Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nierób....

18.02.11, 10:01
witam wszystkich.
temat tego wątku tyczy się oczywiście mnie.
usłyszałam to wczoraj od rodziny męża może nie aż tak dosłownie ale właśnie o to chodziło.
nie wiem już jak sobie radzić z ich podejściem do mnie. każdy ma tylko wiecznie pretensje i wtrąca się do naszego życia chcąc nam coś narzucić, niby mówią, że oni nam chcą przetłumaczyć bo są starsi.
tyle tylko, że my nie mamy po naście lat. po ślubie jesteśmy lat 10 a Ci starsi to od nas raptem 5 lat więcej więc niewiele.
np. wczoraj zaprosili nas do siebie tylko po to aby wybić nam kredyt z głowy bo oni mają lepsze rozwiązanie.
przy okazji dowiedziałam się, że niby jesteśmy na utrzymaniu rodziny - nie wiem o czym oni w ogóle mówili bo wszystko co mamy to sami od siebie - nikt nam nic nie kupił i nie dał.
w dodatku dowiedziałam się, że jestem nierobem bo nie mam pracy na papierku na pełny etat.
dodam tylko, że owszem nie mam umowy o pracę ale zarabiam i mam wypłatę co miesiąc tyle tylko, że dochody są nie udokumentowane z jednej pracy a z drugiej mam umowę o dzieło.
niestety już dosyć dlugo szukam pracy legalnej i nie mogę jej dostać dlatego od pięciu lat współpracuję z firmami które dają właśnie umowę o dzieło albo żadnej.
mówią mi weź się do normalnej pracy - wkurza mnie ,że określają mnie w taki sposób bo przecież w końcu pracuję.
powiedzieli mi, że za wysoko mierzę szukając pracy ( była taka sytuacja , że potrzebowali kogoś do biura w którym kiedyś oni pracowali więc tylko zapytaliśmy czy ciężko się tam dostać bo chciałabym złożyć tam cv), że powinnam np w sklepie szukać a nie po biurach. tyle tylko, że ja cv wysyłam do różnych miejsc a do biur tylko wtedy gdy mieszcze się w wymaganiach jakie stawiają pracodawcy.
mówię im, że jest tak duże bezrobocie, że nie jest łatwo dzisiaj o pracę.
pojawiają się kolejne pretensje, że np oni podali mi numer telefonu do cukierni a ja z tym nic nie robię - tyle tylko, że ta cukiernia jest daleko od miejsca w którym mieszkamy, godzin pracy nie dałoby się pogodzić z godzinami pracy męża i opieką nad dzieckiem, a do tego zarobki takie, że może zarobiłabym 150 zł.
brak mi już po prostu sił, człowiekowi aż nie chce się żyć słysząc o sobie takie rzeczy.
    • moofka Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:07
      nie wiem o co chodzi
      i kto jest ci oni
      ale chyba najprosciej byloby miec w dupie?
      ucinajac wczesniej dobre rady riposta wujka staszka
      albo jeszcze inaczej
      patrzec gleboko w oczy kiwac glowa i mowic tak tak masz racje
      po czym robic swoje
      wkurza jeszcze bardziej
    • skanke Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:09
      a masz kwalifikacje by pracować "w biurze"? Wiesz czasami spojrzenie z innego punktu , oczami innych nie jest wcale takie złe- często jednak jest tak, że ten punkt widzenia nam nie odowiada. Sytuację przedstawiłaś zbyt subiektywnie by sprawiedliwie ją ocenić, poza tym , że masz pretensje do rodziny.
      • ihanelma Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:17
        Ale co to w ogóle jest, ze rodzina męża urządza sobie sąd nad ich życiem i ocenia, czy pracują wystarczająco wydajnie, czy nie? Czy mają wziąć kredyt, czy nie? No przepraszam bardzo...
        Skoro poszli jak cielęta na te "obrady" to może i jest coś w stwierdzeniu, ze są na utrzymaniu tej rodziny i są od nich zależni?
        Ja sobie osobiście nie wyobrażam takiej sytuacji...
      • rosapulchra-0 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:43
        a ja nie cierpię takiego wpirdalania się w nie swoje sprawy, oceniania i krytykowania, nie wspominając, że najczęściej jedynym podanym powodem jest "chcieliśmy dla was dobrze". Piekło też jest wybrukowane dobrymi chęciami.
    • triss_merigold6 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:26
      Hm... a na jakiej podstawie rodzina Twojego męża w ogóle czuje się upoważniona do zabierania głosu na temat Twojej pracy?
      • karolinkaa3a Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:41
        a co na to Twój mąż?
        • iuscogens Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:21
          Przede wszystkim nie pozwól, żeby się wp.....ali w wasze życie.
          Radzę zacząć od tego, żeby znacząco zmniejszyć częstotliwość kontaktów, a "dobre rady" ucinać. I tak Cię chyba nie lubią, więc niech przynajmniej mają powód wink
          • pitahaya1 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:50
            iuscogens napisał:


            > Radzę zacząć od tego, żeby znacząco zmniejszyć częstotliwość kontaktów, a "dobr
            > e rady" ucinać.

            Ja tak własnie zrobiąłm. Efekt taki, że teraz nie mamy rodziny. Zostaliśmy praktycznie sami jak palec w d.pie.

            Zaczęło się od kredytu na mieszkanie.
            Przeprowadzka do W-wy i brak mieszkania. Rodzice z tych, którzy uważają, że sami musimy się do wszystkiego dorobić. Ok. Wzięliśmy kredyt, dzieci miały po kilka lat, nie bylo na co czekać. Kredyt w 100% spłacaliśmy sami, sami się utrzymywalismy.
            Nie przeszkodziło to przy każdej rodzinnym spotkaniu zaczynac dnia od "chyba zgłupieliście biorąc kredyt...". Prym wiódł brat mamy, ojciec trojga nastolatków. Człowiek, który dwóch mieszkań dorobil się na państwowej posadce.
            Ograniczyliśmy kontakty do minimum, niewiele to pomogło poza tym, że dyskusje prowadzono za naszymi plecami.
            Minęło kilkanaście lat i niemal wszyscy mają jakiś kredyt. Brat mamy szybko zakończył dyskusje po tym, jak każde z jego dzieci związało się kredytem na własne M na kolejne 20 lub 30 latsmile)))

            Skończył się temat kredytu, zaczął mojej pracy. 'Bo tylko etat 8h to praca". Znow kolejne dyskusje o niczym. Nie ważne, że rynek się zmienia, że nie mam pomocy mamy i babci, że mam dziecko, ktore jest niechętnie widziane w jakimkolwiek przedszkolu, że biegam z dzieckiem od lekarza do lekarza... Nie jest wazne. Ważna jest ich teoria przybijania karty pracy o 6 rano. To jest pracasmile Inna, przynosząca takie same pieniądze, już nie jest pracą.
            Efekt: kolejne osłabienie więzi rodzinnych.

            Kolejny temat do dyskusji to zakupy, te większe, czyli samochód. Zaczęło się od "po co wam samochód" a skończylo na "ale musi być nowy???". Dyskusje trwaja do dziś, samochód ma 4 latasmile)))))))

            Z wielu osób pozostała nam jedna ciocia z rodziną. Ludzie fajni, sympatyczni, niewiele od nas starsi wiekowo, duchowo bardzo młodzi.
            Ale oni zaczęli z kolei od ...wakacji. Że można taniej, blisko domu, za połowę ceny, robiąc weki i zabierając ziemniaki na wczasy...
            Mieliśmy dość takich rozmów.
            Z nimi wprawdzie nie ograniczyliśmy kontaktow ale spotykamy się już znacznie rzadziej. Zakażdym razem wysłuchujemy mądrości życiowych, jak to można taniej, z księżmi na pielgrzymkę pójść, pomodlić się, odwiedzić sanktuarium.

            Aha, zapomniałam dopisać, jeszcze temat chodzenia do kościołasmile Ulubiony początek wielu rodzinnych nasiadowek.

            Ograniczyliśmy kontakty i...zostaliśmy niemal sami jak palec.

            Nie chcę, żeby ktokolwiek sądził, ze w naszej rodzinie ktoś się akurat na nas uwziął. W żadnym wypadku. Takie sytuacje mają miejsce również w stosunku do innych osób. Pojawia się temat stanu kawalerskiego paru osób, w tym mojego brata, kredytów branych na własne mieszkania, wydatków na wakacje, czy chociażby ubrań na grzbieciesmile))

            Jestem więc przekonana, że to nie nasze ułomności czy wybory są powodem dyskusji.
            W sytuacji trudnej życiowo, wobec własnych potknięć i niedoskonałości, musimy prawić komuś morały i choć na chwilę poczuć się alfą i omegą. My wszystko wiemy i mamy monopol na same sprawdzone metody działania i sposoby wydatkowania pieniędzy.
            My, czyli otaczający nas ludzie. Oni wszystko wiedzą, choć niejednokrotnie żyli w innej rzeczywistości. Jakże szybko zapomnieli, że własne M dostali z pracy, pożyczkę od rodzicow, dom w spadku...Jakże szybko o tym zapomnieli.

            A motto życiowym mojego ojca jest "ja na wczasach byłem raz i wystarczy".
            • echo1111 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 13:28
              Ludzie lubią pouczać, analizować czyjeś wybory i wtrącać swoje 3 grosze wtedy kiedy ich własne życie jest mało ciekawe, nic się nie dzieje , brak zainteresowań i pasji.
              • pitahaya1 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 13:46
                Jestem w stanie zrozumieć, że najbliższa osoba, czyli rodzic lub rodzeństwo, bazując na wlasnym doświadczeniu stara się jakoś nami pokierować, czy chociażby przestrzec przed czymś.

                Ala sądy kapturowe pod przykrywką "martwimy sie o ciebie" sa mało śmieszne.

                Przyjeżdża mój brat i zaczyna się:
                -kiedy wesele (brat poki co mieszka sam i z nikim się nie związał)
                -kiedy dzieci
                -kiedy nowe mieszkanie
                -kiedy wakacje

                Przyjeżdża brat cioteczny z żoną:
                -kiedy dziecko (choć starają się od 10 lat i mają za sobą rózne, mało ciekawe, doświadczenia w tym zakresie)
                -kiedy zmiana pracy/samochodu
                -dlaczego kupili mieszkanie na TAKIM osiedlu
                -dlaczego wzięli kredyt
                -niedługo wszyscy kredyciarze pójdą z torbami (odnoszę wrażenie, ze połowa rodziny przyklasnęłaby z radością, gdyby nasze domy i mieszkania przejęli komornicy)

                Przyjeżdża ciocia z mężem:
                -gdzie mają samochod?
                -dlaczego sprzedali
                -po co kupili dostawczy, tym samym po jaką anielkę planują zmieniać profil dzialalnosci...
                -po co syn uczy się w innym miejscu, przecież pod nosem jest szkoła, byle jaka, niezgodna z zainteresowaniami ale byłoby TANIEJ


                A potem zaczynają się żale, że rodzina coraz rzadziej się spotykasmile))) Ja już nikomu się nie dziwię w takiej sytuacji. Ludzie nawet świątecznej atmosfery nie potrafią uszanować.
                Kiedyś spotykaliśmy sie całymi rodzinami. Teraz każdy każdego unika jak ognia.
                Kiedys rozmawiało się o pogodzie, wojnie i poprzednich pokoleniach.
                Teraz rozmawia się i komentuje wyłącznie ludzkie potknięcia i , naszym zdaniem, złe wybory życiowe.
                Dlatego m.in. unikamy rodzinnych spotkań.
            • kozica111 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 24.02.11, 12:09
              Kurde, przecież trzeba o czymś rozmawiać big_grin
        • ylunia78 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:37
          karolinkaa3a napisała:

          > a co na to Twój mąż?

          Otóż to?Co na to Twój mąż?.Z drugiej str ja nie wiem,że tak dużo kobiet to takie doopy.Nie umiesz powiedzieć teściom,że uprzejmie prosisz ich o nie wtrącanie się w wasze sprawy,że macie już swoją rodzinę,jakby nie zauważyli i zamierzacie tylko we dwójkę podejmować decyzje dla was istotne.A jak oni wyobrazają sobie "normalną pracę"?zapytaj.Pewnie mają żal do synusia,ze wziął sobie taka panne za żonę i próbują cię ponizyć nawet umniejszając twoje dośw.zawodowe czy rodzaj wykonywanej przez ciebie pracy.
          Pogadaj z mężem,że sobie nie zyczysz,a im powiedz dokładnie to co myślisz.wink
          • skanke teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 12:00
            do posiadania zdania najmądrzejszego ze wszystkich, mąż niestety głuchy gdyż mama każdą krytykę odbiera jak zamach na siebie, płacze, histeryzuje, robi pokazówki. Niestety posuwa się w latach, a historię przodków- pod tym względem, ma barwną i długą. Co mnie nie wnerwia to ignoruję , ale profilaktycznie przypominam mężowi z kim sypia.
            • mamakasienki1 Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 12:19
              U nas było podobnie, tyle, że ze strony mojej rodziny, a właściwie siostry, pierwszy temat, po co wam samochód? (mieliśmy wtedy jedno dziecko), sama kupiła tydzień wcześniej dla siebie. drugie auto kupiliśmy jak urodziło się drugie dziecko i też teksty, a po co wam, lepiej kupcie sobie mieszkanie większe bo małe macie. No to jej konsekwentnie i z premedytacją, ok sami zarabiamy i sami decydujemy o naszych pieniądzach. Jak nam sfinansuje część to kupimy co zechce. Kupiliśmy mieszkanie 2 razy większe od poprzedniego, to złe bo na parterze, niedobre bo w starszym budownictwie.
              No to ja do niej dalej, dołóż się do nowego to kupimy od dewelopera.
              Zaszłam w trzecią ciążę (nieplanowaną ale chcianą) teksty typu "nie umiecie sie zabezpieczać?" zawsze powód do krytyki i przykłady możnaby mnożyć.
              Dodam, że siostra młodsza ode mnie ale wszystkie rozumy pozjadała, samotna, bez męża i dzieci.
              Wydaje mi się, że to z zazdrości, ale co tam.
              najlepsza rada nie dać sobie wmówić, że sie jest gorszym, mniej wartościowym, czy ma się cokolwiek gorszego choćby pracę , bo oni właśnie poprawiają sobie samopoczucie umniejszając innym.
              Najlepsza rada olewać i ignorować. Nic się nie tłumaczyć bo to tylko podsyca do dalszych docinek.
              • mozambique Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:15

                Dodam, że siostra młodsza ode mnie ale wszystkie rozumy pozjadała, samotna, bez
                > męża i dzieci.
                i to jest wlasnie powód zeby z niej kpic???masz jakis kompleks wieloródki czy co ?
                musisz siostrze wytknac akurat te ceche?

                "Zaszłam w trzecią ciążę (nieplanowaną ale chcianą) teksty typu "nie umiecie sie
                > zabezpieczać?:
                no a umiecie ?

                widac mocno kluje cie w oczy jej swoboda finansowa i fakt ze samochody kupuje DLA SIEBEI a nie ze wzgledu ze wlasnei urodzilo sie dziecko i TRZEBA ...

                --
                • rosapulchra-0 Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:20
                  @mozambique, weź i idź się lecz uncertain
                • antekcwaniak Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:20
                  Trafne spostrzeżenie !
                  • rosapulchra-0 Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:23
                    @antekcwaniak, tak trafne, jak twoje WIELKIE LITERY uncertain
                    • antekcwaniak Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:27
                      Zdecydowanie trafniejsza była tamta wypowiedź niż twój jazgot.
                • echo1111 Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:32
                  Chyba masz jakieś kompleksy albo nie zrozumiałaś powyższej wypowiedzi.
                • hotya Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 13:39
                  Mozambique, trafna riposta!
                • mamakasienki1 Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 15:19
                  mozambique
                  ja jestem szczęśliwa i dumna, że mam troje dzieci. A auta zmieniamy na nowsze i lepsze modele bo nas na to stać, tak samo jak na posiadanie dwóch mieszkań.
                  Nikomu niczego nie zazdroszczę, natomiast potrafię ocenić kiedy ktoś próbuje mi dopiec bo jest o coś zazdrosny.
                  Napewno nie zazdroszczę swojej siostrze swobody ani finansowej, ani tymbardziej życiowej.
                  Nie mogłabym być szczęśliwa wracając codziennie do pustego mieszkania, gdzie nikt na mnie nie czeka i porozmawiać można jedynie z pustymi ścianami.
                  ponadto wydaje mi się, że trochę lepiej znam osoby ze swojej rodziny niż ktoś przypadkowy z forum wnioskując jedynie na podstawie jednej wypowiedzi.
                • tyssia Re: teściowa moja ma też tendencję 18.02.11, 16:03
                  widac mocno kluje cie w oczy jej swoboda finansowa i fakt ze samochody kupuje D
                  > LA SIEBEI a nie ze wzgledu ze wlasnei urodzilo sie dziecko i TRZEBA ...
                  A to ja nie wiedzialam tego że jak urodzi sie dziecko to TRZEBA kupic samochód big_grin
    • karolina17w Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:21
      Skąd ja to znam... Moi rodzice niemal tak samo reagują. Fakt, przez kilka m-cy pracowałam na czarno, ale to dlatego,że po 1 było zapotrzebowanie,po 2 czekano na dotację z UP. Na chwilę obecną jestem na stażu z UP, ale moi rodzice i tak traktują ta moją pracę jako nic nie wartą. Dla nich praca to harówka, a nie siedzenie przy komputerze i klepanie głupot, jak to określa moja mama. Dodatkowo ich bolączką jest to, że pracuje zdalnie, a nie w biurze wink

      Z początku bolało mnie to. W tej chwili mam to gdzieś, jednym uchem wleci, drugim wyleci smile Poza tym mimo, że praca nie jest jakaś super ekstra i w ogóle, to ciesze się, że ją mam. A rodziców i ich narzekania, olewam, choć było czasami ciężko i przykro.
    • antekcwaniak Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy... !!! 18.02.11, 12:35
      Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy skoro nie potrafisz użyć WIELKICH liter w pisanym tekście !!!
      • tomojnowynick Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 12:40
        I TO WSZYSTKO CO MASZ KOBIECIE DO POWIEDZENIA???? użyłam WIELKICH liter
        • hotya ot 18.02.11, 13:41
          Tomojnowynick, zawsze w pierwszej chwili czytam twój nick jako Tom Wojowniksmile Pzdr, fajny ten nicksmile
      • rosapulchra-0 Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 13:22
        @antekcwaniak , o tak, wielkie litery mają w tym poście największe znaczenie!

        puknij się w łeb suspicious
        • antekcwaniak Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 13:25
          Ktoś, kiedyś wymyślił WIELKIE litery aby używać ich w pisowni. Wielka litera ma ogromne znaczenie w każdym tekście. Ale Ty tego nie jesteś w stanie zrozumieć, bo masz zbyt daleko do łba !!!
          • hotya Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 13:43
            Ktoś kiedyś wymyślił zasady savoir vivre. Spróbujesz stosować? smile
            • antekcwaniak Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 14:09
              Wtedy tym bardziej do niej nie dotrze !
            • rosapulchra-0 Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 15:27
              hotya napisała:

              > Ktoś kiedyś wymyślił zasady savoir vivre. Spróbujesz stosować? smile

              jak ktoś jest chamem i prostakiem to żaden savoir vivre nie dotrze uncertain
              • lonely.stoner Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 18.02.11, 15:40
                szczerze mowiac to ja bym wcale nie zalowalala urwania kontaktow z taka rodzina. Ja mialam takich 'dobrych' znajomych ktorzy wlasnie lubili dawac takie 'dobre' rady- para, malzenska, ktora ciagle sie zre i kloci, laska chodzi na jakas terapie bo sobie nie radzi z agresja, itd. Oczywiscie najwiecej rad lubili dawac na tematy bycia w zwiazku z kims, krytykowali moj wybor partnera czy ogolnie moj zwiazek. Wszsytko w ramach dobrej rady a tak naprawde podejrzewam po zwyklej zazdrosci ze sie komus lepiej wiedzie, szczescie etc. Zerwalam z nimi wszelkie kontakty bo uznalam ze bedzie to lepsze dla mojego zdrowia i samopoczucia niz ciagle denerwowanie sie i udawanie ze wszystko ok podczas gdy bylam strasznie wkurzona. Koniec. Ja sie mam o wiele lepiej.
                Aha, rozmowa na temat tego zeby sie przestali wpiernicza w moje zycie odniosla taki skutek ze co prawda przestali mi wprost dawac swe dobre rady, ale za to dowiedzialam sie ze rozprawiali na ten temat z paroma innymi znajomymi z naszego wpsolnego otoczenia. I- nie dociera tez do nich (i pewnie nigdy nie dotrze) ze robia cos nie tak.
            • ylunia78 Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 24.02.11, 12:08
              hotya napisała:

              > Ktoś kiedyś wymyślił zasady savoir vivre. Spróbujesz stosować? smile

              antekcwaniak chyba jest tu tylko po to,żeby innym wytykać błędy-jakiekolwiek.Może to śmierdzący troll?!
          • dark.man Re: Nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy.. 22.02.11, 14:43
            > Ktoś, kiedyś wymyślił WIELKIE litery aby używać ich w pisowni. Wielka litera ma
            > ogromne znaczenie w każdym tekście. Ale Ty tego nie jesteś w stanie zrozumieć,
            > bo masz zbyt daleko do łba !!!

            Ktoś tez kiedyś wymyslił znaki przestankowe, i jak widać - nie każdy potrafi ich używać. Ktoś też kiedyś wymyślił, że przed wykrzyknikiem nie robi się przerwy, oraz że wystarczy tylko jeden. Chciałbyś, frustracie, napisać coś jeszcze czy do łba masz za daleko?
    • anorektycznazdzira Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 16:55
      Na ludzi, co to wszystkie rozumy pozjadali i wszystko wiedza lepiej mam alergię. Jakim trzeba być dętym bucem, żeby uważać, że ma sie prawo sterować i wmuszać własne decyzje innym członkom rodziny ?! suspicious
      U mnie w rodzinie na szczęście mało takich, ale miewałam wśród znajomych. Zawsze informowałam, co myśle o próbach nachalnego oceniania i ingerencji. Ja nikogo nie ustawiam jak ma żyć i oczekuję tego samego pod swoim adresem. Inna rzecz, że zazwyczaj nei mam problemów z argumentacją i nieraz z dziką satysfakcją doprowadzałam do szału pouczaczy, wyargumentowując im, że gadają idiotyzmy.
      Pierwszą lub drugą strategię, do wyboru, zależnie jak bardzo wygadana jesteś, polecam. Na pewno nie polecam nerwowego słuchania i przejmowania sie, które najwyraźniej narazie stosujesz.
    • sueellen Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 18:41
      A skad ONI wiedzą jaka masz umowę? Po co się IM z czegokolwiek tlumaczysz? Traktuja cię jak dziecko bo zachowujesz się jak dziecko.
    • selavi2 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 19.02.11, 01:23
      Każdy ma to, na co pozwala, żeby miał.
      Pozwalasz na takie wtrącania ,konfabulacje i mądrzenia - to je będziesz miała.
      Tłumaczysz się, że nie jesteś wielbłądem - dla nich zawsze będziesz.
      Dopóki sama nie uznasz, że to, co robisz - robisz najlepiej jak potrafisz -będziesz cierpiała.
      Bywają tacy ludzie, którzy dowartościują się poniżając i obrażając innych - i ci o których piszesz do takich moim zdaniem należą. Nie ma szans, żeby sie zmienili.
      Ja po prostu z takimi ludzmi się nie zadaję, a też takich mam w rodzinie i to bliskiej.
      Nie zadaję się z osobami, które mnie nie szanują - zbyt siebie szanuje. No ale to ja.
      A Ty?
      Ile jeszcze zniesiesz i w imię czego?
      Ciekawe?
    • ahhna Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 19.02.11, 01:54
      Zasada jest prosta: jak rodzina w żaden sposób nie pomaga, to wtrącać się ani komentować prawa nie ma. Ma swoje pomysły na nasze życie? To niech kasę na owe pomysły da. Nie da? Niech zamilknie i realizuje własne. Kilka razy dobitne powtórzyć, a temat zamknięty będzie. Nie? Powtórzyć razy kilkanaście, ton zmieniać na coraz mniej miły, do ostrego włącznie. Wrzasnąć nie zawadzi.
      U mnie poskutkowało. Gadają wprawdzie za plecami, ale to to mam już gdzieś, bo za plecami to mało kto nie gada.
    • platynowa_kostka_rubika Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 22.02.11, 14:29
      > brak mi już po prostu sił, człowiekowi aż nie chce się żyć słysząc o sobie taki
      > e rzeczy.

      Jest to rodzina Twojego męża, tak? Rozumiem, że wie on o tym, co tutaj przed chwilą na forum napisałaś? Zatem powinien z nimi porozmawiać i grzecznie, acz stanowczo wyjaśnić im, że nie powinni się wtrącać w taki sposób w Wasze życie, że sprawiają Ci przykrość i jeśli będą kontynuować, potwierdzą w ten sposób, że chcą sprawiać Ci przykrość .
      • rosapulchra-0 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 22.02.11, 16:37
        Rozumiem, że wie on o tym, co tutaj przed chwilą na forum napisałaś?

        a dlaczego ma wiedzieć?
        • platynowa_kostka_rubika Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 24.02.11, 12:02
          Dlatego, że zakładam, iż w szczęśliwym związku ludzie dzielą się ze sobą problemami - a dla założycielki wątku, jak widać, jest to problem. A że rodzina męża, wypadałoby zatem, żeby to on wziął żonę w obronę.
Pełna wersja