wiera1
02.03.11, 13:52
Przeczytałam właśnie informację o człowieku, który po 20 latach stanął przed sądem bo dowodów nie ma ale poszlaki są, że zabił swoją narzeczoną ( w ciąży), potem inną kobietę - żonę a swojej trzeciej partnerce groził śmiercią.
I tak zadaję sobie pytanie, jak to jest - czy jeśli ktoś raz zabije a w dodatku go nie złapią to na 100% będzie następny raz - bo jest to jakiś sposób załatwienia swoich spraw/uspokojenia swojej psychiki?
A co z ludźmi, którzy siedzą w więzieniu, potem wychodzą i robią to samo - czują się bezkarni, czy to popęd który zabijając zaspokajają? Przecież więzienie ma służyć resocjalizacji a często nie służy - bo człowiek wychodzi i robi to samo? O co tu chodzi?
Czy każdy jest zdolny do morderstwa?