... W duchu prosiłam aby jakoś to wyszło... W tamtym momencie nie byłam świadoma co nastąpi za kilka minut Otóż gdy panowie w najlepsze rozmawiali jeden z moją mamą, drugi z siostrą co się stało???? zapukał do drzwi chłopak NR 3.... Pomyślałam, ŻE CHYBA ŚNIĘ albo, że oglądam dobrą komedię!!! Szybko na migi ustalając z bratem odstąpienie pokoju otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do pokoju brata. Potem kursowałam pomiędzy pokojami i nieświadomymi swoją obecnością panami... Dzięki kochanej rodzince POTRÓJNA randka się udała. Tak jak po kolei wchodzili, tak w nieświadomości opuścili mój dom. Moja rodzinka miała niezły ubaw a ja nauczkę na przyszłość PS 1. Na studniówkę zaprosiłam zupełnie innego chłopaka, który obecnie jest moim mężem... ale to już inna historia Odpowiedz Link Zgłoś
platynowa_kostka_rubika Re: Randka nietypowa dłuuuuuugie:) 21.04.11, 10:27 Dobre historie, zwłaszcza dominikionline Moja najbardziej nietypowa randka była z chłopakiem poznanym przez net Nie wiedziałam, jak wygląda, zdjęcia wysłać nie chciał (powinno to było mnie zaalarmować), a gdy go zapytałam przez telefon, jak wygląda, powiedział, że "normalnie". Zajadowiciłam nieco "a myślałam, że jak Obcy", na co on z autentycznym przerażeniem w głowie "naprawdę tak myślałaś?!" (to również mnie nie ostrzegło; a powinno nawet 2x - również ze względu na niezrozumienie ironii). Umówiliśmy się na spotkanie (miałam go rozpoznać po kolorze kurtki). Przyszłam, nigdzie go nie było, zaczekałam 2 minuty, po czym podeszłam sprawdzić rozkład autobusu powrotnego (przystanek był tuż obok miejsca spotkania). W momencie gdy czytałam rozkład, czyjś głos z tyłu pytająco wymówił moje imię. Odwróciłam się i... musiałam opanować odruch wstrętu, acz nie udało mi się tego zrobić wystarczająco szybko, bo zaskoczenie było spore, a on stał tuż przede mną. Chłopak był najbrzydszym facetem, jakiego w życiu widziałam: wyłupiaste oczy, potwornie wystające, krzywe, żółte zęby i nieforemna głowa, taka, jakby z jednej strony ktoś przywalił mu pięścią i zrobił wgłębienie w czaszce. Do tego był niski. Poszliśmy do knajpki na piwo; on przez cały czas spotkania odwracał do mnie głowę bokiem, wpatrując się w ścianę - myślę, że po prostu zauważył wcześniejszy wstręt w moich oczach i wstydził się siebie. Rozmowa okazała się być... ekhm - koleś, cokolwiek nie powiedziałam, negował to lub starał się z tym nie zgodzić, a do tego szybko okazało się, że jest mało inteligentny, tak więc ani popatrzeć na co, ani posłuchać czego nie było. Błyskawicznie zakończyliśmy spotkanie; kiedy szliśmy na przystanek, pamiętam, jak obawiałam się, żeby mnie ktoś z nim nie zobaczył (miałam wtedy 17 lat) - oczywiście napotkałam dwie koleżanki, do tego takie, z którymi średnio się lubiłam, tak więc do całej porażki doszedł był jeszcze wstyd na dzielni ;-> Po tym spotkaniu już się więcej nie kontaktowaliśmy Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Randka nietypowa dłuuuuuugie:) 22.04.11, 12:41 "To nie tak jak myślicie, kotki" powinna mieć tytuł ta komedia Gratuluję rodziny! Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: randka nietypowa 21.04.11, 10:49 Z udanych: Randka niespodziewana: był to Sylwester i to taki, na którego nie miałam żadnych planów, nigdzie się nie wybierałam i byłam bardzo rozgoryczona z tego powodu. Mimo że była to sobota, to w firmie był "dyżur", czyli miało przyjść 3-4 ochotników. Przyszłam, bo i tak nie miałam co robić. I pod pracą spotkałam klienta naszej firmy, takiego którego dość lubiłam i zdarzało mi się z nim nieraz fajnie pogadać "pozasłużbowo". Pytam go: - "Co pan tu robi, dziś mamy nieczynne", A on: - "Wiem, ale liczyłem, że może panią spotkam, zostaję na sylwestra w Polsce (on był z Niemiec), zostałem zaproszony na imprezę, a nie mam z kim iść. Czy nie obrazi się pani, gdy jej zaproponuję towarzyszenie mi ?" No i z bezndziejnego sylestra zrobiła się niespodziewana super zabawa w gajnym towarzystwie i fajnym miejscu (na zamku w Golubiu-Dobrzyniu). Odpowiedz Link Zgłoś
jogrz1 oh Andreas... 21.04.11, 21:41 Opowiem wammoje niesamowite przeżycie... Kilka lat temu spędziłam rok w Londynie w koledżu językowym. Pewnego zupełnie zwykłego dnia siedziałam w knajpce szkolnej przed zajęciami pijąc hetbatkę oraz przeglądając notatki. Siedziałam przy stoliku zupełnie sama - przyszłam dużo wcześniej niż inni. Dla zobrazowania sytuacji: Szkoła mieściła się w dosyć zabytkowym budynku, całość sprawiała wrażenie zameczku. W środku stylowe kolumny i wszystko tak urządzone, że człowiek czuł ten klimat. No i tak sobie siedzę i czytam a, że restauracyjka dość spora nie zauważyłam, że ktoś jeszcze oprócz mnie w niej jest. W pewnym momencie podchodzi do mojego stolika super przystojny facet, długie wlosy, włoska uroda i mówi, że jest zafascynowany moim wyglądem przedstawił się, że ma na imię Andreas jest artystą i chce mnie namalować.... Spaliłam oczywiście buraka no i zgodziłam się. Siedząc dalej przy tym stoliku pozowałam do "obrazu". Po dość długim czasie pokazał mi efekt swojej pracy - rzeczywiście bardzo udany! Zapytał czy może zostawić sobie na pamiątkę? Ja będąc ciągle w szoku powiedziałam, że tak. Potem do knajpki wpadła grupa moich znajomych i gdy po jakimś czasie się zorientowałam mój malarz zniknął.... Kilka tygodni później - zapomniawszy całkowicie o tamtej sprawie - umówiłam się z moją koleżanką w zupełnie innej części Londynu w knajpce. Siedziałam przy stoliku tyłem do drzwi wejściowych i w najlepsze dyskutowałam ze znajomą. Nagle niechcący zbyt mocno gestykulując rękoma strąciłam ze stolika moje rękawiczki. Niewiele myśląc schyliłam się po nie pod stolik.... A tu ni z tąd ni z owąd tajemniczy nieznajomy również schyla się ułamek szybciej niż ja i podaje mi moje rękawiczki. Gdy podniosłam głowę - oko w oko stanęłam z ...... Andreasem!!! Nie mogłam wyjść z szoku - czyżby to był przypadek? kilku milionowe miasto a tu akurat on podnosi moje rękawiczki... Dodam, że on również był ogromnie zaskoczony! Tym razem przysiadł się do naszego stolika i spędził z nami już cały wieczór. Do konca mojego pobytu w Anglii utrzymywaliśmy dość mocny kontakt. Jednak nie zawsze MEGA przystojny facet okazuje się tym wybranym... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_duzych_dzieci ta pierwsza RANDKA 22.04.11, 12:18 Hej,moją najbardziej nietypową randką była ta pierwsza Mając 15 lat i jeden miesiąc życia, akurat na wiosnę, koniec kwietnia, piękna pogoda zostałam zaproszona do kina przez kolegę mojego brata. Bardzo mi się koleś podobał, ale tylko wzdychałam i marzyłam żeby zwrócił na mnie uwagę a on był o 4 lata starszy i na taką smarkulę ( bez oznak kobiecości, brak piersi) nie zwracał uwagę. Był u nas w domu na organizowanym Sylwestrze, gdzie moje starsze rodzeństwo nie życzyło sobie smarka wtedy dla nich 14 letniego. Od tego czasu wpadał do brata a ja napawałam swoje oczy jego widokiem. I nastąpił te dzień, kiedy przyszedł do nas do domu i zapytał się najpierw(!) mojej mamy czy może zaprosić mnie do kina ( na 18:00 ) i po kinie mnie odprowadzi. Moją mamę zatkało ( a trudno ja zaskoczyć) nawet nie zapytała od ilu lat ten film ( a był od 16 lat, a ja wtedy miałam już około 170 cm) i powiedziała ,że oczywiście może Pan zabrać córkę do kina ( hehehehe ) Minęło od tego dnia ponad 35 lat a pamiętam ten dzień do dzisiaj. Noc poprzedzającą wyjście nie mogłam usnąć. Ze szkoły ( w soboty lekcji 4 ) leciałam jak na skrzydłach. Obiadu nie mogłam przełknąć ( a raczej jestem żerta). Zaczęłam od kąpieli, umycia głowy ( włosy do pasa, burza loków ). Prasowanie, układanie rzeczy na krzesełku ( bielizna - raczej dolna bo górnej nie potrzebowałam, rajstopy ) na wieszaku bluzka, spódnica. Podprasowałam prochowiec ( był to mój najpiękniejszy płaszcz jaki miałam ) żeby był bez jednego zagniecenia. Moja mama patrzyła na to wszystko i tylko się uśmiechała na to moje szykowanie. Buty lśniły od glancowania. I nadeszła ta chwila, kiedy w biegu ubierałam się i leciałam żeby się nie spóźnić ( nigdy więcej w życiu nie szykowałam się 4 h na randkę !!!!) Z daleka widzę, że stoi, czeka. Serce bije jak oszalałe a ja nagle poczułam, że coś tak zimno mi w uda, chcę się ogarnąć i .......................zapomniałam ubrać spódnicy, która została na wieszaku. Nie było odwrotu, on w rękach trzyma bukiecik fiołków ( wtedy chyba nie były pod ochroną ) a mi się płakać chce. Ale twardo idziemy do tego kina. On proponuje mi ściągnięcie płaszcza, ja mówię , że mi zimno. Koniec kwietnia, kaloryfery w kinie hajcuja, brak klimy, kropelki potu na moim czole. Delikatnie drugi raz mi sugeruje żebym ściągnęła, ja dalej w zaparte. Po trzecim razie, szeptem arcydziełem mówię " że nie mogę bo zapomniałam spódnicy" .Wyszliśmy w połowie filmu ( muszę się kiedyś jego zapytać czy pamięta na czym byliśmy). Spacer, odprowadził do domu. Mój prochowiec wymiętolony na maxa, mama się zastanawiała w czym ja poszłam, skoro najlepsza wisi na wieszaku. Nie śmiał się, nie rozpowiadał wśród znajomych, my sami tylko raz po kilku latach we dwoje z tego się zaśmiewaliśmy. Nie został moim mężem, ale był wspaniałą sympatią, kolegą,tancerzem do imprez ( półmetek, studniówka, wesela starszego rodzeństwa). Po 2-3 latach miałam z nim przygodę swojego życia, ale chyba jeszcze muszę dojrzeć żeby ją opisać ( mało kto wie o niej nawet dzisiaj ) . To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: ta pierwsza RANDKA 22.04.11, 12:36 Fantastyczna historia z tą spódnicą Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha6788 Re: ta pierwsza RANDKA 22.04.11, 15:40 Widaomo pierwsza randka to zawsze wielkie przeżycie , u mnie było o wiele łatwiej i mniej stresy bo trochę o tym poczytałam w artykułach jak ten www.sexotron.pl/artykuly/90-10-zasad-na-udana-pierwsza-randke.html chociaż jak sobie przypomnę moje pierwsze randkowanie to też pojawia się uśmiech na twarzy .... Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: randka nietypowa 22.04.11, 12:32 Nietypowej to chyba nie miałam... no może ta... Zadzwonił do mnie kiedyś chłopak po imprezie, żeby się umówić. A na tej imprezie spodobał mi się jeden, więc miałam nadzieję, że to ten. (Telefon nie był ode mnie, moja koleżanka mu dała, to nie były czasy ochrony danych osobowych ) Na randce się okazało, że to nie ten, co mi się spodobał, niestety, a ten był nieprzystojny i nieciekawy. Ale trudno, byłam miła i poszliśmy do pizzerii, gdzie był tłok, więc do naszego stolika przysiadła się dziewczyna, która z kolei mojemu randkowemu wydała się niefajna i nieciekawa i był zły, że nawiązuje z nami rozmowę, bo on chciał tylko ze mną pobyć sam na sam. A ja się uczepiłam tej dziewczyny i po zjedzeniu pizzy zaprosiłam ją, żeby poszła z nami na spacer. No a ona poszła. I opowiadała jakieś takie strasznie nieciekawe rzeczy, że jest technikiem dentystycznym i robi odlewy szczęk, i jaką ma technikę... Randkowy oczy wywracał w słup. Potem ona się pożegnała i na koniec wymieniła się ze mną telefonami. A parę dni potem randkowy zadzwonił do mnie z pytaniem, jak będzie dalej w temacie naszych dalszych randek. Odmówiłam, na co on poprosił mnie o numer telefonu tamtej. Dałam rzecz jasna. A potem były zaręczyny, ślub, córeczka... Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha6788 Re: randka nietypowa 22.04.11, 15:37 hmmm wiesz twoja randka w samej rzeczy była bardzo nieciekawa... spróbuj następnym razem skorzystać z zasad zawartych w tym artykule www.sexotron.pl/artykuly/90-10-zasad-na-udana-pierwsza-randke.html Odpowiedz Link Zgłoś
lipsmacker W finskiej saunie 22.04.11, 16:58 W skrocie bylo tak: jechalam na polnoc Szwecji bo mi odbilo stanac na kole podbiegunowym. W autobusie poznalam zolnierza armi szwedzkiej, wracal ze sluzby pod palacem w Sztokholmie. Stop na trasie mialam akurat w jego rodzinnym miasteczku, zameldowalam sie grzecznie w schronisku i poszlam na randke umowiona w autobusie. Zolniez zawiozl mnie na rodzinna farme lezaca na granicy finsko-szwedzkiej (Haparanda-Torneo), na obiad do mamusi. Po obiedzie mamusia zaproponowala abysmy skorzystali z sauny - ja naiwniaczka na to ze dziekuje ale nie mam ze soba kostiumu, a oni wielkie oczy ze po co mi kostium? Tatus zolnieza nagrzal wody gdzies w stodole, zataszczyl do sauny w wielkich bankach po mleku. Wychlostalismy sie galeziami brzozy na pobudzenie krwioobiegu, na ochloniecie stalismy naguscy w otwartych drzwiach sauny chlodzac piwo w sniegu. A po zamarznietej rzece przechodzil renifer. Slowo daje ze nic nie zmyslilam. Odpowiedz Link Zgłoś