uroki macierzyństwa

09.03.11, 15:14
Wszystko było poprawnie – najpierw studia, potem ślub, praca i ciąża.
O pracę wcale łatwo nie było ale nie o tym będzie ten post.
Udało mi się zahaczyć w budżetówce. Nie udało mi się natomiast doczekać umowy na stałę.
Dziecko chciałam mieć póki jeszcze byłam względnie młoda. Plan był taki, że do 30 odchowam dwójkę i zajmę się już wtedy całą sobą pracą zawodową.
Ciąża przebiegała prawidłowo. Poród na moje szczęście też ale to dlatego, że płatny.
Mijały pierwsze miesiące a ja siedziałam z dzieckiem w domu. Za oknem zima więc na spacer nie zawsze chciało się wyjść. Poza tym starganie dziecka z wózkiem ze schodów również do przyjemności nie należy.
Z każdym kolejnym tygodniem wiedziałam, że takie siedzenie w domu nie jest dla mnie. Odliczałam dni do powrotu do pracy.
Tu napomknę, że najgorsza dla młodej matki jest samotność a nie nadmiar obowiązków. Do tego drugiego można przywyknąć ale do siedzenia w czterech ścianach całymi dniami już nie. Zaczynałam żałować, że nie poczekałam jeszcze kilku lat. Bo teraz, mimo że dziadkowie w komplecie mieszkają w tym samym mieście, to są jeszcze młodzi i do emerytury wszystkim daleko. A mąż w pracy, u prywaciarza, w związku z tym nie ma go w domu więcej niż 10 godzin dziennie.
Z kolei w moim najbliższym otoczeniu wciąż jest więcej osób bezdzietnych, wobec czego wszyscy są w pracy kiedy ja z tym wózkem sama.
I tak minęły 3 miesiące. W międzyczasie okazało się, że na państwowy żłobek nie mamy szans (500 m-ce na liście rezerwowej). Wykalkulowaliśmy jednak, że wciąż opłaca się prywatny (bagatela – 1400zł) pod warunkiem, że wrócę na cały etat a nie jak chciałam na jego część. O tym, że mogę siedzieć z dzieckiem dłużej i nie zostawiać w placówce po 20 tygodniach macierzyńskiego nie było mowy ze względu na naszą sytuację finansową.
Pełna chęci odezwałam się więc do chlebodawcy, że po macierzyńskim chciałabym wrócić do pracy. I dowiedziałam się, że nie mam do czego wracać.
Oczywiście powinnam była się tego spodziewać – w końcu umowy na stałe nie dostałam. Tak czy inaczej jest mi przykro i jestem teraz w wielkiej d...
Z dwóch pensji na 2 osoby dysponujemy zatem jedną na 3. Na dziecku oszczędzać nie będę więc muszę na sobie. Pracy z dzieckiem na ręku nie znajdę a na opiekę w tej sytuacji nie mam.
Zazdroszczę mojej mamie, która onegdaj miała płatne urlopy wychowawcze a po 6 latach przerwy (2 dzieci), miała dla nas zarówno miejsca w przedszkolu jak i spokojnie wróciła sobie do pracy.
Ja przede wszystkim musiałam zrezygnować z głupiego pomysłu posiadania dwojga dzieci w niewielką różnicą wieku. Teraz ledwo starczy na odchowanie jednego.
Musiałam też przywyknąć do samotności, radzenia sobie ze wszystkim, ogarniania dziecka i domu dzień w dzień bez dłuższej chwili dla siebie. Na szczęście dziecko jest zdrowe i mogę liczyć na męża.
A na koniec chylę czoła przed samotnymi matkami.
    • an_ni Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 15:26
      ten post ma zly tytul, powinno byc: uroki blednego planowania zycia rodzinnego
      • anka_cyganka35 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 15:29
        taka u nas polityka prorodzinna.
      • matsuda indolencji i naiwności.. 09.03.11, 15:30
      • gazeta_mi_placi Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 20:01
        an_ni napisała:

        > ten post ma zly tytul, powinno byc: uroki blednego planowania zycia rodzinnego.

        Dokładnie.
      • przeciwcialo Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:38
        Jasne, bo ciebie to całe zło tego swiata omijać bedzie przez długie lata az do wysokiej emerytury.
      • deodyma Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:53

        an_ni napisała:

        > ten post ma zly tytul, powinno byc: uroki blednego planowania zycia rodzinnego




        a Ty tak zawsze masz wszystko w zyciu zaplanowane?
        plany planami a zycie, zyciem.
        nie wiesz tego, co sie wydarzy za msc, dwa msc czy za rok.
        rozwalaja mnie takie tekscikibig_grin
        • anty_nick Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 09:09
          deodyma napisała:

          >
          > an_ni napisała:
          >
          > > ten post ma zly tytul, powinno byc: uroki blednego planowania zycia rodzi
          > nnego
          >
          >
          >
          >
          > a Ty tak zawsze masz wszystko w zyciu zaplanowane?
          > plany planami a zycie, zyciem.
          > nie wiesz tego, co sie wydarzy za msc, dwa msc czy za rok.
          > rozwalaja mnie takie tekscikibig_grin

          Gazeta to małolata jeszcze w porównaniu z innymi emamami i jeszcze w doopę od życia nie dostała.Myśli,że tak jak teraz będzie jej życie opierało się na odliczaniu dni do ślubu księżniczki.Swoją drogą...ja pitolę.Że to niby ona ta księżniczką?Gazeta jak to tam z tobą "księżniczko Zia"?big_grin
          >
        • an_ni Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 10:11
          deodyma napisała:
          > a Ty tak zawsze masz wszystko w zyciu zaplanowane?
          > plany planami a zycie, zyciem.
          > nie wiesz tego, co sie wydarzy za msc, dwa msc czy za rok.
          > rozwalaja mnie takie tekscikibig_grin

          oczywiscie ze mam zaplanowane, mialam zaplanowane dziecko i uklad w pracy, owszem potoczylo sie troche inaczej niz zakladalam, pocztakowo wygladalo ze znacznie gorzej, ale i tak na tym zyskalam
          podstawowe i wazne sprawy da sie przewidziec, albo przynajmniej mozna probowac,
          ale przewidywanie to cecha madrych ludzi, ktorą sie wysmiewa z racji niemoznosci jej realizacji na wlasnym podworku pt "plynę z pradem albo z g..nem"
          • przeciwcialo Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 10:23
            tTaaa...a świstak siedzi i zawija w te sreberka...
            Obys w swoim zadufaniu nigdy nie musiała się przekonac o nieprzewidywalności życia.
          • echtom Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 11:04
            > oczywiscie ze mam zaplanowane, mialam zaplanowane dziecko i uklad w pracy,

            Wpadkę, chorobę dziecka czy własną, utratę pracy też masz pod pełną kontrolą? Nie, żebym Ci życzyła, ale oprócz planowania przyda się w życiu trochę pokory wobec zdarzeń losowych.
            • an_ni Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 21:07
              czy ja pisze o pelnej kontroli? o pelnej kontroli nad zyciem i losem?
              nie, ja pisze o planowaniu pewnych zdarzen /decyzji, ale i skutkow tych zdarzen /decyzji
              tu konkretnie o planowaniu dzieci, o pracy, o finansach
              ewidentnie autorka nie zaplanowala tego rozsadnie i teraz spotkalo ja zderzenie z rzeczywistoscia. napisala nam tu z patosem "o urokach macierzynstwa".
              nie bylo tu zadnych tragicznych zdarzen wiec nie wyskakujcie mi tu z chorobami, smiercia i innymi tragediami
              • echtom Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 09:32
                > tu konkretnie o planowaniu dzieci, o pracy, o finansach

                Planować można tylko na stabilnych fundamentach. Jak można "rozsądnie" zaplanować dziecko, nie wiedząc, czy stałą umowę dostanie się za rok, za 10 lat czy nigdy?
          • deodyma Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 18:33
            tat tak oczywiscie...
            mialas zaplanowanebig_grin
          • joasiek.1 Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 19:06
            Ty pewnie bardzo młoda jesteś i jeszcze niewiele w życiu widziałaś. Myślisz, że zawsze uda się wszystko zaplanować i przewidzieć? Jeszcze ci się wiele może w życiu przydarzyć i świat ci się może do góry nogami przewrócić. Co powiesz na taka sytuację: Kobieta wychodzi za mąż, rodzi się dziecko jedno, drugie, wszystko jest ok. Krotko po urodzeniu drugiego dziecka, to pierwsze choruje, poważnie, w wyniku choroby zaczyna się u niego padaczka, niszcząca z każdym atakiem mózg dziecka. Od tej pory starsze dziecko jest upośledzone umysłowo, nadal ma napady padaczkowe. Kobieta nie ma wyjścia i zostaje z dziećmi w domu, pracuje mąż, ona bierze stały zasiłek z MOPS-u na niepełnosprawne dziecko (mały ten zasiłek). Lata płyną, ona siedzi w domu z dziećmi, mąż pracuje. Młodsze dziecko idzie do zerówki, szkoły, starsze ląduje w szkole specjalnej. Ona ciągle nie może iść do pracy, bo trzeba to dziecko do szkoły zaprowadzać i odbierać, a jego zachowanie jest na tyle "trudne", że nikt nie chce się podjąć za nią opieki, gdyby poszła do pracy. Nadal więc siedzi w domu i zajmuje się dziećmi. Mąż pracuje, jeździ też do roboty za granicę więc dają sobie radę. Do czasu kiedy pan postanawia odejść do innej pani. Kobieta zostaje z dwójką dzieci, w tym jednym upośledzonym, wymagającym wizyt u lekarzy i brania leków, praktycznie bez środków do życia, bo przecież dopóki nie ma rozwodu to nawet alimentów nie dostaje. Myślisz, że takie coś można w życiu przewidzieć i zaplanować coś na wypadek takiej sytuacji? Nie wydumałam sobie tej historii. Znam osobiście opisaną kobietę. Podstawowe sprawy da się przewidzieć, owszem, ale wielu innych nie.
            I to że ktoś rodzi dziecko, nie mając umowy na stałe nie świadczy o tym, że nie myśli o przyszłości i nie planuje. Bo na takiej umowie można pracować nawet kilkanaście lat, a nie wyobrażam sobie odkładania macierzyństwa do wieku 35-40 lat. Często decydując się na dziecko w takiej sytuacji ma się świadomość, że można wylądować na bezrobociu, choć nadzieję na pracę też oczywiście się ma. Chodzi o to, że państwo zachęcając do rodzenia dzieci powinno zapewnić zaplecze typu żłobki, a kobietom godziwa pracę i płacę. To nie jest moje widzimisię tylko zas...ny obowiązek państwa. Co innego jeśli ktoś nie chce iść do pracy, bo woli zasiłek z MOPS-u. Na takich możesz sobie jechać, ja też nie mam dobrego zdania o wieloletnich bezrobotnych z wyboru. Ale nie możesz zarzucać niczego komuś, kto chce pracować, a pracy nie może dostać ani miejsca w żłobku dla dziecka. Prawo pracy jest tak skonstruowane, że wielu pracodawców latami zatrudnia na czarno lub na czas określony. I nic na to nie możemy poradzić. Tylko czy masz prawo z tego powodu odbierać komuś prawo do urodzenia dziecka?
            • hanalui Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 19:45
              joasiek.1 napisała:
              Myślisz, że
              > zawsze uda się wszystko zaplanować i przewidzieć? Jeszcze ci się wiele może w
              > życiu przydarzyć i świat ci się może do góry nogami przewrócić.

              Moze nie wszystko da sie przewidziec i zaplanowac, ale mozna sie zabezpieczac w pewnym stopniu przed takimi wypadkami jak opisalas. Sporo kobiet jakos dzieli macierzynstwo i prace zawodowa, podejmuje prace na pol etatu, planuje dzieci z odstepem, wyjezdza razem z mezem za granice by zapobiec osamotnieniu meza, itd...
              Jest tez grupa, ktora zaklada ze jakos to bedzie, zycie bedzie piekne i kolorowe, nieszczescia beda ich omijac szerokim lukiem, a maz bez jekniecia bedzie tyrac samdzielnie nad utrzymaniem rodziny do konca dni i potem wlanie takie sie historie biora
              • joasiek.1 Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 20:46
                O rany, to znowu ty ze swoimi złotymi radami! Dla ciebie wszystko jest proste jak budowa cepa. Nie zawsze da się znaleźć pracę na pół etatu w dodatku w odpowiednich godzinach. Między dziećmi też były 3 lata różnicy, a jej mąż znalazł sobie inną na miejscu, a nie na wyjeździe. pewnie przytłaczała go "opieka" nad dzieckiem. A poza tym jak wyobrażasz sobie jej wyjazd za granicę z mężem? Miała tu dzieci zostawić czy zabrać ze sobą? Szczególnie to niepełnosprawne? Ty widzisz tylko to, co sama chcesz widzieć. I jak zwykle wszystko wiesz najlepiej. Ciocia dobra rada. Ciekawe ile ty masz lat? Pewnie mało.
                • hanalui Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 20:57
                  joasiek.1 napisała:
                  A poza tym jak wyobrażasz sobie jej wyjazd za granicę z mężem? Miała tu
                  > dzieci zostawić czy zabrać ze sobą? Szczególnie to niepełnosprawne? Ty widzisz
                  > tylko to, co sama chcesz widzieć.

                  No nie wyobrazam sobie wyjazdu samego meza i nie wyobrazam sobie zostawienia dzieci gdziekolwiek i komukowiek - to sie nazywa rodzina. Swoja droga sama cos wspominalas ze takie swietne socjale, mozna zyc na przyzwoitym poziomie...to pewnie by i cos sypneli groszem na niepelnosprawne dziecko, czyz nie?
                  Czy twoj szwagier to sam tak mieszka za granica ze taka zdziwiona?

                  A...i zeby nie bylo: znam 2 rodziny ktore wyjechaly w calym komplecie - obydwie z niepelnosprawnymi dziecmi, jedno chlopczyk z ADHD, drugie dziecko z porazeniem mozgowym, nie widzi i nie slyszy, procz tego oczywiscie zdrowe dzieci w obydwu rodzinach...jak sie chce to sie da, specjalne szkoly, programy lecznicze, terapie tez istniej w innych krajach, akurat na sporo wyzszym poziomie niz w PL
                  • joasiek.1 Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 21:04
                    Jeśli ktoś wyjeżdża na dłużej lub na stałe, to pewnie, że powinien jechać całą rodziną. A jak ktoś wyjeżdża 2-3 razy w roku na 2-3 m-ce to chyba już inna para kaloszy, prawda? Kończę już dyskusję z tobą , bo mi się znudziła i mam ciekawsze zajęcia. Pierwszy raz zdarzyło mi się zmarnować tyle czasu przed komputerem.
      • nangaparbat3 Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 18:50
        A niby jaki błąd popełnili?
    • lilka69 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 15:37
      dlaczego zatytulowalas uroku macierzynstwa jakoby twoje dotyczyly ogolu? wiele z forumek tutaj ma calkiem odmienne , pozytywne oceny i uroki macierzynstwa nie maja kontekstu pejoratywnego.
    • a1ma Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 15:45
      Złóż wniosek o częściowe wykorzystanie urlopu wychowawczego w wymiarze 1 godzina tygodniowo - w ten sposób przez kolejny rok będziesz chroniona przed zwolnieniem.
      • martishia7 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 16:00
        Dziewczyna miała najpewniej umowę na czas określony. Tym sposobem nie jest już pracownicą swojego pracodawcy, więc nie może iść na wychowawczy.
        • przeciwcialo Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:36
          Może ale tylko do końca umowy o ile ona jeszcze trwa.
    • agata_abbott Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 15:54
      A jakiej pracy szukasz? Jakie masz doświadczenie?
    • lapu_capuu Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 16:01
      Zmusiłam się do odszukania hasła gazetowego, by odpisać. Z przykrością bowiem przeczytałam wredne odpowiedzi pod postem whitney85. Dziewczyna opisała spokojnie, rzeczowo, bez histerii i resentymentów pułapkę, w jakiej się znalazła. Opisane przez nią problemy dotyczą wielu, jeśli nie większości, młodych matek - samotność w czterech ścianach, mąż spędzający długie godziny poza domem, brak dostępu do państwowej (taniej) opieki nad dziećmi, konieczność pozostawienia dziecka na "pełen etat" w placówce, niemożność powrotu do pracy po macierzyńskim, trudność ze znalezieniem nowej pracy, kłopoty finansowe (życie z jednej pensji).

      Whitney85, nie prosisz o rady, chciałaś się wyżalić, więc ja mówię, że to rozumiem i solidaryzuję się z Tobą, sama przez to przeszłam i też chylę czoła przed samotnymi matkami. Trzymaj się!

      • xxe-lka Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 16:08
        no i ja też nie widzę tutaj jakichś wielkich grzechów popełnionych przez autorkę, ale to jest forum nadludzi, więc nie licz tu na wyrozumiałość i dobrą radę
        na pewno wszystko się prędzej czy później poukłada i wbrew temu co napiszą tu wielce zaradne, rozważne i planujące strategicznie wszystko emamy - wiele wiele kobiet czuło się jak ty i było w takiej sytuacji
        • malila Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 09:34
          To nie jest forum nadludzi, tylko na dzień dobry odezwały się dwa zawodowe trolle i trzeci, który zamiast rozwiązywać swoje problemy z rodzicami u terapeuty, usiłuje samodzielnie rozwiązać je przy pomocy forum.
      • aneta-skarpeta Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 10:55
        takze nie rozumiem tej nagonki

        niestety prawda jest taka, ze nie mając dzieci trudno sobie tak wszystko na cacy zaplanowac- bo zawsze macierzystwo to dla nas jakies zaskoczenie, a same takze sie troszke zmieniamy

        no i niestey nie zawsze mozemy wszystko przewidziec

        ja np bylam zaskoczona ze nie jestem typem matki polki- choc przed dzieckiem myslalam, ze moglabym miec stado dzieci, a ja moglabym sie spelniac gotując, bawiąc się z dziecmi itd

        i poki nie mialam dziecka myslalam ze jestem innasmile
        • przeciwcialo Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:42
          No coty, Ematka cyborg wszystko potrafi wink
        • ylunia78 Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 10:22
          aneta-skarpeta napisała:
          y
          >
          > no i niestey nie zawsze mozemy wszystko przewidziec
          >
          > ja np bylam zaskoczona ze nie jestem typem matki polki- choc przed dzieckiem my
          > slalam, ze moglabym miec stado dzieci, a ja moglabym sie spelniac gotując, bawi
          > ąc się z dziecmi itd

          heh,no ja też....Uchodze za ta co kocha dzieci i mogła by mieć "stado"ale to opis mnie sprzed czasów posiadania własnych dzieci.
          wink
          Nie żebym się wielce zmieniala,nadal mogła bym mieć "stadko"dzieci,ale podejście juz calkiem inne.A też myślałam,że matka polka ze mnie w 100%wink
    • kozica111 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 16:55
      Szukaj innej pracy; nie musisz odwieszać wszystkich planów - póki co oczywiście musisz siedzieć ale ten pracodawca o którym piszesz nie jest chyba jedynym w mieście?Szukaj i nie poddawaj się.
      A to że u nas beznadziejna pomoc państwa dla matek to się zgadzam.
    • eilian Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:01
      No tak, do przewidzenia było, że zaraz naskoczą na Ciebie, bo przecież każdy jest kowalem swojego losu i nie masz prawa się skarżyć, skoro "się tak niefrasobliwie rozmnożyłaś".
      Współczuję, zwłaszcza sytuacji z pracą. Nie przechodziłam wprawdzie tego co Ty, bo jednak mogłam sobie pozwolić na pełne wykorzystanie urlopu wychowawczego i od początku nastawiałam się na bycie z dzieckiem, więc ta samotność może nie była dla mnie takim problemem, choć nie powiem, też czasem doskwiera, ale to chyba normalne, monotonia daje się po prostu we znaki a nie każdy ma tłum koleżanek, rodzinę itd.
      Trudno tu coś radzić, skoro sytuację finansową macie taką a nie inną.
      Trzymam kciuki, żeby udało Ci się znaleźć pracę. A jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem, jest jeszcze opcja opiekunki, może wyszło by taniej niż prywatny żłobek, choć to oczywiście może być trudne przy tak małym dziecku.
      Pozdrawiam i życzę żeby wszystko dobrze Ci się ułożyło.
      • zjedzmy_polaka Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 23:35
        To nie jest kwestia zarzutu niefrasobliwego rozmnażania. Nie zyjemy w komunizmie, gdzie faktycznie naszym matkom gwarantowano powrót do pracy po odchowaniu wszystkich dzieci, na jakie się zdecydowały, tylko w warunkach gospodarki rynkowej. Ludzie tracą pracę, przeprowadzają się za pracą, zmieniają plany życiowe w zależności od tego, co im los przyniesie. Dlatego też nie rozumiem skąd te mrzonki o powrocie do starej pracy i przedszkolu dla dziecka, skoro wszyscy wiemy, jak jest. Myślę zresztą, że to nie tylko u nas tak jest, tylko, że my po 20 latach od obalenia komunizmu ciągle myslimy tak, jakby nam się wszystko należało - i to jest zadziwiające.
        Oczywiście, nie zmienia to faktu, że kibicuję autorce wątku, bo dobrze jest, jak się ludziom w życiu układa.
        • mgla_jedwabna Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 11:00
          "...tylko w warunkach gospodarki rynkowej."

          Śmiechu warte. Gospodarka rynkowa zakłada konkurencje między podmiotami o równych prawach, a o jakich równych prawach możemy mówić w przypadku jawnej dyskryminacji kobiet? Zwróć uwagę, że w przypadku Whitney85 dziecko ma oboje rodziców, ale tylko jedno z nich ma problemy pracowe z powodu posiadania dziecka.

          "myslimy tak, jakby nam się wszystko należało"

          Bo należy nam się - przede wszystkim równe prawa, które nie polegają na prawie dżungli ("radź sobie jak umiesz"), tylko na polityce państwa, która zapobiega dyskryminacji grup społecznych z jakiegoś powodu słabszych. Inaczej jest tak, jakbyś ustawił grupę szybkobiegaczy oraz niepełnosprawnych u podnóża góry, na górze umieścił koszyk z nagrodą, a następnie powiedział "biegnijcie do koszyka - trzy, cztery, start!". Wolny rynek, każdy może się dostać na górę i zabrać sobie cały koszyk, trzeba tylko się postarać, a nie usiąść i się domagać, tak?
    • tully.makker Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:03
      Nie za bardzo pojmuje jak po studiach i jakims tam czasie pracy mozna sie dorobic odchowanej dwojki dzieci przed trzydziestka. No chyba, ze sie ma bliznieta.
      • alanis11 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:30

        No właśnie jakby do nas Tusk oka nie puszczał zachęcając do rozrodu w obecnych czasach jest tak cholernie trudno mieć/wychowywac dziecko że zaczynamy sie dzielic na te które nie dopuszczają do ciązy i te które tego żałują.
        Aktualnie bardzo wzrosło tempo życia ,poza tym nie ma pomocy około-dzieciowej bo babcie wciaz czuja sie młodo są aktywne i nie zamierzaja sie poświecac dla wnuków , ze żłobkami, przedszkolami problem , z pracą do dupy , 0 pomocy ,przez jakis czas standardową kobiete czeka jedna wypłata + izolacja z wegetacją z powodu braku kasy.
        Dziwicie się że ludzie sie boją mieć dzieci lub nagminnie jęczą z tego powodu w PL ?
        Bo ja nie.
        • krapheika Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:32
          Ooo tak, bo za granica to miod cud i orzeszkitongue_out
        • lusitania2 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:47
          alanis11 napisała:

          >
          > No właśnie jakby do nas Tusk oka nie puszczał zachęcając do rozrodu w obecnych
          > czasach jest tak cholernie trudno mieć/wychowywac dziecko że zaczynamy sie dzie
          > lic na te które nie dopuszczają do ciązy i te które tego żałują.


          no tak, wina Tuska, że jedna z drugą macicą myślała...

          > Dziwicie się że ludzie sie boją mieć dzieci lub nagminnie jęczą z tego powodu w
          > PL ?
          > Bo ja nie.

          Dziwię się ogromnie, biorąc pod uwagę jak ciężko żyło się dawniej. A jakoś dzieci się rodziły (wskaźnik urodzeń wyższy, niż teraz). Nie słyszałam narzekań od moich babć (rodzących dzieci tuż po wojnie) ani mamy czy teściowej - które rodziły w stanie wojennym i późniejszych, kryzysowych latach (żałosne pensje, kolejki, kartki, puste półki).



          • alanis11 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:53

            Ale to były inne czasy i tamte pokolenia wychowywały standardowo wnuki , kobiety miały pomoc , tkwiły w siermiędze ale mogły pracować ,wspołczesnie zyje sie szybko ludzie sa egoistyczni , 50 letnia babcia czuje sie młodo jest aktywna i nie ma zamiaru sie poświęcać, rozrywek tez jest duzo wiecej niż tylko sex-płodzenie dzieci bo godzina policyjna wink itd można by tak długo ....
            • krapheika Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 19:25
              Nie sa egoistyczni? po prostu wykorzystuja swoje prawo do swietego spokoju po odchowaniu wlasnych dzieci i przepracowaniu ilus tam lat. Zapomnialam, ze niektore ematki nie potrafia sobie poradzic bez babci, ktoraby przypilnowala, pomogla, zalatwila. Od wychowywania dzieci jestescie Wy nie wasze otoczenie, jak wam nie odpowiada, nie rozmnazajcie sie.
              • kali_pso Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 20:08

                Powiedziała ta, która zna tylko osoby posiadające stała umowę o pracęwinkpppp

                W twoim otoczeniu pewnie tez wszystkich stać na prywatne przedszkole, nianie, wczasy dwa razy w roku za granicą... Pięknie, gratuluję,..wiedz, jednak, że życie wiekszości ludzi jest duzo bardziej prozaiczne, pełne wyrzeczeń i przeciwności losu. I jak się samemu nie doświadcza problemów typu: kto zostanie z moim dzieckiem jak wrócę do pracy, to warto sie zamknąć zamiast pouczać kto i kiedy może sie rozmnażać, stojąc na piedestale Zaradnej_mamuśki...


                ...czego jak czego ale tego na tym foum niecierpię najbardziej- gadania o czymś o czym nie ma się pojęcia, czego sie nie doświadczyło z miną zdziwionej dziewicy:" To tak to wygląda"? i dyktowania innym jak powinno wyglądac ich życie gdyby byli conajmniej tak zaradni jak szanowna krapheika....
                • gazeta_mi_placi Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 20:17
                  Gdyby wszyscy ludzie byli zaradni pomoc społeczną można byłoby całkowicie zlikwidować.
                • krapheika Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 20:31
                  Podejrzewam, ze praktycznie wszystkie matki zadaja sobie pytanie z kim zostanie ich dziecko po powrocie do pracy.Nie jest to rzecz jakos specjalnie dziwna i patologiczna.Tylko sa matki, ktore a) zapisaly dziecko do przedszkola duzo wczesniej, b) ulozylo sobie zycie tak, by stac bylo na nianie czy prywatne przedszkole c) ktore pomyslaly zanim zrobily i znalazly inna dogodna dla siebie forme opieki nad dzieckiem.
                  Chyba nie sadzisz, ze mam specjalnie zaczac sie wczuwac w role kogos tam i zostzac m,atka bez pracy itd., tylko po to, by ten ktos poczul sie lepiej, bo inna ematka tez tak matongue_out niedoczekanie.
                  • gazeta_mi_placi Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 23:46
                    Tak czy owak jak w przypadku tego rodzaju dyskusji (niejednych na tym forum) zawsze jest mowa o biednej nieszczęśliwej matce, złym państwie ( i Tusku, wcześniej Kaczyńskim ), niedobrej babci co nie chce pilnować wnuka, za to nie ma słówkiem o ojcu dziecka. Czyżby same samotne matki?
                  • memphis90 Re: uroki macierzyństwa 14.03.11, 22:25
                    Tylko sa matki, ktore a) zapisaly dziecko do przedszkola duzo wczes
                    > niej,
                    Co to znaczy "dużo wcześniej"? Zapisuje się w marcu na nabór wrześniowy. Jak się nie dostanie- w kolejnym roku nabór startuje od nowa. Dwulatka czy roczniaka na zapas zapisać nie można.
                • echtom Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 09:04
                  > ...czego jak czego ale tego na tym foum niecierpię najbardziej- gadania o czymś o czym nie ma się pojęcia, czego sie nie doświadczyło z miną zdziwionej dziewicy:" To tak to wygląda"?

                  Ja też, Kalipso, ja też. I nieustannie mnie zdumiewa, że najciaśniejsze umysły mają ci rzekomo najbardziej inteligentni i najlepiej wykształceni.
            • gazeta_mi_placi Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 20:09
              50-letnie babcie najczęściej jeszcze same pracują zawodowo.
              Młode 20-paroletnie matki narzekają, że ciężko im łączyć pracę zawodową z opieką nad dzieckiem mimo, że są młode a co dopiero osoba 50-letnia, często już z różnymi schorzeniami wynikającymi z wieku...
              Poza tym znowu mowa głównie o babciach a przecież forum Samodzielna Mama jest gdzie indziej, większość tutejszych Pań ma męża, który jest ojcem dziecka. Gdzie on jest? Skoro macie pretensję do 50-letniej babci (najczęściej w tym wieku jeszcze pracującej) że nie chce łączyć pracy zawodowej i opieki nad dzieckiem, a ojciec dziecka to co? Młodszy od babci, najczęściej też zdrowszy, więcej energii ma...
            • zebra12 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 05:20
              Ee tam, moja mama zawsze pracowała. Dawniej nie było takie dostępu do dobrej antykoncepcji i tyle.
        • zjedzmy_polaka Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 23:48
          A ja tak, bo dzieci nie rodzą się tylko w bogatych i socjalnych społeczeństwach.
          Jaak izolacja z wegetacją? Mało to jest dookoła matek z równie małymi dziećmi? Jak kto spragniony towarzystwa, to niech się po parku rozejrzy. Ja się dziwię, że ciągle jęczymy. A regulacja płodności metodą Tuska, to już w ogóle jakiś kosmiczny bełkot.
      • krapheika Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:31
        Mnie raczej dziwi dlaczego postanowila zajsc w ciaze zanim dostala stala umowe o prace, stad te klopoty. Autorka powinna zatytulaowac "uroki mojego macierzynstwa" bo niestety nie znam ani jednej kobiety z podobnymi problemami, ani samotnej ani posiadajacej meza.
        • alanis11 Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 17:45

          Czy ty znasz realia rynku pracy? Umowa na czas nieokreślony to nie jest w tych czasach miękki standardzik dla wszystkich aby móc przedstawiac go jako kryterium przy zakładaniu rodziny, to juz nie te czasy ,teraz rypie się na czasowych kontraktach /umowach niemal wszędzie
          a 30% wspomnianej budżetowki leci , panie które podjęły tam prace w latach 90 ze 2 dychy temu czują sie w miare bezpiecznie , młodzi ludzie nie mają na co liczyć , chyba że mają pierdo***lnięcie, ktoś im pomoże, skończ pie....
        • joasiek.1 kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:14

          Jasne, miała czekać na stałą umowę. W jakim świecie ty żyjesz? Ja też czekałam na stałą umowę wiele lat i się nie doczekałam. I z tego powodu ja czy ona mamy nie mieć dzieci? Czy czekać do powiedzmy czterdziestki, aż uda się gdzieś zaczepić na stałe i dopiero wtedy zachodzić w ciążę? Jak zwykle odzywają się z krytyką te najmądrzejsze, z super planem życie, a za to żadną znajomością tego życia.
          Doskonale rozumiem autorkę postu, bo jestem w podobnej sytuacji. Po 7 latach pracy w jednym miejscu, na kolejnych umowach na czas określony, zostałam bez pracy, kiedy zdecydowałam się urodzić dziecko.
          • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:21
            Jak widac w innym niz wy, bo wszyscy, ktorych znam maja stala umowe o prace i nie mieli problemow z jej znalezieniem.I mowie tu o osobach w PL.
            • andaba Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:25
              Ależ są płatne urlopy wychowawcze!
              • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:40
                Żeby dostać płatny urlop wychowawczy trzeba mieć umowę na stałe i nie przekraczać określonego dochodu na osobę. I ten płatny urlop to chyba dość niska kwota.
            • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:37
              I dlatego uważasz, że masz prawo wygłaszać opinie typu "po co jej było dziecko"? Bo nie znasz nikogo z takimi problemami? Świat to nie tylko ty i twoje otoczenie.
              A ja znam wiele osób na umowach na czas określony, bez szans na umowę na stałe, lądujących po macierzyńskim na bezrobociu, albo odkładających decyzję o dziecku w nieskończoność. Znam też takie, które mając umowę na stałe, w czasie urlopu wychowawczego dowiadują się, że po urlopie nie mają po co wracać do pracy. Fajnie, prawda? Powiesz pewnie, po co szły na urlop wychowawczy? Otóż moja droga, czasem rodzą się dzieci, które sporo chorują, albo rodzą się bliźniaki. I wtedy wychowawczy jest koniecznością.
              Dziwi mnie, że tak wielu ludzi nie chce przyjąć do wiadomości, że może być inaczej niż im się wydaje, że ludzie obok mogą mieć problemy. Widzicie tylko własny czubek nosa. A tych którzy nie spełniają waszych standardów, potraficie jedynie krytykować i pouczać z wyższością.
              • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:46
                Autorka sama przyznala, ze powinna byla odlozyc decyzje o dziecku i taka jest prawda. Tkwi w problemach na wlasne zyczenie to raz, dwa przeklada tak jak i ty wlasne problemy na problem ogolnopolski, bo skoro "ja" mam problem z zlobkiem, praca, babcia, ciocia to inne kobiety maja tak samo.Za wszystko sa odpowiedzialni wszyscy oprocz was samych, jak nie Tusk to Kaczynski, jak nie oni to ministerstwo finansnow, edukacji albo ks.proboszcz, bo kazali sie rozmnazac mimo trudnej sytuacji. A tak rypnac sie 3razy w piers i powiedziec "mea culpa" to juz nie bardzo nie?tongue_out
                • lapu_capuu Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:56
                  Otóż autorka postu wcale nie przekłada własnych problemów na problem ogólnopolski - wręcz przeciwnie: na własnej skórze doświadcza problemów ogólnopolskich. Trzeba naprawdę być analfabetą funkcjonalnym, by nie zdawać sobie sprawy, że brak miejsc w żłobkach i przedszkolach jest problemem społecznym, systemowym, a nie problemem jednostek mniej zbornych życiowo od krapheiki.
                  • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 20:36
                    Brak miejsc w przedszkolach i zlobkach bywal juz w czasach gdy byl wiekszy przyrost naturalny, oprocz panstwowek sa jeszcze prywatne zlobki, przedszkola, nianie. I nie gadaj mi, ze sie nie da, bo skoro znana mi osoba majaca pensje nauczycielska dala rade nianie zatrudnic to inne osoby tez dadza.To jest sprawa pryiorytetow i wlasnych umiejetnosci organizowania sobie zycia.
                    • lapu_capuu Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 21:05
                      Uparcie ignorujesz istnienie społecznego problemu ze zorganizowaną opieką dla małych dzieci. Najpierw zarzucasz, że whitney85 "ja mam problem ze żłobkiem" uogólnia na problem ogólnopolski, a potem sama z jednostkowego przykładu "skoro znana mi osoba" robisz ogólną receptę.
                      Swoją drogą - jeśli chodzi o podany przez Ciebie przykład - osoba z pensją nauczycielską zapewne ma również pensum nauczycielskie, więc musi płacić niani dwa razy mniej. A jeśli ma więcej godzin, to pensja przestaje być "nauczycielska".
                      • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 21:12
                        Na serio myslisz, zu tylko w Pl jest za malo, w De tez, ale ludzie sobie radza, zapisuja przed urodzeniem, wybieraja inne, dalsze itd. to jest ciekawe, ze wszystkie dzieci w koncu znajduja miejsce. Osobiscie nie znam nikogo z dzieciem, ktore sie nie dostalo.
                        • memphis90 Re: kolejna zdziwiona 14.03.11, 22:35
                          > zapisuja przed urodzeniem, wybieraja inne, dalsze itd
                          Do żłobka w PL nie zapiszesz dziecka przed urodzeniem, bo potrzebny jest pesel. A inne? U mnie są aż 3 przyjmujące dzieci od 6mż, w praktyce dziecko zapisane w 2tż po urodzeniu ma szansę na miejsce najwcześniej po ok. 18 miesiącach oczekiwania. Ale jak skończy 2 lata, to szanse na przyjęcie znów spadają praktycznie do zera, bo grupy dwulatków są zamknięte i naboru nie prowadzi się.

                          Osobiscie nie znam nikogo z dzieciem, k
                          > tore sie nie dostalo.
                          A co mnie obchodzi ilość miejsc przedszkolnych dla dzieci w DE? W PL jest ich za mało i większość tych, które ja znam się do państwowych przedszkoli nie dostało.
                    • ylunia78 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 09:12
                      krapheika napisała:
                      I nie gadaj mi, ze sie nie da, bo skoro znana mi osoba majaca pensje nauczy
                      > cielska dala rade nianie zatrudnic to inne osoby tez dadza.To jest sprawa pryio
                      > rytetow i wlasnych umiejetnosci organizowania sobie zycia.

                      Ale nie wiemy już jakie mąż/partner tejże nauczycielki miał zarobki.
                      Poza tym jak mnie wku....wia gadanie,zetrzeba planowac dziecko,zeby myśleć itp itd.Ja dziecko planowałam,ale za cholere nie pomyslałam,zeby na urodzenie dziecka czy na samo jego poczęcie patrzeć prze pryzmat miejsc w żłobku czy przedszkolu.
                      No ja pier...ę co za rodzic tak kalkuluje?Dla mnie to chore.
                      • krapheika Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 11:46
                        Ta osoba byla samotna matka, ojciec dziecka nie placil alimentow.
                        Nie planujesz za co je wychowasz to budzisz sie z reka w nocniku jak autorka.
                        • edittt Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 00:19
                          no a w tą bzdurę to już na pewno nie uwierzę
                          samotna matka nauczycielka bez pomocy choćby finansowej ojca dziecka zatrudnia nianię?
                          średnia pensja nauczyciela nie przekracza chyba 2000zł, niania kosztuje około 1000zł, trzeba utrzymać mieszkanie, kupić jedzenie, ubranie dla siebie i dziecka, czasem leki
                          nijak się to nie zamyka, nijak
                          taka samotna matka to albo supermenka z dostępem do tajnego konta z mega spadkiem albo.. nie istnieje....
                          namów ją może niech napisze poradnik dla innych matek, niekoniecznie samotnych, jak to zrobić, sama chętnie skorzystam, ba! za taki poradnik byłabym skłonna nawet całkiem sporo zapłacić
                          • krapheika Re: kolejna zdziwiona 12.03.11, 22:29
                            Jak zaczniesz zapier... to tez ci sie uda.
                    • memphis90 Re: kolejna zdziwiona 14.03.11, 22:31
                      > Brak miejsc w przedszkolach i zlobkach bywal juz w czasach gdy byl wiekszy przy
                      > rost naturalny
                      Brednie. Ja jestem z okresu boom'u rozrodczego. Moi rodzice nie mieli najmniejszego problemu, żeby umieścić nas w żłobkach (od 5mż) i przedszkolach. Ba, jedna z placówek im się nie spodobała i zmiana na inną nie była trudna.
                • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:57
                  Ale nie chodzi o to, że wszyscy tak mają. Chodzi oto, żeby dostrzec, że niektórzy tak mają, często nie ze swojej winy. Autorka postu może i mogła odłożyć jeszcze decyzję o dziecku, bo nie ma jeszcze 30, ok. Ja też odkładałam to przez kilka lat z nadzieja, że coś się zmieni. Ale jak napisałam wcześniej, jak długo można odkładać zajście w ciążę? Do 40?
                  I tak, obwiniam o to, co dzieje się w Polsce na rynku pracy kolejne rządy.
                  • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 20:37
                    Polski rynek pracy nie jest jedynym dostepnym.Nie podoba sie jade dalej.Nikt nie zmusza.
                  • aneta-skarpeta Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 11:02
                    joasiek.1 napisała:

                    > Ale nie chodzi o to, że wszyscy tak mają. Chodzi oto, żeby dostrzec, że niektór
                    > zy tak mają, często nie ze swojej winy. Autorka postu może i mogła odłożyć jesz
                    > cze decyzję o dziecku, bo nie ma jeszcze 30, ok. Ja też odkładałam to przez kil
                    > ka lat z nadzieja, że coś się zmieni. Ale jak napisałam wcześniej, jak długo mo
                    > żna odkładać zajście w ciążę? Do 40?


                    ja tak odkladalam decyzje o kolejnym dziecku- najpierw malzenstwo sie rozpadło, wiec wiadomo. potem odkladalam- gdy poznalam 2 meza i w efekcie mam problemy z zajsciem/utrzymaniem ciazy, przez to tez nie mam troche sily probowac i bardzo zaluję ze nie mam juz odchowanej dwojki. choc planowalam dziecko po dziecku
            • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 20:15
              Ja też znam osoby ( 20-paroletnie, nie mówiąc już o starszych) które mają stałe umowy o pracę, tak w Polsce smile
              • lapu_capuu Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 20:23
                A ja znam osoby mieszkające w prawdziwym pałacu, zatrudniające liczną służbę, też w Polsce. I co z tego? Licytacja do niczego nie prowadzi - istotna jest skala zjawisk.
                • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 23:40
                  Myślę, że młodych osób mających stałą umowę o pracę jest o wiele więcej niż tych mieszkających w pałacach ze służbą wink
                  I to nie licytacja, stała umowa o pracę to żaden cud przedsiębiorczości, nie trzeba być superprzebojowym ani uzdolnionym.To norma.
                  • ylunia78 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 09:14
                    gazeta_mi_placi napisała:
                    > I to nie licytacja, stała umowa o pracę to żaden cud przedsiębiorczości, nie tr
                    > zeba być superprzebojowym ani uzdolnionym.To norma.

                    Pieprzysz i tyle,z twoich wcześniejszych wypowiedzi wynika,żeś młoda...tak więc jeszcze zycie ci zweryfikuje twoje podejście do zycia.
                  • gazeta_mi_nie_placi Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 10:21
                    umowa na okres stały nie jest dziś niestety normą
                    • ylunia78 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 12:04
                      gazeta_mi_nie_placi napisała:

                      > umowa na okres stały nie jest dziś niestety normą

                      gazeta_mi_placi napisała:
                      > I to nie licytacja, stała umowa o pracę to żaden cud przedsiębiorczości, nie tr
                      > zeba być superprzebojowym ani uzdolnionym.To norma.



                      Twoje obie wypowiedzi chyba róznia się od siebie...?wink
                      W jednej piszesz,że to żaden cud,a w drugiej juz ubolewasz nad tym,że tak nie jest.
                      • hotya Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 15:41
                        Ylunia78, przecież to dwa różne nickismile
                        • ylunia78 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 22:45
                          hotya napisała:

                          > Ylunia78, przecież to dwa różne nickismile

                          Łeee jaaaa....ale ze mnie osioł.big_grin
                    • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 17:45
                      Troll!!!!
                      • gazeta_mi_nie_placi Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 21:18
                        co, nie wolno wyrazić własnego zdania?
                  • przeciwcialo Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 11:12
                    U mnie na 12 osób umowy stałe maja 3 sztuki pracujace w tym miejscu po 15-20 lat. Reszta ma umowy czasowe.
          • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:27
            Widocznie plan niektorych jest duzo lepszy niz twoj i widocznie wystarcza, by nie jeczec i ie budzic sie z reka w nocnikutongue_out
            • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 19:49
              Nie zauważyłam, żeby autorka postu jakoś szczególnie jęczała. Może opisała sytuację po to, żeby co niektóre mądre zobaczyły jak w życiu bywa. Choć moim zdanie bez sensu to zrobiła, bo złe forum wybrała. Tu nie ma co liczyć na zrozumienie, bo to forum samych przebojowych, zorganizowanych, i z planem na życie mamusiek. Takich, które wolą skrytykować "niezaradne" niż przyjąć do wiadomości, że system pracy i płacy w PL jest do d... A taki prorodzinny kraj podobno mamy.
              • krapheika Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 20:43
                Czy Polska jest jedynym krajem gdzie mozna zyc?trzyma tu ktos? Moja rodzina mieszkajaca w Pl ma na utrzymaniu na ogol po trojke dzieci na malzenstwo i nie maja problemow z polska polityka prorodzinna, praca i placa. Tak uwazasz, ze inne kraje oprocz Francji moze,to bardziej prorodzinne sa? wszedzie trzeba tak samo zapier... by miec. Za darmo nikt nie daje.A moze myslisz, ze za 400euro bezrobotnego plus 300z kawalkiem na trojke dzieci to sie zyje jak krolowietongue_out? mnostwo ludzi zyje w biedzie w krajach innych niz Pl, a nalezacych do UE.Za darmo umarlo.
                • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 09.03.11, 23:42
                  Cśśś...
                  Po co to mówisz, teraz te płaczki zamiast spakować manatki i wyjechać na niemiecki czy francuski socjal odciążając tym państwo polskie, pozostaną na polskim garnuszku, w dodatku labiedząc uncertain
                • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 11:06
                  Pier....sz jak potłuczona. Nie każdy ma możliwość wyjechać za granicę. A co do socjala za granicą, to wiem jaki jest, bo mam rodzinę i znajomych na zachodzie. Kiedy zdarzyło się, że przez kilka miesięcy było krucho z pracą, to socjal pozwalał im godnie żyć i stać ich było na wiele. Pewnie na więcej niż niejedną polską pracującą rodzinę. Poza tym niejeden w Polsce chciałby zap...alać (twój język), żeby samemu na siebie zarabiać, a nie może znaleźć pracy. I oto właśnie tu chodzi - o brak pracy i kiepskie zarobki, o brak miejsc w żłobkach. Wydaje wam się, że wszędzie praca czeka na ludzi, i żłobków pełno do wyboru. Co za kompletny brak znajomości realiów tego kraju. W mojej okolicy problemy z praca mają i ci po zawodówkach i ci po studiach (różnych). A żłobki są dwa w promieniu ponad 30 km. Jeden państwowy, drugi prywatny, oba z ograniczoną liczbą miejsc. Nie chrzańcie też o przeprowadzce do innej części kraju lub za granicę, bo nie każdy może to zrobić, z wielu różnych powodów. Ludzie mają np. chore dziecko, albo schorowanych rodziców, którymi się opiekują, albo spłacają kredyt np. na mieszkanie. A przede wszystkim jak ktoś nie ma pracy to za co ma wyjechać? Przecież kasa na początek też jest potrzebna. Czy tak trudno wyobrazić sobie te wszystkie sytuacje? Nie narzekam i nie jęczę na swój temat. Mam za co żyć. Piszę o ludziach, którzy tu mieszkają i o ich problemach. Bo w przeciwieństwie do was, ja tych ludzi widzę. Znam ludzi z różnych środowisk, z rożnym wykształceniem, o różnym statusie materialnym. Rozumiem więc problemy autorki postu. A wy tylko dopier...lić człowiekowi potraficie. Żenada. Nawet jakbym ci pokazała że czarne jest czarne to ty i tak będziesz twierdzić, że jest białe.
                  Ale jak ktoś jest ograniczony i ma zakuty łeb to i tak nic i nikt go nie przekona. Szkoda mi czasu na dyskusje z takimi ludźmi, którym wszystko wydaje się takie proste. Życie ma wiele odcieni. I życzę wam, żeby życie pokazało jakie potrafi być. Złośliwe to z mojej strony, ale mam nadzieję, że przekonacie się kiedyś o tym na własnej skórze. Bo różne sytuacje w życiu się mogą zdarzyć. I nie zawsze wszystko da się zaplanować.

                  • krapheika Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 11:57
                    Buhahahahahahhaahahahahhahahahhahahahhahahahahhasmile rozwalilas mnie tym postem.
                    Nie kazdy ma mozliuwosc? kazdy ma, trzeba chciec, pozbierac manatki do kupy i startowac.Mnostwo ludzi startuje bez zaplecza i i jakos wychodza na swoje.
                    Z opowiadan znasz te bajki o wspanialym socjalu za granica, to moze tak na temat socjala, co 7 dziecko w De zyje w skrajnym ubostwie, ale przeciez ten socjal to taki wspanialy jest. A powiedzieli ci ci znajomi jakie sa tutaj ceny?mowili ci o tych kolejkach do "tafli", "arek" itd? chyba nie, przeliczylas sobie 700euro na polskie zlote i myslisz, ze miliony to satongue_out
                    Najlepiej to biadolic, narzekactow jest polska cecha narodowa.
                    • ylunia78 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 12:07
                      Nie gadaj...zebrać manatki moga tacy co to u rodziców mieszkają lub sa na wynajmowanym.Z mieszkania na kredycie nie tak łatwo sie wynieść.Niektórzy biorąc kredyt zainwestowali w odnowienie mieszkania,potem sie schrzaniło i muszą sobie radzić.Ale jak masz do tego dwójkę dzieci chodzących do szkoły to nie tak łatwo sie spakowac i polecieć do Anglii,czy do DE.
                    • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 15:03
                      Taa, jasne, bo wszyscy wyjeżdżają akurat do Niemiec. Puknij się. W Europie jest masę innych krajów. Chyba ci tam w tym twoim De coś kiepsko się wiedzie skoro narzekasz? Może mało zaradna jesteś? Widzisz, używam twoich argumentów. Skoro komuś za granicą źle, to może wrócić do Polski, przecież nikt nie broni. Albo jeszcze inaczej, mieszkać w Polsce, a pracować w Niemczech. Przecież to tak blisko więc co za problem? smile
                      Gdyby tak okropnie źle było za granicą, to tylu Polaków by tam nie siedziało. Część tych, których znam, wróciła na jakiś czas do Polski, bo myśleli, że da się tu żyć. Długo nie wytrzymali. Wszyscy oni stwierdzali, że wolą jakiś czas posiedzieć tam na socjalu, pracę znaleźć i żyć pełnią życia. Wszyscy obecnie maja pracę, godne zarobki, stać ich na domy, wycieczki zagraniczne, nowinki techniczne. Jeden tylko wrócił do kraju i został. Od ponad roku pracy nie może znaleźć. Nie chrzań więc jak to biednie się żyje poza krajem. Najwidoczniej tym co maja pracę, żyje się bardzo dobrze. Nie narzekaj więc, bo pomyślę, że mało zaradna jesteś i sobie życia planować i organizować nie potrafisz. I że na głodowym socjalu siedzisz.
                      • hanalui Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 19:41
                        joasiek.1 napisała:
                        > Gdyby tak okropnie źle było za granicą, to tylu Polaków by tam nie siedziało.

                        Zwykle sie nie siedzi tylko pracuje, procz ulamka nierobow ktorzy mysla ze zlapali pana boga za piety poprzez zamiane polskiego chleba z maslem na zagraniczny najtanszy chleb z supermarketu z papierowa wedlina oraz domek w dzielnicy gdzie strach sie bac wychodzic w bialy dzien w obawie o latajace noze, blakajacych sie meneli i narkomanow, no ale tego nie widac na zdjeciach slanych do rodziny smile

                        C
                        > zęść tych, których znam, wróciła na jakiś czas do Polski, bo myśleli, że da się
                        > tu żyć. Długo nie wytrzymali. Wszyscy oni stwierdzali, że wolą jakiś czas posi
                        > edzieć tam na socjalu, pracę znaleźć i żyć pełnią życia.

                        Fakt...sporo ludzi wraca, ale nie dlatego ze socjal jest lepszy tylko ze zycie prostsze, urzednicy milsi, sprawy prosciej zalatwiac, jakosc jest inna, ale ciezko to wytlumaczyc komus kto nigdy nie mieszkal na stale za granica

                        Wszyscy obecnie maja p
                        > racę, godne zarobki, stać ich na domy, wycieczki zagraniczne, nowinki techniczn
                        > e.

                        A to dziwne...w dobie kryzysu wielu lokalnych nie stac na domy, wycieczki zagraniczne, ograniczaja wydatki a tu prosze...blakajacych sie po swiecie na wszystko stac big_grin. Pewinie rodzina za granica mowi to co chcecie usyszec, slysze czasem banialuki opowiadane w samolocie...fakt a rodzinie w PL moze robic to wrazenie, na zyjacych tutaj i znajacych realia raczej nie big_grin
                        • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 19:46
                          Podpisuję się pod tym Hanalui, nie wiem skąd ludzie biorą te rajskie opisy mitycznej "zagranicy"...
                          • hanalui Re: kolejna zdziwiona 10.03.11, 22:18
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > Podpisuję się pod tym Hanalui, nie wiem skąd ludzie biorą te rajskie opisy mity
                            > cznej "zagranicy"...
                            >

                            No jak to skad:
                            W PL mieszkali z tesciami na kupie i z wychodkiem za stodola, a teraz za granica wynajmuja samodzielnie chate z full wypasem - poprawa? no poprawa...nie wazne ze chata gdzies w pizdu, gdzie diabel mowi dobranac albo w dzielnicy gdzie jak wczesniej strach sie bac bialym dniem wychodzic...
                            w PL samochodu bylo brak lub stuletni maluch - teraz audi rocznik 96-98 -poprawa? No porawa
                            W Pl chleb z maslem - teraz gumowe pieczywo za 29 centow ktore predzej splesnieje niz sie zestarzeje i do tego papierowa wedlina - poprawa? No poprawa
                            • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 10:50
                              Jasne, pewnie niektórzy rzeczywiście z takich warunków wyjechali. Ale nie wszyscy. Moja siostra mieszkała w Polsce w bloku, w normalnej dzielnicy, w mieście wojewódzkim, samochód mieli dużo lepszy i dużo nowszy niż „stuletni” maluch. Jedli też normalnie. Teraz mieszkają w sporym mieście, blisko centrum, w dobrej dzielnicy, samochód mają jeszcze lepszy i jeszcze nowszy, stać ich na nowe, markowe ubrania, bardzo dobry rower dla dziecka, wakacje za granicą (niekoniecznie w Polsce smile ). Nie wypisujcie mi tu cen pieczywa za granicą, bo nie o cenę tu chodzi, ale o to ile tego chleba można kupić za godzinę pracy. Ile w Polsce chleba kupi człowiek zarabiający 6-8 zł za godzinę? A uwierzcie, dużo ludzi tak zarabia, również po studiach. Podobnie jest paliwem. A sprzęt AGD? Szwagier kupuje telewizor czy lodówkę za swoją tygodniówkę, a u nas trzeba na to wydać miesięczną pensję. I wcale nie chodzi mi tu o pokazanie jak za granicą jest super. Bo wiem, że nie wszystkim jest tam łatwo. Chodzi o to, że człowiek, który chce pracować, powinien mieć taką możliwość i powinien za swoją pracę otrzymywać godziwą zapłatę, żeby mógł żyć na takim właśnie poziomie. Tymczasem pracując w podobnym wymiarze godzin, często na lepszych stanowiskach, zarabia się w Polsce mniej i nie stać nas na takie standardy życia jak za granicą. Zresztą w Polsce też widać podobne różnice między województwami. Ale jak to się mówi „nie zrozumie syty głodnego”.
                              • hanalui Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 12:45
                                joasiek.1 napisała:

                                Teraz mieszkają w sporym mieście, blisko centrum,
                                > w dobrej dzielnicy, samochód mają jeszcze lepszy i jeszcze nowszy, stać ich na
                                > nowe, markowe ubrania, bardzo dobry rower dla dziecka, wakacje za granicą (nie
                                > koniecznie w Polsce smile ).

                                Co wy z tymi wakacjami w Polsce...przecież one dużo drozej kosztuja, rodzina nie uswiadomila jeszcze?

                                Nie wypisujcie mi tu cen pieczywa za granicą, bo nie
                                > o cenę tu chodzi, ale o to ile tego chleba można kupić za godzinę pracy. Ile w
                                > Polsce chleba kupi człowiek zarabiający 6-8 zł za godzinę?

                                Czlowiek za granica zarabiajacy odpowidnik polskiego 6-8 zl je gorszy szmelc i bynajmniej chleba to nie przypomina, no ale fakt może go kupic wiecej, tego dobrego pewnie nabedzie tyle ile w PL
                                Szw
                                > agier kupuje telewizor czy lodówkę za swoją tygodniówkę, a u nas trzeba na to w
                                > ydać miesięczną pensję.

                                Ale o jakim tv mówisz...takim no name za 130 euro czy takim za 3-4 tys euro lub wiecej? Za średniej klasy tv i to nie jakaś rewelacja czodz na polskie może, trzeba z 1500 wydać..., mało ludzi kupuje za gotówkę i to jeszcze tygodniwke...zwykle kupuje się na raty, nawet sporo zarabiając kupują rzeczy na raty

                                Bo wiem, że nie wszystkim jest tam łatwo. Chodzi o to, że człowiek, kt
                                > óry chce pracować, powinien mieć taką możliwość i powinien za swoją pracę otrzy
                                > mywać godziwą zapłatę, żeby mógł żyć na takim właśnie poziomie. Tymczasem pracu
                                > jąc w podobnym wymiarze godzin, często na lepszych stanowiskach, zarabia się w
                                > Polsce mniej i nie stać nas na takie standardy życia jak za granicą.

                                Masz racje... Tylko zauwaz ze zwykle państwa inne niż PL są bogatsze (zakładam ze masz szwagra gdzieś w UE starej 12, a nie w Rumunii) to raz, 2 - państwo nie płaci za pierdzenie miesiącami w stołek na ciazowych chorobowych, naciaganych chorobowych, w wielu krajach nie masz darmowej opieki zdrowotnej jeśli już to zupełnie podstawowa, nie ma 30 letnich emerytów a 40-45 nie zajmują się wnukami będąc na rentach, tylko smigaja same co pracy
                        • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 10:15
                          Kobieto, siedziałam u nich miesiąc na wakacjach, widziałam, wiem co piszę. Ciągle mam kontakt i z rodziną i ze znajomymi, telefoniczny, meilowy, zdjęciowy więc nie pisz, że mi ktoś kit wciska. W mojej rodzinie nie ma zwyczaju kłamania i przechwalania się. Może u ciebie tak jest. Ja mam normalną rodzinę i znajomych ze zdrowymi układami między nami. Jasne, że życie za granicą nie jest proste, bo daleko do rodziny, samemu trzeba zapewnić w jakiś sposób opiekę dziecku w razie nieprzewidzianych sytuacji itp. O gorszych stronach życia "tam" również mówią. Przymknij się więc i przyjmij do wiadomości, że można pracując za granicą mieć lub wynajmować dom w dobrej dzielnicy, w domu mieć dobry sprzęt i na wakacje lecieć za granicę (niekoniecznie do Polski smile ). jasne, sami twierdzą, że teraz to już nie to co dwa lata temu, ale i tak żyją na lepszym poziomie niż w Polsce. Tu mieli problem ze znalezieniem pracy, albo praca była kiepsko płatna. A przyzwyczajeni już byli do pewnego poziomu życia i nie chcieli z niego rezygnować. W sumie to się im nie dziwię.
                          A z drugiej strony w Polsce można siedzieć bez pracy, albo w kiepsko płatnej pracy, na umowie na czas określony. Tak trudno dostrzec i przyjąć do wiadomości różnorodność w życiu? Że ktoś może mieć gorzej niż ty, a ktoś inny lepiej niż ty? Jak zwykle niektóre paniusie na forum wszystko wiedzą najlepiej i wszystko już w życiu widziały i przeżyły.
                          • hanalui Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 12:12
                            joasiek.1 napisała:

                            Jasne, że życie za granicą nie jest proste, b
                            > o daleko do rodziny, samemu trzeba zapewnić w jakiś sposób opiekę dziecku w ra
                            > zie nieprzewidzianych sytuacji itp. O gorszych stronach życia "tam" również mów
                            > ią. Przymknij się więc i przyjmij do wiadomości, że można pracując za granicą m
                            > ieć lub wynajmować dom w dobrej dzielnicy, w domu mieć dobry sprzęt i na wakacj
                            > e lecieć za granicę (niekoniecznie do Polski

                            No to pracują czy za socjale? bo jeszcze kilka postów wcześniej twierdzilas ze za socjale spokojnie cud miód, orzeszki i zagraniczne podróże.
                            No i szok...trzeba się dziecięciem samodzielnie zajac, no zesz szok... A twoje miesięczne wakacje to pewnie była opieka nad dzieckiem i forma dorobienia sobie oraz pomocy rodzinie za granica smile
                            I skąd wiesz czy była to dobra dzielnica? Skąd wiesz ze to był dobry dom? Widziałas inne domy, inne dzielnice? Z czym porownujesz? Po miesiącu pobytu możesz conajwyzej porównać sobie z PL i tyle...
                            A.... I nie watpie ze jesli pracuja to faktycznie można mieszkać i żyć jak człowiek w przyzwoitym miejscu, stać na wakacje ...ba zagraniczne dużo tańsze niż wyjazd do Pltongue_out
                            • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 14:09
                              Ty weź czytaj ze zrozumieniem i nie dorabiaj swoich teorii. Jakiś czas temu, bardzo krótko byli na socjalu i też do garnka mieli co włożyć. U nas za "kuroniówkę" lub zasiłek z MOPS nie wyobrażam sobie utrzymania trzyosobowej rodziny na przyzwoitym poziomie.
                              Bynajmniej nie dorabiałam sobie tam, byłam na wakacjach ze swoim dzieckiem. W ciągu dnia siedziałam z ich dzieckiem i swoim w domu, a popołudniami i w weekendy wozili nas na zwiedzanie. Owszem, dzięki mnie nie musieli swojego do jakiejś wakacyjnej przechowalni wysyłać więc była to z mojej strony jakaś forma pomocy rodzinie. Ale nikt mi za to nie płacił. Za jedzenie, paliwo i bilety wstępu też mi nikt płacić nie kazał. Ty masz jakieś nienormalne wyobrażenie o rodzinie. Współczuję ci doświadczeń z twojego życia rodzinnego.
                              a i tak widzę, że sensu moich wypowiedzi nie kumasz, bo czepiasz się akurat nie tego o co mi chodzi. Trudno, tłumaczyć nie zamierzam, bo mi się nie chce. I tak nie dotrze.
                              • hanalui Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 19:18
                                joasiek.1 napisała:
                                Jakiś czas temu, ba
                                > rdzo krótko byli na socjalu i też do garnka mieli co włożyć. U nas za "kuroniów
                                > kę" lub zasiłek z MOPS nie wyobrażam sobie utrzymania trzyosobowej rodziny na p
                                > rzyzwoitym poziomie.

                                No widzisz ja tez za tutejszy zasilek tez nie wyobrazam sobie utrzymania trzyosobowej rodziny na przyzwoitym poziomie...ale skoro twoja rodzina to potrafi/potrafila to jestem w stanie sobie tylko jedynie wyobrazic ten "przyzwoity poziom", wlozenie czegos do garnka nie jest dla mnie przyzwoitym poziomem, ale byc moze niektorym to wystarcza i to by bylo na tyle w tym temacie.

                                > Bynajmniej nie dorabiałam sobie tam, byłam na wakacjach ze swoim dzieckiem. W c
                                > iągu dnia siedziałam z ich dzieckiem i swoim w domu, a popołudniami i w weekend
                                > y wozili nas na zwiedzanie. Owszem, dzięki mnie nie musieli swojego do jakiejś
                                > wakacyjnej przechowalni wysyłać więc była to z mojej strony jakaś forma pomocy
                                > rodzinie. Ale nikt mi za to nie płacił. Za jedzenie, paliwo i bilety wstępu też
                                > mi nikt płacić nie kazał. Ty masz jakieś nienormalne wyobrażenie o rodzinie. W
                                > spółczuję ci doświadczeń z twojego życia rodzinnego.

                                Wiesz...tez mnostwo lat temu tez tak jezdzilam do rodziny za granica jeszcze sporo lat przed wejsciem do UE w takich wlasnie celach i tak wlasnie to u nich wygladalo - cud, miod i orzeszki z prespektywy polskiego zycia i w porownaniu z polskim zyciem...dzis wiem ze zyli
                                tak sobie, raczej przecietnie i bynajmniej nie z zasilkow.

                                I sorry...te sprowadzane z PL ciocie, kuzynki, babcie do przybawienia dzieci to tylko dlatego ze duzo taniej jest wyzywic, zaplacic za bilety i rozrywki jakiejs cioci, babci dla ktorej wszystko bedzie och i ach niz zaplacic dziecku za zorganizowany oboz, zorganizowane ferie czy cos w tym stylu, ot taki murzyn z Polski wink...opowiesci o szwagrze kupujacym tv za tygodniowke i przywoitym poziomie jakos blado w takim wypadku wypadaja big_grin
                                • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 19:26
                                  Wiesz co, ty jakaś dziwna jesteś. Albo naprawdę taka tępa i powierzchowna jesteś, albo tylko taką udajesz. Jak ci napisać, że w Polsce ludzie po studiach często zarabiają 1300zł na rękę, albo że przez wiele lat nie maja umowy na stałe, to nie wierzysz, bo ty wiesz lepiej. Jak ci napisać, że za granicą ktoś może dobrze żyć i w dobrej dzielnicy mieszkać, to też nie wierzysz, bo ty wiesz lepiej. Nawet lepiej ode mnie wiesz jak żyje ktoś kogo na oczy nie widziałaś, a przecież to ja tam byłam i widziałam. I to dość niedawno. I nadal widzę, że szwankuje u ciebie czytanie ze zrozumieniem. Ciekawe co z polskiego miałaś? Daruj sobie swoje dalsze dywagacje, bo pokazujesz jedynie, że ograniczona jesteś.
                                  • hanalui Re: kolejna zdziwiona 11.03.11, 20:24
                                    joasiek.1 napisała:
                                    Jak ci napisać, że w Polsce ludzie po studiach częs
                                    > to zarabiają 1300zł na rękę, albo że przez wiele lat nie maja umowy na stałe, t
                                    > o nie wierzysz, bo ty wiesz lepiej.

                                    A gdzie niby twierdzilam ze nie wierze? surprised?. Zalezy jeszcze jakie studia...bo mozna UJ skonczyc i mozna takie zarzadzania i markjetingi Wolce Podlesnej na weekendowych zjazdach.
                                    Za moich czasow co madrzejsi to pomimo ze studia dzienne pracowali w weekendy, popoludniami coby na rynek nie wejsc tylko ze swistkiem papieru, a z doswiadczeniem. Troche to kosztowalo wiecej wysilku ale owocowalo.
                                    Poza tym jesli ktos nie moze znalezc takiej pracy jaka chce to szuka jej w innym miescie, na drugim koncu PL...
                                    Wdzisz Polacy sa malo mobilni...coniektorzy to by chcieli cale zycie w swojej dziurze, przez 40 lat przy jednym biurku, a na swiecie ludzie kilkakrotnie zmieniaja miejsca zamieszkania (nie bynajmniej mieszkanie czy dom), kilkanascie razy zmieniaja miejsce pracy, ze 3-4 razy sie przekwalifikowuja.

                                    Jak ci napisać, że za granicą ktoś może dob
                                    > rze żyć i w dobrej dzielnicy mieszkać, to też nie wierzysz, bo ty wiesz lepiej.

                                    Alez wierze...tylko nie za ichniejsze zasilki socjalne - juz o tym pisalam...widac niedoczytalas big_grin

                                    > Nawet lepiej ode mnie wiesz jak żyje ktoś kogo na oczy nie widziałaś, a przeci
                                    > eż to ja tam byłam i widziałam. I to dość niedawno.

                                    Swietnie ze widzialas..ja za to widze kto sprowadza babcie, ciocie i kuzynki z PL stad moja perspektywa patrzenia inna. Babiny, ktore ani be ani me w obcym jezyku z polskim wozkiem przytarganym z PL nietrudno na ulicy zauwazyc... big_grin
                                    • krapheika Re: kolejna zdziwiona 12.03.11, 22:27
                                      Daj spokoj, ona po miesiacu na wakacjach zagramanicznych u rodziny, wie wszystko, wszedzie byla i wsio widzialawink
                                      • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 12.03.11, 22:52
                                        Jakich wakacjach? Za darmo ją rodzinka nie gościła, odpalili jej bilety do zoo, dali wyżywienie i mieli darmową opiekunkę i sprzątaczkę na cały miesiąc smile
                                        • krapheika Re: kolejna zdziwiona 12.03.11, 23:07
                                          Ja sie tylko dziwie, ze ona tam nie zostala i tego socjala sobie nie zalatwila.Przeciez socjal za granica Polski gwarantuje luksusbig_grin Nie wiem gdzie ona byla, ale tak liczac na euro, 12 euro za godzine opieki nad dzieckiem, kolo 8euro za godzine sprzatania, musze przyznac wyszli na plus przez miesiacsmile chyba czas sprowadzic sobie kogos z rodziny na miesiac, to jest czysta oszczednoscbig_grin
                                          • gazeta_mi_placi Re: kolejna zdziwiona 13.03.11, 00:01
                                            Polacy słyną ze sprytu, a tu jeszcze wyszli na dobroczyńców co to ubogą kuzynkę z Polski ugościli, jedzenie dali, bilety do muzeum czy zoo dali, mieszkała wszak też za darmo, do czynszu im raczej przecież nie dopłacała, no i kawałek zagranicy mogli jej pokazać smile
                                            Ona zadowolona- bo mogła Niemcy zwiedzić za darmo i bilety miała za darmo, jedzenie też, oni zadowoleni bo zaoszczędzili na niani i pani sprzątającej.
                                            • joasiek.1 Re: kolejna zdziwiona 13.03.11, 21:37
                                              Jakie wy jesteście żałosne! W każdym zdaniu. Nie wiem czy was żałować czy się śmiać?
                                              W dodatku dla was Europa kończy się tych waszych zakichanych Niemczech. Pewnie nic więcej w życiu nie widziałyście? I w dodatku macie jakieś chore wyobrażenie o rodzinie. No cóż, każdy ocenia według tego co zna z własnego doświadczenia. Nic, tylko współczuć. Może na jakąś terapię się wybierzcie? Rodzinną.
                                              Życzę pomyślności i postępów w terapii!
                                              • hanalui Re: kolejna zdziwiona 14.03.11, 15:29
                                                joasiek.1 napisała:

                                                > Jakie wy jesteście żałosne! W każdym zdaniu. Nie wiem czy was żałować czy się ś
                                                > miać?
                                                > W dodatku dla was Europa kończy się tych waszych zakichanych Niemczech. Pewnie
                                                > nic więcej w życiu nie widziałyście? I w dodatku macie jakieś chore wyobrażen
                                                > ie o rodzinie.

                                                Eeee tam...to ty jestes zalosna bo nie masz bladego pojecia po co "bogate" rodziny zza granicy (obojetnie jakiej zeby nie bylo ze Niemcy, ja akurat nie do Niemiec jezdzilam i nie w Niemczech mieszkam, ale mysle ze schemat wszedzie ten sam) sciagaja swoje babcie, ciotki, kuzynki na "wakacje" i by przy okazji zajac sie dziecmi, posprzatac, pogotowac - przykro mi ze jestes na tyle slepa ale JESTES TANIA SILA ROBOCZA, ubogi krewna z PL, ktora w dodatku, jak wlasnie tu na forum, jeszcze sika po nogach jakie cie szczescie kopnelo i ja zaszczyt spotkal i jak to wspaniale bylo ze karmili, na wycieczke zabrali i bilet do zoo zaplacili smile.

                                                >No cóż, każdy ocenia według tego co zna z własnego doświadczenia

                                                Widzisz ja jak zapraszam do siebie gosci to nie tylko mam wtedy wolne zeby miec dla nich czas ale tez jeszcze nie musza sie "przy okazji" niczym sie zajmowac, moga sie goscic, wypoczywac, dostaja full wypas jedzenie, tez czesto gesto oplacam wejsciowki do parkow uciechy, tez zabieram na zwiedzanie i wycieczki.
                                                Moja rodzina przyjezdzajac do mnie na wakacje, w odwiedziny odpracowywac pobytu w zaden sposob nie musi - no coz kazdy ma jakie ma wyobrazenie o rodzinie: dla jednych rodzin takich jak twoja, ciezka prace w postaci zajmowania sie dziecmi, zajmowania domem zwie sie wakacjami, w innych wypoczynek zwie sie wakacjami wink
                      • krapheika Re: kolejna zdziwiona 12.03.11, 23:01
                        joasiek.1 napisała:

                        > Taa, jasne, bo wszyscy wyjeżdżają akurat do Niemiec. Puknij się. W Europie jest
                        > masę innych krajów.

                        Pisze z pozycji mieszkanca tego kraju, czyzby De nie bylo zagramanica?big_grin

                        Chyba ci tam w tym twoim De coś kiepsko się wiedzie skoro
                        > narzekasz? Może mało zaradna jesteś? Widzisz, używam twoich argumentów. Skoro k
                        > omuś za granicą źle, to może wrócić do Polski, przecież nikt nie broni. Albo je
                        > szcze inaczej, mieszkać w Polsce, a pracować w Niemczech. Przecież to tak blisk
                        > o więc co za problem? smile

                        Gdzie narzekam?big_grin opisuje ci panna po miesiecznych wakacjach, ze to co wpiera ci rodzinka na temat socjala to bajki.

                        > Gdyby tak okropnie źle było za granicą, to tylu Polaków by tam nie siedziało. C
                        > zęść tych, których znam, wróciła na jakiś czas do Polski, bo myśleli, że da się
                        > tu żyć. Długo nie wytrzymali.
                        Wszyscy oni stwierdzali, że wolą jakiś czas posi
                        > edzieć tam na socjalu, pracę znaleźć i żyć pełnią życia.

                        Ale po co tylko jakis czas, przeciez to cud miod i oszeszki? po co szukaja pracy? niech siedza dalej na tym wspanialym socjalu co ich tak ciagnie by zajwaniac, skoro i zagramaniczne wczasy maja z tego socjala i telewizory, auta i inne bajerybig_grin

                        Wszyscy obecnie maja p
                        > racę, godne zarobki, stać ich na domy, wycieczki zagraniczne, nowinki techniczn
                        > e. Jeden tylko wrócił do kraju i został. Od ponad roku pracy nie może znaleźć.
                        > Nie chrzań więc jak to biednie się żyje poza krajem. Najwidoczniej tym co maja
                        > pracę, żyje się bardzo dobrze. Nie narzekaj więc, bo pomyślę, że mało zaradna j
                        > esteś i sobie życia planować i organizować nie potrafisz. I że na głodowym socj
                        > alu siedzisz.

                        Na socjalu siedza za ta zagramanica?(Polacy oczywiscie)raczej smiem twierdzic, ze ci z socjala teraz zapelniaja polskie UP ewentualnie dla nicht poprawa jest mieszkac byle gdzie i jesc byle co.Bo z socjala moja droga to sie nie najesz dobrym chlebkiemtongue_out
                        O mnie sie nie martw, rozszerz lepiej swoja wiedze o zagranicy zanim zaczniesz wpierac te kokosy jakie maja ludzie siedzacy na socjalu.Musze pomyslec czy sie na tego socjala nie udac, w koncu tyle kasy, za siedzenie w domu, po co my pracujemy przeciez powinnismy na panstwowoym garnuszku spedzac dzien przed TVbig_grin
                      • ylunia78 Re: kolejna zdziwiona 13.03.11, 22:09
                        joasiek.1 napisała:

                        > Taa, jasne, bo wszyscy wyjeżdżają akurat do Niemiec. Puknij się. W Europie jest
                        > masę innych krajów. Chyba ci tam w tym twoim De coś kiepsko się wiedzie skoro
                        > narzekasz? Może mało zaradna jesteś? Widzisz, używam twoich argumentów. Skoro k
                        > omuś za granicą źle, to może wrócić do Polski, przecież nikt nie broni. Albo je
                        > szcze inaczej, mieszkać w Polsce, a pracować w Niemczech. Przecież to tak blisk
                        > o więc co za problem? smile

                        Anglię i DE podałam jako przykład....
                        Ja akurat nie narzekam,nie narzekam na swoje zycie.


                        > Gdyby tak okropnie źle było za granicą, to tylu Polaków by tam nie siedziało. C
                        > zęść tych, których znam, wróciła na jakiś czas do Polski, bo myśleli, że da się
                        > tu żyć. Długo nie wytrzymali. Wszyscy oni stwierdzali, że wolą jakiś czas posi
                        > edzieć tam na socjalu, pracę znaleźć i żyć pełnią życia. Wszyscy obecnie maja p
                        > racę, godne zarobki, stać ich na domy, wycieczki zagraniczne, nowinki techniczn
                        > e. Jeden tylko wrócił do kraju i został. Od ponad roku pracy nie może znaleźć.
                        > Nie chrzań więc jak to biednie się żyje poza krajem. Najwidoczniej tym co maja
                        > pracę, żyje się bardzo dobrze. Nie narzekaj więc, bo pomyślę, że mało zaradna j
                        > esteś i sobie życia planować i organizować nie potrafisz. I że na głodowym socj
                        > alu siedzisz.

                        wow,wow,wow...tylko zazdrościć
                • baltycki krapheiko, nie masz zielonego pojęcia!! 11.03.11, 10:15
                  krapheika napisała:

                  > A moze myslisz, ze za 400euro bezrobotnego
                  > plus 300z kawalkiem na trojke dzieci to sie zyje jak krolowietongue_out

                  Minimum socjalne gwarantowane przez germanię dla rodziny 2+3 to ok. 1250 Euro
                  (zależy od wieku dzieci)+ opłata za czynsz + opłata za ogrzewanie mieszkania.


                  • ylunia78 Re: krapheiko, nie masz zielonego pojęcia!! 11.03.11, 10:31
                    baltycki napisał:

                    > krapheika napisała:
                    >
                    > > A moze myslisz, ze za 400euro bezrobotnego
                    > > plus 300z kawalkiem na trojke dzieci to sie zyje jak krolowietongue_out
                    >
                    > Minimum socjalne gwarantowane przez germanię dla rodziny 2+3 to ok. 1250 Euro
                    > (zależy od wieku dzieci)+ opłata za czynsz + opłata za ogrzewanie mieszkania.
                    >
                    >

                    No już nie chciałam sie odzywać,bo cos innego slyszałam o socjalu w DE,ale skoro Krapheika wie bo tam mieszka,myślalam,że może mnie cos odfiksowało i o innym socjalu wiem to i owosmile
                  • krapheika Re: krapheiko, nie masz zielonego pojęcia!! 12.03.11, 22:11
                    No popatrz jakby tak policzyl jeden rodzic 400 drugi rodzic 400 dzieci 300z kawalkiem to ci dokladnie ta suma wychodzi. Poza tym na oplate za czynsz, ogrzewanie nie wszyscy sie lapia. Moze powinienes obejrzec program . "Prawnik ubogich" kobiety z dziecmi, rodziny z dziecmi z odcieta woda, swiatlem , mieszkajacy w mieszkaniach z grzybem. Znam sama taka rodzine. Facet z ciezarna zona w dwupokojowym mieszkaniu, sciany czarne od grzyba, zimno, smierdzialo straszliwi, wcale mu mieszkania nie chcieli dac, choc powinni, fotografowal sciany, bral zaswiadczenia od lekarzy itd.wreszcie jak dotarl do gazety to mu laskawie dali kawalerke ale czynsz i reszte sam musi placic. Jakby tak wspaniale bylo na socjalu to "tafel" i inne organizacje w ktorych sie udzielam, by nie istnialy.A wiesz, ze sa dzieci, ktore prezent dostaja raz w roku jesli znajda sie sponsorzy, by te prezenty na swieta zakupic.Moze powinienes odwiedzic "tafel" na marginesie nie darmowy, trzeba zaplacic smyboliczna sume za kazda rzecz i zobaczyc jaka kolejka jest po dostawach zywnosci.Moze przejdz sie do "Arki" jak bedziesz w DE i poogladaj sobie te dzieciaki, ktore dostaja raz dziennie goracy posilek albo jakakolwiek organizacje przykoscielna, zobacz co sie dzieje np. przed swietami. Skoro jest tak wspaniale, to czemu hitem sa ksiazki, jak przezyc na bezrobotnym. Moze kiedys socjal to byl socjal, teraz to jest dno, chyba, ze ktos kombinuje, ale w Pl kombinatorzy tez maja sie swietnie.
                    Znam to, na pierwszy rzut oka jest wspaniale, na drugi juz mniej, jak sie dluzej popatrzy to jest zle.Jak slucham o tym wspanialym niemieckim socjalu to zastanawiam sie skad u licha w rodzinach nie patologicznych dzieci zyjace w totalnym ubostwie.Aha ku poparciu moch slow, od pewnego czasu na RTL leci reklama organizacji, ktora pomaga. Trabia na prawo i lewo, ze mnostwo dzieci w De zyje w nedzy, no, ale ty wiesz lepiej, co sie bede klocicbig_grin Niemcy to kraj miodem i mlekiem plynacysmile))) niech ci bedzie, przyjezdzaj, zyj skoro tak superbig_grin
                    • baltycki nadal nie masz zielonego pojecia.. 13.03.11, 09:47
                      krapheika napisała:

                      > No popatrz jakby tak policzyl jeden rodzic 400 drugi rodzic 400 dzieci 300z kaw
                      > alkiem to ci dokladnie ta suma wychodzi. Poza tym na oplate za czynsz, ogrzewan
                      > ie nie wszyscy sie lapia.

                      Bierzesz kwoty z sufitu i cieszysz sie, ze wyszla suma zblizona do podanej przeze mnie.
                      To ja Cie uswiadomie, Ciebie, mieszkanke germaniismile))
                      Wysokosc minimum socjalnego w germanii.
                      "Glowa" rodziny/konkubinatu...- 359 Euro.
                      Wspolmalzonek/ka,partner/ka - 323 Euro.
                      Dziecko do 6 lat 11mcy, 30 dni- 215 Euro
                      Dziecko 7- 14 lat, 11mcy, 30d - 251 Euro.
                      Dziecko 15- 25lat 11mcy 30dni- 287 Euro
                      + czynsz + ogrzewanie.
                      Jesli ktos przepija, nie placi czynszu to jasne, staje sie bezdomnym.
                      Jesli ktos splaca jeszcze jakies stare dlugi.. to jasne, brakuje mu na wiele rzeczy.

                      Zasilek rodzinny przeslugujacy rodzicom bez wzgledu na ich dochod.
                      Pierwsze dziecko- 184 Euro.
                      Drugie dziecko... - 184 Euro.
                      Trzecie dziecko..- 190 Euro.
                      Kazde nastepne - 215 Euro.
                      Dziecku pelnoletniemu przesluguje tylko gdy pobiera nauki.
                      Dziecko ktore osiagnie dochod powyzej 8.004 Euro/rok traci prawo do zasilku rodzinnego.
                      Zasilek rodzinny stanowi dochod dziecka i jako taki jest zaliczany do dochodu rodziny przy ustalaniu wysokosci pomocy.

                      Reszte moglas sobie darowac, nigdy nie twierdzilem, ze to "kokosy", aczkolwiek znam malzenstwo zyjace tak skromnie, ze zyjac z takiej pomocy pomaga jeszcze dzieciom w Polsce..
                      Ladniej bys wybrnela, gdybys napisala "oj, nie znam dokladnie, bo ja obracam sie wsrod klasy sredniej smile))))))))
                      • krapheika no nie masz pojecia zauwazylam, znasz liczby tylko 13.03.11, 14:26
                        Dziwne, ze nie odniosles do normalnych rodzin, ktore opisywalam, zyjacych z socjala to raz, dwa sobie policz, ile 5osobowa rodzina przeznacza tylko na jedzenie, zalozmy, ze 2,50na glowke dziennie, ile to wychodzi w miesiacu? praktycznie tyle ile dostaja, a gdzie reszta buty, ubrania, pomoce szkolne itd? dlaczego ludzie z wielodzietnych rodzin, zyjace z socjala, kupuja w "taflach" wlasnie...oswiecic cie, bo to jedyna mozliwosc, by starczylo na troche wiecej niz jedzenie.Wierz w liczby dalej.

                        Poza tym kochany piszesz o zyciu "skromnie" a ja odpowiadalam pani, ktora twierdzi po miesiacy za granica, ze socjala to starcza na wakacje zagraniczne, najnowsze nowinki techniczne itd. widocznie wiec jednak sa to kokosytongue_out

                        Do jakiej klasy przynaleze to nie jest twoj problemsmile poza tym, jako, ze pomagam w organizacjach charytatywnych to moge powiedziec troche wiecej o sytuacji rodzin zyjacych z socjala niz liczby wziete z googla, ktore to przedstawiasz. Mysle, ze dyskusja nie ma sensu, bo i tak najwiecej wiedza ci, ktorzy tam nie mieszkaja i znaja tylko cyferkismile
                        • baltycki Re: no nie masz pojecia zauwazylam, znasz liczby 13.03.11, 14:36
                          krapheika napisała:

                          > Poza tym kochany

                          przykro mi, nie odwzajemniam tej milosci smile))
                          • krapheika Re: no nie masz pojecia zauwazylam, znasz liczby 13.03.11, 14:50
                            Mojej nie musiszbig_grin serio nie jestes przez nikogo kochany?
                        • joasiek.1 czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? 15.03.11, 17:05
                          Powiedz mi, w którym miejscu napisałam, że ludzi na socjalu za granicą stać na wojaże i wypasiony sprzęt? Napisałam np. że szwagier za tygodniówkę może kupić lodówkę albo telewizor. Chyba nie myślisz, że za tygodniówkę socjala? Jeśli tak zrozumiałaś, to gratuluję inteligencji! Przeczytaj dokładnie moje posty, ze zrozumieniem, nie wmawiaj mi słów, których nie napisałam i nie dorabiaj swoich teorii. Masz wielkie problemy z czytaniem po polsku. Nie załapałaś totalnie nic z tego co napisałam, podniecasz się sama własnymi postami, a w gruncie rzeczy pokazujesz, że nie nadajesz się do dyskusji, bo nie rozumiesz co inni do ciebie piszą. Nie ty jedna zresztą.
                          Napiszę więc dosadnie jeszcze raz: Chodzi o to, że za granicą zarówno płace jak i zasiłki socjalne są wyższe niż w Polsce i dzięki temu człowiek tam może żyć na wyższym poziomie niż tu. Więcej może kupić chleba, paliwa itd. Pisałam własnie o tym. Państwo tam daje większe wsparcie w razie konieczności. I że nie ma aż takich przekrętów z pracą i płacami jak tu. Przypominam, że wątek dotyczy sytuacji matki, która urodziła dziecko i straciła pracę tu, w Polsce. A ty zaraz wyskakujesz ze swoim Deutchlandem i próbujesz nas wszystkich przekonać jak tam źle. To wyobraź sobie, że w Polsce standard życia wielu ludzi (i pracujących i na socjalu) jest jeszcze niższy. I trudniej nawet wykształconemu człowiekowi znaleźć i utrzymać pracę, a już szczególnie dobrze płatną. Nie neguję tego, że i w innych krajach jest bieda. Ty natomiast negujesz to, że komuś za granicą może żyć się dostatnio. Nie wmówisz mi, że w Niemczech jest gorzej niż w Polsce. Chyba, że porównujesz sobie bogate lub średniozamożne rodziny z dużych miast w Polsce (szczególnie zachodniej), do ubogich rodzin z Niemczech (szczególnie we wschodnich landach). Wiem, że po wejściu do strefy Euro Niemcy dostali po kieszeni, a teraz jeszcze ten kryzys. Słyszałam też od znajomych, że i w Anglii już trudniej, bo nie ma takiego wyboru w szukaniu pracy (ale praca jest) i że niektórzy martwią się, bo zasiłki na dzieci zmniejszyli. Ale i tak tam ludzie mają się nadal lepiej niż tu. Podobnie jak i w innych krajach europejskich. Nadal podtrzymuję moją opinię, że jeśliby za granicą było tak jak w Polsce, albo gorzej, to więcej Polaków by wróciło do kraju. Bo tam przecież nigdy do końca nie jest się u siebie. Chyba jednak jest lepiej, skoro tam zostają, albo po próbie zaaklimatyzowania się na nowo w Polsce, stwierdzają, że jednak za granicą żyło się im lepiej i znów wyjeżdżają.

                          Krytykuję po prostu to co dzieje się w Polsce, to co robią kolejne rządy, na co pozwala się pracodawcom, bo nie tak powinno być. Bo każdy ma prawo godnie żyć, niezależnie od tego jakie stanowisko zajmuje. Nie będę się powtarzać. Nie musiałam nigdy żyć w Polsce na zasiłku socjalnym i wolałabym nie mieć okazji tego spróbować.

                          Nie dajesz mi prawa do wypowiadania się na temat życia za granicą, bo przecież krótko tam byłam, w dodatku na urlopie, a nie w pracy. Pewnie częściowo masz rację. Ale co ty wiesz na temat codziennego życia w Polsce w ciągu ostatnich lat? Dlaczego uważasz, że wiesz jak żyje się w Polsce, skoro mieszkasz w Niemczech?

                          Czy dotarło w końcu do ciebie o co chodzi? Bo słowo daję, znudziło mi się już tłumaczenie i dyskutowanie z tobą.
            • dominikaonline krapheika przestań już... 10.03.11, 23:55
              z tą ręką w nocniku - uważam, że ludzie mówiący takimi określeniami są ograniczeni!!!
              jak można wogóle używać tak obleśnych porównań???
              RĘKA W NOCNIKU??????
              a może lepiej ręka w doopie?

              poza tym apropo twoich wypowiedzi...
              wyobraź sobie, że istnieją kobiety nieegoistki, które chcą być mamami nie z wyrachowania tylko z miłości i chcą mieć więcej dzieci... a nasz kraj im to umożliwia???
              NIE!
              Myśląc twoimi kategoriami - ewolucja by wymarła na poziomie dinozaurów bo jak może nie wiesz - dzieci rodzi się przy okazji również po to by gatunek przetrwał...

              ale ty widzisz tylko czubek własnej "ręki w nocniku..."
              • krapheika Re: krapheika przestań już... 12.03.11, 23:18
                Nigdy nie slyszalas powiedzenia"obudzil sie z reka w nocniku"? faktycznie jestes ograniczona, funkcjonuje w j. polskim dluzej niz ty zyjeszbig_grin
                Buhahaha a kto ma dzieci z wyrachowania, ty? kraj ci uniemozliwia posiadanie dzieci? wysterylizowali cie przymusowo? od utrzymywania dzieci sa rodzice nie panstwo, no faktycznie, nie wymarlismy jak dinozaury, ale za to mamy przyjemnosc zobaczyc co sie dzieje jak ludzie zwalaja wszystko na kraj w ktorym zyja.
                Daruj sobie, ani nie masz argumentow, ani nie wiesz w ktorym kosciele dzwonia, racz mi nie odpisywac, bo szkoda mi czasu na czytanie wypocin jakiejs gimnazjalistki.
                • 1maja1 Re: krapheika przestań już... 12.03.11, 23:31
                  Kaprehika, no ja wlasnie od miesiaca zaczelam nowe zycie w Niemczech po wczesniejszym 7letnim pobycie w Anglii, wszyscy mi mowili, ze niemiecki standard zycia w porownaniu z angielskim jest o wiele wyzszy, mam nadzieje, ze dobrze bedzie nam sie tu zylo, oczywiscie zadne soclaje nie wchodza w gre. Wszystko sie dobrze uklada, sa tylko ogromne problemy ze znalezieniem zlobka dla dzieci, no i wkurza mnie, ze w niedziele wszystko zamkniete, ale moze z czasem to docenie. I naprawde jestem w szoku czytajac co piszesz o ubostwie wsrod niemieckich rodzin, nigdy bym sie tego nie spodziewala.
                  • krapheika Re: krapheika przestań już... 12.03.11, 23:51
                    Bo wszyscy znaja De z tej pieknej strony, kindergeldu, doplat itd. w tak bogatym panstwie nie ma ubostwa, wszyscy zyja szczesliwie, socjal jest taki, ze pracowac sie nie oplacatongue_out i kto to najczesciej opowiada? osoby, ktore byly w odwiedzinach u znajomych, rodziny...Nie wiem na ile znasz niemiecki, pogaldasz sobie od czasu do czasu tylko reklamy i pare doku na temat zycia tutaj i bedziesz wiedziala jak jest na serio.
                    Oh kochana nie tylko z zlobkiem sa problemy, miejsce w przedszkolu nie jest latwe do zalatwienia.Nasz syn i dzieci znajomych sa od urodzenia zapisane.Co do opieki nad maluchami, moze na poczatek, jesli zalezy ci na szybkim powrocie do zawodu zalatw sobie tagesmutter to dziala prawie jak na zasadzie malutkiego przedszkola, dofinansowywane jest przez jugendamt, wiec oplaty nie sa duze.Oczywiscie tagesmutter sa przeszkolone i najczesciej maja wlasne dzieci pod opieka. Co do zamknietych sklepow w niedziele, przed swietami itd sa niedziele "zakupowe" wszystko jest wtedy otwarte, no i sa tankestelle, trinkhalle i inne male kioski,piekarnie na ogol tez do 12 w niedziele czynne, wiec tragedii nie ma, trzeba sie przyzwyczaic.Mi to juz nie przeszkadzasmile
                    powodzenia w nowym miejscu
                    • 1maja1 Re: krapheika przestań już... 13.03.11, 00:08


                      Masz racje, wszyscy kojarza NIemcy z reihem, ehehe, markami, slodyczami. NIesety niemieckiego nie znam w zab i to mnie strasznie meczy, ale jak tylko znajde opieke nad dziecmi zaraz pedze na kurs (mamy jeszcze corke). Szukalismy juz tagesmutter, niestety nie wypalilo, znalezlizmy prywatny zlobek dla syna, ale pare rzeczy mi tam nie pasi, wiec dlugo syna tam nie bede posylac, widzisz troche w Anglii sie rozpuscilam, syn mial tam super zlobek. Wiem, ze jest ciezko ze zlobkami i przedszkolami, siostra zapisala nienarodzone dziecko do kilku zlobkow i od 7 dostala odmowe, masakra. Ja mam nadzieje, ze cos wypali, przynajmniej to przedszkole dla syna, bo ponoc jest latwiej niz ze zlobkiem, przynajmniej jak skonczy 3 lata.
                      • krapheika Re: krapheika przestań już... 13.03.11, 14:40
                        Trafilas w sedno, kojarza Niemcy z markami.Marek juz nie ma.Jest euro na ktore kazdy rodowity Niemiec narzeka, bo wie jak bylo za czasow Marek. Kiedys to byl raj, fakt niezaprzeczalny, teraz juz nie jest, ale ci, ktorzy znaja z opowiesci jak bylo, beda i tak swoje twierdzicsmilemi to nie przeszkadza, niech dalej mowia, rzeczywistosci nie zmienia. Spoko moja siostra nie zna tez niemieckiego choc ma chlopaka niemca, ale oni po angielsku nadaja wiec nie jest zlesmile VS ma dobre kursy i w dodatku sa tez takie dla mam z dziecmi,wiec polecam, mozesz wtedy zaczac nauke zanim znajdziesz kogos do opieki.Z przedszkolem jest latwiej, ale tez trzeba zapisac, dziecko moze pojsc do przedszkola wczesniej jesli jest odpieluchowane i w miare komunikatywne.Tylko malo przedszkoli ma w miare elastyczne godziny pracy, najczesciej wiec znajomi musza oprocz przedszkola zatrudniac tez tagesmutter, bo nie dali by rady odebrac dziecka ze wzgledu na prace.Mnie czeka to samo dlatego przedluzam moment powrotu do pracy, na szczescie moge sobie na to pozwolic, bo moj pracodawca ma anielska cierpliwoscwink
                        • 1maja1 Re: krapheika przestań już... 13.03.11, 21:42
                          Dzieki za wszelkie informacjesmile Ja jezyka bardzo chce sie nauczyc, mamy tu mieszkac 3 lata, wiec czas na nauke sie znajdzie. Czuje sie tu dosc niepewnie, ale musze powiedziec, ze NIemcy, przynajmniej tu gdzie mieszkam, bardzo mi Polske przypominaja, ludzie maja tez podobne zachowania do POlakow, np lubia sie przygladac i to bez skrepowania, gdzie z kolei Anglicy sa zawsze na dystans, nikt sie nikomu nie przyglada, bo uchodzi to za niekulturalne. Styl ubierania tez bardzo zblizony do polskiego no i takie tam. Acha, jedzonko, chleb o niebo lepsze od angielskiego. A co do przedszkola to napisalas, ze dziecko musi byc odpieluchowane? o kurcze, musze jeszcze raz dopytac sie siostry, bo daje glowe, ze mi mowila, ze jesli dziecko dalej leje w majty to to nie jest problem. Godziny otwarcia przedszkoli mi nie przeszkadzaja, bo nie sadze, zebym kiedykolwiek podleja tu prace, wiec odbieranie dzieci to nie problem.
                          • krapheika Re: krapheika przestań już... 14.03.11, 19:55
                            Moze to zaklezy do przedszkole, te ktore znam i do ktorych chodza dzieci znajomych maja wymog, by dziecko bylo odpieluchowane.Moj juz prawie jest, wiec o to sie nie boje, gorzej z tym odbieraniem i calym kramem zwiazanym z praca i dzieckiem. No coz ja niemieckiego jedzenia nie lubie, dlatego jezdze na drugi koniec miasta do polskiego sklepubig_grin
                            Co do reszty, to chyba zalezy najbardziej w jakiej dzielnicy i miescie sie mieszka.Ja mieszkam w typowo niemieckiej, co sobie chwale, bo moj syn boi sie pan odzianych od stop do glow w czarne burki.
                            • 1maja1 Re: krapheika przestań już... 15.03.11, 10:46
                              Rzeczywiscie moze to zalezec od przedszkola, w czwartek idziemy na spotkanie do miedzynarodowej szkoly, w ktorej dziala rowniez przedszkole i napisali w liscie, ze dziecko musi byc gotowe, co to znaczy okaze sie za 2 dni. Ja mieszkam w Bremen, tez w typowo niemieckiej dzielnicy, zadne burki tu nie chodza na szczescie ehehe, ale moj Misiek pan w chustach sie nie boi, bo w angieslkim zlobku mial ze dwie panie bodajze w czarnych chustach, takze jest obeznany w temaciewink Tu polskiego sklepu pewnie nie ma, ale nie przeszkadza mi to, u siebie w Anglii tez mialam, ale rzadko chodzilam, tutaj zakupy robimy w Lestrze, mieso, sery, warzywa pierwsza klasa.
                              • krapheika Re: krapheika przestań już... 15.03.11, 19:49
                                O w Bremenbig_grin znam, znajomi mieszkaja. Dosc czesto tam bywalam swego czasu, jako bezdzietnabig_grin w Bremen jest polski sklep ale na kompletnym zadoopiu, przynajmniej byl tam do niedawna.Nie chcialo mi sie fatygowacbig_grin
                                Moj syn jest wychowywany multikulti, dzieci o innym kolorze skory nie robia na nim wrazenia, ale pan w czarnym sie boi, jesli te maja zakryta twarz.Faktycznie, raz sama sie przestraszylam, bo wyszla zza rogu a dosc ciemno bylosmile za duzo horrorow ogladambig_grin
                                Zycze powodzenia w sprawie przedszkola.Ja mam o tyle dobrze, ze moj syn wlasnie sam sie przestawil na nocnik.Wpadki sie zdarzaja, ale ogolnie jestem z niego dumna, bo szybko zalapal o co chodzi. Dobre wedliny i miesa sa w Edece i Rewe o ile ci maja duze dzialy z tymi produktami.Jeszcze w Metro, ale tam trzeba wyrobic karte.
                                • 1maja1 Re: krapheika przestań już... 15.03.11, 21:59
                                  No popatrz, znasz Bremen, fajnie, a ja tu przyjechalam totalnie w ciemno ze tak powiem, nie znalam tego miasta, dom tez zobaczylam dopiero jak tu przyjechalam i na razie jestem na etapie przyzwyczajania sie, a poniewaz kochalam nasze miejsce zamieszkania w Anglii, wiec lez sporo juz tu wylalam niestety. Patrzylam na nk czy sa tu ciekawi ludzie z Polszy, no i jedyna moja uwage przykul niejaki Mr V.I.Pbig_grin Minie jeszcze wiele czasu niz moje dziecie zawola na nocnik, no ale moze zdarzy sie cudwink W Rewe tez robie zakupy i w Edece rowniez, sa w miare blisko.
        • zebra12 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 05:25
          > Mnie raczej dziwi dlaczego postanowila zajsc w ciaze zanim dostala stala umowe
          > o prace

          Bo można nigdy nie dostać umowy o pracę na stałe? Ja pracuję od 10 lat w jednym miejscu i nie mam umowy na stałe! Moja koleżanka 12 lat i to samo, a rekordzistką jest moja jeszcze inna koleżanka, która od 23 lat nie ma umowy na stałe!!!!!! Tyle, że ona co roku zmienia miejsce pracy. Można więc nigdy się nie doczekać.
        • demarta Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 00:02
          krapheika napisała:

          > Mnie raczej dziwi dlaczego postanowila zajsc w ciaze zanim dostala stala umowe
          > o prace, stad te klopoty.

          chrzanisz, ja zaszłam w ciążę posiadając takową umowę a i tak skończyłam jak autorka wątku. nie ma to jak być mądrzejszym od telewizora, a o realnym życiu g........o wiedzieć i zgrywać mądralę.
          • krapheika Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 14:29
            No to ch..owa prace mialas. Nie ma jak te debilne twierdzenie "g... wiesz o zyciu"z ust osoby, ktora jest zwyklym nieudacznikiem.
            • demarta Re: uroki macierzyństwa 14.03.11, 00:36
              pozwól, że zacytuję cię jeszcze raz, moja ty mądrości nad mądrościami:

              > Mnie raczej dziwi dlaczego postanowila zajsc w ciaze zanim dostala stala umowe
              > o prace, stad te klopoty.

              skoro wg ciebie sposobem na uniknięcie kłopotów jest doczekanie na umowę na stałe, a wg mnie to kompletnie nie ma znaczenia, to w efekcie oznacza, że ja jestem nieudacznikiem? i do tego tylko zwykłym? tongue_out uśmiałam się po pachy nieziemsko - dziękuję ci bardzo, bo rzadko ktokolwiek potrafi mnie rozbawić do tego stopnia smile

              nie ma to jak wyemigrować i zgrywać wszystkowiedzącą na temat byłego heimatu. każdy "polaczek" po przekroczeniu zachodniej granicy ma wrażenie, że i wiedza i IQ wzrasta mu nagle conajmniej dziesięciokrotnie tongue_out żyj tym złudzeniem i baw mnie nadal wink



            • evita_duarte jaka ty chamska jestes NT 15.03.11, 17:47

        • memphis90 Re: uroki macierzyństwa 14.03.11, 22:27
          > Mnie raczej dziwi dlaczego postanowila zajsc w ciaze zanim dostala stala umowe
          > o prace, stad te klopoty.
          A ja mam umowę na 5 lat. Co będzie potem- nie wiadomo. To miałam czekać kolejne 5 lat? A może 10, żeby zrobić dwie specjalizacje?
      • edittt Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 23:58
        mam 30 lat, jestem po studiach, ze stażem pracy 5 lat (trzy firmy) i dzięki temu ciekawym cv za trzy miesiące urodzę drugie dziecko
        mogłam całość planu zrealizować rok, 1,5 wcześniej i wtedy w dniu 30 urodzin miałabym "odchowaną" dwójkę i teoretycznie powrót do zawodu, bo moje cv byłoby nieistotnie mniej ciekawe
        jeśli podjęłabym pracę pod koniec studiów, co jest coraz modniejsze, wykonanie tego założenia byłoby jeszcze bardziej realne

        pytanie co rozumiesz przez "odchowane" - dla jednej matki oznacza to 6 mies (dziecko trafia pod opiekę niani/babci/żłobka) dla innej to 3 lata (czyli przedszkole)
        przy drugiej opcji to faktycznie niemożliwe
    • daga_j Re: uroki macierzyństwa 09.03.11, 20:49
      Co tu powiedzieć: nie Ty jedna...
      Takie jest życie, jedna decyzja zmienia wszystko, inna decyzja inaczej ułożyłaby Wasze życie. Ale już nie zmienisz tego, musisz zaakceptować sytuację i wierzyć, że będzie dobrze.
    • yuka12 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 01:36
      Witamy w zyciu. Ja i maz mialismy umowy na stale, ale zeby wyzywic choc to nasze pierworodne, musielismy wyemigrowac. Nie jest tak rozowo. Nasze wspaniale potomstwo jest tak absorbujace i chorowite, ze o pracy to ja sobie moge pomarzyc we snie. Wprawdzie mamy co jesc i w co sie ubrac, ale co chwila jestem zamknieta w domu z ktoryms z nich. O zyciu towarzyskim w jakiejkolwiek formie mozna zapomniec, a rodzina daleko, daleko. Zreszta znajomi co chwila sie pojawiaja i znikaja (przeprowadzki, migracje itp.).
      Moja mama czy tata zostawiali 5-letnie spiace dziecko w domu (czyli mnie) i wychodzili np. do teatru (kto swiadomy dzisiaj moglby cos takiego zrobic, poza tym ze jest to wbrew prawu?). Oraz prawie co tydzien chodzili na imieniny, urodziny i in. imprezy (kto z mlodych rodzicow tak dzisiaj imprezuje?). Dzieci brali ze soba lub podrzucali komus z rodziny czy jakiejs sasiadce z klatki lub zostawiali w domu. Znajomych, sasiadow maja niektorych tych samych od 45 lat oraz rodzine w poblizu. Mama do dzisiaj twierdzi, ze wtedy to ludzie sie bawili, choc zycie bylo ciezkie. I mowie tu o latach 50., 60 i 70. Zreszta po urodzeniu mojego brata, a pozniej i mnie mama pracowala w domu robiac skoroszyty czy opiekujac sie dziecmi. Bez problemu potem wyslala i jedno i drugie do przedszkola. W naszym miescie akurat z przedszkolami nie bylo wtedy zadnego problemu. POmyslec, ze moija mama twierdzi, ze siedzac w domu i tak czula sie samotna. Ciekawe wiec, co ja mam powiedziec?
      • ala_bama1 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 06:11
        Nie demonizujmy stalej umowy bo to też niczego nie gwarantuje. Ja po 12 latach zatrudnienia (obecnie na wychowawczym) też nie mam gdzie wracać - zlikwidowali moje stanowisko pracy. Żeby bylo śmieszniej też budżetówka...
        • ylunia78 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 09:52
          Jak zwykle powstała dyskusja mądrych emamuś,co to sobie rodziny pozakładały mając i stałe zatrudnienie i upewniwszy się ,ze w najbliższych żłobkach i przedszkolach sa miejsca dla ich dzieci.Bądź pracują same na siebie w domu będąc z dziećmi.Wystarcza im na wszystko,łącznie z wyjsciami w week bez dzieci,na niańki ewentualnie w tygodniu i zycie na wysokim poziomie.Ą jak sie nie podoba w PL"to fora ze dwora",jak by to sie działo za pstryknieciem palcy.?uncertain
          Prawda jest taka,że rodząc dziecko świat zmienia się o 180 stopni.Moja mama kiedyś mi tak powiedziała na co ja odpowiedziałam,że przecież tylko urodzę dziecko a moje zycie sie AŻ tak nie zmieni przecież.Ale mama miała rację.
          I do autorki wątku:wszystkie mamy a przynajmniej ogromna ich wiekszość ma takie problemy.Jeżeli zostaje z dziećmi w domu na wychowawczym,nawet jeżeli nie maja jako takich problemów finansowych.Tak czasami układa się życie,ze zostajemy z dziecmi w domu.I trzeba spojrzec na to w ten sposób,ze przynajmniej wszystkie ich małe osiągnięcia nie przejda nam koło nosa.A rynek pracy obecnie jest taki a nie inny i czasami mozna starać sie z całych sił,a pracodawca może nam podziekowac w każdej chwili.I to co dzieje sie teraz minie.Dzieci urosna,pójda do szkoły,Ty do pracy i wszystko znowu będzie ok.
          Pozdrawiam.
          A wypowiedzi niektórych emam trzeba dzielic czasami nawet przez 5wink
    • echtom Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 09:31
      > Dziecko chciałam mieć póki jeszcze byłam względnie młoda. Plan był taki, że do
      > 30 odchowam dwójkę i zajmę się już wtedy całą sobą pracą zawodową.

      Miałam identyczny plan, wykonałam go nawet z nawiązką wink Było mi o tyle łatwiej, że wchodziłam na rynek pracy równo z początkiem transformacji, kiedy był zupełnie nienasycony i każda osoba z wyższym wykształceniem i znajomością 1 czy 2 języków obcych była rozchwytywana. Dzisiejszy rynek dla młodych znam tylko z mediów, osobiście poznam go za parę lat, kiedy moje dzieci zaczną się usamodzielniać.
      Ale do rzeczy. Po pierwsze, nie żałuj decyzji o dziecku, bo nie masz żadnej gwarancji, że za kilka lat miałabyś stałą umowę, a tak dziecko już jest, rośnie, rozwija się, i choć może być ciężko, jak dotąd nikt w tym kraju nie umiera z głodu. Nie wiem, co Ci konkretnie radzić w kwestii pracy, bo nie znam Twoich kwalifikacji, z doświadczenia mogę tylko zasugerować elastyczność i otwarcie na rynkowe nisze, których istnienia możesz nawet nie być świadoma. Ja zaczynałam "karierę zawodową" jako nauczycielka języka angielskiego w wiejskiej szkole, choć nie miałam w planach ani przeprowadzki na wieś, ani pracy w szkolnictwie. A to dlatego, że gdy byłam w ciemnej d..., zadzwoniła do mnie z taką ofertą osoba z dalszej rodziny i postanowiłam spróbować. Wiele lat później koleżanka zainspirowała mnie do zrobienia kursu przewodnickiego i mam teraz dodatkowe źródło dochodów. Najlepiej rozpuścić wici wśród rodziny i znajomych, może ktoś Ci podsunie pomysł na pracę. Ostatecznie można zacząć od prac na zlecenie i umowę o dzieło, które moglabyś wykonywać w domu. Powodzenia smile
    • filipianka Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 10:37
      > Zazdroszczę mojej mamie, która onegdaj miała płatne urlopy wychowawcze

      jakie płatne urlopy wychowawcze???
      chodzi Ci o zasiłek z MOPSu? jak był onegdaj jest i dziś, dla skrajnie biednych (jak chłop zarabia 1500 na dom, siebie, żonę i dziecko, to to jest bieda) jest 400 zł dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu przebywania na urlopie wychowawczym
      • black.sally Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 11:52
        filipianka napisała:

        > > Zazdroszczę mojej mamie, która onegdaj miała płatne urlopy wychowawcze
        >
        > jakie płatne urlopy wychowawcze???
        > chodzi Ci o zasiłek z MOPSu? jak był onegdaj jest i dziś, dla skrajnie biednych

        Jakie płatne urlopy wychowawcze z MOPSu?Teraz tak jest,,ale kiedyś urlopy wychowawcze byly płatne z ZUSu i o ile sie nie mylę,musiał byc jakis okres przepracowany przed pójściem na wychowawczy.Tak więc moja kuzynka urodziła 3ke dzieci i pozostawała na płatnym wychowawczym płaconym z ZUSu własnie.
        • filipianka Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 12:13
          Zasiłek wychowawczy który obecni jest w formie dodatku do zasiłku rodzinnego był kiedyś płacony przez ZUS lub zakład pracy a teraz wszystkie zasiłki z budżetu wypłacają MOPSy, ale to są te same zasiłki potocznie nazywane jako płatny wychowawczy (400 zł), wcześniej ustawa z dnia 1 grudnia 1994 r. o zasiłkach rodzinnych, pielęgnacyjnych i wychowawczych, dziś ustawa z dnia 28 listopada 2003 r.o świadczeniach rodzinnych
          • black.sally Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 12:16
            ale czy kiedys tez warunkiem otrzymania były niskie dochody?
          • filipianka Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 12:32
            wcześniej www.abc.com.pl/serwis/du/1996/0277.htm
            i to starsze socjalistyczne isip.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19850020010&type=2 oraz dalsze wersje isip.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19900760454&type=3
            wszędzie było kryterium dochodowe, choć na początku bardziej sprawiedliwe bo progresywne
    • whitney85 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 10:43
      Dzięki za odzew. Wiem, że prędzej czy później znajdę jakąś pracę. Póki co jednak mam taki a nie inny nastrój a wylanie moich trosk na forum trochę mi pomogło.
      A e-matkę wybrałam właśnie dlatego, że spodziewałam się tutaj większego zrozumienia niż chociażby na motoryzacji albo forum-humorum. Zgadzam się z tym, że ryzykowałam decydując się na dziecko. Nie mogę się jednak zgodzić z tym, że państwo nasze daje taakie możliwości a jedynie ja nie potrafiłam z nich skorzystać.
      • joasiek.1 Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 11:18
        Poświęć po prostu ten czas na bycie z dzieckiem, na wychowywanie go, uczenie nowych rzeczy. Pomyśl sobie, że to inwestycje w dziecko, w jego rozwój. Jak tak do tego podejdziesz, łatwiej będzie ci przetrwać ten czas bez pracy. Idzie wiosna, na spacery możesz częściej wychodzić i może jakieś inne mamy poznasz. Finansowo oczywiście trudno wam będzie przez jakiś czas, ale jak sama piszesz, w końcu znajdziesz jakąś pracę. Nie jesteś jedyna w podobnej sytuacji, tylko niewiele takich się na tym forum odzywa i przyznaje do tego, że mają inaczej, niż te przebojowe emamy, które wszytko tak świetnie zaplanowały, zrealizowały i maja świetną pracę na stałe. głowa do góry, będzie dobrze!
        • black.sally Re: uroki macierzyństwa 10.03.11, 11:56
          dokładnie...Poświęc się dziecku i wychowuj go.Nikt nie zrobi tego lepiej niż rodzice.Bo to,że oddasz dziecko do przedszkola czy żłobka nie zawsze da dobre wychowanie.
          Będziesz z dzieckiem,bedziesz widziała jego postepy,nie jedna ma tak ja Ty.Niestety takie to państwo prorodzinne,ze szkoda wogóle gadac o tym.Chcieli by,zeby rodziło się więcej dzieci,bo mały przyrost,bo nie bedzie miał kto na nasze emerytury robić,ale samo państwo nam w tym nie pomaga.
          Pójdx może do MOPSu i dowiedz się czy nie przysługuje ci zasiłek wychowawczy i rodzinne na dziecko.Zawsze to ok 450złsmile
        • czarnaalineczka nie rozumiem "siedzenia z dzieckiem w domu " 10.03.11, 14:15
          "Tu napomknę, że najgorsza dla młodej matki jest samotność a nie nadmiar obowiązków. Do tego drugiego można przywyknąć ale do siedzenia w czterech ścianach całymi dniami już nie."

          maz wychodzac do pracy zamyka was na klucz ze musicie w domu siedziec ? tongue_out

          rozumiem ,jak dziecko jest chore albo megasniezyca na dworze ale kto ci kaze siedziec ??

          a w domu mozesz nadrobic czytelnicze zaleglosci , uczyc sie jezyka itp itd

          masz dziecko ciesz sie tym , poki male "chustowo/wozkowe" mozesz zwiedzac z nim co chcesz , spedzac cale dnie w parku karmiac kaczki , poznawac inne mamy ,wykorzystac ten czas z najlepszym pozytkiem dla siebie i malego

          co do wozka to moze da sie szkielet zostawiac gdzies na dole w bloku a ty bys tylko malego w gondoli nosila?
        • halapta Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 15:53
          Sęk w tym, że ona planowała dziecko urodzić i oddać do instytucji jakiejś (żłobek, przedszkole) na wychowanie, a tu polska, szara rzeczywistość: miejsc nie ma dla dzieci, których matki nie pracują.
          Z takim podejściem powinna była się zabezpieczyć: poczekać na stałą umowę lub przed ciążą zaoszczędzić odpowiednią kwotę aby na opiekunkę lub prywatne, zbiorcze przechowalnie starczyło i wtedy spokojnie mogła by zając się szukaniem pracy i poświęcaniem karierze całą sobą.
      • matsuda Napisz czego konkretnie ode mnie chces? 11.03.11, 08:08
        bo państwo to też i ja. Mam zrezygnować z pracy i oddać Tobie miejsce, może większe podatki mam płacić byś mogła zapomogę dostać, a może mieszkanie mam Wam kupić byście nie cisnęli się z teściami? Może chodzi o bezpośrednie wsparcie-przelew , protekcja, a może żywność, ubrania? Napisz konkretnie czego oczekujesz ode mnie i dlaczego akurat Tobie się należy?
        • lapu_capuu Re: Napisz czego konkretnie ode mnie chces? 11.03.11, 14:27
          Zaatakowałaś autorkę bez pardonu, ale i bez pomyślunku. Państwo to też i Ty - ale czy jako to państwo zdążyłaś już na przykład służyć w wojsku wysłanym do Afganistanu? Albo czy chodzisz zdekapitowana od kwietnia ubiegłego roku?
          Po to płacimy podatki, by państwo zapewniło nam pewne systemowe rozwiązania, pewien pakiet usług oraz - i owszem - pomoc dla potrzebujących. Kiepsko się nam państwo z tego wywiązuje, a stwierdzenie tego faktu nie jest równoznaczne z odbieraniem Ci od ust jedzenia czy jadu.
    • edittt Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 00:04
      tekst o niewłaściwym planowaniu rodziny rozwala mnie najbardziej, hehe
      to właściwe oznacza czekanie z macierzyństwem do 35? 40?
      heh brzmi jak napędzanie klientów klinikom niepłodności

      żyjemy w chorym kraju i tyle...

      na pocieszenie - twój przypadek jest jednym z wieeeeeeeelu niestety i na razie nic nie zapowiada zmiany, jakiejkolwiek
      • hanalui Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:43
        edittt napisała:

        > tekst o niewłaściwym planowaniu rodziny rozwala mnie najbardziej, hehe
        > to właściwe oznacza czekanie z macierzyństwem do 35? 40?
        > heh brzmi jak napędzanie klientów klinikom niepłodności
        >
        > żyjemy w chorym kraju i tyle...
        >

        No wlasnie w większości krajów o których mowa ze tak wspieraja macierzyństwo średnia wieku kobiet rodzących 1 sze dziecko jest ze 3-4 lat wyższa niż Polek i wciąż się przesuwa w gore. Ciekawe dlaczego? Skoro i takie socjale świetne i pomoc wspaniała to czemu te dziciaki W większości decydują się rodzic takie stare baby? Moze masz jakieś ciekawe wytlumaczenie

        • anty_nick Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 09:01
          nie przesadzajmy z tym planowaniem rodziny.U nas tez jest mowa,że przesunął sie wiek kobiet rodzących,ale czy to tylko dlatego,że matki najpierw oceniają sytuację żłobkowo/przedszkolną?Nie sądzę....
      • krapheika Re: uroki macierzyństwa 12.03.11, 23:57
        Hahah ponad 2lata temu chodzilam do szkoly rodzenia w De, w grupie 10kobiet bylam najmlodsza jedyna kobieta, ktora nie przekroczyla 30roku zyciatongue_out u mojego lekarza to samo. Czemu czekaja wiec? skoro tak wspaniale jest tutaj i prorodzinnie? na serio juz sie mi czytac nie chce tego mitu o wspanialej zagramanicy gdzie wszystko miodem i mlekiem plynie.
        • demarta Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 00:22
          akurat w DE nie jest ani wspaniale, ani szczególnie prorodzinnie.
          jak można chodzić do szkoły rodzenia w kraju, w którym przyrost ludności jest nie tylko od lat ujemny, ale i jeden z najmniejszych w europie? to tak , jakby się chińskiego w grenlandii uczyć... ja wiem, sa różne sytuacje życiowe, ok! ale skąd ten pęd do pouczania forumowych "szaraczków"???? nie widzę powodu i nie rozumiem.
          • krapheika Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 14:48
            Pierwsze zdanie, ktore napisalas jest kluczem.Na forum siedza panie, ktore w De byly na wakacjach i probuja wmawiac, ze DE to super prorodzinne jest i na socjalu to sie kokosy ma i na wakacje jezdzi. Tylko w Polsce jest zle, co sie mija bardzo z prawda.
            Co zlego jest w pojsciu przed porodem do szkoly rodzenia???bo nie kapuje.3lata temu kursy byly obsadzone calkowicie,ze musialam jezdzic do podmiejskiej miejscowosci.Wiedza na temat porodu i pielegnacji nad niemowleciem jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
        • yuka12 Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 00:57
          Ja jestem w klasie i syna i corki jedna z najstarszych mam, a kiedy rodzidzilam syna 4 lata temu 70% mam nie przekraczalo 20 roku zycia. Ale na podstawie sytuacji demograficznej miasteczka, w ktorym obecnie zyje, nie bede sie dokonywac analizy problemow demograficznych calego UK, bo jest to absolutnie bez sensu, choc niektore rzeczy sie zgadzaja. A w moim miasteczku wieksza czesc kobiet rodzi pierwsze dziecko przed 20 rokiem zycia.
          Krapheika prosze Cie, nie pisz tak kategorycznie o sytuacji w calym DE tylko na podstawie znajomosci otoczenia. Uczciwiej byloby powiedziec '' wydaje mi sie'', ''sadze, ze'', ''mysle, ze'' lub '' w mojej miejscowosci'' ew. '' ogladalam w TV, ze zdarza sie, ze ... '' zamiast w Niemczech jest tak i tak. Naprawde znasz cale Niemcy i sytuacje wszystkich jego mieszkancow? Zreszta wielu Polakom rzeczywiscie zyje sie lepiej za granica niz w Polsce. Niektorzy moi znajomi ciezko pracuja, ale widza owoce swojej pracy, czego nie mieli okazji doswiadczyc w Polsce. I nie sa to dwudziestokilkulatkowie lecz ludzie po czterdziestce i ze sporym bagazem zyciowym. Ci ludzie doceniaja np., ze ich dzieci codziennie wychodza na ta sama godzine do szkoly i codziennie o tej samej godzinie wracaja, ze nie musza placic bankom za wydruk operacji lub moga wiekszosc rachunkow/ umow/ problemow urzedowych zalatwic przez telefon lub internet. i ze przede wszystkim ich pensje starczaja na spokojne zycie. Moze wlasnie o to chodzi z tym mlekiem i miodem?
          • gazeta_mi_placi Re: uroki macierzyństwa 13.03.11, 01:13
            Nie wiedziałam że w Polsce bankowość internetowa to niezwykle rzadkie zjawisko.
    • przeciwcialo Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:35
      Wychowawczy jest bezpłatny chyba że ma się niskie dochody.
      Daj sobie czas, idzie wiosna, dziecko rosnie. Pracę wczesniej czy później znajdziesz.
      • black.sally Re: uroki macierzyństwa 11.03.11, 08:39
        to też jeżeli mąż sam zarabia na całą rodzine,to może wyjdzie jej niski dochód i zakwalifkuje się do zasiłku wychowawczego i do rodzinnego.
    • antekcwaniak Lepiej żebyś nie miała więcej dzieci ! 13.03.11, 14:44
      Po tekstach "udało mi się zahaczyć w budżetówce" i "A mąż w pracy, u prywaciarza" widać jaka jesteś odpowiedzialna i jakie masz podejście do pracy. Lepiej żebyś nie miała już więcej dzieci. Wystarczy, że jedno będzie się wstydziło za matkę !
    • evita_duarte Re: uroki macierzyństwa 15.03.11, 17:26
      W zyciu zazwyczaj nic nie jest tak poprawnie i lekko jakys sobie zaplanowala. Po pierwsze pewnie dlatego nie dostalas stalej umowy o prace, bo jestes kobieta w wieku rozrodczym. Nawet budzetowka ma w d... ochrone kobiet i rownoupreawnienie, a gadka o polityce prorodzinnej to tylko puste frazesy. Nie odbiegajac jednak nadmiernie od tematu. Widze jeden wielki olbrzymi blad w Twoim rozumowaniu. Otoz napisalas, ze z dzieckiem na reku pracy nie znajdziesz. Tak myslac sama skazujesz siebie na niepowodzenie. Probuj- moze na czesc etatu, moze na kilka godzin- cos sie uda. Chodzi o to, zebys nie stracila kontaktu z praca zawodowa i mogla wrocic. dziecko podrosnie, bedziesz chciala drugie musisz zrobic wszystko zeby sytuacja sie nie powtorzyla. Wiele kobiet zamyka sie w takim blednym kole i zanim sie zorientuja to maja 6-10 lat przerwy w pracy i wtedy naprawde ciezko im cos znalezc. Dlatego jak ktos mi mowi, ze feminizm w Polsce jest niepotrzebny to ogarnia mnie pusty smiech. Polska nie jest krajem przyjaznym matkom samotnym czy nie, ale zalamywanie sie niczego nie zmieni. Probuj, na pewno sie uda.
Pełna wersja