faceci problem w pracy

12.02.11, 08:17
Napiszcie prosze co o tym wszystkim myslicie- doradzcie co robic. Od kilku dni mam nieciekawa atmosfere w pracy. Chodzi o moich kolegow, przez ktorych od dluzszego czasu bylam "adorowana" to chyba nie jest dobre slowo bo to bylo raczej w kategoriach zartu. Ja mam rodzine, 2 dzieci, jeden z panow tez zonaty i to bylo raczej w formie zabawy dla nich. Mianowiecie koledzy Ci codziennie kilkanasie jak nie kilkadziesiat razy dzienie zaczepiali mnie, na poczatku prawili rozne komplementy, pozniej zaczeli sobie pozwalac na coraz bardziej odwazne zarciki. Na poczatku bylo to moze zabawne ale po jakims czasie ich zarty stawaly sie coraz bardziej nie na miejscu. Kilka razy zwraclaml im uwage, ze sobie nie zycze, nie odzywalam sie do nich ale dzialalo na chwile. Zeby bylo jasne nie byly to jakies teksty mocno na tle seksulanym ale kilka razy poczulam sie bardzo urazona. Tym bardziej , ze jednego z nich uwazalam za mojego dobrego kolege i na prawde go lubilam. Ostatnio mialam rozmowe roczna z szefem i gdy mnie zapytal czy wszystko ok w relacjach z ludzmi z dzialu wspomnialam ze Ci koledzy troche mnie denerwuja i ich teksty sa czasem nie na miejscu. Moj szef niestety tez 2 razy pozwolil sobie w stosunku do mnie na niestosowny tekst (zasugerowal ze staram sie z nim o dziecko- niby taki zarcik!!!!!). Wiec mialam nadzieje, ze zalapie ze mowie tez o nim. Dodam ze przelozony wielokrotnie byl swiadkiem jak koledzy mnie zaczepiali i tlumaczyl mi na rozmowie ze to tylko zarty . Zaproponowal jednak ze z nimi porozmawia, odpowiedzialam ze absolutnie tego nie chce i ze narazie sobie jakos radze. Kilka dni temu zauwazylam ze koledzy przestali sie do mnei odzywac w ogole, traktuja mnie jak powietrze. To nie jest problem tylko podejrzewam niestety,ze rozpowiedzili innym ze ja wygaduje na ich temat jakies glupoty. Domyslam sie tego poniewaz inny kolega przestal sie do mnie z dnia na dzien odzywac i traktuje mnie w sposob co najmniej hamski. Dziwi mnie to bo na niego sie nikomu nie skarzylam.Wiem ze mu sie podobam i wielokrotnie mnie zaczepial ale w sposob tylko kulturalny. Oczywisice staralam sie mu caly czas dac do zrozumienia ze z jego strony interesuje mnie tylko przyjazn, ostatnio zaczelam przy nim coraz wiecej opowiadac o moim mezu i dzieciach.
Wiem ze strasznie namieszane to wszystko i nie wiem czy nie wyjde w waszycch oczach na panne ktrej sie wydaje ze wszyscy ja adorouja. 2 ze wspomnianaych kolegow jest 5 lat mlodszych ode mnie. Doradzcie co robic bo boje sie ze niedlugo w pracy wszyscy beda gadac ze jestem przewrazliwiona idiotka....
    • 18_lipcowa1 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:02
      Kilka dni temu zauwazylam ze koledzy przestali sie do mnei odzywac w ogole, traktuja mnie jak powietrze.



      I bardzo dobrze. Chyba tego chciałaś?
      • gregrolka Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:12
        tak jak napialam to nie jest problem, problemem jest to ze podejrzewam ze rozpowiadają na mój temat jakieś bzdury po firmie i boje sie ze niedlugo nie bede miec tam zycia..
    • jowita771 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:15
      Piszesz, że zwracałaś im uwagę, a dopiero potem dowiedzieli się od przełożonego, że Ci to przeszkadza, więc, moim zdaniem, z Twojej strony wszystko ok. Byłabyś nie w porządku, gdybyś dawała im sygnały, że Ci się podoba, choćby przez reagowanie na ich żarty wyłącznie śmiechem, a potem nagle poskarżyła się szefowi.
      To panowie nie potrafią się dostosować do reguł panujących w społeczeństwie. Ich żarty nie muszą Ci się podobać, więc powinni przestać z Tobą żartować w taki sposób.
      Ja mam w pracy kolegę, który nie rozumie, że ktoś nie lubi łaskotania. Mówiłam mu parę razy, wreszcie ryknęłam na gościa z przekleństwem włącznie. Wtedy powiedział, że niepotrzebnie się unoszę. Powiedziałam pajacowi, że potrzebnie, bo grzecznie do niego nie docierało. Niektórzy po prostu nie rozumieją normalnego, spokojnego komunikatu.
      A co do Ciebie, jeszcze tylko pomyśl, czy faktycznie dawałaś jasny przekaz, że Ci żarty nie odpowiadają, bo jak to było na zasadzie: "och, Piotrek, hihi, nie żartuj sobie" i do tego uśmiech, to rzeczywiście facet mógł pomyśleć, że tylko kokietujesz. Jeśli to był jasny przekaz "nie lubię takich żartów, nie bawi mnie to, nie życzę sobie", to oni są dupkami po prostu.
    • panirogalik Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:17
      na razie się powstrzymują ale za jakiś czas wszystko wróci do normy. Jak się wybrało pracę w zawodzie i branży zdominowanej przez mężczyzn a jest się młodą, niekoszmarną kobietą, to tak to wygląda właśnie.
      • platynowa_kostka_rubika Re: faceci problem w pracy 14.02.11, 14:09

        > na razie się powstrzymują ale za jakiś czas wszystko wróci do normy. Jak się wy
        > brało pracę w zawodzie i branży zdominowanej przez mężczyzn a jest się młodą, n
        > iekoszmarną kobietą, to tak to wygląda właśnie.

        Bzdurne uogólnienie. Tak to co najwyżej wygląda w przypadku pracy z tzw. burakami i chamami.
    • kozica111 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:20
      Przy tego typu końskich zalotach należy od razu uciąć tego typu żarty.Zapewne tego nie zrobiłaś i się chłopcy rozhulali.Są kobiety które po takim "żarcie" potrafią zabić wzrokiem i one zazwyczaj mają spokój.
      A i zacznij się inaczej ubierać, bardziej nobliwie.
      • gregrolka Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:29
        reagowałam mówiąc dokładnie "nie zycze sobie takich zartow", próbując ignorować, nie rozmawiając totalnie z nimi itp itd, reakcja byla na pol dnia.
        Co do ubierania to nie ubieram sie wyzywajaco, ale z drugiej strony nie chce przez nich zacząć ubierać sie męsko czy w ubrania w których nie czuje sie dobrze.
        • kozica111 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:35
          Hmm, może nie dokładnie to określiłam czasem można mówić a i tak nie dotrze to do faceta bo on uważa że jedno mówisz a co innego myślisz.Niemniej bywają takie kobiety które ustawią takiego gościa w sekundę ale to trzeba mieć w charakterze chyba.
          • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:48

            I co z tego, że są takie?
            Nie wszystkie jednak to potrafią i nie ma co bić piany- tacy ertomani nie wybierają na ofiary kobiet zabijających wzrokiem, a do spokojnej pracy mamy prawo wszyscy.

            Nie wiem dlaczego ale Twoje wypowiedzi zajeżdzają seksizmem na miarę seksizmu tych panów- są kobiety, zacznij ubierac sie bardzij nobliwie..no że sz @#%% mać- to nie jest jej wina- dotarło?
            • kozica111 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:56
              Dziewczyna nie jest pyskata, nie umie narzucić dystansu - efekt jest taki ze molestuje ją słownie pól brygady z szefem na czele.Wielce jej pomogą Twoje rady że oni tak nie maja prawa, owszem nie maja no i co i pstro.Warto się tez zastanowić czemu nie trafił jej się jeden erotoman gawędziarz a robi to kilka osób...daj jej do ręki transparent ze swoim wsparciem zapewne wiele to pomoże.
              • sadosia75 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 11:58
                Warto się tez zastan
                > owić czemu nie trafił jej się jeden erotoman gawędziarz a robi to kilka osób...

                A nad czym sie tu zastanawiac?
                Nawet dorosli faceci potrafia jak dzieci sie zachowywac. Moze jeden gawedziarz to "samiec alfa" w grupie a reszta juz poszla za ciosem.
                Dziewczyna nie musi znosic idiotycznych zaczepek. Nie jest towarem w sklepie, ktory mozna bezkarnie oplotkowac.
                Ubierac sie nobliwie? A moze jeszcze zmienic kolor wlosow bo panowie akurat gustuja w kobietach z takim kolorem jaki ma ona?
      • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:46
        A i zacznij się inaczej ubierać, bardziej nobliwie.


        A oczywiście, pewnie, jasne...bo to jej wina zapewne, zasłużyła sobie na to nosząc mało przyzwoite ubranie..
        • kozica111 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:49
          Oczywiście nie jej wina- ale sytuacja jest dla niej niekomfortowa i dlatego staram się coś doradzić.Skoro nie umie narzucić dystansu zachowaniem, niech wspomoże się ubraniem.
          • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:54

            ...Najlepiej burką...ranyyyyyyyyyyy...takimi radami jednoznacznie wskazujesz na nia jako winna tej sytuacji, nie rozumiesz tego? To nie ona ma zrobić wszystko, by oni trzymali dystans. Tak jak w gwałcie nie chodzi o seks, tak w molestowaniu( bo z tym mamy tutaj do czynienia) jej ubranie ma małe znaczenie. Dla nich ona jest ofiara a oni łowczymi, bardziej kręci ich jej reakcja na ich "zaloty", niż długośc spódnicy.
            • kozica111 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 10:00
              Nie , Ty nie rozumiesz..tu chodzi o to by dziewczyna mogła chodzić spokojnie do pracy - ma dwa wyjścia zmienić swoje zachowanie / poprzez ubiór i asertywne teksty/ lub się zwolnić bo skoro uważasz że da własnemu szefowi z liścia to chyba w jakimś innym świecie żyjesz.Nie mówimy tu o sytuacji gdy molestuje ja jeden pracownik a ona ma szanse iść do szefa i zażądać reakcji; szef jest jednym z rzucających teksty. Proponowałabym też refleksje nad własnym zachowaniem; coś musi być na rzeczy /choć pewnie są to nieświadome zachowania / skoro padają takie dziwne propozycje, aluzje i są kreowane scenariusze choćby ciąży z szefem.
    • kate_8 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:30
      u mnie w pracy pojawił się człowiek, ktory kiedyś w niej pracował ale na innym stanowisku... gadaliśmy, opowiadał mi o swoich pasjach ( czyli seks i metafizyka) a ja mu o moich pasjach ( nie rozmawiałam z nim o seksie) i rodzinie (mężu i dziecku) ....fajny kolega i tyle. ale to z mojej strony .... on się tak zakręcił, że po kilku miesiącach powiedział mi że rozstaje się z żoną i zostawia dla mnie dwójkę dzieci... zdębiałam ale powiedziałam mu co myślę ( mam kochanego męża, dzieci) - obraził się na 2 miesiące ..w tym czasie obserwowałam go w kontaktach międzyludzkich ( pracuję w sfeminizowanym zawodzie) i wniosek jest prosty-kryzys wieku średniego... potem z podkulonym ogonem "wrócił" i znowu zaczęliśmy gadać ale po pewnym czasie stał się wulgarny, chamski w kontekscie seksualnym. Caly czas zwracałam mu uwagę, że tego typu teksty mi nie odpowiadają ale on nic( stary a taki głupi).....w pewnym momencie miarka się przebrała dwukrotnie:
      1. wchodzę do niego do pokoju po podpis a on do mnie: co mała chcesz loda...- matko... zjeb*****łam go tak, że chyba wszyscy słyszeli ( tak tak chodziło o loda w kontekcie seksu)
      2. na jednym z portali społecznościowycj jako mój znajomy opisywał swoje wytryski w miejscu pracy - napisałam mu co o tym myśle -coś tam odszczekał ale uciełam naszą znajomość definiktywnie. W pracy jak się mijamy to tylko dzień dobry i tyle choć widzę, że on znowu chciałby ze mną gadać ( jak w podstawówce hihi)

      doszłam do wniosku , że faceci przeżywający kryzys wieku średniego, którzy do wszystkiego potrafią dopiąć podtekst seksualny są zbędni w moim życiu... nie lubę ludzi monotematycznych i wąskotorowych wink

      a jeśli Twoi koledzy coś na Twój temat zaczęli opowiadać to lej na to... ludzie zawsze gadają ( czasem prawdę, ale zazwyczaj coś wymyślają by tylko zaistnieć). Jeśli coś z tych rzeczy dotrze do innych , to każdy normalny powinien przyjść do Ciebie i porozmawiać o tym lub po prostu zapytać a jeśli tego nie zrobi to już wiesz z kim masz do czynienia smile

      pozdrawiam smile
    • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 09:44
      Zaproponowal jednak ze z nimi porozmawia, odpowiedzialam ze absolutnie tego nie chce i ze narazie sobie jakos radze.


      Koledzy to nie jedyny Twój obecny kłopot.
      Gorzej, jesli szef zacznie postrzegać Cię jako niewiedzącą czego chce przewrażliwioną osobę...najpierw się żalisz a kiedy on proponuje Ci pomoc, Ty robisz za robocopa w spódnicy..
      Przecież Ty sobie kompletnie z tym nie radzisz- po co było to udawanie?
      • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 10:00

        ..i bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej uważam, że popełniłaś błąd rezygnując z jego pomocy. Przeciagnięcie jego na swoją stronę dawało Ci dwa asy w rękawie- gdyby ich pouczył/przeprowadził jakieś szkolenie, cokolwiek to nigdy zapewne już sam nie wyjechałby z dwuznacznym komentarzem w stosunku do Ciebie, bo by się wstydził i Ciebie i tych, których upomina. A koledzy wiedzieliby, że grasz w otwarte karty.
        • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 10:06


          ...i jeszcze- skoro piszesz, że szef pozwalała sobie też na takie komentarze, to koledzy to też słyszeli i być może to ich jeszcze nakręcało. Jego jednoznaczna reakcja potępiająca takie zachowanie mogła zdziałać cuda, większe niż zmiana imaguwinkp
    • prigi Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 10:09
      pracuję prawie wyłącznie z mężczyznami. ogólnie mam z nimi dobry kontakt (choć oczywiście są też tacy, na których patrzeć nie mogę:/).
      zauważyłam, że dokonałam pewnego rodzaju segregacji znajomych-jest kilku, którym pozwalam na podteksty oraz tacy (zdecydowana większość), których najdrobniejszy żart z podtekstem seksualnym jest ucinany w zarodku. i to się sprawdza., o dziwo. pracuję z nimi 2 lata, większość to starsi faceci. moim dodatkowym atutem jest na pewno to, że mam stanowisko wyższe od ich, ale interesuje mnie ich robota i chętnie się od nich dowiaduję o tym, co robią i nie zadzieram nosa, jak niektóre osoby na podobnym stanowisku do mojegowink
      a co do gadania-na to nie poradzisz. faceci często i gęsto, są gorszymi plotkarzami niż kobiety a obrażają się gorzej niż primabaleriny (jeden ze "znajomych" z pracy nie odzywał się do mnie przez 2 miesiące-jaki to bym piękny okres, ech...-dlatego, że śmiałam powiedzieć mu, że źle wykonuje swoje obowiązki mistrza). jedyne wyjście to robić swoje i nie zwracać uwagi na ich fochy
      • kali_pso Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 10:14
        zauważyłam, że dokonałam pewnego rodzaju segregacji znajomych-jest kilku, którym pozwalam na podteksty oraz tacy (zdecydowana większość), których najdrobniejszy żart z podtekstem seksualnym jest ucinany w zarodku. i to się sprawdza.


        Ja robię dokładnie tak samo, nie wiem z czego to wynika, bo generalnie słabo znam sie na ludziachwink ale w tym jednym przypadku- na co pozwolic facetowi- działa we mnie wewnętrzne urządzenie...czasem ktoś swoim niby niewinnym komentarzem, jakimś komplementem, spojrzeniem, miną wywołuje we mnie przerażenie i paniczny strach tak wielki, że wtedy reaguję wyjątkowo stanowczo...boję się ich po prostu- może to instynkt samozachowawczy tak działa?
    • kozica111 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 10:12
      Jeśli Twój mąż to postawny facet z miną zbója to możesz poprosić by wpadł Cie odwiedzić kilka razy w pracy.Wystarczy żeby tylko milcząco patrzył na tych panów, nawet lepiej żeby milczał i patrzył się prosto w oczy- zadziała na 100 %.
      • czar_bajry Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 11:48
        Pracując z samymi mężczyznami od samego początku trzeba ustawić relacje na właściwej stopie.
        Relacja koleżeńska musi wybijać się na 1 plan a jak chce się być fajną i pozwala sobie na głupawe żarty to tak to się kończy.
        Teraz olej panów i zapamiętaj iż to Ty jesteś kobietą a jak jeden z drugim nie chcą rozmawiać to niech spadają na drzewo.
    • mamati3 Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 14:23
      najbardziej zastanawia mnie stosunek Twojego szefa do Ciebie. Kto jak kto ale on powinien sobie darować głupie żarty. Ja też mam szefa faceta, w firmie pracuję już 10 lat i nigdy nie usłyszałam od niego nic niestosownego, owszem kiedyś dał mi do zrozumienia że uważa mnie za atrakcyjną ale w sposób naprawdę taktowny i bez podtekstów. Twój szef powinien w pierwszej kolejności widzieć w Tobie dobrego pracownika a potem dopiero kobietę. Skoro szef rzuca takie głupie teksty, co świadczy o jego braku kultury i traktowaniu Ciebie w sposób przedmiotowy, to jaki przykład daje Twoim kolegom?
    • ally Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 19:43
      zachowanie tych ludzi jest nie tylko przerażające, ale też stanowi łamanie prawa i jest karalne. nie wiesz tego? koledzy nie wiedzą? szef też nie?

    • gosiasprezynka Re: faceci problem w pracy 12.02.11, 20:49
      Takich kolegów to ja bym sobie nie ceniła. Zresztą - jakbyś ucięła pierwszy, najbardziej niewinny żarcik, to nie miałabyś problemów. Ja tak robię i nie mam.
    • mozambique Re: faceci problem w pracy 14.02.11, 11:42
      "Mianowiecie koledzy Ci codziennie kilkanasie jak nie kilkadziesiat razy dzienie zaczepiali mnie, na poczatku prawili rozne komplementy, pozniej zaczeli sobie pozwalac na coraz bardziej odwazne zarciki. Na poczatku bylo to moze zabawne ale po jakims czasie ich zarty stawaly sie coraz bardziej nie na miejscu. "

      innymi slowy na poczatku rajcowało cie to i zarciki jak to by włozyci ci lape pod spodnice schlebialy ci - ze taka pociagajaca i obezwłądniajaca jestes
      tylko ze jak zobaczyli ze to łykasz i lubisz i grasz w to z przyjemnoscia to poszli dalej i odwazniej ale w tobie w tym momecnie nagle włączyłą sie opcja "jestem cnotliwą męzatką", ( dlaczego nei wczesniej?//P)
      ten sam program w przypadku szefa - " i chcialabym i boje sie"

      po prostu na poczatku przyjecla reguly gry a teraz nagle przestaly ci odpowiadac
      w takei pieprzne gry trzeba umiec grac
      nie umiesz - nie zaczynaj

      pewna stara hrabina mawiałą - dama kóra chce byc szanowana bedzie szanowana nawet w wagonie pelnym zołdaków
      ty nie chciałas zeby cie szanowali , na swą opinie zapracowałąs- masz efekt
      • skanke Kobiecie nie dogodzisz 14.02.11, 12:30
        "adorują"-źle, przestają - jeszcze gorzej. W pracy to chyba się w ogóle nie flirtuje-aż dziwne, że szef nie przestrzegł panów przed takim seksizmem, a Ty zadawałaś sobie sprawę, że od firmoawej podfruwajki do ku...y niedaleka droga?
        • kozica111 Re: Kobiecie nie dogodzisz 14.02.11, 12:38
          No głupio zrobiła, ale tak jak ktoś wcześniej napisał skoro im teraz wyraźnie postawiła granice to powinny kmioty przestać, tyle tylko że to trudniejsze niż na początku.Ja bym zaprosiła męża z miną zbója.
          • skanke żartujesz sobie? 14.02.11, 13:01
            wtedy by koledzy po niej pojechali, że z płaczem poszła do mężusia, a ten- jak to facet jeszcze by miał pretensje, że wcześniej sobie pozwalała...
            • kozica111 Re: żartujesz sobie? 14.02.11, 13:02
              Nie chodzi o to by ich straszył, wystarczy by przyszedł "odebrać" ją z pracy.
              • skanke Re: żartujesz sobie? 14.02.11, 13:08
                już widzę, że mąz bierze na miękko jak żona mu tłumaczy, że kiedyś sobie flirtowała z kolegami, że sprawiało jej przyjemność jak kawały o sexie sobie prawili, że czuła się piękna, adorowana .... z tego mogą być większe kłopoty. A to, że mąż popatrzy- co to zmieni- mąz może z metra cięty o tak groźnym wyglądzie jak Tadzio Norek.
        • kali_pso Re: Kobiecie nie dogodzisz 14.02.11, 16:10

          Powiedz skanke, że jesteś chociaż ładna, bo p...lisz takie bzdety, że mądra to na bank nie jesteś. Dodatkowo wredna wyjątkowo dla zupełnie nieznanej osoby, co sugerować może jednak braki i w tej urodzie...
    • gaskama Re: faceci problem w pracy 14.02.11, 14:16
      Natrafiłaś na bandę wyjątkowych idiotów. Pewnie nawzajem się nakręcali widząc twoje zawstydzenie. Tu nie pomagają wypowiedzi "nie życzę sobie", tu trzeba w kilku żołnierskich słować w stylu "spierd...". Można złośliwą, kąśliwą ironią. Ale niestety stres powoduję, że dobre riposty wpadają do głowy już w domu. Źle, że godziłaś się na początku na dwuznaczne komplemenciki. Ja w takich sytuacjach też sobie na coś takiego pozwalam i jestem gotowa werbalnie pójść daleeeekoooo, często dalej niż panowie. Nie jestem zbyt delikatna. No ale nie wiem, co by było, gdybym miała całą grupę przeciwko sobie. Jakie teraz masz wyjście? Nie wiem. Przeczekać. Jak się powtórzy, to nie być miłą i nie cieszyć się z durnych komplementów, które mają Cię peszyć.
    • anorektycznazdzira Re: faceci problem w pracy 14.02.11, 14:44
      Faktycznie, wyszło trochę tak, jakby wszyscy na Ciebie lecieli big_grin
      Obojętnie czy lecą czy nie, jeśli Ty sobie jakiegoś rodzaju komentarzy i żartów nie życzysz, to mają się skończyć. W sytuacji, którą opisujesz, panowie to zwykłe buraki, którym się za dużo wydaje, ale prawdziwą porażką jest SZEF. Jego zasranym obowiązkiem jest sprowadzić rozmowy i układy na gruncie służbowym do poziomu służbowego, kiedy ktokolwiek zgłasza taką potrzebę. Dorosli ludzie, a już zwłaszcza szef (o ile ma chociaż blade pojęcie o byciu szefem) wiedzą, że różni ludzie mają różny poziom wrażliwości. Różne wartości, poczucie humoru, poczucie stosowności/niestosowności. Jeśli sobie jakichkolwiek żartów nie życzą, to ma ich nie być!!!
      Całkiem niedawno dokładnie te kwestię tłumaczyłam w grupie, której szefuję. Bardzo mnie bawi złośliwe poczucie humoru jednego z chłopaków, ale nie bawi ono dwóch nowych koleżanek. Człowiek dostał ZAKAZ żartowania z nimi w ten sposób. Bo to jest praca i na pracy ludzie mają się skupiać. Czy on i inni sobie o nowych pomyśleli, że są/nie są drętwe, maja/nie mają poczucia humoru- mnie to lata. Dziewczyny mają prawo pracować w jednoznacznej dla nich atmosferze.

      Moim zdaniem sytuacja powinna być dokładnie wyjaśniona, z wszystkimi zainteresowanymi, w obecności szefa i z jego inicjatywy. Mam tylko wątpliwości, czy koleś z takimi brakami tę rozmowę będzie w stanie poprowadzić. Na pewno musiałabyś się do niej dobrze przygotować, aby być pewna, że nie dasz z siebie trzem czy czterem bucom zrobić histeryczki, tylko będziesz w stanie wyłożyć, że tu-a-tu jest Twoja granica dla żartów tego typu. Nie życzysz sobie ani "żartów", ani ostracyzmu z tego powodu, ze ich sobie nie życzysz. JESTEŚCIE W PRACY, a nie na prywatnym gruncie do cholery.
      • skanke ale ona odrzuciła pomoc szefa 14.02.11, 15:00
        bezsilnie powiedziała, że SAMA da sobie radę. Tutaj autorka z chęci bycia akceptowaną pozwoliła sobie na buraczane zachowanie ( jej też dotyczy), a potem ze strachu przez utratą kolegów - odrzuciła pomoc szefa.
        • anorektycznazdzira Re: ale ona odrzuciła pomoc szefa 14.02.11, 15:59
          Dokładnie tak, popełniła szereg głupich błędów. IMO pierwszym było interpretowanie sobie tego typu "żartów" jako info, że się komuś podoba big_grin Ale skoro jest ostracyzm- jest do wypełnienia zadanie dla szefa. Jeśli pozwoli na coś takie w swoim zespole, do dupa z niego nie szef.
          • mozambique Re: ale ona odrzuciła pomoc szefa 15.02.11, 11:00
            ochorną biednych nielubianych i niesmialych dziewczynek to sie zajmuja wychowacy klas w klasach 1-3
            to jest ich prawo i obowiazek i z tego sa rozliczani

            dorosla, dojrzala plciowo kobieta , w dodoatku taka co lubi pieprzne kawaly i ochoczo w pieprznych kawalach brala udzial niech sobei teraz umie z tym poradzic tak jak dojzrala samodzielna jednostka
            skoro taka odwazna i pewna siebei byla to niech teraz nie zgrywa zakonnicy tylko odwaznie i z pewnoscią siebei załatiwa swoje prywtane sparwy ( którymi o dziwo zajmowala sie w miejscu pracy)

            szef ma sie zajmowac pracą dzialu , firmy , oddizalu , zyskami, kosztami, bhp i czym tam jeszcze , ma mase wlasnych obowiązków i chyba nie jest nim pilnowanie dziwnie pojetej cnoty rozbuchanej seksulanie mezatki
Pełna wersja