Jak można zabić własne dzieci?

11.02.11, 21:43
Trudno to przełknąć.
Kilka dni temu policja w 3 krajach poszukiwała bliźniaczek, córek Szwajcara Matthiasa Scheppa, który wziął je ze sobą chyba na urlop. Popełnił samobójstwo, bo żona chciała się z nim rozwieść.
To było też na gazeta.pl, nie mogę teraz znaleźć linku.
Teraz odnaleziono jego list do żony...
Pisze, że zabił dziewczynki.
Tak silna depresja?
Czy tak silna chęć wyrządzenia nieludzkiej krzywdy - w odwecie?
Ten człowiek jest jak Medea, która nakarmiła swojego męża, Jazona, potrawą z ciał ich wspólnych dzieci... Bo mąż ją zdradził ...
Nie mam słów.
Dla mnie to jeszcze jeden dowód, że ojcowie po rozstaniu stają się naprawdę poślednim gatunkiem rodzica (upraszczam, ale to mi się wszystko nie mieści w głowie).
    • lusitania2 Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 21:49
      wygugluj sobie "samobójstwo rozszerzone"

      Stanu twojej wiedzy i wyobraźni nie będę komentować.

    • marzeka1 Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 21:51
      "Dla mnie to jeszcze jeden dowód, że ojcowie po rozstaniu stają się naprawdę poślednim gatunkiem rodzica (upraszczam, ale to mi się wszystko nie mieści w głowie). "- nie, to znaczy, że być może facet był w ciężkiej depresji i jak wyżej: poczytaj sobie o samobójstwie rozszerzonym, trochę ci się rozjaśni.
    • w_miare_normalna Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 21:53
      Też nie potrafię tego zrozumieć.
      Znajoma mojej rodziny, często wpadała na kawkę do Mamy, urodziny/imieniny wyprawiane razem, wypady na piwo/do kina razem. W końcu kobieta wpadła w depresję, ponoć mąż ją w te chorobę wpędził bo poniżał i maltretował. Nie puściła wtedy 5 letniego syna do przedszkola, poczekała aż starszy 12 letni pójdzie do szkoły. Nie wiem co ją do tego skłoniła, pewnie choroba (nie brała wtedy leków)dusiła młodszego, podcięła sobie żyły. Starszy syn znalazł ich leżących na łóżku, syna ledwo odratowali, ale przeżył, ona też. Syna zabrali do szpitala, ją do szpitala dla psychicznie chorych.Od tamtego czasu minęło dobrych 5 lat, młodszy syn nie pamięta nic, matka się nie chcę na tamten temat wypowiadać (mówi tylko, że chciała odejść i zabrać swojego ukochanego syna ze sobą, żeby nie cierpiał sam na świecie), starszy syn pamięta wszystko i za każdym razem kiedy wraca ze szkoły/z zakupów/z kościoła boi się, że sytuacja może się powtórzyć. matka się leczy cały czas.
      • sarling Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 22:16
        Och, jakież mądre i oczytane jesteście, aż się niedobrze robi sad
    • baltycki Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 22:08
      > Dla mnie to jeszcze jeden dowód, że ojcowie po rozstaniu stają się naprawdę poś
      > lednim gatunkiem rodzica

      Umysl masz pośledni.

      > Ten człowiek jest jak Medea, która nakarmiła swojego męża, Jazona, potrawą z ci
      > ał ich wspólnych dzieci...

      Medea dowodem, ze kobiety-matki zdradzone
      stają się naprawdę poślednim gatunkiem rodzica???????
      • verdana Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 22:11
        Choroby psychiczne nie wybierają akurat rozwiedzionych tatusiow. Moze trafić i na matke w udanym małżenstwie.
        • krapheika Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 23:04
          Moze powinnas odroznic ludzi chorych, ktorzy nie mysla kategoriami zdrowych, od tych co sa po prostu mordercami i zabijaja dla przyjemnosci czy z checi uwolnienia sie od niepozadanego potomstwa.O ile ojca chorego psychicznie jestem w stanie rozgrzeszyc,(choc serce mi sie kraja, ze tak musialo sie stac,) to ojca ktory planuje morderstwo, bo mu dziecko przeszkadza juz nie.
          Ciezko winic osobe chora psychicznie, raczej wina lezy w duzej mierze po stronie otoczenia jesli zignorowalo oznaki choroby (oczywiscie istnieja przypadki choroby psychicznej utajonej)
    • kropkacom Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 23:11
      > Dla mnie to jeszcze jeden dowód, że ojcowie po rozstaniu stają się naprawdę poś
      > lednim gatunkiem rodzica

      Bo matek, zabójczyń własnych dzieci nie ma w ogóle, tak?
      • bi_scotti Re: Jak można zabić własne dzieci? 11.02.11, 23:23
        Wyciagasz daleko idace wnioski na podstawie krotkich wzmianek w mediach (przy okazji nawet owych wzmaniek nie czytasz uwaznie, bo zmarly mezczyzna byl Kanadyjczykiem a nie Szwajcarem, ale to tylko detal). Gleboka depresja to przypadlosc, ktorej naprawde nie ma sensu oceniac stawiajac (TENDENCYJNE!) pytanie "jak mozna zabic wlasne dzieci?". No, mozna i zdarza sie to zarowno kobietom i mezczyznom. W roznych czesciach swiata. Z roznych powodow i w roznych okolicznosciach. Jak? Poprzez uduszenie, utopienie, otrucie, zastrzelenie ... A jak chcesz naprawde jakiejs szerszej refleksji to nie masz innegop wyjscia - musisz zaczac od poczytania na temat ...
        Smutne, ze nie bylo noikogo obok kto by dostrzegl cierpienie tego mezczyzny i kto by byl w stanie powstrzymac go przed nim samym ...
        • bri Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 00:21
          My mieliśmy taki przypadek w rodzinie, wśród bliskich przyjaciół moich rodziców i tego po prostu nie było widać. Nikt kompletnie się tego nie spodziewał. Tego człowieka znali niemalże od dziecka i nikt nie dostrzegł żadnej zmiany.
          • dragontatoo Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 08:08
            Możecie sobie pokpiwać, takie mądre, oczytane i obeznane z psychologią.
            Możecie, żyjąc w pełnych związkach i nigdy nie widząc tej prawdziwej, najgorszej twarzy waszego byłego.
            Najgorszej, często też wobec dzieci, nie tylko Was.
            Nie jestem w stanie zrozumieć ani usprawiedliwić nawet człowieka chorego. Sama przeżyłam ciężką depresję i moje różne przeżycia, także spowodowane przez ojca mojej córki, sprawiły, że chyba nigdy już nie będę w pełni pogodna i uśmiechnięta. Ale nigdy by mi od głowy nie przyszło, że mam coś zrobić córce, choć w moim mniemaniu, jeśli bym umarła, u ojca będzie mieć raczej przesrane... Ale człowiek szuka innych dróg, innych możliwości opieki dla dziecka.
            Druga kwestia to taka - czy można nie zauważyć żadnych oznak choroby? Czy żona, która rozwodzi się i żyje w konflikcie z facetem, nie widzi, jak głębokie nim targają emocje i jak niestety straszne piętno to na nim odcisnęło?
            To takie sobie gdybanie, ale zastanawiam się, na ile otoczenie nie widzi faktycznie takich problemów, a na ile nie chce ich zauważać, bo tak jest wygodniej, bo nie ma się czasu itp. ...
            • franczii Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 09:05
              Kiedy dzieci zaginely a facet rzucil sie pod pociag wszyscy od razu pomysleli, ze na pewno zabil dzieci ale zona tego faceta nie wierzyla, ze bylby zdolny zrobic krzywde coreczkom. Twierdzila, ze ojcem byl bardzo dobrym, ze nigdy nie skrzywdzilby dzieci, ze je uwielbial. Czytalam o tym gosciu, ze mial pewne maniakalne nawyki dotyczace zycia codziennego , co z pewnoscia sprawialo, ze byl ciezki w pozyciu ale stad do odgadniecia, ze w glowie uroic mu sie moze moderczy plan?
            • morgen_stern Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 09:14
              Cytat> Możecie sobie pokpiwać, takie mądre, oczytane i obeznane z psychologią.

              A ty możesz nadal bredzić i się dziwować, ignorantko.
              Nigdy nie złoszczę się na ludzi bez odpowiedniej wiedzy, nikt nie jest alfą i omegą, ale do szału doprowadzają mnie ignoranci niezmiernie ze swojej ignorancji dumni i oburzeni, kiedy ktoś z dobrej woli chce im trochę we łbach rozjaśnić.
              • dragontatoo Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 17:25
                Chodzi mi tylko o to, że bardzo łatwo teoretyzować, litować się, tłumaczyć kogoś - jak się samemu nigdy niczego złego ze strony współpartnera nie doznało, jak się wie, że jest to człowiek, który prędzej da sobie rękę uciąć, niż pozwoli skrzywdzić własne dziecko...
                Ale jak się wie, że jest inaczej, to trochę się optyka zmienia. I człowiek nie wzrusza biednym misiem w depresji, tylko losem dzieci właśnie.
                • morgen_stern Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 18:32
                  Qrwa. Nie. Wytrzymam. Na ematce z czytania ze zrozumieniem robi się coraz gorzej, a nigdy dobrze nie bywało.

                  Nie zauważyłam, żeby się ktoś nad gościem użalał. Po prostu dziewczyny użyły - prawdopodobnie adekwatnego w tym wypadku - sformułowania "samobójstwo rozszerzone".
                  A jeśli w wątku nie ma sznureczka postów ze świeczuszkami i tekstami "nie mogę przestać płakać", to naprawdę nie oznacza, że nikt się nad losem tych dziewczynek nie zaduma.
                  • dragontatoo Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 09:41
                    Tylko dziwnym trafem takie samobójstwo rozszerzone częściej popełnia facet... Kobiety walczą do końca o rodzinę, o życie, o przetrwanie. Nawet w noclegowni czy domu samotnej matki. Gość porwał córeczki, uprowadził je od matki, żeby je zabić i siebie. Śmierdzący, parszywy tchórz, niszczący życie nie tylko swoje.
                    Jestem w stanie doskonale wyobrazić sobie faceta postępującego w ten sposób. Był tu kiedyś zresztą taki wątek, że mężczyźni tak długo kochają swoje dzieci, jak są z ich matką. Coś w tym jest.
                    Jeśli istnieje jakieś katolickie piekło, choć w nie nie wierzę, mam szczerą nadzieję, że morderca własnych dzieci będzie w nim się smażył po wieczność...
                    I niestety, jest to ostrzeżenie, dla samych mam, że widzenia z tatusiami różnie skończyć się mogą.
                    • angazetka Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 11:24
                      > Tylko dziwnym trafem takie samobójstwo rozszerzone częściej popełnia facet...

                      Jakieś dane?

                      > I niestety, jest to ostrzeżenie, dla samych mam, że widzenia z tatusiami różnie
                      > skończyć się mogą.

                      Puknij się w łeb.
                • franczii Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 18:51
                  Ja nigdy nie tlumacze takich ludzi bo po prostu nie mam dostatecznej wiedzy, bo nie rozumiem, co sie z nimi dzieje, bo nie miesci mi sie to w glowie. Ale z tego samego powodu nie potrafie wydac wyroku na takiego czlowieka.
                  Takie zdarzenia nie wywoluja we mnie zlosci i oburzenia na sprawce. Ale to nie znaczy ze wywoluja we mnie litosc i wspolczucie dla niego bo chory, te uczucia mam dla ofiar. Takie zdarzenia wywoluja we mnie przede wszystkim strach przed tym, co moze siedziec w czlowieku, ktory ma pozornie udane i poukladane zycie, wyksztalcenie, kariere, pieniadze, cudowne dzieci. I strach, ze cos takiego moze tez czaic sie we mnie i kiedys w jakichs sprzyjajacych okolicznosciach moze to ze mnie wyjsc. Nawet kiedy mialam urodzic pierwsze dziecko to zmusilam meza do poczytania o depresji i baby bluesie i kazalam mu mnie pilnowac i nie lekcewazyc zadnych objawow i przygnebienia bo balam sie tego czegos wlasnie.
            • kali_pso Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 09:26
              > Nie jestem w stanie zrozumieć ani usprawiedliwić nawet człowieka chorego

              Nie przejmuj się. Nie ty pierwsza i nie ostatniawink

              Troche pokory by ci sie przydało, bo widać, że nie wiesz nic o depresji, pakując wszystkich do jednego worka z napisem" Depresja jedno ma imię- MOJE"
            • tijgertje Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 11:53
              Nie jestem w stanie zrozumieć ani usprawiedliwić nawet człowieka chorego. Sama
              > przeżyłam ciężką depresję i moje różne przeżycia, także spowodowane przez ojca
              > mojej córki, sprawiły, że chyba nigdy już nie będę w pełni pogodna i uśmiechnię
              > ta. Ale nigdy by mi od głowy nie przyszło, że mam coś zrobić córce, choć w moim
              > mniemaniu, jeśli bym umarła, u ojca będzie mieć raczej przesrane... Ale człowi
              > ek szuka innych dróg, innych możliwości opieki dla dziecka.

              Nie oceniam. Stwierdzam jedynie, ze o depresji wiesz malo. Bylam na etapie rozmyslan JAK nie CZY. Przetrwalam, wygrzebalam sie, przeszlosc zostawilam za soba i chodze z usmiechem na twarzy, zdajac sobie jednoczesnie sprawe, ze na depresje jestem podatna i moze wrocic w kazdej chwili. Depresji nie widac. U niektorych owszem, ale jesli ktos jest juz blisko dna i rozwaza mozliwosc samobojstwa, to nie trabi o tym na prawo i lewo, jego zycie to wieczna gra, wewnatrz tragedia, na zewnatrz udawanie, ze wszystko jest ok, zeby przypadkiem ktos nie zauwazyl i nie powstrzymal. O mojej depresji maz nie mial pojecia, wiedzial jedynie lekarz, ktorego w depsperacji poprosilam o pomoc. Gdyby nie to, dawno nie byloby mnie na tym swiecie , a co z mlodym? Pomocy szukalam wlasnie ze wzgledu na dziecko. Nikt nie mial z nim takiego kontaktu jak ja, wiedzialam, ze nikt go nie bedzie w stanie zrozumiec (wtedy nie wiedzialam,z e oboje jestesmy autystyczni) i widzialam tylko 2 mozliwosci: albo sie wygrzebac, albo zabrac dziecko ze soba. I to nie tak, ze byl to swiadomy wybor. Swiadomie za nic w swiecie nie skrzywdzilabym swojego dziecka. Jesli jednak depresja przejmuje kontrole, czlowiek widzi wszystko bardzo wybiorczo. Smierc nie jest wowczas tragedia, a wybawieniem.
    • zebra12 Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 08:06
      Miesiąc temu był podobny przypadek. Nie pamietam szczegółów. Ojciec zabrał dzieckona taz widzenie i popełnił samobójstwo z nim. Może ktoś pamięta?
      • dragontatoo Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 08:09
        Niestety, ale bardzo często te "widzenia" są motywowane tak naprawdę nie miłością do dzieci, ale chęcią dokopania byłej i ingerowania w jej życie. Aby to stwierdzić, wystarczy nawet przejrzeć parę bardziej realistycznych forówwink
        • angazetka Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 11:43
          Facet cię musiał strasznie skrzywdzić, współczuję. Nawet ja nie mam aż tak złego zdania o ojcach jako takich tongue_out
        • atowlasnieja Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 12:48
          Nie zgadzam się że opisane przypadki można podciągnąć pod "chęć dokopania ex". W przypadku chęci dokopania delikwent nie ma jaj by naprawdę się poważnie skrzywdzić (i trafia do szpitala trochę poraniony).
      • zebra12 Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 08:11
        www.se.pl/wydarzenia/kronika-kryminalna/swiebodzin-lubuskie-ojciec-powiesil-2-letniego-syn_137020.html - tu starszy przypadek, ale rodzimy.

        policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,103617,7294219,Ojciec_udusil_corke_i_popelnil_samobojstwo_.html
        tvp.info/informacje/polska/zabil-dziecko-a-potem-sie-podpalil/3816057 a tutaj ten, o którym mówię.
    • kali_pso Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 09:33
      Ten człowiek jest jak Medea, która nakarmiła swojego męża, Jazona, potrawą z ciał ich wspólnych dzieci... Bo mąż ją zdradził ...


      Medea to jedna z najtragiczniejszych postaci w mitologii- nie jestem w stanie wyobrazić sobie stanu jej ducha..i nie zrobiła tego dlatego, że mąż ją zdradził( to jest uproszczenie)- on zrobił coś więcej- zawiódł jej zaufanie, wykorzystał wtedy, gdy była mu potrzebna a później porzucił jak niepotrzebny łach...to jest przykład na to, jak mężczyźni od wieków wykorzystywali kobiety, ranią je i upodlając, żeby później w majestacie prawa pognębić "wariatki"
    • duch_mariana Bardzo prosto. 12.02.11, 11:24
      Facetowi rozpada się małżeństwo. Małżonkowie są skłóceni. Dzieci oczywiście decyzją sądu zostają przy matce. Matka utrudnia ojcu kontakty. Ojciec musi walczyć o każdą godzinę ze swoimi dziećmi, a nowy zapchajdziura mamusi ma z nimi kontakt nieograniczony. Ojciec bezradny patrzy na to jak jego była żona, z dzieciakami i obcym facetem jeździ na basen, na wycieczki rowerowe, obcy facet zajmuje się jego dziećmi jak swoimi, a on nie może. Może co najwyżej płacić alimenty i cieszyć się z każdej chwili spędzonej z dziećmi, bo nie wiadomo kiedy będzie następna. Kolejne sprawy, które ojciec zakłada o ustalenie widzeń kończą się oddaleniem pozwu, a sprawy zakładane przez matkę o podwyższenie alimentów kończą się ich podwyższeniem. Facet jest w sytuacji bez wyjścia. Gdyby uciekł z dziećmi, byłby traktowany jak przestępca i porywacz. Niedawno dorwali dzieciaka nawet na Dominikanie i oddali mamusi i jej przydupasowi do poznańskich slumsów, a ojciec odpowiada przed sądem za uprowadzenie swojego syna. W końcu facet nie wytrzymuje, zabija dzieci i popełnia samobójstwo. W ten sposób jest już razem z nimi i nikt tego nie zmieni, a była żona zostaje ukarana w najbardziej dotkliwy sposób. Dopóki sądy będą uważać, że dziecko jest tylko matki, to takie rzeczy będą się zdarzać. Im więcej będzie rozwodów, tym częściej będziemy czytali o takich przypadkach.
      • kropkacom Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 11:31
        Ciekawa jestem ilu ojców w chwili rozpadu małżeństwa chce tak naprawdę wziąć na siebie ciężar samotnego de facto wychowania dzieci. Chodzi mi o świadomą decyzję a nie przeciąganie sprawy byle żonie na złość zrobić. Oczywiscie w tej sprawie mogło być tak jak to opisujesz.
        • baltycki Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 19:07
          kropkacom napisała:

          > Ciekawa jestem ilu ojców w chwili rozpadu małżeństwa chce tak naprawdę wziąć na
          > siebie ciężar samotnego de facto wychowania dzieci....

          Nie chcialem..nawet nie probowalem, i nie dlatego, ze to "ciezar".. wiedzialem i wiem, ze najlepsze dla dziecka bedzie gdy zostanie z matka. Chyba nie potrafilbym byc tak dobra "matka" jaka Ona jest.
        • duch_mariana Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 22:01
          > Ciekawa jestem ilu ojców w chwili rozpadu małżeństwa chce tak naprawdę wziąć na
          > siebie ciężar samotnego de facto wychowania dzieci.

          Statystyki nie są tu istotne. Jeśli 9 na 10 ojców nie chce, to jeszcze nie powód, żeby utrudniać życie temu jednemu, który chce. Tu jest też błąd w rozumowaniu. Rodzice się rozwodzą, ale nadal jest ich dwoje, więc mogą się w jakiś sposób dzielić wychowaniem. Ja nie jestem samotnym ojcem, choć nie jestem z mamą córki. Nigdy nawet nie byliśmy małżeństwem. Wychowaniem się dzielimy, chociaż były z tym duże problemy, ale to zupełnie z innego powodu. Dwoje ludzi może się kłócić i jeśli nie potrafią się dogadać, to musi zadecydować sąd. I sąd musi być sprawiedliwy, a nie stronniczy na korzyść matek.
      • franczii Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 12:57
        A skad ty mozesz wiedziec jak bylo w tej sytuacji? Skad pewnosc, ze matka utrudniala kontakty?
        Z doniesien prasowych w tej sprawie nie wynikalo ze matka utrudniala kontakt wrecz przeciwnie, gdyby utrudniala to facet by ot tak nie zabral dzieci. Z jej wypowiedzi w mediach wynikalo tez, ze miala do niego zaufania jako do rodzica.
        • morgen_stern Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 13:10
          Oj, franczii, czepiasz się doprawdy! Marian WIE i już tongue_out
          • joanna266 musze sie wtrącic 12.02.11, 18:19
            dlaczego zadna z was nie uzali sie nad losem dziewczynek?moze jedna patrzyła jak tatus dusi albo dzga nozem drugą?ale najwazniejsza jest przeciez choroba ojca i motywy które mogły miec wpływ na jej rozwój.chyba sie piorytety komus poprzestawiały.dla mnnie mordercy chorzy psychicznie i mordercy którzy maja orzecznie o poczytalnosci siedza w jednym worze.i jedni i drudzy stanowia takie samo zagrozienie dla moich bliskich i w pewnej czesci ciała mam ze ci pierwsi to "chore biedaczyska".i tak poczytałam sobie..
            • morgen_stern Re: musze sie wtrącic 12.02.11, 18:29
              Joaśka, a czy naprawdę konieczne jest użalanie się nad losem tych dzieci? Chyba to przykre dla każdego, kto przeczyta podobną wiadomość, to oczywiste, trzeba to koniecznie podkreślać?
              Poza tym temat wątku dotyczy czegoś zupełnie innego.
              • joanna266 Re: musze sie wtrącic 12.02.11, 18:37
                konieczne oczywiscie nie jest ale jakos zdziwiło mnie zupełne pominiecie tego aspektu.a jesli chodzi o to- jak mozna zabic dziecko? odpowiadam tak mozna i słyszy sie o tym czesto. natomiast zadna choroba i zadna inna sytuacja tego nigdy nie usprawiedliwia.takie jest moje zdanie.chorzy psychicznie ludzie powinni sie leczyc a jesli daja symptomy bycia zgrozeniem dla innych ludzi powinni byc od nich izolowani.nie mozna ich tłumaczyc dawac im kolejnych szans itp.jesli nie doprowadzi sie do calkowitego wylecznia.ale czy mozna byc tego pewnym?niestety w naszym kraju wieksze prawa maja chorzy psychinie niebezpieczni mordercy niz ich ofiary...
                gdybyś mówił językami ludzi i aniołów a internetu byś nie miał..smile
                • angazetka Re: musze sie wtrącic 13.02.11, 11:23
                  > konieczne oczywiscie nie jest ale jakos zdziwiło mnie zupełne pominiecie tego aspektu

                  Hm, bo to jest temat "jak można zabić własne dziecko", a nie o tym, co czuły zabijane dziewczynki?

                  > niestety w
                  > naszym kraju wieksze prawa maja chorzy psychinie niebezpieczni mordercy niz ich ofiary...

                  Nie chodzi tu o nasz kraj. A ofiara mordercy ma z reguły tylko prawo do ładnego pogrzebu, niestety.
        • duch_mariana Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 22:07
          > A skad ty mozesz wiedziec jak bylo w tej sytuacji? Skad pewnosc, ze matka utrudniala
          > kontakty?

          W tym przypadku mogło facetowi zwyczajnie odwalić. Jeśli tak było, to nie dało się uniknąć tego, co się stało. Kto by pomyślał, że Ewelina Skwara stanie się ofiarą człowieka, którego nikt by o to nie podejrzewał? Czasem tak się dzieje. A Josef Fritzl? A Wolfgang Priklopil? Niby zwyczajni ludzie i nikt nie podejrzewał co się u nich dzieje.
      • krapheika Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 19:29
        Duch ma troche racji, mnie tez zbulwersowala sprawa o sciganie ojca na Dominikanie.Dziecko samo wykradlo paszport by uciec od matki, a ta na sile go sprowadzila spowrotem wlasnie do slumsow.Beznadzieja kompletna, bardzo nie lubie kobiet, ktore zabraniaja ojcom kontaktiw z dzieckiem, nawet jesli takich ojcow jest niezbyt wielu to jednak powinni miec prawo do opieki.Na nieszczescie prawo to przyznaje sie matkom w 99% nawet jesli ojciec bylby duzo lepszym opiekunem.
        • franczii Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 21:48
          ale skad wy wiecie, ze ta matka utrudniala kontakty z ojcem?
          A w tym konkretnym wypadku chyba byloby lepiej dla tych dzieci gdyby utrudniala .
          Dzieci byly u tego faceta na weekend, mial ustalone, ze je odstawi bodajze w niedziele wieczor do matki, zamiast tego napisal jej smsa ze zawiezie dzieci prosto do szkoly nastepnego dnia, matka odpowiedziala mu smsem ze lepiej byloby gdyby je odstawil na 19 tak jak uzgodnili, on napisal, ze chcialby jeszcze pobyc z dziecmi, matka odpowiedziala Ok. Gdyby byla matka utrudniajaca kontakty to zrobilaby afere i tyle. I afera w tym konkretnym przypadku moze zapobieglaby wywiezieniu dzieci.
        • duch_mariana Re: Bardzo prosto. 12.02.11, 22:18
          Bo to Polska właśnie. Nie ma praktycznie żadnych kar za składanie fałszywych zeznań w sprawach rozwodowych i za manipulowanie dzieckiem. Gdyby za pomówienie o znęcanie się nad dziećmi, zaniedbania, czy molestowanie seksualne strona pomawiająca dostała solidną grzywnę i miała ograniczone prawa rodzicielskie, to może byłoby inaczej. Gdyby każdy fałszywy świadek był zagrożony nieuchronną karą za składanie fałszywych zeznań, to by pogonił siostrunię, braciszka, kumpla, czy kuzyneczkę, bo to tak samo jakby ich namawiał, czy namawiała do kradzieży, pobicia, czy oszustwa - czyn przestępczy i tyle. A teraz łatwo z kogoś zrobić potwora, tyrana albo pedofila i ograniczyć mu prawa rodzicielskie.
    • nisar Z punktu widzenia chorego rodzica, to niestety 12.02.11, 18:40
      bardzo logiczne postępowanie: kocham dzieci nad życie, świat jest koszmarny, podły, człowiek wcześniej czy później zacznie cierpieć, po co moim dzieciom takie życie, ja je sprowadziłem na ten straszny świat i jestem odpowiedzialny za cierpienie, które będzie ich udziałem i ja je muszę przed tym uchronić. A uchroni je tylko śmierć, umrę razem z nimi i już zawsze będziemy razem.

      Tak sobie to wyobrażam...
      • joanna266 Re: Z punktu widzenia chorego rodzica, to niestet 12.02.11, 18:44
        ja zadnej logiki w tym nie widze.egoizm moze jakby sie głebiej zastanowic...
        • nisar Re: Z punktu widzenia chorego rodzica, to niestet 12.02.11, 18:47
          Bo mówimy o człowieku chorym psychicznie. Nie o logicznie myślącym, toteż akurat logiki to ja bym się tutaj nie dopatrywała.
          • verdana Re: Z punktu widzenia chorego rodzica, to niestet 12.02.11, 19:04
            Na to, ze ktoś w głowie słyszy głosy, albo ma omamy też nie ma logicznego wytłumaczenia. I jak tu usprawiedliwić człowieka - jak by nie chciał, to by przecież nie słyszał, nie widział chory nie chory...
        • atowlasnieja Re: Z punktu widzenia chorego rodzica, to niestet 13.02.11, 12:53
          Zarzut egoizmu słyszałam jak się zabił ojciec mojej koleżanki
          "Jak on mógł! Przecież ZOSTAWIŁ żonę z małymi dziećmi"

          ten dzieci nie zostawił
    • baltycki Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 18:58
      dragontatoo napisała:
      > Dla mnie to jeszcze jeden dowód, że ojcowie po rozstaniu stają się naprawdę
      > poślednim gatunkiem rodzica

      Jednak w tych "najglosniejszych" to wiekszosc matki, kobiety...

      Zbrodnia nauczycielki na uczniu w Czarnej Białostockiej
      Okrutne zabójstwo 11-letniego Piotrusia wstrząsnęło całą Polską. Mariola Myszkiewicz - nauczycielka z 17-letnim stażem - wbiła nóż w dziecko 30 razy. To była głupia zbrodnia. Bo nauczycielka zabiła chłopczyka tylko po to, żeby zemścić się na jego ojcu i jednocześnie swoim partnerze, który ją zostawił po czterech latach związku. Piotruś był jej uczniem. W trakcie lekcji zwabiła go do gabinetu lekarskiego. I zaatakowała nożem introligatorskim. Chłopiec nie mógł przeżyć, bo wbijała nóż w szale. Sąd skazał ją na 25 lat więzienia. Kasacja nie została uwzględniona.

      O "dzieciach w beczkach" chyba kazdy pamieta..

      wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/197467,najglosniejsze-zabojstwa-dzieci-w-polsce.html
      • morgen_stern Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 19:05
        Cytat> Jednak w tych "najglosniejszych" to wiekszosc matki, kobiety...

        Ale powiedz, powiedz, co ci te straszne kobiety zrobiły? Olała cię jakaś, zdradziła? Masz małego i cię wyśmiała? Jesteś prawiczkiem? Żadna cię nie chce? Musi być jakaś przyczyna, chorobliwego mizoginizmu nie wysysa się z mlekiem matki.
        • morgen_stern Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 19:07
          A może to matka... Lała cię, wyśmiewała, upokarzała?
        • baltycki Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 19:13
          morgen_stern napisała:

          > Ale powiedz, powiedz, co ci te straszne kobiety zrobiły?

          Wiesz, szczerze..
          Uwazam, ze kobieta to najlepszy wynalazek pana Boga smile

          > Jednak w tych "najglosniejszych" to wiekszosc matki, kobiety...

          ja nie wybieralem tych "najglosniejszych".. zareagowalem ino na "ojciec-posledni rodzic"
          • dragontatoo Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 09:46
            Może 0,5 procenta ojców potrafi tak dbać o dobro dzieci jak matka, co widoczne jest dopiero po rozstaniu. Często nowe życie pana to imprezki, zabieranie dzieci do kochasi i jej rodziny, żeby się popisać, zdziwienie, że dzieci coś kosztują i trzeba łożyć na alimenty. A wcześniej - pod pretekstem, jaki to ja zapracowany, zero obowiązków rodzicielskich i domowych.
            Rozwód, rozstanie, często weryfikują, jakim naprawdę jest się rodzicem i jak się potrafi o dzieci dbać. Panowie trochę kiepsko w tej konkurencji wypadają... Wystarczy zajrzeć na samodzielną mamę albo na rozwód i poczytać, jak niektórzy wyobrażają sobie zabawę z dzieckiem, pilnowanie go czy posiłki...
            Zastanawiam się nieraz, czy to dorośli, normalni mężczyźni, czy upośledzone intelektualnie małe żuczki, sorry.
    • deodyma Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 19:24
      slyszalam o tym na dniach w wiadomosciach.
      a znalezli ciala tych dziewczynek?
    • selavi2 Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 21:39
      Jak?
      Ano na przykład tak, jak to robią tysiące kobiet i mężczyzn na świecie - dokonując aborcji czy współdecydując z partnerem o niej.
      Z różnych powodów.
      I nie nam ich sądzić.
      Tak od wieków było, jest i będzie - czy się to komuś podoba czy nie.
    • berdanka Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 22:56
      To, że coś nie mieści się w mojej czy twojej głowie, to nie znaczy że tego nie ma. Jak najbardziej jest to dla mnie wstrząsające ale to nie jest powód, żeby wyciągać tak daleko idęce wnioski o innym podgatunku. Depresja to choroba. Mierzi mnie
      niski stan wiedzy o tym
    • narsen Nawet sobie nie wyobrażasz co można. 12.02.11, 23:10
      Przykro mi, ale można zabijać dzieci, gwałcić własne córki, masakrować żony, gazować narody.

      Puk puk. Kto tam?
      Rzeczywistość.
    • leeloo2002 Re: Jak można zabić własne dzieci? 12.02.11, 23:39
      To się chyba nazywa samobójstwo rozszerzone. Ostatnio był taki przypadek w Polsce, spalony samochód - w środku dziecko,i facet. Okazało się że chciał się zemścić na swojej byłej żonie (partrnerce)
      • dragontatoo Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 09:41
        Dobrze powiedziane, zemścić się. To nie tylko choroba, to podły, wykalkulowany odwet.
        • asia_i_p Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 20:52
          Tak - wykalkulował sobie, że najpierw spali dziecko i siebie, żeby dowalić żonie, a potem pójdzie do kochanki. Z tym że, idiota, nie wziął pod uwagę, że jak się spali, to już nie pójdzie.

          Jeżeli człowiek decyduje się na samobójstwo, to już przekroczył granicę, której większość z nas nie przekroczy. Co się myśli za taką granicą i jaka panuje tam logika, jest dla nas niepojęte. Próba oceny za pomocą naszej logiki nie ma sensu.
    • kota_marcowa Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 10:32
      A ja zgadzam się ze stwierdzeniem, że w większości przypadków ojcu zależy na dziecku póki jest z jego matką.
      Pamiętacie sprawę byłego policjanta z Łodzi, który dzień czy dwa przed wigilią udusił dwójkę swoich dzieci, żeby się zemścić na ich matce?
      lodz.naszemiasto.pl/artykul/712590,byly-policjant-udusil-dzieci-by-zemscic-sie-na-zonie,id,t.html
      W opcji light po prostu przestają się dziećmi interesować i ograniczają do płacenia alimentów, albo i to nie.
      Sa też tacy, którym zależy, ale wystarczy poczytać fora, żeby zobaczyć, że z momentem poznania nowej pani stare dzieci przestają się liczyć.
    • franczii Re: Jak można zabić własne dzieci? 13.02.11, 23:47
      W kazdym razie w tej sprawie, z tego co mowia w wiadomosciach pojawily sie tez przypuszczenia, ze facet dzieci nie zabil a gdzies je ukryl a listy do eks byly po to, zeby sie odegrac na niej, zeby jej sprawic maksymalne cierpienie.
      Z gosciem i z dziecmi byla widziana jakas kobieta, ktora do tej pory nie zglosila sie na policji. W kilku miejscach w Marsylii ojciec byl widziany sam, m.in. w biurze podrozy gdzie kupowal bilety na prom na Korsyke a potem na promie byl widziany juz z dziecmi. Z kims wiec dzieci musial zostawic w czasie kiedy samotnie zalatwial sprawy. Potem myslano, ze wyrzucil ciala do morza w czasie przeprawy na Korsyke ale na wyspie zglosilo sie kilku swiadkow, ktorzy widzieli go razem z dziewczynkami i z ta tajemnicza kobieta. W drodze powrotnej z Korsyki na promie byl juz sam, zapamietali go ze kupowal tylko 1 bilet. Wiec wyglada na to ze dzieci zostaly na wyspie, byc moze z ta nieznana kobieta.
Pełna wersja