ciąża nastolatki i adopcja

08.03.11, 22:43
Oglądałam dzisiaj kilka odcinków o ciążach nastolatek - niektóre dziewczyny (nastolatki) oddawały dzieciaki do adopcji. I cały czas tłucze mi się po głowie że gdyby jedna z moich 2 córek zaszła w ciążę jako nastolatka i wpadła na pomysł oddania dziecka do adopcji - stanęłabym na głowie żeby tak się nie stało...włącznie z adopcją dziecka lub przejęciem całkowitej odpowiedzialności za wnuka/wnuczkę. Z drugiej strony rozumiem że w niektórych sytuacjach tak jest dla dziecka chyba najlepiej - jednak o dziecko mojego dziecka walczyłabym dziko...
Ciekawa jestem waszego zdania...co zrobiłybyście gdyby np wasza 15 letnia córka była w ciąży? Albo syn miał zostać ojcem?
I czy ogólnie myślicie już o wnukach? Ja mam 33 lata a moja starsza ma 10 lat i jest totalnym dzieciakiem jeszcze ale ja czasem myślę o tym że chciałabym mieć wnuki kiedyś tam i modlę się o dobrych mężów męża dla córek(ok, może to być niezrozumiałe ale nie ja jedna, w moim wyznaniu niejedni rodzice modlą się o dobrego współmałżonka dla dziecka przez wiele lat)
Myślicie w ogóle o tym?
    • andaba Re: ciąża nastolatki i adopcja 08.03.11, 22:50
      Dokładnie tak jak ty - za wszelką cenę chciałabym zatzymać dziecko.



    • jkk74 Re: ciąża nastolatki i adopcja 08.03.11, 22:58
      na pewno zrobiłabym wszystko, aby pomóc dziecku... ale i nie zdjęłabym z barków minimum odpowiedzialności...
      córce pomogłabym tak, aby mogła skończyć szkołę i nie stracić całej radości nastoletniego życia... ale całego pakietu na siebie bym nie wzięła...
      syn to samo... mogę pomóc finansować alimenty, pokazać jak zajmować się dzieckiem, wspierać jeśli uzna, że nie chce wiązać się z daną dziewczyną, ale odpowiedzialność choć minimalna by na nim spoczywała...

      no chyba ze ewidentnie widziałabym u córki chęć oddania dziecka... wtedy przemyślałabym opcję - adoptuję ja, wychowuję ja, nazywana jestem mamą ja... tyle że konsekwentnie bym tego układu pilnowała...

      kurcze może brutalnie to brzmi... ale uważam że mając 15 czy 30 lat trzeba ponosić konsekwencje... dobrze jeśli rodzice stoją murem za dzieckiem, pomagają mu i wspierają nie zdejmując jednocześnie z niego poczucia odpowiedzialności...
      • damajah Re: ciąża nastolatki i adopcja 08.03.11, 23:28
        ja myślę tak samo - opcja z wzięciem całego pakietu wchodziłaby w grę tylko w przypadku gdyby moja córka chciała zdecydować się na adopcję/aborcję lub totalnie porzuciła dziecko - co oczywiście wydaje mi się niemożliwe ale gwarancji nie ma nigdy
    • xxx-25 Re: ciąża nastolatki i adopcja 08.03.11, 23:11
      Ja w celach odmóżdżenia oglądam na mtv nastoletnie matki i licealne ciąże. I akurat z mężem po ostatnim odcinku mieliśmy rozmowę na ten temat, razem oglądaliśmy i tak jakoś na fali. Jesteśmy zgodni że na początku byśmy z lekka opitolili, bez szaleństw ale jednak żeby wiedział dzieć że nam się to stanowczo nie podoba, a potem wychowali jak własne. Nie wyobrażam sobie wyrzucenia młodej matki i własnej córki z domu, trudno stało się i musimy wszyscy jako rodzina podołać wychowaniu dziecka, jednakowoż nie popuścilibyśmy i matka(nasza córka) dziecka sama musiałaby się nim zajmować – oczywiście my także, ale jednak bez większego wyręczania. A jeżeli syn przyszedłby z taką wiadomością do domu, także nie pozwolilibyśmy mu się z tego wymigać, był dorosły żeby uprawiać sex bez zabezpieczeń niech będzie dorosły i w pełni zaangażuje się w wychowanie własnego dziecka, także jeżeli chodzi o płacenie alimentów, jesne że byśmy część płacili, ale jednak chciałabym żeby część kosztów on ponosił z własnych zarobionych pieniędzy(chociażby praca w wakacje).
    • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 08.03.11, 23:21
      Jest jeszcze aborcja.
      • damajah Re: ciąża nastolatki i adopcja 08.03.11, 23:35
        no cóż - jest. Ale sama byłam wychowana w poczuciu odpowiedzialności oraz świadomości że aborcja jest zabiciem dziecka (moi rodzice nawrócili się dopiero jak byłam nastolatką ale wiem że zawsze mieli takie zdanie - niezależnie od wyznania) więc wieżę że skoro ja przesiąkłam pewnymi przekonaniami to moje dzieci również mają na to szansę. W każdym razie zrobię co mogę w tym temacie. Gdyby któraś z moich córek zdecydowała się na aborcję byłoby mi ciężko to przeżyć chociaż nie przestałabym ich kochać. Ale nigdy bym tego nie poparła i nigdy nie powiedziałbym że to jest dobra decyzja. Zwłaszcze w tak młodym wieku - nie wsparłabym takiej decyzji, za to wsparłabym córkę mocno w urodzeniu u wychowaniu.

        chociaż przyznam że niektóre odcinki serialu mtv były dla mnie kosmosem - zachowanie tych dziewczyn i ich rodziców odbieram jako totalną porażkę (panienki wychodzące na imprezy codziennie w wieku 15-16 lat itp)
        • damajah o matko - wierzę 08.03.11, 23:36
          a nie wieżę - zmęczona jestem (wstyyyd)
          • damajah Re: o matko - wierzę 08.03.11, 23:37
            i jeszcze literówki - chyba powinnam iść spać wink
        • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:10
          Ok, rozumiem , po prostu jest też i taka opcja oprócz innych.
    • gacusia1 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 01:50
      Moja corka ma 15 lat. jakis rok temu zatekscila mi "Przeciez gdybym byla w ciazy to ty bys wychowala moje dziecko,no nie?" A mi oczy z orbit wyszly i sprowadzilam ja na ziemie stwierdzeniem,ze ja mam swoje zycie,prace i nie zamierzam/rzalabym wychowywac jej bledu mlodosci. Zdziwila sie i to bardzo. No ale gdyby jednak taka sytuacja sie zdarzyla to owszem,urodzilaby,poszlaby do szkoly z daycare i musialaby radzic sobie sama. Pomoglabym na tyle na ile pozwolilby mi czas i finanse ale na pewno nie poswiecilabym wlasnego zycia dla wnuka. Wychodze z zalozenia,ze skoro jest sie na tyle doroslym aby uprawiac sex,jest sie rowniez na tyle doroslym by ponosic jego(sexu) konsekwencje.
      • bi_scotti Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 03:39
        Mnie ten problem juz nie dotyczy, bo moje najmlodsze dziecko w tym roku konczy 20 lat wiec nawet gdyby zostal ojcem, co jest raczej malo prawdopodobne w tym momencie, to bylby to kompletnie Jego problem i ja co najwyzej moglabym sie dolozyc do zakupu wozka wink
        Pisalam juz kiedys, ze gdyby moja corka zaszla w ciaze w high school, to przed 2 semestrem 12 klasy BARDZO intensywnie probowawlabym Ja przekonac do aborcji. Oczywiscie, gdyby sie uparla rodzic, to by urodzila, ale jedyne w czym bym pomogla to w zalatwieniu formalnych spraw z pozyskaniem alimentow od ojca dziecka. Ale o zadnym wychowywaniu dziecka mojego dziecka czy innych tego typu rozwiazaniech nie byloby mowy. I taki punkt widzenia swoich rodzicow moje dzieci znaly od zawsze a poniewaz rowniez od zawsze wiedzialy, ze jesetesmy obrzydliwie konsekwentni w tym, co mowimy "na powaznie" (bo czasem sobie zartujemy wink ), to (z tego, co wiem) antykoncepcja byla (i jest) studiowana, szanowana, uzywana i doceniana odkad zaczela byc potrzebna.
        Gdyby ktorys z moich synow mial zostac ojcem w czasach nastoletnich i potencjalna matka nie decydowala sie na aborcje, musieliby isc do pracy i placic na dziecko - inna opcja w ogole nie wchodzilaby w gre. Szczegolnie, ze temat "zabezpieczania sie" przed ciaza a przede wszystkim przed STDs walkowalismy od wczesnych lat szkolnych ze wszystkimi mozliwymi przykladami, opcjami, sugestiami i scenariuszami.
        Wiedza jest potega wink
        • gacusia1 "like" -to z facebook ;) 09.03.11, 04:45

        • lukrecja34 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 07:29
          bi_scotti-chyba twoja opcja jest mi najbliższa
          wychowuję dziecko,przekazuję mu wiedzę o życiu seksualnym,antykoncepcji,odpowiedzialności-skoro nie umie i nie chce tej wiedzy przełożyć na życie to w imię czego ja mam poświęcać swoje? wychowywać dziecko puszczalskiej nastolatce?? nie mam mowy
          pomóc -owszem
          • baltycki Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 07:44
            lukrecja34 napisała:

            > wychowywać dziecko puszczalskiej nastolatce??

            Rozumiem, ze to o ciezarnej dziewczynie Twojego syna.
            Swoja ciezarna corke tez bys tak nazwala????
            • lukrecja34 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 07:51
              jasne-bo 15-latka w ciąży to z wielkiej,dojrzałej miłościuncertain
              mój syn ma 13 lat i dziewczyny w ciąży póki co nie ma
              gdyby jednak przyszedł któregoś dnia z tą radosną nowiną to kazałabym mu pracę znaleźć-choćby ulotki roznosić,żeby na pieluchy było
              • diablica_diabla Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 07:57
                lukrecja34 napisała:


                > gdyby jednak przyszedł któregoś dnia z tą radosną nowiną to kazałabym mu pracę
                > znaleźć-choćby ulotki roznosić,żeby na pieluchy było

                tak, to by sie dopiero nauczyl zycia.... na ulotki trafiaja ludzie przewaznie z marginesu spolecznego, menele, bezdomni, byli wiezniowie (wiem bo sama raz poszlam na takie ulotki, po pierwszej godzinie ucieklam) ...myslisz, ze byloby to dobre towarzystwo dla Twojego syna??
                • lukrecja34 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:01
                  napisałam "choćby ulotki".nie sądzisz,że to stwierdzenie dopuszcza tez inne opcje zarobkowania?
                  poza tym ulotkowicze,których mijam codziennie w drodze do pracy to zdecydowanie nie więźniowie,patologia i bezdomni..
                  • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:14
                    Nie polecam ulotek, praca mało płatna, mało rozwojowa, ciężka fizycznie i niestety ulotkowicz codziennie styka się z agresją innych (wiadomo zresztą, że nikt nie lubi mieć śmieci na klatce, naprawdę dochodzi do różnych sytuacji ze strony mieszkańców), ja odradziłam takie zarobkowanie nastoletniej córce znajomej, niech małolata znajdzie coś innego,
                    • lukrecja34 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:17
                      ale nie musisz mi czegoś polecać lub nie-jak już napisałam nie ma takiego problemu i mam jednak wielką nadzieję,że nie będę miała.
                      niemniej dziękuję za rady big_grin
                • czarnaalineczka Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 15:18
                  .... na ulotki trafiaja ludzie przewaznie z
                  > marginesu spolecznego, menele, bezdomni, byli wiezniowie (wiem bo sama raz pos
                  > zlam na takie ulotki, po pierwszej godzinie ucieklam) ...myslisz, ze byloby to
                  > dobre towarzystwo dla Twojego syna??



                  patrz a ja myslalam ze uczniowie i studenci
    • przeciwcialo Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 07:51
      O ile na ciążę córki jakis wpływ miałabym tak na ciążę której sprawca będzie syn pewnie wpływ niewielki. Nie ma co się czarować z dzieckiem i problemem zostaje dziewczyna.
      Wolałąbym nie mieć takich dylematów ale aborcja nie wchodziłaby w rachube, adopcja byc może.
      • verdana Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:00
        Cóż, mozna sobie powiedzieć, ze jak nastolatka jest głupia, to niech odda dziecko, albo zrezygnuje z nauki, aby dziecko wychować - mnie to nie obchodzi, mam swoje życie.
        Tyle, ze oznacza to, ze mamy absolutnie gdzieś los niemowlęcia. Nasz własny wnuk nie obchodzi nas wcale - a to jest mniej-wiecej tak samo nieodpowiedzialne, jak wpadka niepełnoletniej dziewczyny. Dla przykładnego wychowanie córki w odpowiedzialności za wlasne czyny macha się ręką na los dziecka.
        Ja bym starała sie, aby pomóc corce za wszelką cenę, by nie musiała oddawać dziecka - powiem szczeże, że deklaracja, ze dziecko pójdzie do adopcji byłaby moją porazką wychowawcza i czymś nieskonczenie gorszym niż przypadkowa ciąża. Mogę szanować wlasne dziecko, ktore "wpadło" - ostatecznie nic w tym strasznego, ale matka, ktora mogąc zatrzymać dziecko oddaje je - nie wiem, czy potrafiłabym mieć dalej ciepłe uczucia dla córki - syna zresztą też.
        • lukrecja34 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:03
          pomóc -owszem.
          ale nie wyobrażam sobie n.p. rzucić pracy,,żeby wychowywać dziecko córki bo ona musi szkołę kończyć.
        • przeciwcialo Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:12
          Aborcja to dla mnie nieinteresowanie się wnukiem. kasacja raz a dobrze.
          Adopcja to własnie interesowanie się jego życiem.
          Dobrze się moralizuje jak ma się dorosłe dzieci i nawet sie nie otarło o problem.
          • nangaparbat3 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 10:54
            Ja się otarłam o problem: córka (wtedy jakoś 16-17) przez pół dnia sądziła, że może być w ciąży. Przeraziła mnie, kiedy powiedziała, że nie chce urodzić. Byłam gotowa zrobić wszystko co się da (ale porzucenia przeze mnie pracy oczywiście nie brałam w rachubę, i jeszcze długo nie wezmę), że pomóc jej wychować dziecko, i ze wzgledu na dziecko, ale przede wszystkim - na nią. Żadne opiprzanie nie było potrzebne - byla taka biedna i przerażona, że żadnych dodatkowych kar nawet po postacią prawienia morałów nie było potrzeby stosować (i to uważam za wychowanie bezstresowe, tak na marginesie).
            Oddania dziecka nie brałam pod uwagę w ogóle - dla mnie to jeszcze gorsza opcja niż aborcja, niewyobrażalna.
            • hellulah Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 14:55
              Mam tak jak Ty. Nie widzę powodów, dla których musiałabym porzucać pracę, aby pomóc w wychowaniu wnuka, bez przesady. Aborcja - tak, jeśli przemyślana przez córkę i jako jej suwerenna decyzja; zależałoby to zresztą od okoliczności (czy córka miałaby powiedzmy te 13 czy 17 lat - w pierwszym przypadku ciąża powoduje większe obciążenia dla organizmu). Nie oddałabym obcym moich genów, nawet jeśli w drugim pokoleniu.
    • diablica_diabla Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:00
      W gre wchodzilaby tylko aborcja. Na szczescie nie mam corki o ktora musialabym sie martwic, tylko dwoch synkow, ktorzy mam nadzieje, nie wyrosna na mezczyzn myslacych dolna czescia ciala.
      • verdana Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:07
        Zmuszenie nastolatki do aborcji - jeśli tego nie chce - oznacza konieczność liczenia się z jej załamaniem na wiele lat, a nawet zerwaniem z rodzina, gdy tylko będzie mogła. Znam taki przypadek.
        A dla zasady nie pomóc córce, niech nie konczy szkoły, niech to macierzyństwo zmarnuje jej zycie - to najgłupsza z mozliwych opcji. Zamiast pomocy przez parę lat skonczy sie albo na pomocy przez resztę życia córki (dziewczyna bez żadnego wyksztalcenia będzie zarabiała grosze lub nic), albo z pogodzeniem sie ze skrajną nędżą corki i wnuka. Sprawiedliwe rozwiązanie za 10 minut głupoty, albo pech.
        • nangaparbat3 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 11:02
          verdana napisała:

          > Zmuszenie nastolatki do aborcji - jeśli tego nie chce - oznacza konieczność lic
          > zenia się z jej załamaniem na wiele lat, a nawet zerwaniem z rodzina, gdy tylko
          > będzie mogła.

          No i aborcja, a aborcja u dziewczyny, która nie rodziła, to groźba powikłań i w przyszłości czasem problemow z donoszeniem ciąży. Zrobiłabym wszystko, żeby córkę uchronic przed taki ryzykiem.
          • diablica_diabla Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 11:43
            zgadza się aborcja szczególnie u dziewczyny młodziutkiej, która nie rodziła może spowodować np. niepłodność. Sama znam taki przypadek. moja koleżanka z liceum zaliczyła wpadkę w wieku 14 lat - aborcja, rok później powtórka z rozrywki - znowu aborcja. Gdy dorosła do macierzyństwa okazało sie, że Zonk, bezpłodność spowodowana źle przeprowadzonymi aborcjami. Leczenie u niej trwało 4 lata, ale ma upragnione dziecko. Aż chciałoby sie jej spytać: czy warto było bzykać sie na lewo i prawo w liceum? Z drugiej strony, jeśli miałoby sie dziecko oddać do adopcji albo domu dziecka to sorry ale według mnie lepiej, żeby takie dziecko w ogole sie nie urodziło i było skazane na poniewierkę.
            • nangaparbat3 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:17
              diablica_diabla napisała:

              by sie jej spytać: czy warto było bzykać sie na
              > lewo i prawo w liceum?

              Ale to już jakby po ptakach - jak jest ciąża, trzeba stawiać czoło problemowi, a nie gadać po co ci to było i a nie mówiłam. o juz nic nie pomoże, a tylko odbiera energię (której teraz trzeba więcej niż kiedykolwiek).

              >>Z drugiej strony, jeśli miałoby sie dziecko oddać do ad
              > opcji albo domu dziecka to sorry ale według mnie lepiej, żeby takie dziecko w o
              > gole sie nie urodziło i było skazane na poniewierkę.

              Oczywiście, dlatego bym pomagała - choć strach pomyśleć o realiach, nawet teraz, gdy ma już prawie 20, byłoby naprawdę ciężko. Ale bym pomagała, żeby skończyła studia, to na pewno.
              • diablica_diabla Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:24
                masz absolutna racje. Sama pamiętam jak doszło do mojego rozwodu - usłyszałam od ojca: Trzeba było za tego łobuza się nie wydawać. Oczywiście miał rację ale czy to rozwiązało problem? Nie, tylko wyprowadziło mnie z równowagi. A na słowa :a nie mówiłam, mam totalną alergie. Mleko się wylało, trzeba pomyśleć jak je posprzątać.
              • atowlasnieja Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:55
                Smarkuli aborcja nie nauczyła rozumu. Śmiem wątpić czy taką by nauczyło rozumu niemowlę w domu i czy nie przyniosłaby rodzicom kolejnego prezentu.

                Ciężko gdybać. Ale wiem jedno: teraz ma jedno wyczekane. Wprawdzie podobno każde dziecko się kocha ale przełożenie miłości nastoletniej matki na czyny to już inna inkszość.
            • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:48
              To zdecyduj się - niepłodność była spowodowana aborcją w zbyt wczesnym wieku czy tym że była (były) źle przeprowadzona?
              Przy prawidłowo wykonanej aborcji (zwłaszcza na wczesnym etapie, o farmakologicznej już nie wspominając) nie powinno dojść do groźnych powikłań (oczywiście jakiś niewielki procent że coś źle pójdzie jest zawsze, czy to przy aborcji czy przy wyrywaniu zęba albo operacji na wyrostek, nie mówiąc już o porodzie) bez względu na to czy kobieta ma 17 czy 33 lata...
            • a1ma Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:52
              diablica_diabla napisała:

              > zgadza się aborcja szczególnie u dziewczyny młodziutkiej, która nie rodziła moż
              > e spowodować np. niepłodność.

              Sugerujesz, że aborcja jest większym ryzykiem dla organizmu niż ciąża i poród?
              • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:56
                Przy aborcji farmakologicznej na wczesnym etapie (np. 6 tydzień) nawet nie zawsze jest konieczność zabiegu oczyszczania macicy, więc nie wiem na czym mogłyby polegać te powikłania.
                • a1ma Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 13:05
                  O ile nastolatka zorientowałaby się i przyszłaby do matki w 6 tygodniu ciąży - w co wątpię niestety. Bardziej realne jest mówić o ciąży 8-10 tygodniowej.
                  • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 14:29
                    Wtedy też nie ma wysokiego ryzyka powikłań, choć im młodsza ciąża tym lepiej.
              • diablica_diabla Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:57
                źle przeprowadzona aborcja a nie aborcja sama w sobie. A tak przeważnie sie kończy usuwanie ciąży w podziemiu u jakiegoś konowała, bo w tym pseudo katolickim kraju nie można przecież ot tak usunąć ciąży bo się chce i żeby nie było, nie jestem przeciwna aborcji. Bo nie jestem. Tylko trzeba to robić z głową.
      • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:12
        >mam nadzieje, nie wyrosna na mezczyzn myslacych dolna czescia ciala.

        Życzysz im paraliżu?
        • diablica_diabla Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:16
          ale smieszne.... kon by sie usmial.
          • matsuda No proszę i znów hipokryzja 09.03.11, 08:20
            jak te deklaracje o pomocy i staniu na głowie by pomóc wychować wnuczęta mają się do wątku o sielskiej i beztroskiej wizji emerytury? Większośc deklarowała osobistą wolność, podróże i relaks, a jak to się ma do wychowywania dziecka niepełnoletniej córki?
            • thegimel Re: No proszę i znów hipokryzja 09.03.11, 08:47
              Życie układa różne scenariusze. Lubię wygodne życie, ale pomogłabym własnemu dziecku jeśli popełniłoby błąd. Jasne, że nie zrezygnowałabym z pracy, ale na przykład dofinansowanie niańki jak najbardziej wchodziłoby w grę. Zrobiłabym wszystko, żeby moje dziecko skończyło szkołę. Jasne, że wyjścia na imprezy, dyskoteki, wyjazdy na kilkudniowe wycieczki byłyby ograniczone - i to traktowałabym jako poniesienie konsekwencji - skutkiem nieprzemyślanej decyzji byłoby zrezygnowanie z niektórych uroków młodości. Ale na pomoc w ukończeniu szkoły moje dziecko jak najbardziej mogłoby liczyć. Zresztą jeśli dziecku którejś z nas przytrafi się nastoletnia ciąża, to będziemy zdecydowanie przed emeryturą jeszcze.
              • przeciwcialo Re: No proszę i znów hipokryzja 09.03.11, 08:52
                Konsekwencje ponosi niestety dziewczyna, młody tatus moze nadal latac na dyskoteki, uczyc sie, jeździc na wycieczki.
                • thegimel Re: No proszę i znów hipokryzja 09.03.11, 08:54
                  To też jest niestety wynikiem wychowania. Mam syna i mam nadzieję, że uda mi się go wychować na odpowiedzialnego faceta, który założy gumę, a jeśli guma pęknie, to nie zostawi matki swojego dziecka samej nawet jeśli związek nie przetrwa.
          • gazeta_mi_placi Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:51
            Każdy zdrowy młody mężczyzna myśli dolną częścią ciała (mniej lub bardziej).
            • przeciwcialo Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:52
              Powiedziałabym ze jednak bardziej, niektórym udaje sie tez uzywac również głowy wink
          • maghdalena33 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:55
            Pomogłabym córce wychować jej dziecko i na pewno nie namawiałabym do aborcji ani do oddania dziecka do adopcji.
            Kurcze przerażają mnie opinie co poniektórych, określania w tej sytuacji własnej córki jako "puszczalska małolata" i niech robi sobie co chce z dzieckiem.
            O rany jak ja się cieszę, ze nie mam takiej matki. Nie zaliczyłam wpadki jako małolata ale wiem, ze gdyby tak się stało mogłabym liczyć na własnych rodziców tak jak moja córka mogłaby liczyć w takiej sytuacji na mnie.
            Odrzucenie córki (bo jesteś głupia to cierp) jest dla mnie czymś obrzydliwym (o jakiej tu można mówić miłości do własnego dziecka?) a wyrokowania na zasadzie bo nie porzucę pracy aby wychowywać jej dziecko jest idiotycznym argumentem. Przy odrobinie dobrej woli można zorganizować opiekę nad niemowlakiem. Załatwić do dziecka na parę godzin opiekunkę, ułożyć jakoś harmonogram opieki nad niemowlakiem aby nastolatka mogła iść do szkoły, pomóc w obowiązkach.
            Nie mówię o zdjęciu obowiązków z ramion córki ale o pomocy aby mogła skończyć szkołę, zdobyć wykształcenie i stać się niezależną.
            Odrzucenie własnego dziecka, odrzucenie wnuka (tak, tak jakby nie było to będzie wnuk o czym my mówimy?
            Kochamy tylko dziecko jak spełnia nasze oczekiwania? Gdy nie popełnia błędów? A jak popełni to co? Odrzucić na zasadzie nie uważałaś, jesteś głupia to rób co chcesz ja umywam ręce? To wiele mówi o was jako matkach.
            • przeciwcialo Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:57
              A co myslicie o sytuacji gdy córka nalega na oddanie do adopcji. Zatrzymujecie dziecko wbrew jej woli?
              • thegimel Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 09:16
                Pogadałabym z nią. Starałabym się wyczuć czy zdaje sobie sprawę z konsekwencji - z ewentualnej traumy. Postąpiłabym podobnie jeśli decyzją dziecka byłaby aborcja - pogadać, rozważyć za i przeciw, etc. Jeśli trzeba to skonsultowałabym sprawę z dobrym psychologiem. Jeśli decyzja o oddaniu dziecka do adopcji byłaby przemyślana - zaakceptowałabym zdanie mojego dziecka. Dużo też zależałoby od wieku nastolatków, od ich dojrzałości. Gdyby wpadkę zaliczyłaby para trzynastolatków, siłą rzeczy mieliby mniej do powiedzenia niż na przykład siedemnastolatka/siedemnastolatek. Starałabym się również skontaktować z dziewczyną mojego syna i jej rodzicami. To powinna być wspólna decyzja. No chyba, że rodzice dziewczyny byliby z gatunku takich, którzy ciężarną córkę wywalą z domu - wtedy starałabym się pomóc na ile bym mogła. Ale na pewno pomoc nie byłaby okupiona np. moją rezygnacją z pracy czy zostawanie z wnusiem pięć razy w tygodniu, bo młodzi chcą iść na pogaduchy z kumplami czy do kina. Owszem, raz na jakiś czas jak najbardziej, ale na pewno nie codziennie.
            • gryzelda71 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 09:39
              Kurcze przerażają mnie opinie co poniektórych, określania w tej sytuacji własne
              > j córki jako "puszczalska małolata"

              A nie nie,to nie córka jest puszczalska,tylko ta która zaszła w ciąże z synkiemsmile
              Matka chłopka to napisałasmile
    • default Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 08:29
      Oddanie do adopcji wykluczam absolutnie. Zresztą o ile znam moje dziecko to i jej taki pomysł nie wpadłby do głowy - chodzić 9 m-cy w ciąży, urodzić - i oddać ??? No nie. Dla mnie decyzja o nieprzerywaniu ciąży jest równoznaczna z decyzją o posiadaniu dziecka. Nie chcę dziecka - przerywam ciążę, chcę - rodzę i mam smile Proste.
      Tak więc aborcja byłaby pierwszą propozycją, gdyby moje dziecko się wzdragało przed tym rozwiązaniem - uświadomiłabym jej że diametralnie zmienia sobie CAŁE ŻYCIE decydując się urodzić i wychować dziecko. Ale skoro chce....to niech sobie radzi (z moją pomocą rzecz jasna).

    • echtom Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 09:53
      > Myślicie w ogóle o tym?

      Muszę myśleć jako matka 3 córek w wieku 16, 18 i 20 lat wink W razie wpadki którejś z nich na pewno nie namawiałabym do aborcji, a gdyby się wahała, to bym odradzała. Generalnie uważam, że nowe życie jest wartością samą w sobie, nawet jeśli pojawia się nie w porę i zakłóca życiowy biznesplan, i mam nadzieję, że wpoiłam córkom to przekonanie. Wariant z oddaniem do adopcji uważam za mało prawdopodobny, ale gdyby któraś się uparła, rozważyłabym przejęcie opieki nad wnukiem. W standardowym scenariuszu, tzn. córka zdecydowałaby się urodzić i wychować, jw. ktoś wspomniał, wsparłabym bez zdejmowania odpowiedzialności. Nie ma opcji, bym zrezygnowała z pracy, i one dobrze o tym wiedzą.
    • zawszexyz Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 10:04
      autorka watku pytala o sytuacje kiedy corka chce oddac naszego wnuka do adpocji , a nie czy zajmiemy sie jej dzieckiem kiedy zdecyduje sie urodzic i je zatrzymac, jesli chodzi o pierwsza sytuacje to uwazam jak verdana, ze gdyby corka podjela taka decyzje to bylaby to moja porazka wychowawcza, i jesli corka naprawde nie chcialaby dziecka to nawet bym je zaadoptowala , i wychowala, w sytuacji gdyby to bylo dziecko syna , a jego dziewczyna by go nie chciala tez bym tak postapila, co nie oznacza automatycznie rezygnacji z pracy czy z wlasnego zycia ! gdyby natomiast zdecydowala sie zatrzymac dziecko to pomoglabym jej ale nie wyreczalabym w obowiazkach
    • baltycki bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 10:30
      Panie zapominaja, ze zgodnie z K.R.iO. zasr....ym obowiazkiem rodzicow jest utrzymywanie dziecka dopoki nie jest w stanie utrzymac sie samodzielnie. I to niezaleznie od tego, czy jest panienka, czy jest juz matka, czy zyje w zwiazku.. a nawet jesli jest juz mezatka.
      Dzieki Bogu, to nie Wy stanowicie prawo, Wy musicie stosowac sie do jego zapisow w ustawach, jesli nie zechcecie, to sąd rodzinny Wam to uswiadomi a komornik wyegzekwuje.
      Nawet jesli dziecko jest pelnoletnie, nawet jesli zawarlo zwiazek malzenski a znajduje sie w niedostatku, to Wy bedziecie utrzymywac lub tylko wspomagac finansowo w utrzymywaniu sie tego dziecka, i dziecka tego dziecka, czy Wam sie to podoba, czy nie.
      Po co to wymyslac teorie "ja tak bym zrobila" ktore sa sprzeczne z obowiazujacym prawem??
      Ciekawi mnie, ktory sąd orzeklby, ze alimenty moga byc mniejsze, bo dziecko niepelnoletnie ma roznosic ulotki czy zarobkowac w inny sposob.
      Z ksiezyca wziete.
      • mgla_jedwabna Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 11:36
        Po zawarciu związku małżeńskiego obowiązek alimentacyjny przechodzi przede wszystkim na współmałżonka.

        Swoją drogą ciekawą tendencję tu widzę: z jednej strony e-matki użalają się jak to babcie ich dzieci nie chcą im pomagać w opiece nad potomstwem, "a mi jest tak ciężko, mąż daleko, na opiekunkę mnie nie stać". Z drugiej strony, kiedy pojawia się ewentualna kwestia opieki nad dzieckiem swojej córki, natychmiast słuchać pełne oburzenia głosy "ja jej nie pomogę, nie ch sama ponosi konsekwencje", chociaż nastoletnia matka bardziej potrzebuje pomocy i wsparcia niż trzydziestoletnia.

        O kwestii odpowiedzialnego rodzicielstwa można by powiedzieć wiele również w przypadku matek, które z niewielkim dochodem, bez perspektyw zmiany na lepsze, decydują się na kolejne dziecko. Moim zdaniem równie nieodpowiedzialne, co niezabezpieczanie się w wieku lat 16.
        • kawka74 Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 11:47
          z jednej strony e-matki użalają się jak
          > to babcie ich dzieci nie chcą im pomagać w opiece nad potomstwem, "a mi jest t
          > ak ciężko, mąż daleko, na opiekunkę mnie nie stać". Z drugiej strony, kiedy poj
          > awia się ewentualna kwestia opieki nad dzieckiem swojej córki, natychmiast słuc
          > hać pełne oburzenia głosy "ja jej nie pomogę, nie ch sama ponosi konsekwencje",

          A co Ty taka zdziwiona, przecież to normalne zjawisko wink
      • a1ma Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 13:00
        baltycki napisał:

        > Panie zapominaja, ze zgodnie z K.R.iO. zasr....ym obowiazkiem rodzicow j
        > est utrzymywanie dziecka dopoki nie jest w stanie utrzymac sie samodzielnie. I
        > to niezaleznie od tego, czy jest panienka, czy jest juz matka, czy zyje w zwiaz
        > ku.. a nawet jesli jest juz mezatka.

        Nieprawda. Po ślubie obowiązek alimentacyjny przechodzi z rodziców na małżonka.
        • bi_scotti Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 15:05
          Szczesliwie ani ja, ani zadne z moich dzieci nie mieszka w obszarze objetym K.T.i O. wiec mam prawo miec dokladnie w nosie, co wedlug tegoz jest lub nie jest "z-ym" obowiazkiem rodzicow w PL.
          Jak juz wielokrotnie wspominalam, uwazam obowiazujace w PL prawo nakladajace obowiazek alimentacyjny na rodzicow doroslych (zdrowych!) dzieci za kompletne nieporozumienie, ale to temat na inny watek.
          • baltycki Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 17:18
            bi_scotti napisała:

            > Szczesliwie ani ja, ani zadne z moich dzieci nie mieszka w obszarze objetym K.T
            > .i O. wiec mam prawo miec dokladnie w nosie, co wedlug tegoz jest lub nie jest
            > "z-ym" obowiazkiem rodzicow w PL.

            Ale na polskim forum, polskim matkom wypadaloby udzielac porad zgodnych z polskim prawem.
            • bi_scotti Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 17:29
              baltycki napisał:

              > Ale na polskim forum, polskim matkom wypadaloby udzielac porad zg
              > odnych z polskim prawem.

              Nigdy nie robilam i nie zamierzam robic tego CO WYPADA! Ja nie z takich ... wink
        • baltycki Re: bi_scoti, lukrecja34 09.03.11, 17:13
          a1ma napisała:
          > Nieprawda. Po ślubie obowiązek alimentacyjny przechodzi z rodziców na małżonka.

          mgla_jedwabna napisała:
          > Po zawarciu związku małżeńskiego obowiązek alimentacyjny przechodzi przede wszystkim na współmałżonka.

          Oczywiscie, ze macie racje jezeli wspolmalzonek sam potrafi utrzymac siebie, rodzine,
          ale nie zwalnia to rodzicow, gdy jest wspolmalzonek nastolatkiem ktoremu naleza sie alimenty od wlasnych rodzicow a zyja oboje w niedostatku.. (w tym watku mowimy chyba o nastolatkach niepelnoletnich)
          Podobnie, gdy jest to malzenstwo studentow zyjacych w niedostatku, nie jest tak, ze maz zyjacy w niedostatku jest zobowiazany utrzymywac zone, a jego zona sama studiujaca jest zobowiazana utrzymywac meza... a rodzice zwolnieni z obowiazkow.
          Nie jest to tak.
          Nastolatka po zawarciu malzenstwa staje sie pelnoletnia i musi wystapic ubostwo aby mogla domagac sie alimentow.
    • kawka74 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 10:37
      Mam nadzieję, że uda mi się córce wbić do głowy, że bez prezerwatywy nie ma seksu i że nie istnieje nic takiego, jak dowód miłości.
      Jeśli jednak moje dziewczę 'się zapomni', to przecież jej nie zostawię samej i 'niech se radzi'. Przydusimy tatusia o alimenty i będziemy powoli zmierzać ku samodzielności - w końcu nie chciałabym wylądować jak rodzice z programu Drzyzgi - córeczki sobie hulają, nie pracują, bywa, że zajmą się własnym dzieckiem, i zamierzają tak pasożytować do końca świata.
    • tully.makker Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 10:50
      Zaadoptowalabym swego wnuka, gdyby zaszla taka potrzeba.


    • thea19 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 10:58
      a czy przypadkiem rodzice nie są prawnymi opiekunami potomstwa swoich nieletnich dzieci i to do nich należy formalnie decyzja o adopcji?
      nieletnia matka chyba nie może podejmować decyzji nie dość, że o sobie ale i odnośnie swego dziecka
    • nisar Fajnie się czyta, te Wasze teorie. 09.03.11, 12:07
      "Zaadoptowałabym", "wyhowałabym", "kazałabym usunąć".
      A GDZIE w tym wszystkim ciężarna córka i JEJ zdanie? Czy któraś z Was ma choćby cień zamiaru zapytać o zdanie córkę?
      • nisar WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:07
        • verdana Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:20
          Słusznie.
          Na pewno córka miałaby ostateczne zdanie na temat asborcji, urodzenia itd. Natomiast, gdyby jednak zdecydowała sie oddać dziecko do adopcji - cóż , to trochę inna sytuacja. Tu w grę wchodzi dobro dziecka, a nie tylko poszanowanie decyzji córki. Są zresztą decyzje - i ta do nich nalezy - przy ktorych mój szacunek jakoś znika. O ile to możliwe adoptowałabym dziecko, nie licząc sie z opinią kogoś, dla ktorego los dziecka sie nie liczy, nawet gdyby to byla moja corka czy syn.
          • przeciwcialo Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:31
            Skąd pewność że w rodzinie adopcyjnej miałoby źle? Może lepiej niz u babki i "matki" która meczyłaby się patrząc na dziecko. Może własnie adopcja byłaby dobrem dziecka.
            • nisar Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:38
              Prawdę mówiąc w sytuacji ciąży nastolatki oddanie do sprawdzonej adopcji wydaje mi się znacznie rozsądniejsze i lepsze dla dziecka niż pozostawienie na wychowaniu tejże nastolatce i starzejącej się mocno babci. Wątpliwości moje budzi kwestia dalszego życia nastolatki, która może sobie z tym nie poradzić. Niemniej - jak się nawarzyło piwa, to się je pije i jednak kluczowa wydaje mi sie tutaj przyszłość dziecka a nie kogokolwiek innego.
              • echtom Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:48
                > oddanie do sprawdzonej adopcji wydaje mi się znacznie rozsądniejsze i lepsze dla dziecka niż pozostawienie na wychowaniu tejże nastolatce i starzejącej się mocno babci.

                O jakiej starzejącej się mocno babci mówimy? Babcia noworodka, czyli matka owej 15-latki, to najczęściej kobieta w wieku 35-50 lat. Zanim się zestarzeje, wnuk będzie już duży.
              • a1ma Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:50
                > jak się nawarzyło piwa, to się je pije i jednak kluczowa wydaje mi sie tutaj p
                > rzyszłość dziecka a nie kogokolwiek innego.

                Którego dziecka?
                • gazeta_mi_placi Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:53
                  Pani miała na myśli płód.
                  • a1ma Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:58
                    I przedkłada dobro płodu nad dobro swojego nastoletniego dziecka? Dobre.
              • gazeta_mi_placi Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:51
                Dla dziecka może i tak, ale dla matki?
                Nie wierzę (poza patologiami typu narkomanki czy osoby upośledzone umysłowo) że matka po oddaniu dziecka do adopcji (nawet do najlepszej rodziny) nie będzie za tym dzieckiem latami tęsknić, nie będzie się zastanawiać ( i nie przez kilka miesięcy czy dwa lata ani nawet pięć) czy aby na pewno u jej dziecka wszystko dobrze, czy jest zdrowe, czy nie dzieje mu się krzywda.
                Myślę, że dla matki (tak, dorosła osoba jest dla mnie ważniejsza od zarodka i płodu tongue_out ) oddanie dziecka do adopcji jest o wiele większą traumą i rozciągniętą na lata niż aborcja.
                • verdana Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:56
                  Gazeto, chyle czoła.
                  Trudno o trafniejszą diagnożę.
                • diablica_diabla Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:58
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Dla dziecka może i tak, ale dla matki?
                  > Nie wierzę (poza patologiami typu narkomanki czy osoby upośledzone umysłowo) że
                  > matka po oddaniu dziecka do adopcji (nawet do najlepszej rodziny) nie będzie z
                  > a tym dzieckiem latami tęsknić, nie będzie się zastanawiać ( i nie przez kilka
                  > miesięcy czy dwa lata ani nawet pięć) czy aby na pewno u jej dziecka wszystko d
                  > obrze, czy jest zdrowe, czy nie dzieje mu się krzywda.
                  > Myślę, że dla matki (tak, dorosła osoba jest dla mnie ważniejsza od zaro
                  > dka i płodu tongue_out ) oddanie dziecka do adopcji jest o wiele większą traumą i rozci
                  > ągniętą na lata niż aborcja.

                  nic dodać, nic ująć.
                • przeciwcialo Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 13:03
                  Tak jakby aborcja nie powracała- dzis miałoby roczek, dzis szłoby do szkoły itd....
                  • gazeta_mi_placi Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 14:18
                    Nie każda kobieta utożsamia zarodek/płód z dzieckiem, nie dla każdej aborcja jest dożywotnią traumą, nie dla każdej ciąża radością i wiele z ulgą traktują fakt usunięcia ciąży. Są też oczywiście i takie dla których jest to trauma, ale myślę że gdyby urodziły i oddałyby do adopcji w najlepszym wypadku trauma byłaby taka sama jak po aborcji, a częściej (moim zdaniem) większa. Gdyby trauma po aborcji była głęboka i występowała faktycznie często to pokolenie naszych Mam gdzie aborcja była częsta i legalna miałoby schizy i wieczne wyrzuty sumienia i na pewno nie poddałoby się po raz drugi, a jak wiemy w tych czasach normą było poddawanie się więcej niż jednej aborcji bo dobre środki antykoncepcyjne praktycznie nie były dostępne.
                    Tak samo w Anglii obecnie. Dużo tamtejszych kobiet poddaje się aborcji bądź sięga po środki wczesnoporonne (praktycznie wszędzie dostępne) częściej niż jeden raz.
                    Widać dużo osób ma podejście, że aborcja to nie morderstwo, zarodek to nie dziecko i nie ma z tym większych problemów.
                    Zaś w przypadku adopcji (pomijam tzw. element, matki pijaczki itp.) rzadko się zdarza aby kobieta więcej niż jeden raz oddała dziecko do adopcji.
                • bi_scotti Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 15:09
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Dla dziecka może i tak, ale dla matki?
                  > Nie wierzę (poza patologiami typu narkomanki czy osoby upośledzone umysłowo) że
                  > matka po oddaniu dziecka do adopcji (nawet do najlepszej rodziny) nie będzie z
                  > a tym dzieckiem latami tęsknić, nie będzie się zastanawiać ( i nie przez kilka
                  > miesięcy czy dwa lata ani nawet pięć) czy aby na pewno u jej dziecka wszystko d
                  > obrze, czy jest zdrowe, czy nie dzieje mu się krzywda.
                  > Myślę, że dla matki (tak, dorosła osoba jest dla mnie ważniejsza od zaro
                  > dka i płodu tongue_out ) oddanie dziecka do adopcji jest o wiele większą traumą i rozci
                  > ągniętą na lata niż aborcja.

                  W przypadku open adoption, matka biologiczna moze sie z dzieckiem widywac, dostaje zdjecia, sledzi rozwoj - nie musi tesknic i sie latami zastanawiac. Ale to tez kwestia lokalnego prawa.
                  • gazeta_mi_placi Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 15:16
                    W Polsce zdaje się nie ma takiego prawa? Pamiętam sprzed jakiegoś czasu, że na forum Adopcja (tutejszym) adopcje ze wskazaniem były tępione i generalnie krytykowane.
                    • bi_scotti Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 16:58
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > W Polsce zdaje się nie ma takiego prawa? Pamiętam sprzed jakiegoś czasu, że na
                      > forum Adopcja (tutejszym) adopcje ze wskazaniem były tępione i generalnie kryty
                      > kowane.
                      >

                      W obliczu postepow w medycynie i coraz wazniejszej wiedzy na temat "skad przychodzimy? kim jestesmy?" w sensie genetycznym, to sie wydaje jedyna mozliwa postawa fair wobec dzieci oddawanych do adopcji. Pomijam juz inne kwestie typu psychologia wszystkich trzech zainteresowanych stron itd. bo obserwacje na tym polu tez wskazuja na pozytki plynace z wiedzy o pochodzeniu i wiedzy o tym w czyich rekach/domu dziecko jest wychowywane. Powtorze siebie z wyzej napisanego postu: wiedza jest potega!
                      Ale to zapewne temat zupelnie odrebny od tej akurat dyskusji.
          • nisar Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:35
            Verdana masz rację, zakładając że sprawa dotyczy osoby dorosłej.
            Mówimy jednak o nastolatce, więc tu nie można zakładać takiego samego poziomu akceptacji, bo po prostu okoliczności są bardzo specyficzne.
            Wielokrotnie czytałam, że oddanie dziecka do adopcji to przejaw dojrzałości. Nie wiem czy tak do końca, ale nie bardzo rozumiem, czemu dla Ciebie taka decyzja powoduje utratę szacunku? Pomijam, że przy tej wersji trzeba zakładać plan B, polegający na tym że nastolatka po urodzeniu, gdy dziecko przestanie być jakimś dzieckiem, a zacznie być jej dzieckiem, jednak go nie odda smile
            • verdana Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 12:48
              oddanie dziecka do adopcji może być dojrzałą decyzją, jesli w żaden sposób nie mozna dziecka wychować. Oddanie dziecka do DD, bo sie dziecka nie tylko nie chce, ale nie chce aby w ogóle zostało w domu - jest dla mnie objawem skrajnej bezdusznosci i egoizmu.
              Dziecko oddane do adopcji, nawet najlepszej rodzinie, ma do końca życia świadomość odrzucenia - tego sie w zaden sposób "nie przeskoczy". I nie łudźmy się - nie każda adopcja jest dobra, nie każde dziecko, oddane do adopcji znjadzie rodziców - wystarczy, ze okaże się chore, albo innej rasy. Potencjalnie trzeba sie liczyć z tym, ze dziecko wyladuje dozywotnio w DD, albo dojdzie do nieudanej adopcji - to niestety czestsze, niż się sadzi.
              Obie znamy dziewczynę, ktora adoptowała dziecko oddawane dwukrotnie przedtem przez potencjalnych rodziców spowrotem do DD, bo nie spełniało ich oczekiwań.
              • przeciwcialo Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 13:06
                Mowa raczej tu o nowowrodkach. Przy czystej sytuacji prawnej takie dziecko nie trafia do DD.
                • verdana Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 13:09
                  Bardzo różnie - czesto trafia, chocby na te sześć tygodni, ktore sa konieczne dla zrzeczenia się dziecka. Albo lezy w szpitalu, bez nikogo, kto by się nim indywidualnie zajął. A gdy dziecko nie jest idealnie zdrowe, jest wczesniakiem, ma jakiekolwiek problemy - moze być w szpitalu czy DD całe miesiące, jesli nie lata.
                  • gazeta_mi_placi Re: WyCHowałabym a nie wyhowałabym oczywiście n/t 09.03.11, 14:26
                    Dokładnie, kolejka jest tylko po zdrowe maluchy, najczęściej w wieku niemowlęcym.
    • malila Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 12:42
      To forum ma dla mnie jedną niezaprzeczalną zaletę. Uświadamia mi, jak wiele moi rodzice dla mnie zrobili, i jak bardzo byłam i jestem dla nich ważna. Nie zaskoczyłam ich nastoletnią ciążą, ale wiem, że mogłabym na nich w takiej sytuacji polegać oraz że nie musiałabym się obawiać wyzwisk i obelg na dzień dobry.
      Trudno więc, żebym miała inne podejście do swoich dzieci. Wiem, że są świadome konieczności antykoncepcji, ze są świadome tego, że nawet wtedy, gdy się zabezpieczają, istnieje ryzyko ciąży, i wiem, iż mają na tyle wysokie poczucie własnej wartości, że o siebie i o swoje granice zadbają. Ale wiem też, że w życiu różne rzeczy się zdarzają, że czasem zdarza się zapomnieć. Cokolwiek więc się stanie, moje dzieci zawsze będą miały moje wsparcie. Co jednak nie znaczy, że będę się poświęcać dla wygody moich dzieci.
    • a1ma Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 13:03
      Gdyby moja hipotetyczna córka przyszła kiedyś do mnie z problemem niechcianej ciąży, to przede wszystkim uświadomiłabym jej, jakie ma opcje. Że po pierwsze - należy zdecydować, czy ciążę chce utrzymać, czy nie. Gdyby mnie pytała o zdanie - sugerowałabym aborcję, ale bez naciskania, decyzja należy do niej. Jeśli zdecydowałaby się urodzić, to już naciskałabym, żeby dziecko nie zostało oddane do adopcji - tego sobie nie wyobrażam. Mogłabym pomóc albo wręcz przejąć obowiązki wychowawcze (to w zależności od wieku córki), ale zrobiłabym wiele, żeby nie oddać własnego wnuka obcym ludziom.
    • undoo Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 13:17
      Bylabym przy moim dziecku. Wspieralabym. Na pewno bym pomogla. Mam nadzieje, ze nie rozwaloby aborcji ani adopcji. Nie rzucilabym pracy. Jednak od czego sa bliscy? Czy jestesmy sobie bliscy tylko wtedy, gdy jest fajnie? To ja, ale tez w tym wszystkim wazna jest decyzja dziecka, choc jesli bylaby glupia, np DD, to kladlabym do glowy pewne fakty (poczucie odrzucenia) dydaktycznym smrodkiem.
      Nie chce, by moje dzieci czuly, ze je kocham tylko wtedy gdy spelniaja moje oczekiwania. Chce, by czuly sie kochane i bezpieczne. Nastoletnie ciaze zdarzaja sie w najlepszych rodzinach. Mam nadzieje, oczywiscie, ze moje dzieci bez tego typu i innych przygod wyrosna na fajnych, madrych, dobrych i odpowiedzialnych doroslych, ale teraz nie bede hipotetycznie rzucac kamieniem, nie bede wtlaczac do glowy, ze to samo zlo, ze nie pomoge i odwroce sie plecami, bo to glupie gledzenie, szczegolnie, gdy okaze sie, ze pomoc bylaby potrzebna, ale po takich gadaniu dziecko sie balo o nia prosic.
    • przeciwcialo Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 13:21
      Jak wyobrażacie sobie wychowywanie takiego wnuka/ wnuczki bez rzucenia pracy? kilka miesięcy warowani przy inkubatorze, potem niekończące sie wizyty u specjalistów, rehabilitacja, może zabiegi operacyjne..
      Fajnie sie gdyba. Najlepiej jednak nigdy nie stanąć prze taka sytuacją.
      • matsuda ematka wszystko może, z akcentem na Wszy n/t 09.03.11, 13:22
      • undoo Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 13:25
        Oczywiscie, ze lepiej nie stanac przed taka sytuacja, jednak wnuk urodzony w malzenstwie i z honorami tez moze sie znalezc w takiej sytuacji i co wtedy, jesli pomoc nas, wtedy dziadkow bedzie potrzebna? Odwrocisz sie plecami w imie swojej szczesliwej emerytury? Chyba nie o to chodzi. Fajnie sie gdyba, pewnie, ale ja wole wierzyc, ze nie bede musiala z dzieckiem zbierac rozlanego mleka, a jesli juz sie rozleje, ze sobie poradzi, bo latwiej sobie poradzic w takiej sytuacji w kilka osob niz bedac samym w nastolectwie.
        • przeciwcialo Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 13:29
          Podałam przykład nie pisząc co ja bym zrobiła a raczej pytam co zrobiłyby te wszystkie ematkki adoptujące wnuka ale nie chcace rezygnowac z pracy. Zakładamy że dziewczyna ma skończyc szkołe.
          • verdana Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 14:42
            Cóż, istnieją nianie i złobki - nie rzucilam pracy przy swoich dzieciach, dlaczego miałaabym teraz?
            A konieczność rzucenia pracy i stania nad inkubatorem wydaje mi sie o niebo lepsza, niż praca ze swiadomocią, ze mój chory wnuk lezy samotnie w inkubatorze i że być może umrze, a mnie to nic nie obchodzi.
          • hellulah Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 15:05
            O, akurat i ja i małżonek mamy taką pracę, która pozwala na daleko idącą elastyczność smile Karty o szóstej na bramce odbijać nie musimy.

            Tak więc, córka plus ja plus mąż to już trzy osoby do opieki, dodajmy jakąś siłę fachową i pana ojca dziecka (ewentualnie), to już jest pięcioro. Ile trzeba dorosłych małp do zajmowania się jednym małym łysym małpiszonkiem?
          • baltycki Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 17:40
            przeciwcialo napisała:

            > pytam co zrobiłyby te wszystkie ematkki adoptujące wnuka
            > ale nie chcace rezygnowac z pracy.
            > Zakładamy że dziewczyna ma skończyc szkołe.

            A co robia te wszystkie matki wracajace po macierzynskim do pracy????
      • echtom Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 13:46
        A jak się taki chory wcześniak urodzi 25-letniej córce, to rodzinie będzie łatwiej? Poza tym ciekawe jest, że w tej dyskusji na starcie wyłącza się z układu drugiego młodocianego rodzica i dziadków z drugiej strony. Tak, jakbyśmy rozważały wyłącznie przypadek: "moja 15-letnia córka zaszła w ciążę na pijackiej imprezie i sama nie wie z kim".
        • przeciwcialo Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 13:49
          Rozmawiamy o nastolatce.
          • echtom Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 13:57
            Ale jaka to różnica w przypadkach ekstremalnych? Jeżeli Twoja dorosła córka urodzi ciężko chore dziecko, powiesz jej: "Twój problem, radź sobie sama"? Zdrowe niemowlę jest łatwe do ogarnięcia przez każdą przeciętnie funkcjonującą rodzinę.
            • przeciwcialo Re: Rodzi się wcześniak ok. 30 tyg. 09.03.11, 14:07
              Dorosła córka zakładam że będzie pracowac/ studiowac. Pokończone jakies szkoły. Mozna wziąć dziekanke, pracując ma macierzyński, wychowawczy , mąż/ partner w podobnej sytuacji. Pomoc rodziców moze byc potrzebna ale pewnie w innej skali niz nastolatce.
              Nastolataka nie dośc że nie ma szkoły skończonej, to jeszcze nie jednokrotnie małoletni tatus sie miga.
              Stąd róznica. Nikt nie mówi o zostawieniu córki dorosłej samej sobie ale nastolatka sama wielu rzeczy nie zrobi które wykonac może osoba dorosła. Nastolatka nie pojedzie sama z dzieckiem do lekarza bo jej samej potrzebny jest rodzic. Logistyka trudniejsza. Nie chcesz zobaczyc róznicy?
              Dwudziestopieciolataka jednak ma inna sytuacje niz 15 latka.
    • anika772 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 13:32
      Zrobilibyśmy wszystko, żeby nasze wnuczę nie zostało oddane do adopcji. To nasze geny w końcu.
      Mamy jednak nadzieję że córkom uda się wyjść z nastoletnich lat bez przychówku.
      • nisar A ja niestety wiem, 09.03.11, 13:56
        że nie mam możliwości adoptować swojego wnuka w najbliższych latach. Ani finansowej, ani lokalowej, ani organizacyjnej, ani zawodowej. Mam 41 lat, absorbującą pracę, niespełna trzylatka na stanie, ciężko chorą matkę zdaną wyłącznie na mnie.
        I co?
        Tylko nie piszcie, błagam, że dziecko ma jeszcze ojca. Bo w praktyce jednak rzadko go faktycznie ma, o drugich dziadkach nie wspominając.
        Co Waszym zdaniem powinna zrobić babcia w takiej jak moja sytuacji? Zamknąć oczy i adoptować ze świadomością, że odbędzie się to absolutnym kosztem młodszego dziecka i chorej matki (prababci noworodka)? Ok, ja mogę się poświęcić, ale jakie mam prawo decydować o ponoszeniu kosztów tej decyzji od tych, którzy są ODE MNIE zależni?
        Co Wy na to?
        • echtom Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 14:05
          A gdyby to było Twoje trzecie dziecko, nie wnuk? Btw. przy adopcji chyba też przysługuje urlop macierzyński. Mam sytuację rodzinną trochę podobną do Twojej, ale trudno byłoby mi wyeliminować jedną osobę z rodziny dla komfortu pozostałych. Czemu w opisanej sytuacji nie bierzesz pod uwagę oddania matki do domu opieki, żeby mieć więcej czasu dla trzylatka i wnuka? Może ona jest większym obciążeniem dla rodziny niż nowe dziecko?
          • przeciwcialo Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 14:10
            Wybór iscie hamletowski- matak a wnuk.
            • gazeta_mi_placi Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 14:20
              Ale mowa jest o nastolatce w ciąży, zatem wybór na etapie ciąży jest między matką a zarodkiem.
        • przeciwcialo Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 14:08
          Ja akurat doskonale cie rozumiem, ciekawe co na to Ematki cyborgi.
          • princess_yo_yo Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 14:21
            troche mnie szokuje ten caly watek a zwlaszcza stwierdzenie ze adopcja albo aborcja to pozbycie sie problemu i po ematkowych dzieciach splynelo by jak po kaczkach i niczego ich nie nauczylo.
            plus to wyobrazenie ze wnuk zatrzymany wbrew woli wlasnej matki z babcia ktora z piana na ustach probuje wrecz ubezwlasnowolnic wlasne dziecko i podejmowac za nie jedyne sluszne decyzje to takie swietne warunki wychowawcze. wtracajaca sie babcia i mieszkanie kilku pokolen pod jednym dachem wg tego wlasnie forum generuje wiele problemow ale tutaj bez mrugniecia okiem jest uwazane za najlepsze rozwiazanie na swiecie. interesujace.
        • verdana Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 14:44
          A w przypadku wlasnej "wpadki" i niemożnosci usunięcia ciąży - co byś zrobiła?
          • nisar Verdana 09.03.11, 14:53
            ja NAPRAWDĘ nie biorę pod uwagę możliwości własnej wpadki.
            A dlaczego miałabym nie móc usunąć, jeśli już?
            • verdana Re: Verdana 09.03.11, 15:45
              Proste. Dlatego, ze zazwyczaj nastolatka , ktora wie, ze jej ciąża będzie problemem, ukrywa to dosyć długo, więc czas na aborcję mija.
              ja tez nigdy, ani przez moment, nie brałam pod uwagę możliwości własnej wpadki. Co nie oznacza, zę jej nie zaliczylam - absolutnie bez jakiejkolwiek własnej winy czy lekkomyslnosci.
              Moja kolezanka zoriwntowała się , ze jest w ciąży w 5 miesiącu, bywa.
              I co wtedy?
              • bi_scotti Re: Verdana 09.03.11, 17:35
                verdana napisała:

                > Moja kolezanka zoriwntowała się , ze jest w ciąży w 5 miesiącu, bywa.
                > I co wtedy?

                Wtedy to przede wszystkim najwazniejsze jest badanie amnio (jesli kolezanka jest/byla 35+) i w zaleznosci od tego decyzja. Znam co najmniej kilka kobiet, ktore porod prowokowany przezyly, bo wady genetyczne zostaly wykryte. Jest bardzo dramatyczne i nikomu tego zyczyc nie nalezy ale tez podpada pod dyskusje o "odpowiedzialnym rodzicielstwie". Wpadka w "dojrzalszym wieku" to zupelnie inne zagrozenia i problemy niz gdy sie ma 15 lat, ale to nigdy nie jest wielki fun. Choc ewentualnie urodzone dziecko na pewno moze dac duzo radosci smile
              • mama303 Re: Verdana 09.03.11, 17:36
                verdana napisała:


                > Moja kolezanka zoriwntowała się , ze jest w ciąży w 5 miesiącu, bywa.
                > I co wtedy?

                Wtedy trzeba podjąc trudna decyzję, dobrze byłoby żeby była to decyzja własna /ew. razem z partnerem, ojcem dziecka/bez nacisków kogoś z zewnątrz, nawet gdyby tym kimś była własna matka.
          • bi_scotti Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 15:14
            verdana napisała:

            > A w przypadku wlasnej "wpadki" i niemożnosci usunięcia ciąży - co byś zrobiła?

            Dlaczego "niemoznosci"? Zakladasz, ze o ewentualnej wpadce dowiedzialabym sie w amazonskiej dzungli bez szansy dotarcia do cywilizacji w ciagu kilku tygodni?
            • nisar Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 15:39
              Na dodatek wybory czterdziestolatki to trochę co innego niż wybory nastolatki. Inne podejście, inna dojrzałość, inne radzenie sobie z różnymi sprawami.
              Zresztą, powiedzmy sobie szczerze - jaki jest odsetek wpadek przy odpowiedzialnym stosowaniu antykoncepcji? Sądzę że poniżej 1%.
        • krapheika Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 17:15
          Mam syna i za wszelka cene dazylabym do tego, zeby dziewczyna z ktora wpadl usunela. Zamierzam go tez uswiadamiac zeby stosowal zawsze gumki i jakby co mial w zapasie postinor czy inny srodek o podobnym dzialaniu. Absolutnie nie zamierzalabym adoptowac dziecka i znow pakowac sie w pieluchy.Jesli moj syn w wieku odpowiednim czyli powyzej 30lat bedzie mial potomka na sto procent nie bede sie bawic w "babciowanie" i codzienna opieke nad wnukami.Jesli dziewczyna wpadnie i bedzie wolala urodzic niz usunac a potem oddac do adopcji, niech to robi, daleko od nas.
          • czarnaalineczka Re: A ja niestety wiem, 09.03.11, 17:21
            a jak bedzie chciala urodzic i zatrzymac ???
          • czarnaalineczka i co to znaczy 09.03.11, 17:22
            za wszelka cene ??
            bedziesz grozic , zastraszac namowisz syna zeby dorzucil srodki wczesnoporone do picia?
            • krapheika Re: i co to znaczy 09.03.11, 17:39
              Nie zamierzam nikogo zastraszyc tylko przetlumaczyc jak krowie na rowie, ze dziecka do szczescia nikt w wieku nastu nie potrzebuje, a jak bedzie chciala urodzic, to dostanie minimum jakie jej przysluguje i ni grosza wiecej.Chce dziecko niech za nie odpowiada.Syn bedzie musial pracowac, by te minimum zaplacic.I bedzie odwiedzal dziecko, ale zadnych mariazy nie przewiduje w wieku nastu lat, sprowadzenia sie do nas i zycia na kupie tez nie.Sprawa jasno postawiona, chcesz dziecko bedziesz samotna matka.
              • mama303 Re: i co to znaczy 09.03.11, 17:43
                A jakby syn zdecyzdował się wychowywać swoje dziecko?
                • nangaparbat3 Re: i co to znaczy 10.03.11, 19:23
                  mama303 napisała:

                  > A jakby syn zdecyzdował się wychowywać swoje dziecko?

                  Babunia by otruła.
              • gryzelda71 Re: i co to znaczy 09.03.11, 17:43
                A taki scenariusz,jak z amerykańskiego filmu,panienka zostawia dziecko na progu waszego domu?Wciskasz jej na siłę,czy topisz w kanale?
                • krapheika Re: i co to znaczy 09.03.11, 19:30
                  Oddaje do adopcji, amen. Gdybym planowala wychowywanie wiecej dzieci niz jedno to bym sobie zrobila, nie potrzebuje obcej baby, by dla mnie dzieciaka zmontowala.
                  Watpie czy moj syn bedac nastolatkiem bedzie mial ochote na ojcostwo. Poza tym jakos w otoczeniu brak przykladow wczesnego bycia tatusiem, mamusia to daje do myslenia.
                  • mama303 Re: i co to znaczy 09.03.11, 20:32
                    krapheika napisała:


                    > Watpie czy moj syn bedac nastolatkiem bedzie mial ochote na ojcostwo.

                    A gdyby?
                    • krapheika Re: i co to znaczy 09.03.11, 20:52
                      Gdyby? to niech idzie i zarabia na swoje dziecko, odechce mu sie szybko.
                      • gryzelda71 Re: i co to znaczy 10.03.11, 19:12
                        A jak się podejmie i da radę tylko na ciebie się wypnie to odetchniesz z ulgą?
                        • krapheika Re: i co to znaczy 11.03.11, 14:29
                          Watpie czy sie podejmie, zamierzam mu dokladnie opisac wszystkie minusy zanim zacznie wspolzyc i bede nawet sponsorowac pigulki jego dziewczynie jesli zajdzie potrzeba. Mloda babcia zostac nie zamirzam i mysle, ze moj syn bedzie uwazal jak i my w jego wieku.W koncu geny robia swoje.
                          • gryzelda71 Re: i co to znaczy 11.03.11, 14:32
                            Ach ty po prostu zakładasz same pozytywne rozwiązania.
                            • czarnaalineczka Re: i co to znaczy 11.03.11, 14:34
                              gorzej zaklada ze syn jest poslusznym robocikiem wykonujacym polecenia mamusi uncertain
                              • gryzelda71 Re: i co to znaczy 11.03.11, 14:35
                                Pewnie jest,a jak na razie za mały to będzie.Mało to takich bezwolnych....
                          • echtom Re: i co to znaczy 11.03.11, 14:35
                            Coraz bardziej się cieszę, że moje córki nie spotkają wypieszczonych jedynaków mamusiek z tego forum wink
                            • czarnaalineczka Re: i co to znaczy 11.03.11, 14:37
                              to nie wypieszczenie to pranie mozgu uncertain
              • czarnaalineczka juz wiem 10.03.11, 19:06
                wiem skad sie biora noworodki na smietnikach
                dlazego nastolatki biora tabletki z netu
                dlaczego popelniaja samobojstwa
                i dlaczego "tatusiowie" sa przekonani ze mozna miec dziecko w dupie a glodowe alimenty wszystko zalatwia
                • nangaparbat3 Re: juz wiem 10.03.11, 19:27
                  czarnaalineczka napisała:

                  > wiem skad sie biora noworodki na smietnikach
                  > dlazego nastolatki biora tabletki z netu
                  > dlaczego popelniaja samobojstwa

                  Coś chcę napisać, ale brakuje mi słów.
                  To jest zbyt smutne.
                • krapheika Re: juz wiem 11.03.11, 14:24
                  Dzieci na smietnikach bior sie z tego, ze jedna z druga chca sobie zrobic zab aweczke, ale o utrzymaniu jego kosztach i czasie to juz zapominaja.
                  Dobrze, ze biora tabletki z netu, przynajmniej mysla, szkoda tylko, ze Pl nie jest normalnym krajem gdzie aborcja farmakologiczna jest dopuszczalna.
                  Nic dziwnego, ze sie zabijaja, so glupimi ci..mi ktore mysla, ze jak urodza to wszyscy beda im pomagac i udawac, ze posiadanie natoletniej coreczki z wielkim brzuchem jest najwyzszym odznaczeniem narodowym.
                  Chyba nie spodziewasz sie, ze ktos kto nie chce dziecka bedzie potem placil wielka kase na nie, jesli dziewczyna sama postanowi urodzic, ona chce tego dziecka, ona niech ponosi konsekwencje.Dlaczego ma je ponosic ojciec, ktory chcial aborcji?
                  • echtom Re: juz wiem 11.03.11, 14:27
                    > Dlaczego ma je ponosic ojciec, ktory chcial aborcji?

                    Bo jest na równi z matką odpowiedzialny za to, co spłodził?
                  • czarnaalineczka Re: juz wiem 11.03.11, 14:33
                    >Dlaczego ma je ponosic ojciec, ktory chcial aborcji?

                    ojciec nie chcial czy mamusia mu zabronila chciec ?
                    dopuszczasz mozliwosc ze twoj syn bedzie samodzielnie myslal ?
          • nangaparbat3 Re: A ja niestety wiem, 10.03.11, 19:21
            krapheika napisała:

            > Mam syna i za wszelka cene dazylabym do tego, zeby dziewczyna z ktora wpadl usu
            > nela. Zamierzam go tez uswiadamiac zeby stosowal zawsze gumki i jakby co mial w
            > zapasie postinor czy inny srodek o podobnym dzialaniu. Absolutnie nie zamierza
            > labym adoptowac dziecka i znow pakowac sie w pieluchy.\


            właśnie o tym pisałam w wątku "kobieta kobiecie"
    • najma78 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 15:02
      Po pierwsze zrobie wszystko aby moje dzieci mialy rzetelne informacje na temat seksu i antykoncepcji co pozwoli je uchronic przed niepozadana ciaza, a czyms takim, jest dla mnie ciaza nastolatki, zwlaszcza ponizej 18 lat. Jesli jednak tak by sie zdarzylo to staralabym sie bardzo naklonic do aborcji. Co do syna - tu byloby trudniej bo to jednak dziewczyna nosilaby dziecko w brzuchu, ale nie wychowywalabym jego dziecka, jednak zrobilabym wszystko aby wziol polowe odpowiedzialnosci za nie na wlasne barki.
      • mama303 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 17:40
        najma78 napisała:

        >Jesli jednak ta
        > k by sie zdarzylo to staralabym sie bardzo naklonic do aborcji.

        Nie odważyłąbym sie aż tak wpływać na czyjąs trudna decyzję i brać to na własne sumienie. A potem niewykluczone że córka miałaby żal do końca życia że ona była młoda i głupia i matka nakłoniłą ją do aborcji. O nie!
    • czarnaalineczka Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 15:56
      > Myślicie w ogóle o tym?

      jeszcze nie musze big_grin
      ale przeraza mnie co przeczytałam w tym watku uncertain

      namawianie nastolatki do aborcji ??? pozwalanie czy namawianie na adopcje ??? zostawienie wlasnego nastolatniego dziecka i wlasnego malenkiego wnuka na pastwe losu ???

      wy tak serio??
    • damajah Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 16:28
      Nie rozumiem kilku rzeczy o których niektóre z was napisały. Po pierwsze pomoc w zajęciu się wnukiem nie oznacza rezygnacji z własnego życia i z pracy - mam w domu dwulatkę i nianię, pracuję, żyję...
      Po drugie oczywiście że moja córka musiałaby się swoim dzieckiem zajmować - opcja z balującą panną olewającą szkołę i dziecko jest dla mnie trudna do wyobrażenia bo nie wyobrażam sobie własnej zgody na balowanie i olewanie szkoły przez nastolatkę i bez ciąży i dziecka.
      Pomogłabym finansowo, fizycznie i psychicznie - wsparłabym córkę żeby dokończyła szkołę, zdecydowanie wymagała współudziału ojca dziecka (chociaż finansowego jeśli o innym nie byłoby mowy) - pomogłabym zorganizować opiekę nad maluchem (żłobek niania)

      Nie wyobrażam sobie po prostu takiej postawy: chciałaś nogi rozkładać to teraz sobie radź sama. Usuń albo oddaj do adopcji a jak sobie chcesz wychować to do roboty. (cóż taki dzieciak miałby robić - zabranie mu możliwości dokończenia nauki to ogromne prawdopodobieństwo przekreślenia szansy na dobry zawód i dobrą pracę na całe życie)

    • mama303 Re: ciąża nastolatki i adopcja 09.03.11, 17:46
      Ja bym nie stawała na głowie żeby przeforsowywać jakąkolwiek z opcji. Starałabym sie pomóc zarówno w wychowaniu /jakby zdecydowała sie urodzić/ jak i w aborcji lub oddaniu dziecka do adopcji/gdyby podjęła taką decyzję/.
      • verdana Re: ciąża nastolatki i adopcja 10.03.11, 19:27
        Cóż, gdyby moja córka (syn także) mimo deklarowanej przeze mnie pomocy zdecydowali się oddać dziecko do adopcji, obawiam się, ze moje uczucie do nich spadloby gdzieś w okolice zera. Człowiek, ktory może wychować własne dziecko i oddaje je, aby mu bylo wygodniej to nie jest ktoś, z kim chciałabym mieć do czynienia.
        Ale mam nadzieję, ze moj najmlodszy nigdy by tego nie zrobił - jesli tak powinnam uznać, że poniosłam absolutną, totalną klęskę jako matka.
        • mama303 Re: ciąża nastolatki i adopcja 10.03.11, 21:46
          verdana napisała:

          > Cóż, gdyby moja córka (syn także) mimo deklarowanej przeze mnie pomocy zdecydow
          > ali się oddać dziecko do adopcji, obawiam się, ze moje uczucie do nich spadloby
          > gdzieś w okolice zera.
          To cos płytkie to uczucie wink
          • verdana Re: ciąża nastolatki i adopcja 10.03.11, 21:53
            Nie, nie plytkie - oddanie dziecka dla własnej wygody oznacza, ze wychowałam kogos bez uczuć, skrajnego egocentryka. Morderstwo w afekcie moglabym darować, pozbycie się dziecka dla czystej wygody oznaczałoby, ze żywię uczucia dla kogoś, kto na to nie zasługuje.
            Milość bezwarunkowa - owszem, do malego dziecka. Doroslego, ktory zrobił cos tak okropnego, kochac jak wczesniej już bym nie potrafila.
            • przeciwcialo Re: ciąża nastolatki i adopcja 10.03.11, 21:57
              Dlaczego uważasz że dzieci do adopcji oddawane sa z wygodnictwa?
              • verdana Re: ciąża nastolatki i adopcja 10.03.11, 22:00
                W wypadku, gdy rodzina, ktora ma możliwość wychować, tłumaczy dziewczynie, ze powinna dziecko oddać, a nie marniować sobie zycia i sznas na dobre wyksztalcenie - zdecydowanie tak.
                W innych wypadkach motywy sa bardzo różne - od patologii po absolutną niemozność wychowania i zapewnienie dziecku lepszego losu.
                Ale to inne sytuacje.
            • mama303 Re: ciąża nastolatki i adopcja 10.03.11, 22:53
              verdana napisała:

              > Nie, nie plytkie - oddanie dziecka dla własnej wygody oznacza, ze wychowałam ko
              > gos bez uczuć, skrajnego egocentryka.

              Nie dla wygody tylko dla dobra dziecka. Matka nastolatka wychowująca niechciane dziecko przy pomocy babci-mamy to niekoniecznie najszczęśliwsza sytuacja dla tego dziecka. Życie pisze czasem rózne scenariusze. Oddanie dziecka do adopcji nie jest dla mnie najgorszą opcją. Jest duża szansa że dziecko będzie w rodzinie adopcyjnej szczesliwsze niż przy matce, która jest kompletnie nie gotowa na macierzyństwo.

              > Doroslego, ktory zrobił cos tak okropnego, kochac jak wczesniej już bym nie potrafila.

              Dla szczęsliwej rodziny adopcyjnej to może być coś najpiękniejszego i najbardziej wartościowego.
            • troll_only verdana 11.03.11, 00:57
              jakos nie mogę rozszyfrowac twojej logiki - aborcja sie w niej miesci a oddanie dziecka w adopcję przez własn dziecko juz nie???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja