Jednak przeszłam się do szkoły

06.02.11, 18:25
Jednak przeszłam się do szkoły porozmawiać sobie z dyrekcją w kwestii organizacyjnej dotyczącej katechezy.
Po tym jak potomek ślicznie wyrecytował cuda czynione przez Jezusa (wskrzeszenie Łazarza, uzdrowienie, przemianę wody w wino etc.), ponieważ po raz kolejny - mimo moich rozmów z paniami - został na katechezie, ciśnienie mi skoczyło bardzo i poszłam do dyrekcji z nastawieniem ZROBIĘ WAM DŻIHAD.
Potrafię być bardzo zimno-wredna jeśli się nastawię psychicznie i bojowo.
Pani dyrektor przepraszała, obiecała natychmiast porozmawiać z katechetką i paniami (zapytałam czy ja mam iść porozmawiać z katechetką), klęła się, że sytuacja się więcej nie powtórzy. Zobaczymy. Wyraziłam głęboką nadzieję, że problem był wyłącznie natury organizacyjnej, a nie światopoglądowej i że nie będę musiała podejmować innych kroków.

Jeśli tym razem panie "zapomną" to postaram się o tzw. interwencję poselską.
    • gazeta_mi_placi Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:29
      To katolicka szkoła?
      • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:34
        Sądzisz, że upadłam na głowę i jako niewierząca posłałam dziecko do katolickiej szkoły?
        Publiczna. Dla starszych klas jest nawet etyka w sensownych godzinach.
        • thegimel Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 21:54
          Skoro dla starszych dzieci jest etyka, to jest i szansa, że Twój problem zostanie rozwiązany.
          • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 13:01
            Etyka jest dla klas 4-6. Moje dziecko jest w zerówce i nie mam ochoty użerać się w temacie przez następne 3 lata.
            • thegimel Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 20:03
              Chodziło mi raczej o to, że skoro dyrekcja dopuszcza do istnienia takiej fanaberii jaką jest nauczanie etykiwink, jest szansa, że potraktuje Cię poważnie i po jej interwencji sytuacja się zmieni.
              • wtes2 A na etykę ma chodzić czy nie ? Jeżeli tak to... 10.02.11, 13:36
                czego oczekujesz od tego przedmiotu ?
                • mrarm Re: A na etykę ma chodzić czy nie ? Jeżeli tak to 10.02.11, 13:58
                  Może rzetelnego przedstawienia wszystkich religii, wiedzy o tym, że religie są różne, że ludziom należy się poszanowanie ich wiary, a ludziom niewierzącym poszanowanie ich niewiary? Może podstawy filozofii, trochę o etyce, moralności (wbrew temu, co mówią w kościele, to nie jest wynalazek KKbig_grin )
                  • wtes2 Mówimy o 8-latku, co powienien 8 latek wiedzieć o 10.02.11, 17:27
                    moralności ?
                    • zorya32 Re: Mówimy o 8-latku, co powienien 8 latek wiedzi 10.02.11, 17:38
                      Chyba żartujesz... w tym wieku dzieci już wiedzą co to empatia i zaczynają rozumieć pewne zasady moralne. Można rozmawiać z nimi o tym, kiedy wyrządzamy komuś przykrość, dlaczego nie można czegoś ukraść albo zniszczyć, można wspólnie przeczytać jakieś opowiadanie dla dzieci i zastanawiać się, która postać postąpiła słusznie, która nie, jak byśmy się zachowali na jej miejscu itd. Masz aż tak mało kontaktu z dziećmi, żeby tego nie wiedzieć?
                      • wtes2 Czy to o czym piszesz nie jest tym czym powinni 10.02.11, 21:05
                        zajmować się rodzice, szkoła jest tylko dodatkiem, prawda ?
          • sprzeniewierzenie to nie jest jej problem 10.02.11, 13:08
            to problem naszego państwa
    • amoreska Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:33
      Jako katoliczka uważam, że panie powinny uwzględnić Twoje oczekiwania w sprawie nieuczestniczenia w katechezie NAJPÓŹNIEJ po pierwszej interwencji.
      • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:37
        Moje oczekiwania doprecyzowałam składając na początku września oświadczenie na piśmie. Dziecko na katechezę ma nie chodzić. Ma także nie uczestniczyć w niej BIERNIE, siedząc w innym kącie sali.
        Jak zagospodarują mu czas te 2x w tygodniu - to sprawa szkoły.
        Jasełka, szopki, kolędy, malowanie jajek i inne obrzędowe mi lotto, to elementy kultury ludowej i w takich zajęciach ma normalnie uczestniczyć.
        • amoreska Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:42
          A właśnie, kolędy - nie "boisz się", że Twój syn będzie podśpiewywał w domu np."Bóg się rodzi, moc truchleje", skoro pozwalasz na uczestnictwo w jasełkach?
          • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:45
            Niech śpiewa, ja też śpiewam jak lecą w radio. Czego mam sie bać? To dla mnie element kultury , tak jak czekanie na pierwszą gwiazdkę (spoko, wiem co symbolizuje) czy malowanie pisanek i baranek w dekoracji wielkanocnej.
            • ichi51e Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 20:38
              Widze tu jednak pewien brak logiki. Akceptujesz jaselka jako folklor a dostajesz szalu jak dziecko wymienia cuda dokonane rzekomo przez Jezusa? No ale przeciez one sa czescia tego folkloru i w nim faktem. NT jako dzielo literackie - to tak samo jak byc mu wpierala ze Czerwony kapturek nie spotkal Wilka - owszem spotkal, ale w ksiazce i to sie nie zdarzylo irl tylko w swiecie fikcyjnym. W czym problem?
              • madzioreck Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 20:44
                W niczym, rodzice mają prawo nie posyłać dziecka na katechezę oraz mają prawa domagać się, aby szkoła wywiązywała się ze swoich obowiązków w zakresie zapewnienia w tym czasie opieki tak, aby dziecko faktycznie nie uczestniczyło w katechezie. Bez rozkminiania, a Jasełka to pani nie przeszkadzają. Jakiś problem, żeby to zrozumieć?
              • triss_merigold6 Łopatologicznie 06.02.11, 21:00
                Jak dziecko ogląda animowaną story o Mojżeszu to taka sama legenda jak ta o Warsie i Sawie.
                Jak story o Mojżeszu jest podawana na katechezie to jako prawda wiary.
                Cuda Jezusa podawane na katechezie są podawane jako fakt, który miał miejsce w realnym świecie, a nie jako topos literacki.
                Znam jako tako zarówno ST i NT, brak chrztu, komunii i uczęszczania na zajęcia z religii mi w tym absolutnie nie przeszkodził. Znam kody kulturowe. Wiara do posiadania takiej wiedzy jest doskonale zbędna.
                • riki_i Re: Łopatologicznie 09.02.11, 12:43
                  A może by tak dziecko samo zdecydowało po paru katechezach? Chyba mu się podobało, skoro wyrecytowało zadowolone całą litanię cudów...

                  Dziecko nie jest klonem Twojej osoby (i chyba dobrze bo zimnych i wyrachowanych kobiet mamy jakby trochę za dużo), tylko bytem samoistnym.
                  • wuika Re: Łopatologicznie 09.02.11, 13:32
                    Jak dziecku posmakuje wata cukrowa, to ma mu pozwolić jeść tylko słodycze? Bo dziecko chce. Nie ma to jak pochwała bezstresowego wychowania :]
                    • zofiadyrman Re: Łopatologicznie 10.02.11, 12:59
                      Ale ideologiczne trzymanie za mordę jest ok, o ile po linii mamusi?
                      • kazek100 Re: Łopatologicznie 10.02.11, 16:58
                        Nie no, oczywiście, lepiej jeżeli ideologicznie chwyci za mordę pani katechetka.

                        z tego, co przeczytałem, mowa o 6-latku, tak? Takiego malca można kupić każdym miłym słowem, zarówno do działań twórczych, jak i destrukcyjnych. I dlatego własnie o wychowaniu dziecka mają decydować rodzice - bo jakkolwiek ci też bywają różni - są tu najwłaściwszym gronem do decydowania. Przypominam zresztą, że ten argument "Rodzice decydują o wychowaniu dzieci" był wielkokrotnie przywoływany przez stronę kościelną i różnej maści giertychów. Oczywiście, że w ich wydaniu były to Himalaje hipokryzji, ale przypomnieć warto.
                      • mrarm Re: Łopatologicznie 10.02.11, 17:11
                        Lepsze wstrzymanie się z uczestnictwem dziecka w jakichkolwiek ruchach religijnych do momentu podjęcia przez nie (lub nie) samodzielnej decyzji o takim uczestnictwie, niż zgoda na INDOKTRYNACJĘ oraz wtłaczanie pewnych (szkodliwych moim zdaniem) reguł czy zaleceń, czy tam czegokolwiek..
                  • maro29 Re: Łopatologicznie 10.02.11, 13:19
                    A jak twoje dziecko zdecyduje że chce być aktorką porno to będziesz się na to biernie przyglądać?

                    Jak mnie śmieszą te podwójne standardy katolików. Jak temat inny to be ale jak religii to natychmiast chcą przywilejów. A wała wam od moich dzieci i od ich wychowywania w duchu antymoralności zwanej moralnością katolicką. Chcecie wychowywać ich na metodę średniowieczną, proszą bardzo ale potem się nie dziwcie, że pojęcie etyka dla dziecka jest obce. Maltretować kota. Proszę bardzo, wszak na katechezie tego nie uczyli a uczyli że trzeba ziemię czynić sobie poddaną.
                    • kaliks Re: Łopatologicznie 10.02.11, 16:41
                      > A jak twoje dziecko zdecyduje że chce być aktorką porno to będziesz się na to
                      > biernie przyglądać?

                      Nie biernie, nie biernie! suspicious

                      Przepraszam, ale naprawdę nie mogłem się powstrzymać...
                  • protoplex Re: Łopatologicznie 10.02.11, 13:42
                    To pójdźmy dalej, może niech zacznie oglądać pornografię w sieci. I może by tak samo zdecydowało czy chce to dalej oglądać po kilku filmach. A jakby się często drapało po jajkach znaczy: "Spodobało mu się".

                    Dziecko nie jest twoim klonem, tylko bytem samoistnym i powinieneś szanować jego wolę i światopogląd.
                  • m00nlight co ma ateizm do 'wyrachowania'? 10.02.11, 16:14

                    Konstytucja człowiekowi gwarantuje, że se może wychować swoje własne dziecko jak chce.

                    Niestety w polskim Katolandzie, jak się okazuje jest to prawo TEORETYCZNE bo i tak prędzej czy później trafisz na takich co wiedzą lepiej co jest lepsze dla twojego dziecka.

                    Wkurzające jak szlag ale niestety prawdziwe.

                    Niby jak sobie wyobrażasz że małe dziecko jest w stanie dokonać wyboru czy chce być 'wierzące' czy nie? Że jest dość dojrzałe psychicznie, emocjonalnie i społecznie by sobie świadomie wybrać religię?

                    Śmiem twierdzić że religijna oprawa podoba się wszystkim dzieciom, bo jest po prostu dla niech ATRAKCYJNA (już niektórzy wiedzą jak zadbać żeby tak było), wszystko co wiązane z religią jest kolorowe i 'na bogato' a dzieciaki lubią takie bajery. Dlatego wszystkie chcą chodzić na religię, bo pani jest fajna, bo się śpiewa fajne piosenki, bo ksiądz daje cukierki i kolorowe obrazki, bo będzie komunia a wraz z nią zajebiaszcze prezenty, stroje jak z bajki, limuzyny i sesja fotograficzna. I niby jak to ma się dziecku nie podobać?

                    Dlatego z góry wiadomo co wyniknie z Twojej 'dobrej' rady- dzieciak poki nie zacznie dorastać i kształtować WŁASNEJ tożsamości, będzie się identyfikować z większością dzieciaków- dlatego takie trudne życie mają w Polsce rodzice- ateiści i 'innowiercy'- ciężko jest zachować własną odrębność i przekazać ją dziecku, gdy zewsząd jest się atakowanym katolicyzmem. Fajnie, wiara sprawa prywatna, ale nie sądzę by dzieciak poniżej, powiedzmy 15 roku życia był w stanie świadomie dokonywać takich wyborów- dlatego do tego czasu powinien mieć możliwość czerpania wzorców od RODZICÓW, nie od nauczycieli w szkole, nie od katechetki i nie od innych dzieciaków. I rodzic ma święte prawo żeby to egzekwować.

                    Triss trzymam kciuki, żeby sie sprawa rozwiązała po Twojemu.
              • maro29 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:13
                Jest w tym normalna konsekwencja. Jak w szkole uczą piosenki "Hej dzieci jeśli chcecie zobaczyć Smerfów las" to nikt rozsądny im tego nie zabroni dlatego że nie ma smerfów. Ale jeżeli pani od biologii by zaczęła tego nauczać to bym się wkurzył. Moje dziecko wie że jak śpiewa "Przybieżeli do betlejem pasterze to tak jak z tymi smerfami" wesoła bajeczka ale na religii taka interpretacja jest niedopuszczalna dlatego też nie chodzi. I też ma 6 lat.
            • memphis90 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 11.02.11, 12:19
              poko, wiem co symboliz
              > uje
              Hmm, drogowskaz dla trzech króli, których nie było wcale 3 i nie byli wcale królami? big_grin
          • memphis90 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 11.02.11, 12:18
            "Bóg się rodzi" to akurat pozna nawet na j. polskim- jako wiersz i to pięknie napisany...
        • nople Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 12:58
          Szkoła/nauczyciele powinna od początku stosowac się do tego typu próśb/oświadczeń rodziców. Jeśli nie ma chwilowo takiej możliwości - ustalić sposób postępowania z rodzicami. W tym wypadku najwyraźniej nie ma problemów by dziecko spędziło ten czas np. w bibliotece - więc jest to ewidentnie niedopatrzenie/lenistwo/brak dobrej woli nauczyciela/katechety
      • beatulek Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:40
        Tez tak uważam. Nie chciałabym by moje dzieci uczyły sie religii razem z tymi dziećmi, których rodzie są niewierzący. To trochę tak jakby do grupu uczącej się kilka lat angielskiego dołączyć kogoś kto tego języka wogóle nie zna. W szkole moich dzieci na szczęście jest świetlica więc problemu z "przechowaniem" niechodzących na religie nie ma. Jako katoliczka uważam jednak, że najlepiejby było gdyby religia była w przykościelnych salkach katechetycznych dla chętnych.
        • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:43
          Tu również jest: świetlica, biblioteka, kilka innych grup zerówkowych. IMO problemu z "przechowaniem" dziecka nie ma i być nie powinno.
        • joasiek.1 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 18:51
          Z rozrzewnianiem wspominam czasy, gdy religia odbywała się w salkach katechetycznych. Chodził na nią kto chciał, nie było tego typu problemów i klimat był trochę inny. A kiedy religię przenieśli do szkoły, to pamiętam, że nam uczniom bardzo się to nie podobało.
          W szkole mojego dziecka dzieci nie chodzące na religię przyprowadzane są na świetlicę, a kiedy już załapią, że tam maja chodzić, to same przed religią przychodzą. Nigdy nie było problemu, jaki ty opisałaś. Nikt nie zmusza do uczestnictwa ani w katechezach, ani w jasełkach, jeśli rodzice sobie nie życzą. Taka postawa jak w szkole twojego dziecko prowadzi do tego, że niewierzący lub wyznawcy innych religii mają potem pretensje i żale do katolików i Kościoła. Nie dziwię się.
          • amoreska Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 19:27
            CytatZ rozrzewnianiem wspominam czasy, gdy religia odbywała się w salkach katechetyc
            > znych.
            Chodził na nią kto chciał, nie było tego typu problemów i klimat był tro
            > chę inny.

            Ja też smile
            • aurelis07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 17:24
              Podpisuję się pod tym. Jako osoba wierząca wyrzuciłabym katechezę ze szkół. Właśnie po to, aby przywrócić jej właściwy charakter. "Do salki" chodzili wszyscy chętni, nawet z odległego osiedla i zimą dzieciaki kosztowało to pewne wyrzeczenie. W szkole zrobił się z tego przedmiot do odklepania (jak można przeżycia duchowe jak uczestnictwo we mszy traktować oceną?). Inaczej również wyglądał kontakt rodziców z katechetką "w salce" (rodzice byli obecni w ostatnich ławkach), dziwnym trafem jedne z najbardziej niestabilnych psychicznie osób, to katecheci- być może kontaktu z rodzicami zabrakło...
    • kozica111 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 19:15
      Nie masz obaw że takim postępowaniem uczyniłaś z religii katolickiej dla młodego owoc zakazany i tym samym bardzo kuszący? .
      • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 19:30
        Nie. IMO katecheza 6-7-8-latków służy głównie przygotowaniu do I Komunii.
        Moje dziecko do I Komunii nie przystąpi (abstrahując od drobiazgu, że jest nieochrzczone) ponieważ w najblizszym otoczeniu (babcia, dziadek, ojciec, ojczym, ciotka) nie ma NIKOGO kto mógłby i chciał brać udział w wielomiesięcznych przygotowaniach i odprowadzaniu dziecka do kościoła na próby czy inne białe tygodnie.

        Poza tym potomek edukację kulturoznawczą zalicza, zna "Klechdy Domowe" z setką motywów religijnych, czytam bajki Singera, widział "Pastorałkę" w teatrze, szopki.
        • gabi683 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 08:25
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie. IMO katecheza 6-7-8-latków służy głównie przygotowaniu do I Komunii.
          > Moje dziecko do I Komunii nie przystąpi (abstrahując od drobiazgu, że jest nieo
          > chrzczone) ponieważ w najblizszym otoczeniu (babcia, dziadek, ojciec, ojczym, c
          > iotka) nie ma NIKOGO kto mógłby i chciał brać udział w wielomiesięcznych przygo
          > towaniach i odprowadzaniu dziecka do kościoła na próby czy inne białe tygodnie.
          >
          >
          > Poza tym potomek edukację kulturoznawczą zalicza, zna "Klechdy Domowe" z setką
          > motywów religijnych, czytam bajki Singera, widział "Pastorałkę" w teatrze, szop
          > ki.

          uważałam Cię za mądra kobietę a ty jesteś normalnie powalona a te argumenty które przedstawiasz są ładu i składu .
          • joanna266 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 08:43

            >
            > "uważałam Cię za mądra kobietę a ty jesteś normalnie powalona a te argumenty kt
            > óre przedstawiasz są ładu i składu ".


            -wyszczekana o górnodupna napewno ale mądra?poczytuje min. jej wpowiedzi juz od dobrych paru lat .baba uwaza sie za alfe i omege od takich ludzi w realu człek powinien sie trzymac z daleka.wrzody i hemoroidy same sie robią....
            \\\
        • plaskorzezba1977 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 19:37
          Triss- czy piszesz o swoim czy moim potomku????
    • duch_mariana Do prezydenta idź 06.02.11, 19:21
      A najlepiej od razu do Brukseli i do Barracka Obamy. Taki skandal z pewnością będzie miał międzynarodowy wydźwięk i poważne konsekwencje w stosunkach międzynarodowych. Polska dostanie ultimatum. Albo Twój syn nie będzie narażony na wysłuchiwanie opowieści o zombie, nielegalnej produkcji i dystrybucji alkoholu i nielegalnych praktykach znachorskich w wykonaniu niejakiego Jezusa Ch., albo Unia Europejska zablokuje rynki pracy dla Polaków i ograniczy import polskiej żywności, a o zniesieniu wiz do USA będziemy mogli tylko pomarzyć. Interwencję poselską możesz spokojnie odpuścić. Posłowie są zajęci produkcją ustaw na zamówienie Donalda, obalaniem małpek w sejmowej knajpie, crashtestami Melexów na Cyprze i monitorowaniem internetu czy aby ktoś złego słowa na pana prezesa nie napisał. Zanim znajdą czas na interwencję, skończy im się kadencja albo Twój syn skończy przedszkole i problem rozwiąże się sam.
      • joanekjoanek Re: Do prezydenta idź 06.02.11, 19:30
        Mnie też jakoś rozbawiła ta interwencja smile
        Ale nie powinna, niby dlaczego. Ja gdybym miała do kogo, też uderzyłabym w takiej sytuacji do sfer rozmaitej waadzy. Albowiem rzecz na to zasługuje.
      • andaba Re: Do prezydenta idź 06.02.11, 19:33
        Z jednej strony rozumiem - ja tez byłabym wściekła, gdyby moje dziecko było indoktrynowane wbrew mojej woli. Ale z drugiej strony - wiesz jacy ludzie są najgłębiej wierzący, jakich jast najwięcej w neokatechumenatach? Neofitów.
        • triss_merigold6 Re: Do prezydenta idź 06.02.11, 19:39
          Trzeba mieć predyspozycje psychiczne, żeby trafić do jakiejkolwiek sekty (neokatechumenat jest IMO formą sekty), mam nadzieję, że moje dziecko ich nie ma.

          Czytam mu basnie gdzie są anioły, duchy, utopce, interwencje odgórne etc. w rozmaitej postaci ale sprzedawania "prawd wiary jedynej słusznej" w szkole publicznej z perspektywy JEDNEGO wyznania nie zniosę.
    • guderianka Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 20:44
      I słusznie, tez bym tak zrobiła.
      Tyle, że Młodsza numer nam wywinęła i chce chodzić na religię, I chodzi. I cuda opowiada. wink
      • baltycki Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:28
        Pani guderianka napisała:

        > I słusznie, tez bym tak zrobiła.
        > Tyle, że Młodsza numer nam wywinęła i chce chodzić na religię,
        Wam numer wywinela?????
        Wam?????????????????
        • guderianka Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 18:59

          > Wam numer wywinela?????
          > Wam?????????????????

          Masz problem z czytanie ?
          Czy myślisz, że Tobie ? Tobie??????????????
          • zofiadyrman Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 12:57
            No to piękny przykład tolerancji dajesz. Nie chce chodzić na religię - och jej, tak tak tak, zaraz prawa dziecka, pouczanie dyrektorek, interwencje u posłów, prawa dziecka. Ale niech CHCE chodzić na religię, niech cuda opowiada - to zaraz WAM numer wykręciła, interweniować, zabronić etc. Tolerancja - jak najbardziej, ale tylko o ile zgadza się z poglądami mamusi. Myślę, że masz bardzo adekwatnego nicka do swoich poglądów - guderianka od gen. Guderiana; rzeczywiście, jesteś lotna i wyrafinowana jak hitlerowska artyleria.
            • santo_inc Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:51
              > j, ale tylko o ile zgadza się z poglądami mamusi. Myślę, że masz bardzo adekwat
              > nego nicka do swoich poglądów - guderianka od gen. Guderiana; rzeczywiście, jes
              > teś lotna i wyrafinowana jak hitlerowska artyleria.

              Prawo Godwina, przegrałaś, wyjdź.
            • przedsesja Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:59
              ja tam nigdzie nie doczytałam, zeby guderianka zabraniała, wręcz przeciwnie - dziecko chodzi na religię... może gdyby Cię tak nie zaślepiała nienawiść do niewierzących, to byś umiała przeczytać ze zrozumieniem...
              zadaj sobie pytanie - gdyby sprawa dotyczyła Ciebie, katoliczki jak rozumiem i Twojego dziecka, i gdyby w jego szkole byłyby to lekcje np. islamu lub innej wiary, to czy godziłabyś się z tym, ze szkoła ma gdzieś twoje życzenie, aby dziecko w tych lekcjach nie brało udziału?
              • guderianka Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 15:15
                przedsesja- bo tego nie napisałam wink a corka chodzi na religię wink
                Ale jak napisal Twój przedmóca, dyskusja skończona wink
            • guderianka Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 15:13
              Zofiadyrman - lotna wyjątkowo to Ty jesteś skoro przeczytałaś coś czego nie ma , a mianowicie to, interweniuję bo dziekco chodzi na religię a tym bardziej zabraniam. A już szczytem jasnowidzenia jest, że w tej sprawie pouczam dyrekcję hehe albo interweniuję u posłów hyhy.Wrożka normalnie. No, ale gdybyś choć trochę wiedziała nt strategii (jak np. Heinz) to umiałabyś sklecić logiczny wywód , z zachowaniem ciągu przyczynowo-skutkowego. A tak. Klapa wink
    • attiya Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 20:47
      to ja mam nadzieję, że problem się powtórzy, potomek tym razem wyrecytuje 10 przekazań i z przyjemnością poczytam sobie o Twoim przypadku na onecie albo wirtulanej big_grin
    • lineczkaa Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 21:08
      triss_merigold6 napisała:


      > Potrafię być bardzo zimno-wredna jeśli się nastawię psychicznie i bojowo.

      Nieeeeewieeeeerzę wink
      a! taki lekki ot.

      Co do sprawy, to podczytuję z zainteresowaniem jak te sprawy faktycznie wyglądają, bo pewnie czeka mnie podobny bój od września.
    • alabama8 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 21:14
      No właśnie, kiedy oglądamy w TV historyjki o Jezusku w wasze (katolickie) święta albo przy okazji waszych (katolickich) świąt wielkanocnych to możemy sobie zmienić kanał albo obejrzeć z ciekawości.
      Kiedy jednak informacje o cudownej przemianie wody w wino podawane są w szkole - to już inna sprawa. Jak mi dzieciak na chemii napisze że wino i alkohole otrzymujemy z wody za pomocą cudów i boskiej interwencji - to jaką ocenę dostanie? Czy na fizyce może opisać kwestię napięcia powierzchniowego wody biorąc za przykład Mr. Jezusa? Czy na biologii sprawę śmierci pnia mózgu może porównać do zmartwychwstania?
      • lineczkaa Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 21:24
        Ot zwykłe religijne paradoksy moja droga. Na chwilę obecną nie do zwalczenia.
        Jezus zmieniał wodę w wino good, ale jak nastoletnia córka powie, że jej ciąża to niepokalane poczęcie, to jakoś nikt nie wierzy, no! ewentualnie powiedzą, że to dzieło szatana (czyli np. syna miejscowego oprycha wink).
        • ira_07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 23:41
          ale jak nastoletnia córka powie, że jej ciąża
          > to niepokalane poczęcie, to jakoś nikt nie wierzy, no!

          Niepokalane poczęcie to nie poczęcie bez seksubig_grin Myślałam, że takie myślenie już dawno odeszło w niebyt. NP to wg katolików poczęcie bez grzechu pierworodnego.
          • lineczkaa Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:14
            Pudło maleńka. Wiem co to niepokalane poczęcie i grzech pierworodny tongue_out. Tak więc podtrzymuję twierdzenie o Mesjaszu w łonie nastolatki wink.
            • pieskuba Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:32
              Ale to nie Mesjasz był niepokalanie poczęty, ino jego matka.
            • ira_07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:49
              Dalej radośnie popisujesz się niewiedząbig_grin To nie Mesjasz był niepokalanie poczęty, tylko Maria (wg katolików). Czyli niepokalane poczęcie mogłoby dotyczyć tej nastolatki, nie jej dziecka, jeśli chcemy podobieństwa.
              • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:55
                To nie Mesjasz był niepokalanie poczę
                > ty, tylko Maria (wg katolików).

                Az sprawdzilam bo wierzyc sie mnie nie chcialo smile Nie mialam zielonego pojecia, ze to tak u katolikow jest smile
                Forum jednak czlowieka óczy wink
                • pieskuba Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:57
                  Mesjasz z Ducha Świętego był poczęty. Z pewnością też niepokalanie, ale to oczywista oczywistość.
              • lineczkaa Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 12:36
                No cóż... niektórzy słysząc słowo Führer mają w głowie tylko jedną postać, Hitlera. Widać przy słowie Mesjasz jest podobnie.
              • lineczkaa Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 12:42
                " Tak więc podtrzymuję twierdzenie o Mesjaszu w łonie nastolatki"
                w którym to miejscu w tym zdaniu napisałam to twierdzisz poniżej?

                Liczyłam na zrozumienie dwuznaczności tego zdania, ale ok, następnym razem będę pisać wprost wink

                ira_07 napisała:

                > Dalej radośnie popisujesz się niewiedząbig_grin To nie Mesjasz był niepokalanie poczę
                > ty, tylko Maria (wg katolików). Czyli niepokalane poczęcie mogłoby dotyczyć tej
                > nastolatki, nie jej dziecka, jeśli chcemy podobieństwa.
      • szyszunia11 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 06.02.11, 21:58
        > Kiedy jednak informacje o cudownej przemianie wody w wino podawane są w szkole
        > - to już inna sprawa. Jak mi dzieciak na chemii napisze że wino i alkohole otrz
        > ymujemy z wody za pomocą cudów i boskiej interwencji - to jaką ocenę dostanie?
        > Czy na fizyce może opisać kwestię napięcia powierzchniowego wody biorąc za przy
        > kład Mr. Jezusa? Czy na biologii sprawę śmierci pnia mózgu może porównać do zma
        > rtwychwstania?

        no paczpani (jak tu się czasem na forum pisujesmile) - to ja chyba musiałam być w szkole jakimś genialnym, wybitnie uzdolnionym dzieckiem jednak w kierunku logiki i nauk ścisłych, bo z chemii, fizyki i biologii zazwyczaj miałam piątki, mimo uczęszczania na katechezę katolicką... Cuda, pani!
      • ihanelma Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:36
        Tiaa, a po lekcjach o starożytnym Egipcie będzie twierdzić, że Ziemia jest płaska i opiera sie na czterech krokodylach, z których jeden zjada Słońce co noc big_grin. Wywalić wszystkie przedmioty humanistyczne i historię z programu, zostawić tylko te alkohole wink

        Fanatyzm rzecz straszna, zaperzenie - śmieszna.
        • cherry.coke Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:53
          ihanelma napisała:

          > Tiaa, a po lekcjach o starożytnym Egipcie będzie twierdzić, że Ziemia jest płas
          > ka i opiera sie na czterech krokodylach, z których jeden zjada Słońce co noc big_grin
          > . Wywalić wszystkie przedmioty humanistyczne i historię z programu, zostawić ty
          > lko te alkohole wink
          >
          > Fanatyzm rzecz straszna, zaperzenie - śmieszna.

          No nie no. To zupelnie inne poziomy.

          Zolwie to legenda i ciekawostka historyczno-naukowa "w co tez tam ludzie kiedys nie wierzyli".

          Przemiana wina (w wersji wesela w Kanie czy w wersji Eucharystii) to cos obowiazujacego, w co dzieci maja niekwestionowanie wierzyc. Dzis.

          Zatem owszem, uczaca religii szkola na klasowce z chemii o alkoholach powinna konsekwentnie akceptowac odpowiedzi o cudownych przemianach wina jako dopuszczalnej metodzie.

          Oczywiscie tego nie robi, co swiadczy jedynie o tym, jak sami katolicy traktuja te opowiesci - dokladnie jak te o zolwiach...
          • ihanelma Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 17:41
            Jeśli zakładasz możliwość istnienia zjawisk wymykających się obecnie nam znanym prawom fizyki, problemu nie ma. Ale z cudami jest tak, że na zawołanie ich nie wywołasz. Także akurat tą metodę produkcji alkoholu śmiało można w szkole darować. Zwłaszcza, ze Jezus był tutaj ostatnio ponad 2000 lat temu, biznesu nie chciał robić z zasady, a pretendentom do tytułu jakoś "cudowanie" nie chce wychodzić.
            • cherry.coke Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 17:47
              Hm ksiadz podobno wywoluje podobny cud na kazdziutkiej mszy suspicious
              • ihanelma Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 19:33
                "Prawie" robi wielką różnicę wink Wino jest na wejściu.
          • szyszunia11 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 22:46
            cherry.coke napisała:


            >
            > Przemiana wina (w wersji wesela w Kanie czy w wersji Eucharystii) to cos obowia
            > zujacego, w co dzieci maja niekwestionowanie wierzyc. Dzis.
            >
            > Zatem owszem, uczaca religii szkola na klasowce z chemii o alkoholach powinna k
            > onsekwentnie akceptowac odpowiedzi o cudownych przemianach wina jako dopuszczal
            > nej metodzie.
            >
            > Oczywiscie tego nie robi, co swiadczy jedynie o tym, jak sami katolicy traktuja
            > te opowiesci - dokladnie jak te o zolwiach...

            oj muszę zaprotestować. Juz jako małe dziecko byłam w stanie pojąć różnice między Bogiem a człowiekiem (było mi to przekazywane tak w domu jak i zapewne - na katechezie). Jedna z tych różnic polega na tym, że Bóg jest wszechmocny, a człowiek - nie. Bóg ma moc czynić tzw. cuda (czyli coś co w naszym, funkcjonującym wg pewnych reguł świecie się nie bardzo mieści) - Jego żadne reguły nie ograniczają. Człowiek cudów nie czyni. Nigdy w szkole nie spotkałam się z przypadkiem by jakieś dziecko pomieszało te dwa porządki i chciało na wzór Pana Jezusa na basenie stąpać po wodzie, przemieniać wodę w coś innego na chemii w sposób cudowny, na stołówce dokonywać cudownego rozmnożenia deseru bo przecież Pan Jezus. Nigdy też nie słyszałam o takich problemach nawet u mniej lotnych dzieci, a mam wśród znajomych i rodziców i nauczycieli. Problem wydumany zupełnie.
            Ale ale - przy tym zdecydowanie nie traktuję opowieści o Bożych cudach jak opowieści o conocnym pożeraniu słońca. Może niektórzy tak, ale w przypadku wielu osób takie porównanie jest całkowicie nietrafione.
            • cherry.coke Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 22:53
              Ale przeciez nikt nie pisze o o osobistym dokonywaniu cudow przez dzieci. Tylko o wymienianiu ich na klasowkach z przedmiotow przyrodniczych jako mozliwej metody - np. pozyskiwania alkoholu, poruszania sie po wodzie, uleczenia, wskrzeszania...
              • szyszunia11 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 23:17
                cherry.coke napisała:

                > Ale przeciez nikt nie pisze o o osobistym dokonywaniu cudow przez dzieci. Tylko
                > o wymienianiu ich na klasowkach z przedmiotow przyrodniczych jako mozliwej met
                > ody - np. pozyskiwania alkoholu, poruszania sie po wodzie, uleczenia, wskrzesza
                > nia...

                z taką sytuacją też się nei spotkałam. Dlaczego? Bo dzieci jednak już chyba nawet małe jarzą o co biegasmile bo tak na logikę: jak cud może być metodą pozyskiwania czegokolwiek? Cud nie może byc żadną możliwą metodą, bo przestałby być cudem. Cud to coś, co wykracza poza dostępne metody. Nauczyciel w szkole uczy zaś o tym, jakimi prawami (fizycznymi, chemicznymi itd) rządzi się świat. Poza tym cuda nie były nie są i nie będą czarami, czyli techniką służącą otrzymaniu konkretnych korzyści materialnych. Po pierwsze dlatego, że człowiek cudów nie dokonuje. Po drugie dlatego, że Bóg nie dokonuje cudów dla "widzimisię" człowieka, tylko jest zawsze połączone z działaniem na poziomie duchowym.
            • braktalentu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 21:07
              Wielu ludzi zupełnie spokojnie mieści w sobie wiedzę, że wszy są jajorodne i wiarę, że wszy rodzą się z brudu. Mimo to żadne dziecko nie ujawnia się z tym drugim poglądem na lekcji biologii.
              Dobrze zrozumiałam?
            • misself Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 16:28
              szyszunia11 napisała:
              > Człowiek cudów nie czyni. Nigdy w szkole nie spotkałam się z przypadkiem
              > by jakieś dziecko pomieszało te dwa porządki i chciało na wzór Pana Jezusa na
              > basenie stąpać po wodzie

              A ja pamiętam wypadek dziecka, które wyskoczyło z balkonu, bo chciało być jak Batman...

              Jeśli dziecko potrafi w ten sposób postrzegać kreskówkę w telewizji, to jaką masz gwarancję, że nie będzie postrzegało podobnie tego, co słyszy w szkole? Ja w dzieciństwie ślepo wierzyłam w to, co mówią nauczyciele. Zarówno w to, że jak nie będę leżakowała grzecznie, to pani mi zaszyje oczy, jak i w to, że nie wolno pogryźć hostii, bo na białej sukience będą krwawe plamy.
          • ira_07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 23:49
            Istotą cudu jest to, że nie jest wyjaśniany naukowo i jest czymś rzadkim.

            > Zatem owszem, uczaca religii szkola na klasowce z chemii o alkoholach powinna k
            > onsekwentnie akceptowac odpowiedzi o cudownych przemianach wina jako dopuszczal
            > nej metodzie.

            Nie. Bo chemia uczy o procesach chemicznych, nie o cudach. Dziecko ma znać proces CHEMICZNY wytwarzania alkoholu. Więc nie obracaj kota ogonem. Dziecko uczone religii wierzy (lub i nie, ale wie, że NT tak podaje), że Jezus przemienił wodę w wino, ale wie, że alkohol nie powstaje w drodze cudów tylko o kreślonego procesu.

            > Oczywiscie tego nie robi, co swiadczy jedynie o tym, jak sami katolicy traktuja
            > te opowiesci - dokladnie jak te o zolwiach...

            ??? Po pierwsze po raz kolejny z radością przypominam, że chrześcijanie to nie tylko katolicy. Poza tym, naprawdę nie odróżniasz religii od nauk? Chyba każdy średnio rozgarnięty wie, ze nauka to coś co można udowodnić, religia to kwestia wiary. Ja swoją wiarę traktuję poważnie, ale rozróżniam wiarę od wiedzy. Jezus przemienił wodę w wino, nie wiem jak. Wiem jak powstaje wino z owocówwink

            Manipulujesz swoimi wypowiedziami. Czy jakby dziecko chodzące na religię napisało na kartkówce z chemii, że alkohol bierze się z wody lub krwi i zaliczyło, to pochwaliłabyś nauczyciela za konsekwencję?
            • cherry.coke Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 00:06
              > Nie. Bo chemia uczy o procesach chemicznych, nie o cudach. Dziecko ma znać proc
              > es CHEMICZNY wytwarzania alkoholu. Więc nie obracaj kota ogonem. Dziecko uczone
              > religii wierzy (lub i nie, ale wie, że NT tak podaje), że Jezus przemienił wod
              > ę w wino, ale wie, że alkohol nie powstaje w drodze cudów tylko o kreślonego pr
              > ocesu.
              > ??? Po pierwsze po raz kolejny z radością przypominam, że chrześcijanie to nie
              > tylko katolicy.

              Watek jest o katolickiej katechezie, przypominam.

              Poza tym, naprawdę nie odróżniasz religii od nauk? Chyba każdy
              > średnio rozgarnięty wie, ze nauka to coś co można udowodnić, religia to kwestia
              > wiary.

              Moze powiesz to kreacjonistom wszelkiej masci? Albo zwolennikom "boskiego porzadku" w prawodawstwie i nauce?

              > Ja swoją wiarę traktuję poważnie, ale rozróżniam wiarę od wiedzy. Jezus
              > przemienił wodę w wino, nie wiem jak. Wiem jak powstaje wino z owocówwink
              >
              > Manipulujesz swoimi wypowiedziami. Czy jakby dziecko chodzące na religię napisa
              > ło na kartkówce z chemii, że alkohol bierze się z wody lub krwi i zaliczyło, to
              > pochwaliłabyś nauczyciela za konsekwencję?

              Byloby to przynajmniej konsekwentne. Nalezaloby to tylko rozglosic i nie nazywac tego edukacja oparta na nauce. A tak dziecko w panstwowej szkole na jednej lekcji uczy sie o nauce i przyrodzie, a na drugiej o cudach, modlitwach i stworzeniu. I ma sobie w glowce ten bigos samo rozplatac, wzglednie rozplatywac ma taka Triss. Bo przeciez "co to szkodzi", ze sie dziecku w glowie namiesza.
            • szyszunia11 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 00:13
              ira_07 napisała:


              >
              > Nie. Bo chemia uczy o procesach chemicznych, nie o cudach.

              pozwolę sobie przytaknąć, choć sama również obok również wyraziłam tę głęboką myślsmile
      • ira_07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 23:39
        > No właśnie, kiedy oglądamy w TV historyjki o Jezusku w wasze (katolickie) święt
        > a albo przy okazji waszych (katolickich) świąt wielkanocnych to możemy sobie zm
        > ienić kanał albo obejrzeć z ciekawości.

        Wielkanoc to nie są święta katolickie. No ile można ludziom tłuc do łbów? Boże Narodzenie, Wielkanoc, Epifania, Zesłanie Ducha Św (Zielone Świątki) to nie są świata katolickie tylko chrześcijańskie! Katolickie to jest 15 sierpnia, maryjne.

        > Kiedy jednak informacje o cudownej przemianie wody w wino podawane są w szkole
        > - to już inna sprawa.

        To zależy kiedy podawane. Jak na religii to OK, jak na j. polskim przy okazji omawiania Biblii czy wiersza, nie jako prawda, tylko jako motyw to też OK.
      • entropia Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 14:15
        alabama8 napisała:

        > Kiedy jednak informacje o cudownej przemianie wody w wino podawane są w szkole
        > - to już inna sprawa. Jak mi dzieciak na chemii napisze że wino i alkohole otrz
        > ymujemy z wody za pomocą cudów i boskiej interwencji - to jaką ocenę dostanie?

        Cóż, jeżeli rodzic reprezentuje taki poziom intelektualny jak zaprezentowano powyżej i założywszy dziedziczenie intelektu to może faktycznie lepiej dziecko chronić przed takimi lekcjami...
        I tak będzie miało problemy z ocenami po obejrzeniu pierwszego lepszego bloku reklamowego w tv.
    • bambinek Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 00:20
      Powinno być tak jak a Anglii,religia jest w szkole,tyle że uczą sie o wszystkich religiach i wszyscy uczniowie na nią uczęszczają.Sama bym chętnie na taką chodziła.Takie rozwiazanie myśle jest dobre,ponieważ nie narzucają nikomu danej wiary,jest dystans do religii.Każdy uczeń ma okazje sie dowiedzieć o innych wyznaniach.
      • myelegans Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 02:51
        To nie jest religia tylko religioznastwo. nie przygotowuje do sakramentow. Przedmiot jak kazdy inny, i jako taki powinien byc uczony, podobnie jak historia. z nauka religii "jedynej i slusznej' ma malo wspolnego.
      • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 13:03
        Tak i ów przedmiot nazywa się religioznawstwo. Nie KATECHEZA.
        W Polsce przedmiot "systemy religijne świata" występuje na niektórych kierunkach studiów, a nie w szkole.
        • zofiadyrman Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:06
          Przedmiot? Na kierunkach studiów? "Systemy religijne świata"??? Zdaje się, że Twoje pojęcie o szkolnictwie wyższym sięga co najwyżej odpłatnego semestru w Wyższej Szkole Biznesu i Menedżmętu w Zubrzycy Górnej.
          • gulcia77 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:33
            Niech zgadnę: Kulturoznawstwo?? Nazywał się co prawda inaczej, ale generalnie chodziło o religioznawstwo.
            Zresztą myslę, że to jest wiedza, której brakuje. Pogląd, że maca jest robiona z krwi, a Świadkowie Jehowy urządzają "mieszanie krwi" wcale nie są odosobnione.
          • misself Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 16:48
            zofiadyrman napisała:

            > Przedmiot? Na kierunkach studiów? "Systemy religijne świata"??? Zdaje się, że T
            > woje pojęcie o szkolnictwie wyższym sięga co najwyżej odpłatnego semestru w Wyż
            > szej Szkole Biznesu i Menedżmętu w Zubrzycy Górnej.

            Politologii na UAM w Poznaniu i stosunków międzynarodowych na UW...
        • misself Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 16:34
          triss_merigold6 napisała:

          > W Polsce przedmiot "systemy religijne świata" występuje na niektórych kierunkac
          > h studiów, a nie w szkole.

          Pewnie występuje.
          Na UJ (i tylko tam wśród państwowych uczelni) są nawet całe studia pt. religioznawstwo.
    • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 13:09
      I bardzo dobrze zrobilas.
      Nie wyobrazam sobie, ze przedszkole czy szkola bedzie decydowac o tym czy moje dziecko jest wychowywane w mysl wiary czy tez nie.
      I nie zyczylabym sobie, zeby moje dziecko ( ktore katolickie nie jest ) bylo mimo moich wczesniejszych sprzeciwow prowadzane na lekcje religii katolickiej.
      mam prawo decydowac wiec decyduje. a szkola czy przedszkole musi sie dostosowac.
      • ruda110 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 13:52
        Ależ Ty cięta na tego Jezusa!smile
        • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 14:01
          Ja czy Triss? smile
          • verdana Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 14:29
            Tak trzymać!
            Ciekawa jestem, jak zareagowałyby katolickioe matki na to, ze ich dzieci siedzą w sali , gdzie nauczyciel prowadzi zajęcia na temat "Nie ma żadnego Boga, to tylko mit."
            • kannama Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:19
              Dokładnie tak samo smile
            • cherry.coke Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:42
              verdana napisała:

              > Tak trzymać!
              > Ciekawa jestem, jak zareagowałyby katolickioe matki na to, ze ich dzieci siedzą
              > w sali , gdzie nauczyciel prowadzi zajęcia na temat "Nie ma żadnego Boga, to t
              > ylko mit."

              Proponuje po calosci: scjentologie ze znizka na czlonkostwo albo kult cargo z cwiczeniami praktycznymi na boisku smile
              • ihanelma Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:53
                A może islam w praktyce odmiana szyicka dla porządnych dziewcząt? Same plusy panie wink
            • lolinka2 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:49
              verdano, po co zaraz Bóg kontra mit.
              Załóżmy że w szkole, do której chodzą dzieci mam najgłośniej obśmiewających słuszny protest triss, niektóre zajęcia prowadzone są przez skądinąd mocno wierzących Świadków Jehowy (temat wyznania na ematce znany i mocno kontrowersyjny). No i zaczynają im prostować treść dekalogu: KK kontra księga Wyjścia itp....
              Wierzący? A jakże!

              I co matki na to? smile
              • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:58
                Nie badz brutalna.
                Zacznijmy od lagodniejszej wersji.
                Matka vs prawoslawie smile
                • lolinka2 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:37
                  eeee, to kawał podlasia łyknął w obie strony niekiedy.... vide podwójne święta w pewnych miejscowościach smile
                  w twoich rejonach też?
                  • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:47
                    Jam jest dumna mieszkanka Podlasia. Prawoslawna zona katolika smile
                    I czasem dostaje ataku smiechu jak czytam co "katolicy" wiedza o prawoslawiu smile I jak podchodza do tolerancji i milosci do blizniego smile a juz o Bogu nie wspomne smile
                    • lolinka2 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:51
                      bo ja pochodzę z rejonów ciut pod tobą na mapie, ale za to ca. 30 km ode mnie na północ zaczynają się prawosławne rejony - i tam się zdarzało w niektórych miejscowościach, że ludzie obojga wyznań świętowali BN w jednej denominacji a potem wg drugiego kalendarza w drugiej smile - i zimą było zbiorowe świętowanie przez boży miesiąc smile
                      • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:58
                        I do tej pory tak sie zdarza. Np. u mnie smile
                        Swietujemy i BN katolickie i prawoslawne. Po takim swietowani czlowiek naprawde marzy jedynie o tym, zeby wreszcie nic nie jesc, nigdzie nie jezdzic i nikogo do domu nie wpuszczac smile
              • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:50
                Ciekawa jestem jakby ematki zareagowały gdyby np. zajęcia z biologii, historii czy wf prowadził w PUBLICZNEJ SZKOLE wahabita i podawał jako prawdę bezdyskusyjną zalecenia koraniczne. Rozkosznie wyobrażam sobie taka sytuację.

                Zaznaczam do upojenia, że na religionawstwo chętnie bym dziecko wysłała.
                A tak, to szkoła dotąd regularnie okazywała lekceważenie dla mojego prawa do NIEPOSYŁANIA dziecka na katechezę. Prawa, które skądinąd nikomu nie szkodzi.
                • sadosia75 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 17:03
                  Zaznaczam do upojenia, że na religionawstwo chętnie bym dziecko wysłała.
                  > A tak, to szkoła dotąd regularnie okazywała lekceważenie dla mojego prawa do NI
                  > EPOSYŁANIA dziecka na katechezę. Prawa, które skądinąd nikomu nie szkodzi.

                  Triss zacznijmy od tego czy "wojujace" ematki sa katoliczkami, ktore stosuja sie do swojej wiary czy tylko wybieraja to co im odpowiada?
                  Czy rownie radosnie by przyklaskiwaly obecnosci ich dziecka na religi np. prawoslawnej? chociaz wczesniej w szkole/przedszkolu zaznaczaly, ze ich dziecko jest wyznania katolickiego i wylacznie na religie katolicka ma uczeszczac.
                  ale szkola robi im psikus i dziecko po raz ktorys laduje na religi prawoslawnej.
                  A potem wrocmy do tego, ze to rodzic a nie instytucja zwana szkola czy przedszkolem ma wybierac czy jego dziecko jest wychowywane w religii czy tez nie. i poki rodzic ma prawo decydowac o tym i nie jest narzucone z gory, ze kazdy ale to kazdy absolutnie musi swoje dziecko posylac na zajecia z religii to szkola ma obowiazek uszanowac wybor rodzica.
                  a jak szkola/przedszkole nie szanuje.to sie swoich praw rodzic ma domagac a nie usmiechac sie delikatnie do nauczycieli i udawac, ze nic sie nie stalo
                • misself Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 16:43
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Zaznaczam do upojenia, że na religionawstwo chętnie bym dziecko wysłała.

                  Życzę Ci takiej możliwości z całego serca, jednocześnie mając przykrą pewność, że jak wnuki na religioznawstwo poślesz, to będzie już duże osiągnięcie.
    • ihanelma Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 15:39
      Tym posłem mnie rozwaliłaś dokumentnie. Proponuję Palikota. PR i rozgłos na pół Unii murowane.
      • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 16:56
        Nie jest mi potrzebny rozgłos. Poszłabym do innego posła, prawnika.
        BTW posłowie mają prawo do podejmowania interwencji na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora ergo jest to droga legalna, a nie wykorzystywanie znajomości.
        Potrzebne mi wyegzekwowanie prawa, które nadal obowiązuje. Jeśli szkoła (czytaj: dyrekcja oraz grono) nadal uparcie będzie wykazywało się lekceważeniem to mam no limits. Wielokrotnie byłam uprzejma, obecnie czuję się zwolniona z obowiązku bycia uprzejmą na rzecz skuteczności.
        • lolinka2 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 17:14
          wychodzę z założenia, że gdzie nasze rodzicielskie prawo do stanowienia o dziecku jest bezprawnie ograniczane, tam NIE MA miejsca na uprzejmość. Jest miejsce na szybkość i skuteczność.

          Nauczycielka zerówki mojej młodej dzieliła się z sąsiadką z działki informacjami o jej stanie zdrowia... informacja do mnie dotarła. Dodatkowo pani wyszła poza zakres kompetencji przygotowując opinię do PPP. Poszłam z tą opinią do gab. dyrektora, w drugiej ręce podanie o interwencję na okoliczność przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Streściłam dyrektorce co do mnie dotarło i spytałam, którą wersję woli - swoją metodą ma zamknąć babie usta a opinia poprawiona jest za 15 minut od teraz, czy składam podanie i rozmawiamy drogą urzędową?

          Zgadniecie, którą opcję wybrała?
          • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 17:20
            Zgaduję, że tę pierwszą. Szkoły bardzo się boją rozgłosu i interwencji z zewnątrz, a zwłaszcza zainteresowania ze strony kuratorium, MEN, mediów.
            IMO egzekwowanie praw rodzica w wyżej opisywanych wypadkach nie ma nic wspólnego z:
            - bezczelnością
            - tupetem
            - czepianiem się
            - szukaniem zadymy
            - robieniem przykrości pani
            - szkodzeniem dziecku
            Jeśli ktoś uważa inaczej to jest zwyczajnym tchórzem. Bycie tchórzem jest pewną strategią przystosowawczą, niekiedy wygodną ale nie wzbudza szacunku i nie daje prawa do pouczania innych.
          • rosapulchra-0 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 13:37
            Dodatkowo pani wyszła poza zakres kompetencji przygotowując opinię do PPP.

            co to jest PPP?
            serio pytam.
            • przedsesja Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 14:11
              Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna
    • kawka74 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 17:28
      Bdb.
      Uwielbiam robienie z rodziców kretynów i chowanie się za parawanikiem z napisem: 'A co ci szkodzi'.
    • broceliande Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 19:11
      Mój mały jest w zerówce w przedszkolu.
      Już kiedyś pisałam - i śmiech był - że dzieci mają religię z podziałem na grupy. W czasie tych zajęć syn idzie z drugą grupą na śniadanie.
      No, ale to przedszkole.

      Na stronie szkoły można poznać nazwiska nauczycieli. PIĘCIU uczy religii, historia: JEDNO nazwisko.

      O Jezusie to ja sama opowiadam, że ludzie wierzą, że cuda czynił, że zmartwychwstał i żyje i ludzie się do Niego modlą.
      Ja takiej wiedzy nie miałam i nie umiałam reagować w kontaktach z rówieśnikami.
    • plaskorzezba1977 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 19:36
      Trzymam kciuki za powodzenie "akcji".
      Ja też przed laty wywalczyłam sobie prawo do nieuczestniczenia syna w lekcjach religii - choć przyznam, że upokorzyło mnie proszenie o coś co gwarantuje mi konstytucja.
      Kolęd słucham, choinkę ubieram, pisanki maluję, bo święta mają dla naszej rodziny charakter tradycji, kultury. Nie mają wymiaru religijnego bo jesteśmy ludxmi niewierzącymi.
      Pozdrawiam - Ala
      • zofiadyrman Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:11
        Rewelacja. Twój syn ma takie samo prawo decyzji jak dzieci w centralnym Iranie. Będzie ateistą, bo mamusia uznała, że "jesteśmy ludźmi niewierzącymi".
        • przedsesja Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 14:15
          twoje dzieci są lub będą katolikami - same o tym zdecydowały/zdecydują? czy może Ty je ochrzciłaś/ochrzcisz, chociaż nie były swiadome tego, co się z nimi dzieje?
    • piegowata9 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 20:49
      Rozumiem wzburzenie, ale... mnie w tym wątku zaskoczyło coś zupełnie innego.
      Masz oczywiście prawo domagać się, żeby dziecko nie uczestniczyło w lekcjach religii. Naprawdę jednak aż tak bardzo zirytował Cię akurat temat cudów??? Ja to potraktowałabym jako poszerzenie jego wiedzy ogólnej. I tyle. W przyszłości może się to mu przydać. Literatura i sztuka pełne są odwołań do religii. Czy Ci się to podoba, czy nie - korzenie Europy są chrześcijańskie (celowo nie piszę: katolickie) i jest to widoczne m.in. w kulturze. Moim skromnym zdaniem odrobina znajomości Biblii jest wręcz niezbędna.
      Ja swoim dzieciom opowiadam o innych religiach i jako katoliczka nie mam przy tym wrażenia, że sprzeniewierzam się swojej własnej wierze.
      • cherry.coke Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 21:08
        piegowata9 napisała:

        > Rozumiem wzburzenie, ale... mnie w tym wątku zaskoczyło coś zupełnie innego.
        > Masz oczywiście prawo domagać się, żeby dziecko nie uczestniczyło w lekcjach re
        > ligii. Naprawdę jednak aż tak bardzo zirytował Cię akurat temat cudów??? Ja to
        > potraktowałabym jako poszerzenie jego wiedzy ogólnej. I tyle. W przyszłości moż
        > e się to mu przydać. Literatura i sztuka pełne są odwołań do religii. Czy Ci si
        > ę to podoba, czy nie - korzenie Europy są chrześcijańskie (celowo nie piszę: ka
        > tolickie) i jest to widoczne m.in. w kulturze. Moim skromnym zdaniem odrobina z
        > najomości Biblii jest wręcz niezbędna.

        Tyle juz w tym watku wspominano o aspekcie "katecheza vs religioznawstwo", a ty ciagle swoje smile
      • kawka74 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 21:11
        Ja swoim dzieciom opowiadam o innych religiach i jako katoliczka nie mam przy t
        > ym wrażenia, że sprzeniewierzam się swojej własnej wierze.

        Opowiadasz im na zasadzie ciekawostki przyrodniczej, jak sądzę.
        Katecheza nie polega na opowiadaniu o wierzeniach, tylko na wtłaczaniu ich do głowy jako prawd jedynych, słusznych i objawionych. Poszerzanie wiedzy ogólnej w kwestii Biblii może się spokojnie odbywać na języku polskim, religia nie jest do tego niezbędna. Ba, niekiedy wystarczy wykształcony rodzic.
        Rozumiesz różnicę?
      • a.va Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 21:14
        Ale z tego, co zrozumiałam, Triss nie chodzi o cuda, tylko o sam fakt, że młody ma nie być w sali podczas religii i już. Znajomość cudów jest dowodem, że był w sali i tyle, a nie nieodwracalną szkodą na jego umyśle.
        • tezas Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 22:10
          > Znajomość cudów jest dowodem, że był
          > w sali i tyle, a nie nieodwracalną szkodą na jego umyśle.
          Moim zdaniem tzw. "znajomosc" cudow - i wiara w nie - prowadzi wlasnie do nieodwracalnej szkody na umysle. Nie ma zadnej roznicy miedzy wiara w chodzenie po wodze a np wiara w moc pierscienia Atlantow, Tarota czy wiary w horoskopy. No, oczywiscie poza tym,ze ta pierwsze jest w Polsze bardziej rozpowszechniona tongue_out.
          A kazdy ma prawo oczekiwac aby jemu dziecko w szkole (!) nie wmawiano bzdur.
          ---------------------------------
          Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."
          • a.va Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 22:57
            Ale co, będziemy teraz badać, jak wielką szkodę czynią cuda umysłowi potomka Triss? Imho to bez znaczenia. Matka sobie nie życzy, żeby był na religii i wystarczy. Ma nie być, reszta to całkiem inna dyskusja.
      • mika_p Re: Jednak przeszłam się do szkoły 07.02.11, 21:59
        piegowata9 napisała:
        > Masz oczywiście prawo domagać się, żeby dziecko nie uczestniczyło w lekcjach religii.
        > Naprawdę jednak aż tak bardzo zirytował Cię akurat temat cudów???

        W charakterze gwoździa do trumny, czyli recydywy. Niedawno był wątek o tym, że syn Triss, mimo iż ma nie chodzic na religię, bierze w niej bierny udział.
      • ira_07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 00:00
        A Ty naprawdę nie rozumiesz?

        Naprawdę jednak aż tak bardzo zirytował Cię akurat temat cudów??? Ja to
        > potraktowałabym jako poszerzenie jego wiedzy ogólnej. I tyle. W przyszłości moż
        > e się to mu przydać. Literatura i sztuka pełne są odwołań do religii. Czy Ci si
        > ę to podoba, czy nie - korzenie Europy są chrześcijańskie

        Co innego uczyć dziecka, że istnieje chrześcijaństwo, Biblia, ludzie wierzą w Jezusa, a co innego mówić mu, że to prawda, jeśli dziecko z niewierzącej rodziny!

        Ja jestem ewangeliczką i nie miałabym nic przeciwko, że dziecko się nauczy Bogurodzicy, ale już nie pozwoliłabym uczyć Zdrowaś Mario i uczyć, że można się tak modlić.

        Moim skromnym zdaniem odrobina z
        > najomości Biblii jest wręcz niezbędna.

        Jasne, że tak. Biblii, podobnie jak mitologii. Ale tu znów to samo. Dziecko będzie się uczyło o Zeusie ale nie zgodziłąbym się, by uczono je, że Zeus istnieje.

        > Ja swoim dzieciom opowiadam o innych religiach i jako katoliczka nie mam przy t
        > ym wrażenia, że sprzeniewierzam się swojej własnej wierze.

        A czy opowiadając im o reformacji będziesz im czytać luterańskie Księgi Symboliczne i będziesz je uczyła, że tak powinno się rozumieć Pismo Świętewink
      • triss_merigold6 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 09:08
        Opowieść o cudach była tylko kolejnym DOWODEM na to, że moje dziecko w katechezie uczestniczyło biernie po raz kolejny. Mimo złożenia pisemnej deklaracji na początku roku szkolnego, że nie uczęszcza.
        Sądzisz, że nie znam chrześcijańskich korzeni Europy? Śmiem twierdzić, że znam znacznie lepiej niż przeciętny katolik w tym kraju.
        Cuda jako motyw literacki = poszerzenie wiedzy ogólnej.
        Cuda jako przedmiot katechezy = prawda wiary rzymskokatolickiej.
        Tępota katolików nieodróżniających "wiedzy na temat X" od "wiary w X" doprawdy mnie podk....
        • piegowata9 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 11:05
          A mnie irytuje chamstwo związane z zacietrzewieniem.

          Nigdzie nie pisałam, że chodzi o wiarę w cuda. Cały czas pisałam o wiedzy. Mniej piany, więcej zrozumienia.
          • jowita771 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 11:13
            Ale na katechezie nie zdobywa się wiedzy. Nie o to w tych lekcjach chodzi. Chyba, że nauczenie się modlitwy na pamięć nazwiesz zdobywaniem wiedzy, ale to też nie to, bo to nauczenie ma służyć temu, żeby tymi słowami się modlić, a nie, żeby np. trenować pamięć.
            • attiya Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 12:42
              o to to
              powiedzmy sobie szczerze, wiedzę zdobywa się na geografii, angielskim, polskim, matematyce
              na religii nie zdobywasz żadnej wiedzy, nic z niej nie wynosisz, strata czasu
              normalny rodzic gdyby miał wybór, to moge się założyć, że posłałby dziecko na dodatkowy angielski albo rosyjski a nie na religię
          • plaskorzezba1977 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 14:40
            To nie jest chamstwo czy zacietrzewienie, ale domaganie się prawa do poszanowania własnego światopoglądu.
            Triss ma prawo nie życzyć sobie, aby jej syn uczestniczył w jakikolwiek sposób, nawet bierny , w "lekcjach" religii katolickiej/protestanckiej/muzułmańskiej/żydowskiej. Ma prawo wychowywać dziecko na swoja modłę i podobieństwo i nikt nie ma prawa narzucać jej czegokolwiek w tym zakresie.
            Dziecko powinno być nauczone, że w kościele ( bo czasem jednak ludzie niewierzący tam bywają choćby na ślubach czy pogrzebach) należy zachować się tak, aby nie obrażać uczuć innych.
            • piegowata9 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 22:07
              > To nie jest chamstwo czy zacietrzewienie, ale domaganie się prawa do poszanowan
              > ia własnego światopoglądu.

              Przecież ja nie odmawiam Triss prawa do swoich przekonań! Pisałam o tym wyraźnie wyżej.
              Chamstwem nazywam personalny atak autorki i zarzucanie mi tępoty. Ja mam szanować (i szanuję) jej poglądy, ale w drugą stronę to już nie działa? Ciekawa interpretacja tolerancji...

              Nie mam czasu odnosić się do wszystkich wypowiedzi w tym wątku, ale powtórzę krótko: o ile wiem, w zdecydowanej większości polskich szkół nie ma religioznawstwa, choć oczywiście - być powinny. Skoro jednak nie ma, to w moim skromnym odczuciu jednostkowy przypadek, gdy dziecko dowiedziało się czegoś o cudach nie uczyni w jego umyśle strasznych spustoszeń. Litości: nigdzie nie pisałam, że ma w to uwierzyć! Zresztą przy odrobinie dobrej woli może to być przyczynek do dalszej, fajnej rodzinnej rozmowy.
              Nikt z nas nie wie, jaki był przebieg tej katechezy i z wyprzedzeniem zaznaczę, że nie wierzę, iż w trakcie lekcji katecheta straszył dzieci ogniem piekielnym i wiecznym potępieniem, jeśli nie uwierzą w cuda. Ewangelizacja (nawet w tak skrajnej postaci wink) jest jednak nieco dłuższym procesem...
              • braktalentu Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 09.02.11, 20:23
                "w zdecydowanej większości polskich szkół nie ma religioznawstwa, choć oczywiście - być powinny. "

                Jestem głęboko przekonana, że nie powinno. Nie widzę najmniejszego powodu, żeby znajomość baśni i mitów stanowiących podstawy kulturowe różnych części świata miały stanowić jeden z filarów (osobne lekcje) wiedzy podstawowej (bo do przekazywania takiej wiedzy służy szkoła podstawowa).
          • kawka74 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 19:12
            Nigdzie nie pisałam, że chodzi o wiarę w cuda. Cały czas pisałam o wiedzy. Mnie
            > j piany, więcej zrozumienia.

            Wiedzy na katechezie? Chyba coś pomyliłaś.
            • piegowata9 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 08.02.11, 22:24
              > Wiedzy na katechezie? Chyba coś pomyliłaś.

              Nie, nic nie pomyliłam. Wiedzy też.
              Istnieje np. coś takiego, jak prawo naturalne, dotyczące m.in. ochrony życia i własności. A X przykazań z pewnością znasz, więc dalszy komentarz jest zbędny.
              • kawka74 Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 09.02.11, 08:47
                Pomyliłaś. Albo nadal nie rozumiesz, względnie udajesz, że nie rozumiesz.
          • budhalinka Re: Jednak pewna tępota mnie irytuje 10.02.11, 14:52
            W szkole naszego syna w tym czasie dzieci, których rodzice(jak my)zadeklarowali "niechodzenie" na religię, przebywają w świetlicy. Sa tam wycieczki, zajęcia ruchowe(teraz lodowisko)salka komputerowa itp. Młody zadowolony, wyskakany i to jemu ci katechetyczni zazdroszczą.
            Od małego mu tłumaczymy,ze to nasz polski folklor ta religia i tak ją rozumie-to tak, jak bajki.
            Zamiast prezentów pierwszokomunijnych obiecalismy mu wycieczkę i komputer własny-też będzie zadowolony.
      • braktalentu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 20:10
        A o ateistach im opowiadasz? Opowiadasz o tym, że żyją sobie i świetnie się mają ludzie, którzy wiedzą, że boga nie ma? A nie protestowałabyś, gdyby dzieci biernie uczestniczyły w zajęciach na których opowiada się, że boga nie ma.
        W przypadku Triss nie mówimy o podstawach kultury - na tę składają się również inne - nie tylko chrześcijańskie mity. Mówimy o sprawie FUNDAMENTALNEJ. O tym, że na religii w szkole powiedzieli dziecku, że bóg istnieje i czyni cuda. A to nie jest prawda! Prawdą jest, że istnieją ludzie, którzy wierzą w to, że bóg istnieje i z inspiracji tą wiarą stworzyli takie, a takie dzieła kultury.

        Swoją drogą znamienita większość znanych przeze mnie katolików ma zdecydowani mniejsze pojęcie o swojej świętej księdze niż znajomi innowiercy i ateiści. To spostrzeżenie łatwo potwierdzić również na tym forum, choćby przy okazji corocznego festiwalu wątków bożonarodzeniowo wielkanocnych z serii hipokryzja ateistów obchodzących święta.
        • piegowata9 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 23:34
          > którzy wiedzą, że boga nie ma?
          Raczej: którzy WIERZĄ, że Boga nie ma.

          >powiedzieli dziecku, że bóg istnieje i czyni cuda. A to nie jest prawda!
          Skąd wiesz??? wink

          Chyba czas kończyć dyskusję, bo ani ja Ciebie nie przekonam, ani Ty mnie. A stawianie się ateistów w pozycji osób oświeconych w stosunku do "ciemnego ludu wiernego" uważam za delikatne przegięcie.
          • mortest Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 13:35
            Bo to zależy od definicji prawdy. Jeżeli nie możemy udowodnić tego, że Bóg istnieje i czyni cuda, nie jest to prawdą.
            Patrząc w ten sposób, nie jest prawdą również stwierdzenie, że Bóg NIE istnieje i cudów NIE czyni.
            Jednak empirycznie stwierdzenie drugie wydaje się byc duuuużo bardziej prawdopodobne
          • braktalentu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 17:11
            Przypomnij sobie jak zaczyna się wyznanie wiary. Tak, tak zaczyna się od słów WIERZĘ (potem jest jeszcze gorzej, ale to bez znaczenia).
            A teraz wyobraź sobie, że wyznanie wiedzy zaczyna się od słów WIEM.

            Ponieważ z naukowego punktu widzenia istnienie boga nie zostało udowodnione, to znaczy, że boga nie ma. Są za to ludzie, którzy w niego wierzą - i to można dzieciom w SZKOLE PUBLICZNEJ powiedzieć.

            Myślę, że powód do zakończenia tej dyskusji jest zupełnie inny niż niemożność przekonania drugiej strony, ale zgadzamy się co do meritum o bezsensie jej kontynuowania i tego się trzymajmy.
            • piegowata9 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 20:40
              > Przypomnij sobie jak zaczyna się wyznanie wiary. Tak, tak zaczyna się od słów W
              > IERZĘ (potem jest jeszcze gorzej, ale to bez znaczenia).
              > A teraz wyobraź sobie, że wyznanie wiedzy zaczyna się od słów WIEM.

              Ależ to jest oczywista oczywistość. Zwłaszcza, jeśli dołożymy do niej dogmaty wink I nikt akurat nie kwestionuje różnicy między WIARĄ i WIEDZĄ.
              Są jednak pewne sfery życia, gdy wiara przeplata się płynnie z wiedzą. Ja WIEM, że pewnych rzeczy nie należy robić i idę krok dalej, bo w dodatku WIERZĘ, że jest to grzech. Inni ludzie poprzestają na WIEDZY, że jest to zło.

              > Ponieważ z naukowego punktu widzenia istnienie boga nie zostało udowodnione, to
              > znaczy, że boga nie ma.

              O ile się nie mylę, to nauka głowi się nad wyjaśnieniem wielu zjawisk/mechanizmów zjawisk, które są. I brak naukowego uzasadnienia wcale nie wyklucza ich istnienia. Ba, niektórzy nawet za takie rzeczy Nobla dostają!!! wink

              > Myślę, że powód do zakończenia tej dyskusji jest zupełnie inny niż niemożność p
              > rzekonania drugiej strony, ale zgadzamy się co do meritum o bezsensie jej konty
              > nuowania i tego się trzymajmy.

              Ja naprawdę nie boję się dalszej dyskusji, jeśli o to chodzi wink Rzeczywiście uważam jednak, że na dłuższą metę jest ona bezcelowa.
    • kachwi1 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:14
      a może jest po prostu tak, że twoje dziecko chce uczestniczyć w tych lekcjach? i dlatego pani go nie wyprasza z sali? ostatnio na religii mojego dziecka (5 klasa) była dyskusja - pani katechetka oznajmiła dzieciom, że harry potter to szatan, i bagno. jak mi o tym syn opowiadał, to oznajmiłam mu, że przelało mi się, i wypisuję go z religii, natychmiast. on jednak chce chodzić, mocno dyskutuje na tych lekcjach, próbuje pani "udowodnić" czy "uzmysłowić" różne rzeczy, dobrze się przy tym chyba bawi.
      • jowita771 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:36
        No i co z tego, że chce.
        Mnie też ktoś kiedyś powiedział, że jak moja córka będzie chciała iść w wieku ośmiu lat do komunii, to powinnam jej pozwolić, bo to będzie jej decyzja. A ja w takich sytuacjach pytam, czy katolik pozwoliłby swojemu ośmioletniemu dziecku zostać muzułmaninem, gdyby to dziecko chciało? Czy tylko do katolicyzmy się tak wcześnie dojrzewa?
      • lolinka2 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:41
        widzisz różnicę między 6-latkiem a 5-klasistą?

        Gdyby moje dziecko lat 6 wyjechało mi z tekstem, że chce chodzić na religię.... wyłożyłabym mu co i jak po raz kolejny i poinformowała, że no way!
        Gdyby moje dziecko w klasie 5 (czyli ca. 11 lat) wyjechało mi z tym samym tekstem.... przemyślałabym temat, przedyskutowała z dzieciem, wysłuchała jego argumentów... podejście do tematu byłoby inne.
      • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 08.02.11, 10:56
        Pani ma obowiązek zrobić to czego sobie życzy i potwierdza pisemnie rodzic. Nie może "wyprosić", bo to zerówkowicz tylko - gdy przychodzi katechetka - przeprowadzić moje dziecko do innej grupy czy biblioteki.
        6-latka nie pytam czy chce uczestniczyć w katechezie. Wie, nie nie chodzimy do kościoła, nie jesteśmy ochrzczeni, nie wierzymy etc. natomiast katecheza jest dla dzieci katolickich.
        Przy dziecku w 5-6 klasie zastanowiłabym się. Przy 6-latku kwestia jest poza dyskusją.
        • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 12:58
          triss_merigold6 napisała:

          > 6-latka nie pytam czy chce uczestniczyć w katechezie. Wie, nie nie chodzimy do
          > kościoła, nie jesteśmy ochrzczeni, nie wierzymy etc. natomiast katecheza jest d
          > la dzieci katolickich.
          > Przy dziecku w 5-6 klasie zastanowiłabym się. Przy 6-latku kwestia jest poza dy
          > skusją.

          Głupia jesteś. Teraz dziecku jakby się spodobało, to można je jeszcze w miarę bezboleśnie ochrzcić, a następnie przysposobić do pierwszej komunii itp. I mimo wszystko mało jest prawdopodobne aby przejęło z tego więcej niż obrzędy właśnie. A jak zapytasz starego konia i WTEDY wyrazi chęć, no to najprawdopodobniej zrobi się już piękny fanatyczny NEOFITA. Bo przyjmowanie spóźnionego chrztu i komunii to już są dość mocne światopoglądowe przeżycia, które nie pozostają obojętne. Zwłaszcza gdy robi się je z opóźnieniem solo, a nie w gronie wesołych rówieśników.

          Czego Ty sie w ogóle boisz? Jeśli uważasz swoje dziecko za alfę i omegę, to na pewno samo zrozumie "absurdalność" wiary. BTW znajomość kodów kulturowych nie jest tożsama z uczestnictwem we wspólnocie. Alienujesz dziecko od rówieśników.
          • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 13:28
            Bezboleśnie ochrzcić, żeby potem bezboleśnie uprawiało hipokryzję pt. jestem katolikiem, ale tylko w przypadku różnych obrzędów? Paranoja suspicious
            • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 13:36
              Najwyraźniej błędnie zakładałam, że katolicy traktują swoje obrzędy zupełnie serio.

              Zdaje się, że chrzest i przygotowanie/posłanie dziecka do I Komunii wiąże się z jakimś wychowaniem w wierze, z jakimś światopoglądem, formacją duchową etc. i rodzice powinni w tym dziecku towarzyszyć.
              • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 13:39
                triss_merigold6 napisała:

                > Najwyraźniej błędnie zakładałam, że katolicy traktują swoje obrzędy zupełnie se
                > rio.
                >
                > Zdaje się, że chrzest i przygotowanie/posłanie dziecka do I Komunii wiąże się z
                > jakimś wychowaniem w wierze, z jakimś światopoglądem, formacją duchową etc. i
                > rodzice powinni w tym dziecku towarzyszyć.

                Owszem, założenie było błędne. Polski katolicyzm to nie islam. Formacji duchowej i wychowania w wierze w realu NIE MA. Jest czysta obrzędowość i to wszystko.
                • pieskuba Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:40
                  riki_i napisał:

                  > Owszem, założenie było błędne. Polski katolicyzm to nie islam. Formacji duchowe
                  > j i wychowania w wierze w realu NIE MA. Jest czysta obrzędowość i to wszystko.

                  Bardzo mocno się zagalopowałeś.
                  • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:46
                    A to niby dlaczego się zagalopowałem? Przeszedłem całą religię w szkole razem z moją grupą rówieśniczą i oprócz jednego jedynego przypadku chłopaka, którego po 10 latach rzuciła żona i w rezultacie stał się fanatykiem Radia Maryja i kultu religijnego nie znam NIKOGO, kto wykraczałby poza czyste obrzędy wymienione przez Triss. Z moich znajomych absolutnie nikt nie chodzi na mszę, ani do spowiedzi itp. itd. To, ze w mediach królują ludzie pokroju Pospieszalskiego, Cejrowskiego czy Terlikowskiego nie oznacza, że w realu katolicyzm opiera się na ich postawach względem wiary. W Polsce jako medianę mamy czystą obrzędowość.
                    • pieskuba Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:51
                      To, że ludzi wierzących nie znasz nie oznacza, że nie istnieją. I nie mam na myśli tych z mediów.
                      • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:57
                        Ależ ja absolutnie nie neguję istnienia ludzi głęboko wierzących! Twierdzę tylko, że jest b. mało, a reprezentatywna jest czysta obrzędowość.
                        • pieskuba Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 15:01
                          Wiesz, to chyba zależy od środowiska. Bo ja z kolei znam wiele osób naprawdę wierzących :o)
                          • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 15:20
                            gratuluję :o)
                    • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:54
                      I dlatego należy udawać - bo inny też to olewają? Mamo, co za paranoja.
              • titta Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 20:52
                Sporo osob traktuje serio, choc nie wszyscy. Jest tez sporo osob ktore potraktowalo na tyle serio, ze zostalo protestantami wink
            • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 13:37
              wuika zawsze walisz wszystkim dookoła prawdę z mostu?

              Mówisz ludziom centralnie, że są głupi?

              Nie rozumiem czemu forpocztą wojowniczego światopoglądu mamusi ma być małe dziecko. Tłumaczę jeszcze raz jak krowie na rowie - szanse na to iż dziecko zainfekuje się w szkole toksycznymi oparami religii katolickiej są ZNIKOME. Natomiast szaleństwa mamusi z robieniem wielkiej afery u dyrektorki szkoły z tego że dziecko biernie słyszało katechezę, mogą jak najbardziej odbić się na dziecku. Bo będzie stygmatyzowane w grupie.

              • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:29
                riki_i napisał:

                > wuika zawsze walisz wszystkim dookoła prawdę z mostu?
                >
                > Mówisz ludziom centralnie, że są głupi?

                Tak, jeśli są, a mi to przeszkadza bądź szkodzi. Taki ze mnie drań.
                >
                > Nie rozumiem czemu forpocztą wojowniczego światopoglądu mamusi ma być małe dzie
                > cko. Tłumaczę jeszcze raz jak krowie na rowie - szanse na to iż dziecko zainfek
                > uje się w szkole toksycznymi oparami religii katolickiej są ZNIKOME. Natomiast
                > szaleństwa mamusi z robieniem wielkiej afery u dyrektorki szkoły z tego że dzie
                > cko biernie słyszało katechezę, mogą jak najbardziej odbić się na dziecku. Bo b
                > ędzie stygmatyzowane w grupie.

                To sobie przetłumacz inteligentniej - skoro same opary są szkodliwe, to nie narażam na nie dziecka, nawet, jeśli wg. Ciebie (co z kolei wg. mnie jest głupotą - widzisz, znowu ze mnie chamidło wychodzi) jest to niebezpieczeństwo znikome.
                • entropia Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 14:56
                  wuika napisała:

                  > To sobie przetłumacz inteligentniej - skoro same opary są szkodliwe, to nie nar
                  > ażam na nie dziecka, nawet, jeśli wg. Ciebie (co z kolei wg. mnie jest głupotą
                  > - widzisz, znowu ze mnie chamidło wychodzi) jest to niebezpieczeństwo znikome.

                  To dobrze, to niech pani nie naraża dziecka na te opary religijności. I niech pani nawet kupuje żarówki tradycyjne, żeby na niebezpieczeństwo oparów rtęci ze stłuczonej świetlówki dzieciątka nie narazić.

                  Ale niech je pani chociaż zaszczepi na co groźniejsze choroby. Mimo ryzyka (encefalopatia, drgawki gorączkowe, drgawki niegorączkowe, porażenne poliomyelitis wywołane wirusem szczepionkowym, zapalenie mózgu, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zespół Guillain-Barre).
              • braktalentu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 20:59
                Primo: światopogląd mamusi nie jest wojowniczy.
                Mamusia wymaga respektowania Jej konstytucyjnych praw. Jeżeli ukradną Ci torbę, to próby jej odzyskania w postaci krzyku "łapać złodzieja" uznasz za wojownicze? Triss ukradziono prawo do decydowania o własnym dziecku. Prawo nie naturalne, nie zwyczajowe, ale konstytucyjne. Triss najpierw grzecznie poprosiła o zwrot, a teraz uprzedza, że za chwilę wrzaśnie "łapać złodzieja" i zwróci się o pomoc. O tę pomoc zwróci się zgodnie z prawem. Nie planuje wynająć zbirów do obicia mordy komukolwiek. W tej sytuacji nazywanie światopoglądu Triss wojowniczym jest nadużyciem.
                Secudno: dziecko nie jest forpocztą przekonań rodziców. Wychowanie polega głównie na dawaniu świadectwa słuszności pewnych postaw własnym przykładem. Ja też chcąc nauczyć swoje dziecko, że wolność jest wartością istotną, okradana z niej nie udaję, że nic się nie stało. Stygmatyzowanie w grupie jako forma straszaka kończy się wychowaniem pokornego cielęcia, które z obawy przed innością stanie na czatach w trakcie obrabiania kiosku, czy wyprawy na stereo. O wolność warto walczyć. Jak mam nauczyć tego dziecko, skoro potulnie kładę uszy, gdy ktoś mi tę wolność odbiera.
                • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 23:44
                  braktalentu , czy Ty wiesz gdzie żyjesz? Bo jak Ciebie czytam, to jakbym słuchał Pani nauczycielki ze szkółki niedzielnej, która opowiada przedszkolakom o tym, jak to wszyscy ludzie i zwierzątka na tym świecie się pięknie miłują i tym podobne pierdoły. W sensie formalnym, podkreślam FORMALNYM, masz absolutną słuszność. Ale , na Boga, jest jeszcze skrzecząca rzeczywistość i jej absolutne prawa. W konstytucji jest zapisane wiele rzeczy, które mają się do rzeczywistości nijak. Żyjemy w kraju , który mieni się katolickim, ale tak naprawdę sprowadza się to do czystej obrzędowości. Przejawem tego jest m.in. posyłanie dzieci na religię w szkole, która jeszcze nikogo nie sprowadziła na drogę wiary i cnoty i jest co najwyżej elementem pewnej ogólnej zbiorowej tożsamości grupy rówieśniczej. Czy Ty naprawdę wierzysz w to, że katechetka w szkole jest w stanie przeprać mózg Twemu dziecku??? Nic się szanownemu dziecięciu od tej pseudo-katechezy nie stanie, a od wizyt nabzdyczonej mamusi z pretensjami w gabinecie dyrektorki i owszem.

                  Po drugie, jak słyszę o dawaniu świadectwa to staje mi od razu przed oczami nawiedzony katol. Nie używaj pojęć-wytrychów strony kościelnej. Dziecko nie jest cielęciem, podczas socjalizacji i dorastania w grupie samo nauczy się życia. Odcinając toporem dziecko od grupy rówieśniczej robisz mu krzywdę. Dużo większą niż puszczanie go na zajęcia, gdzie wciska się mu ciemnotę i pierdoły. Chyba zauważyłaś, że mimo circa 20 lat sankcjonowania religii przez PAŃSTWOWĄ szkołę, ludzie w Polsce jakoś nie przenieśli się umysłowo do średniowiecza. Więc śmiem twierdzić, że religia Twemu wychuchanemu dziecku nie zaszkodzi w stopniu większym niż żarcie z MCDonalda, czy słowo 'qrwa' usłyszane wielokrotnie z telewizora.
                  • braktalentu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 18:03
                    "Żyjemy w kraju , który mieni się katolickim"

                    To chyba, żyjemy w różnych krajach. Mój kraj oficjalnie katolicki nie jest.

                    "jest co najwyżej elementem pewnej ogólnej zbiorowej tożsamości grupy rówieśniczej."

                    ślepe podążanie za stadem, w imię tożsamości zbiorowej miało w historii fatalne skutki. Dzięki tym, którzy przez wychowanie rozumieli dawanie osobistego przykładu (nawet jeżeli skutki przyzwoitego postępowania uderzały w rodzinę, a często i w obcych ludzi) możemy tu sobie dzisiaj pisać. Konformizm nie jest tym, co chciałabym zaszczepić swoim dzieciom. Pracujemy nad cnotą przyzwoitości.
                    Jeżeli wizyty jakiejkolwiek mamusi mają być przyczyną kłopotów dziecka, to mamy tu do czynienia z podłością. Podłość należy pokazywać palcami i głośno krytykować, walczyć z nią, a nie podkulać ogon i chować się w grupie, czy za rozkazem. Tak zmienia się świat na lepsze, nie posyłając dziecko na religię i mamy tego dowody w postaci mojego i Twojego istnienia.

                    "Czy Ty naprawdę wierzysz w to, że katechetka w szkole jest w stanie przeprać mózg Twemu dziecku??"
                    Ja WIEM, że ja swoim postępowaniem jestem w stanie przeprać mózg swojemu dziecku i dlatego muszę postępować przyzwoicie i godnie. Jeżeli ktoś okrada mnie z moich praw nie udaję, że nic się nie stało, nie podkulam ogona i nie chowam się za tożsamością grupową.

                    "Nie używaj pojęć-wytrychów strony kościelnej."
                    Dlaczego? Jakieś prawa autorskie obowiązują"

                    "Dziecko nie jest cielęciem, podczas socjalizacji i dorastania w grupie samo nauczy się życia."
                    Dlatego starannie dobieram grupę w której dorasta i nie chcę, aby znalazła się w niej pani katechetka, ani patologia mieszkająca na przeciw.

                    "Odcinając toporem dziecko od grupy rówieśniczej robisz mu krzywdę. Dużo większą niż puszczanie go na zajęcia, gdzie wciska się mu ciemnotę i pierdoły."
                    Jestem głęboko przekonana, że rola KAŻDEJ grupy rówieśniczej w życiu dzieci jest mocno przeceniana. Oczywiście rozumiem z czego oficjalna wersja pozytywnego wpływu rówieśników wynika i jak bardzo jest społecznie niezbędna, ale wiem też, że istnieje satysfakcjonujące życie poza grupą rówieśniczą, szczególnie tą rozumianą jako klasa w szkole.
                    Wiem najlepiej co służy MOJEMU dziecku i tak długo jak działam w ramach obowiązującego prawa nikomu nie zamierzam się tłumaczyć dlaczego robimy tak, a nie inaczej. Dotyczy to wszystkich innych rodziców, którzy też nie muszą tłumaczyć z powodów swoich decyzji (np. tych o posyłaniu dziecka do szkoły i na religię). Nie jest istotne co uważasz na temat grupy i rodzicielstwa. Istotne jest, że istnieje prawo i żądam jego przestrzegania.
                    • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 19:03
                      braktalentu, nie dość, że jesteś osobą sztywnie ideologiczną w swoich zapatrywaniach, to jeszcze, podobnie jak Triss, brak Ci nawet odrobiny dystansu do życia. Bierzesz śmiertelnie poważnie naukę religii w szkole, gdy tymczasem jest to humbug, pic na wodę i pitolenie o Szopenie. Dzieci, zwłaszcza te starsze, mają z tego po prostu polewkę. Przy okazji uczą się trudnej sztuki erystyki podczas zmagań słownych z katechetką/księdzem.

                      Poza tym:

                      1. Żyjemy w kraju katolickim. Sankcjonuje to choćby krzyż w Sejmie oraz kaplice tamże oraz w Pałacu Prezydenckim. Jeśli to Cię nie przekonuje, to spójrz w rocznik statystyczny, rubryka "wiara" i procent respondentów deklarujących się jako katolicy.

                      2. Przyzwoitość nie jest pojęciem mierzalnym, bo odnosi się do indywidualnego systemu wartości. To co dla Ciebie jest przyzwoite, dla kogoś innego już niekoniecznie. Więc nie wyjeżdżaj mi z przyzwoitością, bo to zagranie cokolwiek nie fair.

                      3. Wizyty nabzdyczonej mamusi z tak duperelnego powodu są oczywistą przyczyną kłopotów dziecka w grupie rówieśniczej. No bo wszyscy idą słuchać Pani katechetki, a Pani nauczycielka -zrugana wcześniej przez dyrektorkę- z obłędem w oczach wyprowadza na oczach wszystkich Krzysia z sali, żeby Broń Boże czegoś nie usłyszał i nie powtórzył zaczadzonej ateizmem wojowniczej mamusi. Bo ta znowu przyjdzie i z usteczkami zaciśniętymi w linijkę będzie się pieklić. Grupa zwraca uwagę na Krzysia - co jest najzupełniej oczywiste- i zaczyna się zastanawiać nad problemem, którego wcześniej w ogóle nie było. Od tego już tylko krok od stygmatyzacji, wyzywania od żydów itp, itd.

                      4. Dawanie przykładu czasem ma sens, czasem nie bardzo. Powstanie Warszawskie było pięknym świadectwem, tylko nie bardzo wiadomo czego. Zdaniem wielu światłych ludzi- jedynie bezdennej głupoty.

                      5. Całe życie będziesz swojemu juniorkowi dobierać grupę rówieśniczą eliminując z niej dzieci meneli i katechetki? Ja tego nie kupuję (chociaż podejście rozumiem). Bo jak się kiedyś dorastające dziecko zerwie z łańcucha (oby nie !) , to może to być wtedy skok w przepaść.

                      6. Nie jesteś w stanie przeprać mózgu swojemu dziecku. Jedynie wskazać pewne drogowskazy, z których skorzysta, bądź nie.

                      7. No tak, dzisiejsze kobiety sukcesu (a takie głównie zasiedlają to forum) nie doceniają roli grupy rówieśniczej, bo w większości jesteście względem siebie wredne, interesowne i wyrachowane. Mężczyźni pielęgnują przyjaźnie z takiej podstawówki często po sam grób. My się wychowujemy na podwórkach , jak swego czasu przypomnieli Tusk z Kaczyńskim, i grupy rówieśnicze to dla nas najczęściej gł .wyznacznik własnego ja w okresie wczesnej młodości. Nie można bagatelizować tego czynnika. Nie żyjesz w społecznej próżni, Twoje dziecko także.

                      8. Prawo reguluje wiele rzeczy w sposób fikcyjny, by choćby wspomnieć limity prędkości na drogach, których nikt nie przestrzega, czy szarą strefę generującą jedną czwartą PKB. Ze stosowaniem prawa jest tak jak z trzema rodzajami prawdy. Ten trzeci typ ... hmmmm, no powiedzmy, że nie funkcjonuje.
                      • mgla_jedwabna Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 20:51
                        1. Żyjemy w kraju katolickim.

                        Nie, żyjemy w kraju, w którym mieszkają wyznawcy wielu religii, a także ateiści. W konstytucji mamy rozdział kościoła od państwa.

                        Dalsza argumentacja jest porażająca. A jeśli ja w akcie dywersji powieszę na ścianie wizerunek jakiegoś dobrego mzimu, to zaczniemy żyć w kraju plemiennych religii afrykańskich?

                        Poza tym, jeśli nauka religii to "humbug, pic na wodę i pitolenie o Szopenie" oraz powód, by dzieci teoretycznie wyznające daną religię miały w związku z nią "polewkę", to uczestnictwo w tych zajęciach jest bezsensowne dla wszystkich, nie tylko dla nie-katolików.

                        ad 3. Jeśli dziecko jest w grupie stygmatyzowane - to raczej problem jest z grupą, która wyzywa od żydów (na drugi raz uwezmą się na ułomnego, wyzywając od garbatych, i co wtedy? Też winna będzie mamusia?) oraz z nauczycielką, która "z obłędem w oczach wyprowadza na oczach wszystkich Krzysia z sali", jakby bez obłędu się nie dało.

                        ad 8. Przypomnimy ci, kiedy staniesz się sam(a) ofiarą przestępstwa i będziesz chciał egzekwowania prawa, np. gdy ktoś ci wjedzie w tyłek znienacka, bo przekroczył prędkość, a tobie się zamarzy odszkodowanie wink
                        • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 21:18
                          mgla_jedwabna napisała:

                          > 1. Żyjemy w kraju katolickim.
                          >
                          > Nie, żyjemy w kraju, w którym mieszkają wyznawcy wielu religii, a także ateiści
                          > . W konstytucji mamy rozdział kościoła od państwa.

                          I co z tego? Piszę o praktyce, a nie o fantastyce konstytucyjnej. Jak w kraju gdzie jest rozdział kościoła od państwa może działać Komisja Majątkowa wyłączona spod jurysdykcji sądów powszechnych i podejmująca jednoinstancyjnie decyzje od których nie ma odwołania?

                          > Dalsza argumentacja jest porażająca. A jeśli ja w akcie dywersji powieszę na śc
                          > ianie wizerunek jakiegoś dobrego mzimu, to zaczniemy żyć w kraju plemiennych re
                          > ligii afrykańskich?

                          A jak za głębokiej komuny wieszali na ścianach portrety Bieruta i Stalina to nic to nie znaczyło? No chyba wręcz przeciwnie! Umieszczanie w miejscach publicznych wizerunków osób lub symboli religijnych sankcjonuje wartości danego państwa. Jak w akcie dywersji powiesisz na ścianie wizerunek dobrego mzimu, to następnego dnia lub wręcz po kilku godzinach ów wizerunek zostanie zdjęty. Robiłem takie akcje w byłej NRD i mało mnie za to stamtąd nie deportowali. Zresztą nie udawaj głupiej, bo żenujące jest w ogóle tłumaczenie takich rzeczy. To tak jakby w Twoim przedpokoju stał słoń, a Ty byś perorowała, że ten słoń Ciebie nie dotyczy i tak naprawdę go nie ma, bo Ty osobiście słoni nie lubisz i uważasz za zakałę środowiska naturalnego.

                          > Poza tym, jeśli nauka religii to "humbug, pic na wodę i pitolenie o Szopenie" o
                          > raz powód, by dzieci teoretycznie wyznające daną religię miały w związku z nią
                          > "polewkę", to uczestnictwo w tych zajęciach jest bezsensowne dla wszystkich, ni
                          > e tylko dla nie-katolików.

                          Bezsensowne owszem jest, ale spróbuj to zmienić. Życzę szczęścia.

                          > ad 3. Jeśli dziecko jest w grupie stygmatyzowane - to raczej problem jest z gru
                          > pą, która wyzywa od żydów (na drugi raz uwezmą się na ułomnego, wyzywając od ga
                          > rbatych, i co wtedy? Też winna będzie mamusia?) oraz z nauczycielką, która "z o
                          > błędem w oczach wyprowadza na oczach wszystkich Krzysia z sali", jakby bez obłę
                          > du się nie dało.

                          Aaaaa, to spróbuj wpłynąć na grupę rówieśniczą... powodzenia życzę.... Z nauczycielką owszem może się udać.

                          > ad 8. Przypomnimy ci, kiedy staniesz się sam(a) ofiarą przestępstwa i będziesz
                          > chciał egzekwowania prawa, np. gdy ktoś ci wjedzie w tyłek znienacka, bo przekr
                          > oczył prędkość, a tobie się zamarzy odszkodowanie wink

                          A co to w ogóle za przykład? Przyjeżdża policja, robi protokół i jak koleś jechał z nadmierną prędkością to ja dostaję odszkodowanie, on mandat i po sprawie.

                      • hugu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 21:08
                        Sorry, ze się wtrącę, ale spodobał mi się twój zgrabny i inteligentny wykład, nie mogę się oprzeć! Miło polemizować z kimś takim, więc lecę:

                        > . Bierzesz śmiertelnie poważnie naukę religii w szkole, gdy tymczasem jest to h
                        > umbug, pic na wodę i pitolenie o Szopenie. Dzieci, zwłaszcza te starsze, mają z
                        > tego po prostu polewkę.
                        No właśnie, wszystko prawda, ale chyba źle wyczułeś koniunkturę! Już nie jesteśmy krajem katolickim, już nie jest naszym grupowym "sznytem" branie udziału w tej grze. Teraz ten sznyt robi się OBCIACHOWY. Sam potwierdzasz. Polewka. Moda przeminęła a dzwony kościelne są, w mentalności przeciętnego Polaka z miasta, równie popularne jak spodnie-dzwony w latach osiemdziesiątych.
                        Było tak: obrzędowość katolicka, sakramenty, oazy - modne u schyłku komuny na zasadzie awangardy, wytyczania nowych trendów, w opozycji do komunizmu. Potem awangarda przeszła w obowiązującą modę. Wszyscy ją nosili: ściany w sejmie, szkoły, szpitale, wyłaziła z każdej lodówki - noszenie się inaczej byłoby wzięte za zbędną ekscentryczność. Przecież każdy sklep oferował z tej linii coś na miarę klienta: Tesco wycieczkę do Lichenia, Prada wyciszające turnusy dominikańskie.
                        Ale czas zrobił swoje - i znudziło się. Jesteśmy świadkami narodzin nowego trendu: na niebycie katolikiem. Triss jest właśnie tą awangardą, która zakłada pierwsze spodnie-rurki u schyłku epoki dzieci-kwiatów. Ona ma rację, czuje trend i jest gotowa zaryzykować zdziwione spojrzenia, bo... niedługo zdziwienie przejdzie w podziw i naśladownictwo. Wówczas będzie jedną z pierwszych, które były na czasie, a jej dziecku rówieśnicy będą zazdrościć nowoczesnej matki. I wolności niechodzenia na niepopularne zajęcia. Bo wolności się chce i lubi się ją. Zwłaszcza w dzieciństwie i młodości. I tu aluzja do punktu trzeciego: Lada chwile, a może już, spojrzą na Krzysia i jego mamusię z podziwem. I też tak zapragną.
                        Punkt czwarty: To ma sens, bo trafia w trend. Nie miałoby, gdyby było walką z rzeczywiście potężnym reżimem Kim-Dzong Ila, ale jest rokującą sukces walką z gigantycznym piernikowym domkiem pierników - niezbyt groźnym de facto przeciwnikiem, z kruchym ciastem pustym w środku, tylko mocno wyrośniętym.
                        Co do dalszych punktów... hm, mój drogi, czasy gwarnych podwórek też minęły. Teraz są czasy grodzonych osiedli. Klubów z selekcjonerem. Prywatnych, elitarnych szkół. Dodatkowo opłacanych świadczeń zdrowotnych z szybkim dostępem do specjalistów. Itd.
                        Kto żywi sentyment do ucierania swego losu w tyglu tzw. "prawdziwego życia", praktycznie bierze kurs na margines życia. Dziś nikt życzący dobrze sobie i dzieciom nie chce, w imię nieizolowania się od brutalnych praw rzeczywistości, mieszkać w slumsowatych dzielnicach, posyłać dzieci do marnej szkoły słynącej z wysokiego pogłowia dealerów, chodzić do mordowni i czekać dwa lata na wyborowanie zęba. Życie jest za krótkie na takie badania antropologiczne.
                        W dobrze dobranym otoczeniu zdobywa się punkty do przyszłego dobrze dobranego, wygodnego życia. Uczymy się kodów, które posłużą nam w świecie, do którego aspirujemy. Nie potrzeba nam podwórkowej nauki plucia na odległość, bo nie zamierzamy pluć na prezesa rady nadzorczej, w której zasiądziemy. Potrzeba nam znajomości pięciu języków obcych. I znajomości na odpowiednim poziomie. Nie mamy czasu na plujki. Ani na cudowne wody. Te wody już dawno odeszły. Rodzi się inna Europa, a wraz z nią jej zakręcony ogon - Polska.
                        • triss_merigold6 Poprawka 10.02.11, 21:15
                          Drobna poprawka.
                          W odwłoku mam trendy. Moi rodzice i dziadkowie byli niewierzący. Nie byłam ochrzczona. Nie chodziłam na religię z cała klasą do salki katechetycznej w głębokich latach 80-tych. Nie czuję się awangardą, wkoło mam mnóstwo osób, które nie praktykują i nie chrzciły dzieci (nawet jeśli same niegdyś podstawy katolickiego wychowania zaliczyły).
                          • hugu Re: Poprawka 10.02.11, 21:35
                            No to bezwiednie jesteś reprezentantką nowego trendu smile. Tak, jak z natury chuda Twiggy bez specjalnego przechodzenia na dietę stała się przedstawicielką nowego trendu. Jakoś tak.
                        • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 21:37
                          Hugu, bardzo mądrze piszesz. Podoba mi się.

                          W zasadzie chciałbym dopowiedzieć do tego, co napisałaś, tylko tyle, że ja jakoś nie widzę zbawiennego wpływu "czasów grodzonych osiedli" na ich beneficjentów. Młodzież studencka z którą obcuję jest w swej masie coraz głupsza, a zjawisko bezradności życiowej ma się lepiej niż w głębokiej komunie. Wielu młodych ludzi uważa, że im się coś należy z samego faktu, że są na tym padole. Również te starannie wykształcone i towarzysko obyte młode wilczki z takich mamuś jak Triss są jednak w pewnym sensie ułomne. Głównie cierpią na coś, co ja nazywam słabością konstrukcji psychicznej. Niby ofensywni, niby tacy hop do przodu, a jak doznają najmniejszej porażki rozklejają się i wycofują niczym ślimak do swojej skorupy. Ci rzekomi bystrzacy działają do tego w swoim życiu wrednie i gnidowato - potrafią podkładać sobie nawzajem świnie, umiejętnie i pozersko lansować się w danym otoczeniu, ciągnąć interesowne znajomości... W moim pokoleniu jak ktoś wyciął drugiemu brzydki numer to po prostu waliło się go po mordzie. O dziwo, z tych troglodytów wyrośli ludzie z pierwszego szeregu życia społecznego. Pozdrawiam
                          • hugu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 22:00
                            Widzisz, stajemy się chyba społeczeństwem klasowym z dość hermetycznymi przegródkami. Obawiam się, że w tej sytuacji mamałyga charakterologiczno-intelektualna, przepchnięta jednak przez dobrą szkołę, znająca kody i ludzi, i tak będzie rządzić (głupio!) charakternym i zdolnym Jaśkiem z marnej dzielnicy. Mamałyga będzie prezesem, ambitna Kaśka z Pcimia jego asystentką odwalająca po cichu całą robotę za o wiele mniejsze pieniądze, a Jasiek wykonawcą, rzeczywistym producentem dóbr, uposażonym kilkunastokrotnie niżej. Ani Kaśka, ani Jasiek nie przebiją się do uprzywilejowanego kręgu, w którym już od dzieciństwa lokował się Mamałyg. A Mamałyga nawet tajfun stamtąd nie przegoni.
                            Dorasta pokolenie, które już nie zrobi zawrotnej kariery zaczynając od "szczęki" na stadionie, w oparciu o własną przedsiębiorczość, odwagę, innowacyjność. Zwłaszcza w Polsce. Karty już zostały rozdane. Najmądrzejsze, co mogą zrobić dobre matki w trosce o przyszłość dzieci, to przemyślane dobieranie kart do dziecka puli wyjściowej.
                            Co do konstrukcji psychicznej, to - pozwolę sobie na wylewność - nic mi jej tak w życiu nie naruszyło, jak nauki katolickie. Naprawdę. Miałam regularną nerwicę na tle religijnym. Wierzyłam, ze Bóg widzi mnie nawet, gdy korzystam z toalety i byłam stale zawstydzona. Marny nastrój spowodowany wiarą nie przełożył się na moje sukcesy towarzyskie. Naprawdę lepiej by było, gdyby na religię mnie nie słano. Namęczyłam się psychicznie co niemiara, zupełnie bez sensu. Mniej by mnie chyba zmęczyło bycie inną, bo nie chodząca na relę, niż bycie inną, bo wystraszoną wizją Wielkiego Podglądacza i Mściciela.
                            Ale tak w ogóle z moim umysłem wszystko gra, trwałej kontuzji nie doznałam. Ba, uważam się nawet za wyjątkowo bystrą! wink
                            • triss_merigold6 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 22:08
                              Śmiem twierdzić, że w tym kraju i tak istnieje mocno spłaszczona struktura społeczna, Klasowa to jest Wielka Brytania czy Francja.
                              Osobiście bardzo się cieszę, że ominęło mnie wychowanie katolickie z kodem grzechu i wizją potępienia, z obsesją na tle seksu i poczuciem winy. Bez tego kodu łatwiej o asertywność.
                              I fakt, najlepszą obecnie inwestycją jest rozsądna inwestycja w potomstwo - zadbane intelektualnie, obyte, zdrowe, wychowywane w środowisku bez patologii, z urozmaiconym modelem spędzania wolnego czasu, możliwością rozwijania zainteresowań.
                            • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 22:17
                              Bardzo prawdopodobne, że stajemy się powoli społeczeństwem klasowym. W końcu do tego prowadzi kapitalizm. Przepływy między klasami społecznymi są jednak wciąż ogromne, podobnie jak łatwość awansu (spadku zresztą też). W porównaniu z taką Wlk. Brytanią to my mamy wciąż społeczeństwo bezklasowe, amalgamat społeczny.

                              Mamałyga ma silną konkurencję w postaci taniego i wściekle ambitnego Buraka, który przyjeżdża z prowincji do wielkiego miasta, śpi w wynajmowanej norze na kupie, nie ma życia towarzyskiego i przyjaciół oraz zachrzania po kilkanaście godzin dziennie za dumpingową stawkę. Wg mnie jest bardziej czas Buraków niż Mamałyg. Te drugie są tylko bardziej widoczne, bo lepiej lansują się w mediach i obsadziły stadnie pewne działki oparte na kumoterstwie (typu np. rynek agencji reklamowych).

                              Współczuję doświadczeń z naukami kat.
                        • braktalentu Re: Jednak przeszłam się do szkoły 11.02.11, 10:46
                          Hugu, będę tęskniła. serio.
                          B.
          • rosapulchra-0 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 13:52
            @riki_i, twoje rady są głupie, bo prowadzą do czystej wody hipokryzji.
            • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:03
              Jako wybitnie inteligentne dziecko (potwierdzone testami, szkoła rok wcześniej itp.) walczyłem z hipokryzją. I mówiłem Paniom w szkole że są głupie oraz poprawiałem ich błędy rzeczowe podczas lekcji. Potem mi przeszło - zgadnij koteczku z jakiego powodu?
              • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:31
                Widzisz, jako niebywale inteligentne dziecko nauczyłam się, że można sobie pozwalać na wiele, jeśli tylko robi się to umiejętnie - nawet na wytykanie błędów nauczycielom (ach ach, jakże heroiczne czyny). I wiesz co? I nie przeszło mi. Co w związku z tym?
                • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:40
                  Wytykanie błędów nauczycielom w sposób, jak to określasz, umiejętny to właśnie jest HIPOKRYZJA DO KWADRATU.

                  BTW nie zrozumiemy się, bo jesteś przeświadczona w własnej nieomylności , podobnie jak Triss. EOT
                  • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:46
                    To co nie jest hipokryzją? Nie mówienie ludziom, kiedy nie dość, że sami są w błędzie, to jeszcze wciskają ciemnotę innym osobom? Czy nieumiejętne wytykanie błędów, co prowadzi tylko do nerwów po obu stronach, przy czym osoba będąca w błędzie - nadal w nim będzie? Pogubiłam się, oświeć mnie, proszę.
                    • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 14:55
                      Sama zauważasz, że osoba tkwiąca w błędzie najprawdopodobniej nadal w nim będzie - pomimo Twoich oświeceniowych wysiłków. Tam gdzie widzi się przestrzeń dla dyskusji i przestrzeń dla ewentualnej zmiany postaw - tam można wyjechać ze swoim krytycznym zdaniem i przemyśleniami. Z nauczycielką-dójką o ilorazie inteligencji jamochłona spierać się nie warto - lepiej zmilczeć. Z błędnymi przekonaniami większości społeczeństwa - również. Bo inaczej Cię zagryzą. A jeśli sądzisz inaczej, to proszę bardzo - działaj. I wytłumacz na przykład narodowi, ze bezpłatne studia w obecnym kształcie prowadzą do dofinansowywania przez biedaków darmowych studiów dla zamożnych dzieci klasy wyższej i średniej wyższej.

                      I na koniec. Każdy może kształtować sobie życie jak chce. I przeciwstawiać się zjawisku zachodzenia słońca jeśli ma ochotę. Ja tylko apeluję, aby nie wplątywać w to dzieci. Katecheza w szkole ma się do realnej religijnej indoktrynacji dziecka tak jak kadzidło do pomocy umarłemu.
                      • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 15:05
                        riki_i napisał:

                        > Sama zauważasz, że osoba tkwiąca w błędzie najprawdopodobniej nadal w nim będzi
                        > e - pomimo Twoich oświeceniowych wysiłków. Tam gdzie widzi się przestrzeń dla d
                        > yskusji i przestrzeń dla ewentualnej zmiany postaw - tam można wyjechać ze swoi
                        > m krytycznym zdaniem i przemyśleniami. Z nauczycielką-dójką o ilorazie intelige
                        > ncji jamochłona spierać się nie warto - lepiej zmilczeć.

                        Konformizm, konformizm, jeszcze raz konformizm.

                        Z błędnymi przekonania
                        > mi większości społeczeństwa - również. Bo inaczej Cię zagryzą.

                        Jw. Patrz - jakoś odważam się głosić własne zdanie i nie wyglądam na zbytnio pokąsaną.

                        > A jeśli sądzisz
                        > inaczej, to proszę bardzo - działaj. I wytłumacz na przykład narodowi, ze bezpł
                        > atne studia w obecnym kształcie prowadzą do dofinansowywania przez biedaków dar
                        > mowych studiów dla zamożnych dzieci klasy wyższej i średniej wyższej.
                        >
                        > I na koniec. Każdy może kształtować sobie życie jak chce. I przeciwstawiać się
                        > zjawisku zachodzenia słońca jeśli ma ochotę.

                        Tylko tutaj tematem nie jest obrona jakiegoś chorego i błędnego stanowiska. Widzisz różnicę?
                        Ja tylko apeluję, aby nie wplątywa
                        > ć w to dzieci.

                        No właśnie, dzieci i ich chłonne na wszelakie indoktrynacje umysły najlepiej zostawić w spokoju i chronić przed takimi smrodkami.

                        Katecheza w szkole ma się do realnej religijnej indoktrynacji dz
                        > iecka tak jak kadzidło do pomocy umarłemu.

                        Tym bardziej zbędna.
                        • riki_i Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 15:24
                          wuika, nie zrozumiemy się. Naprawdę, pozostańmy przy swoich zdaniach i rozstańmy się w pokoju. EOT
                          • wuika Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 15:45
                            Fakt, wszak, cytując Ciebie - nie ma sensu się kłócić, skoro druga strona i tak argumentów nie przyjmie suspicious
                            • asocial Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 17:03
                              Triss, ty lepiej uwazaj! wiesz, ze np. Dla kk liczy sie chrzest ,JAKIKOLWIEK CHRZEST? (co w PL akurat nie jest prawda, jako ze sam fakt zapisania sie na chrzest kosztowal moja siostre kilkaset zlotych)? Wystarczy, ze katechetka spryska Twojego syna woda z kranu I voila: ).

                              Nie tak dawno wlasnie z powodu takich chrztow porywano dzieci zydowskim rodzicom (bo np. Niekumata chrzescijanska opiekunka pod nieobecnosc rodzicow dokonala tego mistycznego obrzadku). Oby sie nikt o twojego syna potem nie dopominal!: P

                              A tak powaznie, to kwestia religii w szkole to temat rzeka. Nigdy nie zapomne jak to siostra zakonna w mojej SP bila nas dziennikami po glowach,a pani katechetka puscila film antyaborcyjny (V klasa SP!). W VI klasie od ksiedza dowiedzialam sie, ze kobiety z natury maja przerabane i musza bardzo uwazac, jako ze PO KOBIECIE sie widzi, czy juz uprawiala seks (WTF?). Od VI z wlasnej woli (wychowana w duchu katolickim) przestalam chodzic I na religie, I do kosciola. Jeden wielki problem z glowy, chociaz to kretynskie katolickie (nie majace zwiazku z zadnym moralnym kodeksem) poczucie winy czasem sie pojawia.
                              • ira_07 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 20:20
                                . Dla kk liczy sie chrzest ,JAKIKOLWIEK CH
                                > RZEST? (co w PL akurat nie jest prawda, jako ze sam fakt zapisania sie na chrze
                                > st kosztowal moja siostre kilkaset zlotych)? Wystarczy, ze katechetka spryska T
                                > wojego syna woda z kranu I voila: ).

                                Po 1, siostra mogła chrzcić poza KRK. Po 2 - kłamiesz. Nie wystarczy spryskanie wodąwink I po co kłamiesz, po co mówisz o czymś o czym nie masz pojęcia? Do chrztu trzeba wiary, w wypadku dziecka wiary rodziców. Jak podejdę do kogoś na ulicy, obleję wodą i "ochrzczę" to nie będzie to chrzest.
                                • asocial Re: ira_07: porywanie dzieci przez KK 10.02.11, 20:10
                                  Polecam ksiazke: The kidnapping of Edgardo Mortara (Porwanie Edgardo Mortary) pana Davida I. Kertzera.
                                  Z tego co wiem, nie zostala opublikowana w PL, ale znajdziesz wzmianke na ten temat w innej publikacji tego samego autora pod tytulem: O roli Watykanu w rozwoju wspolczesnego antysemityzmu (2005).

                                  Dziecko zostalo porwane, poniewaz chrzescijanska opiekunka, prosta dziewczyna przerazila sie goraczka dziecka, sasiadka poradzila ochrzcic, co zaowocowalo sieroctwem dziecka (porwanie) i tragedia calej rodziny.

                                  Oczywiscie rzecz sie dziala w zamierzchlej przeszlosci, a przytoczenie ww. historii mialo byc zartem, ale wiadomo; bog katolicki nie ma poczucia humoru, to czego sie spodziewac po jego pobratymcach.

                                  I akurat mam spore pojecie o czym mowie. do chrztu nie potrzeba zadnej wiary, do chrztu potrzeba papierka i grubej kasy: taka wlasnie zaplacilam, by moc zostac chrzestna mojego siostrzenca ( a wiary akurat u mnie brak, w zwiazku z tym KK ma wroga wsrod swojej ekipytongue_out)

                                  ira_07 napisała:

                                  > . Dla kk liczy sie chrzest ,JAKIKOLWIEK CH
                                  > > RZEST? (co w PL akurat nie jest prawda, jako ze sam fakt zapisania sie na
                                  > chrze
                                  > > st kosztowal moja siostre kilkaset zlotych)? Wystarczy, ze katechetka spr
                                  > yska T
                                  > > wojego syna woda z kranu I voila: ).
                                  >
                                  > Po 1, siostra mogła chrzcić poza KRK. Po 2 - kłamiesz. Nie wystarczy spryskanie
                                  > wodąwink I po co kłamiesz, po co mówisz o czymś o czym nie masz pojęcia? Do chrz
                                  > tu trzeba wiary, w wypadku dziecka wiary rodziców. Jak podejdę do kogoś na ulic
                                  > y, obleję wodą i "ochrzczę" to nie będzie to chrzest.
                                • mgla_jedwabna Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 20:27
                                  Jest coś takiego, jak "chrzest z wody" oraz bardziej oficjalny "chrzest z wody i z Ducha Świętego". Ten pierwszy wykonuje się polewając głowę dziecka wodą i wypowiadając standardową formułkę chrztu. Udzielić może każdy. Udziela się w sytuacji zagrożenia życia itd. Ten drugi to ten obrządek znany z kościoła - trochę bardziej rozbudowany.

                                  Generalnie zasada jest taka: jeśli udzieli się tego pierwsze go, "na skróty", z ważnych powodów, np. wobez zagrożenia śmiercią, a potem nie dojdzie do odprawienia całego kościelnego obrządku z przyczyn niezawinionych przez rodziców/samego chrzczonego (np. wcześniak, który umiera tuż po narodzeniu), to taki chrzest "na skróty" się liczy. Jeżeli jednak przyczyny załatwienia sprawy w trybie doraźnym znikną, należy dokonać całej formalności w kościele, inaczej chrzest z wody nie będzie ważny. Czyli jeśli nasz przykładowy wcześniak wyżyje, to dalej należy załatwiać wszystko standardowo w parafii.

                                  Wynikałoby z tego, że żaden "chrzest z wody" nie jest ważny u dziecka, które można ochrzcić z całą oprawą: wręczaniem księdzu sowitej zapłaty, rozsyłaniem wici po rodzinie, jakich prezentów oczekujemy, kupowaniem wagonu wódki na chrzciny, fochami o wybór rodziców chrzestnych...
                      • hellulah OT studia 09.02.11, 20:29
                        Oj tam, oj tam, nie takie to proste smile

                        Biedacy płacą małe podatki, bogaci płacą większe podatki. Faktycznie, "biedaków" jest więcej. Ale z drugiej strony, to nie jest tak, że bogaci nie płacą (w podatkach) nic na studia "państwowe" swoich dzieci. Płacą, i to w porównaniu do "biedaka" - sporo. Mają płacić i nie korzystać?* Owszem, w puli przeznaczanej na naukę (buhaha, ale ta pula w naszym kraju ogrooomna, wprost oszałamiająca) jest jakaś kasa "biedaków". Owszem, dofinansowują. Nikt im nie broni korzystać wprost (to się naprawdę zdarza), a już na pewno korzystają pośrednio (np. idąc do kształconego na ich "dofinansowaniu" lekarza czy jadąc po zaprojektowanej przez inżyniera drodze). Na deser zapytam - a co to jest zamożna klasa średnia wyższa? czy może tak wszechobecne na studiach dzieciaki nauczycieli? mam znowu się roześmiać?

                        *(mają nie płacić i nie korzystać? ok, ale z czego utrzymać naukę? kasa ma iść celowo tam, gdzie indywidualni "płacący" skierują? ok, a co z badaniami podstawowymi oraz deficytowymi/niepopularnymi kierunkami, które są jednakże potrzebna dla rozwoju kultury i cywilizacji?)
                        • riki_i Re: OT studia 09.02.11, 23:25
                          Co Ty mącisz??? Co to za jakieś wciskanie ciemnoty? Każdy płaci podatki i c.h.uj. ma to związek z tematem. Podobnie kwestia finansowania badań naukowych z kwestią odpłatności za studia. Badań nie finansuje się z czesnego.

                          Na studiach dziennych na państwowych uczelniach, czyli STUDIACH BEZPŁATNYCH studiują dzieci z zamożnych inteligenckich rodzin. A working class buli pieniądze za PŁATNE STUDIA zaoczne i wieczorowe swoich latorośli. Prawdziwe w 100% i proste do zrozumienia jak budowa cepa.

                          Doskonale wiadomo, że bezpłatne studia służą tym, którzy doskonale byliby w stanie za nie zapłacić, a biedniejsze warstwy społeczne, które teoretycznie powinno się wspierać, muszą za studia bulić. Często odejmując sobie kasę od ust, czyli kosztem wielkich wyrzeczeń.

                          Ponieważ nie da się zafundować bezpłatnych studiów każdemu, powinny być one płatne dla wszystkich, ale sporo mniej niż dzisiaj płaci się za zaoczne i wieczorowe. Tego jednak nie da się za cholerę w Polsce przeprowadzić, bo tłuszcza nierozumiejąca niczego wyje od razu, ze to zamach na prawa podstawowe. W rezultacie jest tak jak jest, czyli cały naród składa się na bezpłatne studia dla dzieci najbogatszych warstw społecznych.

                          • ciociacesia az chce sie zacytowac klasyka: 10.02.11, 11:09
                            'jestem idiota, idiota stąd'
                            jestem z z ubogiej psuedo inteligencji po technikum. skonczylam bezpłatne studia. podobnie jak 1/4 moich kolegów z LO w wypi...wie górnym
                          • gulcia77 Re: OT studia 10.02.11, 14:16
                            Łożeszek!!!! To ja pochodzę z zamożnej, inteligenckiej rodziny!!! Będę musiała to staruszkom sprzedać!!!
                            Bo studiowałam na UŚ, na dziennych...
                          • frisky2 Re: OT studia 10.02.11, 15:15
                            Nie uogolniaj. Jest wiele młodzieży z biednych domów na dziennych państwowych. Gdyby były płatne, nie byłaby w stanie ta młodzież studiować, często musi zapłacić za akademik czy stancje, bo pochodzi z innych miejscowosci oraz wyżywienie i to już jest dla niej wydatek wymagający poświęcenia całej rodziny. Jeśli się zniesie bezpłatne studia, bogaci sobie poradzą, ale biedacy będą mieli jeszcze bardziej pod górkę.
                            • riki_i Re: OT studia 10.02.11, 18:31
                              Słuchajcie no baby, od kilkunastu lat jestem nauczycielem akademickim na dwóch uczelniach i chyba do jasnej cholery wiem kogo nauczam i na jakich studiach. To, że ambitna panienka z Pierdziszewa Górnego, absolwentka jedynego tamże liceum o bardzo przyzwoitym poziomie (zazwyczaj mieściny wielkości Zambrowa tak właśnie mają), zda na dzienne studia w Warszawie i je skończy, nie zmienia ogólnego trendu. Od lat widzę inteligencką młodzież z bogatych domów na studiach dziennych i dzieci working class na studiach płatnych. Ale w dyskusji na ten temat zawsze wyjedzie paniusia z przykładem Janka Muzykanta ze spalonej wsi, który dzięki obecnym regulacjom stał się za darmo Chopinem. Patrzcie może dalej niż własny nos i raczcie dostrzec główny nurt prawidłowości społecznych, zamiast skupiać się na ich obrzeżach tudzież autowyjątkach.
                              • hugu Re: OT studia 10.02.11, 21:25
                                No to teraz przyprę cię do muru (jako to bywało na podwórkach!wink: Odpowiedz szczerze: Czy twoi studenci, studenci, jak mniemam, elitarnego, dziennego kierunku, to dzieci, którym rodzice pozostawiali swobodę doboru towarzystwa i nie dbali o to, co one zgłębiają? Rodzice ze spuszczonymi głowami, nie umiejący wymagać od katechetki, dyrekcji, nie umiejący respektować swoich praw, korni i przygaszeni?... Czy to rodzice pokolenia "nie wychylaj się", czy pokolenia "bądź inny i wyjątkowy, zostań gwiazdą"?
                                Czy przypadkiem na dobrych studiach dziennych nie są większością dzieci takich Triss: bystrych kobitek, ambitnych, wykształconych, świadomych trendów i dbających o zapewnienie jak najlepszej bazy młodym? Intelektualnej, towarzyskiej, zdrowotnej, materialnej...
                                • riki_i Re: OT studia 10.02.11, 21:49
                                  Nie mam aż takich interakcji ze studentami aby wypytywać ich o model wychowawczy, jaki stosowały wobec nich mamusie. Niewykluczone, że spora część z nich ma za rodzicielki Panie w typie Triss. IMHO zabiegi wychowawcze typu "zostań gwiazdą" nie powodują większej ilości socjometrycznych gwiazd na grupę, niż to bywało dekadę czy dwie dekady temu. Parcie na szybki sukces doprowadziło natomiast do zjawiska sponsoringu, jakie wspaniałej drogi na skróty. Jest tego masa - kolega w samolocie do USA zwrócił uwagę na migdalącą się parkę - dwudziestoletnia małolata i brzuchaty skrajnie obleśny łysy prezes późna pięćdziesiątka. Okazało się że to jego studentka ze sponsorem leci na Bora Bora przez Stany.
                                • triss_merigold6 Ale to już byyłooo 10.02.11, 22:01
                                  Niedawno był na ten temat bardzo długi wątek.wink
                                  Background się liczy. Jeśli chodzi o dostawanie się na dzienne studia na dobrych publicznych uczelniach (a nie zaoczne w oddziałach tychże w Zambrowie czy innym Przasnyszu) to dominują dzieci z rodzin inteligenckich. Wykształcenie rodziców + inwestowanie w edukację najsilniejszą determinantą. "Za moich czasów" czyli pod koniec lat 80-tych selekcja odbywała się na etapie egzaminów do liceów, podwórkowe, zaniedbane edukacyjnie i wychowawczo dzieci nie miały większych szans.
                                  BTW nie chodzi o bycie gwiazdą tylko o umiejętność egzekwowania posiadanych praw, w społeczeństwie o generalnie dość niskiej kulturze prawnej, to ogromny atut. Ja potrafię, kosztowało mnie to lata nauki.
    • titta Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 20:49
      Skoro jestes nie wierzaca, czyli do bibli podchodzisz jak do mitow greckich. Czy tak samo bys sie wsciekala gdyby ci wyrecytowal 12 prac Herkulesa?
      Rozumiem, ze problem w czym innym. Ale chyba niektozy z ta fobia religijna przesadzaja.
      • hellulah Re: Jednak przeszłam się do szkoły 09.02.11, 20:54
        Jestem zalogowana, to niech będzie, odpowiem smile

        O Heraklesie czy jak mu tam nikt chyba nie opowiada, że był/jest realny i że panuje nad światem, w tym nad losem każdego z nas? o ile pamiętam, mówi się, że starożytni wierzyli w Heraklesa, ale ogólnie był to mit, coś z tej samej półki co "czarna wołga" albo "samobójstwo Wandy" albo "Harry Potter"?

        A chodzi tak czy inaczej o niewłażenie z buciorami w prawa rodzicielskie bez poważnej przyczyny (rozumiem interwencję, gdy rodzic dziecko katuje lub poi wódką, ale światopogląd każdy ma prawo wybierać sam - czy może nie?)
    • plaskorzezba1977 Re: Moje zdanie na temat religii 10.02.11, 09:50
      W Polsce jest mniej więcej 90% "katolików". Katolików czyli ochrzczonych ( z różnych powodów, niekoniecznie wiary rodziców, bo wypada, bo co powie rodzina, bo nie można robić przykrości dziadkom itd). Spośród tych "katolików" jakieś 60% - na wsiach więcej w miastach, gdzie łatwiej pozostać anonimowym mniej- chodzi do kościoła- bardziej lub mniej regularnie. Z wiarą nie ma to za wiele wspólnego, bo znów wypada, tak robią inni, lepiej się nie wychylać. Śluby większość także bierze w kościele, bo jeśli nie to jest się podejrzanym ( albo Żydem albo komunistą, co w polskim społeczeństwie ma wydźwięk pejoratywny). Odważnych mało- chyba, że w gębie i na forum gdzie teoretycznie pozostaje się anonimowym. Do USC trafiają najczęściej pary gdy choć jedno jest po rozwodzie.
      Z pogrzebami podobnie. Znacznie łatwiej rodzinie w żałobie i szoku dać kilka stów dla księdza, który odprawi nabożeństwo niż załatwiać uroczystość świecką. No i znów komentarze żałobników.......nie było mszy, więc nieboszczyk co najmniej podejrzany. Więc ludzie stają się konformistami.
      Na religię w szkole chodzi znów większość uczniów i to wcale nie dlatego, że w domu stosuje się wszystkie 10 przykazań. Tata ma kochankę, mama oszukuje na podatkach, wujek ubliża babci itd, a o miłości do bliźniego swego raczej zapomnijmy . Oczywiście nie wszyscy, bo zaraz usłyszymy chór, że u nas w domu jest inaczej. Z pewnością u części tak jest - piszę o większości.
      Wracając jednak do szkoły. Dzieci drepczą na religię, bo lekcja jest na 3 godzinie, bo opieki praktycznie żadnej, bo co szkodzi posłuchać o Bogu, a w końcu co powie babcia najlepszej przyjaciółki córki, a w końcu papier z komunii czy bierzmowania przyda się do ślubu kościelnego ( nigdy nie wiadomo na jakiego partnera trafi dziecko).
      Katecheci są najczęściej na żenująco niskim poziomie. Dla maluchów autorytetem, ale im młodzież starsza tym jest gorzej - dostrzega prymitywne myślenie i brak wiedzy. I wykorzystuje to bezwzględnie, bo .....i tu się kłania szacunek i miłość do bliźniego swego.
      Nie jestem nietolerancyjna. Rozumiem i szanuję, ze każdy może mieć za swojego Boga , wyznawać dowolną religię, uczestniczyć w dowolnych praktykach- pod warunkiem, ze nie szkodzi innym i nie narzuca im w jakikolwiek sposób swoich poglądów.
      W szkole powinien być uniwersalny przedmiot stanowiący mix etyki , kultury i religioznawstwa. Niech dzieci i młodzież w zależności od wieku, dowie się jak zachować się w świątyni - takiego czy innego wyznania, jakie są założenia religii itd. Tematów jest dużo. O wiele więcej skorzysta na tym uczeń gdy dowie się o chrześcijańskich korzeniach Europy czy jak zachować się w meczecie niż dyskutując z leciwą katechetka lub księdzem o aborcji czy antykoncepcji- mając przy tym niezła "polewę".
      Pozostaje jeszcze problem nauki religii i przygotowywanie do sakramentów. Wiem, że są ludzie głęboko wierzący , którym jest to potrzebne. Niech więc jak za "złych" czasów lekcje religii odbywają się w kościołach, zborach, cerkwiach, synagogach, meczetach czy świątyniach buddyjskich. W naszym polskim społeczeństwie większość powędruje do kościoła katolickiego. W każdym są sake katechetyczne, miejsce skupienia, odpowiednia atmosfera, możliwość zadumy i modlitwy nie między klasówka z matematyki a meczem na w-f, ale w skupieniu i bez pośpiechu. I pewność, że trafią tam ci, którym religia jest potrzebna i nie potraktują jej jak zabawy czy przymusu.
      Ktoś coś wspomniał o świętach. Boże Narodzenie czy Wielkanoc mają oprawę religijna, ale w wielu domach traktuje się je jako część kultury, tradycję, okazję do spotkań itd. Dla dzieci jest to magia choinki, prezenty. A na marginesie - ilu dorosłych, chodzących do kościoła i deklarujących wiarę w Boże Narodzenie zalewa się w trupa i awanturuje? Gdzie tu konsekwencja?
      Dajmy ludziom wybór, szanujmy ich odmienność i wymagajmy dla siebie szacunku. I dlatego solidaryzuję się z Triss.
      P.S. Ślubu kościelnego nie brałam.
      Dziecko nie ochrzczone.
      Do komunii nie przystępowało.
      Na religie nie chodziło.
      Teściowie mieli pogrzeby kościelne - na odwal się z powodu trudności ze świeckim pochówkiem ( Warszawa, grób rodzinny).
      Pozdrawiam - Ala
    • anaisanais96 Ale masz problemy.... 10.02.11, 11:51
      Dziwię się że ludziom chce się zajmować takimi bzdurami. a co ci szkodzi by dziecko chodziło na te katechezę. Będzie starsze to samo zdecyduje czy chce chodzić czy nie. a teraz robisz z niego tylko odmieńca.
      • agao_72 Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 12:02
        ale moja córka nie jest odmieńcem i nie życzę sobie, żeby ją tak nazywano.
        nie chodzi na religię, nie jest ochrzczona itp.

        jak ja nie znoszę ciasnych głów.
        • kontestatorbg Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 12:16
          Hmmm. Czego by tu jako wredny katol życzyć autorce postu. Już wiem

          Życze Ci autorko postu, aby Twój syn został księdzem i to w dodatku katolickim po tym jak sam odkryję wiarę w okresie kiedy wpływ mamusi już nie będzie taki duży.

          A znam 2 księży którzy wyszli z mocno niewierzącego domu, a wręcz byli karani za wszelki kontakt z wiarą katolicką.
          • agao_72 Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 12:24
            buhahaah. pięknie się podpiąłeś. jeśli moja córa zostanie księdzem KK, to się będę cieszyć. będzie to znaczyło, że ta skostniała instytucja jednak się zmienia.
            • kontestatorbg Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 12:28
              agao_72 napisała:

              > buhahaah. pięknie się podpiąłeś. jeśli moja córa zostanie księdzem KK, to się b
              > ędę cieszyć. będzie to znaczyło, że ta skostniała instytucja jednak się zmienia

              To nie było do Ciebie tylko do pierwszej autorki tego tematu
              • agao_72 Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 12:36
                to uważaj komu odpowiadasz, bo wyszło Ci cudnie.
      • angazetka Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 12:49
        Szkoda, że nie umiesz zastosować się do słów z własnej sygnaturki wink
      • hayet odmieniec??? 10.02.11, 13:36
        anaisanais96 napisała:

        > Dziwię się że ludziom chce się zajmować takimi bzdurami. a co ci szkodzi by dzi
        > ecko chodziło na te katechezę. Będzie starsze to samo zdecyduje czy chce chodzi
        > ć czy nie. a teraz robisz z niego tylko odmieńca.

        ty tak na serio czy zartujesz???
        prostactwo
      • sadosia75 Jakiego odmienca? 10.02.11, 13:47
        Dziecko nie uczeszczajace na katacheze katolicka jest odmiencem? a niby dlaczego? myslisz,ze dzieci miedzy soba rozmawiaja o cudach albo o tym jak beda w tym roku poscic?
        i jak Kazio Kowalski powie,ze on na katacheze nie chodzi to zbierze sie grupka dzieci i beda go od odmiencow wyzywac?
        A Ty swoje dzieci tak chetnie bys wyslala na lekcje religii innej wiary? czy bys obstawala przy katachezie kalockiej?
        pozatym wiara to nie sklep, nie wybierz sobie tego co pasuje i co ci odpowiada. dzis dziecko pojdzie na katacheze ale w domu religijnosc jest rowna zeru. a rodzice dziecko wysylaja bo tak trzeba bo co ludzie powiedza!
      • kawka74 Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 13:53
        Nie matka robi z niego odmieńca.
        Widzę, że stracę kupę nerwów, kiedy moja córka pójdzie do szkoły - chyba, że rodzice dzieci z jej klasy nie będą aż tak ograniczeni.
        • kontestatorbg Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 14:12
          Problem jest złożony. Bo jeśli na religię chodzi cała klasa oprócz jednego dziecka, to rodzi sie problem. Psychika dziecka jest jaka jest i trochę pewnie się dziwią dlaczego wszyscy chodza na religię a Kazio akurat nie. Może był niegrzeczny, a może coś. Takie dziecko, któremu sie nie pozwala na uczestniczenie w zajeciach z innymi dziećmi, kiedy na inne lekcje chodzi normalnie, tez nie do końca to rozumie i pewnie trochę mu przykro.

          Najlepszym rozwiazaniem przeciwko któremu naprawde nie wiem czemu broni się KK jest powrót nauczania religii do sal katechetycznych. Raz że chodziły by tam dzieci które naprawde chcą, a dwa szkoła nie miała by problemu z organizowaniem zajęć dla pojedyńczych dzieci nie chodzących na religię. Bo teraz przepraszam za słownictwo są dla szkoły jak wrzód na dupie bo nie ma co z nimi zrobić. Jeżeli w całej szkole jest jedna osoba innego wyznannia albo nie chodząca na religie to zaden rozsądny dyrektor szkoły czy organ nadzorujący nie będzie dla jednego dziecka zatrudniał nauczyciela etyki. Z prostego powodu. Bo przyjedzie RIO i wykaże przekroczenie dyscypliny finansów publicznych.

          A co do autorki tego wątku to czasem warto wrzucić na luz. Na pewno niczego złego dziecko na lekcji religii w wieku 6 lat nie mogło się dowiedzieć żeby robić taką schizę. Bo nic mnie bardziej w ludziach nie wkurza niż zacietrzewienie.
          • shelmahh Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 14:46
            ależ to nieprawda,że nic złego 6 latkowi do głowy na religii nie włożą.

            jestem z Żoną w trakcie rozwodu. moja ex poszukuje sobie nowego faceta/męża a ja mieszkam z nową partnerką.

            szanujemy się. nie ma między nami zawiści i konfliktów. dość dużo pracy włożyliśmy w to by dzieci poradziły sobie z nową sytuacją i nie cierpiały z powodu zmiany sytuacji rodzinnej. Ważną sprawą jest dla nas to by rozmawiać z dziećmi szczerze by nie domyślały się pewnych spraw "po swojemu". Zaufanie jakie udało się dzięki temu zbudować jest bezcenne i w mojej ocenie jest przyczyną dość łatwego przejścia dzieci przez dość trudny dla nich okres.

            I ostatnio mój 6 latek (1 klasa SP) pyta się mnie czy umrę niedługo?!!!!!!!!!!!! więc pytam się o co chodzi i co słyszę? że zakonnica na religii powiedziała,że jedno z rodziców może się na nowo pobrać jedynie w sytuacji gdy drugie z rodziców umrze. On się tak przestraszył, że szok! Moja ex rozmawiając z nimi o swojej sytuacji wspomniała, że chciałaby mieć nowego męża. I to był punkt wyjścia. O ile ja i dzieci nie mamy z tym jakiś problemów to zakonnica nieświadomie wprowadza zamęt w nasze wychowanie, gadając po prostu bzdury! Nawet nie założyła, że w klasie syna mogą być dzieci z rozbitych rodzin!

            Musiałem mu wytłumaczyć, że zakonnica się myli, że wszystko jest ok i ani tatuś ani mamusia nie umrą niedługo.

            Zderzam się z indoktrynacją katolicką na religii moich synów raz po raz. Wciskają im do głowy taką ciemnotę, że nie mogę wręcz uwierzyć, że tego typu "pedagogów" z bożej łaski wpuszcza się do szkoły!

            Wprowadziłbym natychmiast przepis nakazujący skończenie studiów pedagogicznych dla katechetów zanim zaczną cokolwiek robić z naszymi dziećmi!

            Religia w szkole to jeden wielki skandal! Zero podejścia, karmienie dzieci bajkami, których te dzieci za grosz nie rozumieją. Ostatnio młody oglądał film o opętaniu jakiegoś dziecka! W końcu obejrzał horror, którego w domu na pewno bym mu nie puścił. Wrócił do domu przerażony!

            To jest religia? To opium i to serwowane naszym dzieciom bez żadnej kontroli i za całkowitym przyzwoleniem większości społeczeństwa i władz państwowych, które nie odważą się poruszyć tematu bo przecież głosy katolików to zbyt cenna rzecz by nagle wojować z kościołem o konkordat!

            Pozdrawiam

          • kawka74 Re: Ale masz problemy.... 10.02.11, 17:55
            jeśli na religię chodzi cała klasa oprócz jednego dzie
            > cka, to rodzi sie problem. Psychika dziecka jest jaka jest i trochę pewnie się
            > dziwią dlaczego wszyscy chodza na religię a Kazio akurat nie.

            W szkole, w której uczę, jest tak:
            W każdej klasie jest jedno, dwoje lub troje dzieci, które na religię nie chodzą, i ich koledzy z klasy mają to w nosie - głównie dlatego, że ich rodzice też mają to w nosie i to manie im zaszczepili, jak również dlatego, że są sensowni katecheci (od nich też sporo zależy). Nikomu nie jest przykro, nikt nie musi się z niczego nikomu tłumaczyć.
            I będę, jeśli zajdzie taka potrzeba, zacietrzewiać się jeszcze bardziej, niż Triss, bo 1.mogę i będę wymagać respektowania moich i dziecka praw, 2.postawę 'a co ci szkodzi' uważam przejaw tchórzostwa, 3.mam w dupie etykietkę pieniacza, bo wolę być pieniaczem, niż tchórzem.
      • m00nlight Brak słów 10.02.11, 16:32

        Ok, w tym przypadku rodzice to akurat ateiści.

        Ale gdyby tak byli: Żydami, Muzułmanami, Buddystami itp dalej nie widziałabyś nic złego w tym że 'dziecko nieszkodliwie chodzi sobie na katechezę KK' ???

        To poślij swoje dziecko na nauki do meczetu smile Wszak to nieszkodliwe, dorośnie- samo zadecyduje czy mu sie podoba czy nie.
    • thegimel Wątek na głównej! 10.02.11, 13:19

      W dodatku ślicznie zatytułowany:
      "Szkoła indoktrynuje moje dziecko"
      Będzie się działobig_grin
    • frisky2 Re: Jednak przeszłam się do szkoły 10.02.11, 15:26
      Triss, nie obraź się, ale twoja wypowiedź obrazuje typowo polską agresję. (bojowo nastawiona, zimno-wredna itp). Większość z nas chyba tak postęuje, lub zdarzyło się nam postępować. Często nie potrafimy załatwiać spraw inaczej niż traktując adwersarza jak osobistego niemalże wroga, a przynajmniej przeciwnika. A potem narzekamy, że politycy tak się biorą za łby. Biorą się, bo są tacy jak my. Tę agresję wynosimy z domu najczęściej.

      Taka mnie refleksja naszła, bo chociaż rozumiem twoje racje, to też stawiam się w roli nauczycielki, która nie ma jednego twojego dziecka na głowie, może zapomniała, może nie miała czasu zaprowadzić dziecka gdzie indziej skoro ma pod opieką ileś tam dzieciaków, a może też dziecko bardzo chciało być na tej lekcji, np., żeby być z grupą, a nie czuć się odrzuconym.

      Przepraszam, jeśli uraziłem, nie chciałem, a moją intencją było stanięcie w obronie nauczycielki.
    • m00nlight Nauka religii powinna odbywać się w kościołach... 10.02.11, 16:28

      ... a nie w szkołach.

      Zwłaszcza w szkołach publicznych gdzie mają prawo się uczyć dzieci różnych wyznań.

      Jeśli ktoś chce być katolicki do bólu niech dziecko wyśle do katolickiej szkoły.

      Szkoły publiczne powinny byc z natury laickie i wolne od wszelkich religijnych naleciałości.

      Tak wiem że to utopia i że ja umre i moje dzieci pewnie też zanim cokolwiek w naszym pięknym kraju się zmieni. Póki co kolejne rządy za bardzo srają w gacie przed majestatem kościoła by w ogole zaproponować takie 'bluźnierstwo'- bo przecież katolicki elektorat i kto na nas zaglosuje w przyszlych wyborach, a jeść coś trzeba smile jeszcze nie daj boziu nas nie wybiora i trzeba będzie pójść do PRACY, a to tragedia by była, apokalipsa i armagiedon.

      I dlatego mamy co mamy- mniejszości uciśnione przez większość i brak praktycznej możliwości korzystania z KONSTYTUCYJNEGO prawa do wychowywania własnych dzieci wedle własnych przekonań. Bo jak się okazuje nasze konstytucyjne prawko kończy się w momencie przekroczenia progu gmachu szkoły. Co z tego że napiszę dziecku karteczkę i nie pojdzie ono z innymi dziecmi na religię, kiedy w tym czasie jak jakiś trędowaty i wyjątkowo 'niewygody' okaz zostanie na godzinę czy 2 w ŚRODKU zajęć odesłane do świetlicy/biblioteki (lub o zgrozo będzie czekać na korytarzu)???

      Ja naprawde nie rozumiem co jest trudnego żeby do szkół wprowadzić etykę dla wszystkich (bądź religioznawstwo) a nauką konkretnej religii niech się zajmą kościoły/synagogi/meczety itp? Oczywiście kk do tego nie dopuści, bo teraz ma okazję indoktrynować niemal WSZYSTKIE dzieci, a odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, ile% z tych dzieci poszłby na NIEOBOWIĄZKOWĄ lekcję religii do kościoła? połowa? Może. I tu jest pies pogrzebany suspicious dlatego nie ma się co łudzić że w najbliższych latach cokolwiek się w tej kwestii zmieni...
      • kontestatorbg Re: Nauka religii powinna odbywać się w kościołac 10.02.11, 16:37
        co do nauki w salach katechetycznych - pełna zgoda ale....

        m00nlight napisała:

        >brak praktycznej możliwości korzystania z KONSTYTUCYJNEGO prawa do wychowywania >własnych dziec
        > i wedle własnych przekonań. Bo jak się okazuje nasze konstytucyjne prawko kończy się w momencie przekroczenia progu gmachu szkoły


        Ale to działa nie tylko w kwestii katolicyzmu. Identycznie jest w przypadku przekonań politycznych ( Unia Europejska jest tylko dobra, a wszelka krytyka to jak zamach na wyższe wartości ), homoseksualiści są wspaniali ( mimo tego że ja mogę uważać i chcieć nauczyć tak dziecko ze niekoniecznie ), Mickiewicz wspaniałym poetą był ( chociaż pisał nudne wypociny o zerowej wartości merytorycznej, a jedyną ich zaletą że się rymowały) itd.

        Niestety oddając dziecko do szkoły trzeba sie w jakimś stopniu dostosowywać do jej bzdur albo być Don Kichotem i walczyć z wiatrakami
Inne wątki na temat:
Pełna wersja