Na czym by tu jeszcze oszczędzić?

24.04.04, 21:50
No właśnie, u nas, jak pewnie w wielu, wielu domach, ostatnio brakuje kaski.
Spłacamy kredyt na mieszkanie, bulimy na prywatne przedszkole i nianię dla
malucha i jeszcze wybieramy się na krótkie wakacje (ale pierwsze od trzech
lat). I jeszcze dzieciaki mają zaraz urodziny i dzień dziecka, trzeba im buty
letnie kupić (ubrania mamy z odzysku), leki na alergie, ubezpieczyć samochód
itd. itp.
Tymczasem jakoś pokończyły się zlecenia, ucięli premie, zaraz skończą się
moje korepetycje (matura!), w czasie wakacji trudno mi dorobić, jakaś
nadzieja na poprawę rysuje się dopiero od października.
Podpowiedzcie, jak by tu ograniczyć (jeszcze) wydatki. Póki co założyłam
blokadę na telefon, przerzucilismy się na zupy z wkładką mięsną na obiad,
zapomnieliśmy od wymianie garderoby i leczeniu zębów, ale to wszystko mało...
Podrzućcie jakieś sprawdzone pomysły na oszczędzanie. Będę wdzięczna.
Pozdro!
    • jasmina251 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 08:47
      Droga Ulaa! Ja jak to czytam to wcale nie widze oszczędzania w waszym życiu,a
      jeżeli juz to nie na tym co należy.Zupa z wkładką??-a może tak miesko z
      sałatką?-a nie wakacje?Może buty a nie prywatne przedszkole?Dla mnie jest to
      nieracjonalne oszczędzananie.Na wszystkim można oszczędzać akle nie na
      dentyście czy jedzeniu-potem to "procentuje"niekorzystnie.Ja nie byłam jeszcze
      z mężem na wakacjach bo mnie nie stać.Nie wiem na czym mam oszczędzać-ale nigdy
      nie robie tego na zdrowiu.Pensje mamy jedną(800zł)i zasiłek(400) no i mase
      długów-i tak naprawde to moge coś powiedzieć o tym jak można z tego wyżyć.Jedno
      wiem na pewno że nigdy nie będe tego robić na zdrowiu,dziecku.Wszystko trzeba
      przemysleć za i przeciw.Pozdrawiam serdcznie i mam nadzieję że nie obraziłam
      Cię moimi stwierdzeniamismile))))))))
    • rubi21 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 09:03
      To niedobrze, że zapomnieliscie o leczeniu zębów, lepiej miec je zdrowe niż
      jechac na krótkie wakacje. Poza tym czy dziekco musi chodzic do przywatnego
      przedszkola? państwowe, wcale nie gorsze kosztują przynajmniej połowę mniej,
      moze poszukajcie dobrego państwowego, poza tym zupki z mięsną wkładką wcale
      tanie nie są, czasem przeciez można zjesć jakieś obiad kluseczkowo sosowy, albo
      miesko z sałatką i ziemniaczkami lub ryzem. leki na alergie owszem trzeba
      kupić, a może ubezpieczyć samochód w tanszej i skutecznej firmie? nie piszę w
      jakiej bo reklamy są w tv, prezenty dla dzieci urodzinowe i dzieckowe wcale nie
      muszą być drogie, mój synek ostatnio był szczęśliwy gdy kupiłam mu samochodziki
      po 1,50 a dodam ze drogich zabawek mu nie brakuje, bo dziadkowie go
      rozpieszczają jak mogą - także nie cena jest tu najwazniejsza bo z taniej a
      ładnej zabawki tez potrafi sie cieszyc. Pozdrawiam i proponuję aby usiąść z
      ołówkiem i kartką i przemyśleć jeszcze raz wydatki na życie.
      • ulala72 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 09:41
        Nie, nie obrażam się, przyjmuję konstruktywną krytykę. Mój, nazwijmy to, brak
        wprawy w oszczęzaniu wynika stąd, że dopiero od niedawna tak się sprawy
        pogorszyły, że postanowiliśmy rzecz przemysleć.
        Co do przedszkola - zmiana na państwowe to ostateczność, bo syn jest na
        specjalnej diecie, którą to przedszkole mu zapewnia; poza tym z powodu swojej
        choroby (padaczka) okoliczne przedszkola nie chciały go przyjąć; rozważam
        ewentualnie wersje pozostawienia go na przyszły rok w domu z młodszym dzieckiem
        i nianią, ale to nie to samo, co zajęcia w przedszkolu;
        Co do wakacji, to chętnie bysmy się z tego wycofali, ale już w lutym
        zapłaciliśmy zaliczkę i chyba się już nie opłaca nie jechać.
        Co do obiadów, to przemyślę sprawę, ale ta zupa z wkładką to był tylko skrót
        myślowy smile))
        Co do zębów, to gorzej - bo remont mojej szczęki wraz z koronkami został
        oszacowany na jakieś 1500 zł, więc na razie czekam.
        Co do zabawek - pewnie będą z tych tańszych, ale u nas dziadkowie nie
        rozpieszczają, a zabawki kupujemy rzadko - tylko na gwiazdkę i na urodziny,
        więc dzieci czekają.
        Co do samochodu - rozważamy sprzedaż, buuu....
        Dziękuję za porady.
        • kameljanda Do ulala72 => dziecko z epilepsją 29.04.04, 18:41
          Czy mogę zapytać, co to za miasto w którym nie chciano przyjąć dziecka z
          epilepsją?

          Nie miałam takich problemów z posłaniem córki chorej na epi i mogłam oddać
          młodą do dowolnego przedszkola ale wybrałam przedszkole integracyjne. Nie wiem
          jaki jest obraz choroby Twojego syna ale dla dzieci ze schorzeniami
          neurologicznymi niezmiernie ważna jest odpowiednia stymulacja rozwoju układu
          nerwowego. Co mogą zapewnić mu zajęcia pośród rówieśników w przedszkolu, które
          przygotowane jest do pracy z takim dzieckiem. Gdzie zapewnione są terapie,
          rehabilitacje, zajęcia z logopedą, psychologiem, oligofrenopedagogiem.
          Oczywiście to wszystko w sytuacji, gdy gdziecko takowych zajęć wymaga.

          I jeszcze jedno pytanie, jaką dietę dla syna stosujesz?
          • ulala72 Re: Do ulala72 => dziecko z epilepsją 29.04.04, 18:49
            To miasto to Warszawa, ha, ha!
            Ale zaznaczam, że chodziło o okoliczne przedszkola (czyli dwa), bo nie mam
            możliwości wożenia syna dalej. Do epi dołączyła jeszcze alergia i w związku z
            tym poinformowano mnie, że synek znajdzie się na końcu kolejki oczekujących.
            Musiałam mieć pewność, co do przyjęcia dziecka od września, więc posłałam do
            prywatnego, którego to wyboru nigdy nie żałowałam.
            Reszta szczegółów na priva, jesli pozwolisz.
            • kameljanda Re: Do ulala72 => dziecko z epilepsją 30.04.04, 08:59
              Rozumiem. Myślałam, że łączy się to wyłacznie z epilepsją.
              Pisz na priva. Czekam smile
    • krateczka28 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 09:55
      a moim zdaniem lepiej zamiast zastanawiac sie na czym by tu oszczedzic to
      zacznij myslec jakby tu dodatkowo dorobic moze wpadna Ci jakis pomysly i cos
      uda sie wczesniej niz w pazdzierniku dopiero. Podsuwam taki wlasnei sposob
      dlatego ze on rozwija swiadomosc bogactwa i tak naprade przyciaga do nas
      pieniazki a nieustanne myslenie o oszczednosciach niestety tego nie robi
      chociaz nie namawiam do nieoszczedzania na wydatkach, tylko do innego
      spojrzenia na sprawe do takiej postawy ktora dlugofalowo dziala ale przynosi
      najlepsze efekty
      pozdrawiam
    • barbin Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 10:03
      Cześć. Rozumiem, że to jakiś żart.
      Dla mnie spłata kredytu za mieszkanie wiąże się z rezygnacją z wakacji na
      najbliższe naście lat, a prywatne przedszkole i niania? Niedługo będziemy
      musieli pożegnać się z przefajną nianią, żeby zaprowadzić dziecko do
      państwowego przedszkola (400zł w kieszeni). Oszczędzenie na dentyście- w tym
      momencie dochodzę do wniosku, że Twój post to jakaś podpucha.
      • barbin Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 10:34
        Ulala,przepraszam- jak widzisz Twój drugi post przeczytałam z poślizgiem.
        W tej chwili do pewnego stopnia rozumiem Twoja sytuację.
    • mama007 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 10:17
      w którejś z ostatnich gazet dziecięcych (w konkurencji, więc nie piszę
      tytułu... smile) wyczytałam, że sprawdza się taki plan - zrobienie jadłospisu na
      miesiąc (u nas na dwa tygodnie, bo mąż dostaje wypłatę co dwa tygodnie) i duże
      zakupy raz na miesiąc (lub raz na wypłatę) - kupienie hurtem mięsa, warzyw,
      sera na pierogi, kaszek dla dziecka i tak dalej. A potem kupujesz tylko rzeczy
      super-potrzebne - na przykład codziennie chleb, wędlinę, owoce. U mnie się to
      jak na razie niezbyt sprawdza, chociaż powinno (to pewnie dlatego , że nigdy
      nie możemy wybrać się na takie duże zakupy, jakoś nie wychodzi...). Druga
      kwestia - warzywa są tańsze na targu, mięso w promocji w hipermarkecie, a inne
      produkty jeszcze gdzie indziej. Nie mówię o tym, żeby każdy słoiczek kupować w
      innym sklepie, ale często można skorzystać ze sklepów typu LIDL, Plus czy
      (ostatnio złej sławy) Biedronka, i to wcale nie tracąc na jakości. Albo
      popatrzeć na półkach w supermarkecie za TIP-ami, DIT-ami i tak dalej - ja
      popatrzyłam i stwierdziłam, że może nie wszystko, ale sporo z tych rzeczy
      nadaje się do zjedzenia lub przetworzenia w formie obiadu czy sałatki smile)

      No i najważniejsze co sprawdza się u nas - jak mam kupić tylko chelb, to idę do
      piekarni, a nie do osiedlowego Sam-u... bo wtedy na pewno wyjadę tylko z
      chlebem, a nie z całym koszykiem zakupów i szczuplejszym portfelem... smile)
      A jak mam już kupić kilka rzeczy to idę do "starodawnego" sklepu z panią za
      ladą, którą prosi się o dane rzeczy, a nie do samoobsługowego - wtedy też
      niebardzo da się kupić więcej niż to, co mamy na liście smile)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • mamuna2 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 10:42
      Polecam system kopertowy. Niestety sprawdzu się u osób bardzo
      zdyscyplinowanych, ale samo spróbowanie może dać dużo do myślenia i zauważyć
      wiele niepotrzebnych wydatków. Z miesięcznego dochodu opłacamy wszystkie
      rachunki i zobowiązania stałe.To co pozostanie dzielimy na liczbę tygodni w
      miesiącu i wkładamy do numerowanych kopert. Zasada główna i niepodważalna to
      choćby nie wiem co by się działo nie można ratować się pieniędzmi z koperty na
      następny tydzień.Czasem to oznacza bardzo ostrą dietę- to zależy od dochodu.
      Warto jest założyć zeszyt i zapisywać każde wydatki, choćby gumę do żucia czy
      pudełko zapałek. Na początku pewnie nic się nie uda, ale pozwoli zauważyć
      kanały, którymi niepostrzeżenie wyciekają pieniądze( to bardzo dużo). Przy
      zapisywaniu wydatków pewnie się dowiesz, że obracasz znacznie większymi
      pieniędzmi niż przypuszczałaś. Pozdrawiam mocno i życzę powodzenia M
      • kruffa Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 11:18
        Ja od lat mam system wydatków dziennych. zaczęłam go stosowac jeszcze w czasach
        studenckich, i teraz kiedy teoretycznie nie muszę go stosować i tak nawyk pozostał.
        Wiadomo jakie na dzien 1 miesiaca mamy wpływy (ile mamy na miesiąc) odliczamy od
        tego wydatki stałe. Do tego wypisuję co w danym miesiącu trzeba kupić extra. Np
        buty, fotelik dla dziecka, dentysta itp. Czasami takie wydatki planuję z
        kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, bo wiem ze np. trzeba na lato małej kupić buty.
        Ustalamy limit wydatków dziennych - ile chcemy (lub musimy) wydać na jedzenie i
        inne codzienne wydatki. I kontolujemy tą poziom wydatków codziennie, lub max.
        2-3 dni. Kiedyś robiłam to ręcznie, teraz mam po prostu formatke w exelu. Na
        samym dole jest saldo. Jeśli jest na plus tzn., że coś zaoszczędziłam, jeśli na
        minus, tgo przeba zacisnąc pasa. czasami jest to na plusie 6-7 pln, ale czasami
        uzbiere się więcej.
        Metoda ta wynaga trochę dyscypliny i nawyków codziennego sprawdzania stanu konta
        i portfela. U mnie to działało i działa dotąd. Jak przestaję, tą metodę
        stosować, to pieniądze zaczynają mi się rozłazić niewiadomo gdzie i jestem pod
        koniec miesiąca zła, że nic nie odłożyłam, albo barzdo niewiele.
        Może coś takiego by ci pomogło.
    • goniab3 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 15:31
      Mogę tylko przypomnieć, że jest w internecie fajny program do pobrania, w
      wersji podstawowej (ale wystarczającej) jest bezpłatny. Program służy to
      archiwizacji wydatków domowych. Przez jakiś czas był niedostępny, teraz wrócił
      poprawiony. Gorąco polecam. Strona na której można go pobrać to
      www.eportfel.com
      • ulala72 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 19:30
        Bardzo serdecznie dziekuję wszystkim za podpowiedzi i namiary.
        Co do kontrowersji i zdziwień - ja doskonale wiem, że wiele rodzinom wiedzie
        się dużo gorzej niż nam i naprawdę nie zamierzałam się tu użalać, tylko
        podpytać Was o sprawdzone sposoby na oszczędzanie.
        Niania dla malucha i przedszkole dla starszaka to konieczna baza dla mojej (i
        męża oczywiście) pracy, więc trudno byłoby z tego zrezygnować, nie rezygnując
        jednocześnie ze źródła dochodów. Jak się ma kredyt, to trzeba mieć pracę, żeby
        go spłacać; a jak się ma pracę, to trzeba mieć opiekę dla dzieci i koło się
        zamyka. Na wakacje też dobrze jest czasem wywieść dzieci, żeby im zmienić
        klimat.
        Ale z wielu innych rzeczy spróbujemy zrezygnować lub je ograniczyć. Może za
        jakiś czas i ja będę mogła poudzielać się doradczo w sprawie oszczędności.
        Dzięki raz jeszcze!
        PS właśnie życii naniosło korektę do moich planów oszczędnościowych - wypadła
        mi wielka plomba i dentysta stał się konieczny!
        • jasmina251 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 25.04.04, 20:43
          Zyczę pozytywnego oszczędzania i sama się przyłączam smile)))))))))))))))))))
        • granna Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 09:47
          Witaj
          To moze ja po tych ogólnych wywodach, kilka konkretów z życia własnego. Dla
          wielu wygląda to jak tzw "sknerstwo", ale mnie często pozwala przetrwac smile
          Stałe koszty utrzymania: telefon na abonament socjalny, (zadziwiajace jak wiele
          rozmów odbywało sie bez sensu), woda: do mycia prysznic (zmoczyc, namydlic
          spłukac smile) ciepła woda do garów grzana w garze na gazie smile , abonament
          telewizyjny podstawowy (korzyści powszechnie znane). Jak jestem w sklepie ,
          gdzie mnie kusza promocjami to zawsze zadaje sobie pytanie: czy jest mi to
          niezbędne? Owszem fajne i by sie przydało, ale czy niezbędne? I okazuje sie,
          wiele rzeczy jest tak naprawde zbytecznych smile POza tym warto rozejrzec sie
          własnie za tańszymi podstawowymi produktami, bo niektóre albo nie odbiegaja
          jakoscią, albo nawet jeśli troche odbiegają to przeciez korona mi z głowy nie
          spadnie, wiele osób cieszy sie, ze moze miec nawet te gorszej jakosći smile) Buty
          dziecku kupuje nowe, alr tez bez szaleństw (kupiłam kiedys skórzane za 80 zł i
          nawet miesiaca nie nosił sad Ubrania dla dziecka tez jak mi sie uda to z
          odzysku smile Mogłabym jeszcze sie w szczegly zagłabic, ale moze nie bedzeisz
          zainteresowana smile
          POzdrawiam i życze więcej zleceń smile)
          granna
          • ulala72 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 11:21
            Ależ jestem zainteresowana jak najbardziej i pewnie nie tylko ja!
            U nas niestety nie ma jeszcze liczników na wodę, a kablówka jest wliczona w
            czynsz, co jest wielką bzdurą, bo u nas nikt nie ogląda (ja nie mam czasu,
            dziecko ma zakaz);
            za podstawowymi z dolnej półki już się zaczęłam rozglądać;
            jedne buty kupiłam z przeceny z zeszłego lata;
            zaciekawiło mnie też, bo dziś w radio jedna pani opowiadała,że oszczędza na
            prądzie/gazie w ten sposób, że rano gotuje cały czajnik wody, nalewa do termosu
            i jak chce sobie zaparzyć herbatę, to korzysta z tej gorącej z termosu smile))

            zainspirowała mnie też (twórczo) rada o dorabianiu i przyszła mi do głowy dziś
            w nocy genialna (mam nadzieję) myśl, którą już po trosze zaczęłam realizować -
            otóż moja znajoma prowadzi małą kawiarankę na osiedlu i zaproponowałam jej
            dziś rano pieczenie ciast i ciastek dla gości; jeszcze nie domówiłyśmy się do
            szczegółów, ale propozycja została przyjęta (do tej pory kupowała wypieki
            gdzieś na mieście); nie wiem tylko, czy obowiązują jakieś szczegółowe zasady
            higieny wypieku itd., ale to chyba jakoś da się zrobić;
            pozdrawiam wszystkich!

    • judytak Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 11:28
      na duży kryzys: zrezygnować z opiekunki, i posłać młodsze dziecko do źłobka
      (może być konieczny ktoś do odbierania dzieci, ale to tylko godzina-dwie
      dziennie)
      sprzedać samochód i kupić tańszy
      na wczasy wysłać kogoś innego (zazwyczaj zamiana osób nic nie kosztuje, albo
      mało, tylko trudno znaleźć "zmienników")

      poza tym:
      wysłać dzieci na wakacje do dziadków (czysta oszczędność, samemu można nic nie
      jeść, albo prawie :o)
      produkty "objętościowe" kupować w diskontach, raz na miesiąc
      produkty do jedzenia kupować raz na dwa tygodnie w hipermarkecie
      a poza tym tylko piekarnia i bazarek warzywno-owocowy(system tylko dla
      posiadaczy samochodu)
      iść do sklepu z odliczoną kwotą w kieszeni (wtedy kupi się tylko to
      najpotrzebniejsze)
      na urodziny robić kinderbal (dzieci mało jedzą :o)) a prezenty będą od gości
      na dzień dziecka zamiast prezentu rodzinna wyprawa do lasu (fajniej, a mniej
      kosztuje)
      smażyć naleśniki, piec proste ciasta, robić frytki - na kolację są smaczniejsze
      i dużo tańsze, niż typowa "kanapka z szynką"

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S. jak ja nie lubię oszczędzać...
      J.
      • marta_mamamaciunia Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 11:45
        Kurcze jesteście rewelacyjne smile!! Napisałam wątek o podobnym temacie, ale tu
        przeczytałam wszystko co powinnam sobie wbić do swojej nieoszczędnej główki ;-p
        POZDRAWIAM marta@macio
        • mumin_ek Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 12:39
          Hej,

          Zelasko - prasowac od razu wiecej, a nie po jednej sztuce. I to w tempie. Mi
          strasznie duzo pradu zzeralo, a teraz przy tej metodzie jest lepiej.

          Gotowac raz na tydzien, np pierogi i mrozic, za tydzien cos innego. I
          codziennie cos innego wyciagac z zamrazarki. Sporo mozna zaoszczedzic. Ubranka
          i buty kupowac na wyprzedazach i planowac te wydatki z wyprzedzeniem. Choc to
          akurat jest trudne.

          Licznik na prad podwojny i prac noca, prasowac po 22 itd.

          I znajdzie jakis chociaz nikly procent Waszych zarobkow na przyjemnosci dla Was
          i dzieci, niech beda nagroda za dzielnosc w oszczedzaniu. Wtedy male jest
          ryzyko wydania wszystkiego na jakies glupstwo.

          Zakupy tylko z lista i odliczona kwota. Kupowac sezonowe warzywa, bo najtansze.

          Sorki za chaos - to naprawde dziala.

          Powodzenia,
          Kasia
          • ulala72 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 13:50
            mumin_ek napisała:
            Licznik na prad podwojny i prac noca, prasowac po 22 itd.

            No to rewelka - nie wiedziałam! A może w ogóle nie prasować smile))
            • mama007 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 16:59
              ulala może się uśmiejesz, ale ja przestałam smile))))))))))) sama chodzę w
              rzeczach, których nie trzeba prasować, mąż czasem jedną koszulę wyprasuje, co
              zajmuje moment, a ubranka córki bardzo dokładnie rozwieszam (na wieszaczkach
              kaszulki, body mocno strzepuję itd), jeśli już koniecznie muszę to prasuję te
              najbardziej tragicznie wyglądające... smile
              pozdrawiam
              • mama007 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 17:00
                chociaż faktem jest, że nie tyle wz powodu finansów to zrobiłam, co z
                lenistwa... ;P
            • renpul Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 02.05.04, 12:15
              Ja nie prasuję , mam większość rzeczy, które tego nie wymagają . Żelazko od
              wielkiego dzwonu, mąż jak potrzebuje to se sam wyprasuje. Pozdrawiam
        • alex05012000 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 12:51
          oszczędzic da się na wszystkim, albo prawie, mój mąż o mnie mawia oszczędna do
          bólu, ale gdybym nie była byłoby krucho...
          - opłaty stałe, tu oszczędzić się nie da, można tylko namiętnie gasić
          niepotrzebne światła i mało dzwonić...
          - jedzenie - tu można oszczędzać kupując tańsze produkty, nie kupując produktów
          które nie są niezbędne, kuchnia prosta i tania jest możliwa
          - ubrania: ciucholandy! dla dziecka może być też po znajomych, buty - dla
          dziecka po znajomych, ewentualnie polskie, tańsze, dla rodziców - moze wcale
          nam nie jest potrzebna nowa para?, i nowa bluzka, czy nowa sukienka, wbrew
          pozorom znajomi pozbywają sie różnych rzeczy z których możemy skorzystać ...
          - kosmetyki, chemia gosp. - zmienić na tańsze, z pewnych rzeczy zrezygnować,
          wbrew reklamom naprawdę tę sferę da sie ograniczyć do minimum (szampon, krem,
          dezodorant, tanie, polskich producentów )
          - zrezygnować z pralni chemicznej, myjni samochodowej i wszelkich extra,
          - prasą można się dzielić z koleżankami lub przyjaiółkami, kino owszem, ale bez
          batoników i popcornu, itd.
          ja osobiście prowadzę dziennik wydatków i wpływów, to bardzo pomaga, widać jak
          na dłoni co i jak ... wyrobiłam w sobie nawyk oszczędzania i naogół nie kupuję
          nic ponad to co niezbędne.... pozdrawiam - maria
          • mumin_ek Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 13:59
            Hej,

            Odradzam oszczedzanie na butach polegajace na zakladaniu dzieciom uzywanych. To
            co sie teraz zaoszczedzi, wyda sie potem z nawiazka na ortopede i rehabilitacje.

            Zamiast tego mozna kupic b tanio dobre i markowe butki na wyprzedazach.
            Naprawde lepiej kupowac ubranka w ciuchlandach, najtansze pieluchy, ale butki
            nowe i zdrowe.

            U mnie super dziala gaszenie zbednych pozeraczy pradu. Gazety kupuje na spole z
            kolkami, nawet te z filmami, ja kupie gazete z filmem x, a Ty z y i sie
            wymienimy.

            Jak sobie jeszcze cos przypomne, to skrobne. Jest jakas angielska strona o
            oszczedzaniu, wrzuc 'frugal' na wyszukiwarke. Rewelka. Pomysl z gotowaniem raz
            na tydzien wlasnie stamtad.

            Kasia
    • grrrrw Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 13:56
      Ja oszczedzam na wodzie i gazie:
      -na wannie jest kreska, wyznaczająca dzieciom ile wlewać.
      - w wodzie po kąpieli mozna zrobić pranie ręczne, albo nawet coś przepłukac;
      - zmywanie - ludwik po kupieniu rozlewam na dwa i dopełniam woda (to
      dlatego,ze dzieci leja bez umiaru);
      - zmywanie: do miseczki lub garnuszka (najlepiej tego najbardziej brudnego)
      wlewam trochę wrzatku i ludwika, maczam w tym gabke drapiąca, a potem spłukują
      hurtem. Najwazniejsze, zeby nie zasychało.Nie nalewam, jak dawniej lubiłam,
      całego zlewu ciepłej wody. Zagrzewam wodę na gazie, bo oszczedzam piec (zeby
      zbyt czesto nie zapalać i gazic).
      Ostatnio zaczełam wlewac do pralki (popsuła się grzałka) wodę grzaną piecem
      gazowym przez waż prysznicowy. Płuczemy normalnie. Wyszło duzo taniej, a my
      pierzemy właściwie codzień.

      Prasuję szybko i odkładam na stół jak leci, a dopiero potem składam.

      Nie kupuję i nie trzymam w domu słodyczy. Jak przyjdzie ktoś niezapowiedziany,
      posyłam dziecko po tanie herbatniki ub tabliczkę czekolady (ostatecznie wizyta
      niezapowiedziana !).
      • mumin_ek Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 14:31
        Co do slodyczy to porownalam ceny i jak ma ktos przyjsc to robie ciasto.
        Wychodzi 5 razy taniej, a kiedys kupowalam, o naiwnosci!

        Dobry sposob, to mrozic niewykorzystane resztki miesa z pieczeni, skrawki
        szynki i do bigosu dawac na przyklad.

    • granna Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 15:03
      Dziewczyny rewelacja!
      Bedzie poradnik jak miło smile)
      Co do prasowania ... ja prasuje tylko to, co konieczne smile , ale z lenistwa
      hihih a poniewaz moj mąz garnitur zakłada średnio raz na rok to i koszule
      odpadaja smile) a ręczniki jak lekko chropawe to i piling mam za darmo smile)
      Z gotowaniem raz na tydzień nie wyjdzie bo nie mam zamrazarki, ale czesto jak
      zostaje mała porcja z obiadu to mrozę i trzymam w rezerwie. Pieke tez np.
      pasztet i dziele na mniejsze porcje i zamrazam i potem po takim kawałku
      wyciagam. Co do gosci i słodyczy tez wole upiec bo taniej smile)
      Pozdrawiam
      granna
      • grrrrw Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 26.04.04, 15:44
        Jasne ze taniej, ale chodziło o wizyty niespodziewane. Taniej jest kupić
        czekolade do kawy czy herbaty dla niespodziewanych gosci niz trzymac zapasy
        słodyczy, które dzieci wyciagną i tak po cichu albo mąz.
      • guga74 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 28.04.04, 19:58

        hihi, ja też stosuję z lenistwa i wygody taką wersję ręczników smile)))
    • marmaj Pytanko a propos oszczędzania 27.04.04, 07:38
      Czy któraś z emam mogłby napisać jak najoszczędniej zmywać? Niestety nie umiem
      tego, a bardzo chcę się nauczyć. Punkt wyjścia - góra brudnych naczyń
      upchniętych byle jak w dwukomorowym zlewozmywaku...smile Z góry najserdeczniej
      dziękuję - Marmaj
      • mumin_ek Re: Pytanko a propos oszczędzania 27.04.04, 12:12
        Z tym nie pomoge, bo zainwestowalam w zmywarke i pralke dostosowujaca ilosc
        wody do wagi prania - oszczednosci na tych sprzetach sa duze. Szczegolnie jesli
        sie ma dwa liczniki pradu i zmywa i pierze noca.

        Dla gosci pieke ciasteczka i trzymam w puszce. Mam tez suszone owoce -
        zdrowiej. Zawsze jest paczka w szufladzie. Orzeszki tez sie sprawdzaja. Maz
        wie, ze to na gosciowa godzine, dziecko nie jada.

        Czytam ten watek z drzeniem serca, sama szukam sposobow na rozsadne
        oszczedzanie. Za duzo kasy mi wyplywa z konta sad Przeciez zycie nie moze byc
        takie drogie...

        Pozdrawiam i nie dajmy sie komercji smile)))
        A moze by tak forum oszczednosciowe zalozyc?

        Kasia
        • ewa2233 Re: Pytanko a propos oszczędzania 27.04.04, 12:20
          U nas zmywanie wygląda tak:
          talerze nacieram myjką z płynem -spłukuję.
          I tak po trochę... kubki - płukanie.
          Sztućce - płukanie.

          Nie mogłabym się przełamać i myć w ten sposób:
          w 1 komorze naczynia, w drugiej woda z płynem.
          Płukanie w "kilku wodach", a nie pod bierzącą - w ogóle odpada.
          • ewa2233 Re: Pytanko a propos oszczędzania 27.04.04, 12:26
            Aha!
            Mamy piecyk gazowy w łazience - na noc gasi się "świeczkę".
            W kuchni zainstalowaliśmy przepływowy ogrzewacz wody,
            dzięki czemu oszczędza się na"spuszczaniu"zimnej wody,by "dostać się"do ciepłej.
            Poza tym ciepła leci nawet przy mniejszym strumieniu.
            No i trzeba brać pod uwagę mycie zębówsmile
            Gdy je szczotkujemy - nie lejemy wody!
            Odkręcamy, gdy trzema usta wypłukać smile
          • marmaj Re: Pytanko a propos oszczędzania 28.04.04, 16:50
            dziękuję serdecznie za instrukcję. Pozdrawiam - Marmaj
    • 4ever_young Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 27.04.04, 12:38
      A moze byscie wszystkie sprobowaly troche na siedzeniu w internecie
      zaoszczedzic?
      • jasmina251 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 27.04.04, 12:43
        4every-young-to oczywiście był żart z Twojej stronY BO TEN WĄTEK JEST
        REWELACYJNY I BARDZO PRZYDATNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111
      • marta_mamamaciunia Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 27.04.04, 12:55
        Ja mam za darmo wink
    • sylviakia Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 27.04.04, 14:02
      nie będę geniuszem ... część rad mogę tylko powtórzyć:
      my stosujemy:
      - zapisywanie kazego nawet najdrobniejszego wydatku
      - tam gdzie często świeci się światło- żarówki energooszczęne (nie ma sensu ich
      montować np w łazience bo taka żarówa najwięcej prądu zuzywa przy rozruchu)
      - buty kupuję nowe (boję sie zmian) ale nie te z najwyzszej półki -szukam
      dobrych ale tanich butów(choć np gdy buty z syna na córkę pasują to zamiast
      kupowac -zakładam)
      - ubrania kupuje w małych sklepach a większe zakupy jeżdzę do centrum
      chińskiego (można kupić całkiem dobre gatunkowo np kurtki za pół ceny), kupuje
      w rozmiarach na 3 sezony (rękaw wywinięty a że dłuższa to i pupę zakryje i
      cieplej będzie)
      - zakupy większe robię raz na 2 tyg a resztę dokupuje w sklepie osiedlowym (
      gdzie nie ma zbyt wielkiego wyboru)
      - gazety kupuję tylko w pt (program tel.)
      - wykupiłam komórke na abonament w promocji z 1 godz. romzawami w abonamencie -
      dzięcki temu zmiejszyły się moje rachunki telef. (przedtem miałam zwykła kom
      bez minut i często korzystałam ze zwykłego tel).
      - zamiast piecyka na gaz mam termę- musze rozsądnie korzystac z ciepłej wody a
      jednocześnie rachunki za wodę znacznie się zmiejszyły (miałam 12 m3 teraz 4-5
      m3) odpadło mi kupowanie termy bo w mieszkaniu kupionym poprzedni właściciele
      ją zamontowali), no i nie muszę czekać 3 minut aż doleci zimna woda
      za gaz płace ok 20 zł co 2 mies.. ( tylko gotuję).
      - nie mam czajnika elektrycznego- tylko taki na gaz.
      - piore w nocnej taryfie
      - nie prasuję ( jeśli już to okazjonalnie , mąż na kosuzlę zakłada garnitur i
      prasuje tylko kołnierzyk)
      - pieniądzę są na końcie -3 razy się zastanowię zanim wyjmę i wtedy wyjmuję gdy
      już naprawdę potrzebuję (oj ile kasy na tym zyskałam) pieniążki które zostaja
      na końćcie w dniu przyjścia nastepnej wypłaty idą od razy an lokatę by ich eni
      przechulać- w tens posób mam na wakacje
      - konto mam tak dopasowane, ze jego koszt przewyższa ew, operacje gdyby było
      inne (mam m.in. darmowe przelewy, darmowe pobieranie kasy z bankomatu)- dzięki
      temu oszczędzam na przelewach itp itd bo robię je via net (bezpłatnie)
      - w lecie mroże całą szufladę owoców- na zime jak znalazł
      - dzieci jedzą w przedszkolu- obiad dwudaniowy jest tylko raz w tyg. pozostałe
      obiady to zapiekanki, i inne tanie i dobre i szybkie dania.
      - wakacje - jeżdzę tam gdzie tanio (niestety odpada poza sezoenem bo w szkole
      pracuję) np w tym roku jade do przyczepy (wynajętej od właściciela pola)
      warunki lokalowe gorsze ale za to duzo taniej no i sama gotuję (i dzieci wiedzą
      ze kase pilnujemy i nie ma co chwilkę lodów itp). w prównaniu z wczasami
      zorganizowanymi to ja za mies wakacji wydaję około połowy tego co za 2
      tygodniowy pobyt zorganizowany w kraju.
      - lreki kupuje tańsze odpowiedniki ( jesli są) a i tak naleki idize najwięcej

      niestety na tym moje pomysły sie kończą i z moich obserwacji wynika że choćbym
      nie wiem co robiła to i tak najmniej idzie na jedzenie, higienę itp itd,
      najwięcej idzie na tzw opłaty stałe- kredyt, czynsz, prąd, wodę , przedszkole.
      pozdrawiam Sylwia
      • kasia_wp Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 28.04.04, 11:32
        Ja też nie mam patentu na super -oszczędne życie, ale powiem co ja zrobiłam w
        kwestii poprawienia finansów.
        Mamy z męzem oddzielne konta: każdy z nas miał spory debet, a wiadomo jak z
        debetami jest, traktuje się te pieniądze jak swoje. Pewnego pięknego dnia bank
        mi powiedział ze debetu nie przedłuzy i zaproponował kredyt na jego spłatę. Tym
        sposobem zmusił mnie niejako do oszczędzania i spłaciłam ten debet w półtora
        roku- 7 tysięcy.Dla mnie to była ogromna kwota, ale zacisnęłam zęby, bo nie
        było innego wyjścia i się udało,wreszcie nie mam debetu - teraz podobny manewr
        planuję z kontem męża , bo inaczej sam nigdy się zmusi się do odkładania
        regularnej kwoty.
        Ponadto staram się oszczędzać przy gotowaniu zakupy raz na tydzień,zawsze z
        kartką- wymyślam proste i tanie potrawy, założyłam "ogródek" ziołowo-
        szczypiorkowy na oknie, mam świeżą zieleninę, nie muszę kupować choćby
        ziół ,które tak wzbogacają zwykłe potrawy. Przestałam kupować napoje gazowane,
        typu : cola, przerzuciliśmy się na wode mineralną. Nie jemy na mieście.
        Zwykle gotuję tylko jedno danie. Po prostu trzeba chcieć i mieć trochę pomysłów.
        Jeśli chodzi o ubranka dla dzieci- wymieniam się z koleżankami, jedne mają
        większe dzieci, jedne mniejsze -robimy giełdę i tak to idzie.
        W lecie jest łatwiej oszczędzać, dlatego w lecie płacę rachunki typu: wywóz
        śmieci, ryczałt za wodę, podatek od nieruchomości od razu za cały rok (
        mieszkam w domku), potem się okazuje ze to 30zł czy 50 zł akurat się przyda jak
        przyjdzie horrendalny rachunek za gaz. W przyszłym roku planuję posłać synka do
        przedszkola państwowego- odejdzie spora kwota płacona na opiekunkę. Więcej
        pomysłów brak. Ale forum"oszczędnościowe" by nam się przydało do wymiany
        pomysłów, przepisów etc.
    • ulala72 Re: składkowe imprezy 28.04.04, 13:05
      Przy okazji kinderbalu (w stylu min. żarcia, max. prezentów) przypomniało mi
      się, że my nałogowo i tradycyjnie już urządzamy (jesli tak można powiedzieć)
      składkowe imprezy pod hasłem np. "festiwal ciast" (tzn. każdy robi/kupuje jedno
      ciasto) albo "festiwal sałatek", "festiwal śledzi" itp. i jako gospodarze
      zapewniamy: lokal, ciepłe i zimne napoje, ew. pieczywo nakrycia i miłą
      atmosferę; zapraszamy tłum ludzi i później chadzamy na rewizyty (wszyscy goście
      czują się, i słusznie, zobowiązani).
      Czasem organizujemy też "ognisko" na działce teściów i pieczemy podłe gatunki
      kiełbas popijając je miejscowym sikaczem; dużo tego zjeśc ani wypić nie można,
      ale zabawa jest smile))
    • grrrrw Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 28.04.04, 16:58
      Jak sie ma dzieci juz w wieku szkolnym warto uzaleznic wyplate kieszonkowego od
      oszczedzania wody, gaszenia za soba swiatel...
      Ustalic kieszonkowe i zapowiedziec ze z tej sumy mają sobie same kupowac
      ołowki, kredki, zeszyty, ekierki... Ze nie bedzie dodatkowej refundacji.Linijki
      i co sie da podpisac niezmywalnym flamastrem (gina w szkole, bo sa
      niepodpisane, podpisane zawsze wróci do własciciela). Od razu pobiegna odsuwac
      tapczany i wyciagac "zaginione" szkolne rekwizyty.
      Przyuczac do wyrywania czystych kartek, które zostały w zeszycie pod koniec
      roku i uzywania jako brudnopisów. Niektóre zeszyty mozna prowadzic przez kilka
      lat w tym samym.
      Zapowiedziec, ze się nie bedzie kupowało co wrzesien nowego plecaka tylko
      dlatego, ze stary został ozdobiony napisami i obrazkami wykonanymi białym
      korektorem !
      Tenisówki tez podpisac ! I worek na kapcie !

      Na zebraniach w szkole, gdy padnie hasło "wycieczka", przełknąc sline i
      odwaznie, głosno powiedzieć "tylko jakaś tanią, kochani panstwo".

      PODRECZNIKI : w młodszych klasach nie ma juz własciwie podreczników do
      odsprzedawania. Ale w starszych warto rozpoczac ze szkoła dialog na temat:"czy
      bedzie mozliwośc odsprzedania w czerwcu ksiazek młodszym klasom" oraz "dlaczego
      znów jest jakis nowy podrecznik, czy poprzedni był zły".
      Ksiazki sie dezaktualizują, to prawda, ale niekoniecznie wszystkie naraz.

      Jak wyrzucam na makulature kolejna porcje wydrukowanych na kredowym (!)papierze
      podreczników szkolnych jednorazowego uzycia, to wszystko się we mnie przewraca,
      jestesmy bardzo bogatym społeczeństwem, skoro stac nas na takie marnotrawstwo!

      Jakbym miała jeszcze siły - zaczełabym medialną akcję: "o tani podrecznik dla
      ucznia".
      • mharrison Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 28.04.04, 22:13
        Chcialabym sie zapytac o nocna taryfe na prad. Czy standartowa umowa ja
        zawiera? Czy trzeba podpisac odrebna umowe roznicujaca stawki w zaleznosci od
        pory dnia badz nocy?

        W zasadzie nie musimy oszczedzac ale ni lubie tez przeplacac.
        Dla mnie duza oszczednoscia (a zarazem inwestycja) okazala sie rezygnacja z
        usług Pko i skorzystanie z oferty mbanku.
        Brak oplaty za prowadzenie konta, wydanie karty, pobieranie pieniedzy z
        bankomatu, za przelew do niedawna nic (teraz o,5PLN). Oprocentowanie duzo
        wyzsze i przy okazji oszczednosc stania w kolejkach.

        Gdy nie mialam jeszcze Neostrady i w czasach studenckich staralam sie siedziec
        na Inetrnecie po 22 i korzystac z Outlooka (pisac offline i laczyc sie tylko
        na czas wysylania maili).

        Poza tym stadnartowo: zakupy w supermarkecie raz na miesiac.

        Pozdrawiam.
        • czarnotka1 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 29.04.04, 21:19
          Ja zrezygnowałam w ogóle z czytania gazet ( a kiedyś kupowałam namiętnie ), ale
          najwięcej oszczędzam na ubraniach - sobie nie kupuję prawie wogóle, właściwie
          to tylko buty, a w jednych butach potrafię chodzić cztery, pięć lat. Od czasu
          do czasu muszę kupić jakieś majtki albo stanik, ale najtańsze w supermarketach
          na promocjach. Dla dzieci kupuję ubrania w większości w ciucholandach za
          grosze, tylko bieliznę nową, ale też taniochę w supermarketach, no i buty nowe.
          Zakupy robię raz na tydzień w supermarkecie, a na co dzień tylko pieczywo w
          osiedlowym sklepie.
          No i co by tu jeszcze wymyślić?
          • kameljanda Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 30.04.04, 09:20
            czarnotka1 napisała:
            > No i co by tu jeszcze wymyślić?

            W zasadzie wszystko już tu napisano. Dodam jeszcze:
            -kupowanie owoców miast słodyczy dla dzieci
            -przykład oszczędnego przygotowania posiłku:
            przygotowanie wywaru z dużej ilości całych warzyw(prócz ziemniaków), wywar
            nadaje się do sprawienia zupy a część warzyw do przygotowania sałatki, część do
            zupy.
            -zużycie jabłek:
            skórki można przeznaczyć na domowej roboty ocet winny, zdrowe egzemplarze
            pokroić w cienkie plastry i suszyć, świetne do do herbaty dla dzieci lub
            zaparzone z sokiem z cytryny, gorszej jakości jabłka można zaś przerobić na
            dżemy. Nawiasem mówiąc od tego roku bardziej będzie się opłacało zakładać
            własne ogródki z ziołami i robić własne przetwory oraz mrożonki. Jeśli
            oczywiście ma się na to czas.
            Polecam samodzielne zebranie owoców morwy do dżemów, owoców jarzębiny, które po
            przemrożeniu można przerobić na dżem, kandyzować etc.

            Tak sobie myślę, że nadejdzie czas na odświeżenie przepisów oszczędnościowych
            naszych rodziców. Własnej roboty bloki czekoladopodobne, cukierki z karmelu, z
            płatków owsianych...wink
            Przerabiane ciuchy... a kto wie może i ozdoby z modeliny wink
            • mumin_ek Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 30.04.04, 11:12
              Hmm,

              Oj nie chcialabym wrocic do czasow ozdob z modeliny.

              Wywar z warzyw to doskonala baza do zup i sosow wszelakich i ile tansze i
              zdrowsze niz wywary miesne.

              Robienie na drutach sie nie oplaca, chyba ze welna z odzysku, bo nowa jest
              drozsza niz sweter w markowym sklepie.

              Nie wiem co jeszcze, myslcie, Dziewczyny. Jestem zywo zainteresowana tematem,
              bo juz niedlugo rodzinka sie powiekszy, wydatki rowniez, a dochody niestety
              nie...

              Pozdrawiam,
              Kasia
        • do73 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 07.05.04, 15:58
          Aby mieć dwie taryfy na prąd musisz zmienić umowę, dostajesz dodatkowy licznik
          na drugą taryfę. Tańsza taryfa jest w godzinach 13-15 oraz 22 - 6. Oszczędza
          się bardzo, zwłaszcza gdy się pierze, prasuje i gotuje (płyta ceramiczna - brak
          gazu) oraz grzeje wodę użytkową w tańszej taryfie. Na pompkę obiegową (nie
          traci się wody czekając na ciepłą wodę) założyliśmy timer i uruchamia się tylko
          wtedy gdy woda jest najczęściej używana. Gdy woda jest potrzebna w innych
          godzinach - po prostu włącza się ręcznie.

          Pozdrawiam
    • libra.alicja Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? - przetwory 30.04.04, 12:30
      Już w ubiegłym roku zagoniłam obie mamy do robienia własnych soków, dżemów,
      przecierów pomidorowych, ogórków kiszonych, jagód, itd.
      Oczywiście obie lubią to robić.
      Owoce trzeba kupić ze sprawdzonego źródła (ale hurtowo u sadownika, nie w
      sklepie), do tego cukier, słoiki i butelki zbieramy cały rok.
      Taki własny pachnący dżem jest dużo tańszy niż kupny, ale dużo tego nie jemy.
      Najbardziej przydały się soki, z czarnej porzeczki, wiśniowe, malinowe itd. do
      tego woda mineralna i jest bogaty w witaminy, bez konserwantów napój dla
      dziecka. Bobofruty kupuję tylko z marchwi i owoców, których nie mamy.
      Dla nas (dorosłych) już wogóle nie kupuję soków w kartonach (poza pomidorowym),
      bo są drogie, też pijemy własne z wodą mineralną.
    • bachak Re: DZIEWCZYNY - ZAŁOŻYŁAM FORUM: OSZCZĘDZAMY!!! 30.04.04, 13:25
      ZA około godzinę będzie dostępne na prywatnych forach, nazwa OSZCZĘDZAMY!!
      Wpisujcie się tam, bo uważam że to ciekawy temat, a na tej stronie emama,moze
      zginąć śmiercia naturalną tzn. przejśc na inną stronę.
      Więc zaczynamy!!!
      • ewa2233 Re: DZIEWCZYNY - ZAŁOŻYŁAM FORUM: OSZCZĘDZAMY!!! 30.04.04, 13:46
        A ja dorzucę jeszcze coś.
        Wczoraj przeprowadzaliśmy z synem rozmowę na temat oszczędzania.
        Ma Mu wpadac dodatkowa złotówka w tygodniu za gaszenie światła i
        nie "przelewanie Sanu" podczas brania wieczornego prysznica oraz płukania zębów.
        BARDZO Mu się pomysł spodobał i od razu "wyprysznicował" się migiem ! smile
        Oczywiście "stawka"musi być "atrakcyjna" dla obu stron.
        U nas symboliczna "złotówka", bo syn ma tygodniówkę tylko na swoje "bzdurki".
        Wszystko inne my zapewniamy (słodycze, przybory szkolne itp)
      • nela12 Re: DZIEWCZYNY - ZAŁOŻYŁAM FORUM: OSZCZĘDZAMY!!! 02.05.04, 15:30
        dziewczyny chce tylko podziekowac za rady-jestescie wielkiesmile)))tylko w ciagu
        5dni-zaoszczedzilam :38zl!!!!!!!odkladalam pieniazki,wydane na tansze produkty
        typu:serki,mleko,slodycze ,a myslalam ze ja jestem oszczedna......juz sie
        ciesze co bedzie w skali miesiaca!!!pozdrawiam i dziekujesmile))))mama adasia
    • poleczka2 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 30.04.04, 22:27
      Dziewczyny, jesteście rewelacyjne, porady są świetne. Ja jeszcze ze swojej
      strony dodam, że sprzęt typu tv czy radio nie zostawiać podłączone do prądu na
      tzw. standby'u tylko wyłączać zupełnie z sieci. Jak gdzieś wychodzę czy na noc
      to zawsze wyłączam telewizor. Radio też mam wyłączone tak i włączam tylko jak
      potrzebuję. To podobno oszczędność znaczna w skali rocznej.
      Inne porady o których czytałam niedawno to zasuwanie zasłon zwłaszcza w zimie
      żeby ciepło nie uciekało na zewnątrz. To rada dla tych co nie posiadają jeszcze
      plastikowych okien.
      W jednym z czasopism czytałam też, że niektóre mamy rzeczywiście nie prasują
      tylko podczas posiłków podkładają rzeczy do wyprasowania na krzesła na których
      zasiada rodzina i jest to genialny sposób na wyprasowanie rzeczy zupełnie bez
      wysiłku. Czy się to sprawdza to nie wiem, ja nie odważyłam się tego sposobu
      przetestować ale jeżeli ktoś spróbuje niech da znać czy rzeczywiście działa.
      Pozdrówka dla wszystkich oszczędzających.
      • wio_sna Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić?-prasowanie 01.05.04, 00:04
        To prasowanie to może działać. Pamiętam w akademiku niektórzy studenci układali spodnie na noc pod koc i preścieradło, a raniutko mieli "wyprasowane" w kancik. Ale na krześle i to przy posiłku, raczej bym się nie odważyła.
        Pozdrawiam
        • guga74 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić?-prasowanie 01.05.04, 08:51
          Tak czasami "prasują" we Włoszech smile
          • grrrrw Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić?-prasowanie 01.05.04, 09:06
            Wstazki córek prasowałam nasijajac wilgotne na ołowek albo porecz. Rano piekne
            i jeszcze wijące się.
    • lenna79 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 03.05.04, 16:21
      ulala72 napisała:

      > No właśnie, u nas, jak pewnie w wielu, wielu domach, ostatnio brakuje kaski.
      > Spłacamy kredyt na mieszkanie, bulimy na prywatne przedszkole i nianię dla
      > malucha i jeszcze wybieramy się na krótkie wakacje (ale pierwsze od trzech
      > lat). I jeszcze dzieciaki mają zaraz urodziny i dzień dziecka, trzeba im buty
      > letnie kupić (ubrania mamy z odzysku), leki na alergie, ubezpieczyć samochód
      > itd. itp.
      > Tymczasem jakoś pokończyły się zlecenia, ucięli premie, zaraz skończą się
      > moje korepetycje (matura!), w czasie wakacji trudno mi dorobić, jakaś
      > nadzieja na poprawę rysuje się dopiero od października.
      > Podpowiedzcie, jak by tu ograniczyć (jeszcze) wydatki. Póki co założyłam
      > blokadę na telefon, przerzucilismy się na zupy z wkładką mięsną na obiad,
      > zapomnieliśmy od wymianie garderoby i leczeniu zębów, ale to wszystko mało...
      > Podrzućcie jakieś sprawdzone pomysły na oszczędzanie. Będę wdzięczna.
      > Pozdro!
      A ja myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś planując mimo wszystko wakacje z dziećmi.
      I tak dawno nie byliście i to się Wam należy, a dzieći będą miały piękne
      wspomnienia, coś bezcennego, beztroski czas spędzony z mamą i tatą. Aż mi się w
      żołądku przewraca jak czytam, że źle zrobiłaś, to nieracjonalne, trzeba zostać
      w domu i zaciskać pasa. Ludzie, a potem dzieci mają kopleksy, bo nigdzie nie
      były, bo mało tak szczególnego czasu z rzodzicami spędzili, i jeszcze jedno,
      oszczędzajmy, ale nie obciążajmy psychicznie tym dzieci. Dzieci nauczone
      racjonalnej oszczędności - super, ale dzieci, którym rzodzice oszczędność
      przedstawiają jako wartość prawie najwyższą - to obłęd, te dzieci to
      potencjalni kandydaci na uależnienie na dobra materialne. Pochwalam ten wątek,
      ale zastanówmy się też nad tym.
      • kostruszka Taka moja refleksja 03.05.04, 17:30
        Zgadzam się lenną!!! Nie dajmy się zwariować!!! Oszczędzanie to konieczność, a
        nie sposób na życie (mam tu na myśli podkręcanie do absurdu okazji do
        oszczędzania). Popieram racjonalne oszczędzanie (sama np. jednocześnie w
        piekarniku piekę ciasto, pieczeń do chleba i podpiekam kotlety z zamrażarki),
        ale niektóre z przeczytanych sposobów wydały mi się zbyt przesadzone (np. ten w
        poście dziewczyny, która niczego sobie nie kupuje oprócz butów. To co? Nago
        chodzi???)A tak w ogóle zastanawiam się, jak cieżką sytuację musi mieć osoba,
        która robi przepierki w brudnej wodzie po kąpieli. Bardzo współczuję i życzę
        lepszych czasów. Pozdrawiam. Kasia
        P.S. Nie jestem krezusem (kredyt za samochód, moja praca w budżetówce) i bardzo
        szanuję zaradne mamy.
        P. S. Ulalu, jeśli tylko się uda, jedź na wakacje, bo te razem spędzone chwile
        to najlepszy "kapitał" dla całej rodziny. Uśmiechnięta buzia malucha podczas
        wspominania wakacyjnych przygód, osłodzi ci nawet późniejszy chleb z margaryną.
        • ulala72 Re: Taka moja refleksja 03.05.04, 20:58
          No właśnie tak sobie myślę, że te wakacje (2 tyg. nad polskim morzem) to będzie
          taka inwestycja w zdrowie i siły, bo przyszły rok zapowiada się pracowicie i
          ciężko. I myślę też, że w końcu po trzech latach należy nam się wypoczynek -
          mąż non stop w pracy, ja po dwóch trudnych ciążach, pracy w domu i w
          zawodzie... wiadomo, jak jest.
          A z tym oszczędzaniem - to po prostu trzeba nabrać nawyków (i dzieci
          przyuczuć), a na efekty cierpliwie poczekać. Taką mam nadzieję.
    • sylviakia Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 04.05.04, 12:04
      ulala masz rację- rozsądne wakacje to nie zbytek...
      tyle że aby był efekt lecznicy to pobyt powienien trwać co najmnije 3 tyg...
      niestety.
      ja doepiro w zesłżym roku byłam tlye nad morzem (za to warunki duzo gorsze-
      sama gotowałam mieskzliaśmy w przeyczepie wynajętej) wsyzło tyle ile za 2-tyg
      wczasy zorganizowane a ilez zdrowie więcej moja cócia rozchorowała sie doepiro
      w amrcu i skończyło się na bańkach i syropku... polecam pozdrawiam Sylwia
    • szymanka Re: gotowanie, prasowanie 04.05.04, 15:41
      Mój patent na prasowanie:
      mokre rzeczy wyjmując z pralki, składam w kostkę (tak jak przy wkładaniu do
      szafy) i układam jedne na drugie w stosiki. Następnie przy rozwieszaniu
      strzepuję i lekko naciągam materiał. 90% takich ubrań nie wymaga później
      działalności żelazka. Choć ocywiście nie wszystkie, mężowi koszule i tak
      prasować muszę sad(

      Drugi patent - obiadowy smile
      Nigdy nie kupuję mięsa drobiowego w częściach. Zawsze kurczak w całości. Tego
      kurczaka w domu rozbieram (a czasem zrobi to za mnie uprzejma ekspedientka) na
      części: uda, skrzydełka, piersi i porcja rosołowa. Uda zwykle lądują w
      piekarniku, skrzydełka i porcję rosołową zamrażam na bazy do wywarów
      (spokojnie starczą na dwie, trzy zupy) Z piersi robię kotlety czy shoarmę.
      Generalnie z tego jednego kurczaka za ok. 10 zł wychodzą minimum cztery, pięć
      obiadów dla naszej trójki. Z ciekawości sprawdziłam kiedyś, ile bym zapłaciła,
      gdybym kupiła wszystko w częściach i wyszło prawie dwukrotnie drożej.
    • grrrrw Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 04.05.04, 20:58
      Wcale nie robie prania w wodzie po kapieli dzieci tylko z przyczyn
      oszczednosciowych. Sa tez powazne racje ekologiczne.
      • mumin_ek Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 05.05.04, 09:10
        Hej,

        Dajcie linka na to forum oszczednosciowe.

        Tez nie popieram oszczedzania dla oszczedzania. Nie oszczedzam na kremach i
        kupuje sobie dobre ciuchy od czasu do czasu. To inwestycja w siebie, bo chce
        sie czuc zadbana i atrakcyjna.

        Ale nie znosze wywalania pieniedzy bez sensu, ladu i skladu. To juz lepiej
        pomoc komus, kto potrzebuje

        Kasia
    • kapy1 Re: Na czym by tu jeszcze oszczędzić? 05.05.04, 10:17
      Pomysł bynajmniej nie mój - przeczytałam w jakiejś gazecie:
      Codziennie wrzuć do skarbonki jedną złotówkę. Po roku będziesz miała 365 zł
      extra (lub ok.180 po 6 mies.) dla siebie. Wystarczy na fajny ciuch, lepszy
      kosmetyk, itp.
    • ulala72 Re: A stringi? 07.05.04, 16:14
      A czy ktoś tu jest uzależniony od stringów? Albo innej bielizny?
      Bo ja byłam od Triumpha, ale w ramach oszczędności przechodzę na odwyk, buuu...
      • miniakoz Re: A stringi? 09.05.04, 14:37
        oj Ula Ula! coś mi się wydaje, że to twoje oszczędzanie wygląda jak kiedyś
        moje "dobre czasy". Nigdy nie mialam szansy uzależnić się od Triumfa bo kupilam
        sobie tylko raz komplet na własny ślub.A stringów nie noszę bo nie lubię jak mi
        coś wchodzi w ....Jednak patrząc w drugą stronę to nie ma co oszczędzać i
        kupować bielizny w promocjach w hipermarketach bo takie gatki po paru tyg się
        prują i szybko trzeba kupić nowe już lepiej kupić mniej a lepsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja