co byście zrobiły z facetem, który

13.02.11, 10:56
-zaprasza Was do knajpy, na spotkanie ze swoimi znajomymi, a potem proponuje powrót na piechotę (5 km, mróz i przeraźliwy wiatr), bo szkoda mu pieniędzy na taksówkę.
-traci cierpliwość po 15 minutach czekania na Was w Centrum Handlowym (umówiliście się w określonym punkcie, na pewną godzinę, w przybliżeniu, bo nie masz ze sobą komórki, każdy po zrobieniu swoich zakupów, bo on nie ma ochoty chodzić z Tobą i oglądać tego, co Ciebie interesuje), więc wsiada w samochód (przyjechaliście razem) i zostawia Was z zakupami w owym CH, jakieś 5 km od domu ?
    • rosapulchra-0 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 10:59
      a były rozmowy na temat jego zachowań? tłumaczenie, że zachowuje się jak ostatni cham, egoista i prostak?

      nie wiem, co bym zrobiła, na pewno bym się wściekła i to porządnie.
      • setia Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:06
        rosapulchra-0 napisała:

        > a były rozmowy na temat jego zachowań? tłumaczenie, że zachowuje się jak ostatn
        > i cham, egoista i prostak?

        yhym. rozmowy, w których oceniam jego zachowaie tymi właśnie słowami są mało efektywne, bo kończą się zwymyślaniem mnie od idiotek i takich innych.
        • deodyma Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:28

          > yhym. rozmowy, w których oceniam jego zachowaie tymi właśnie słowami są mało ef
          > ektywne, bo kończą się zwymyślaniem mnie od idiotek i takich innych.




          a kim ten facet dla Ciebie jest???
    • gryzelda71 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:01
      W wypadku pierwszym biorę taksówkę.
      W drugim też.
      A facet jeśli na etapie narzeczony w odstawkę.
      Tylko,ze jak się jest młodym,zakochanym,to się pana usprawiedliwi szybko i nic nie zrobi.
      • setia Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:08
        to mąż, niestety sad a małżeństwo na etapie po przejściach, z mocnym postanowieniem poprawy szanownego małżonka. tak właśnie realizowanym.
        • gryzelda71 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:10
          Przykre,bo nie tak łatwo wymiksować się z małżeństwa.
          Nie wiem,chyba uważałabym ,aby takie sytuacje nie miały miejsca.Dla własnego komfortu.
        • deodyma Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:29

          setia napisała:

          > to mąż, niestety sad a małżeństwo na etapie po przejściach, z mocnym postanowie
          > niem poprawy szanownego małżonka. tak właśnie realizowanym.




          maz czy nie maz, nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.
        • triss_merigold6 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:30
          Pan Cię nie szanuje. Nie łudź się.
        • rosapulchra-0 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:38
          no to ładnie się poprawia..
          a czy to jego jedyne przewinienia, czy coś jeszcze większego kalibru ma na koncie?
          • setia Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 17:16
            tak, ma. opisane zachowania to taki lajcik z ostatniego tygodnia. bywało gorzej.
        • lolinka2 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 14:50
          a pan się miał na wadze poprawić, czy z zachowania?
          bo w zachowaniu to chamstwo kwitnie... egoizm i brak szacunku. Tyle widać okiem kibica.

          Zdarzyło mi się odebrać tel. od wściekłego chłopa ("gdzie ty jesteś, ciebie to po śmierć posłać!") ale w życiu mu przez myśl nie przeszło zniknięcie mi i pojechanie sobie do domu, jeśli w danym miejscu pojawiliśmy się razem....

          natomiast powrót 5km na piechotę - well, w małżeństwie kasa jest wspólna, więc razem decydujemy: dokąd pójdziemy się bawić i jak później zabezpieczymy stamtąd powrót do domu. Jestem pewna, że nie dałby mi zmarznąć.
          • setia Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 17:15
            lolinka2 napisała:
            Jestem pewna, że nie dałby mi zmarznąć.

            widzisz, właśnie o to chodzi.o odrobinę empatii i zainteresowania drugą osobą. czy nawet o zwykłą przyzwoitość; jak można proponować żonie żeby zasuwała w taką zawieruchę 5 km w kozakach na obasach i w krótkim płaszczyku.
            oczywiście zadzwoniłam po taksówkę i zapłaciłam za nią, pana też przywiozłam, ale co o nim sądzę wiem tylko ja. pytanie tylko po co być z kimś o kim myśli się aż tak źle i kogo naprawdę, mimo szczerych chęci nie ma za co podziwiać.
            • agaja5b Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 10:36
              A trzeba było zostawić a samej taxi tyłek przewieźć, nie dawaj się tak wykorzystywać. To że Ty sobie o nim pomyślałaś to On ma pewnie gdzieś. Niestety. Życzę jakichś konstruktywnych decyzji w Waszym związku. Mój ojciec to z takich choleryków, jak sie wkurzył czekaniem to potrafił sobie pojechać, więc zawsze podziwiałam cierpliwych facetów, ale Twój mąż to Cię chyba jawnie lekceważysad
            • olifra1 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 20:11
              setia napisała:

              > pytanie tylko po co być z kimś o kim myśli się aż tak źle i kogo naprawdę, mimo szczerych chęci nie ma za co podziwiać.

              myślę, że sama sobie doskonale odpowiedziałaś na główne pytanie

              chociaż z drugiej strony jak sobie popatrzę na moją teściową, która w takim "związku" żyje już 37 lat i jest na swój sposób "szczęśliwa" to można to dalej ciągnąć. ona zawsze mówiła: nie ważne jaki, ważne że jest w ogóle
    • malila Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:06
      Skreśliłabym.
      Właściwie to "bym" jest niepotrzebne. Kogoś takiego skreśliłam.
      • karolinkaa3a Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:08
        uciekaj póki możesz
    • kropkacom Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 11:42
      Skoro to mąż to niestety: albo to zaakceptujesz (będziesz sama unikać takich sytuacji), albo się rozstaniecie (oczywiście wiem, że to nie jest łatwe). Zawsze możesz zostać też męczennicą na wieki. Wybór należy do ciebie.
      • verdana Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 12:48
        W przypadku pierwszym - biore taksówkę, mąż niech wraca sam - na piechotę.
        W przypadku drugim - nie każę facetowi czekać 15 minut, tylko jestem punktualna. na miejscu faceta też bym sobie poszła.
        • setia Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 17:23
          to były leniwe, sobotnie zakupy. nigdzie sie nie spieszylismy. czas spotkania został ustalowny w przyblizeniu, bo okazało się, że zostawiłam w domu komórkę, a innego zegarka nie posiadam. mąż miał świadomość tego, że mogę nie być punktualna.
    • 18_lipcowa1 nic 13.02.11, 12:57
      bo wiecej by mnie nie zobaczył
      • gryzelda71 Re: nic 13.02.11, 15:04
        Tak,zwłaszcza mąż z którym masz dzieckosmile
        • 18_lipcowa1 Re: nic 14.02.11, 16:56
          gryzelda71 napisała:

          > Tak,zwłaszcza mąż z którym masz dzieckosmile


          mój mąż sie tak nie zachowuje na szczęscie
          • gryzelda71 Re: nic 14.02.11, 17:02
            Znaczy nie masz pojęcia co by było.
            • 18_lipcowa1 Re: nic 14.02.11, 20:14
              gryzelda71 napisała:

              > Znaczy nie masz pojęcia co by było.


              mam
              patrz moj post nr 1 w tym wątku
              • gryzelda71 Re: nic 15.02.11, 09:41
                I jak to wygląda pakujesz się i z dzieckiem wyprowadzasz,bo mąż nie zaczekał?Czy męza pakujesz?
    • zebra12 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 13:23
      Myślałam, że spotykasz się z moim eksem smile No, ale skoro to Twój mąż, to może jego brat? tongue_out
    • marzeka1 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 14:02
      W przypadku nr1- biorę sama taksówkę.
      Akurat wzburzenie w przypadku nr2 rozumiem całkowicie, nie znoszę, jak spóźnia się ktoś, z kim się umówiłam.
      Ogólnie- kiepsko to wygląda.
    • imasumak Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 15:14
      W przypadku gdyby to był chłopak/narzeczony pogniłabym.
      Gdyby tak mąż się zachował, miałby ciężkie dni.
      I o ile jeszcze sytuację nr 1 jestem w stanie sobie wyobrazić pod warunkiem sprzyjających warunków atmosferycznych i dobrego samopoczucia, o tyle sytuacja nr 2 jest dla mnie nie do przyjęcia. Mąż może na mnie poczekać, odwrotnie nie ma opcji. Ale ja zołza jestem i dobrze mi z tym. tongue_out
    • best-bubu Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 15:31
      skoro to mąż to decyzja zależałaby od tego :
      -czy macie dzieci, ile i w jakim wieku
      -czy ślub kościelny czy jedynie cywilny
      • jowita771 Re: co byście zrobiły z facetem, który 15.02.11, 09:49
        > -czy ślub kościelny czy jedynie cywilny

        Jakie to szczęście, że mam z mężem "jedynie cywilny". Musimy się starać, bo wiadomo, zawsze ta druga strona odejść. wink
    • sadosia75 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 15:35
      1. Ja nie skapie na taksowke. i jade sama. a pan maz niech idzie pieszo.
      2. Nie lubie jak ktos sie spoznia. Skoro on nie szanujem mojego czasu ja jego czasu tez szanowac nie musze. Skoro sie umawiamy tzn, ze sie umawiamy. czekam jeszcze jakies 10-15 minut i robie zjazd do domu.
    • thegimel Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 15:40
      Za pierwszy wyskok byłaby wojna. Za drugi - cóż, ja na swojego byłego, który się permanentnie spóźniał też dłużej nie czekałam.
    • lola211 Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 15:47
      Co bym zrobila? Wziela sprawy w swoje rece.Nie usmiecha mi sie powrót w taka pogode? Łapie taksówke, tlumaczac panu dlaczego nie w smak mi romantyczny spacer.Place i sie nie ogladam na goscia.
      Co do spozniania sie- robie tak jak on.Odjezdzam.Czekanie przez kwandans doprowadza mnie do szalu.
    • anorektycznazdzira Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 15:59
      "facetem" czyli KIM.
      A. meżem.
      odp. jihad
      B. konkubentem
      odp. jihad plus obserwacja
      C. kandydatem
      temu panu już dzieujemy
    • gagunia Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 17:20
      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji nawet.
      W pierwszym przypadku wzięłabym taksówkę i pomachała typowi na pożegnanie przez okno.
    • na_pustyni Re: co byście zrobiły z facetem, który 13.02.11, 21:51
      Przykro mi to pisać, ale przypadek nierokujący poprawy. Koleś zachowuje się jak primadonna, miewałam takie akcje jako siedemnastolatka, ale dostałam parę razy po tyłku i spokorniałam. Współczuję.
    • turzyca Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 00:06
      Kwadrans akademicki to absolutna swietosc. Czlowiek, ktory te swietosc szarga, nie zasluguje na przywilej kontaktow ze mna. wink
      • best-bubu Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 09:48
        turzyca napisała:

        > Kwadrans akademicki to absolutna swietosc. Czlowiek, ktory te swietosc szarga,
        > nie zasluguje na przywilej kontaktow ze mna. wink

        mieliśmy kiedyś zajęcia z doktorantem który nagminnie spóźniał się ale jedynie 14 minut sad... podłość zupełna ;/
    • nanuk24 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 00:21
      Jak wrocilabym do domu, przeprosilabym meza, ze go tak zdenerwowalam, ze az musial wrocic sam do domu( a pewnie sie o mnie martwil czy bezpiecznie wroce) i w ramach przeprosin przygotowalabym mu jego ulubione danie albo i zaproponowalabym mu seks oralny. Bo co innego mozna zrobic? swoj krzyz trzeba niesc w milczeniu
      tongue_out
    • kaja954 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 04:20
      pozegnanie byloby krotkie.
      jak to mowia,podczas chodzenia wycycka sie to najlepsze, lepiej nie bedzie.
      wyobraz sobie,jakbys jeszcze miala do tego z nim dzieci w tej samej sytuacji.
    • leni6 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 07:14
      Tej drugiej sytuacji to się nie dziwię, 15 min to duże spóźnienie. Co do pierwszej to powinnaś przed wyjściem ustalić jak wracacie.
      • ledzeppelin3 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 10:11

        > Tej drugiej sytuacji to się nie dziwię, 15 min to duże spóźnienie. Co do pierws
        > zej to powinnaś przed wyjściem ustalić jak wracacie.

        15-minutowe spóźnienie usprawiedliwia chamstwo, jakim jest zostawienie kochanej osoby z zakupami i koniecznością organizowania transportu? Pewnie jak jej da w mordę to tez tylko wtedy, jak zasłuży. Jesteś Żoną Idealną, gratulacje!

        --
        Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
        • anorektycznazdzira Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 10:56
          Dołączę się do uzasadnionych gratulacji.
    • volta2 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 10:23
      też niedawno miałam umówiony punkt spotakania z mężem w CH i też nie miałam komórki/zegaraka. nie spóźniłam się, bo po prostu spytałam dwóch osób o godzinę, tych, które właśnie komórkę w ręku miały. żadna nie odmówiła info o godzinie, nie rozumiem zatem twojego głupawego usprawiedliwienia.

      czekać na nikogo nie lubię, sama spóźniać się nie lubię

      gdyby to mąż się spóźniał, na pewno bym nie odjechała sama ale czekaniem by mnie tak wkurzył, że na jego widok wybuchnęłabym ostro... i wyżyła się jak furiatka.


      co do kwestii taksi, mój też ma węża w kieszeni, ale jak trzeba to trzeba, nie przewidziałaś kwestii powrotu? u nas takie rzeczy omawia się przed wyjściem, czasem umawiamy się też kto prowadzi by zawczasu uniknąć dyskusji(kto się alkoholuzuje)

      zatem w tej sytuacji = remis, jemu za skąpstwo tobie za brak przewidywania.
    • aurinko Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 11:01
      1. Liczę przede wszystkim na siebie i w razie takiej sytuacji zamawiam sobie sama taksówkę. Faceta nie zabieram do taksówki, skoro chciał spacer to niech sobie idzie.
      2. Nie spóźniam się, skoro umówiłam się na konkretną godzinę to skracam swoje szwendanie się po sklepach i przybywam punktualnie.
      • triss_merigold6 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 17:00
        Osobiście nie uważam 15 minutowego spóźnienia w centrum handlowym za coś wartego focha. To nie straż pożarna, że trzeba byc co do minuty.
      • kub-ma Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 17:37
        "przybywam punktualnie" - gdy się nie ma zegarka, to ta punktualność różnie może wyglądać.
      • claudel6 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 19:48
        kurde ale przeciez, jesli ktos sie spoznia, a nie ma mozliwosci kontaktu, to powodem moze byc wszystko. rownie dobrze moze byc to powazny powod w stylu zasłabnięcie, jakis wypadek, cokolwiek. w takiej sytuacji, jesli ktos nie czeka, tylko sobie odjezdza, jest po prosta swinia, zupelnie nie dbajaca o te druga osobe.
        • gryzelda71 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 19:54
          jesli ktos sie spoznia, a nie ma mozliwosci kontaktu, to p
          > owodem moze byc wszystko. rownie dobrze moze byc to powazny powod w stylu zasła
          > bnięcie, jakis wypadek, cokolwiek. w takiej sytuacji, jesli ktos nie czeka, tyl
          > ko sobie odjezdza, jest po prosta swinia,

          No ale ile trzeba czekać,żeby tą świnią nie zostać?Bo kwadrans to fakt,mało,ale po jakim czasie można odejść i jest to w porządku?
          • imasumak Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 20:02
            Ile trzeba czekać? Nie wiem, mój mąż czeka na mnie dotąd, aż przyjdę. Ostatnio było to ponad godzinę i nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby pojechał beze mnie.
            • gryzelda71 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 20:06
              2 godziny też?I4 też?No są jakieś granice.
              I ciekawi mnie też,czy panie również by warowały bo inaczej to świństwo.
              • imasumak Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 20:42
                Przypuszczam, że gdyby trwało to jeszcze dłużej, mąż zaczął by mnie szukać. Z pewnością by mnie nie zostawił.
              • claudel6 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 21:52
                po takim czasie zaczyna sie SZUKAC tej osoby, nie wiem, dla mnie to by bylo jasne
          • titta Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 22:25
            Po godzinie zaczyna sie poszukiwania.
            (dotyczy osoby bliskiej, z ktora sie przyjechalo).
    • bri Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 11:09
      Jego pieniądze, jego sprawa, jak będzie wracał do domu. Sama bym sobie zapłaciła za taksówkę i nie sądzę, żebym temu poświęciła wiele uwagi.

      Natomiast w tej drugiej sytuacji najprawdopodobniej byłoby to nasze ostatnie spotkanie.
      • bri Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 11:26
        Doczytałam, że to Twój mąż. Tak jak pierwszą akcję jeszcze jestem skłonna uznać po prostu za brak wrażliwości i empatii (skąd on ma wiedzieć, jak to jest zasuwać 5 km na obcasach), to po tej drugiej kompletnie opadły by mi ręce. IMHO trzeba w sobie mieć bardzo dużo zapiekłej złości, żeby w ten sposób potraktować współmałżonka.
        • imasumak Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 20:04
          bri napisała:
          IMHO trzeba w sobie mieć bardzo dużo zapiekłej złości, żeby w ten sposób potraktować współmałżonka.

          Dokładnie tak
    • lelija05 Re: co byście zrobiły z facetem, który 14.02.11, 17:23
      Zachowanie małżonka nie będę komentować, bo szkoda słów, nie umiem sobie tego wyobrazić, współczuję bardzo.
      Ale dziwi mnie nieco podejście dotyczące punktualności pań piszących powyżej.
      Przecież autorka była, jak wspomniała na luźnych zakupach, a nie szykowała się do apelu wojskowego? Spóźnianie się jest karygodnym zachowaniem, ale żeby tak reagować na spóźnienie najbliższej osoby? Pomijając fakt braku komórki, czy zegarka, przecież różne rzeczy się mogą zdarzyć, ot choćby prozaiczna potrzeba skorzystania z toalety, czy problem przy kasie, kolejka lub zablokowany terminal. I czy to jest powód do awantury, czy zostawienia żony w sklepie?
      Może ja jestem dziwna, ale gdy mój małżonek się spóźnia, to moją reakcją jest mina zabójcy i ryk co tak długo! I przyjęcie wyjaśnienia, zakończone aha.
    • halapta Re: pogoniłabym go na 4 wiatry 14.02.11, 20:38
      Gdyby jakimś pechowym trafem był moim mężem, to bym się awanturowała i dążyła do zmiany jego nawyków.
      Gdyby to był kandydat na męża, pogoniłabym go, bo z takim potem będzie ciężko żyć.
      • kamisa7 Re: pogoniłabym go na 4 wiatry 14.02.11, 21:28
        O rany ale musiałaś go wkurzyć. Hmmmm...a tak na przekór... to może miał trochę powodów hę? wiem jak mój mąż nienawidzi zakupów i wiem ale ja nie lubię ich robić godzinami. Za to wiem jak trafial mnie szlag z moją teściową, która godzinami sterczała w jednym sklepie rozdrabniając włos na 10 czy ta bluzka to na nią czy tez nie, albo w mięsnym czy ta czy inna wędlinka, spróbowała 10 sztuk i wzięła 3 sztuki po 10 deko. Bez urazy, ale faceci są cięci na zakupy a zwłaszcza takie "bez pośpiechu", a jak jeszcze żona spóźni się, a jak jeszcze w tym czasie leci ulubiony mecz to po tobie. Tak sobie myślę, że wina zawsze leży po obydwu stronach. Pozdr.
        • imasumak Re: pogoniłabym go na 4 wiatry 14.02.11, 22:20
          I to upoważnia pana do zostawania żony w miejscu, w które przyjechali razem?
          • gryzelda71 Re: pogoniłabym go na 4 wiatry 15.02.11, 09:45
            Ale gdy żona wie,że mąż nie lubi zakupów i czekania(juz przypadek nie autorki) i spóźnia się godzinę to jej zachowanie jest w porządku?
            Czy wysokie wymagania tylko względem mężowskiego zachowania?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja