triss_merigold6
06.02.11, 18:25
Jednak przeszłam się do szkoły porozmawiać sobie z dyrekcją w kwestii organizacyjnej dotyczącej katechezy.
Po tym jak potomek ślicznie wyrecytował cuda czynione przez Jezusa (wskrzeszenie Łazarza, uzdrowienie, przemianę wody w wino etc.), ponieważ po raz kolejny - mimo moich rozmów z paniami - został na katechezie, ciśnienie mi skoczyło bardzo i poszłam do dyrekcji z nastawieniem ZROBIĘ WAM DŻIHAD.
Potrafię być bardzo zimno-wredna jeśli się nastawię psychicznie i bojowo.
Pani dyrektor przepraszała, obiecała natychmiast porozmawiać z katechetką i paniami (zapytałam czy ja mam iść porozmawiać z katechetką), klęła się, że sytuacja się więcej nie powtórzy. Zobaczymy. Wyraziłam głęboką nadzieję, że problem był wyłącznie natury organizacyjnej, a nie światopoglądowej i że nie będę musiała podejmować innych kroków.
Jeśli tym razem panie "zapomną" to postaram się o tzw. interwencję poselską.