vibe-b Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 17:33 Ja co prawda nie mialam normalnego domu, wiec nie powinnam sie wypowiadac, ale gdybym miala to wybor bylby prosty, bo nawet teraz juz wiem, ze wnukiem nie chce mi sie zajmowac. Syn ma dopiero 6 lat ale jak bedzie dorastal to go poinformuje, ze jak sobie splodzi bejbi to niech na mnie nie liczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 14:18 Najprawdopodobniej synowi też nie chcesz zafundować normalnego domu. Odpowiedz Link Zgłoś
brak.polskich.liter Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 18:22 1. Zakladasz, ze umieszczenie starszej osoby wymagajacej stalej opieki = porzucenie tejze osoby, dom opieki to pieklo na ziemi, a przebywanie w nim to trauma dla jego mieszkancow. 2. Zakladasz rowniez, ze zawsze istnieje mozliwosc takiego rozwiazania. To bardzo optymistyczne, biorac pod uwage sredni termin oczekiwania na wolne miejsce (nie tylko w panstwowych DPSach, rowniez tych prywatnych), zwlaszcza polozonych w poblizu wiekszych miast. 3. Pytanie o zgode na dziecko przedstawicieli starszego pokolenia przez przedstawicieli pokolenia mlodszego traci purenonsensem. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 18:31 Drogie Panie! A ten wnuk nie ma dziadka-Waszego męża? Gdzie w tym wszystkim ( w dobie równouprawnienia, partnerstwa i wzajemnego wsparcia) Wasi mężczyźni (mężowie lub konkubenci), czy wszystkie osoby z tego wątku to samotne matki? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 18:38 forum.gazeta.pl/forum/w,567,123070650,123089489,Re_Zaraz_zaraz_.html Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 19:24 musząc dokonać takiego wyboru wybrała bym rodzica. Wbrew niektórym twierdzeniom wnuk to też bliska rodzina ale jednak wybrała bym rodziców. Opieka nad dzieckiem stwarza więcej możliwości, może to być żłobek, przedszkole, opiekunka albo pomoc z drugiej strony rodziny dziecka. Rodziców ma się jednych i mało jest sytuacji które skłoniły by mnie do oddania rodzica do domu opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 19:30 czar przeczytaj jeszcze raz watek nie chodzi o opieka dzienna nad wnukiem chodzi o sytuacje w ktorej twoje nastoletnie dziecko zalicza wpadke i sa do wyboru albo oddanie rodzica do domu opieki albo wnuka do dd lub adopcji Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 dajemy się zrobić na cacy 10.03.11, 18:46 Bo jak dobrze pomyśleć, skoro już trzeba tkwić w domu przy dziecku, to można jednocześnie zająć się babcią. A dla babci - prababci - maluch w domu to najlepsze lekarstwo. Mieliśmy, widziałam. Dałysmy sie wpuścić w kanal - to naprawdę mało prawdopodobne, żeby nie można było tych dwóch "opiek" pogodzić z sobą jednocześnie. I przypominam sobie, jak to mego tatę, który był naonczas mente captus po udarze i w ogóle bardzo i terminalnie chory, odwiedziłyśmy z siostrzyczką mojej córki, dwuletnią wowczas. Był uszczęśliwiony, zachwycony, a na drugi dzień powiedział do mojej mamy: Był u nas wczoraj mały geniusz. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: dajemy się zrobić na cacy 10.03.11, 18:55 > Bo jak dobrze pomyśleć, skoro już trzeba tkwić w domu przy dziecku, to można jednocześnie zająć się babcią Jak widać - nie można. forum.gazeta.pl/forum/w,567,123020481,123040115,A_ja_niestety_wiem_.html Odpowiedz Link Zgłoś
atowlasnieja Re: dajemy się zrobić na cacy 11.03.11, 14:18 Byłaś z maleństwem u dziadka w odwiedziny. Wyraźnie nie zdajesz sobie sprawy jak absorbujący może być stary człowiek gdy zaczyna mu wysiadać umysł robi się z niego duże dziecko o tyle niebezpieczne że jeszcze w miarę silne i możesz nie dać rady fizycznie go opanować w razie niebezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: dajemy się zrobić na cacy 11.03.11, 14:57 No bez przesady - raz byłam z dzieckiem mojej Next. Jak ktos słusznie zauwazył, do siedzenia w domu (plus praca) wszystko jedno - z dzieckiem czy babcią, potrzebna jest pomoc. Najgorsze co może spotkać wtedy osobe opiekującą się, to samotność. Ale jak jest ta pomoc, to w większości wypadków da się pogodzić malucha z babcią. Odpowiedz Link Zgłoś
weronisia_net adopcja adopcja i jeszcze raz adopcja!!! 10.03.11, 19:11 Sa 2 wyjścia dla tego jeszcze nie narodzonego dzieciatka; wychowanie przez sfrustrowaną , zmęczoną , zapracowana i patologicznie myślącą babcią która całe jego zycie bedzie go obwiniać za wszystko , niedołęzna prababcią i rozbrykanego małego wójka , który bedzie zazdrosny o kazde spojrzenie a......... kochajacymi przybranymi rodzicami którzy nigdy nie mogli miec dzieci ipojawienie sie na swieci tego maluszka to dla nich jak 8 cud swiata. ADOPCJA ZE WSKAZANIEM jest w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: adopcja adopcja i jeszcze raz adopcja!!! 10.03.11, 19:18 Albo wychowanie w domu z matką i zmeczoną babcią versus choroba sieroca w DD. Wystarczy,z e dziecko nie jest do konca zdrowe. No i oczywiscie własna córka - także dziecko - pozbawiona własnego dziecka w imię opieki nad babcią będzie z tego powodu uszczęśliwiona. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 no właśnie 10.03.11, 19:34 Bo kto właściwie ma podjąc decyzję? Babcia? A co z corką? Niedawno pisałam o takim filmie - Siostry magdalenki - tam jest babcia, która odbiera corce dziecko i oddaje do adopcji. Rozdzierająca scena. No i w ogóle film gorąco polecam, koniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: adopcja adopcja i jeszcze raz adopcja!!! 10.03.11, 19:22 > kochajacymi przybranymi rodzicami którzy nigdy nie mogli miec dzieci ipojawieni > e sie na swieci tego maluszka to dla nich jak 8 cud swiata. po pierwsze obcymi i nikt nie zagwarantuje ze kochajacymi nikt nie zagwarantuje ze nie odstawia dziecka jesli nie spelni ich oczekiwan (jednym z glownych przyczyn rozwiazania adopcji jaki podaja rodzice adopcyjni sa ...zle wyniki w szkole) nikt nie gwarantuje ze RA wytrzymaja okres dojrzewania dziecka i rzucanie w twarz nie jestescie moimi rodzicami nie gwarantuje ze nie nazwa dziecka niewdziecznym plus dodaj do tego traume odrzucenia jak dzieko ma zrozumiec dlaczego zostalo oddane do tego brak korzeni o patologiach wszelakich nie wspominajac a te tez sie moga zdarzyc Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: adopcja adopcja i jeszcze raz adopcja!!! 10.03.11, 20:07 > nikt nie gwarantuje ze RA wytrzymaja okres dojrzewania dziecka Ja z własnymi ledwo wytrzymałam, ale nie było komu zwrócić Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 20:19 priorytet będzie u mnie miało zawsze dziecko lub dziecko dziecka. u mnie 'samolubne' geny działają bez zakłócen ze strony kultury - wśród zwierząt chroni sie wyłącznie potomstwo, bo tylko ono przeniesie geny - i ja równiez kieruje się biologicznym instynktem. fascynuje mnie jedna rzecz w tych postawach - jakoś ematki nie maja żadnych problemów z zostawianiem dziecka niańkom, żłobkom i przedszkolom, a mają jakis kosmiczny problem z powierzeniem rodziców opiece fachowych osób trzecich czy instytucji - ba, wręcz uważają to za rodzinna zbrodnię. no więc tak - dla mnie większym problemem byłoby oddanie maleńkiego dziecka, które mnie potrzebuje i dla którego jestem całym światem do żłobka niż dorosłego rodzica, który rozumie sytuacje i swoje położenie do dobrego domu opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 20:35 a jak jest mowa o oddaniu do adopcji lub domu dziecka...to w ogole nie moge uwierzyć w to, ze jest taka dyskusja. włos sie jezy na głowie. zabrać własnej córce dziecko i oddać obcym ludziom/chorym instytucjom (a takie są wszytskie DD)? tylko dlatego, żeby byc osobista pielegniarką dla dorosłego rodzica, przy którym wszystkie te czynności bez uszczerbku dla jego psychiki moze z powodzeniem wykonać obca osoba? no nie, nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 20:25 Kiedyś ktoś na jakimś forum zadał mi pytanie: stoisz nad przepaścią, w jednej dłoni trzymasz kota, w drugiej dziecko, kogo wypuścisz? Nikt Ci nie powie na pewno, co zrobi, a jeśli twierdzi, że wie na pewno, to łże. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 12:01 kawka74 napisała: > Kiedyś ktoś na jakimś forum zadał mi pytanie: stoisz nad przepaścią, w jednej d > łoni trzymasz kota, w drugiej dziecko, kogo wypuścisz? > Nikt Ci nie powie na pewno, co zrobi, a jeśli twierdzi, że wie na pewno, to łże Cóż - ja tam bym kota bym wywaliła bez cienia wahania. Wiem na pewno i nie łżę. Mam określone przekonania, uważam że domowa opieka nad ciężko chorymi osobami ma na celu zagłuszenie poczucia winy osób opiekujących się (bo w takiej konwencji zostaliśmy wszyscy wychowani), natomiast merytorycznie i technicznie niespecjalnie służy choremu. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 15:58 Chodziło mi o to, że pytanie było tak debilne, że ze świecą szukać głupszych. Nie ze względu na finalny wybór, tylko ze względu na abstrakcyjność sytuacji. Pytanie postawione na początku wątku też jest mocno abstrakcyjne, a odpowiedzi na nie fałszywe. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 14:20 Ktoś kto zadawał to pytanie chyba nie ma dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 15:58 Nie, po prostu ma wyobraźnię na poziomie pantofelka. Odpowiedz Link Zgłoś
analist73 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 20:41 Przypadek losowy. Babcia opiekuje się wnukami (ma się opiekować kolejnymi) z własnej inicjatywy, okazuje się że jej rodzic potrzebuje opieki. Rodzice zaczynają szukać opieki dla dzieci, nie stawia się własnej matki przed takim wyborem. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 20:46 nastepna nie przeczytala o co chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 20:52 Taak. Bo w tym przypadku po prostu nie szuka sie opieki, a oddaje nowo narodzone dziecko do DD. Odpowiedz Link Zgłoś
ida771 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 21:00 To zależy - czy chodzi o opiekę stałą, okresową, jednorazową - od aktualnego stanu mojego umysłu, w czym widziałabym większy sens, od moich sił fizycznych, priorytetów na danym etapie życia - od stanu rodzica fizycznego, psychicznego, umysłowego - od jakości opieki w domu seniora, od jakości opieki w żłobku/innych opcji opieki nad dzieckiem - od stanu dziecka, czasem maluch wymaga większej troski ze względu na stan zdrowia Generalnie mnóstwo jest uwarunkowań a każda sytuacja inna. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 21:22 Nie doczytałas. To nie jest alternatwywa - zająć się stara matka czy zająć się wnukiem. To decyzja - wobec tego, ze musze zająć się matka, nieletnia corka, ktora była lekkomyslna, ma oddać dziecko do adopcji. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 22:47 verdana napisała: > To decyzja - wobec tego, ze musze zająć się matka, nieletnia corka, ktora była > lekkomyslna, ma oddać dziecko do adopcji. Oddanie do adopcji jest decyzją dla nas nieodwracalną, oddając rodzicow do "domu seniora" (dom starcow - paskudna nazwa, na sam dzwiek mozna dostac dreszczy) zawsze istnieje mozliwosc, po zmianie sytuacji (corka dojrzeje, dziecko podrosnie, znajdze sie inna mozliwosc opieki nad nim...) odebrania ich. Nadzieja umiera ostatnia.. jak powszechnie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 11:08 Zdecydowanie wybrałabym wnuka. Po pierwsze, za nieletnie dziecko jestem odpowiedzialna, po drugie, nie mogłabym żyć ze świadomością, że spaprałam życie własnej córce, a wnuka skazałam na niepewną przyszłość tylko dlatego, że córka popełniła błąd. ( Na marginesie - nasi rodzice też często popełniaja błędy i jakoś nikt nie uważa, że należy im się za to ''nauczka''). Ogólnie to takie trochę na wyrost ''gdybanie'', bo osobista opieka nad rodzicem w pełnym wymiarze jest bardzo często niemożliwa, bo , przypominam, mamy też obowiązki wobec stworzonej przez siebie rodziny (w tym dzieci, nawet starszych), nie każdy ma mozliwość wzięcia do siebie rodzica, a chyba nikt przy zdrowych zmysłach na stałe się do rodziców nie przeniesie, olewajac inne obowiązki rodzinne. W związku z tym i tak trzeba zaangażować osoby obce i im zapłacić (jestem jedynaczką, nikt mnie nie zastąpi, nie podzieli się obowiązkami). Czyli wcale nie trzeba oddawać tego rodzica do domu opieki, chyba, że w skrajnych przypadkach. Nawiasem mówiąc, moja matka by mi nigdy nie pozwoliła wybrać opieki nad nią, kosztem oddania wnuka do adopcji. Ja sobie zdaję sprawę, że mogłabym zafundować własnej córce traumę na całe życie. Bo popełniła błąd? Dzieci robią gorsze rzeczy, niż zaciążenie w nastoletnim wieku, a rodzice im wybaczaja , wspierają , leczą, wynajmują adwokatów. I taka mała dygresja - poraził mnie pewien post, gdzie oddanie dziecka zostało określone jako łatwiejsze, bo jest się z nim jeszcze nie zżyło, nie zna go się tak, jak matki, której się wiele zawdzięcza. Przecież oddając w trudnej życiowej sytuacji rodzica do zakładu opieki nie jest równoznaczne z tym, że się go przestało kochać. Oddanie dziecka oznacza jego odrzucenie . I kompletne nieliczenie się z uczuciami własnego dziecka. Prawda jest przykra - zawsze wybiorę dziecko (i wnuka) przed rodzicem, bo z chwila, kiedy powołałam je na świat jestem za nie odpowiedzialna, nawet, jak robi głupoty. Nie urodziłam też dzieci po to, aby się mną opiekowały na starość. Opieka nad rodzicem niekoniecznie musi być osobista. Ważne, aby zapewnić mu godziwe warunki, szacunek i zainteresowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Verdana! 11.03.11, 11:37 Nie doczytałas. To nie jest alternatwywa - zająć się stara matka czy zająć się wnukiem. To decyzja - wobec tego, ze musze zająć się matka, nieletnia corka, ktora była lekkomyslna, ma oddać dziecko do adopcji Albo wychowywać, kochana. Jak się jest dorosłym na pełen seks, to się jest dorosłym na wychowywanie dziecka. A jakoś ta opcja najrzadziej jest tutaj omawiana. I tak, muszę zająć się matką, nie przestanę jej kochać i nie usunę z życia, żeby lekkomyślna nastolatka nadal była dzieckiem a inni żeby przejmowali jej obowiązki. Bo jeśli się chce dziecko urodzić i wychowywać, to trzeba to robić. A nie czekać, że rodzice "załatwią" sprawę za nią. I tak Ci szczerze powiem Verdana, chciałabym bardzo (złośliwie oczywiście), żeby los wreszcie skonfrontował Cię faktycznie z jednym z problemów, które teoretycznie rozważasz i ferujesz wyroki. Bez wsparcia finansowego z zewnątrz, z koniecznością życia ze świadomością, że pomiędzy pracą zawodową, ogarnianiem domu i opieką nad maleńkim wnukiem powinnaś jednak znaleźć chwilę na odwiedzenie rodziców w domu starców chociaż raz na dwa tygodnie. A jeszcze, gdyby się okazało, że rodzice nie są tam jednak superszczęśliwi, to może trochę pojęłabyś na czym polegają rozterki kochającego dziecka. Bo tych w swoich wypowiedziach dużo rozwodzisz się nad tym, jakie skutki psychiczne dla wszystkich miałoby np. oddanie wnuka do adopcji, natomiast ani słowem nie zająknęłaś się o tym, jak czuje się osoba, która oddała rodziców do domu starców. Jak na tak inteligentną osobę, to jakoś ograniczone to Twoje myślenie. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Verdana! 11.03.11, 12:45 nisar napisała: > Albo wychowywać, kochana. Jak się jest dorosłym na pełen seks, to się jest doro > słym na wychowywanie dziecka. A jakoś ta opcja najrzadziej jest tutaj omawiana. > > I tak, muszę zająć się matką, nie przestanę jej kochać i nie usunę z życia, żeb > y lekkomyślna nastolatka nadal była dzieckiem a inni żeby przejmowali jej obowi > ązki. Bo jeśli się chce dziecko urodzić i wychowywać, to trzeba to robić. A nie > czekać, że rodzice "załatwią" sprawę za nią. A ktoś to kwestionuje, że nastolatka powinna się zająć własnym dzieckiem? czy ktoś ci każe przestać kochać matkę? porzucić ją pod płotem? Są różne formy opieki, i osobiście uważam domową dla przewleke chorych za najmniej odpowiednią choćby ze względów medycznych. A że są sytuacje, kiedy nie ma złotego środka? no są, i każdy dokonuje wtedy wyboru zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniami. Dla mnie jest oczywiste, że wybiorę wnuka, i równie oczywiste jest dla mnie, że moja matka temu przyklaśnie, nawet jeśli powodowałoby jakiś dyskomfort psychiczny dla niej samej. Po prostu moja mama nie jest skupioną na sobie egoistką, i nie dopuściłaby do tego, żeby jej wygoda miała skutkować oddaniem prawnuka. Prędzej by mnie wyklęła, gdybym rozważała w ogóle taką opcję. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 11.03.11, 21:00 Dla mnie jest oczywiste, że w > ybiorę wnuka, i równie oczywiste jest dla mnie, że moja matka temu przyklaśnie, > nawet jeśli powodowałoby jakiś dyskomfort psychiczny dla niej samej. Po prostu > moja mama nie jest skupioną na sobie egoistką, i nie dopuściłaby do tego, żeby > jej wygoda miała skutkować oddaniem prawnuka. u mnie tak samo. takie są u nie rodzinne - wartości - ważniejsze są dzieci niz dorośli Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Verdana! 11.03.11, 13:08 > I tak, muszę zająć się matką, nie przestanę jej kochać i nie usunę z życia, żeby lekkomyślna nastolatka nadal była dzieckiem a inni żeby przejmowali jej obowiązki. Bo jeśli się chce dziecko urodzić i wychowywać, to trzeba to robić. A nie czekać, że rodzice "załatwią" sprawę za nią. Nie oglądałam filmu, który zainspirował Damajah, więc nie wiem, dlaczego te nastolatki oddają dzieci do adopcji - czy są lekkomyślne i nieczułe, czy boją się, że nie dadzą rady wychować, a nikt im nie pomoże, czy dostają w twarz komunikat, że nie mogą liczyć na żadną pomoc. W pierwszym wypadku jest to kwestia zaburzeń emocjonalnych lub błędów wychowawczych, w drugim i trzecim... hmm. Nie wiem, jak było u Ciebie - czy najpierw urodziłaś młodsze dziecko, czy najpierw zachorowała Twoja mama. Jeżeli najpierw dziecko, pogorszyłaś komfort jego życia, decydując się później zaopiekować mamą, jeżeli najpierw mama - pogorszyłaś komfort jej życia, decydując się urodzić i wychować dziecko. Nie wspomnę, że w obu przypadkach pogorszyłaś komfort życia nastolatki. I jakoś mi tak wychodzi, że ona jest dla Ciebie najmniej ważna w rodzinie, bo najpierw jest MAMA, potem trzylatek, a nastolatka z ewentualnym bachorem to tylko potencjalne źródło problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Verdana! 11.03.11, 13:15 > I jakoś mi tak wychodzi > , że ona jest dla Ciebie najmniej ważna w rodzinie, bo najpierw jest MAMA, pote > m trzylatek, a nastolatka z ewentualnym bachorem to tylko potencjalne źródło pr > oblemów. tez mam takie wrazenie a co do filmu o nastolatkach , to widzialam jeden odcinek , dziewczyna 15lat , zero wsparcia ( wrecz sugerowanie ze jak bedzie chciala zatrzymac dziecko to ma sobie znalesc mieszkanie , a rodzice maja wielki dom) ojciec jeszcze by ulegl i nawet pomogl , ale matka kaze oddac , nie wiem czy to cos zmienia ale rodzice tej nastolatki sa jej rodzicami adopcyjnymi Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Verdana! 11.03.11, 13:15 A dla Ciebie nastolatka w ciąży to źródło dzikiej radochy? To zazdroszczę. Dla mnie to istotnie źródło problemów. I to dużych. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Verdana! 11.03.11, 13:24 Dla mnie to zdarzenie losowe, które normalnie funkcjonująca rodzina powinna wziąć na klatę. Jak każdy inny nieszczęśliwy wypadek, jeśli już nowe życie rozpatrujemy w kategoriach nieszczęścia. PS. Przeczytaj post Elmiry w wątku o ciąży nastolatki. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom PS. 11.03.11, 13:26 A co do "radochy" - pisałam już parę razy, że z dwojga złego wolałabym wspierać nastoletnią córkę w ciąży niż 35-letnią w leczeniu niepłodności. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 13:57 echtom napisała: > Dla mnie to zdarzenie losowe, które normalnie funkcjonująca rodzina powinna wzi > ąć na klatę. ROTFL losowe zdarzenie? losowe zdarzenie to jest na przyklad pozlizgniecie sie na sniegu a nie ciaza na skutek bzykanka Chociaz z tym, ze rodzina powinna wziac na klate poniekad sie zgadzam. Bzykajace sie nastolatki uwazam za porazke wychowawcza. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Verdana! 11.03.11, 13:59 a to w jakim wieku mozna rozpocza wspolzycie ? Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 14:03 Wtedy kiedy jest sie w stanie poniesc samodzielnie konsekwencje bzykanka. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Verdana! 11.03.11, 14:12 Tylko że czasem to wypada w okolicach trzydziestki Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 11.03.11, 21:03 do tego czasu wg mamuśki powinna zostać dziewicą Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 14:09 No to dla Ciebie ROTFL, a dla echtom, czy dla mnie, nie. Ciąża zawsze jest skutkiem bzykanka, i co w związku z tym? Uważasz bzykanko za coś nieczystego? aaa, już wiem! uważasz bzykanko za coś, co należy ściśle reglamentować: jedni mogą się bzykać, a inni, słabsi, mają znać swoje miejsce w stadzie i jak już, bzykać się po kryjomu, żeby ci, co są dumni z prawa do bzykania czuli się ważniejsi i lepsi. Stare jak świat. Ileż cywilizacji, ileś systemów religijnych na tym zbudowano > Bzykajac > e sie nastolatki uwazam za porazke wychowawcza. Zdefiniuj "nastolatki". Czy masz na myśli <15 (np. 13-letnie) czy >15-letnie? czy myślisz o 16-latkach czy 17-18-19-latkach? (osiemnaście oraz dziewiętnaście też "naście") Aktywność 17-19-latków w sferze seksualnej jest zdrowym objawem rozwoju osobniczego i społecznego i - według mnie - całkowitą odwrotnością "porażki wychowawczej". A awaria antykoncepcji jest jak najbardziej "zdarzeniem losowym". Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 14:22 Wyśpię się, jak mi wygodnie, i nie Twoja w tym głowa - mną i moimi wnukami troskać się nie musisz. Zaglądaj pod własną kołderkę. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Verdana! 11.03.11, 14:26 ladnie sobie sielesz wypinaja sie na wlasne dziecko i wnuka Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 14:48 Nie mam aspiracji do bycia curling parent. Ksiazki o wychowywaniu dzieci zachecaja by od najmlodszych lat pokazywac i uczyc, ze nalezy ponosic konsekwencje swoich zachowan. Nastolatki maja byc z tego zwolnione? Czyz sa glupsze niz kilkuletnie dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Verdana! 11.03.11, 14:52 Jeżeli konsekwencją ma być odrzucenie przez rodziców, to dość drastyczna sankcja. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 15:02 echtom napisała: > Jeżeli konsekwencją ma być odrzucenie przez rodziców, to dość drastyczna sankcj > a. Jaka sankcja? Rzeczywistosc. Wiek emerytalny zwykle przypada duzo pozniej niz potomstwo bzykajacego sie nastolatka. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 15:18 Z jaką odrazą i niechęcią piszesz o seksie nastolatków. MIałam taką uczennicę kiedyś - matka co raz to krzyczała na nią: Z brzuchem mi się w domu nie pokazuj! Seks jest "bzykaniem", ciąża "brzuchem". Obrzydlistwo. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Nanga! 11.03.11, 15:22 A czym jest dla Ciebie ciąża piętnastoletniej córki? Radością i dumą? No proszę Cię.... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nanga! 11.03.11, 15:28 Jest bardzo powaznym problemem - przede wszystkim problemem dla córki. A ja, matka, jestem jednak od tego, że pomagać jej radzić sobie z nimi tak, żeby wychodziła na prostą. Nie pomogę jej odbierając i oddając obcym jej dziecko, poniżając ją, ukazując seks jako przede wszystkim zagrożenie i w ogóle paskudztwo. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Nanga! 11.03.11, 15:46 Cóż, pokazywanie seksu jako brudu i ohydy dawało w przeszłości wprawdzie często pożądany efekt braku niechcianej ciąży, ale też wykrzywiało czasem psychicznie. Jestem natomiast zwolennikiem twierdzenia, że naprawdę fajny jest seks dopiero bez strachu przed konsekwencjami. A będąc nastolatką nie ma tej szansy. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nanga! 11.03.11, 15:50 A kiedy nie ma strachu przed konsekwencjami? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Bingo! 11.03.11, 16:27 Dokładnie, seks całkowcie bez strachu przed konsekwencjami, z pełną aprobatą ciąży lub wręcza staraniem się o ciążę to właśnie tak ze 2-3x w życiu. Niech to będą nawet roczne czy dwuletnie starania - i tak krótko w perspektywie całego życia seksualnego. Qrde ja mam naprawdę mocno afirmacyjne podejście do seksu, przeważnie zabezpieczałam się pigułkami dającymi dość wysoką pewność, ale przez jakieś 90% czasu (prawie 20 lat już) towarzyszyła mi obawa przed niechcianą i nieplanowaną w danym momencie ciążą. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Nanga! 11.03.11, 16:22 Zawsze może pojawić się strach, że się w tę ciążę nie zajdzie. Albo że z ciążą będzie coś nie tak. Strach zawsze ma pole do popisu. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nanga! 11.03.11, 16:08 kropkacom napisała: > A kiedy nie ma strachu przed konsekwencjami? Mama mi ostatnio powiedziała, że największą frajdę z seksu miala po menopauzie, bo już się nie bała, że zajdzie w ciążę Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nanga! 11.03.11, 16:23 I jak zwykle ma rację. Tylko trochę długo trzeba czekać Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nanga! 11.03.11, 16:25 kropkacom napisała: > I jak zwykle ma rację. Tylko trochę długo trzeba czekać Wszystko zalezy od punktu - hm - leżenia? Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 15:35 nangaparbat3 napisała: > Z jaką odrazą i niechęcią piszesz o seksie nastolatków. MIałam taką uczennicę k > iedyś - matka co raz to krzyczała na nią: Z brzuchem mi się w domu nie pokazuj! > Seks jest "bzykaniem", ciąża "brzuchem". Obrzydlistwo A czymze jest seks nastolatkow jak nie tylko spuszczeniem napiecia? Moze wyrazem glebokiej milosci i przywiazania? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 16:10 Może to zalezy od nastolatków? Ile to lat mieli Romeo i Julia? A Matka Boża? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Verdana! 11.03.11, 16:27 <rotfl> Lepszych przykładów nie można znaleźć Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 16:33 Wydają mi się dobre, skoro z drugiej strony jest to "spuszczanie napięcia". Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Verdana! 11.03.11, 16:41 Nie wiem, czy dobre, ale komiczne na pewno ;p Dawno tak abstrakcyjnego wątku nie czytałam, wszystkie trzymacie wodę w pięści. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 15:05 vibe-b napisała: > Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz. > > Że niby co? Kto se pościele, kto wyśpi, i co z tego wynika? Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 15:18 nangaparbat3 napisała: > vibe-b napisała: > > > Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz. > > > > > Że niby co? Kto se pościele, kto wyśpi, i co z tego wynika? Chodzi mi o prezentowane tu postawy, ktore sa komunikatami w kierunku nastoletniego dziecka: 1. Rozpoczecie wspolzycia w wieku nastoletnim jest zdrowe i jak najbardziej normalne. 2. Jak dziecko zrobisz sobie dziecko to nie martw sie, mamusia frajerka cie wyreczy z klopotu a ty sie baw dalej. no coz, jak kto lubi Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 15:20 Ciekawa jestem, co Ty mówisz (czy będziesz mówić) nastoletnim dzieciom o seksie. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 15:37 nangaparbat3 napisała: > Ciekawa jestem, co Ty mówisz (czy będziesz mówić) nastoletnim dzieciom o seksie Nie bede czekala do wieku nastoletniego- pierwszirzedny blad wszystkich zaskoczonych przedwczesnych dziadkow. Dziecko moje ma 6 lat i od strony technicznej juz jest uswiadomione. Na operowanie terminami "seks" mysle przyjdzie czas juz bardzo niedlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 15:43 > Nie bede czekala do wieku nastoletniego- pierwszirzedny blad wszystkich zaskocz > onych przedwczesnych dziadkow. No nareszcie coś z sensem, popieram. Zapytam jednakoż: sześciolatkowi jasno i dobitnie komunikujesz, że nie ma powodu ani prawa liczyć na Twoje wsparcie? że mam sobie radzić samo, mama nie pomoże, bo nie ma ochoty? że tylko jeśli dziecko spełni Twoje oczekiwania, może liczyć na cokolwiek, a jeśli zawiedzie, to wypad? Fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Verdana! 11.03.11, 15:49 technicznie owszem, tłumaczysz co to jet seks, a ja jestem ciekawa w jaki sposób dopilnujesz 17-latka i co mu poradzisz na, jak to nazwałaś, spuszczenie napięcia zimny prysznic ? Jesteś pewna, że dziecko - nastolatek będzie cię o wszystkim, co robi informować ? i może jeszcze pytać ? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Verdana! 11.03.11, 15:55 > Jesteś pewna, że dziecko - nastolatek będzie cię o wszystkim, co robi informowa? i może jeszcze pytać ? Rodzice maluchów są o tym głęboko przekonani Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 15:58 iwles napisała: > > technicznie owszem, tłumaczysz co to jet seks, a ja jestem ciekawa w jaki sposó > b dopilnujesz 17-latka Nie dopilnuje. Czy ja gdziekolwiek bunczucznie twierdze, ze dopilnuje?Nie. 17 latek bedzie sie musial pilnowac sam. A jak sie nie dopilnuje, to bedzie pil piwo co sobie nawarzy. Normalna rzecz w swiecie doroslych. Ale to nie spadnie na niego jak grom z jasnego nieba- ta koniecznosc poniesienia konsekwencji- bedzie o tym uprzedzony- uprzedzany systematycznie pewnie z setki razy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Verdana! 11.03.11, 16:04 powiem ci szczerze, że ja bym się trochę bała wtłaczać dziecku do głowy, że w razie czego, sam musi sobie ze wszystkim poradzić, bo czasami te samodzielne rozwiązania są straszne... straszne chociażby w sensie ilości samobójstw wśród nastolatków. Dlatego ja wolę, aby moje dziecko wiedziało, że zawsze może na mnie liczyć, bo być może jest rozwiązanie, o którym on nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 16:05 > Normalna rzecz w swiecie doroslych. ...nie udzielać wparcia najbliższym? Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 16:09 hellulah napisała: > > Normalna rzecz w swiecie doroslych. > > ...nie udzielać wparcia najbliższym? Wsparcia, tak. Pobawie sie z wnukiem etcetera. Ale mamusia zastepcza nie mam zamiaru byc ani tez utrzymywac finansowo dluzej niz wymagane prawnie. Uwazam to za niemoralne- zdejmowanie odpowiedzialnosci z doroslej lub prawie doroslej w swietle prawa osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 16:14 Tu mowa była o oddawaniu do adopcji. O nastolatkach, które muszą jeszcze skończyć edukację na poziomie średnim. > Uwazam to za niemoralne- zdejmowanie odpowiedzialnosci z doroslej lub prawie doroslej w > swietle prawa osoby. Jak definiujesz "zdejmowanie odpowiedzialnosci"? czy intensywna pomoc w wychowaniu wnuka na okres ukończenia szkoły albo utrzymywanie finansowe, w okresie określonym prawem (a przypomnę, mowa tu o nastolatkach, które chcą się uczyć) to jest "zdejmowanie odpowiedzialnosci"? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Verdana! 11.03.11, 16:17 To utrzymywania do 18 w każdych warunkach,czy tylko jak dziecko spłodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Vibe. 11.03.11, 16:21 Jesteś chyba jedyną osobą, która rozumie o co mi chodzi. Większość myli wsparcie dla ciężarnej nastolatki z przejęciem jej roli, jako matki. A ja się dzisiaj zapytam córki, czy pozwoliłaby oddać (najukochańszą na świecie dla niej) babcię do domu starców, żebym ja mogła zająć się jej dzieckiem. Jakoś nie mam większych wątpliwości co odpowie. I jeszcze jedno: moja nastolatka ma lat prawie 17, gdyby w najbliższym czasie zaszła w ciążę, to urodziłaby jako prawie osoba pełnoletnia, więc to już nie byłby dramat, tylko problem. Znam jednak osobę, która urodziła dziecko nie ukończywszy lat 16 i to właśnie była decyzja, która praktycznie zrujnowała jej życie, jakkolwiek wsparcie od rodziców miała jak najbardziej. Teraz ma prawie 40 lat, nigdy nie "ułożyła sobie życia", jak to się ładnie mówi, i jakkolwiek syna bardzo kocha, to jest w tej chwili zgorzkniałą starszą panią. Nie zawsze wszystko wygląda różowo i kończy się jak w bajkach. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 proszę Cię, nie rób tego, serio 11.03.11, 16:24 nisar napisała: > A ja się dzisiaj zapytam córki, czy pozwoliłaby oddać (najukochańszą na świecie > dla niej) babcię do domu starców, żebym ja mogła zająć się jej dzieckiem. Jako > ś nie mam większych wątpliwości co odpowie. > > Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Vibe. 11.03.11, 16:24 > A ja się dzisiaj zapytam córki, czy pozwoliłaby oddać (najukochańszą na świecie > dla niej) babcię do domu starców, żebym ja mogła zająć się jej dzieckiem. Jako > ś nie mam większych wątpliwości co odpowie. Ależ bzdura.A jak ciebie teraz zapytam,czy oddasz swego synka czy matkę to co odpowiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Vibe. 11.03.11, 16:30 Noe nie żartuj. Jeszcze nie słyszałam, żeby jakiekolwiek okolicznosci mogło zapewnić niezostanie "zgorzkniałą starszą panią" (przed 40!) To jest kwestia charakteru - chyba że rodzice pomogli, ale wypominali, zapewniając, że "teraz juz sobie życia nie ułożysz". Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Vibe. 11.03.11, 16:38 Cóż, oczywiście że zgorzkniałe starsze panie w tym wieku funkcjonują i bez urodzenia dziecka jako szesnastolatka, powody są różne, tutaj akurat powodem jest tak wczesne macierzyństwo, bez dwóch zdań. Chodziło mi o to, że ta "najlepsza wersja wydarzeń" którą tu promujecie, niekoniecznie musi okazać się najlepsza. Bo pominąwszy ciężar życia jako młodocianej matki dochodzi jeszcze np. (akurat u tej koleżanki) poczucie winy. Że syn zawsze był ten gorszy, że nie stać ją było na rzeczy, które inni mieli, i przede wszystkim, że zawsze lgnął do mężczyzn bo brakowało mu ojca, a ona czuje się winna że to przez jej złe wybory tak jest. I dlatego może warto dopuścić do siebie, że istnieją inne rozwiązania, które mogą być jednak dla wszystkich lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Vibe. 11.03.11, 16:48 > Chodziło mi o to, że ta "najlepsza wersja wydarzeń" którą tu promujecie, niekon > iecznie musi okazać się najlepsza. Oj, to w życiu na nic nie ma gwarancji? nie wiedziałam... [ironia off] Ja Tobie też mogę przytoczyć kilka takich anegdotycznych przykładów, np. dziewczynę, która urodziła w liceum, zrobiła karierę, spotkała dorzecznego faceta, powiększyła rodzinę i jest ok. Być może zamiast rozpaczać i pielęgnować poczucie winy (łoł, mojego dziecka też nie stać na te wszystkie rzeczy, które mają poniektóre jej koleżanki i koledzy) ta moja znajoma ogarnęła się i szła do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Vibe. 11.03.11, 16:34 nisar to co robisz, to manipulacja: babcia juz jest i jest kochana i najdroższa, a ewentualnego dziecka jeszcze nie ma, więc emocjonalnie córka nijak nie może sie do tego wyboru ustosunkować inaczej niż przyznać swoje emocjonalne przywiązanie i miłość do babci. Ale kiedy dziecko by już było n świecie - to uwierz - i jej perspektywy by się zmieniły, wtedy na pewno jej dziecko byłoby dla niej ważniejsze niż babcia. Więc nie każ jej teraz już "podpisywać cyrografu", kiedy ona sama nie wie, co to jest instynkt macierzyński. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Vibe. 11.03.11, 16:40 iwles napisała: > > nisar > to co robisz, to manipulacja: > babcia juz jest i jest kochana i najdroższa, a ewentualnego dziecka jeszcze nie > ma, więc emocjonalnie córka nijak nie może sie do tego wyboru ustosunkować ina > czej niż przyznać swoje emocjonalne przywiązanie i miłość do babci. > Ale kiedy dziecko by już było n świecie - to uwierz - i jej perspektywy by się > zmieniły, wtedy na pewno jej dziecko byłoby dla niej ważniejsze niż babcia. Wi > ęc nie każ jej teraz już "podpisywać cyrografu", kiedy ona sama nie wie, co to > jest instynkt macierzyński. > Wie za to doskonale, jak wygląda codzienna opieka nad małym dzieckiem i jak sama mówi, warto zrobić wszystko żeby się w to nie wpakować wtedy, gdy macierzyństwo będzie bardziej ciężarem prawie nie do udźwignięcia, niż radością. > Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Vibe. 11.03.11, 16:47 tylko że tak się składa (nawet tylko po lekturze forum), że macierzyństwo jest trudne do udźwignięcia dla wielu kobiet, nawet dla 30-latki. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Czysty szantaż emocjonalny 11.03.11, 16:34 To czysty szantaż emocjonalny. Jestem przeciwna rodzeniu dzieci przez nastolatki, 15-17-latkę namawiałabym do aborcji ale nie do oddania dziecka do adopcji. Zdecydowanie NIE do adopcji. Jakos mężczyźni nie mają dylematów tego typu, moi koledzy (bracia) matce po wylewie załatwili przywoity dom opieki, bo żaden nie zamierzał poświęcać się i rzucać pracy, żeby opiekować się starszą panią całodobowo. Kochali ją, nie mam wątpliwości ale warunków do sprawowania opieki domowej nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Vibe. 11.03.11, 16:35 starsza pani przed 40tka o k*** musze mojemu chlopu powiedzie ze starszym panem jest Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Starsza pani to w tym wypadku 11.03.11, 16:42 określenie jej osoby w odniesieniu do jej stosunku do życia a nie wieku. Sama mam 41 lat i nie czuję się starszą panią, zapewniam. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Starsza pani to w tym wypadku 11.03.11, 16:59 to ja ci powiem o innej zgorzknialej pani i nastolatce w ciazy dziewczyna 16 lat chlopak 17 wpadaja szok i dla nich i dla rodzicow obojga rodzice dziewczyny odwracaja sie od niej i doslownie kaza jej sie wynosic matka chlopaka ( ktora go samodzielnie wychowywala ) bierze wszystko na klate ida do sadu i zostaje rodzina zastepcza i dla wnuka i dla matki wnuka chlopak po liceum idzie do pracy i na zaoczne studia dziewczyna konczy szkole w domu tesciowej potem idzie na studia teraz dziewczyna i chlopak sa malzenstwem , oboje wyksztalceni z dobra praca i mieszkaniem i przede wszystkim ze zdrowymn szczesliwym teraz 11 latkiem babcia dumna z syna synowej i wnuka chociaz jasne ze bylo jej bardzo ciezko z matka dziewczyny kontaktu nie utrzymuja (ojciec zmarl na zawal ) matka dziewczyny uwaza sie za wielce pokrzywdzona przez niewdzieczna corke i to jest przyklad starej zgorzknialej kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Starsza pani to w tym wypadku 11.03.11, 17:03 Tak - czasem matki chłopaków staja na wysokości zadania. Znam taką parę - matka dziewczyny w pełnej histerii i nakłaniająca córkę do aborcji, matka chlopaka spokojna, pogodna, oferująca konkretną, rozsądną pomoc - choc jej samej nie jest lekko. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Vibe. 11.03.11, 18:07 Jesli odpowie, ze poswięcilaby wlasne dziecko dla babci, to oznacza, ze jest z nia cos bardzo nie w porządku. Albo po prostu nie mając dziecka nie wie co mówi. Albo wie, ze na Ciebie liczyć nie moze i nie powinna, nawet w sytuacji dramatycznej. Rozumiem,z e Ty też oddalabys syna, aby pomóc matce. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Vibe. 11.03.11, 21:26 eee. a ja znam taką co też tak urodziła, ma teraz 40 lat i jest młodą spełnioną kobietą z samodzielnym mądrym rozsądnym 20-latkiem, zarabia kupę kasy w swoim zawodzie i ułozyła sobie życie doskonale Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Verdana! 11.03.11, 16:25 > nie mam > zamiaru utrzymywac finansowo dluzej niz wymagane prawnie. no to możesz miec problem, bo dopóki dziecko się uczy (czyli teoretycznie do skończenia studiów) masz prawny obowiązek dziecko utrzymywać. Zdziwiłabys się, gdyby 20-latek pozwał cię do sądu o alimenty i zostałyby mu one przyznane. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 16:35 wles napisała: > > > nie mam > > zamiaru utrzymywac finansowo dluzej niz wymagane prawnie. > > > no to możesz miec problem, bo dopóki dziecko się uczy (czyli teoretycznie do sk > ończenia studiów) masz prawny obowiązek dziecko utrzymywać. Przeciez pisze, ze dotad , dokad wymaga prawo. Jesli prawo wymaga utrzymywania dziecka na studiach, to ja sie temu podporzadkuje, wiec czemu mnie straszysz czyms, od czego ja sie nie migam? Nie zrozumielismy mojego wpisu? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Verdana! 11.03.11, 16:44 w takim razie nie zrozumielismy, bo gdzie tu konsekwencja "sam wypije to piwo, które nawarzył", skoro wychodzi na to, że jednak ty będziesz musiała utrzymywać nawet wówczas, gdy będzie miał swoje dziecko, a jednoczesnie będzie się uczył. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 19:06 iwles napisała: > > w takim razie nie zrozumielismy, bo gdzie tu konsekwencja "sam wypije to piwo, > które nawarzył", skoro wychodzi na to, że jednak ty będziesz musiała utrzymywać > nawet wówczas, gdy będzie miał swoje dziecko, a jednoczesnie będzie się uczył. Szanse na to, ze bedzie sie uczyl majac malenkie dziecko sa niewielkie. Pozostanie zasuwanie do roboty zeby zarobic na rodzine. Chyba ze zechcesz mi wmowic ze moim obowiazkiem bedzie utrzymywanie rowniez pannicy i dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Verdana! 11.03.11, 19:17 w przypadku gdy ojciec dziecka jest niepelnoletni alimenty placa jego rodzice Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 20:01 czarnaalineczka napisała: > w przypadku gdy ojciec dziecka jest niepelnoletni alimenty placa jego rodzice Ale chyba nie maja obowiazku utrzymywac tej drugiej doroslej osoby? Zreszta, w moim wypadku jest korzystniejsza sytuacja, bo wychowuje syna w kraju, w ktorym nieletni zaciazeni otzrymuja opieke od panstwa- niektorzy wrecz naduzywaja ten system i tak oto mlode dziewczyny zachodza z premedytacja w ciaze bo wiedza ze maja lekkim twistem : mieszkanie i utrzymanie, zapewnione przez gmine. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Verdana! 11.03.11, 16:26 vibe-b, powielasz jakieś złe wzorce swoich rodziców? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 16:16 vibe-b napisała: > 17 latek bedzie sie musial pilnowac sam. A jak sie nie dopilnuje, to bedzie pil > piwo co sobie nawarzy. Normalna rzecz w swiecie doroslych. Normalna. Ale też normalna, ze dorosły co sobie nawarzy, ma mnostwo ludzi, co go wesprą jakoś, pomogą, podtrzymają na duchu: rodzinę, przyjaciół, a nawet instytucje i organizacje. Ale nastolatek tkwi jeszcze jedną nogą w dzieciństwie - jak go odrzucisz, bo popełnił błąd, może sobie nie poradzic. - ta koniecznosc poniesieni > a konsekwencji- bedzie o tym uprzedzony- uprzedzany systematycznie pewnie z set > ki razy. Znienawidzi uprzedzaczy. I wtedy uprzedzanie może się tym bardziej okazać nieskuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Verdana! 11.03.11, 15:25 > 1. Rozpoczecie wspolzycia w wieku nastoletnim jest zdrowe i jak najbardziej nor > malne o zgrozo jest tylko przy okazji dziecku zakomunikuje czym jest antykoncepcja i ze nie ma skutecznej na 100% uswiadomie czym jest opieka nad dzieckiem co wiecej powiem dziecku , ze jak zaciazy to ma nie robic nic glupiego ( tabletki kij wie skad , wszelkie "domowe" sposoby , samobojstwo , ukrywanie ciazy ) tylko przyjsc do mnie a ja jej (mu) pomoge ze bedzie trudnije ale dziecko to nie koniec swiata skoro ty wolisz core przekazac ze jak przyjdzie z brzuchem to ma sie wynosic albo usunac /oddac dziecko bo ty masz waznijesze sprawy to coz tylko wspolczuc dziewczynie Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 15:38 Jak Ty ładnie mylisz pojęcia. Z głupoty, niedoczytania w pośpiechu, czy tak dla sztuki? > 1. Rozpoczecie wspolzycia w wieku nastoletnim jest zdrowe i jak najbardziej nor > malne. Tak, to normalne i naturalne, że człowiek dojrzewając, odkrywa swoją seksualność. Po osiągnięciu wieku regulowanego prawnie, jest to (mówię o stosunkach seksualnych z drugą osobą) także całkowicie legalne. Tak, cieszy mnie świadomość, że mam zdrowe, prawidłowo się rozwijające dziecko, które z każdym dniem rośnie ku uzyskaniu całkowitej integralności i niezależności. Moja w tym głowa, aby dać dziecku dobre podstawy, ale nie mój zakichany biznes, aby trzymać dziecku palec w przysłowiowym zadku - bo to nie mój zadek i już nie mój biznes. Czy według Ciebie rozpoczęcie współżycia przez parę, powiedzmy, 17-to latków jest niezdrowe i świadczy o nienormalności? > 2. Jak dziecko zrobisz sobie dziecko to nie martw sie, mamusia frajerka cie wyr > eczy z klopotu a ty sie baw dalej. Koteczku, nie jestem frajerką to raz. Dwa, nigdzie nie twierdzę, że ma zamiar wyręczać kogokolwiek, ani że "dziecko"="kłopot" (i nic poza tym, że "kłopot"), albo tym bardziej, że dziecko miałoby się "bawić dalej". I trzy, nie w moim stylu jest mówienie do ciężarnej, że "sobie dziecko zrobiła" (palcem? strzykawką?) - takie słownictwo świadczy o pewnym poziomie, do którego nie mam zamiaru się zniżać. (aczkolwiek jego użycie w Twoich postach wiele wyjaśnia) Cztery, przerażana i załamana nastolatka po wpadce to nie jest ktoś, kogo kiedykolwiek chciałabym poniżać, dyscyplinować czy ustawiać do pionu. Nie bawi mnie kopanie słabszego. A powinno? Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 11.03.11, 15:53 > Czy według Ciebie rozpoczęcie współżycia przez parę, powiedzmy, 17-to latków je > st niezdrowe i świadczy o nienormalności? Inaczej. Czy uwazasz, ze nastolatkow nie obejmuje zasada tyczaca sie w wielu wypadkach doroslych- trzymanie swoich instynktow pod kontrola? O, ja mam na przyklad ochote co tydzien miec seks z innym facetem- a tego nie robie. Czy nastolatek musi realizowac swoj poped, wiedzac ze moze ta realizacja- i statystycznie rzecz biorac ma- fatalne i rujnujace zycie skutki? Ja zatem, jak widzisz, bede sie starala dziecku przekazac przede wszystkim ze czlowiek to nie zwierze i kopulacja nie jest instyntktem nie do powstrzymania przez inteligentna osobe. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 16:03 Opisujesz skrajności. Jakieś orgie i promiskuityzm. Według mnie całkowicie normalne są - jakby to ująć? - motywowane świadomym wyborem, oparte na zdrowych emocjach kontakty seksualne z zachowaniem niezbędnych środków ostrożności (profilaktyka STD, zapobieganie ciąży). Inaczej? także nastolatek ma prawo się zakochać i eksperymentować z seksem. Nie bezrefleksyjnie, na pewno nie bez zabezpieczeń. Ty masz prawo mieć partnera i to robisz; nie mówimy o zmienianiu facetów co tydzień. Moje dziecko ma prawo przespać się z kim tam wybierze, nawet jeśli jeszcze nie będzie samo się utrzymywać i samodzielnie mieszkać. Moja i mojego męża w tym głowa, aby tak ją ukierunkować, żeby to był celowy i świadomy wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 16:21 vibe-b napisała: . Czy nastolat > ek musi realizowac swoj poped, wiedzac ze moze ta realizacja- i statystycznie r > zecz biorac ma- fatalne i rujnujace zycie skutki? Co masz na myśli? Zwłaszcza "statystycznie" mnie zaintrygowało? Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 11.03.11, 21:39 noale do kiedy ma się powstrzymywać od tej strasznej kopulacji? do trzydziestki? oj, coś mi tu naukami świętojebliwego KK śmierdzi Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Verdana! 12.03.11, 08:34 claudel6 napisała: > noale do kiedy ma się powstrzymywać od tej strasznej kopulacji? do trzydziestki > ? > oj, coś mi tu naukami świętojebliwego KK śmierdzi Qrde, uzywaj mozgu i mysl, myslenie nie boli naprawde Niech przynajmniej skonczy szkole, chocby zawodowa zeby swoj tylek moc utrzymac i rodziny gdy sie pojawi. I niech sie wyprowadzi do swojego lokum. A potem jak mu sie tak spieszy do doroslosci i braniem na swoje bary odpowiedzialnosci bo mysli ze to taki rarytas - to proszebardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 12.03.11, 12:28 no, czyli do 20 kilku lat, tak? bujasz w obłokach. nie rozumiem uzależnainia rozpoczęcia kontaktów seksualnych od pełnego usamodzielnienia ekonomicznego. seks nie równa się od razu rodzina i dziecko. od tego jest antykoncepcja. ja się np. uchowałam przez 20 lat bez ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 11.03.11, 21:22 1. Rozpoczecie wspolzycia w wieku nastoletnim jest zdrowe i jak najbardziej nor > malne. ale jest zdrowe i jak najbardziej normalne. Ty rozpoczęlas później? to tylko twoja strata Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: Verdana! 11.03.11, 15:00 A przyszło ci do głowy, że w ten sposób sama możesz na starość zostać na lodzie? Sorry, ale gdyby matka traktowałaby mnie wyłącznie w kategorii źródła problemów, to raczej nie byłabym chętna na opiekę nad nią. A często zdarza się, że ukochane młodsze dziecko na starych rodziców się wypina, nauczone, że ważne są głównie jego potrzeby a nie otoczenie. Poza tym nawet jeśli tak się nie stanie, to młodsze dziecko może na przykład wyjechać do Australii i móc mamę wspierać wyłącznie finansowo. I wtedy zostajesz na łasce córki, której kiedyś pokazałaś, że na pomoc matki w trudnej sytuacji nie może liczyć, której pokazałaś, że można osobę z najbliższej rodziny po prostu wykreślić z życia, żeby nie komplikowała? I co, jeśli córeczka wtedy stwierdzi, że kochaną mamę też można wyrzucić z życia, bo przeszkadza? A do wszystkich pań piszących o puszczalskich małolatach i konieczności posiadania trzech dyplomów, mieszkania i wypłaty rzędu 5000 przed podjęciem współżycia seksualnego, rozumiem, że same też tak postąpiły? Sorry, ale nastolatki będą współżyły, gumy będą pękały, ale oczywiście stara zasada nie pamięta wół jak cielęciem ma się świetnie. Jeśli mój syn zaliczy wpadkę, poniesie tego konsekwencje - skończy mu się w tym samym momencie beztroska młodość, nie będzie sobie łaził co wieczór z kumplami, albo z ukochaną do kina, podrzucając dziecko dziadkom (no chyba, że rodzice jego dziewczyny dadzą się w to wmanewrować). Ale jeśli chodzi o wsparcie w zakresie ukończenia edukacji to liczyć na mnie będzie mógł. Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: Verdana! 11.03.11, 15:01 To było oczywiście do Nisar, nie do Verdany. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Thegimel. 11.03.11, 15:21 Na dzień dzisiejszy moja córka jest dla mnie chwała Bogu źródłem dumy i radości. Natomiast FAKT JEJ CIĄŻY nie byłby dla mnie niczym innym jak źródłem problemów, to prawda. Nawet nie chcę myśleć, czym byłby dla niej. Bo jest na szczęście istotą myślącą i na pewno nie cieszyłaby się, że za chwilę zostanie mamunią. I pozwolę sobie nie uwierzyć w słodkie zapewnienia co poniektórych, że ciąża nastoletniej córki byłaby dla nich radością. Chyba że są nienormalne (co trudno wykluczyć), ale raczej nieskonfrontowane z brutalną sytuacją lubią o sobie myśleć jako o takich supermamuśkach. Rzeczywistość mogłaby być zdecydowanie inna, prawdę mówiąc dam sobie uciąć różne kawałki swojej osoby, że jakby co, to przynajmniej połowa z nich inaczej by śpiewała. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Thegimel. 11.03.11, 15:48 I o to chodzi. Rozpatujesz córkę jako kogoś, kto ma mamusi przynosić dume i radość. Póki przynosi - jest OK. Zrobi głupstwo - to koniec. Nie jest juz duma i radoscią, a wiec zmarnowqanie jej zycia nie jest niczym więcej, jak zasłużoną odpłatą za niewywiązywanie się z roli wzorowej córeczki. Ciąża córki ma prawo być cholernym problemem. Nikt tego nie ukrywa. Tylko,z e bardzo czesto problem wynika z błędów rodziców, a płacić ma tylko dziewczyna. I naprawdę, macierzxyństwo polega na tym, ze pomaga sie dziecku, gdy przezywa ono dramat, a nie dokopuje tak, aby już nigdy się nie podniosło. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Thegimel. 11.03.11, 16:12 Piszesz bzdury, Verdana. Ja rozpatruję czyny i konsekwencje, Ty usiłujesz wbić we mnie przekonanie, że zmieniłyby się moje uczucia do córki. Tak, gdyby urodziła dziecko i obdarzyła mnie stuprocentową odpowiedzialnością za ten fakt to trudno mówić o dumie. Gdyby starała się być matką, byłaby większą radością i dumą niż teraz, zapewniam Cię. Tylko to byłaby DLA NIEJ potwornie trudna droga. I oczywiście, że chcę być dumna z córki, ale nie przestaję jej kochać i cieszyć się z faktu że ją mam nawet wtedy, gdy są z nią problemy, dla jasności. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Thegimel. 11.03.11, 15:49 > I pozwolę sobie nie uwierzyć w słodkie zapewnienia co poniektórych, że ciąża nastoletniej córki byłaby dla nich radością. Nikt tego nie napisał. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: Thegimel. 12.03.11, 09:16 echtom napisała: > > I pozwolę sobie nie uwierzyć w słodkie zapewnienia co poniektórych, że ci > ąża nastoletniej córki byłaby dla nich radością. > > Nikt tego nie napisał. moja sasiadka zawsze mowila mojej mamie,zeby sie cieszyla z takiego "problemu",bo jako mlodziutka babcia mialaby sily i swiadomosc radosci bycia owa babcia sama tez nie bede zalamana, jesli moja corka bedzie miala wczesnie dziecko.... sama ja mialam pozno po dlugich staraniach i na prawde jesli mam czekac na wnuki az ona bedzie w moim wieku, to moge nie doczekac..... Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Thegimel. 11.03.11, 15:50 Ty naprawdę nie potrafisz czytać Nikt tu nie pisał, że ciąża nastolatki byłaby (jedynie/wyłącznie/przede wszystkim) radością. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Thegimel. 11.03.11, 15:57 > Na dzień dzisiejszy moja córka jest dla mnie chwała Bogu źródłem dumy i radości > . i to w sumie duzo rozjasnia corka ma byc dla matki duma radoscia ma nie popelniac bledow i spelniac oczekiwania rodzica uwazac ze wszystko zawdziecza matce i uwazac ze mozna spuscic na drzewo wlasna corke i wnuka zeby opiekowac sie matka bo inaczej bedzie niewdziecznica ?? o taki model chodzi ? tak ciebie wychowano i tego chcesz dla corki ? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Thegimel. 11.03.11, 16:05 > tak ciebie wychowano i tego chcesz dla corki ? Mnie tak wychowano i dlatego nie chcę tego dla córek. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Thegimel. 11.03.11, 16:05 Mam koleżankę, której córka mniej więcej dwudziestoletnia zaszła w ciążę na studiach, z osiemnastolatkiem za to. Kiedy o tym usłyszałam, jęknęłam, koleżanka na to: ależ to wspaniale, przecież mogłaby w ogóle nie mieć dzieci, i to by naprawde było zmartwienie. Od tamtego czasu minęło wiele lat, ale czegoś ważnego sie nauczyłam - że zdarzenia są tym, czym MY je uczynimy. Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: Thegimel. 11.03.11, 16:32 Nigdzie nie napisałam, że byłoby to dla mnie źródło radości. Zresztą nikt inny też tego nie napisał. Ale nie przyszłoby mi do głowy zmuszać dziewczynę do donoszenia ciąży z dużym prawdopodobieństwem nawiązania silnej więzi z dzieckiem i zmusić dziecko do oddania dziecka. Poza tym wpadka mojego dziecka byłaby moją klęską wychowawczą, zwłaszcza jeśli nastąpiłaby w wyniku braku antykoncepcji czy przygodnego seksu. I uważam że nie w porządku jest zmuszać dziecko do ponoszenia 100% konsekwencji. Owszem, poniosłoby je i tak -miałoby znacznie ograniczone wyjścia ze znajomymi, imprezy etc. Ale opcja oddania dziecka do adopcji dla mnie jest nieludzka. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Verdana! 11.03.11, 15:41 Nastolatka NIE MOŻE zając się dzieckiem, bo istnieje obowiazek szkolny. Jesli go nie bedzie wykonywać, dostanie kuratora, albo wyladuje w poprawczaku. czyli albo wsparcie mtmy, albo dziecko do adopcji. Nie ma takiej sytuacj, gdzie dziecku, ktore popelnilo nie zbrodnię, a błąd swiadomie zmarnowalabym zycie. Nie ma takiej mozliwosci, aby moja matka czy ojciec zgodzili się na zmarnowanie życia wnuczce i prawnukowi dla wlasnego dobra. A gdyby uwazali, ze mogę to zrobic - nie zaslugiwaliby na opiekę. Pobyt rodzica w domu opieki może się szybko skonczyć - po paru miesiącach dziecko moze iść do żoblka. I tu nie chodzi tylko o opiekę, ale o pieniądze. przeciez kluczowa jest tu Twoja praca - za rok lepszego zycia przehandlujesz córke i wnuka? Tak, stanęłam kiedys przed podobnym wyborem - urodzenia absolutnie nieplanowanego dziecka w momencie, gdy bylam głównym żywiecielem rodziny. Tez nie wiedziałam, czy przez rok rodzina będzie miała z czego żyć, bo gdybym musiała iść na wychowawczy czy zrezygnować z pracy, zarobki nie wystarczylyby na jedzenie. Jakoś nie zdecydowalam się na oddanie dziecka do adopcji. I jedno już rozumiem - dla Ciebie przezyciem byloby oddanie rodziców do domu starców, natomiast oddanie obcym ludziom wnuka zadnej traumy u Ciebie nie wywola. Raczej miałabys satysfakcję, ze córka została przykładnie ukarana. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Verdana! 11.03.11, 15:55 verdana napisała: > Nastolatka NIE MOŻE zając się dzieckiem, bo istnieje obowiazek szkolny. Jesli g > o nie bedzie wykonywać, dostanie kuratora, albo wyladuje w poprawczaku. czyli a > lbo wsparcie mtmy, albo dziecko do adopcji. Czy licea wieczorowe zostały zniesione? > Nie ma takiej sytuacj, gdzie dziecku, ktore popelnilo nie zbrodnię, a błąd swia > domie zmarnowalabym zycie. Oczekując poniesienia konsekwencji swojego czynu? Hm. Nie ma takiej mozliwosci, aby moja matka czy ojciec > zgodzili się na zmarnowanie życia wnuczce i prawnukowi dla wlasnego dobra. Tego, prawdę mówiąc, ze strony mojej mamy też się obawiam A gd > yby uwazali, ze mogę to zrobic - nie zaslugiwaliby na opiekę. Dla mnie zasługują na opiekę biorąc pod uwagę wszystko co od nich dostałam, a nie to co akurat sądziliby na temat jednej sytuacji. > Pobyt rodzica w domu opieki może się szybko skonczyć - po paru miesiącach dziec > ko moze iść do żoblka. I tu nie chodzi tylko o opiekę, ale o pieniądze. przecie > z kluczowa jest tu Twoja praca - za rok lepszego zycia przehandlujesz córke i w > nuka? Mam prawie trzylatka. Ciężar opieki nad nim nie jest zasadniczo mniejszy niż jak miał kilka miesięcy, zapewniam. Zwłaszcza w obliczu choróbsk przynoszonych z przedszkola. Co do pracy - niestety obawiam się, że nasza sytuacja zawodowa jest kompletnie różna - Ty znajdziesz pracę zawsze, ja niekoniecznie. I nie chodzi tu o lepsze życie, tylko o przeżycie w ogóle. > Tak, stanęłam kiedys przed podobnym wyborem - urodzenia absolutnie nieplanowane > go dziecka w momencie, gdy bylam głównym żywiecielem rodziny. Tez nie wiedziała > m, czy przez rok rodzina będzie miała z czego żyć, bo gdybym musiała iść na wyc > howawczy czy zrezygnować z pracy, zarobki nie wystarczylyby na jedzenie. > Jakoś nie zdecydowalam się na oddanie dziecka do adopcji. TY ponosiłaś konsekwencje SWOICH czynów i wyborów. To co innego, nie sądzisz? > I jedno już rozumiem - dla Ciebie przezyciem byloby oddanie rodziców do domu st > arców, natomiast oddanie obcym ludziom wnuka zadnej traumy u Ciebie nie wywola > . Raczej miałabys satysfakcję, ze córka została przykładnie ukarana. A to już głupia nadinterpretacja. Czy napisałam gdzieś, że wybór opieki nad rodzicem a nie wnukiem byłby łatwy, miły i przyjemny? Z czego to wnosisz? Odwracając sytuację mogłabym napisać, że oddanie przez Ciebie Twoich rodziców do domu starców (obojętne z jakich przyczyn) powitałabyś z ulgą, że w końcu masz ich z głowy. Uważasz, że mam do tego prawo, bo w omawianej sytuacji prezentujemy inne stanowiska? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Verdana! 11.03.11, 16:14 Nie, są dla osób pełnoletnich. Twoi rodzce zasługuja na opieke, bo dużo od nich dostałaś - rozumiem. Twoja córka nie zasługuje na wsparcie, jesli Cie zawiedzie - rozumiem. Nalezy jednak liczyć się z tym, że w takim wypadku córka nie bedzie miała cienia obowiązku kiedykolwiek uddzielić Ci pomocy. Trudno mi rozpatrywać oddanie wnuka w kategoriach "łatwego i przyjemnego" wyboru. Dla mnie jest to wybór świadczacy o braku elementarnych ludzkich uczuć. I tyle. Oddanie rodzica do domu starców na pewien czas nie jest tym samym, co odebranie matce dziecka i oddanie go obcym ludziom. Po prostu. Dziecko nie jest rzeczą, którą można oddać, gdy jest nam niewygodnie. Rodziców się nie "oddaje" - rodzice w domu starców pozostają rodzicami, nadal można ich odwiedzac, można się o nich troszczyć, mozna ich zabrać, gdy sytuacja bedzie lepsza. Innymi słowy - Ty decydujesz o losach rodziny. Twoja matka zostanie w domu, nawet gdy będzie miała wyrzuty sumienia, wiedzac, ze przez nią wnuczka ma zmarnowane życie, mace odbiera się dziecko, dziecko oddaje sie obcym ludziom - bo Ty tak chcesz. Koszmarna wizja, slowo daję. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Verdana! 11.03.11, 16:27 Jessssu. Dlaczego, wytłumacz mi proszę, w omawianej sytuacji wsparcie dla swojego dziecka widzisz tylko jako wychowywanie jego dziecka? Inne rodzaje wsparcia się nie liczą, są gorsze, nie są wsparciem? Moją córkę wspieram w najróżniejszych sytuacjach cały czas, ale to MOJA decyzja i MOJE poświęcenie. Tu mowa jest o poświęceniu losu mojego rodzica. I wspieranie swojego dziecka w decyzji o adopcji jest decydowaniem o losach rodziny, a decydowanie za niedołężnego rodzica, że się go odda do domu starców nie jest? Uważasz, że mam prawo decydować o czyimś poświęceniu? To jest dopiero koszmarna wizja. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Verdana! 11.03.11, 16:33 Dom starców to nie koniec świata, tylko coś pomiędzy pobytem w szpitalu a wynajęciem mieszkania z grupą rówieśników. Adopcja - koniec, finito, null więzi, zerwanie kontaktów, wykorzenienie. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Verdana! 11.03.11, 16:40 Nisar, już przestań panikować. Zostajesz rodziną zastępczą, dostajesz nienajgorszą kasę i wynajmujesz panią do pomocy. W końcu dziadkowie mają też emerytury - jeśli mieszkacie wszyscy pod jednym dachem, to idzie wyrtrzymać. I przemysl to dobrze: jasno widać (ktoś już o tym pisał), że w Twojej rodzinie siedemnastoletnia córka stoi na najniższym stopniu hierarchii. Ważniejsi są rodzice, wazniejszy trzylatek, nie wiem jak mąż. Tak czy siak córka na końcu - zadbaj o nią, bo siedemnastolatki nie są ze stali. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 11.03.11, 22:01 . I wspieran > ie swojego dziecka w decyzji o adopcji co to za potworek w ogole? jak ja zamierzasz "wesprzeć" jeśli sie okaże zdrową emocjonalnie kobietą i nie będzie w stanie oddać swojego potomstwa obcym ludziom? zmuszenie matki do oddania dziecka to jeden z największych gwałtów jaki mozna wyrządzić kobiecie, ty naprawdę tego nie CZUJESZ? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Verdana! 11.03.11, 22:06 >jak ja zamierzasz "wesprzeć" jeśli sie okaże zdrową > emocjonalnie kobietą i nie będzie w stanie oddać swojego potomstwa obcym ludzio > m? ale to sie robi bardzi prosto wmawia sie dziewczynie ze ze wzgledu na wiek bedzie koszmarna matka ,ze zatrzymujac krzywdzi dziecko , ze lepiej dla dziecka zeby je adoptowalo szczesliwe malzenstwo ze jak bedzie chciala zatrzymac dziecko to zniszczy rodzine , babcia pojdzie do domu opieki gdzie ja beda torturowac a wszystko przez to ze "malolacie sie sexu zachcialo " jak najbardzije w takiej sytuacji zdrowa emocjonalnie dziewczyna zgodzi sie na adopcja a ze potem popelni samobojstwo lub bedzie miala tylko zmarnowane zycie to coz juz nie sprawa nisar Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Verdana! 11.03.11, 22:21 takie pomysły to rozumiem, ze mógłby miec ktoś, kto matką nigdy nie był. np. cały KK - czyli księża, zakonnice i pobożni politycy płci męskiej odpowiedź na zakaz aborcji widzą w adopcji. /ciekawostka - okna życia to jest wymysł wybitnie polski/ to mogło sie urodzic tylko w głowach ludzi, którzy nie przezyli tego momentu, gdy to małe coś wychodzi z twojego łona. dlatego dziwie sie, ze nisar cos podobnego byłaby gotowa zrobić swojej cóce. dla mnie prędzej aborcja niz adopcja. kazanie nosic mojej córce jej dziecko pod sercem przez 9 miesięcy, żywic je sobą, zasypiać z nim i się z nim budzic, a potem je oddać? OMG Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki to nie ciekawostka, to klamstwo. 12.03.11, 18:51 claudel6 napisała: > /ciekawostka - okna życia to jest wymysł wybitnie polski/ Nieprawda, a nawet powiem, ze klamstwo. Pierwsze "wpółczesne” "okienko życia” powstało w 2000 roku w Niemczech. > to mogło sie urodzic tylko w głowach ludzi, którzy nie przezyli tego momentu, g > dy to małe coś wychodzi z twojego łona. "Do marca 2010 w 37 oknach życia udało się uratować 28 noworodków". Wolalabys aby znaleziono te noworodki w beczkach??? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 A ojcowie? 11.03.11, 16:42 Osobiście uważam, że jest jeszcze ojciec/ojcowie dzieci. I oni też mają prawo wyrazić zdanie na temat oddania do adopcji wnuka czy przejęcia przez żonę całkowitej opieki nad rodzicem/rodzicami. I mogą nie wyrażać zgody z różnych powodów, bo konsekwencje takich decyzji dotykają całą rodzinę, a nie tylko kobiety w tejże rodzinie. Kobieta czasowo out of order zawodowo i finansowo? To pan bierze drugi etat, zachrzania w weekendy i koniec, oni także ponoszą odpowiedzialność za stan rodziny i stan finansów. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: A ojcowie? 12.03.11, 19:32 gdyby facet wybral tesciowa kosztem corki i wnuka uznalabymm ,ze jest co najmniej dziwny Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 13:29 To chyba nie do konca taka sama sytuacja, ale musialam niedawno wybrac: opieke nad chora matka lub opieke nad moim dzieckiem (5,6 lat) . Tak wiem dziecko ma tez ojca, ale powinno miec tez matke. Ponadto musialabym zrezygnowac z pracy i opiekowac sie matka przez 24 godziny na dobe. Opieka nad dzieckiem jest motywujaca: dziecko sie rozwija, opieka nad matka deprymujaca: musialam patrzec jak zycie mojej kochanej matki sie nieuchronnie degraduje. Po 2 miesiacach sie poddalam, tego nie dalo sie pogodzic. Teraz zastanawiam sie czy potrzebnie katowalam sie te dwa miesiace, a moze nie nalezalo sie poddawac...nadal nie wiem to trudny wybor Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 13:40 > Teraz zastanawiam sie czy potrzebnie katowalam sie te dwa miesiace, a moze nie nalezalo sie poddawac ...nadal nie wiem Myślę, że dobrze wybrałaś. Zrobiłaś tyle, ile mogłaś, a więcej nie można od człowieka wymagać. Ja zawsze powtarzam, że od każdego trzeba wymagać zwykłej przyzwoitości, a od nikogo nie można wymagać heroizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 16:53 Dzięki tym dwóm miesiącom wiesz, dlaczego się poddałaś. Myślę, że niczego nie powinnaś sobie wyrzucać. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 14:57 Moim zdanie wybór jest jeden...rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakrzysia4 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 15:30 zdecydowanie wybralabym wnuka Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 16:07 W opisanej przez Ciebie sytuacji trudno mówić o decyzji podejmowanej "bez mrugnięcia okiem", to nie są sprawy proste i jednoznaczne. Powtórzę to co napisałam w tamtym wątku- zrobiłabym wszystko żeby nie dopuścić do oddania mojego wnuka do adpocji. Wybór wnuk-rodzic? Wierzę że da się pogodzić pomoc córce z opieką nad matką. Zapytałam moją mamę. Powiedziała że chyba oszalałam, żeby w ogóle mieć wątpliwości. Oddać jej prawnuczę do adopcji, chory pomysł. Jej słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 22:04 hehe jedne mówią: wnuk, inne: rodzice. i tak sobie myśle, ze ten wybór mówi wiecej o tym, jakie wartości nam przekazano w domach niż powiedziałby niejeden autobiograficzny elaborat. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 16:18 W zasadzie odpowiadam czysto teoretycznie bo nigdy nie będę w takiej sytuacji. Wydaje mi się, że wybrałabym rodzica, pewnie byłyby okoliczności które mogłyby zmienić moje zdanie na przykład powód tej opieki nad wnukiem i stan rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 16:56 Dziwny wybór. Wierze, że tylko w jakiś ekstremalnych warunkach musiałabym dokonywać takiego wyboru. Zawsze można chociaż próbować jakoś załatwić opiekę nad rodzicami i wnukiem. Wiem jedno - od dziecka nigdy bym się nie odwróciła w sytuacji kiedy zalicza wpadkę. W końcu to moje dziecko. Nie jakaś obca osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 a wiecie co? 11.03.11, 17:00 Popatrzyłam na te sytuacje z innej strony: załóżmy, że to ja jestem zniedołężniałą babcią, a obiektywne warunki zmuszają moją córkę do dokonania takiego wyboru, po prostu musi - nie wahałabym się ani przez chwilę, że to ja się wyprowadzam. Bo zauważcie, że przez cały czas i corka, i matka traktowane są - przez nas wszystkie zresztą - skrajnie przedmiotowo, jak jakieś bezwolne kukły. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: a wiecie co? 11.03.11, 17:06 ja juz napisalam ze gdyby moja corka oddalaby wnuka do adopcji zebt zajmowac sie mna to uznalabym to za moja najwieksza porazke Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a wiecie co? 11.03.11, 17:20 Mnie uderza co innego: totalny brak udziału mężczyzn w procesie decyzyjnym dotyczącym rodziny. Ich się nie traktuje nawet przedmiotowo, po prostu nie istnieją. Bardziej niż rozważania babcia vs. wnuk szokuje mnie pominięcie ojca ewentualnej nastoletniej matki w decydowaniu co ma się stac z panienką i jego wnukiem/wnuczką. Szokuje mnie, że można nie brac pod uwagę zdania faceta, z którym się żyje na co dzień, w decyzji o calodobowej opiece nad rodzicem - toż to wpływa czasowo, organizacyjnie, zdrowotnie i finansowo na wszystkich. Szokuje mnie, że - jeśli kobieta decyduje się przy jego aprobacie utrzymać wpadkową ciążę - to ciężar finansowy ponosi sama zamiast pognać pana do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a wiecie co? 11.03.11, 17:22 To jest naprawdę Rzeczypospolita Babska, tu nie ma mężczyzn, oni się nie liczą, nie istnieją. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 11.03.11, 17:32 O przepraszam ja pisałam gdzieniegdzie "rodzice" (w sensie, że oboje rodziców czyli ojciec tak jak i matka), o małżonku wspomniałam w kontekście wychowywania. Piszę od siebie, jako ja-matka, bo ja na forum siedzę, mąż szczerze mówiąc nie jest zachwycony, że tak jak dr House z ostatniego odcinka, wróciłam do nałogu (a wytrzymałam bez forum chyba 9 lat...). No dobra. Wiem, o co Tobie biega i się po części zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a wiecie co? 11.03.11, 17:35 Nisar nie wspomina o ojcach swoich dzieci w kontekście wyżej opisywanych hipotetycznych decyzji. Za to w moim wątku twierdziła, że nie mam prawa wymagać ode eksa, żeby zabrał potomka na wakacjyjny wyjazd w okreslonym terminie, bo może bidusiowi nie pasować albo brakować kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Triss, 11.03.11, 19:56 na ojca mojej córki nie mogę liczyć w ŻADNEJ kwestii, więc pomysł że udzieliłby wsparcia w tak trudnej sytuacji jest absurdalny do n-tej potęgi. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Triss, 11.03.11, 20:48 To on nie jest ojcem syna? To pozycja Twojej córki jest jeszcze słabsza niż mi sie zdawało. A Ty myślisz o tym, że gdyby miała dziecko - kazalabyś jej to dziecko oddać. Nisar, opamiętaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: a wiecie co? 11.03.11, 22:06 triss, spokojnie, u mnie są męzczyzni w tle - moj stary na pewno by wolał miec w domu prawnuczkę niż teściową, nie muszę pytać Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: a wiecie co? 11.03.11, 19:00 O przepraszam, ja uwzględniłam chłopa, a nawet zapytałam o opinię forum.gazeta.pl/forum/w,567,123020481,123039001,Re_ciaza_nastolatki_i_adopcja.html Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki to mezczyzna odezwie sie... 12.03.11, 19:21 triss_merigold6 napisała: > Mnie uderza co innego: totalny brak udziału mężczyzn w procesie decyzyjnym doty > czącym rodziny. Ich się nie traktuje nawet przedmiotowo, po prostu nie istnieją Gdybym stanal przed wyborem - nisar a corka z dzieckiem, wybralbym corke. Nawet kosztem rozwodu. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 11.03.11, 20:31 nie wahałabym się ani przez chwilę, że to ja się wyprowadza > m. Jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 11.03.11, 20:55 > nie wahałabym się ani przez chwilę, że to ja się wyprowadzam. > > Jasne. Nie wierzysz? Znam rodziców, którzy wybrali opcję, że nie będą rozwalać życia swoich dorosłych dzieci, i do końca byli w tym konsekwentni. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 11.03.11, 23:11 Nie wierzę w deklaracje składane tu i teraz w ramach ćwiczeń 'co by było, gdyby'. Ja bym nigdy, ja na pewno, ja się wyprowadzę - gó... prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 11.03.11, 23:54 > Nie wierzę w deklaracje składane tu i teraz w ramach ćwiczeń 'co by było, gdyby' Niektóre konkretne decyzje wynikają z fundamentalnych przekonań i wtedy łatwiej jest je przewidzieć. Ja 20 lat temu postanowiłam, ze dzieci wychowam dla świata, nie dla siebie, a wymóg, żeby porzuciły pracę i własne dzieci, by się mną zająć, byłby z tym sprzeczny. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 08:48 Wcale nie tak rzadko się zdarza, że w obliczu konkretnych wydarzeń, które zaszły w konkretnych okolicznościach, fundamenty tych przekonań okazują się być bardzo słabe. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 11.03.11, 21:04 Juz od dawna o tym myślę - najpierw myślalam, jak jeszcze nie miałam dziecka, bo nie miałam - a teraz bo mam. pewnie że wolałabym być sprawną nieabsorbujacą staruszką ciekawą świata i samodzielną - ale pewności nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 11.03.11, 23:17 Ja byłam pewna, że chcę - jeśli będę chora terminalnie, żeby mnie oddano do hospicjum. Bo to takie szlachetne będzie, bo po co rodzina ma się ze mną męczyć. W tej chwili jestem równie pewna, że prędzej rzucę się z okna, niż pójdę umierać do hospicjum, a jeśli rodzina mnie odda, to ją wyklnę i nie odezwę się do nich do końca życia, a wyrzuty sumienia niech ich dręczą do ostatniej minuty. Jeśli taka sytuacja faktycznie nastąpi - nie mam pojęcia, co będę myślała, czuła, jakie będą priorytety i czyje priorytety uznamy za ważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 11.03.11, 23:48 Ok, masz dużo racji, ale nie imputuj (mi na ten przykład ), że absolutnie wszystko jest płynne i umowne i że nie wiemy, w co wierzymy i czego się chcemy trzymać. Pomijając już fakt, że sytuacja jest hipotetyczna, akademicka. Jak ja niby mam sprawdzić moje deklaracje w praniu? skoro rodziców już nie mam. Z tym hospicjum to zresztą nie przesądzaj, jeszcze się okaże gdzie będą lepsze pompy infuzyjne z lekami przeciwbólowymi... Ja jestem już dużą dziewczynką i wiem, że owszem, przełknęłabym śmierć nienarodzonego wnuka, ale nie przyłożę ręki do naznaczenia ciała z mojego ciała i krwi z mojej krwi na całe życie stygmatem wykorzenienia. No i uwielbiam swoje geny, chciałabym przedłużyć swój byt patrząc, ja te geny idą w świat (ok, kilka by się wymieniło, ale ogólnie jest nieźle). Negujesz to? ale ja nie jestem amebą, mam swój kościec. Uwierz mi (albo nie, wszak jak dla Ciebie, to jestem jedynie bytem internetowym) - takie mam wytyczne, a ich zmiana byłaby zbyt nielogiczna (z mojego punktu wiedzenia). Poza tym, bywałam w analogicznych opałach (nie takich samych, ale jednak - na tyle blisko, aby poczuć smak tej frajdy od drugiej strony) i już wiem, jak się nie zachowywać, aby nie wyjść na bydle ludzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 08:22 Imputuję i będę to robić nadal z wielką przyjemnością, bo bulwers wywołany atakiem na rzekomo nienaruszalne pryncypia jest tego wart. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 12.03.11, 15:32 > Imputuję i będę to robić nadal z wielką przyjemnością, bo bulwers wywołany atak > iem na rzekomo nienaruszalne pryncypia jest tego wart. Dal Ciebie może "rzekomo nienaruszalne" z akcentem na rzekomo (good for you), dla mnie "do wdrażania w życie". Jak można wyznaczać sobie granice i stawiać cele, jeśliby z góry założyć, że to na nic? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 11.03.11, 23:57 No ale to przecież oczywiste że odnośnie przyszłości mogę pisać tylko o moich fantazjach. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 08:25 Za te fantazje jesteście gotowe gardła sobie - całkiem realnie - poprzegryzać. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 10:34 Kawka, spokojnie. Coś jest fantazją - a coś się przerobiło. Już pisalam - uslyszalam kiedyś od corki, że może jest w ciąży, miala niecale 17, wiem, jak zareagowalam. co będzie za 20 lat, czy 40 - mogę fantazjować. Przypomnij sobie temat tego wątku. I że Nisar jest gotowa to samo pytanie co nam tutaj zadać swojej rzeczywistej corce w realu. Dla mnie naprawdę ważna jest tak konkretna dziewczyna. Jak urodzilam c~órkę, na spacerze powiedzialam do męża: A co jak będzie puszczalska? Będzie miala 16 lat i urodzi dziecko? On wtedy powiedzial - do dzisiaj pamiętam jego ton, cieply i lagodny, odrobinkę rozbawiony: To będziemy to dziecko wychowywac. Jak wiesz, mąż ode mnie odszedl, o wsp~ólnym wychowywaniu mowy nie ma, a mimo to tamte jego slowa są dla mnie wciąż bardzo ważne. Pamiętam bardzo dobrze (a mija już prawie 20 lat od tamtej chwili) że poczulam się absolutnie akceptowana - ja-kobieta - poprzez akceptację hipotetycznego dziecka mojej wowczas dwutygodniowej córki, czyli - wbrew wszelkim wspolczesnym bredzeniom - akceptacji samej istoty jej kobiecości. Wtedy kiedy miala 16 lat i przerażona powiedziala, że boi się, że jest w ciąży, powiedzialam: no to będziemy je chowac. Pamiętam, co czulam: wspolczucie i czulosc dla corki, jakiś nieslychany spokoj i szykowanie sie do nieslychanej mobilizacji - bo tego byloby trzeba, żeby podolac. Tamto okazalo się falszywym alarmem i nie powiem, ze zaluję. Po tamtym nie zaczelam prawic moralow ani robic wyrzutow - nie musialam. Sytuacja przedstawiona przez Nisar - albo babcia do domu opieki, albo córka/wnuczka/prawnuczka do adopcji, jest aż nadto jednoznaczna. Tak, wyobrażam sobie, że gdybyśmy wszystkie trzy stanęły przed takim wyborem i ja byłabym w tym zestawie prababcią, gdybym tylko była w pełni władz umysłowych sama wybralabym dom opieki. I powiem Ci jeszcze, że bylaby to dla mnie oczywiście decyzja latwiejsza niż oddanie mamy - na tę nie wiem, czy bym się zdobyla, nie wyobrażam sobie, juz pisalam wielokrotnie, że z przerazeniem myślę o przyszlości w tym kontekście, modlę się, by nie stalo jej się nic takiego, z czym nie bylabym sobie w stanie poradzic. Ale pomysl zmuszenia córki do oddania dziecka do adopcji jest dla mnie nie do przejścia, no chyba żeby dziecku grozila u nas śmierć glodowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 12:17 Nanga, ja jestem chyba najspokojniejszą osobą w tym wątku Konkretny przypadek gdzieś się rozmył i został tylko wirtualny ring, a w dwóch narożnikach rozwścieczone forumki gotowe zatłuc przeciwnika w imię swoich racji, co do których nie mają żadnych wątpliwości. I to jest właśnie irytujące: te kilobajty priorytetów i niezłomnych zasad bez szczególnej refleksji, choćby takiej, że niekiedy trzeba sobie odpuścić trzymanie się SWOICH żelaznych zasad, podczas gdy chodzi o dwie zupełnie odrębne osoby, które mogą mieć SWOJE zasady. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 13:09 Dla mnie to tak naprawę jest wątek o tym, co się dzieje między Nisar a jej corką. I niestety - niestety, bo strasznie smutne - mam takie same odczucia jak Verdana. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 12.03.11, 13:49 I to mnie właśnie zbulwersowało w poście, na który moja odpowiedź z kolei tak zbulwersowała Nisar - kategoryczne postawienie sprawy, że dziecko córki trzeba wyeliminować z rodziny, bo zagraża interesom prababci i trzyletniego wujka. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 15:19 Mnie bardziej zbulwersowało to: "dlaczego podtrzymywanie wegetacji kogoś, kto już przeżył swoje życie i w bliskiej perspektywie i tak musi odejść, ma być ważniejsze od tworzenia i chronienia nowego życia". Nie wiem, czy chcę być stara, bo okaże się, że nie będzie chętnych na podtrzymywanie mojej wegetacji jako bezwartościowego członka społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 13.03.11, 15:10 Przeczytałam większość wpisów, ale nie wszystkie, ten przeoczyłam. Nie dziwię się, że Cię ruszyło. Mnie też. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: a wiecie co? 13.03.11, 20:11 a ile uważasz, że człowiek powinien żyć? 90? 100? z czego ostatnie 20-25 lat w stanie wegetatywnym zdany na opiekę innych osob? co to za życie? ja osobiście wolałabym nie dożyc bardzo późnej starości. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 13:15 I jeszcze. Pomijając już Autorkę wątku. To jest zasadnicze pytanie: czy wolno domagać się od dziecka porzucenia dziecka? I co by to mogło usprawiedliwić? I co to znaczy? --- - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię. - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt. Tatiana Tołstoj, Kyś Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 13:30 Równie dobrze możesz oczekiwać jednoznacznej odpowiedzi, czym jest aborcja. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 14:57 Niezupełnie. Ja naprawdę nie wiem, czym jest trzy-, cztero-, pięcio-, sześciotygodniowy embrion. Ale i tak jestem tu za pełna wolnością matki. Nie zmuszałabym żadnej kobiety, niezależnie od wieku, do żadnej decyzji. Własną corkę odwodziłabym od decyzji aborcji - ale strzegąc się (pytanie, na ile w takiej relacji mozna się ustrzec - nie wiem) szantażu, nacisku. Natomiast co to noworodek czy niemowle raczej wiem. Wiem także, co to byc matką takiego kogoś. Pamiętam corkę, która miała 16 lat, wrocila od macochy, ktora wlaśnie urodzila synka. Wolala: Mamo, moglam go potrzymac na rekach, on tak cudownie pachnie! Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 15:17 > Niezupełnie Ale co niezupełnie? Chodziło mi o to, że zwolenniczki poszczególnych alternatyw nie są i nie będą w stanie dojść do porozumienia, jak w dyskusji o aborcji. Nie zmuszałabym > żadnej kobiety, niezależnie od wieku, do żadnej decyzji. Problem polega na tym, że w opisywanej sytuacji ktoś będzie do czegoś zmuszony - matka do zajmowania się wnukiem/córka do urodzenia dziecka/córka do oddania dziecka/rodzic do wyprowadzki od rodziny. Jak tu nie spojrzeć, ktoś kogoś do czegoś nakłania czy wręcz decyduje za kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 16:39 > Problem polega na tym, że w opisywanej sytuacji ktoś będzie do czegoś zmuszony > - matka do zajmowania się wnukiem/córka do urodzenia dziecka/córka do oddania d > ziecka/rodzic do wyprowadzki od rodziny. Jak tu nie spojrzeć, ktoś kogoś do cze > goś nakłania czy wręcz decyduje za kogoś. Jak tu nie patrzeć, różnica między koniecznością usunięcia z rodziny dziecka/wnuka/prawnuka a wszelkimi innymi możliwościami wydaje mi się drastyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 17:37 I to mnie właśnie niepokoi. Nie chodzi mi o ostateczny wybór nawet, chodzi mi o to, że większość z Was tak lekką ręką jest gotowa pozbyć się rodzica z domu, kwitując to najwyżej westchnieniem 'no, cóż, zdarza się'. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 12.03.11, 17:44 > chodzi mi o to, że większość z Was tak lekką ręką jest gotowa pozbyć się rodzica z domu Kawka, zadałaś sobie kiedyś pytanie: "Dlaczego musiałam poświęcić szczęśliwe dzieciństwo i prawidłowe warunki rozwoju trojga dzieci, by zająć się 90-latkiem?" Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 18:19 A mówimy o toksycznych układach z rodzicami czy względnie normalnych relacjach? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 12.03.11, 21:39 We względnie normalnych relacjach nie ma takich dylematów. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 07:19 Ale Nisar pytała o normalny dom i kochających rodziców, Twój dylemat zatem nijak się ma do dyskusji, bo trzeba wziąć pod uwagę jeszcze inne czynniki, mające ogromny wpływ na sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 13.03.11, 08:18 Ale pisałam wyżej, że w wypadku normalnego domu i kochających rodziców szuka się rozwiązania generującego jak najmniejsze straty dla wszystkich zainteresowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 13.03.11, 12:05 Z Twojego niezbitego przekonania, że najważniejszy jest komfort starych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 13:09 A gdzie ja twierdzę, że jest najważniejszy? Jedyne, co twierdzę z całą pewnością, to to, że niczego żadna z nas nie może być pewna i że nie podoba mi się wyłączanie starych ludzi poza obieg z zasady, bo oni swoje przeżyli. Nie projektuj swoich problemów na innych. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 18:19 chodzi mi o to, że większość z Was tak > lekką ręką jest gotowa pozbyć się rodzica z domu, kwitując to najwyżej westchni > eniem 'no, cóż, zdarza się'. Ale to chyba nie do mnie - jeśli czytałaś moje wypowiedzi w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 18:21 Dlatego napisałam 'większość', a nie 'wszystkie'. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 12.03.11, 18:26 Ale krzyczysz na mnie A poważnie: mam wrażenie, że nie większość wcale - niektóre. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 12.03.11, 19:23 > Ale krzyczysz na mnie Moja mama w takich sytuacjach mawiała (wrzeszczała w zasadzie): 'Ja dopiero mogę zacząć krzyczeć!" Nie ma dobrego wyboru, Nanga, w tym jest problem, zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 13.03.11, 09:53 Nie sugerowałam, że lekką ręką. Natomiast wielokrotnie (o ile pomnę) przypominałam, iż: - pobyt rodzice w domu spokojnej starości to tylko pobyt rodzica w domu spokojnej starości (czy też w domu opieki, domu starców) - coś pomiędzy pobytem w szpitalu a współwynajęciem mieszkania z grupą rówieśników, przeprowadzka do innego lokum; taka opcja jest przy tym odwracalna; nikt nie każe zrywać więzi, można rodzica nadal kochać, być w kontakcie, odwiedzać, można do niego dzwonić itd; - oddanie dziecka do adopcji - koniec, finito, null, absolutne zerwanie więzi, pozbawienie tożsamości, nie ma odwrotu, nie ma już żadnego wpływu na dalsze losy dziecka. Naprawdę nie widzisz różnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 13:17 pobyt rodzice w domu spokojnej starości to tylko pobyt rodzica w domu spokojn > ej starości (czy też w domu opieki, domu starców) - coś pomiędzy pobytem w szpi > talu a współwynajęciem mieszkania z grupą rówieśników, Yhy. > Naprawdę nie widzisz różnicy? Widzę - i co? Czy ja się gdzieś wypowiadam o wyższości jednej opcji nad drugą? Czy gdziekolwiek zasugerowałam, że bez wahania oddałabym dziecko mojej córki do adopcji? Czy gdzieś napisałam, że nie zamierzam się zająć wnukiem w razie czego? Ach, nie...? No, popatrz... Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 13.03.11, 14:39 A według Ciebie dom spokojnej starości nie ma nic wspólnego z pobytem w szpitalu (obsługa pielęgniarska, nadzór lekarski) czy wynajmowaniem na spółkę (dzielenie przestrzeni z osobami w podobnym wieku i sytuacji życiowej)? To co to w takim razie niby jest? kisiel z żurawiny czy klucz dzikich gęsi odlatujących na południe w smutny, listopadowy poranek? > Czy gdzieś napisałam [...] > Czy gdziekolwiek zasugerowałam, że bez wahania oddałabym dziecko mojej córki do > adopcji? Podkreślasz za to, wyolbrzymiając, dramatyzm przeprowadzki rodzica. Czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 13.03.11, 15:21 Bo to jest dramatyczne. I ja sobie nie wyobrażam przeprowadzki mojej mamy do domu starców/ośrodka/hospicjum. Jednocześnie od dwudziestu pieciu lat (tak tak, dokładnie pamiętam, kiedy się to zaczęło) oswajam siebie z wizją mojej przeprowadzki. Wierzę, że sposób w jaki o czymś myślimy, kształtuje naszą rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 13.03.11, 15:37 > Bo to jest dramatyczne. Nie. Bywa dramatyczne, nie musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 16:47 Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - może być? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 13.03.11, 17:27 > [...] może być? Skoro nie napisałaś nic mądrzejszego, to musi Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 18:32 W desperacji zaczynamy kopać po kostkach? Dziękuję, przedszkole skończyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah wyluzuj :) 13.03.11, 19:16 To do mnie (dobrze czytam drzewko)? Ale że "my"? jacy "my" - czyżby "my kawka74"? Aaa, już chwytam, taką formą wypowiedzi kawka74 okazuje swą wyższość i lekceważenie. No dobra, chcesz się w to bawić, to się baw. Skończyłaś (jak sama podkreślasz) przedszkole, doświadczenie i kompetencje posiadasz. Ale że ja? że w jakiej desperacji? kawka, wyluzuj I nie rozbrajaj mnie Naprawdę uważasz, że Twoje poglądy wytrącają mi grunt spod nóg? LOL Zasugerowałam rozwinięcie myśli, a Ty w odpowiedzi nie napisałaś nic konkretnego, żadnych argumentów, przykładów, rzuciłaś jakąś jedną, a potem drugą mądrością ludową. Mądre to ani głębokie, nie zaprzeczaj, nie było i na pewno stać Ciebie na wiele więcej. No, domyślam się, co sugerujesz, ale jakoś efektywniej byłoby dowiedzieć się od Ciebie, co tak właściwie chcesz zasugerować (bo przecież mogę źle się domyślać). Czy może chodzi Tobie więc o to, że ja na starość zmienię zapatrywanie na temat domów opieki? Nie zbudowałam wielodzietnej rodziny, dziecko - mam nadzieję - usamodzielni się całkowicie i pójdzie swoją drogą w świat, może do innego miasta, może na inny kontynent; jak owdowieję, jak się zestarzeję, pewnie bezpieczniej czuć się będę w domu opieki niż w pustym mieszkaniu. Moja w tym głowa, żeby mieć środki na względnie przystępną placówkę. Przeprowadzałam się nie raz, mogę i ten ostatni. Logiczne. Co w tym nieprawdopodobnego? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyluzuj :) 13.03.11, 19:30 Wyszłam z założenia, że mądrej głowie dość dwie słowie, widać pomyliłam się w ocenie. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: wyluzuj :) 13.03.11, 19:49 kawko, mam pytanie: chcesz pogadać o kontrowersjach związanych z domami opieki na starość, czy chcesz po prostu komuś nawrzucać? Zgaduję, iż jedynie to drugie - wszak nadal nie odpowiadasz na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyluzuj :) 13.03.11, 20:25 Tak, zgadłaś. To drugie. Chcę nawrzucać. Dasz radę znieść jeszcze trochę czy mam szukać innej ofiary? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: wyluzuj :) 13.03.11, 20:39 > [...] Chcę nawrzucać. Ale dlaczego? Chcesz o tym porozmawiać? Cóż Tobą powoduje? (o ile to nie zbyt intymne... albo zbyt bolesne... no, ale wiesz, na takim forum chyba, między nami kobietami, możesz się anonimowo zwierzyć...). Wyrzuć to z siebie, nie chowaj w sobie złych uczuć... Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 13.03.11, 16:21 > Wierzę, że sposób w jaki o czymś myślimy, kształtuje naszą rzeczywistość. Ja też. Po latach obserwacji i przemyśleń doszłam do wniosku, że są ludzie, którzy lubią być ciężarem dla innych, i ludzie, którzy nie lubią. I zgodnie z tym upodobaniem podejmują życiowe decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: a wiecie co? 13.03.11, 17:17 echtom napisała: > Ja też. Po latach obserwacji i przemyśleń doszłam do wniosku, że są ludzie, któ > rzy lubią być ciężarem dla innych, i ludzie, którzy nie lubią. To wyszedł ci dość czarno-biały świat. Albo posożyt, albo szlachetny anioł, który dla innych rezygnuje z własnych potrzeb. Poświęca się, usuwa w cień. Mnie takie wyobrażanie sobie siebie w domu starców, kojarzy się z fantazjami o własnym pogrzebie, gdzie tłum ludzi rozpacza i szlocha. Takie dopieszczanie w marzeniach własnej szlachetności. Czy to faktycznie takie szlachetne i właściwe, nie wiem. Czy dzieciom trzeba usuwać każdy pył spod nóg, nawet gdy są dorosłe, czy stary człowiek nie potrzebuje bliskości, miłości, więzi, własnego miejsca, poczucia bezpieczeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a wiecie co? 13.03.11, 17:44 Ale tu się cały czas zakłada, że dom opieki=umieralnia. Tak bywa, ale zrównywanie wszystkich placówek dla seniorów z umieralniami, a przeprowadzki do domu opieki z "wyrywaniem poduszki spod głowy" jest jakimś egzaltowanym uproszczeniem. Znam starszą osobę, która właśnie szukając "własnego miejsca" oraz "poczucia bezpieczeństwa" świadomie i z własnej woli (rodzina była przeciwna - zapraszano, i to szczerze, seniorkę do siebie) przeprowadziła się do domu spokojnej starości. Nie robiła tego dla poświęcenia, tylko dlatego, że chciała - chciała coś dla samej siebie zrobić. Ma poczucie, że nadal panuje nad swoim życiem, jest na swój sposób niezależna i samodzielna. Rodzina w kontakcie, relacje jak najbardziej podtrzymane. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: a wiecie co? 13.03.11, 18:10 Ok. Ale chyba zgodzisz się z truizmem, że ludzie są różni. Sa tacy jak opisywana przez ciebie starsza pani, ale są również tacy, którzy dobrze czują się jedynie w otoczeniu ludzi bliskich, w swoim pokoju, wśród swoich mebli. Sugerownie, że jedynie te osoby, które wybierają na starość dom opieki czy hospicjum są "szlachetne", a inni lubią być ciężarem i wymuszają opiekę, jest wyraźnyą wskazówką jedynej prawidłowej opcji zachowania. Jest negatywnym ocenianiem tych, którzy z róznych względów chcą zostac z rodziną. Po co takie wartościowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a wiecie co? 13.03.11, 18:08 > To wyszedł ci dość czarno-biały świat. Albo posożyt, albo szlachetny anioł, który dla innych > rezygnuje z własnych potrzeb. Poświęca się, usuwa w cień. "Anioły" się nie poświęcają i z niczego nie rezygnują, tylko lubią żyć dla innych i paradoksalnie są szczęśliwsi od egocentryków. Na starość nie trafiają do domów starców, bo praktycznie do końca żyją samodzielnie. A sama postawa nie wiąże się z wiekiem, bo świat jest pełen 50-letnich, zdrowych jak konie mamusiek, które przykuwają do siebie łańcuchem dorosłe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: a wiecie co? 13.03.11, 20:25 kawka, ale czynisz z tych ktore dpuszczają taka opcję (pobyt rodzica w domu spokojnej starości) wyrodne córki, które "oddałyby" rodzica tak jak się oddaje dziecko do domu dziecka. rodzic to dorosły człowiek, a nie dziecko czy zwierzę, które sie "oddaje", taka decyzja bylaby obopólna. i jeśłi rodzic by sie upierał, ze chce koniecznie zostać na głowie dziecka pomimo barku do tego warunków i kosztem prawnuczki...to cos z tym rodzicem byłoby nie tak Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 21:00 Ale gdzie ja piszę, że nie dopuszczam takiej opcji, ludzie...?! Jedyne, czego nie dopuszczam, to nikła czy wręcz zerowa refleksja nad własnym postępowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: a wiecie co? 13.03.11, 21:09 ale ja np. takie przekonanie mam poparte wieloma refleksjami. wypływa z mojego systemu wartości, a ten mi się zbudował na niejednej głębokiej efleksji Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 13.03.11, 21:19 Refleksji nigdy za wiele, zawsze można spojrzeć z jeszcze innej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a wiecie co? 13.03.11, 22:08 Szczerze mówiąc dla mnie zadecydowanie z góry, kogo trzeba wyeliminować z życia rodzinnego, jest dowodem na to, że coś z tą refleksją jest nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a wiecie co? 13.03.11, 22:12 Bo pomysł eliminowania kogokolwiek jest chory. Ale zyjemy w czasach, kiedy eliminowanie czy wykluczanie dla coraz większej części ludzi wydaje się byc receptą na wszelkie problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 17:36 Aha, tzw. diabelska alternatywa? Bzdura! W normalnej rodzinie, w normalnym społeczeństwie, w normalnym kraju normalni ludzie dbają zarówno o najmłodszych jak i najstarszych. Gdy trzeba, pomaga państwo albo inni bliźni. Są żłobki, domy dziennego pobytu, opiekunki, w ostateczności .pomoc społeczna. Czyli ludzie dają sobie radę. Jakoś nie wyobrażam sobie, by Nisar np. oddała swego trzylatka do Domu Dziecka, gdy opieka nad rodzicami stanie się bardziej wyczerpująca. Zatem o co chodzi? 1. Teoretyzowanie, straszenie. Niejedna matka zarzeka się, że "wnuków chować nie będzie", żeby młodych ostrzec przed konsekwencjami ich czynów. Potem najczęściej pomaga. Czyli strachy na lachy. 2. Pamiętam, gdy Nisar oczekiwała narodzin synka i bała się, że nie będzie go tak kochać, jak córki. Przewidywałam, że raczej słodki maleńtas zawojuje serce matki, a "rogata" nastolatka znajdzie się na dalszym planie. Wolałabym się mylić, ale czy tak się nie stało? Jeśli matka w ogóle może tak myśleć o swoim nastoletnim dziecku, że jej życie, jej uczucia, jej los jest mało ważny w porównaniu z potrzebami innych członków rodziny - to jest bardzo smutne. Moja wnuczka ma 11 miesięcy. Nie jest podobna ani do mojej córki ani do nikogo z naszej rodziny, tylko do rodziny zięcia. Ale kocham ją, troszczę się o nią, bo moja córka ją kocha, bo dla niej to dziecko jest najważniejsze na świecie. Skoro kocham córkę, jej dziecko jest dla mnie ważne. To poprzez dziecko można zranić, zniszczyć matkę. Już gdzieś pisałam, że w razie konfliktu wartości wybiera się wartość wyższą, chroni się słabszego. W tym przypadku ewidentnie będzie to dobro dziecka, nawet kosztem pewnego pogorszenia jakości opieki nad seniorami. Pogorszenia, nie braku - żyjemy w normalnym kraju. Gdy w rodzinie jest problem, wszyscy członkowie rodziny ponoszą konsekwencje, niezależnie kto zawinił. Takie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira OMG 11.03.11, 17:36 a gdzie taka wypowiedź padła?! Bo mnie nie było parę dni i widzę że dawałyście tutaj czadu... Moja odpowiedź: NIGDY, PRZENIGDY. Powiedziałabym córce/synowi "sorry kochanie, musisz zaciskac pasa, bulić nianię, prywatny żłobek, nie pracować- nie wiem co zrobisz, pomogę przy dziecku ile będe mogła, ale stała opieka odpada, bo teraz opiekuję się babcią. Nie jst mi lekko, mama leży, wymaga stałej opieki, leki i pampersy kosztują majatek- więc liczę, ze i ty mi pomozesz, kiedy będę pod ścianą." I tyle, nie wyobrażam sobie innego załatwienia sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: OMG 11.03.11, 17:43 Tu chodzi o dziecko nastolatki więc opcja, żeby matka dziecka/ojciec sfinansowali żłobek czy nianię odpada z braku dochodów i obowiązku szkolnego do 18. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: OMG 11.03.11, 18:18 Tak, 15-16 latka wynajmie nianię, zacisnie pasa i będzie OK... A córka Nistar dziś zostanie pouczona, ze w radzie najwyżsej potrzeby, albo jesli popełni błąd, to przede wszystkim powinna myśleć o ukochanej babci. Ciekawe, jak dlugo babcia zostanie ukochana. Cały czas przed oczyma stoi mi wizja nastolatki, ktora z uśmiechem zajmuje się babcią, wiedząc, ze przez babcię musiała oddać dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: OMG 11.03.11, 18:32 Tak myślę, że chyba długofalowo mniej traumatyczna byłaby pewnie moja reakcja: 15-16-latka przynosząca takie info najpewniej w pierwszym odruchu cholerycznej bezsilności dostałaby w łeb i op....ol, potem propozycję skasowania ciąży pod hasłem "dziecko całe życie przed tobą, głupia wpada naprawdę nie musi oznaczać aż takich konsekwencji", a potem bym się jakoś pogodziła z faktami, gdyby dziewczyna na teksty o aborcji groziła samobójstwem. Ale tak na zimno kazać donosić ciążę, rodzić i oddać do adopcji, no nie... Przy całym moim cyniźmie, nie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: OMG 11.03.11, 18:59 Heloł, w pytaniu startowym nie było ni słowa, że w razie nieoddania babci trzeba oddać dziecko. Nie było nawet uściślone, ze chodzi o nastoletnią ciążę, co jest wyższą komplikacją. Nie widziałam postu, który tak zbulwersował autorkę wątku, więc wyobraziłam sobie szczęśliwe niemowlę z dwójką pracujących rodziców, którzy będą mieli dylemacik finansowo-organizacyjny, a nie mus oddania do adopcji. No cóż, na szczęście sytuacja, w której opieki nas staruszkiem nie da się pod jednym dachem pogodzić z opieką nad niemowlęciem to wyjątki i średnio potrafię sobie wykonsturować okoliczności które to spowodują. Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: OMG 14.03.11, 08:16 > No cóż, na szczęście sytuacja, w której opieki nas staruszkiem nie da się pod j > ednym dachem pogodzić z opieką nad niemowlęciem to wyjątki i średnio potrafię s > obie wykonsturować okoliczności które to spowodują. to ci pomoge: starsza osoba z demencja starcza moze nie spac, wogole, podsypia w dzien po 5 minut, lazi w nocy, zapala swiatla, probuje wyjsc z mieszkania, zaczyna gotowac (oczywiscie zapomina i przypala wszystko), domaga sie Twojej uwagi, rozmawia z Toba. Moja mama potrafila skladac mi wizyte o 6 rano (nie wiem czy szla pieszo czy jechala nocnym ?) i obrazac ze nie chce z nia o tej porze pic herbaty. A twoje mieszkanie to nie 200 m palac: wszyscy sie budza i uczestnicza w uspokajaniu chorej: noc w noc a w dzien i tak musisz isc do pracy. Nastepny etap to ganianie duchow. Wyobraz sobie, ze starsza osoba wychodzi jednak z domu i w pizamie gania po sniegu szukajac Bog wie czego. Zostawiasz noworodka samego ? i ganiasz matke? czy budzisz go ubierasz i szukasz jej? a ona przez ten czas tlumaczy patrolowi policji ze corka ja z domu wyrzucila? Ty natomiast rano idziesz na 8 godzin do pracy. I masz byc sprawna. Co robisz kiedy twoj noworodek zachoruje i musisz udac sie z nim do szpitala? zostajesz z nim w szpitalu? kto przez ten czas zajmuje sie starsza osoba? twoj partner? a co z jego praca? Ja sie poddalam kiedy musialam wybierac: zostawic sama 5 latke z zapaleniem oskrzeli i isc do matki, ktora przestala cokolwiek chodzic czy zostac z dzieckiem i martwic sie co sie dzieje z matka Dodam ze publiczne instytucje : OPS, sad, lekarz rodzinny w niczym mi nie pomogly. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: OMG 14.03.11, 08:24 Aurita, ale opieka nad starszą osobą z głęboką demencją to kanał nie do ogarnięcia nawet bez noworodka. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: OMG 14.03.11, 08:59 Ale tu nie trzeba małego dziecka i dramatycznych wyborów. Bez dodatkowej rzetelnej i długofalowej pomocy nikt tego nie wytrzyma nawet jeśli nie ma na stanie niemowlęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: OMG 14.03.11, 09:20 aurita napisała: > Ty natomiast rano idziesz na 8 godzin do pracy. I masz byc sprawna. a co w tym czasie ze starszą osobą, która wymaga ciagłej opieki ? Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: OMG 14.03.11, 09:35 wynajmujesz opiekunke rzecz jasna. Np. OPS zaproponowal mi opieke na godziny za 26 zl/godzina, ale tylko od poniedzialku do piatku... Pelna odplatnosc poniewaz matka caly czas pracowala (czemu nie pila i nie lezala pod plotem? wtedy gmina by dala jej opiekunke za darmo!): emerytura starczyla by na 10 dni wobec tego i moja pensja na nastepne 10, nie mialabym juz na jedzenie, czynsz, dojazd do pracy, utrzymanie siebie i dziecka itp ale to detal, ktory OPS nie interesowal Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: OMG 14.03.11, 10:52 W takiej sytuacji najlepiej, aby starszej osobie zapewnić całodobowa opiekę u niej w domu, niestety, mało kogo na to stać. Rodzic z takimi zaburzeniami w domu dziecka to sytuacja, mogąca wykończyć wszystkich, nawet przy stadzie opiekunek. Nie da się normalnie funkcjonować (pracować, być rodzicem i żoną) w warunkach, gdy nie da się przespać spokojnie nocy, gdy wraca się do domu i momentalnie wpada się w kierat emocjonalny. Wiem, bo matka zajmowała się tak przez pół roku babcią i choć nie miała innych zobowiązań (była już na emeryturze, ojciec nie żył) to nie chciało się jej do domu wracać, gdy na chwilę wyszła. Wogóle dom przestał być domem, a zamienił się w dworzec przelotowy, gdzie każdy mógł wpaść odwiedzić babcię, a przede wszystkim wysłuchać jej skarg na moją matkę (spowodowanych częściowo demencją, a częściowo wrednym charakterem). Ostatecznie babcia wróciła do siebie, wynajęto opiekunkę, córki ją odwiedzają, ale jeszcze nikt nie popadł w obłęd, a matce już niewiele brakowało. Nie jestem zwolenniczką oddawania rodziców do domu opieki, ale też nie uważam, że to skończone zło. Mało kto robi to, jeśli nie musi, zazwyczaj szuka się innych rozwiązań. Ale czasami nie ma wyjścia. Jak kogoś nie stać na pełnoetatową opiekunkę , a nie daje rady fizycznie i psychicznie, w dodatku zauważając, że rykoszetem obrywa cała rodzina (dzieci, mąż), to co ma niby zrobić? Wykończyć się i zostawić własne dzieci na pastwę losu? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka do nisar 11.03.11, 19:24 napisalas : "Proszę o wypowiedzi tylko te osoby, które miały NORMALNY dom i normalnych, kochających rodziców, wybór u osób mających np. ojca alkoholika i agresora pewnie miałby inne podstawy. " mam pytanie czy ty uwazajaca ,ze mozna oddac wnuka do adopcji , stawiajaca corke na samym dnie rodzinnego lancucha pokarmowego , wpadajaca na pomysl pytania corki czy wybralaby babcie czy wlasne dziecko uwazasz ze kwalifikujesz sie do kochajacych NORMALNYCH rodzicow ? Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Zasadnicza sprawa, o której nie 11.03.11, 20:04 wspominałam uważając ją za oczywistą. Kochane Zatroskane o Los Mojej Biednej Córki! Wszystko co napisałam będzie się tyczyło dokładnie tak samo mojego syna. Po prostu córka ma obecnie lat 17 a syn 3, co automatycznie odsuwa na czas bliżej nieokreślony tego typu problemy pochodzące od niego (poza tym brutalnie rzecz ujmując, zanim syn zdoła spłodzić dziecko, to moja mama raczej już nie będzie żyła, koszmarne to ale prawdziwe, przy jej schorzeniach przeżycie kolejnych nastu lat jest snem). Powiem więcej. Jeśli mój syneczek machnie dzidziusia, to będzie to minimum za jakieś trzynaście lat. I uzyska wtedy ode mnie NA PEWNO mniejsze wsparcie niż ewentualnie moja córka teraz, bo ja już będę przed emeryturą i moje możliwości, zwłaszcza siłowo-zdrowotne będą znakomicie mniejsze niż przez najbliższe trzy-cztery lata. Poniały? Genialne domorosłe psycholożki? Jak słowo daję, nie pojmę, po co ludzie się wypowiadają, jeśli nie potrafią zrozumieć o co się pyta. Więc skupcie się na zasadniczej kwestii mojego postu Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Zasadnicza sprawa, o której nie 11.03.11, 22:13 ale to nie ma róznicy czy tak bys potarktowała córke czy syna. dla mnie to jest bezduszne, zimne i podłe. kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 20:05 wybrałabym rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 21:18 wybór jest taki, że jak nie zajmę się rodzicami, to trafią do opieki starców, a jak nie zajmę się wnukiem, to nadal będzie mieszkać w tym samym domu, będzie czuć się ważne i kochane, tyle tylko, że przez kilka godzin dziennie będzie się nim zajmować niania czy panie w żłobku. Opieka nad wnukiem zapewne jest przyjemniejsza, ale to chyba oczywiste co powinno się w tej sytuacji wybrać - rodziców. Mimo wszystko to rodzice są od tego, żeby zapewnić dziecku opiekę, nie babcia. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 21:24 Nie przeczytałaś dokladnie. Wybór jest - mamę do domu starców, czy dziecko córki do adopcji. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 21:30 no tak, teraz już doczytałam. Nie było wzmianki o tym w pierwszym poście. Okrutne to, ale zdecydowanie wybrałabym swoje nastoletnie dziecko i wnuka. Nie wyobrażam sobie podjęcia innej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar No więc nie jest, Verdana!!! 12.03.11, 09:39 Mojej mamy żaden dom opieki NIE PRZYJMIE. I dobrze o tym wiesz, bo znasz szczegóły. Osób wymagających takiej opieki jak mama jest w Polsce naście tysięcy. Tylko. I osób które POTRAFIĄ taką opiekę zapewnić nie wiem, pewnie kilkadziesiąt, może około stu. I na pewno nie ma takich osób w domach opieki. Więc właśnie sobie uświadomiłam, że - abstrahując od tego czy bym chciała czy nie - raczej zwyczajnie NIE BĘDĘ MIAŁA MOŻLIWOŚCI umieścić mamy gdziekolwiek. W szpitalu (a jest jeden w Warszawie, specjalizujący się w tym typie opieki) mama może przebywać dajmy na to miesiąc. A potem należy ją stamtąd zabrać. Takie są realia. I czasami naprawdę warto mieć odrobinę pokory i NIE UWAŻAĆ się za wszechwiedzącą. Bo wszystkie myślicie po prostu o starym, niedołężnym człowieku, gdzieś tam Wam majaczą jakieś pampersy i kłopoty z kojarzeniem. A to jest faktycznie betka wobec sytuacji, gdzie nie zapewnienie osobie starszej bardzo specyficznego rodzaju opieki jest zwyczajnie skazaniem jej na śmierć. To tak jak byście chciały oddać do domu dziecka np. dziecko z zaawansowaną objawowo mukowiscydozą. Długo by tam nie pożyło, jakkolwiek dom dziecka pewnie miał by obowiązek je przyjąć. Dom opieki takiego obowiązku nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: No więc nie jest, Verdana!!! 12.03.11, 09:53 Zastanawia mnie jedno - przeciez Ty pracujesz. Czyli mamą w tym czasie zajmuje się jednak 'kto inny". Masz w domu trzylatka - i jakos nie mowissz, ze jego też trzeba bedzie oddać. Ciekawe, dlaczego. Na pewno bedzie dużym obciążeniem. Rozumiem,z ę nie oddasz go nie dlatego,z e go kochasz, ale dlatego, ze wobec dziecka masz 'zobowiązania". W ogole w tej chwili Ela ma 17 lat i dyskusja jest bezprzedmiotowa. Ale gdyby miała 15 - uznalabyś, ze masz zobowiązania tylko wobec matki i jednego ze swoich dzieci. I na tym polega problem - - na tym, ze w Twoich, nawet zupełnie teoretycznych rozwazaniach, ela jest zawsze tą osobą, ktora jest najmniej wazna. Nie chces skrzywdzić mamt, syna - a myśl o skrzywdzeniu Eli i jej dziecka kjak najbardziej jest dla Ciebie dopuszczalna. Masz problem, bardzo powazny. Nie teoretyczny, bo nie staniesz przed takim wyborem. prawdziwy - Twoja corka jest w Twoim rozumieniu najbardziej nieważną osobą spośrod Twoich bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: No więc nie jest, Verdana!!! 12.03.11, 10:15 Mam nadzieję, że to nie jest prawdziwe imię. Bo jeśli jest, to chyba warto poprosić modów o skasowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: No więc nie jest, Verdana!!! 13.03.11, 15:06 Dokładnie. Patrzę i oczy wytrzeszczam. Odpowiedz Link Zgłoś
menodo Re: No więc nie jest, Verdana!!! 13.03.11, 15:47 Mam to samo. Nawet nie wiem, jak to mozna by skomentowac. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: No więc nie jest, Verdana!!! 13.03.11, 16:20 Ale co? Imię? OK - nawet kliknęłam żeby skasowali, i chyba jako jedyna, bo tkwi. Ale poza użyciem imienia Verdana ma rację, podpisuję się pod każdym jej słowem. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: No więc nie jest, Verdana!!! 13.03.11, 18:47 ale o co chodzi,ze jest imię? czy to jedna nastolatka ma na imię XXX?,żeby nie było Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: No więc nie jest, Verdana!!! 13.03.11, 21:03 Jeśli Nisar wcześniej, osobiście i publicznie ujawniła imię córki, to OK. Jeśli tego nie zrobiła, to choćby i imię było pierwsze w rankingu popularności, nikt nie miał prawa go ujawnić. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 21:28 Nie, to miał być wybór: dom starców dla rodziców - albo dziecko do adopcji, nie chodziło o jakąś tam nianię czy żłobek, przy czym Nisar lansuje tu tezę, że dziecko rzecz nabyta i w ogóle wnuk nie rodzina, można się go pozbyć, niech sobie chętni wezmą i robią z nim co chcą, a jak nie chcą, niech zwrócą do domu dziecka (a "puszczalska" mama-nastolatka dostanie Życiową Lekcję), a rodzic to rodzic, zapracował na szacunek. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 11.03.11, 21:32 przypomnial mi sie watek a filmu corka( dorosla , pracujaca) mowi matce o wpadce , matka zaczeca ja do aborcji i pada takie zdanie " twoja kuzynka usunela ciaze wyszla za maz i teraz ma prawdziwe dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 13.03.11, 09:43 moi dziadkowie są za domami starców - to ciekawe co nie;p? nie widzą w nich strasznych okrutnych molochów gdzie katuje sie starszków a tak sie składa ze do takiego nowoczesnego mam 5 minut piechotą, a obok jest blok z mieszkaniami dla osob starszychz pielęgniarkami na miejscu, wiec tez mamy wybór, możemy być codziennie i na bierząco kontrolować sytuację, a oni mieliby tow, w swoim wieku do pogadania o starych karabinach, a wyjscia na miasto czy do parku tam nikt nie broni tez. moj ojciec jest niezdolny do samodzielnej egzystencji, wątpie czy dozyje 70, ale własnie w tym pobliskim nowoczesnym domu starców pewnie byłoby mu lepiej, niż u jednej z nas - czyli córek - ani lokalowo nie dałabysmy rady ani pewnie czasowo, a tak odwiedzałybyśmy go codziennie a idąc do pracy czy z wnuczką na spacer nie zamrtwiałabym się czy coś mu się nie stało naprdzykład napad padaczki Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 13.03.11, 09:58 Zapomnialas dodac, w jakim to kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 13.03.11, 12:01 a oni mieliby tow, w swoim wieku do p > ogadania o starych karabinach A to ciekawe, znane mi starsze panie (babcia, mama) wcale nie są takie chętne do zamykania się w towarzystwie "w swoim wieku", zwłaszcza babcia, dość dosadnie się wypowiadała. , a wyjscia na miasto czy do parku tam nikt nie br > oni tez. A można zabronić w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 13.03.11, 13:14 Porządne domy starców to przede wszystkim duży koszt na który wielu emerytów nigdy nie będzie stać. Nie, nie znam żadnej starszej osoby która chciałaby w takim domu mieszkać. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Najdłuższy z bezsensownych wątków na ematce :) 13.03.11, 21:14 Ktoś zanadto się przejął zwykłą prowokacją i stworzył wydumany dylemat. W NORMALNYCH domach normalni kochający się ludzie nie mają dylematów, czy wyrzucić za burtę wnuka czy prababcię, tylko biorą na pokład oba "problemy" i szukają optymalnego logistycznie rozwiązania. Bo to tylko kwestia przeorganizowania życia, a jeśli kwestia czegoś więcej, to znaczy, że w rodzinie jest coś nie halo. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Najdłuższy z bezsensownych wątków na ematce : 13.03.11, 22:10 W takim razie aż żal bierze patrzeć, w ilu rodzinach jest coś nie halo. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: Najdłuższy z bezsensownych wątków na ematce : 14.03.11, 09:03 i do tego rozważania co by było gdyby zwykle nie mają sensu, bo życie wszystko weryfikuje i dopiero stojąc z problemem oko w oko możemy się z nim zmierzyć i podejmujemy decyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Najdłuższy z bezsensownych wątków na ematce : 14.03.11, 11:21 W zasadzie temat wydumany, ale na dobrą sprawę , znając własną sytuację pewnie niektóre z nas mogą odpowiedzieć na to pytanie. Ja mogę. Wogóle nie byłoby dylematu, czy dom opieki czy adopcja. Nigdy nie kazałabym córce oddać własnego dziecka, natomiast matce (ojca już nie mam), zapewniłabym opiekunkę. Mało tego - mając wymagającą opieki matkę i np córkę mężatkę z dzieckiem, ale studiującą, nie odmówiłabym opieki nad wnukiem. Czyli obca opiekunka dla matki, nie dla wnuka. Oczywiście zakładam, że córka chciałaby, abym to ja zajęła się jej dzieckiem. Pewnie wiedząc, że mam chorą matkę na głowie nie chciałaby dokładać mi obowiązków, ale gdyby miało być to z niekorzyścią dla wnuka, to sama zaproponowałabym pomoc. Nie będę gdybać, co byłoby, gdybym miała inna sytuację życiową. Natomiast powiem tak - wybieram pomoc osobie, która w danym momencie mojej osobistej pomocy potrzebuje bardziej. Jeśli tej pomocy potrzebują jednakowo mój rodzic i moje dziecko , zawsze wybiorę dziecko, choćby popadło w tarapaty ze swojej ''winy''. W mojej rodzinie wszystko jest w porzadku. Natomiast mimo, że kocham matkę, to miłości do dzieci nie jestem w stanie porównać do niczego. Ja wiem, że to różne rodzaje miłości, ale powiem szczerze, że dzieci kocham, jak nikogo na świecie. I mam nadzieję, że one przeniosą to na swoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś