iuscogens
10.03.11, 10:37
Proszę o radę

Mieszkam razem z niepełnosprawną intelektualnie siostrą, jest właściwie pod moją opieką. Siostra chodzi do szkoły, w maju zielona szkoła do Zakopanego. Mam problem, otóż tata siostry płaci na nią żenująco małe alimenty, nie tylko małe na niepełnosprawne dziecko o Wawie, ale małe w każdej sytuacji. Kontaktu zero odkąd dowiedział się, że siostra niepełnosprawna, poza próbą przestania płacenia alimentów jak sis skończyła osiemnastkę. W poprzednim roku (po 20 latach!!) doszło do spotkania, które tatuś skwitował tym, że teraz nie będą mogli się już tak często spotykać...(siostra to jego nieślubne dziecko, żona przez 20 lat jeszcze do siebie nie doszła). No i teraz sedno sprawy, ja osobiście uważam, że on powinien sfinansować połowę tej zielonej szkoły, NIGDY nie dołożył się do żadnego leczenia, wyjazdu, wakacji, do absolutnie niczego, zerowy wkład wychowawczy, tylko płaci te żałosne alimenty, które w żadnym wypadku nie uwzględniają kosztów wakacji czy wyjazdów (no chyba, żebyśmy żyli w krajach trzeciego świata). No więc czy wydębić od niego tę połowę (takie jest moje zdanie, ale potrzebuję potwierdzenia

i jak. Jedyny kontakt z nim jest smsowy, mieszka 300 km od nas, telefonów nie odbiera bo się boi żony...hmmmm...no masakra ogólnie. Zielona szkoła jest na początki maja więc teraz wypadałoby go zawiadomić. A co jak po prostu prześle gołe alimenty? Nic mu nie można zrobić?? W najgorszym razie zapłacimy, bo siostra bardzo chce jechać, ale uważam, że to niefair, żeby się nie dokładał. Mam rację?? Gadałam o tym z mamą, ona uważa, że powinien ale to tyko takie gadanie, bo ona nigdy nie mogła nic od niego wyegzekwować i cały ciężar wychowawczo-finansowy był na niej.