czy teściowe zawsze takie są

24.04.04, 09:03
od marca wróciłam do pracy. moim synkiem-8mies. opiekuje się teściowa.
denerwuje mnie to, że wiele rzeczy robi po swojemu a nie po naszemu tak jak
jej powiemy. Ostatnio zrobiło się ciepło więc kupiłam mojej dzidzi dwie ładne
czapeczki takie dla chłopczyka. Teściowej jednak nie podobają się one i
zaczęła mu ubierać czapeczki po swojej starszej wnuczce(oczywiście mi się one
nie podobają)i mało tego dokupiła w sklepie dwie czapki na które ja nie mogę
patrzeć. wiem, żeto nie jest żaden problem ale doprowadza mnie to do białej
gorączki.niestety tak jest z wszystkimi innymi rzeczami. a jak jest u was czy
też to wygląda podobnie jak u mnie,możecie podzielic się swoimi
doświadczeniami?
    • saba76 Re: czy teściowe zawsze takie są 24.04.04, 09:43
      Moja teściowa po moich gorących i długotrwałych upomnieniach nauczyła sie
      słuchać a bynajmniej niewtrącać w to co robimy z dziećmi:jak ubieramy,
      karmimy ...itp.,ale niebyło to łatwe.
      Jednym sposobem było pytanie ja o zdanie w sprawach które wiedzieliśmy ze
      odpowie po naszemu, albo tak zeby niesprawdzila zastosowanias.
      Ja zaczełam pytać ja o przepisy- choć niemusialam i jej kuchnnia zarówno mi
      jak i męzowi nieodpowiada, no i niecierpie ryb zato maz l7ubi wiec teściową
      zawsze prosze o zrobienie. Co do dzieci to tez prosze o rady w mało istotnych
      żeczaćh , a jak chce coś kupić to mówie że podoba mi sie taka i taka zecz o
      rozmiaze... i przydała by sie , albo mówie ze zbieramuy na coś dla dziecka i
      wole pieniążki.
      Też znalazłam takie zeczy co umie robić(skarpetki i kapcie z włóczki-ładne) i
      prosze o zrobienie.
      Ona ma stysfakcje ze coś robi i ja ze są to żeczy które nam odpowiadaja.

      pozdrawiam: Mama Natalki(5lat) i Werki (12mc)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11737437
    • ania175 Re: czy teściowe zawsze takie są 25.04.04, 00:27
      Moja teściowa przyniosla mi dwie koszulki płócienne (w tym jedna sama uszyła
      jeszcze w podstawówce) i buciki, w które ubierała mojego męża i jego siostrę.
      Jako pamiątka super, natomiast ona chciała żebym w to ubierała mojego synka -
      to już chyba lekka przesada. Tym bardziej, że nie mają te ubranka rewelacyjnego
      wyglądu i są poza tym pożółkłe ze starości.
      Mi mówiła już dwa razy, a słyszałam też jak mówiła mojemu tacie, że ona to lubi
      jak się dzieci ubiera w jasne kolory - najlepiej białe. Z tego wynika, że nie
      podoba się jej garderoba mojego Leona.
      Takie to już z nimi życie wink
      Pozdrawiam
      Ania.
    • kruffa Re: czy teściowe zawsze takie są 25.04.04, 09:45
      Nie tylko teściowe są takie smile)
      Moja mama też. Pamiętam jak do szału dopraowadzało mnie ubieranie mojej małej w
      białe śpiochy, których ja używałam jako piżamy. Po macieżyńskim wróciłam do
      pracy na 1/2 etatu i rano małą ubierała już mama. Córcia miała całe stosy
      kolorowych spodenek, bluz, bluzeczek. A babcia - Co? - jaśniutkie śpiochy. Wiele
      razy dyskutowałyśmy o tym smile)) az w końcu dałam spokój.
      A teściowa kupuje inne zupełnie niepotrzebne rzeczy. Ale ona akurat idzie w
      plastiki (miseczki, łyżeczki) itp, które potem lądują w koszu z zabawkami... smile))
      Na początku poczynania pań mnie wkurzały, aż w końcu dałam sobie spokój. Panie
      mają pod 60-tkę i nie chce mi się ich reformować. Grunt że przestrzegają
      rygorystycznie diety córki (jest alergikiem)...
    • mama1974 Re: czy teściowe zawsze takie są 25.04.04, 10:58
      To typowy konflikt pokoleń. Kazdy, kto powie, że ma idealne stosunki i w lot
      rozumie się ze swoją mamą lub teściową jest tylko wyjątkiem potwierdzającym
      regułę. Ja w czasie zamieszkiwania u teściowej miałam w tym temacie ogromne
      kłopoty, choć dzieckiem zawsze zajmowałam się sama. Teraz, gdy od obydwu mam
      dzieli nas pewna odległość - staram się łagodzić spory w zarodku,czsem robiąc
      dobrą minę, czasem mówiąc wprost co myślę. Teściowa odwiedza nas rzadko, moja
      mama też( zreszta niedawno poruszałam ten temat).A może powodem tych rzadkich
      wizyt jest właśnie moja stanowczość i konsekwencja w pewnych sprawach??..
      Pozdrawiam.Życzę miłej niedzieli smile
    • magdazaw Re: czy teściowe zawsze takie są 25.04.04, 12:34
      proponuję Ci poczytać wątki o teściowych na emama, tam to są dopiero ciekawe
      rzeczy o teściowychsmile)))
    • szpiczak zmien to czym predzej!!! 26.04.04, 13:08
      jak dasz od poczatku sobie wlezc na glowe to bedziesz miala..teraz to tylko
      czapeczki ale potem bedzie wybor przedszkola,jedzenia...moja tesciowa i mama nie
      maja prawa glosu ani decyzji.oczywiscie slucham czasem ich porad jezeli i mi sie
      wydaja rozsadne.mam z tesciowa taki uklad ze mowi jej wprost ze mi sie cos nie
      podoba co robi z moim dzieckiem.mam niebywale szczescie ze moj maz nie jest
      slepo zakochany w swojej mamuni i nie raz potrafi ja porzadnie opieprzyc.ja
      zreszta swoja mame tez.ale moge z czystym sumieniem poeidziec ze mam zlota
      tesciowa.jak lezelam po porodzie w szpitalu,to codziennie biegla po pracy do
      domu robila mi szybko obiad i przynosila do szpitala.wszyscy mysleli ze to moja
      mama..
      • ewa2233 Re: zmien to czym predzej!!! 26.04.04, 13:41
        Niestety, gdy chcesz aby teściowa opiekowała się Twoim dzieciaczkiem
        - musisz wziąć pod uwagę, że wiele rzeczy będzie robiła po swojemu.
        "Ryzyko" jest "wliczone w cenę", a właściwie w jej brak.
        Masz "darmową" opiekę, ale i niepokoje związane z ubieraniem, jedzeniem,
        nie podkarmianiem słodyczami ...
        Lista jest długa (każdy coś "swojego" może wpisać)...
        My, aby sobie oszczędzić tych "atrakcji" od razu nie braliśmy pod uwagę opieki
        kogokolwiek z rodziny.
        Mamy nianię. Mówimy jej, co, w jaki sposób, czego nie wolno itp.
        Niania trzyma się ogólnie "wyznaczonej" drogi i wszyscy są zadowoleni.
        Wolę zapłacić niani, niż płacić swoimi nerwami za wychowywanie dziecka
        wg cudzych zasad.
        • new5 Re: zmien to czym predzej!!! 26.04.04, 19:50
          ja tez własnie z takich powodów mam nianie!!
        • patttka Re: zmien to czym predzej!!! 27.04.04, 19:46
          ewa2233 napisała:
          > Niestety, gdy chcesz aby teściowa opiekowała się Twoim dzieciaczkiem
          > - musisz wziąć pod uwagę, że wiele rzeczy będzie robiła po swojemu.
          > "Ryzyko" jest "wliczone w cenę", a właściwie w jej brak.

          Tak to zazwyczaj wyglada. I zgadzam sie, ze opiekunka/zlobek/samodzielna opieka
          sa najlepszym rozwiazaniem takiej sytuacji.

          pozdrowienia
          patttka
    • yoyo11 Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 10:17
      Wieczny problem! Tylko myślę, że nie z teściową czy mamą tylko drugą kobietą we
      własnym domu smile
      Zarówno teściowej jak i mamie mówi się prosto z mostu, że ma być tak a nie
      inaczej. Jak ktoś jest rozsądny to się nie obrazi tylko zaakceptuje Twoje
      racje. U mojej teściowej wkurza mnie bezustanne: "Nie rób tak Twoje dziecko
      tego nie lubi". A tak naprawdę to ona ma chyba najmniejsze pojęcie o tym co
      moja mała lubi. Nie pozostaję jej dłużna i zazwyczaj w ripoście słyszy: "to co
      lubi moje dziecko to najlepiej wiem ja, a potem Niania" smile
      Koniec dyskusji smile
      • weronikarb Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 14:04
        Fakt nanie najlepsze. Nie kazdego stac na to . U mnie tez jest do 16 tesciowa,
        bo mam bylaby jeszcze gorsza. Nieraz niema sie wyboru, a odezwac sie niechce bo
        wiem ze kocha malucha i chce dla niego dobrze. Choc mnie nieraz ponosi smile
        • ewa2233 Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 14:34
          Odwróćmy sytuację.
          Teściowa poświęca Waszemu dziecku czas, opiekuje się nim,
          niejako wkłada Wam jeszcze za to grosz do kieszeni
          (nie płacicie wszak za nianię).
          Uważa się za eksperta w dziedzinie wychowania, jedzenia (wolno jej tak sądzić).
          "Znajomość rzeczy" wkłada wraz z opieką i sercem w Wasze dziecko.
          A Wy ?
          Macie pretensje do niej, że dziecko nie tak ubrane, że dostaje np. słodycze itp.
          Gdyby to była opiekunka płatna, zostałaby zwolniona za "niesubordynację".
          A teściowa?
          Nie dość, że poświęca swój czas, to jeszcze jest krytykowana.
          Gdybym była teściową PRZEKONANĄ o swej SŁUSZNOŚCI po prostu powiedziałabym:
          znajdźcie sobie kogoś innego.

          Ale zaraz mi się dostanie od Was, bo zapewne wiele osób uważa,
          że to obowiązek dziadków - opiekować się wnukami.
          Ja jestem innego zdania.
          Dziadkowie MOGĄ być opiekunami, jeśli tego chcą!
          Jeśli chcą to robić "po swojemu", niestety - powinno to być wliczone "w cenę"
          bezpłatnej opieki.
          Oczywiście "ogólne" zasady powinny być z naszej strony przekazane ale ...
          reszta należy do nich.

          Niedawno usłyszałam od swojego ojca (gdy zwróciłam uwagę, że za
          bardzo "rozpuszcza" wnuka, gdy ten spędza u niego wakacje),
          że dziadkowie są od rozpieszczania a rodzice do wychowywania smile
          No i co ?
          Mogę wysłać syna z dziadkami na wspaniałe wakacje z "rozpuszczalnikiem",
          albo zostawić go na osiedlowym podwórku.
          Wybór należy do mnie ...
          • patttka Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 19:43
            ewa2233 napisała:

            > Uważa się za eksperta w dziedzinie wychowania, jedzenia (wolno jej tak
            sądzić).

            To UWAZA SIE powinno byc podkreslone, ze ONA sie uwaza jeszcze nie oznacza, ze
            jest. uncertain

            > Nie dość, że poświęca swój czas, to jeszcze jest krytykowana.
            > Gdybym była teściową PRZEKONANĄ o swej SŁUSZNOŚCI po prostu powiedziałabym:
            > znajdźcie sobie kogoś innego.

            Powiem tak: w naszym przypadku opieka nad 5-miesiecznym synkiem jest
            PRZYWILEJEM dla dziadkow i na pewno w przypadku dzialan niezgodnych z naszymi
            zyczeniami/wskazowkami przywilej zostalby zawieszony. wink

            Rozumiem, ze argument finansowy moze odgrywac role. Choc uwazam, ze takie
            naciski to zwykly szantaz... Brzydka rzecz. Babcie i dziadkowie MUSZA
            zrozumiec, ze sa TYLKO babciami i dziadkami...

            pozdrowienia
            patttka


    • judytak Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 15:39
      opiekunce płacisz, więc możesz wymagać, żeby wszystko robiła tak, jak ty chcesz

      babci nie płacisz, więc nie możesz stawiać takich wymagań

      babcia nie może tobie nakazywać, żebyś ubierała swoje dziecko tak, jak ona chce,
      ale ty też nie możesz zakazywać babci, żeby dziecku zakładała taką czapeczkę,
      jaka jej się podoba

      zwracaj uwagę tylko na sprawy istotne (dieta, zalecenia lekarza, czas spacerów,
      sprawa butelki, smoczka, nocnika)
      a całą resztę zostaw babci - jak jest sama z dzieckiem, niech no zajmuje się
      nim, jak lubi :o)

      dziecku ogólnie rzecz biorąc dobrze robi, jak ma do czynienia z ludźmy,
      postępującymi różnie

      jeśli nie lubisz oglądać swojego dziecka w czapeczce od teściowej, to
      powiedz "tak bardzo mi się podoba ta czapeczka, którą kupiłam, czy mogłaby
      babcia zakładać ją wnukowi na ten czas, kiedy ja wracam z pracy? tak by mnie to
      cieszyło :o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • patttka Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 19:37

        Hm, czy ma prawo nakazywac to kwestia dyskusyjna na forum, dla mnie natomiast
        na pewno bezdyskusyjna - NIKT nie ma prawa decydowac o naszym dziecki oprocz
        NAS. Niewazne kto sie nim opiekuje, wszystkie decyzje naleza do RODZICOW.

        Oczywiscie, kwestia zwrocenia uwagi moze byc troche drazliwa, jednak jesli jest
        to dla rodzicow wazne na pewno wymaga interwencji. Maluszki tak szybko rosna,
        ze szkoda tracic ktorys z okresow na puste nerwy - lepiej wyjasnic problem.

        pozdrowienia
        patttka
    • antonina_74 Re: czy teściowe zawsze takie są 27.04.04, 21:08
      Moim zdaniem masz sporo szczescia. Moja tesciowa nie jest w stanie zrobic nic z
      wlasnej inicjatywy. Musi miec zapisane na kartce a i tak sa spore szanse ze
      zgubi kartke albo zadzwoni na komorke zeby sie upewnic. Zeby zalozyla dziecku
      jakakolwiek czapeczke musze wyjac konkretna czapeczke i polozyc w widocznym
      miejscu, mowiac "niech mama zalozy malej te zielona czapeczke, prosze." A potem
      i tak bedzie telefon z pytaniem czy aby napewno te zielona bo moze jest jeszcze
      jakas inna zielona.
      Pomoc mojej tesciowej kiedy bylam tuz po porodzie wygladala tak: przyszla,
      mowi: ugotuje wam zupe. gdzie macie jarzyny? W zamrazarce jest mrozonka
      Hortexu. Otwiera drzwiczki, szuka, szuka - oj cos nie moge znalezc, moze
      wstaniesz i poszukasz? OK, wstaje, znajduje bo lezy na wierzchu. Wracam na
      kanape... gdzie trzymasz garnki na zupe? w szafce kolo kuchenki - oj, cos nie
      widze. Powtorka. A kostke rosolowa? w szafce nad czajnikiem. - oj chyba nie ma.
      Wstawalam, gotowalam zupe, tesciowa siedzi przy stole, zjadla ze smakiem.
      Wogole zostawanie z moja corka wyglada tak ze tesciowa musi miec wszystko
      naszykowane, np. dwie butle mieszanki bo sama "nie umie" zrobic mimo ze 20 razy
      mowilam i pisalam jak. Ubranko naszykowane, pampersy na widocznym miejscu. Jak
      dziecko placze to tesciowa dzwoni z panika ze na pewno chora. jak dziecko
      zasnie to tesciowa siada na tylku na srodku balaganu, wlacza radio Maryja i
      zaczyna odmawiac rozaniec czym zabija czas do mojego powrotu. Nawet wlasnej
      szklanki po kawie nie wstawi do zmywarki.

      Dla kontrastu kiedy przychodzi moja mama nie pyta o nic, sama robi mleko i
      znajduje ubranka, jesli dziecko placze to uspokaja a jesli zasnie to nawet
      nieproszona bierze sie za sprzatanie.

      O dziwo, tesciowa starszym - 4 latkiem zajmuje sie swietnie, potrafi wybrac mu
      ubranie (co prawda tez ma manie bialych bluzek). Ale np. swego czasu Kuba mial
      4 pary za duzych kapci bo tesciowa szla na bazarek, kupowala mu kapcie,
      wracala - za duze, szla nastepnego dnia i kupowala jeszcze jedne w tym samym
      rozmiarze bo w miedzyczasie zapominala jaki to rozmiar... dodam ze nie ma
      Alzheimera, pracuje, zajmuje sie domem, jest dla mnie zagadka jak wychowala
      dwoje swoich dzieci.

      Takze szczerze Ci zazdroszcze tesciowej, moze Twoje dziecko ma zalozona brzydka
      czapeczke ale Ty nie musisz sterowac tesciowa jak robotem smile
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4,5) i Zosi (6 m-cy)
    • kama90 Re: czy teściowe zawsze takie są 28.04.04, 12:24
      Skąd ja to znam.Moja córeczka ma obecnie 5 miesiecy i przez te pięc miesięcy
      ciągle słyszę,że coś robie nie tak.Powinna używac zasypki a nie kremu, za
      często zmieniam pampersa,nie ma potrzeby kazdego dnia kompać dziecka, za często
      jeżdże do lekarzy( mała jest wcześniakiem, wiec konieczne były wizyty u
      okulisty, neurologa) itd. Ostatnio rozpętała sie prawdziwa burza o podawanie
      soczków i zupek.Pani doktor zaleciła do końca 6 miesiąca aby mała była karmiona
      wyłacznie piersią.Moja teściowa natomiast stiwerdziła,żebym nie sychała lekarzy
      i zaczęła jej podawać soczki, zupki, kleiki,kaszki bo ona tego potrzebuje, ja
      głodzę maleśtwo, mam pewnie za mało pokarmu lub jest juz mało kaloryczny.Kupiła
      nawet soczek i próbowała podawać jej łyżeczka. Na szczescie do akcji wkroczył
      mój mąż.i od tej pory jest spokój. ale to chyba cisz przed burzą.
      • tygisek Re: czy teściowe zawsze takie są 29.04.04, 10:10
        sluchajciesmile
        one chyba juz tak maja te tesciowe....naprawde taka co to do rany przyloz to
        zdarza sie raz na 100 latsmile i szczesciara ta co ja posiada!
        mi sie wydawalo (dopoki nie bylo mowy o slubie, bo mieszkalismy z mezem ze soba
        wczesniej) ze ja naleze do tych szczesciar, a wogole wszystkie historyjki "o
        tesciowej" to uwazalam za mocno przejaskrawione...bo mialam kilku adoratorow -
        nie chwalac sie i kazda, ale to kazda "potencjalna" tesciowa, do rany przyloz....
        myslalam wiec sobie: no nie, normalne kawaly opowiadaja i tyle....wiadomo sa
        ludzie i ludziska, ale tesciowa to chyba jednak ludz....
        sytuacja sie zmienila nastepnego ranka po slubie!!! juz przy kawie porannej (w
        hotelu weselnym) byl foch, jak ja bede do niej mowic....a wczesniej duzo
        wczesniej proponowala mi przejscie na "ty", bo ona nie czuje sie staro (w ogole
        kobieta hiperpostepowa - ja mloda za nia nie nadazam...), wspominalam ze ja nie
        wiem jak tak mozna, bo ja mam matke i uwazam ze rodzicow ma sie jednych, to im
        zawdzieczam to ze jestem na tym swiecie....im nalezy sie Mamo i Tato...znala
        moje poglady i jej sie b. podobaly, ze mam taki szacunek do rodzicow...ale jak
        zwrocilam sie bezosobowo: poprosze o mleko do kawy, wybuchlo pieklo! w ktore
        wlaczone zostaly kolejne osoby pojawiajace sie na porannej kawiesmile
        ale nie o tym tu mialo byc: moja tesciowa oczywiscie pojawila sie w szpitalu
        szybciej niz ktokolwiek inny jak urodzila sie moja coreczka, a ze ona ma dwoch
        synow i dwoch wnukow, samych braci....rozumiecie, spragniona
        dziewczynki....zachorowala na glowe....najchetniej to dziecko zabralaby mi i
        sama wychowywala....bo my sie na tym nie znamy (to nasze pierwsze dziecko)...
        a jesli idzie o karmienie, to nakazala mi juz w DRUGIM TYGODNIU ZYCIA dzicka
        podawac na lyzeczce wszystko to co my jemy, zeby Maja probowala, bo potem nie
        bedzie umiala jesc, bo nie bedzie znala smakow....za kazdym razem do dnia kiedy
        oznajmilam ze Maja je zupke pije soczek, je kaszke....mialam uwagi zywieniowe,
        oczywiscie co do kapieli tez, bo ona to kapala dzieci w ciuszkach i dopiero w
        wanience rozbierala, zeby szoku nie bylo, itp...
        ostatni hit mial miejsce na wielkanoc...zawsze wyjezdzalismy na swieta do
        tesciow lub moich rodzicow (wszyscy mieszkaja 350-450 km od nas) a w tym roku
        postanowilismy spedzic pierwsze swieta w domu, zaprosilismy tesciow rodzicow -
        nie mogli przyjechac...a tesciowa ktora zaplanowala sobie ze my bedziemy u niej
        , na wiesc ze jednak nie bedziemy, wypalila: no jakto? swieta bez wnusi? to w
        takim razie ja przywiezmy a sami swietujmy w domu, bo ona swiat bez Mai sobie
        nie wyobraza....dodam ze Maja ma 6 msc i poprzednie swieta jakos odbyly sie bez
        Mai i tesciowa jak najbardziej przezylasmile poczym wogole za kilka dni sie okazalo
        ze oni i tak maja wykupione wczasy nad morzem od dawna i zadnych swiat w domu
        nie przewiduja....
        no i tych historyjek mozna opowiadac wiele, sypac jak z rekawa...
        one juz poprostu tak maja, ale nie uwazam ze to ze nie placi sie tesciowym ,
        mamom za opieke nad wnukami upowaznia je do tego aby stosowaly swoje metody w
        wychowywaniu naszych dzieci, zwlaszcza zywieniowe zapedy, ale i ubieranie, itd...
        jestesmy dorosli, to nasze dzieci, my szanujmy ich poglady ale i oni powinni
        szanowac nasze...mysle ze wtedy i relacje bylyby inne....
        uf, rozpisalam sie
        pozdrawiamsmile
    • magda1711 Re: czy teściowe zawsze takie są 29.04.04, 12:49
      Jak czytam te opowieści o teściowych to włos czasami jeży mi się na głowie... I
      z każdej z tych historii widzę coś co mogłabym wpleść w moje życie.Ja mam dość
      mojej teściowej jak nikogo na świecie!! Obecnie po telefonie który wykonałam
      do niej przed świętami (krytykując jej postępowanie) nie przyszła do nas w
      święta(a byli zaproszenie i teściowie i moi rodzice). Więc jeżeli tak postawiła
      sprawę to ja też po prostu tam nie chodzę i szczerze mówiąc dobrze mi tak.Wiem
      że złości to czasami mojego Męża , ale trudno , nie bede robic niczego na siłę,
      mam dość słuchania wiecznie zbędnych komentarzy, grymasów, patrzenia na głupie
      miny, docinków, głupich niby to "żartów", i patrzenia jak nie stosuje sie do
      prośb związanych z Naszym dzieckiem. Dużo by tego wymieniać... Już nie raz
      płakałam i żaliłam się na forum... sad A wkwesti mówienia "mamo" to zawsze
      wszystko było ok! Aż tu nagle jej odbiło i powiedziała mi tak:"nie życze sobie
      żebyś do mnie mówiła na ty, przez Ciebie mój syn się ode mnie oddala a zawsze
      miałam z nim dobry kontakt i przez Ciebie on też nie mówi mi mamusiu"!!
      Rozumiecie cos takiego??????!!!!!! No więc dla mnie od tej rozmowy to jest po
      prostu "pani" ! I tyle! Oprócz tego przy takich różnych rozmowach zawsze
      krzyczała na mnie chuchając mi dymem z papierosów w twarz , nie dała mi nic
      powiedzieć... Mam tak dość... sad Co Wy o tym myślicie??????? I MAM JESZCE
      PYTANKO: czy macie zaufanie do teściowych? Bo ja ani troszeczkę! Nie miałabym
      sumienia zostawić jej dziecka(wiem jaka jest roztrzepana i w ogóle).
    • pawlinka Re: czy teściowe zawsze takie są 29.04.04, 22:13
      Jest takie amerykańskie powiedzenie: Gdyby Pan Bóg chciał, żeby starzy ludzie
      wychowywali niemowlęta, nie wymyśliłby menopauzy.
      Ot co!
    • anitka73 Re: czy teściowe zawsze takie są 30.04.04, 11:07
      uff...przeczytałam sobie te rewelacje na temat postępowania teściowych i
      szczerze mówiąc ulżylo mi, że nie tylko ja zmagam się z takimi problemami. O
      mojej teściowej mogłabym napisać scenariusz filmowy, ktoś kto by to później
      nakręcił zbiłby na tej tragifarsie niezłą fortunę smile Pani Matka, bo tak ją na
      własny uzytek nazywam a do niej zwracam się ( o ile się w ogóle zwracam )
      wyłącznie bezosobowo, Pania Matka więc sama sobie zapracowała na mój stosunek
      do niej. Od samego poczatku, od naszego poznania, które praktycznie zostało na
      niej wymuszone, bo nie była ciekawa z kim jej syn się spotyka, wolała zawsze
      oglądać ewentualne kandydatki na synowe zza firanki...od samego poznania
      zareagowałam na nią alergicznie. W róznych domach bywałam, rózne matki
      poznawałam, lepsze , gorsze, ale ogólnie reprezentujące jakiś poziom a to co
      mnie spotkało i czym mnie Bóg pokarał przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
      Pani Matka njpierw się śmiertnelnie obraziła, że jej jedynak ma w ogóle jakąś
      dziewczynę, jak przychodziłam z wizyta ( b. rzadko ) to ostentacyjnie
      wychodziła z domu, później się śmiertelnie obraziła, że syn śmiał z jakąś
      wyjechać na wakacje do Włoch, że śmiał się z domu wyprowadzić bez ślubu ( trzy
      miesiące się do niego nie odzywała, kartki z wiadomościami zostawiała mu za
      wycieraczką samochodu , specjalnie po to przyjeżdżała pod nasz dom) później się
      obraziła, że sami ustaliliśmy datę ślubu, że ograniczyliśmy liczbę gości ( bo
      przecież najlepiej zapraszać jakieś pociotki o ktorych nawet mój mąż nie
      słyszał a na pytanie kto za nich zapłaci robiła zdziwioną minę ) potem się
      obraziła i wyszła z wesela jedynego syna o godz. 23.00 do dziś niewiadomo z
      jakiego powodu...Ostatnio się obraziła , że jej wnuczka na roczek nie złapała
      za różaniec tylko za monetę...smile Była wyraźnie rozczarowana i zachęcała mała ,
      żeby ta złapała coś jeszcze smile Pomijam jakie robi nam prezenty ( dla mnie z
      okazji Mikołaja okazjonalne breloczki do kluczy i długopisy jednorazowe bo
      przeciez jak pracuje w biurze to napewno mi sie przydadzą smile dla małej na
      roczek przyniosła dwie reklamówki rozpadających się zabawek, które należały do
      jej ojca wink Z okazji pierwszej wizyty w naszym domu przyniosla mi komplet
      pożółkłej od starości i leżenia w szafie pościeli i jeszcze zaznaczyła zeby w
      dobrym proszku wyprała to się wybieli smile A mało tego jeszcze do niedawna
      otwierała naszą korespondencję , która z uwagi na to , ze mąz jest jeszcze u
      niej zameldowany ( bo to jego mieszkanie i ona właściwie mieszka u niego )
      przychodziła na jej adres, otwierała i odpowiadała na nią ! Po czym
      przekazywała nam szalenie z siebie zadowolona kserokopie tych odpowiedzi smile
      Powiem Wam jedno: bardzo długo stawało mi coś w gardle, jak miałam jej zwrócić
      uwage, chamowałam sie tylko i wyłącznie ze względu na męża, a poza tym
      zachowanie tej baby po prostu zwalało mnie z nóg! Mnie osobę wyszcekaną, pewną
      siebie, przebojową ! Po prostu wiele rzeczy mnie tak szokowało ze nie mogłam
      zareagować. Ale sytuacja zmieniła się diametralnie od kiedy dałam upust swojej
      irytacji i po prostu któregoś dnia zadzwoniłam do niej , pierwsy i jak narazie
      ostatni raz i powiedziałam czego sobie nie życzę. I smieje się teraz do siebie,
      bo naprawdę mogłam to zrobić dużo , dużo wcześniej a nie denerwować się i
      doprowadzac do furii z powodu głupiego babska. A wiecie dlaczego się śmieje? Bo
      zorientowałam się , że ona po prostu się mnie teraz boi, ja jestem panią
      sytuacji, żoną jej syna, matką jej wnuczki i to ja teraz ustalam reguły gry.
      Nie pasuje mi jej towrzystwo , nie mam do niej zaufania więc kompletnie
      odsunęlam ją od opieki nad wnuczką, praktycznie osatnio małej nie widziała 7
      miesięcy, łaskawie pozwoliłam jej na świętowanie z nami pierwszych urodzin
      córeczki. Sama jest sobie winna i sama płaci teraz za własną głupotę tym , ze
      jest odsunięta na margines. Powiecie że jestem okrutna? Być może ale cenię swój
      spokój i swojej rodzinie a ta kobieta działa na wszystkich irytująco nawet na
      włąsnego syna który odwiedza ją z obowiązku ale napewno nie dla
      przyjemności.Poza tym to taki typ , że jakbym jej dałą palec odcięłaby mi całą
      rękę, już miałam probkę jej mozliwosci, najchętniej wlazłaby mi na głowe i
      zaczęła nią kręcić. Na urodzinach córki maż swierdził ze smutkiem że jego matka
      nawet nie ma kompletnie podejścia do dziecka i przyznał mi rację , ze bałby sie
      zostawić Sonię z nia samą ...Wiem, że moja sytuacja jest o tyle lepsza ze mam
      mądrego obiektywnego męża, który nie zmusza mnie do kontaktów z jego matką. Ale
      mam koleżanki które cierpią z powodu swoich teściowych i nie mają oparcia w
      swoich mężach. Dziewczyny nie dajcie się ! Nalezy sie im szacunek ale do
      okazywania sympatii nikt was nie moze zmusić . Zaznaczajcie swoją pozycję,
      swoje prawo do własnych decyzji.
      p.s. dodam jeszcze kolejny akcencik humorystyczny a mianowcie, moja tesciowa
      była tak przejęta ze jej synuś w końcu stanie na ślubnym kobiercu , ze bez
      porozumienia z nami zaczęła wysyłać zaproszenia na ceremonię zaślubin do swoich
      znajomych. Nie byłoby później w tym nic złego gdyby nie fakt, ze z tych emocji
      zapomniała te zaproszenia wypisywać... we efekcie znajomi otrzymywali
      zaproszenia na ślub bez informacji kto z kim i kiedy smile no comments
    • zanokcica kazdy kij ma dwa konce... 30.04.04, 18:01
      odprawcie tesciowe. jesli nie mozna sie dogadac w podstawowych kwestiach, tym
      bardziej
      zatrudnijcie opiekunki
      czy to takie trudne???
      a jesli na opiekunke Was nie stac, to tym bardziej docencie pomoc babci, albo
      zaniescie dziecko do zlobka, tam to bedziecie mialy taaaaaki wplywa na to, co
      sie dzieje z dziecmi
    • wawrz Do Anitki!! 30.04.04, 22:01
      Podzielam w pełni Twoje zdanie!!Ja zrobiłam to samo tylko o wiele wcześniej
      (mieszkam z teściową)Od samego początku się już zaczynało (np.za długo
      spicie,to się tak gotuje a nie tak,trzeba być odpowiedzialnym a wy nie
      jesteście,dziecku trzeba to a nie to itp.)Teraz jak jest grzeczna i mnie nie
      denerwuje to dam jej na chwilke potrzymac córeczkesmile,ale trudno musze się tak
      zachowywać bo zawładneła by mojim życiem!!!!pozd
      • 30i Re: Do Anitki!! 07.05.04, 14:50
        Moja T ma ulubione spodenki z porządnie skołtunionego polaru kupione na
        ciuchach dla mojego synka . Zakłada kiedy tylko może. Mały jak chodzi to mu się
        ściągają do kolan, ale jej to nie przeszkadza. Już je wywaliłam do spalenia,
        znalazła uprała i znów zakłada. Córeczce natomiast zrobiła na drutach
        ciemnoszarą kamizelkę fason „a la wczesny gierek” ubiera do wszystkiego: do
        bojówek, do aksamitnej sukienki. Co robię? Jak wracam z pracy przebieram po
        swojemu. W kwestiach żywieniowych nie ustępuję toczę żarliwe boje. Ale nie
        skutkuje nawet metoda zdartej płyty.
        • kassik Re: Do Anitki!! 07.05.04, 16:39
          Spodenki proponuję pociąć. Chyba T nie będzie ich zszywać?wink
          • 30i Re: Do Anitki!! 07.05.04, 21:23
            kassik napisała:

            > Spodenki proponuję pociąć. Chyba T nie będzie ich zszywać?wink
            zartujesz ona ceruje nawet skarpey z 5cm dziurą, a stare majtki przerabia na
            ściery. Jak coś wystawię na karitas to znajduję to na strychu. Wszystko się
            może przydać
    • gwiazdka19 Re: czy teściowe zawsze takie są 07.05.04, 17:22
      ...tttiia skad ja to znam....
      Ja co bym nie kupiła swojej coreczce to jest to albo niepraktyczne albo
      nieładne albo niedobre.Ostatnio dostała różowy dresik od mojej mamy ktory
      rowniez zostal skwitowany tym ze jest niepraktyczny bo sie do piaskownicy nie
      nadaje!!!!! Ach szkoda gadać........
      • cytrynka3 Re: czy teściowe zawsze takie są 07.05.04, 20:13
        Mieszkam zagranicą. Teściowa była dwa tygodnie w kwietniu.
        Zaproponowałam jej przyjaźń - dwa razy. Odmówiła. Jej prawo.
        Wiele razy w życiu mnie raniła i obrażała. Mogę zapomnieć to, że obrażała mnie i
        moją rodzinę, ale nie potrafię zapomnieć tego, że powiedziała, że gdybym miała
        taki charakter jak pewna osoba, to nawet nie chciałaby poznać naszego dziecka.
        Potem się wypierała swoich słów. Boli mnie to bardzo i nie potrafię zapomnieć.
        Trafia mnie szlag, jak mówi, jak bardzo kocha naszą córcię, jaka malutka jest
        wspaniała, jak ją całuje i wychwala. Do jej przyjazdu się cieszyłam, że córeczka
        ma kochającą babcię a teraz nie wierzę w jej miłość. Całe zachowanie wydaje mi
        się sztuczne.
        Ma przyjechać w październiku, jak urodzi się drugi maluszek, a ja się boję.
        Przez dwa tygodnie ostatniego pobytu trzęsłam się ze stresu (a przecież w ciąży
        stresów należy unikać).
        Nie chcę jej obgadywać, bo to mama mojego męża, a męża bardzo kocham i szanuję.
        Jak postępować, jak wytrzymać trzy tygodnie? Przestałam się odzywać sama,
        odpowiadam tylko na pytania. Szkoda, że moja mama nie może przyjechać.
        Cytrynka (znowu roztrzęsiona), mama Julci z 22 kwietnia 2203 i październikowego
        maleństwa w brzuszku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja