"Spod tablicy" - Co o tym myślicie?

09.03.11, 06:13
wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/59689,spod_tablicy,1,artykul.html

Chora oświata w chorym państwie sad
    • asia_i_p Re: "Spod tablicy" - Co o tym myślicie? 09.03.11, 06:48
      Doprecyzuj, co jest chore?
      Artykułu, który zalinkowałeś, nie zdołałam do końca przeczytać. Wkurza mnie, kiedy mnie nazywają nierobem, ale równie wkurza, kiedy nauczyciele marudzą, że każda reforma jest zła. To jest statystycznie niemożliwe. Tych reform ostatnio było tyle, że powinno co najmniej zadziałać prawo wielkich liczb i co poniektóra musi się trafić dobra. Jestem anglistką i u nas zadziałało - wszystkie zmiany w maturze, acz wprowadzane chaotycznie, same w sobie są jak najbardziej sensowne.
      Mam w tej chwili w szkole 21 godzin, czyli 22 ze słynną karcianą; no może 23, bo różnym uczniom karciana pasowała w różnych terminach. Jest u nas ten słynny dziennik elektroniczny, który naprawdę lubię, jest trochę roboty pozalekcyjnej. Nie pracuję więcej niż 40 godzin tygodniowo, poza okresami gorącymi (przy przygotowaniach do studniówki te 40 godzin wyrobiłam w trzy dni). Z czego wniosek, że pensum spokojnie można by zwiększyć do tych 21-22 godzin. Albo zwiększyć nawet do 25, ale realizować część jako nauczyciel wspomagający, tak, żeby polonista mający zajęcia w klasach pierwszych, gdzie jest mniej sprawdzianów w formie próbnych matur, pomagał koledze pracującemu w klasach maturalnych w sprawdzaniu (dobre szkolenie przy okazji). Żeby nauczyciele przy większych lub trudniejszych klasach mieli wsparcie drugiego nauczyciela w prowadzeniu lekcji (znowu okazja do hospitacji koleżeńskiej i uczenia się jeden od drugiego). Być może nie trzeba sprawdzać wszystkich wypracowań napisanych przez całą klasę - przypominam sobie, że za moich licealnych czasów bywały sprawdzane losowo. Może wprowadzić limity długości i zmusić uczniów do wypowiedzi zwięzłych i sensownych zamiast lania wody.

      Praca w szkole jest ciężka, ale nie dlatego, że jest za dużo pracy, tylko dlatego, że emocjonalnie ciężko już wytrzymać to wieczne narzekanie. Nauczyciele narzekają na uczniów i na rodziców, uczniowie i rodzice narzekają na nauczycieli. Wszyscy okazują giullianowsie 0 tolerancji na rzeczywistość odbiegającą choćby na toczkę od ich oczekiwań. Wszyscy są ciężko pokrzywdzeni przez ministerstwo, rząd, PO, PiS, SLD, komunę, Solidarność, rządy sanacyjne i Mieszka I, a mogłoby być tak dobrze, gdyby wszyscy wokół nich (za wyjątkiem ich, rzecz jasna) bardziej się postarali.
      • feniks_z_popiolu Re: "Spod tablicy" - Co o tym myślicie? 09.03.11, 07:35
        A te wyjścia z klasą poza szkołę? Teraz rozumiem czemu ich coraz mniej!
    • jowita771 Re: "Spod tablicy" - Co o tym myślicie? 09.03.11, 06:51
      Ciekawa jestem, jak to jest naprawdę. Nauczyciele w mediach zawsze twierdzą, że pracują jak na normalnym etacie, a te 18 godzin można między bajki włożyć, ale jak rozmawiam prywatnie w kimś bliskim, kto jest nauczycielem, to się zawsze cieszy, że ma krótki tydzień pracy, a nad długimi wakacjami to wręcz pieje z zachwytu. Pewnie sporo zależy od tego, jakiego przedmiotu uczy.
      A tak z drugiej strony - przydałyby się jakieś dyżury w szkole dla tych najmłodszych dzieci, bo rodzice nie będący nauczycielami nie mają ponad dwumiesięcznych wakacji. Podobno dyrektor szkoły może nauczyciele wezwać do pracy w czasie wakacji, więc może powinien.
      • asia_i_p Re: "Spod tablicy" - Co o tym myślicie? 09.03.11, 07:09
        Wakacyjne dyżury są o tyle problematyczne, że szkoły załatwiają latem remonty (przynajmniej nasza tak robi), a dzieciakom też się należy odpoczynek. Poza tym wakacje załatwiają konieczną izolację grupy od siebie tak, aby pewne konflikty miały szanse przycichnąć drogą naturalną. Spędzenie lata w budynku szkoły, który się kojarzy z ciężką pracą, w zapachu farby olejnej i pyle z remontowanego korytarza, oraz z kolegą, z którym się pokłóciłeś w czerwcu, to żaden wypoczynek.
        Nie przeczę, że pewnie trzeba będzie w końcu jakoś te wakacje zorganizować. Ale nie na zasadzie "robimy to najmniejszym kosztem", czyli po prostu wrzucić to dyrektorom. Jeżeli gmina decyduje się na to, to powinna zapewnić szkolenie nauczycielom (jestem wykształcona jako anglista a nie kaowiec i organizowanie rozrywek bez podtekstu dydaktycznego, a uważam że takie się latem dzieciakom przede wszystkim należą, nie jest moją specjalnością), sprzęt sportowy i przynajmniej na część czasu pozaszkolne miejsce dzieciom. A rodzice powinni sobie uświadomić, że to nie może być darmowe, bo dzieciaki trzeba nakarmić, kupić materiały plastyczne, sprzęt sportowy, czasem bilety do zoo czy na autobus, żeby gdzieś je wywieźć. I powinni sobie też uświadomić, że to niekoniecznie musi być najwygodniejszy dla nich sposób, że zamiast znajomej trasy pod szkołę może dziecko trzeba będzie wywieźć gdzie indziej, tak, żeby zajęcia miało nie ze swoją panią i ze swoimi kolegami.
        Biorąc to wszystko pod uwagę, może być nawet przyjemnie.
        • jkk74 Re: "Spod tablicy" - Co o tym myślicie? 09.03.11, 08:21
          asia - nie jestem nauczycielem... ba nigdy bym się tej pracy nie podjęła, wręcz podziwiam za cierpliwość przy takiej masie rozwrzeszczanego małego tłumu...
          ale zgadzam się z tym co napisałaś... to co dzieje się w szkołach zależy po równo od nauczycieli, systemu, polityków, rodziców i samych uczniów...
          najłatwiej jest jednak zwalać winę na innych a swoich niedociągnięć nie widzieć...
          powiem ci, że też mam pracę której się nie docenia - pracuję siedząc przy biurku i klikając w klawiaturę... i też niejednokrotnie słyszę, że "co to za praca" smile

          wiem jedno - w szkołach jest różnie... zależnie od umiejscowienia szkoły, od rodzaju zajęć jakie się prowadzi - ma się różne obłożenie obowiązkami, różne warunki pracy...
          ale tak samo jest i w innych zawodach... zawsze znajdą się tacy mniej i tacy bardziej zadowoleni...

          jedno faktycznie można by jakoś dopracować - przerwy wakacyjne, feryjne, świąteczne - sporo tego jest i jak się wykorzysta urlop na zmianę to okazuje się, że już nie ma jak razem wyjechać nad morze czy w góry sad
          super rozwiązanie to "lato w mieście" i i "zima w mieście" (piszę z perspektywy Warszawy), bo nie jest to zbyt droga forma opieki, a daje pewne pole manewru rodzicom... szkoła tylko, że kiepsko zorganizowana... o minione ferie "zimę" zorganizowała sąsiednia podstawówka i dla dzieci z naszej zwyczajnie nie było miejsc... wszystkie zajęły dzieci z tamtej szkoły... a co z naszymi? a no nic... rodzice MUSIELI się zorganizować... pół biedy jak na podorędziu jest babcia jedna czy druga, jakaś siostra, ciocia itp i każdy po trochu pomoże... gorzej jak rodzice są przyjezdni i rodziny w okolicy brak...
          ale myślę, że przy odrobinie chęci współpracy rodziców i szkół można by to sprawnie załatwić i zorganizować, tak aby obie wszyscy byli zadowoleni...

          tylko jak zawsze pomysły rozpadają się na etapie planowania, bo brakuje chęci do współpracy... niestety, już dawno zauważyłam ze Polak Polakowi wilkiem... jak komuś coś się lepiej układa to trzeba mu podłożyć świnię... nie będzie miał lepiej od nas... ktoś ma pomysł? ano fajnie to teraz niech go zrealizuje a ja chętnie skorzystam... bylebym nie musiał nic robić...

          tak już zupełnie OT powiem ci, że dobre dwa/trzy mce trwało uświadamianie nauczycielki syna z klasy 1 (podstawówka), że nie obrażę się za kiepskie opinie na jego temat... że chcę wiedzieć co i jak robi w szkole... że chcę wiedzieć co ma do powiedzenia wychowawca, psycholog i logopeda szkolny, chcę się z nimi spotkać i ustalić WSPÓLNY plan działania...
          teraz już jest ok i wiem na bieżąco co i ja, ale początki były trudne...
          smile
Pełna wersja