pierwsze dziecko po 35.

28.04.04, 13:28
Zaprszam wszystkie dziewczyny, które planuja ciążę lub urdziły dziecko po 35.
roku zycia na forum prywatne forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19956
(fora prywatne>>dziecko>>pierwsze dziecko po 35.)
pozdrawiam
Diorella
    • bea.bea Re: pierwsze dziecko po 35. 29.04.04, 00:11
      witam, czyżbym była jedyna....smile
      marcelka urodziłam kiedy miałam 36 lat, teraz mam 37...a on 9 miesięcy.
      miło bedzie porozmawiać z mamami takimi jak ja smile))
      pozdrawiam Beata
      • ewa2233 Re: pierwsze dziecko po 35. 29.04.04, 09:34
        Nie jesteś sama smile) !
        Wprawdzie pierwsze dziecko urodziłam w wieku 27 lat,
        ale na drugie przyszedł czas, gdy miałam 36 smile
        Za parę miesięcy skończę 37, a dzidziuś będzie miał wtedy 11 miesięcy !
        Super sprawa! Czuję się tak młodo!
        Co ja piszę - jestem MŁODA ! smile)
        • ewa2233 Re: pierwsze dziecko po 35. 29.04.04, 09:35
          uuuuups!
          Nie doczytałam, że to ma być PIERWSZE dziecko po 35 !!!
          Ale po 9 latach przerwy, czułam się jak "pierwiastka" smile)))
    • seiw Re: pierwsze dziecko po 35. 22.05.04, 13:22
      diorella napisała:

      > Zaprszam wszystkie dziewczyny, które planuja ciążę lub urdziły dziecko po 35.
      > roku zycia na forum prywatne forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19956
      > (fora prywatne>>dziecko>>pierwsze dziecko po 35.)
      > pozdrawiam
      > Diorella
      >
      Podane forum nie istnieje lub niedostępne (???), więc wchodzę tutaj.
      Urodziłam mojego jedynego synka 2 miesiące przed 40-stką. Teraz ma 16 mies..
      Późno wyszłam za mąż i w sprawie dziecka zdaliśmy się na los. Choć moja
      ówczesna gin. nie wróżyła szybkiego sukcesu udało się od razu. Pierwsze
      miesiące ciązy OK, zrobiłam pomiar fałdu karkowego cewy nerwowej dziecka chyba
      w 12 tygodniu-OK. Nie robiłam żadnych innych badań pren.. Od 5 miesiąca miałam
      potworną leukocytozę (ponad 20 tys.bialych krw.). choć to raczej z wiekiem nie
      miało związku. Poziom krwinek spadł dopiero po porodzie. W 7 miesiącu zaczęły
      się problemy, o których póżniej doczytałam (od lekarzy wiele się nie
      dowiedziałam), że mogły mieć związek z moim wiekiem. Brzuch obniżył się i gin.
      stwierdziła skrócenie szyjki macicy. Reszta ciąży na leżąco a Szymcio i tak
      urodził się miesiąc za wcześnie. Posączyły się wody i trzeba było wywoływać
      poród...kilka godzin po przyjęciu leku p/skurczowego znalazłam się pod kroplówą-
      oksytocyną i moja biedna stara macica była kompletnie zdezorientowana. Skurcze
      trwały całą noc (podobno "nieprawidłowa czynność skurczowa" i męczarnia to była
      straszna), główka była ciągle wysoko, rano wreszcie cesarka. Gdzieś wyczytałam
      potem, że 75 % porodów pierwiastek po 35-tce kończy się cięciem.
      Czy Wy, późne mamy rodziłyście naturalnie ?
      Maluszek urodził się zdrowy 10 pkt, 3000 g i 51 cm, dzisiejszy katar jest jego
      najpoważniejszą, jak dotychczas, chorobą.
      My jako "młodzi rodzice" (mamy tylko 41 i 43 lata) jesteśmy hiper szczęśliwi,
      choć czasami sił, ach sił brak.
      Szymko się budzi, pozdrawiam...
      • chalsia Re: pierwsze dziecko po 35. 22.05.04, 15:40
        Sorki, ale mam watpliwość do danych, że 75% porodów pierwiastek po 35 roku
        kończy się cesarką. Gdyby tak było, to by o tym lekarze i media trąbili na
        okrągło i większość wykształconych kobiet by o tym wiedziała.

        Ja urodziłam parę miesięcy po skończeniu 36 roku życia (czyli w 37). Poród
        naturalny w 38 tygodniu, ale prowadzony farmakologicznie (na oksytocynie bo się
        mojej macicy pracować nie chciało i ze znieczuleniem zewnątrzoponowym by
        przyspieszyć rozwarcie szyjki, bo go prawie nie było, a wody odeszły
        wczesniej). Od podania znieczulenia urodziłam w 3 godzinki.
        Waga 3200, wzrost 55cm, 10 w skali Apgar.
        W ciąży zdecydowałam się na amniopunkcję. Ciąża była OK, z lekkimi skurczami od
        7 miesiąca - brałam leki. Pracowałam do końca 7 miesiąca normalnie, a potem z
        domu. Dużo podróżowałam w czasie ciąży.
        A mały - miał niewielki problem z biodrami, miał wzmożone napięcie mięśniowe,
        ktore przeszło w osłabione napięcie mięśniowe, no i jest potwornym alergikiem
        (ale to akurat nie dziwi - odziedziczone).

        Jednego jestem pewna - z racji swojego wieku mam do dziecka więcej cierpliwości
        i szacunku, niż gdybym była młodsza.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • seiw Re: pierwsze dziecko po 35. 22.05.04, 22:08
          > Sorki, ale mam watpliwość do danych, że 75% porodów pierwiastek po 35 roku
          > kończy się cesarką. Gdyby tak było, to by o tym lekarze i media trąbili na
          > okrągło i większość wykształconych kobiet by o tym wiedziała.

          Do wszelkich danych zawsze nalezy mieć wątpliwości, jestem za. Z tym trąbieniem
          lekarzy i mediów bywa różnie,no a poza tym niekiedy mozna się znaleźć w tej
          mniejszości wykształconych a niewiedzących.
          Myślę, ze gdyby o tym mówiono częściej, to wiele kobiet rezygnowaloby od razu
          z porodu naturalnego, po którym jak wiadomo matka szybciej wraca do formy (choć
          też nie reguła), no i jest mniej kosztowny niż operacja cięcia.
          • bea.bea Re: pierwsze dziecko po 35. 22.05.04, 22:47
            oj , nie miałam okazji wcześniej, witajcie dziewczyny, jeśli chodzi o ciąże i
            poród mój to wszystko super.Pracowałam do ostatniego dnia, a rodziłam 5 godzin.
            Marcel dostał 9 punktów ponieważbył siny, ale teraz jest śniady , a ja przy nim
            wyglądam jak córka młynarza. warzył 3150 i miał 54cm.
            Obecnie ma prawie 10 miesięcy i warzy 10500.
            Urodziłam sama, chociaż moja szyjka nie należała do zbyt elastycznych.
            Ale mogłam rodzić w innym szpitalu , gdzie moich przyjaciól koleżanka jest
            ordynatorem porodówki, ale.....
            kobieta mnie nigdy nie widzała, a powiedziała tak, " niech przyjeżdza, będzie
            rodzić jak królowa" i to niezły początek...ale potem kiedy dowiedziała się ile
            mam lat dodała " aaa, ona jest stara , to zrobimy cesarke, bo mięśnie brzucha
            już słabe" czym wkurzyła mnie strasznie, poniewarzja od początku wiedziałm że
            zawalcze sama...i mięśnie brzucha mam niezłe...smile))...rodziłam więc wszpitalu w
            którym nikt nie robił problemu z mojego wieku...i nieźle na poszło smile))
            pozdrawia beata mama marcelka
Pełna wersja