triss_merigold6
09.03.11, 17:19
W połowie lipca rodzę (mam nadzieję) i to w zasadzie determinuje plany wakacyjne.
Dziecko obecnie lat 6.
Potomek pojedzie na obóz zuchowy ze szkoły i wraca koło 10 lipca. Potem - zależnie od stanu mojego i nowego dziecka - pewnie pod koniec sierpnia pojedziemy gdzieś razem agroturystycznie.
Poinformowałam mojego ojca oraz eksa, że resztę wakacji - gdzieś do połowy sierpnia - młody ma niezagospodarnowane i MUSZĄ się nim zająć, bo ja pare dni spędzę w szpitalu i na bank nigdzie nie wyjadę, ba - nie będzie mnie fizycznie w domu.
Nie wyślę sześcioipółlatka na komercyjny obóz/kolonie z kompletnie obcymi dziećmi i nieznaną kadrą. Bo jest za mały. Stać mnie, ale przesądza kwestia wieku. Z zuchami zna się od września, zna druhny, ja mam ich kwalifikacje empirycznie potwierdzone.
Mój tatuś - foch, "postara się coś zorganizować, może gdzieś nad morze" etc. ale zachwycony nie jest. Zaznaczam, że dziadek jest emerytem w znakomitej kondycji, udziela się społecznie i dysponuje mnóstwem znakomitych rad, PR jako dziadek ma boski. Gdzieś od 3 lat od czasu do czasu deklaruje, że zabrałby wnuka, pojechał z nim ale dziwnie, na rzucanych w eter deklaracjach się kończy.
Zaznaczam także, że kiedy moja matka rodziła moja siostrę to byłam pod opieką własnego dziadka, z własnym dziadkiem wyjeżdżałam 2x w roku na wczasy odkąd skończyłam dwa lata.
Eks - foch. On nie wie czy będzie miał pieniądze, może babcia (moja teściowa) by się zajęła, czy nie mogę młodego zapisać na Lato w Mieście. Zaproponował również, że można dziecko wysłać na kolonie z Caritasu (!@#$%^). Odbyliśmy nieprzyjemną dyskuję na temat: co oznacza pojęcie "zorganizować dziecku część wakacji".
Ja to od nich wyegzekwuję tylko na razie jesteś wkurzona na próby stosowania spychotechniki.