...?

18.02.11, 22:23
torun.gazeta.pl/torun/1,48723,9125859,Sanatorium_do_zamkniecia__Bo_dzieci_przynosza_straty.html
    • solaris31 Re: ...? 18.02.11, 22:29
      to nie jest tylko problem Ciechocinka. w Rymanowie sanatoria dziecięce dawno zamknięto, zostało tylko nieco ponad 100 łóżek w Zimowicie. reszta padła. rehabilitantki opowiadały nam, że kiedyś przyjmowano na jeden turnus nawet 1000 dzieci. teraz 10 razy mniej, bo się nie opłaca. leczenie jest droższe, dziecko musi mieć więcej opieki, a więc więcej ludzi zatrudnionych i tak dalej. a sanatoria nastawiają się obecnie na tych, którzy nie chca czekać i płacą - wiadomo - czysty zysk.

      i tak to będziemy chować młode , chore od poczatku społeczeństwo, zamiast pomóc dzieciakom wychodzić z chorób. tylko, kogo to teraz obchodzi sad ekonomia - to jest na pierwszym miejscu.
      • madzioreck Re: ...? 18.02.11, 22:36
        > to nie jest tylko problem Ciechocinka. w Rymanowie sanatoria dziecięce dawno za
        > mknięto, zostało tylko nieco ponad 100 łóżek w Zimowicie.

        Szkoda sad Byłam tam jako dziecko, pamiętam, że to było chyba największe sanatorium... potem byłam w "Polonii"... szkoda sad
        • solaris31 Re: ...? 18.02.11, 22:40
          dodam jeszcze, że w Zimowicie jest remont. ale pokoje remontowane sa dla dorosłych. dzieci mieszkają i mają zabiegi w kołchozie sad

          a Polonia stoi i niszczeje - no serce boli - ogromny i piękny budynek. podobnie Gozdawa, Leliwa i kilka innych. czytałam gdzieś, że mają Polonię remontować i przywrócić do zycia - oby!
          • hellulah o zamykanych sanatoriach dla dzieci 18.02.11, 22:52
            Przepraszam, powinnam byłam dać nagłówek posta, ale nie chciałam bluzgać.

            • przeciwcialo Re: o zamykanych sanatoriach dla dzieci 19.02.11, 14:55
              Rabka poszła w prywatne wyjazdy. Dzieci przyjmuje ale mniej.
    • el_jot Re: ...? 19.02.11, 15:01
      Nie tylko sanatoria, szkoły też likwidująsad Powód ten sam: dzieci są nieopłacalne.
      • hellulah Re: ...? 19.02.11, 23:38
        Wiem. Wiem. Powód ten sam, ja bym rzekła: politycy wiedzą, że na korzyść z dzieci się czeka - w ich kadencji raczej nieopłacalne. Po co inwestować w obywateli. Trzeba nachapać się tu i teraz, a po nas choćby potop. Trzeba wygrzebywać tematy zastępcze. Trzeba zaspokajać populistyczne acz doraźne potrzeby, dawać od czasu do czasu trochę igrzysk albo chleba tostowego. Po co szkoły, po co sanatoria. Jeszcze by lepiej wychowywani i lepiej leczeni młodzi wyrośli, i jakieś nowe (i dochodowe!) technologie wymyślili, albo w ogóle efektywniej pracowali, albo mniej przestępstw popełniali i lepiej współpracowali ze sobą, albo byli zdrowsi (na dłuższą metę tańsi w leczeniu, wydajniejsi, dłużej na rynku pracy).

        Sorry, ja to wszystko wiem, o szkołach i te de, ale tym razem mnie ruszyło jakoś bardziej. Nie korzystałam z sanatoriów, moje dziecko też nie, owszem - mąż jako mały pimpek. Ja nie dla siebie. Znam na ten przykład problem mukowiscydozy, mnie nie dotyczy (chyba, że jestem nosicielem genu, o czym nie wiem). Naprawdę chcę, aby moimi podatkami lepiej zarządzano/obracano, żeby był w kraju klimat do zarabiania pieniędzy (i płacenia podatków) i aby część podatków czy składek szła na sanatoria dla dzieci!!! (o szkołach to już nie będę pisać, żeby się całkiem nie zdołować; akurat wiem coś niecoś zawodowo o innowacyjnej edukacji i wiem, jakie są korzyści i jakie zyski z inwestowania w dzieci............... jasny szlag)
Pełna wersja