tomojnowynick
15.02.11, 19:56
Odchudzam się mniej więcej od początku miesiąca,a właściwie pracuję nad zmianą nawyków żywieniowych i dietą całożyciową. Jeżdżę również na swoim ukochanym rowerku stacjonarnym,staram się nie przekraczać dwóch godzin dziennie (moje BMI to 42,muszę więc uważać na stawy) Ale wczoraj mnie poniosło,mały padł już o 18 po intensywnym spacerze,więc postanowiłam zaszaleć-jeździłam w sumie trzy godziny (dwa razy po półtorej) do tego poranny trening-45 minut. Na koniec ledwo zwlokłam się z rowerku,takie miałam sztywne nogi i tyłek. Dziś wstałam z trudem,kolana-dwa opuchnięte balony. Trochę się rozruszałam na spacerze z małym,ale dziś chyba na rowerek nie wsiądę...ale jutro to już chyba mogę,co???