mijaczek
01.03.11, 21:52
a propos watku o urodzinach zobaczylam, ze ktos tam dostal mikrofalowke (nie czepiam sie mikrofalowki, tylko mnie ona natchnela)
moj maz jest mistrzem robienia typowo - jak ja to nazywam - amerykanskich prezentow, ktore nie wynikaja ze zlych zamiarow, tylko z absolutnego braku polotu w kwestii prezentow...
otoz kiedy sie poznalismy na moje urodziny moj maz chcial zabrac mnie na kolacje (wielu ludzi w ten sposob "obdarowuje sie prezentami")... wysmialam go... bo co to za prezent??? jesc i tak musze, wiec zabranie mnie na cos, co i tak bede robic tego dnia jest takie dupiate.. a poza tym ludzie, ktorzy pojda z nami na kolacje tez beda jesc, prawda? wiec co to za prezent dla mnie skoro wszyscy naokolo mnie moga zamowic steka za $30?
dzisiaj odkrylam, ze malz kupil na moje urodziny bilety na Chelsea Handler (kto nie z hameryki moze nie wiedziec kto zacz... smieszna babka)... no ale znowu - co to za prezent skoro on tez idzie? juz pomijam, ze wystep jest w maju..a moje urodziny jutro... w jaki sposob ja mam sie czuc wyjatkowo, skoro on tysz lezie?
jakby mi kupila jakis sprzet do domu to bym chyba sie do niego nie odezwala przez miesiac...
czy ktoras z was tez widzi roznice miedzy prezentami personalnymi a takimi, ktore w ogole nie wskazuja na specjalnosc okazji?