kaja954 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 04:43 mojego bym wysmiala, tzn peklabym ze smiechu,ale tu sytuacja wydaje sie niemilo inna, ktos chce wyraznie dominowac.wspolczuje. tak przemoca zalatuje.nie wyobrazam sobie takiego czegos w zwiazku. u nas jest taka konnstruktywna krytyka, o ktora sami sie upominamy,szczegolnoie jesli jest to danie robione po raz pierwszy ( w zaleznosci kto gotuje). nie jest obraza jesli zapytamy sie i uslyszymy odp np o dodatki ,smak. jesli znalazlabym sie w takiej sytuacji to pewnie te JEGO produkty polozylabym przed nim na talerzu, wystawila przyprawy i kazala mu sobie doprawic wedlug podniebienia. postawilabym sie,to pewne, nikt na takietraktowanie nie zasluguje,a te ktore sie daly zapedzic...znajdzcie to sile, to jest mozliwe i sie da... Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Żaba w garnku ze wrzątkiem 14.02.11, 08:11 Niestety nie wierzę, że ta sytuacja miała znienacka miejsce ot tak, w wolnym dniu. Normalny facet takich tekstów nie produkuje, to jest jakiś dłuższy proces, który idzie w bardzo złym kierunku. Podejrzewam, że od dłuższego czasu facet konsekwentnie wyrabia sobie pozycję dominanta, uzależnia panią ekonomicznie i psychicznie, a teraz jeszcze zaczyna wdeptywać w grunt. Z opisu wynika, że tylko on zarabia na rodzinę - koniecznie trzeba to zmienić, z takim facetem nie można mieć tego rodzaju układu. Dzieci też są jego, opieka nad nimi też jest jego, także nie ma argumentu, że żona nie może pracować, bo się musi opiekować. Ja gdyby mi ktoś rzucił takim tekstem nie wybuchłabym jak zwykle, a wręcz przeciwnie - bryła lodu, koniec obsługi pana ze skutkiem natychmiastowym, w dniu "incydentu" wyjście z dziećmi na obiad i zostawienie panu JEGO marchewki z przyległościami do samodzielnego przyprawienia i spożycia. Gdyby podskakiwał na zasadzie "kto tu zarabia" uświadomiłabym mu, co to jest przemoc ekonomiczna, oraz że w małżeństwie też przysługują żonie i dzieciom alimenty - jak najbardziej można o nie wystąpić i je dosyć szybko uzyskać. Można wystąpić do sądu cywilnego o przekazywanie wynagrodzenia w ręce współmałżonka tytułem niezaspokajania potrzeb finansowych rodziny . Pan ewidentnie pomylił żonę z gosposią i utrzymanką. Słyszałam o takim, który pomylił żonę z kapeluszem i stał sie bardzo sławnym świrem Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: Żaba w garnku ze wrzątkiem 14.02.11, 08:16 I przede wszystkim - jak sens poza korzystaniem z pieniędzy tego pana widzi ta kobieta w dalszym byciu z nim? Chyba rzeczywiście zostały tylko pieniądze ze strony żony i popyt na pewne usługi bytowe z jego strony w charakterze spoiwa, reszta ewidentnie zdechła. W tym sensie pan dominant ma rację i warto się nad tym poważnie zastanowić. Odpowiedz Link Zgłoś
kuku-lka Re: Żaba w garnku ze wrzątkiem 14.02.11, 08:38 ok,piszecie jako Pewne Siebie Kobiety, znajace swoja wartosc i w zyciu nie bedacy w zwiazku z Takim mezczyzna... ok, ale jak ktoras zauwazyla, to ze facet sobie na to pozwala sugeruje ze jest z kobieta po pierwsze uzalezniona od niego materialnie, przygaszona, przybita...byz moze bez pracy... wyjsc moze z dziecmi,ale dokad? skoro wylicza jej jedzenie, to kto wie czy po powrocie nie zatsalaby zamkow zmienionych??jakis jest powod dla ktorego ta kobieta zgadza sie na takie traktowanie... wiem ze z tym sie nie zgadzacie, ale na prawde sa rozne osoby z rozna przeszloscia...i nie kazda stac na takie gesty jak piszecie, wywalic, odstawic itd mam wrazenie ze na zmiany juz za pozno...tzw "widzialy galy co braly"...bo watpie ze nagle facetowi poprzestawialo sie w glowce tylko to wypracowany "uklad" miedzy nimi, i to wypracowany przez niego.. Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: Żaba w garnku ze wrzątkiem 14.02.11, 08:29 Jeśli facet nie jest totalnym idiotą, poszłabym na obiad sama, a pan niech sobie z potomstwem konsumuje własną marchewkę własnoręcznie przyprawioną. To miałoby nawet lepszy walor otrzeźwiający - uświadomiłoby panu, że opieka nad dziećmi jest też jego dziedziną, nie ma "sklejki" żona+dzieci i ON w rodzinie. Jeśli jest facetem, z którym dzieci nie można zostawić - decyzja jest jeszcze prostsza i dużo bardziej pilna... Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 09:11 Tak mi się wydawało, że Twój nick kojarzę z podobną historią. forum.gazeta.pl/forum/w,567,117997294,117997294,goscie_meza_goscie_zony.html Czy to ta sama rodzina? Jeśli tak, to faktycznie na awantury, wychodzenie, bryły lodu jest za późno. Wyjścia widzę 2: -terapia -odejście od pana i władcy. I to jak najszybciej ze względu na dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 09:44 Wiele zalezy od tego na jakim etapie jesteście- czy to jest pierwsza tego typu sytuacja i od zrobienia awnatury powstrzymał Cię opad szczęki czy czego tam jeszcze, czy też pan mąz przemycał juz wcześniej podobne sugestie kto w domu spodnie nosi i to kolejny raz kiedy coś Ci chce udowodnić.. Kiedy sobie wyobraziłam tę sytuację to krok dalej była już tylko fizyczna przemoc domowa...uważaj więc bo często od takiego własnie psychicznego nękania się zaczyna, później są delikatne popchnięcia a na końcu regularny w...ol. ...taka potrzeba zaznaczenia własnej dominacji nie bierze się z niczego...pan ma kłopoty w pracy? Szef go przestał lubić? Współpracownik awansował a on nie? Problemy z potencją? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 09:53 uszatek-2 napisała: > i teraz pytanie za 100 punktów: co byście zrobiły w takiej sytuacji? jak takis mądry to gotuj sobie sam. Ja idę pooglądać serial- jeśc nie muszę Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 10:09 No tez by mnie rece i cycki opadly. A kiedy opad by minal to na nastepny posilek dalabym mu odkrojona przypadajaca na niego porcje mieska, marchewki, pietruszki i czego tam jeszcze, niech sobie przyrzadza tak jak lubi. Albo jeszcze lepiej, zakupy bym zrobila tylko dla siebie i dzieci. Jemu kase w lape i niech sobie sam kupuje i gotuje to co lubi,. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 12:03 Pierwsza reakcja, to napewno przeazałabym "PANU" zaszczyt ugotowania obiadu jak chce po swojemu niech sam gotuje. Krytyki też bym nie zniosła, pierwszy wspólny obiad z moim wtedy jeszcze nie mężem wylądował w muszli klozetowej, bo wspomniał, że mu nie smakuje, a póżniej strzeliłam focha na 2 dni i kazałam samodzielnie gotować. Od tamtej pory ani razu nie słyszałam krytyki, a jesteśmy 7 lat po ślubie Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 11:55 Wywalilabym mu to danie za które zapłacił na gacie za które tez pewnie zaplacił. Facet, ktory rzuca takim tekstem to dla mnie zero. Po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
urquhart mąż zje wszystko... 15.02.11, 14:22 uszatek-2 napisała: > wyobraźcie sobie taką sytuację: kobieta przygotowuje jakieś danie, mąż się wtrą > ca, że ma zrobić/przyprawić tak i tak, bo ON TAK LUBI > żona na to, że skoro ona gotuje to ona wie jak ma to zrobić A ja uważam że facet który pozwala że żona otwarcie ignoruje jego potrzeby bo "ona wie lepiej" i nic z tym nie robi sam pracuje na brak szacunku , pośmiewisko i nazwanie dupą wołową. Taki żart mi się przypomniał, który ilustruje oczekiwaną pozycje męża w tej dyskusji Żona do męża: jesz to zupę czy nie? bo jak nie doleję smietany i dam psu... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 14:44 Wdrażam w rodzinie zasadę "jemy co kuchnia wyda". Nie podoba się? Proszszsz... chłop może gotować sam. Ale jakoś nie chce i nie narzeka. Odpowiedz Link Zgłoś
urquhart Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 15:15 triss_merigold6 napisała: > Wdrażam w rodzinie zasadę "jemy co kuchnia wyda". Nie podoba się? Proszszsz... > chłop może gotować sam. Ale jakoś nie chce i nie narzeka. A czy mąż w tej sytuacji tradycyjnego podziału ról znaczy ma prawo wydawać zarobione pieniądze ignorując oczekiwania zony bo "wie lepiej" , a żonie jak się nie podoba to niech ruszy dupą i zarobi? Wymagajcie przynajmniej baby takiego szacunku od siebie jakiego same oczekujecie... Odpowiedz Link Zgłoś
antekcwaniak Święte słowa !!! 15.02.11, 15:47 Chyba wszystko zostało powiedziane ! Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 16:02 Popadanie ze skrajnosci w skrajnosc tez jest niezdrowe. traktujesz domownikow gorzej niz psa, a sama wymagasz by kolo Ciebie skakali jak kolo jajka. gdyby moj maz - czesto gotujacy w weekendy - podawal na stol bigos lub stek krwisty, ktorych nieznosze z haslem: "jak ci sie nie podoba to nie jedz" - on by sie nawpieprzal, a ja musialabym stac przy garach by cos dla siebie przygotowac, to niebyloby to za fajne i z miloscia i troska nie mailoby to nic w spolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 17:49 Pies też jadł co kuchnia wyda. Ja gotuję. Nie gotuję rzeczy nielubianych i nieakceptowanych. Nie gotuję monotonnie. Preferencje można wyrażać zanim zrobię zakupy/obiad. Najdroższy został uprzedzony, że nie gotuję jak jego matka, ponieważ pracuję i nie mam czasu ani ochoty na lepienie pierogów, zwijanie zrazów czy smażenie sterty naleśników. Ona - skądinąd gotująca znakomicie - kuchnię lubi, jest na emeryturze i spełnia się m.in. w gotowaniu. Sorry ale godzina mojej pracy kosztuje więcej niż kilogram kupnych pierogów czy pizza więc jestem przekonana, że zdrowiej oraz praktyczniej jest takowe nabyć, a czas wolny przeznaczyć na relaks. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 20:21 A nie, tak to rozumiem. po prostu wyobrazilam sobie ciebie rzucajaca z wielkiej laski facetowi pod nos galaretki z kurzych nozek na ktore facet spojrzec nie moze wrzeszczac przy tym:"zrec co daja!" tez biore preferencje smakowe domownikow, choc nie powiem ze czasem zdarza mi sie z wscieklosci rzucic patelnia i ochrzanic chlopa za wybrednosc. jednoczesnie ugotuje mu - tak z troski - duzy gar bigosu, ktorego sama nie tkne i zamroze by mogl zjesc wtedy, kiedy ja sobie zrobie nalesniki, ktorych znowu on nie tknie. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 19:30 nanuk24 napisała: Popadanie ze skrajnosci w skrajnosc tez jest niezdrowe. traktujesz domownikow g orzej niz psa, a sama wymagasz by kolo Ciebie skakali jak kolo jajka. no ale Triss chyba bierze pod uwagę preferencje domowników i podejrzewam, że autorka wątku też. Tu chodzi o co innego, głównie o władczą podstawę "ja płacę, ja wymagam", która jest według mnie nie do przyjęcia w normalnym związku. Odpowiedz Link Zgłoś
uszatek-2 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 20:05 ja napiszę jeszcze raz, bo niektórzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem i widzą to, co chcą widzieć, a nie to, co napisałam więc przypominam, że facet nie zasugerował jej, żeby coś inaczej tym razem przyprawić/przygotować, ze może tym razem spróbowaliby czegoś innego on z mordą na nią wskoczył, że ma zrobić TAK I TAK, BO ON TAK LUBI, a potem rzucił w sposób bnardzo niegrzeczny, wręcz ordynarny ten tekst o płaceniu i wymaganiu Odpowiedz Link Zgłoś
urquhart Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 20:45 Napisałaś to co napisałaś, sugestię że facet jest winny > więc przypominam, że facet nie zasugerował jej, żeby coś inaczej tym razem przy > prawić/przygotować, ze może tym razem spróbowaliby czegoś innego. Czy przyszło ci do głowy że gdyby ona to właśnie zaproponowała najprawdopodobniej też uniknęłaby konfliktu, jednocześnie szanując jego zdanie? > on z mordą na nią wskoczył, że ma zrobić TAK I TAK, BO ON TAK LUBI, a potem rzu > cił w sposób bnardzo niegrzeczny, wręcz ordynarny ten tekst o płaceniu i wymaga > niu Zakładając na przykład że nie pierwszy raz ignoruje jego zdanie to jak powinien się twoim zdaniem stanowczo zachować? huknąć pięścią w stół? Odpowiedz Link Zgłoś
uszatek-2 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 21:22 "Czy przyszło ci do głowy że gdyby ona to właśnie zaproponowała najprawdopodobniej też uniknęłaby konfliktu, jednocześnie szanując jego zdanie?" urquhart, ale gdyby to on zaproponował, też uniknąłby konfliktu, pomysł na zmianę wyszedł od niego, nie od niej, więc to on powinien zaproponować Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 20:12 Ale ja sie nie odnosilam do bohatera watku, ktorego zachowanie mnie oburza, tylko do wypowiedzi Triss "jemy co kuchnia daje" - bo gorzej jak kuchnia daje same obrzydliwosci - to ja pieprze taki interes. Odpowiedz Link Zgłoś
yula Re: mąż zje wszystko... 24.02.11, 11:49 >- bo gorzej jak kuchnia daje same > obrzydliwosci - to ja pieprze taki interes. a myślisz że w normalnej rodzinie tak jest? Raczej jak gusta są różne to czasem trafi sie danie którego któryś domownik nie lubi. Jak mam ochotę na coś co tylko ja lubię, to robię dla siebie osobno. Jak któryś z domowników chcę coś czego ja nie lubię to musi mnie o to poprosić, na pewno nie żądać. Odpowiedz Link Zgłoś
eti.gda Re: mąż zje wszystko... 24.02.11, 11:57 imasumak napisała: > no ale Triss chyba bierze pod uwagę preferencje domowników i podejrzewam, że au > torka wątku też. Tu chodzi o co innego, głównie o władczą podstawę "ja płacę, j > a wymagam", która jest według mnie nie do przyjęcia w normalnym związku. Coś mi się wydaje, że to, co nazywasz "normalnym związkiem" jest wielka rzadkością. Wynika to z większości postów prezentowanych na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: mąż zje wszystko... 15.02.11, 15:23 Na szacunek można pracować w różny sposób. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę na to, ze chamów nikt nie szanuje. Co najwyżej ludzie się ich boją, też do czasu. Ale strach to nie jest szacunek. A tutaj mamy do czynienia z ewidentnym chamem, także nie ma kogo bronić, naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 14:41 taki palant w zyciu nie bylby moim mezem. A przy pierwszym tekscie wreczylabym lyzke chlopu i oznajmila, ze prosze bardzo, odstepuje miejsce w kuchni, jesli ja jestem taka beznadziejna, a on wie lepiej, niech sie wykaze kulinarnie. Siadlabym z dziecmi przy stole i grzecznie czekala na podanie obiadu, no moze pytajac od czasu do czasu: czy dlugo jeszcze, kochanie? Bo glodni jestesmy... Odpowiedz Link Zgłoś
urquhart Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 15:10 mruwa9 napisała: > Siadlabym z dziecmi przy stole i grzecznie czek > ala na podanie obiadu, no moze pytajac od czasu do czasu: czy dlugo jeszcze, ko > chanie? Bo glodni jestesmy. Znaczy, siadłabyś dopiero jak wrócisz z roboty z zarobioną kasą na tą marchewkę? Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 20:24 moge i na te marchewke zarabiac.. w sumie w ciagu 15 lat malzenstwa uzbieralo sie moze 8 miesiecy, podczas ktorych nie pracowalam i nie mialam wlasnych dochodow, wiec sytuacja bycia na garnuszku Pana Meza jest mi dosc obca. Ale nawet wtedy w zyciu nie slyszalam ( i nie slyszalabym) takiego tekstu, ze ja jestem pasozytem, a Pan Malz placi i wymaga. Ktos o takich meskoszowinistycznych zrywach nie moglby byc moim partnerem. Natomiast proba krytyki mojej miernej dzialalnosci kulinarnej zawsze zagrazala tym, ze rzuce sciere i zrzekne sie funkcji kuchennej, a poniewaz serio pisze, to domownicy bardzo uwazaja , niezaleznie od efektow mojego kucharzenia, zeby go nie skrytykowac, bo naprawde moge wcielic swoje grozby w czyn. Odpowiedz Link Zgłoś
uszatek-2 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 16.02.11, 17:36 mruwa, są tacy faceci niestety najlepsze, że ta kobieta to nie jakaś szara myszka, tylko równa, PEWNA SIEBIE BABKA, ładna, zadbana, podobajaca się no i jej działalność kulinarna nie jest mierna, wręcz przeciwnie - gotuje bardzo dobrze i bardzo urozmaicenie natomiast co do jej męża, to wydaje mi się, że może ma jakieś kompleksy i moze gnojąc ją próbuje sam siebie dowartościować Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 16.02.11, 21:50 Uszatek, zapytam jeszcze raz, czy to jest ta sama rodzina, o której pisałaś kiedyś? Ta, gdzie mąż nie pozwalał zapraszać żonie jej rodziny, a swoją natomiast gościł chętnie? Odpowiedz Link Zgłoś
antekcwaniak Mąż płaci, mąż wymaga !!! 15.02.11, 14:54 Skoro żona zajmu się tylko rozmnażaniem i wychowaniem dzieci, a pracuje na to wszystko tylko mąż... Płaci więc i wymaga Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Wiadro wody na łeb... 15.02.11, 15:18 ...dla pań które myślą o "oddaniu się rodzinie" i rezygnacji z pracy zawodowej na rzecz szczytnego powołania Żony i Matki. Właśnie dokładnie tak wam może facet podziękować jak w poście powyżej. A jak widać w męskich wpisach tutaj, takich marchewkowych macho dowartościowujących się uzależnieniem ekonomicznym żony i rozstawianiem jej po kątach nie brakuje Odpowiedz Link Zgłoś
antekcwaniak Re: Wiadro wody na łeb... 15.02.11, 15:44 Droga Pani. Twój apel powinien bić w drugą stronę !!! Wiadro wody na pusty łeb kobiet, które zrobiły z siebie matki polki i uzależniły się finansowo od facetów !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: Wiadro wody na łeb... 15.02.11, 15:54 Drogi panie. Nie czyta pan dokładnie, mój post dotyczył prewencji jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Wiadro wody na łeb... 15.02.11, 15:56 I o pustym łbie prawi ten, co to kilku zdań zrozumieć nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: Wiadro wody na łeb... 23.02.11, 16:03 Na mój łeb dwa wiadra poproszę Żona "pozwoliła się uzależnić finansowo" od męża ale wychowanie dzieciaków i okrojenie pracy przypadło ... mężowi, gotować nie gotuje bo jak twierdzi - nie zasługuję na to A może już tylko jedno wiadro bo małą terapię szokową zrobiłem - zapytałem, że skoro dzieciaki na moim karku, gotować mi nie gotuje to może podzielimy wydatki w domu? A nieco poważniej - nawet patologie i "złe" rozwiązania chyba nie są złe jak obojgu odpowiadają, nawet najdoskonalsze rozwiązania będą złe jak małżonkowie będą się męczyć przy nich. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Mąż płaci, mąż wymaga !!! 15.02.11, 15:33 > Skoro żona zajmu się tylko rozmnażaniem i wychowaniem dzieci a to pan nie bierze udziały w zapłodnieniu? Czy opłaca tez pana do tego celu? Odpowiedz Link Zgłoś
antekcwaniak Re: Mąż płaci, mąż wymaga !!! 15.02.11, 15:46 Oczywiście, że bierze udział. Często zmuszony waszym parciem na macierzyństwo, wścieklizną macicy i koniecznością posiadania dzieci, bo koleżanka ma, bo to już ten czas... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Mąż płaci, mąż wymaga !!! 15.02.11, 15:55 Znaczy sam pierdoła bezwolny?Robi co mu zona każe?I taki ktoś nagle dyktuje jak marchewkę ugotować?No weż..... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Gryziu, a jaki ma być, skoro sam powstał na skutek 15.02.11, 16:01 wściku macicy swojej mamusi i gamoniowatości papy? gryzelda71 napisała: Znaczy sam pierdoła bezwolny?Robi co mu zona każe?I taki ktoś nagle dyktuje jak marchewkę ugotować?No weż..... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Gryziu, a jaki ma być, skoro sam powstał na s 15.02.11, 16:06 heheheh Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Mąż płaci, mąż wymaga !!! 15.02.11, 16:02 Niech będzie, że faceci są bezwolni Kobiety ich zmuszają do pójścia do łóżka Potem taki frustrat musi chociaż przy marchewce pokazać pazury. Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: Mąż płaci, mąż wymaga !!! 15.02.11, 16:08 Niedługo będą oskarżać o gwałt i wyłudzenie nasienia Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj na jedno wychodzi ;) 15.02.11, 18:06 przypomniał mi się taki żart: Rachela mówi do męża: syn nie jest twój... MĄŻ: jak to nie mój?? a czyj R: Icka M: Icka?? on taki przystojny, a ty taka paskudna... jak do tego doszło? R: dałam mu 1000$ M: a, to jednak mój Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Mąż płaci, mąż wymaga !!! 16.02.11, 18:14 jeżeli pan nie wie co to jest małżeństwo i rodzina (rodzina to on, ona i dzieci), to zamiast zawracać głowe, i nie tylko, jakiejś pani niech stołuje się w restauracji, korzysta z agencji, pranie nosi do pralni , zatrudnia kogos do sprzatania, żale wylewa przed psychoanalitykiem itd..a nie pakuje sie w zwiazek..do małzenstwa trzeba dorosnąc, najlepiej przed wypowiedzeniem sakramentalnego "tak" Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 16.02.11, 21:59 złożyłabym papiery rozwodowe na jej miejscu, bo jeśli on jest w stanie powiedzieć coś takiego, to jest zwykłym, patriarchalnym i niereformowalnym chamem Odpowiedz Link Zgłoś
berdanka Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 16.02.11, 22:17 Dnia następnego podałabym wszystkie składniki ,zakupione przez najwspanialszego z mężów, na surowo - chyba, ze zapłaciłby za ich przetworzenie w zjadliwą formę! Oczywiście poinformowałabym go o kwocie należnej za tranformację i domagałabym się jej! Jeju, że takie pawiany chodzą jeszcze po ziemi - myślałam, ze ewoluja wszystkich wyeliminowała! Odpowiedz Link Zgłoś
uszatek-2 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 22.02.11, 11:02 chodzą, chodzą niestety, co widać w wielu wątkach nawet tu na forum Odpowiedz Link Zgłoś
mellona Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 22.02.11, 19:36 podliczylabym koszty robocizny ktore na pewno beda wyzsze niz marchewka i inne podsunelabym mezowi rachunek i poprosila o zaplacenie. wtedy mozna przyprawiac. najlepiej arszenikiem. lepiej zawczasu egzekwowac szacunek do siebie, niz potem byc adresatem kampanii "bo zupa byla za slona" Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 22.02.11, 20:41 Mój były mąż miał takie zapędy, dlatego między innymi jest byłym mężem i wciąż płaci, ale wymagać może sobie jedynie od nowej żony Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 12:05 To się nazywa różnica charakterów.Różnica zbyt duża w poziomie inteligencji.Tak,tak,,,,nie pozycji zawodowej tylko INTELIGENCJI,ktora jest najwazniejsza by zwiazek mogl trwac POD JEDNYM DACHEM.Nie da sie mieszkac z kim mniej inteligentnym zgodnie o nizszym IQ.Różnice w IQ i upodobaniach (a te tez zaleza od IQ) widac w 2 kwestiach 1) sexu,2) kuchni,3) zdolnosci do przezycia....I faktem jest,ze mezczyzna ,ktory kieruja sie kwestia:daje wiec wymagam,bo place....sposnoruje,moze byc wyrachowany i nietradycyjnie rozumiec role,ale tez robi to z podwiadomego przekonania,ze zwiazal sie z kobieta o nizszym IQ,ktora jego zdaniem osiąga sukces,a nie powinna.....Wiec probuje zaprowadzic taka walke sił.Ja wiem,ze to co pisze wielu paniom sie nie spodoba,ale IQ nie zalezy od stania w kuchni,tczy od systematycznosci posilkow tylko od wrodzonej inteligencji,nawet nie wyksztalcenia.I on podświadomie uwaza,ze ona nie jest w stanie o niego zadbac intynktownie na takim poziomie jak on o nia.Wiec bedzie walka.Walka ,ktora zawsze konczy sie nienawiscia i rozpadem zwiazku.A kobieta czesto podaje mezowi śmierc na talerzu.Czesc kobiet jest sprytna i widzac,ze nie sprosta wymaganiom ,bo nie ma wystarczajacego IQ w ogole nie chce sie w to bawic....i toczy pseudo boje feministyczne.A to kobieta KARMI.Taka prawda.... Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Gdy delikatne sugestie są olewane 23.02.11, 13:40 uszatek-2 napisała: > dodam jeszcze, że to nie była grzeczna sugestia typu: wiesz co, a może tym raze > m spróbuj tak i tak przyprawic, zobaczymy jak będzie smakowało, zawsze warto s > próbować czegoś nowego itp Ech baby, baby! Delikatne sugestie to ja swojej robię już 45 lat, a jak gotuje coś dłużej w osolonej wodzie (ostatnio fasolę) to nie uzupełnia wygotowującej się wody (zapomina) doprowadzając dokoncentracji soli czyniącej fasole niejadalną. Nie może spamiętać że na wywar czy na rosół mięso wkłada się do zimnej wody i podgrzewa powolutku, a na sztukę mięsa wrzuca się na wrzątek i utrzymuje pełny gaz aż do początku ponownego zagotowania i potem skręca na minimalny. I stale jej się zdarza położyć befsztyk na zimną oliwę, etc. etc. No po prostu antytalent (wydawało by się). Ale ja myślę, że to gra. Bo w praktyce to ja więcej przy garach spędzam czasu, bo nie mogę znieść psucia potraw. Bez powodu. Bez innych korzyści. Z samej głupoty. Po 400-setnej "sugestii" może człowieka szlag trafić i użyć nawet argumentu nie fair o tym kto to wszystko utrzymuje. Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 13:45 Nie ważne która strona by tak powiedziała to jest to dla mnie nieporozumienie.. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 14:03 Zaproponowaly panu, ze skoro zarabia to niech jeszcze kucharke sobie wynajmie. A na przyszlosc braly tez (co nie znaczy wylacznie) jego upodobania pod uwage. Odpowiedz Link Zgłoś
marinellla Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 15:02 Brzmi trochę jak typowa historyjka zmyślona a kontrowersyjna. Co byście zrobiły? Hm. A co zrobiła ta pani? Ja mogę nabić posta i powiedzieć tak: nie wyszłabym w ogóle za człowieka zachowującego się w ten sposób. Jakbym znalazła się w rzeczywistości alternatywnej, tobym mu na takie pyskówki rzekła "tu nie restauracja, dopraw sobie sam" i zaczęła kombinować rozwód. Odpowiedz Link Zgłoś
uszatek-2 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 16:51 marinella, sytuacja nie jest zmyślona a z tym nabijaniem posta to nie wiem o co Ci chodzi, bo napisałas to tak, jakby Ci za to płacili Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 15:58 > i teraz pytanie za 100 punktów: co byście zrobiły w takiej sytuacji? Hmmm, no szkoda by mi było tych cycków Takie opadnięte to mało ciekawe są Odpowiedz Link Zgłoś
nerika Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 16:59 czasami tak mam,ale mam to..... Odpowiedz Link Zgłoś
osobistycoach Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 19:49 Czy na pewno, w przypadku tego dania zapłacił za wszystko? A takbardziej poważnie, jakbyś chciała żeby było? Pozdrawiam. osobistycoach.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
xezaq Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 24.02.11, 08:11 uszatek-2 napisała: (ciach) > > mnie ręce i cycki opadły > > i teraz pytanie za 100 punktów: co byście zrobiły w takiej sytuacji? Współczesna chirurgia radzi sobie z takimi problemami zadziwiająco dobrze. np. tu: www.klinikasfera.pl/redukcja-i-podniesienie-piersi Odpowiedz Link Zgłoś
annataylor Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 24.02.11, 09:34 na pewno nie dopuściłabym do takiej sytuacji, że mi mąż mówi, jak mam gotować Odpowiedz Link Zgłoś