rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus

27.04.04, 08:53
Mój synek ma 6 mies. Należy do tych wymagających dzieciaczków, tzn. wymaga,
aby non stop ktoś się nim zajmował: podawał nowe zabawki, spiewał mu, nosił.
Sam potrafi się pobawić najwyżej 5 min. a potem krzykiem (ale nie płaczem)
domaga się zabawiania. Wieczorem przed snem robi się jeszcze bardziej marudny
i trzeba być naprawdę kreatywnym, żeby go uciszyć.
Do tej pory starałam się wychodzić naprzeciw potrzebom dziecka, tzn. robiłam
wszystko, aby nie marudził (grzechotałam, tańczyłam przed nim, wymyślałam
nowe zabawki,w ostateczności nosiłam).
No i teraz druga strona medalu: Kiedy zostawiam dziecko z mężemk i nasz synek
zaczyna marudzić (a potrafi marudzić głośno) mój mąż strasznie szybko się
irytuje. Podnosi na niego głos, zdarza się mu nawet kopnąć leżaczek, na
którym leży dziecko. Wtedy z kolei ja się denerwuje na męża, dziecka mi
szkoda i sama zaczynam się nim zajmować. Robie się wściekła na męża za to, że
oczekuje od synka, że gdy dostanie zabawkę do ręki, to będzie się nią bawił
sam, a tata w tym czasie poogląda telewizję.
Dodam, że mój małżonek jest fajnym i kochanym człowiekiem. Różni nas tylko
podejście do dziecka. Mąż uważa, że rozpieściłam dziecko, ja uważam, że na
razie dziecku należy się rozpieszczanie (czyli spełnianie jego potrzeb).
Co wy na to? Czy też miewacie podobne problemy ze swoimi facetami? Jak sobie
z tym radzicie? A może rzeczywiście moje dziecko jest rozpuszczone?
Help!!!
    • mama_majki Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 08:58
      Mysle, ze twoj synek jest w takim trudnym wieku, gdzie wsyzstko chcialby
      dotknac, zobaczyc a jeszcze pewnie nie siedzi sam ani nie raczkuje ani tym
      bardziej nie chodzi wiec ma male mozliwosci . Maja tez byla tgaka "nareczna" w
      tym okresie... Chyba nie pozostaje ci nic innego jak porozmawiac z mezem, ze to
      minie za 2-3 miesiace i ze kopanie w lezaczek tylko pogarsza sytuacje bo
      dziecko sie wtedy denerwuje i placze tym bardziej... Ciekawe cp b bylo jakbys
      ich zostawila samych na 2-3 godziny. Moze warto sprobowac? Chyba ze boisz sie,
      ze wtedy zupelnie zdenerwuje siebie i dziecko...

      Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
      ________________________________________
      Majeczka maj law smile)))
      nnk.art.pl/kotografie/nenkowa.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10446198
    • tynia3 Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 09:17
      wiera27 napisała:

      Podnosi na niego głos, zdarza się mu nawet kopnąć leżaczek, na
      > którym leży dziecko.

      Sam niech się kopnie... i nie przed telewizor, a do biblioteki po mądrą książkę
      o wychowywaniu dzieci albo o metodach ulatwiajacych relacje z dzieckiem, ect.
      Pewnie, że dziecko potrzebuje jak najwiecej uwagi i prawdą jest też, że trzeba
      je uczyć, iż rodzice mogą mieć rózne inne zajęcia, uniemożliwiajace np.
      noszenie na rękach w danym momencie. Ale nauka takiego maluszka polega - moim
      zdaniem - na sopkoju i konsekwencji. Im więcej nerwów, tym dziecko bardziej
      zdezorientowane i domaga się więcej ciepła, więcej zainteresowania. Jesteście
      dla niego całym światem, więc nie dziwne, że ten świat mu sie wali, gdy wyczuwa
      irytację, albo hmmm... agresję (sorry, ale tak mi się jawi kopanie w leżaczek).
      Poza tym dlaczego mąż ma do Ciebie pretensje o rozpuszczanie dziecka? A wg
      niego taki maluch co powinien robić? Spać i spać i ewentualnie uśmiechnąć się
      do taty, gdy ten zechce mu poświęcić chwilę? Takie maleństwo uczy się
      najwięcej, najbardziej wlasnie teraz rozwija się jego mozg. Jest ciekawe świata
      i ma ogromne potrzeby. Wychowywanie - owszem, ale nie tresowanie. Pozdrawiam.
    • misia311 Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 09:34
      No właśnie: niech się sam kopnie. Dziecko to nie telewizor, który można włączyć
      i wyłączyć jak się ma ochotę.Tak jak mówi jedna z przedmówczyń: dziecko jest
      juz wszystkiego ciekawe ale samo się jeszcze nie porusza. Może Twojemu mężowi
      brak podstawowej wiedzy o rozwoju dzieci i musisz mu to spokojnie wytłumaczyć.
      Są mężczyźni, którzy myślą,że dziecko się rodzi i mozna z nim od razu iść na
      ryby winkMoja córcia ma 10 miesięcy ale nie chce raczkować ale próbuje stawiać
      kroczki jak się ją trzyma pod paszkami ale pomimo to bardzo lubi być noszona na
      rączkach i posiedzi sama króciutko, bo wszystko ją ciekawi i też potrafi
      krzyknąć wink żeby zwrócić na siebie uwagę. Myślę, że Twój maluch wcale nie jest
      rozpieszczony tylko mężowi trzeba co nieco uzmysłowić.
      Pozdrawiam
    • iwles Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 09:58
      Wg mnie z dzieckiem jest wszystko w porządku ! To raczej mąż wymaga "ustawienia
      do pionu". Dziecko w tym wieku ma jeszcze nie ukształtowany układ nerwowy i
      każdy podniesiony głos, każdy krzyk odbija się na psychice dziecka, reaguje
      wtedy całym sobą: płaczem, kopaniem, wierzganiem, krzykiem itp.
      Poza tym - to jest wiek, kiedy maluchy naśladują dorosłych - ich głos, dźwięki,
      mimikę itp. Jaki przykład daje twój mąż ??? czego uczy swoje dziecko ???

      Maluchy w pierwszym roku zdobywają najwięcej umiejętności, są bardzo chłonne,
      ciekawe wszystkiego, a więc przy tym - bardzo wymagające. A od kogo mają
      wymagać, jak nie od swoich rodziców ?

      Cóż ci poradzić ? Może jak jesteś z dzieckiem sama - postaraj się wymyslac
      zabawy wyciszające ? Może bardziej ciche zabawki, delikatne grzechotki? Spróbuj
      dac mu juz do zabawy gazetę, torebke foliową (ale bądź przy nim).
      A że wymaga ciągłej obecności kogoś przy sobie? A czy jest sens dla aktora
      występ bez publiczności ? smile
      Pozdrawiam.
      Iwona
      • tallinn Re: 27.04.04, 10:08
        Pieknie napisane, Iwono. Dotam jeszcze, ze warto podkreslac mowe lagodna mimika
        i gestykulacja - przynajmniej dziala to kojaco na mojego siedmiomiesiecznego
        syna, gdy musze go zotawić na chwile samego ... dziecko jest tez przeciez
        pelnym ciekawosci widzem.

        Pozdrawiam
    • weronikarb Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 13:59
      Wiesz co mezczyzni roznie reaguja i szybciej sie denerwuja na dzieci. Moj maz
      pod tym wzgledem jest inny- chocby niewiem co nie zdenerwuje sie na synka.
      Jednak czesto mu tlumacze jego zachowanie (ja przeczytalam na ten temat sporo
      ksiazek, on niecierpi czytac) np. ze dziecko nie robi czego specjalnie, bo ono
      nie moze jeszcze za siebie. Ze jak on by sie czul bedac caly czas powiedzmy
      sparalizowany (troche dosadne), nie mogac chodzic, siedziec. Tylko lezec lub
      pollezec. Czy nie bylby wsciekly na caly swiat? Czy niechcialby aby ktos
      rozpedzil nude? Pokaz mu dziecko i jego zachowanie bardziej obrazkowo, bardziej
      dosadnie, bo jesli chodzi o domysly itp. sprawy to faceci nie sa najlepsi smile
    • antonina_74 Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 21:26
      "zdarza mu się kopnąć leżaczek"???
      a jak mały w wieku 3 lat głośniej wrzaśnie to pewnie dostanie od "nerwusa"
      pogrzebaczem przez plecy?

      twój mąż ma problem z agresją i może być niebezpieczny dla syna. Mówię
      poważnie. Dziecko zachowuje się absolutnie normalnie na ten wiek, a mężowi
      przyda się poważna rozmowa a najlepiej psycholog. Fajni i kochani ludzie nie
      kopią leżaczka w którym leży niemowlę.

      Brrr, zmroziło mnie że takim normalnym tonem o tym piszesz.

      pozdrawiam i życzę szybkiego "nauczenia męża rozumu".

      Antonina
      • anet22 Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 22:32
        Ja też jestem w szoku! jak Twój mąż może kopać leżaczek, w którym znajduje się
        dziecko?? To okropne!
        W życiu nie zostawiłabym dziecka pod opieką takiego "tatusia"!!!
        Twoje dziecko jest najzupełniej normalne! mam identyczne!
        Ale mąż - to poważny problem! Nie ignoruj tego! Porozmawiaj z nim i jasno daj
        mu do zrozumienia, ze absolutnie nie moze w ten sposób reagować wobec dziecka!

        Pozdrawiam... i nie zostawiaj sprawy własnemu biegowi - mąż musi zrozumieć
        pewne rzeczy...
        Anet
    • kasia.tycz Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 27.04.04, 23:02
      Droga Wiero!
      Z Twojego opisu, wnioskuje, ze Twoj fajny i kochany maz ma problem z agresja.
      Powinien szukac pomocy u psychologa, albo Ty nigdy, ale to nigdy ze zostawiaj
      dziecka samego pod opieka kochanego tatusia.
      Zaczyna sie od wyzywania na rzeczach, a jak nerwy mu puszcza to wystarczy ze
      uderzy dziecko raz, nie daj Boze, i moze sie to skonczyc fatalnie w skutkach
      dla dziecka. Kilka tygodni temu w gazetach byl opisay podobny przypadek, matka
      na chwilke doslownie wyskoczyla z domu do sklepu wieczorem, a jak wrocila
      dziecko juz nie zylo, bo tatus sie zdenerwowal ze za glosno plakalo, nie mogl
      TV ogladac i potrzasnal. Wystarczyl raz, pierwszy i ostatni.
      Nie chce krakac, ale tak niewinnie sie to zawsze zaczyna. To samo dotyczy
      znecania sie nad kobietami. A najgorsze, ze ofiary czesto tlumacza sie za
      sprawcow, i usprawiedliwjaja je. Na takie zachowanie nie ma usprawiedliwienia!
      Bo jak dziecko przeszkadza tatusiowi, to niech tatus wyjdzie z domu i wroci jak
      mu przejdzie.
      Moj partner byl znany jako zagorzaly przeciwnik rozmnazania sie i najwiekszy
      wrog dzieci. Dzieci byly be i juz. Do momentu az nie zaszlam w ciaze. Nagle
      odmienilo mu sie o 180 stopni. Od tego czasu wszystko robi z mysla o dzieciach,
      dla dzieci i dzieci sa w ogole super, nie tylko nasze.
      Co najdziwniejsze, dla osob trzecich, nie tylko jest przykladowym ojcem ktory
      wstaje po nocach, karmi, przewija, opikuje sie, czyta ksiazki, chodzi do parku,
      na spacerki, to na dodatek okazalo sie ze ma duzo, duzo wiecej cierpliwosci do
      dzieci niz ja sama, i nie ma takiej sytuacji w ktorej dziecko wyprowadzilaby go
      z rownowagi. Nawet jak o 3-ciej nad ranem musi jechac do apteki po kilku
      godzinach placzu, noszenia na rekach, tulenia, glaskania itp. Dalej z miloscia
      w oczach mowi: zeby nawet byl najbardziej placzliwy, chory czy marudny na
      swiecie, to i tak je kocham i zrobie dla nich wszystko. Nigdy nie podniosl
      nawet palca ani glosu na dzieci, to mi mowi zebym strofowala. Co Ty na to?
      Kopanie lezaczka? Czemu nie kopnie swojego TV????
      Pozdrawiam i z gory przepraszam ale mnie unioslo.
    • rylka Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 28.04.04, 10:11
      Witam!!
      Z calego serca przylaczam sie do poprzedniczek!!!
      Kopac w lezaczek w ktorym lezy 6 miesieczny maluszek!?!?! Jak to czytalam, to
      wlosy mi sie na ciele jezyly... Przeczytalam to mezowi, ktory powiedzial, ze
      ktos taki powinien sie jak najszybciej zaczac leczyc u psychologa badz
      psychiatry. Nie pisze tego tutaj, by obrazac, czy urazic Ciebie, badz Twego
      meza. Raczej chcialabym uczulic Cie na problem, ktory ma Twoj maz.
      My rowniez mamy polroczne dzieciatko, coreczke i w zyciu nie zrobilabym czegos
      chocby w minimalnym stopniu podobnego.
      A tak nawiasem, ogladalam ostatnio film dokumentalny o dziecku problematycznym,
      gdzie po analizie okazalo sie, ze dziecko bylo traktowane w okresie
      niemowlectwa i wczesnego dziecinstwa w sposob nieczuly i z agresja (nie mowie,
      ze u Was tak jest, tylko chce pokazac, ze zachowanie Twojego meza, moze
      wyrzadzic duzo zlego, a potem, baaaardzo trudno bedzie to naprawic).
      Jesli Twoj maz jest rzeczywiscie "fajnym i kochanym" facetem, to ja nie
      chcialabym byc kochana w sposob okazywany Twojemu synkowi.
      Prosze Cie, porozmawiaj z mezem.
      Pozdrawiam, aneta.
    • speni Re: rozpieszczone dziecko czy mąż nerwus 28.04.04, 10:50
      Ależ Ci się droga Wiero dostało. Dziewczyny maja duuużo racji w tym co każda
      napisała, ale...czy drogie kobiety jesteście naprawdę takie "święte", pomyslcie
      przez chwilkę. Broń Boże nie popieram tego kopania wręcz przeciwnie (aż
      zagotowałam), ale nie róbmy z faceta od razu psychola. Myslę, że sprawe powinna
      rozwiązać szczera rozmowa. Dziecko jest w jak najwiekszym porządku a mężowi
      wytłumacz, że jeśli czuje że traci cierpliwość to niech poprostu wyjdzie a Ty
      weźmiesz małego i będzie ok. Jak tylko Wasze maleństwo będzie bardziej
      kontaktowe i rozumne zobaczysz, że wszystko samo sie ułoży. Wielu ojców nie
      jest w stanie zrozumieć tego, że takie maleństwo działa instynktownie i jedyny
      sposób, żeby cos załatwić to krzyk. No chyba że sprawa jest rzeczywiście
      bardziej poważna niż piszesz...no ale o tym to już Ty najlepiej wiesz a juz na
      pewno będziesz wiedziała co z tym zrobić.
      Pozdrawiam i życze mężowi więcej cierpliwości.
Pełna wersja