Stek z psa...

21.02.11, 12:11
Cudowne pomysły wietnamskiego przedsiębiorcy
powiem szczerze mam ochotę tego pana z żyłką do interesów na steka przerobić...
Niedobrze mi się robi.
Wiem, że wyjdę na wredną jędzę, ale jak czuję potrzebę żarcia kotów i psów to niech do Wietnamu wraca. Kurde, jakieś normy kulturowe tu jeszcze obowiązują...
    • broceliande Re: Stek z psa... 21.02.11, 12:13
      To nie przejdzie...
    • sadosia75 Re: Stek z psa... 21.02.11, 12:16
      Ja milsza niestety tez nie bede.
      Chce zjesc psa? no to ja mu kupie bilet do wietnamu i niech tam sobie je ile mu sie zywnie podoba.
    • jowita771 Re: Stek z psa... 21.02.11, 12:23
      Ja się podpisuję - pan z powrotem do Wietnamu, jak mu polska kuchnia nie odpowiada.
      • atowlasnieja Re: Stek z psa... 21.02.11, 12:25
        Może Włosi i Amerykanie też?
        • jowita771 Re: Stek z psa... 21.02.11, 12:27
          Jeśli chcą w Polsce jeść coś, na co tu nie ma zgody, to tak.
    • katia.seitz Re: Stek z psa... 21.02.11, 13:22
      1. Na 50 procent to podpucha (źródło jest cokolwiek sensacyjno-brukowcowe, i jest to JEDYNE źródło). Pan "Jakub Pham" nie jest identyfikowalny po tym nazwisku.
      Na drugie 50 procent - durne pomysły dwudziestolatka, na wieść o których jego własni rodzice przełożą mu przez kolano za szkodzenie wizerunkowi Wietnamczyków w Polsce.

      Wietnamczykom BARDZO zaszkodziła historia z lat 90., kiedy odkryto pod Nowym Dworem Mazowieckim nielegalną ubojnię psów i kotów (tak, była taka historia). Od tego czasu bardzo się pilnują, aby nie być kojarzonymi z jedzeniem tych zwierząt. Sądzę więc, że albo to fałszywka, albo nieskonsultowane z innymi Wietnamczykami pomysły małolata. (A bez zgody szerszej społeczności wietnamskiej koleś nic nie zrobi).

      2. Tak, w Wietnamie je się psy (i rzadziej - koty), ALE nie na tej zasadzie co inne mięso (świnie, krowy). Jedzenie psa ma charakter trochę magiczny - je się to mięso w określonym czasie. Zwyczaj ten ma charakter może nie zanikający, ale obecnie występuje rzadziej niż w przeszłości, i rzadziej u warstw wykształconych. Większość Wietnamczyków wychowanych i urodzonych w Polsce wzdraga się przed spożywaniem psiego i kociego mięsa.

      Odbieram "Jakuba Pham" jako albo fałszywkę, albo zbuntowanego i zarazem chcącego wywołać skandal małolata.

      Inna sprawa, że w krajach takich jak Wietnam zwierzęta są źle traktowane (co może będzie się powoli zmieniać, ale póki co sytuacja jest tragiczna). Ale absolutnie nie wierzę w to, aby Wietnamczycy w Polsce zdecydowali się na serwowanie tu psiego lub kociego mięsa - za duże ryzyko. Uwierzcie mi - wiem, co mówię.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja