azile.oli
28.02.11, 10:32
Trochę mnie natchnął watek dziewczyny, w którym facet oświadczył , że już się nie kochają. Ale dokładnie chodzi mi o fakt, kiedy żonaty facet wspiera poznaną w pracy koleżankę i angażuje się w to do tego stopnia, że nawet będąc w domu wymienia z nią informacje na temat jej sytuacji życiowej, w czasie, który powinien poświęcić żonie i rodzinie, bo mu się samemu małżeństwo może rozsypać. Ja rozumiem takie zaangażowanie w przypadku długoletniej przyjaciółki, ale nie koleżanki z pracy, bo jakoś nie wierzę, że musi się ona wypłakiwać w rękaw akurat żonatemu facetowi.
Dla mnie taka sytuacja jest dwuznaczna i tyle.
I nie chodzi mi tu o ograniczanie wolności współmałżonka, ale taką zwykłą lojalność - nie zapętlam się w cudze wątki, zwłaszcza jako wspieracz porzuconej, bo to jednak angażuje emocjonalnie. Można zaoferować konkretną pomoc, ale bez przesady, żeby przez obcą babę problemy, nawet drobne, codzienne we własnym związku schodziły na dalszy plan.
Co o tym myślicie?