Jak dalece zmienił was facet?

12.03.11, 13:54
Przez 3 lata miałem burzliwy związek z pewną panną, delikatnie mówiąc, puszczalską, ale niegłupią.

Po 2 latach od zerwania kontaktów napisałem do niej maila i otrzymałem już zwrotnie dwa listy. Od 1,5 roku jest w stałym związku z jakimś menadżerem.

W mailach styl i składnia czternastolatki, w co drugim zdaniu pisze "my" (my byliśmy...., my robimy.... itp.). Poglądy na świat cipki niewydymki i jeszcze poucza mnie w stylu rubryki z pism kolorowych jak powinienem przygotować żonę do zajścia w ciążę.

Mówimy o pannie, której głównym hobby było ostre rżnięcie po pijaku z przygodnymi partnerami, seks grupowy, gadżety itp. Ponieważ wyglądała niewinnie (delikatna słodka blondynka) często mi mówiła, że robi się "na grzeczną niunię", żeby wyrwać bogatego frajera.

Teraz wygląda na to, że wmówiła sobie, iż faktycznie jest tą ugrzecznioną niunią.

Pytam e-mamy, bo są tu w większości dość silne osobowości. Jak zadziałał na was życiowy partner? Przeprałyście sobie mózg dla niego? Wmówiłyście sobie nową osobowość? Możecie zatracić własne "ja" dla faceta? Jeśli tak, to jak dalece?
    • czarnaalineczka Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 13:58
      serio uwazasz ze to ty ja zmieniles ? big_grin

      akurat przechodzenie z puszczalskiej w cnotke i na odwrot to dosc czeste zjawisko
      skrajnosci zmieniaja sie w inne skrajnosci
      znam pare ktora byla mega imprezowa , alko i wszelkie mozliwe dragi , trojkaty itp
      a teraz przykladni rodzice swietoszkowaci itp
      taki life
      • riki_i Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:09
        przy mnie była cały czas taka sama, wręcz coraz gorsza

        jeśli ktoś ją zmienił, to ten aktualny stały partner

        podejrzewam, że wmówiła sobie pewną pozę , czy nawet typ osobowości, właśnie dla tego faceta - bo młody, wyględny, ze stanowiskiem i sporą kasą

        ale jestem zszokowany, że tym samym kodem wali do mnie, kogoś, kto zna ją na wylot

        szczerze mówiąc, obraża mnie to, czuję się, jakby ktoś robił mnie w balona
        • beataj1 Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:25
          Powody mogą byc rożne jak rożne są kobiety ale ja z doświadczenia i z dyskusji z moimi koleżankami mam inną roboczą teorię. Z Tobą hasała i szukała wrażeń bo tych wrażeń miała po prostu za mało. Zwykle jak związek nie satysfakcjonuje w pełni (seksualnie) to szuka sie pieprzyka by dodać emocji i mieć lepszy seks. Na początku próbuje sie dodawać tego pieprzyka w obrębie związku (gadżety, filmiki, dodatkowy partner - każdy szuka swojego sposobu) i czasem to wystarcza i związek kwitnie. A czasem nie wystarcza i szuka się tych brakujących emocji na boku. I zwykle następnym etapem jest koniec związku. Taki life.

          Nowy facet może jej to wszystko dawać jest porządnie dogrzmocona, nie musi sie juz tak skupiać na seksie jako takim i może odkrywać inne wartości życiowe. Piramida potrzeb sie kłania smile
          • riki_i Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:37
            beataj1 napisała:

            > Nowy facet może jej to wszystko dawać jest porządnie dogrzmocona, nie musi sie
            > juz tak skupiać na seksie jako takim i może odkrywać inne wartości życiowe. Pir
            > amida potrzeb sie kłania smile

            Jak go poznała, to jeszcze przez chwilę mieliśmy kontakt (oczywiście aseksualny). Początkowo zupełnie nie była nim zachwycona, w łóżku też, bo był za ciężki (facet napakowany na siłowni). Zdradziła go z innym gościem już po tygodniu. Włamała mu się za to konto bankowe, bo pracowała w banku, gdzie on miał konto, a potem naciągnęła na drogi wyjazd. Mówiła mi , że "powoli się zakochuje" i inne takie pierdoły. Myślałem że to wszystko chwilowe zaczadzenie czy też poza, a tymczasem poszło dalej w jakimś kosmicznym wymiarze. Nie mogę się otrząsnąć...
    • majenkir A co? 12.03.11, 14:12
      Chciales sobie puknac na boku i zawiedziony?
      • riki_i Re: A co? 12.03.11, 14:18
        wg badań amerykańskich 75% facetów nie odmówi na propozycję natychmiastowego seksu, nawet z osobą nieznajomą

        więc gdyby chciała to bym ją oczywiście puknął

        ale wątek jest o czym innym

        napisałem do niej w celu bardziej realistycznym niż szybki seks, czyli po to, żeby sobie pogadać

        okazało się po drugiej stronie jest już kompletnie inna osoba
        • morgen_stern Re: A co? 12.03.11, 14:28
          Jest jej dobrze w nowym związku, przeżywa fazę zachwytu innym stylem życia, nic dziwnego.

          P.S. Kobieta prowadząca bogate życie seksualne to kobieta prowadząca bogate życie seksualne, nie "puszczalska", ogarnij się trochę.
          • riki_i Re: A co? 12.03.11, 14:40
            morgen_stern napisała:

            > P.S. Kobieta prowadząca bogate życie seksualne to kobieta prowadząca bogate życ
            > ie seksualne, nie "puszczalska", ogarnij się trochę.

            Jeżeli jest tym czasie w związku ze mną, wali mnie w rogi i jeszcze mi zdaje z tego szczegółowe relacje, no to jest wyjątkowo wredna puszczalska.
            • morgen_stern Re: A co? 12.03.11, 15:04
              To po co z nią byłeś, umartwiałeś się? wink
              • riki_i Re: A co? 12.03.11, 15:07
                seks był dobry, to qrestwo też miało swój smaczek, poza tym naprawdę była niegłupia co mnie dodatkowo przyciągało

                ale nie rozmywaj wątku pytaniami obok gł. tematu

                moje przeszłe motywacje nie mają tu nic do rzeczy
                • morgen_stern Re: A co? 12.03.11, 15:10
                  Miało smaczek, powiadasz, no tak, qrwiarze tak mają. A twoje przeszłe motywacje mają sporo do rzeczy. Kończę z tobą dyskusję, żałosny jesteś i obrzydliwie o niej piszesz, nie dziwię się, że puszczała cię w trąbę i jest teraz z kimś innym.
                  • riki_i Re: A co? 12.03.11, 15:17
                    merytorycznie wiele nie wniosłaś

                    a zasadę w dyskusji masz taką "fakty przeczą mojej teorii? to tym gorzej dla faktów"

                    odwracam się na pięcie i wychodzę

                    zdaje się, że masz pewne cechy wspólne z tamtą Panią, od hipokryzji począwszy (skoro boli cię nazwanie rzeczy po imieniu)

                    ja również kończę z Tobą rozmowę, pozdrawiam "cieplutko"
                    • morgen_stern Re: A co? 12.03.11, 15:22
                      Mnie tam nic nie boli, nie spotykam się z palantami tongue_out
                      • riki_i [...] 12.03.11, 15:28
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • morgen_stern Re: A co? 12.03.11, 15:34
                          Wyzywasz od qrew wszystkie kobiety, które cię wkurzą albo się z tobą nie zgadzają? No to masz większy problem, niż myślałam.
                          Kochane, oto książkowy przykład faceta, którego należy omijać szerokim łukiem. Dobrze zapamiętajcie tongue_out
                          • riki_i Re: A co? 12.03.11, 15:43
                            To Ty mnie z góry określiłaś jako palanta. Nie wywracaj kota ogonem

                            Zadałem merytoryczne pytanie - dość dokładnie sprecyzowane

                            Zamiast odpowiedzi na temat mam wycieczki osobiste i wywlekanie moich przeszłych o obecnych motywacji do interesowania się kobietą, którą skrótowo opisałem

                            Ja pytam o problem natury ogólnej posiłkując się jednostkowym przykładem (bo jakoś całe zjawisko muszę zegzemplifikować), a w odpowiedzi jestem rozjeżdżany pytaniami o ten konkretny przykład, i to dlaczego w ogóle się tą Panią jeszcze interesuję

                            I od razu gotowe odpowiedzi - zapewne chcę niezobowiązująco popukać, więc jestem palantem, a to że piszę prawdę o kobiecie która chluby rodzajowi żeńskiemu nie przynosi, czyni mnie podwójnym palantem

                            Jestem rozczarowany Twoją agresją i innymi postami. Wyłączam się. Do widzenia, pa pa
                            • morgen_stern Re: A co? 12.03.11, 15:53
                              Chłopaku, odpowiedziałam wyżej na twoje pytanie krótko i rzeczowo. Zastanawiasz nad takimi oczywistościami, że aż nie wiadomo, co pisać.
                              Natomiast cała historyjka obok i to, w jaki sposób o niej piszesz mówi o tobie bardzo, bardzo dużo. To wszystko. Idź do jakiegoś terapeuty i popracuj nad sobą i tamtą relacją, bo nie jest dobrze.
                              • rosapulchra-0 Re: A co? 12.03.11, 23:16
                                @morgen_stern, Ty niedobra Ty, tak szybko spłoszyłaś zwierzynę.. sad
                                big_grin devil big_grin
                  • sanrio Re: A co? 13.03.11, 21:50
                    weź przestań, jeśli było jak gość pisze to był to wyjątkowo chu...y gatunek panny, dlaczego ma być na siłę wybielana? Nie znasz takich lasek? To wbrew swoim opowieściom mało widziałaś w życiu w takim razie, daj spokój człowiekowi feministkotongue_out
                    • morgen_stern Re: A co? 14.03.11, 11:37
                      Nie wyzywaj mnie! tongue_out hehehee
            • majenkir Re: A co? 12.03.11, 16:45
              riki_i napisał:
              > Jeżeli jest tym czasie w związku ze mną, wali mnie w rogi i jeszcze mi zdaje z
              > tego szczegółowe relacje, no to jest wyjątkowo wredna puszczalska.



              Ale z drugiej strony ponoc lepiej miec pare % w dobrym interesie, niz 100% w zlym wink.
    • mel-laa Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:14
      Skoro masz o niej zdanie takie jakie masz to zastanawia mnie jedno: dlaczego do niej pisałeś?
      • kali_pso Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:19

        No ale zdanie ma takie od kiedy do niej napisał, nie? Wcześniej, rzekomo, była inna...mysśał, że się nie zmieniła i pewnie liczył po cichu na sentyment panny do niego i jej wcześniejsze upodobaniawinkp
    • kali_pso Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:17

      Może byc różnie- może panna rzeczywiście głupia nie jest i wie, że przy tym konkretnie facecie bardziej opłaca się grać świtojebliwą, "prawdziwą kobietkę" co to ani swojego zdania nie wygłasza, ba ona nawet go nie posiada.; Tak się już z ta rolą zrosła, że jest taka nie tylko w domu, ale i na zewnatrz.

      Może być i tak, że zawsze taka była, tylko Ty chciałeś/widziałeś głównie coś innegowinkp
    • morgen_stern Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:19
      Na bank chciał znów się puknąć z "puszczalską" a tu zonk tongue_out
    • martishia7 Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 14:47
      Zaczęłam oglądać Star Treka. To w sumie największa zmiana.
      • kozica111 Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 15:03
        O Star Trek jest fajny, w ciąży obejrzałam całość.

        Co do pytania; to nie tak że ona się zmieniła; każdy ma różne warstwy osobowości i w zależności od okoliczności wychodzą bądź nie na jaw.

        Zależy jej zapewne na nim, na jego szacunku a co więcej być może on niejako na kredyt okazał jej szacunek - to bardzo zmienia kobietę.Ty nie widziałeś w niej kobiety tylko dziurę, co więcej miałeś tak wbity ten obraz /pewnie do łóżka poszliście szybko/ że inwestowanie w reset twoich przekonań było niemożliwe- dlatego potraktowała Cie jako przyjaciela do seksu / stąd opowieści o "zdradach"/ Ona nie była puszczalska - ona była puszczalska tylko przy tobie i tyle.
        • martishia7 Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 16:16
          Wszystkie pięć seriali?? Wow, może też powinnam zajść w ciążę wink Ja na razie obejrzałam tylko kinówki, kilka odcinków TNG, które mają z nimi związek no i wszystkie siedem sezonów Voyagera (z dużą przyjemnością i z uwielbienia dla kapitan Janeway). Teraz powoli się wkręcam w Enterprise. Na ciążę sobie może zostawię DS9, które zapowiada się na bardzo dobry, ale jakoś nie do końca go czuję, i wizja siedmiu sezonów trochę mnie obezwładnia.
          • kozica111 Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 08:01
            Nie wszystkie tylko; TNG, Voyager i DS9 / to ostatnie tak sobie mi się podobało/ - oraz wszystkie kinowe - ale starczyło tak czy siak na dobre kilka miesięcy - przy przerobie średnim dziennym około 4 odcinków w wersji oryginalnej smile
            • martishia7 Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:52
              I tak świetny wynik smile Ja samego Voyagera oglądałam jakieś 3 miesiące - ale chodząc w międzyczasie do pracy. Właśnie na fali naszej rozmowy odświeżyłam sobie pilota i mój ulubiony podwójny odcinek. Teraz oglądam Enterprise i nawet nawet, chociaż miewa okrutnie wpadkowe odcinki. Do DS9 nie mogę się przekonać, jak wspominałam, chociaż Sisco jest świetnym dowódcą, nie wiem czy nie ma szans zostać moim ulubionym. Bardzo podobało mi się, jak po raz pierwszy pojawił się Q, a Sisco zamiast poddać się jego szantażowi, po prostu powalił go jednym ciosem - "You hit me! Picard never hits me!". big_grin A jeśli chodzi o TNG, to jakoś nie mogę ,no nie mogę tej załogi. Są tak słodkopierdzący, że wymiękam. Ale dam im jeszcze jedną szansę.
    • morgen_stern Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 15:08
      Cała ta historia kupy się nie trzyma, wybacz, a ty masz jakiś dziwny problem z tą panną. Uporaj się z tym jakoś, ale może nie pociskaj smutnych kawałków na forum.
      • imasumak Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 15:48
        Taki ma problem, że nie może przeboleć tego, że to nie przy nim panna przeszła transformacje. Pewnie znaczyła/znaczy dla niego o wiele więcej, niż jest w stanie przyznać tongue_out
        • morgen_stern Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 15:54
          No dokładnie smile
        • cherry.coke Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 21:31
          imasumak napisała:

          > Taki ma problem, że nie może przeboleć tego, że to nie przy nim panna przeszła
          > transformacje

          Przy nim przeszla transformacje w strone "qrewska" (cytat "robila sie coraz gorsza"). Widocznie panna nalezy do jednostek plastycznych, nie ona jedna.
    • czustka Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 16:07
      Jak przystało na kobietę z silną osobowością to ja tłamsze więc przepierkę mózgu zrobił ON nie ja.
    • asia_i_p Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 21:25
      A to ty jesteś facet?
      To mi trochę tłumaczy nasz konflikt z wątku obok - właśnie miałam się dziwić, że dorosła kobieta może opowiadać takie rzeczy i w takim tonie. Dotychczas z takimi poglądami spotykałam się głównie u niektórych z moich licealistów - zasada była taka, że im większa rozbieżność między ambicjami a osiągnięciami, tym liczniejsza grupa tych, których nie tolerują i nad którymi czują wyższość z racji samego urodzenia się białymi mężczyznami. Zaraz, zaraz - a może ty jesteś którymś z moich licealistów?
    • naomi19 Re: Jak dalece zmienił was facet? 12.03.11, 23:57
      Pani jest niegłupia, to i znalazła sponsora. Pewnie jest jej dobrze. Mogła się zmienić, ale zapewne jest to gra pozorów. Pozory po to, by utrzymać sytuację,, związek, który jest jej na rękę.
      A tak w ogóle to kobiety zmieniają się strasznie pod wpływem mężczyzn. W większości się do tego nie przyznając albo nie zauważając. Ja się przyznaję, obecny związek zmienił mnie w dużym stopniu.
    • demarta Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 00:54
      riki_i napisał:

      > Mówimy o pannie, której głównym hobby było ostre rżnięcie po pijaku z przygodny
      > mi partnerami, seks grupowy, gadżety itp. Ponieważ wyglądała niewinnie (delikat
      > na słodka blondynka) często mi mówiła, że robi się "na grzeczną niunię", żeby w
      > yrwać bogatego frajera.

      no cóż.... widocznie frajer z ciebie nie dość, że niebogaty, to do tego nie najmocniejszy w tej seksowej grupie, która się z nią zabawiała... bywa. przełknij te kluchy i spróbuj żyć dalej, może jakieś korepetycje z obopólnie udanego seksu? bo skoro kasy nie czeszecz garściami, to cóż ci pozostało.... w takiej sytuacji warto mieć inne asy w rękawie, a nie użalać się, że byle kolo jest wart jej uwagi bardziej niż ty.
      • bi_scotti Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 03:58
        Zaczelam grac w ping-ponga i tenisa poza tym kompletnie przestalam interesowac sie komputerami, bo nawet jak cos nie dziala, to stary to naprawi wink Osobowosc? O to juz zadbaly geny i rodzice - facet nie musial sie trudzic wink
    • zebra12 Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 07:48
      To, że z nią byłeś, świadczy wyłącznie o Tobie...
      • naomi19 Re: Jak dalece zmienił was facet? 15.03.11, 20:02
        że był z inteligentną lubiącą seks dziewczyną?
        rzeczywiście tragicznie
    • polaola Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 09:23
      Dziewczyna wcale sie nie zmienila. Byla nieglupia i jest ciagle calkiem cwana.
      Chciala splawic natreta, wiec opowiadala w liczbie mnogiej o sobie (i swoim obecnym partnerze).
      To jest wyrazny sygnal: "nie brakuje mi twojego towarzystwa". Czyli poprostu "spadaj!"
      Autor watku zamyka na ten fakt oczy i uszy i woli sobie to tlumaczyc po swojemu ...czyli jakas dziwna zmiana (oczywiscie na niekozysc) dawnej przyjaciolki. Bardzo typowe zachowanie narcyza...
    • sotto_voce Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 20:57
      Nie rozumiem logiki autora wątku. Najpierw pisze, że panna była puszczalska ale niegłupia. Czyli, sądząc ze składni zdania, jej rozwiązłość jest tu dla niego wadą. Pisze też gdzieś o rogach (swoich) w tonie dezaprobaty. Czyli rozwiązła - źle. A kawałek dalej pisze, że jednak to mu się podobało, bo ta rozwiązłość dodawała "smaczku". Czyli rozwiązła - dobrze. Czy można jednocześnie aprobować i dezaprobować to samo?
      A podobno mężczyźni są prości...
    • claudel6 Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 21:25
      Ja Ci odpowiem na temat.
      na moje oko większy wpływ na partnera ma nie konkretna pleć, co osoba z silniejszą osobowością lub gorętszym temperamentem. ta, która trochę dyktuje temperature związku.

      ja mysle, że w moim aktualnym związku ja bardziej zmieniłam swojego partnera niz on mnie (choć na pewno to sie dzieje w dwie strony). bo ja jestem ta w gorącej wodzie kąpana, ta bardziej zaangazowana, wojująca, radykalna. no i on się przy mnie bardziej zaangażował i zradykalizował (do tego stopnia, ze poszedł w naszym imieniu na paradę rowności, gdy ja byłam w zaawansowanej ciąży i nie mogłam smile

      ale wiesz co? ja myśle, ze Ty sie nie o to pytasz tak naprawdę. ta Twoja koleżanka to jest taki typ oportunistki-kameleona, co to przybierze barwy tego samca, którego chce sobie zaklepać, żeby dac mu odczuć, że dobrze wybrał i że są dla siebie stworzeni. tak mi się kojarzy
      • riki_i Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 21:58
        Dziękuję za garść merytorycznych postów, bo po popisach morgen_stern z lekka zwątpiłem w sens zadawania pytań na tym forum.

        Kilka odp z mojej strony:

        1) Qrestwo które mi odpowiadało dotyczyło walorów łóżkowej rozwiązłości i otwartości w seksie, ale nie równało się zgodzie na przyprawianie mi rogów z kim popadnie.
        2) Nie jestem biedny, na pewno bogatszy od tego aktualnego menadżera. Ale nie patrzmy na wszystko przez pryzmat kasy!
        3) Odezwałem się, bo chciałem pogadać. Napisałem w poście otwierającym, że była niegłupia. Miała intelekt i potencjał, błyskotliwe riposty, zmysł do interesów. Brakowało mi tego (wbrew pozorom, nie tylko dla seksu obcujemy czasem z kobietami). Odpisała mi mentalna czternastolatka ze stanem umysłu miłości do lidera jakiegoś boysbandu. Inna osoba po prostu. Stąd mój szok i pytanie na forum.
        4) Ja traktuję każdą kobietę jako partnera. Niczego nie narzucam, pytam o zdanie i zostawiam wolną rękę w wielu sprawach. Tymczasem mnóstwo Pań woli być prowadzonych za uzdę w ciasnym wędzidle, a ich osobowość przypomina plastelinę do ugniatania przez aktualnego faceta. Do takich wniosków doszedłem patrząc na rzeczony przypadek.

        Dziękuję wszystkim Paniom za wypowiedzi i kończę dyskusję z mojej strony.
        • morgen_stern Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:15
          Ile razy jeszcze się będziesz żegnał?
        • piegowata9 Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 23:48
          > Tymczasem mnóstwo Pań woli być prowa
          > dzonych za uzdę w ciasnym wędzidle, a ich osobowość przypomina plastelinę do ug
          > niatania przez aktualnego faceta. Do takich wniosków doszedłem patrząc na rzecz
          > ony przypadek.

          Cudne. Na podstawie jednego "rzeczonego przypadku" wyciągasz wnioski ogólne, dotyczące "mnóstwa Pań"???
          Rzeczywiście, jeśli padają takie "argumenty", to czas kończyć dyskusję...
    • sanrio Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:01
      ale wy głupie i żałosne jesteście.....odezwały się świętoszki, które kochają i szanują wszystkich ludzi! Ja, dla odmiany, jestem w stanie wyobrazić sobie faceta oczarowanego przez dziwkę, nie wnikając już z czego to oczarowanie wynikało. Wy nie - bo takie mądre, tolerancyjne, w symbiozie z innymi kobietami, wspólnota jajników itp - jedna uderzy w dzwon i (prawie) wszystkie lecą w jej ton, myślcie czasem same a nie dążcie do idiotycznej tutaj maniery podlizywania się Morgen...żal kobiety naprawdę żal.
      • kali_pso Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:03
        Ja, dla odmiany, jestem w stanie wyobrazić sobie face
        > ta oczarowanego przez dziwkę,


        Ja też- jestem własnie po lekturze "Szelmostw niegrzecznej dziewczynki" Llosywinkp
        • sanrio Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:08
          no moja droga, ufam, iż poczułaś się poza tą opisywaną przeze mnie grupą hipokrytek?
          • kali_pso Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:14

            Nic specjalnie nie poczułam, tak tylko mi się skojarzyło z tym co napisałaśwink

            Świetna książka swoją drogą i mówi o czymś co większości ludzi wydaje się poza ich rzeczywistością juz sobie wyobrażam komenatrze ematek gdyby ktoś tutaj opisał taka historię- niewazne kobieta czy mężczyznawinkpppppp...a sformułowanie "współczująca półpieszczota" mnie zahipnotyzowało...Llosa jest wirtuozem słowa namiętności i uczuć...
      • morgen_stern Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 22:13
        Ty niegłupia i nieżałosna, tak się składa, że ta panna mi zwisa i powiewa, ale to, jak widzę, twemu ostremu jak brzytwa umysłowi jakoś umknęło. Ubawiły mnie sprzeczne i chwilami kuriozalne wypowiedzi faceta i już. Symbioza z innymi kobietami nie spędza mi snu z powiek, mam za to alergię na głupotę i hipokryzję, także tę ubraną w gładkie słówka.
        Och, mówisz, że ci mnie żal? Czyżby odezwała się u ciebie wspólnota jajników? tongue_out A może jednak mała zazdrość? Popracuj troszkę, popisz, to może i tobie tyłeczek poliżą, zaraz ci się optyka zmieni tongue_out
        • sanrio Re: Jak dalece zmienił was facet? 15.03.11, 17:35
          Och, mówisz, że ci mnie żal?

          Nie, Ciebie mi nie żal, jestem pełna podziwu dla Twojej pozycji tutaj, żal mi tych wszystkich innych, które nie mają własnego zdania.
    • bei ale 13.03.11, 22:29
      ludzie nie zmieniają sie dla nas samych, tylko dla idei, którą prezentujemy.

    • estelka1 Re: Jak dalece zmienił was facet? 13.03.11, 23:23
      Moje dwie kumpelki ostatnio natchnęły mnie do rozważań w tym temacie. Jedna, przez długi czas singielka, z ogromnym parciem na posiadanie faceta, dopóki była sama, nie żałowała sobie seksu. I nie miało dla niej znaczenia, czy żonaty, wolny, fajny, mniej fajny. Brała co się nawinęło. A potem bum, wielka miłość i świętość ponad wszystko. Nie zapomnę jej zgorszenia, jak sobie zafundowałam jednorazowe tournee ze sporo młodszym od siebie przystojniakiem smile Od kiedy jest ze swoim facetem ma tylko jeden temat, czyli jej kochanie. Zero wyjść na kawę w babskim gronie, minimum kontaktów ze znajomymi z "dawnego" życia. O tyle mnie to śmieszy, że nie tak dawno, kiedy jeszcze byłam mężatką, tyrała mnie strasznie, że nie chodzę z nią na każdą imprezę, że jestem mało rozrywkowa. Druga kumpela po przejściu tego okresu, kiedy na maksa naginała się, żeby przypodobać się swojemu facetowi, zaczęła powoli wracać do swojego normalnego zachowania. I okazuje się, że facet zaczyna się jeżyć na każdy jej przejaw dawnego stylu. Nie w smak mu dawne przyjaźnie partnerki, szaleje z zazdrości kiedy ona ze swoim zwykłym wdziękiem żartuje z każdym, nawet świeżo poznanym człowiekiem i że ma potrzebę wyjścia z domu bez niego. Więc mój wniosek jest taki, że radykalne zmiany w zachowaniu czynione po to, żeby bardziej spodobać się facetowi, są nienaturalne i lubią w taki, czy inny sposób odbijać się czkawką.
    • leeloo2002 Re: Jak dalece zmienił was facet? 14.03.11, 00:00
      Mówiąc Twoim językiem: pewnie puszczała się na prawo i lewo bo byłeś słaby w łóżku. Kiedy spotkała ukochanego który nieźle ją wreszcie bzyknął, wszystko się zmieniło
    • piegowata9 Re: Jak dalece zmienił was facet? 14.03.11, 07:55
      Po pierwsze: nie rozumiem tematu wątku. Dlaczego tylko w jedną stronę taka przemiana ma iść? Po to, by potwierdzić jedną z Twoich opinii o rzekomej plastyczności kobiet i - jak rozumiem - jeszcze bardziej rzekomym twardym kręgosłupie samców???

      Po drugie: ludzie czasami dorastają. Normalny proces. W jego ramach czasami trzydziestolatki niekoniecznie są zachwycone swoim modelem życia sprzed 10 lat (i nie mówię wyłącznie o Kydryńskim, żeby nie było! wink). Może kobieta dorosła, a Ty tego nie zauważyłeś?

      Po trzecie: tak, w związku czasami idzie się na pewne kompromisy. Albo zwyczajnie zmienia upodobania. Jakoś nie mam problemów z wyobrażeniem sobie sytuacji, gdy jakaś kobieta dochodzi do wniosku, że znacznie bardziej atrakcyjna od zadymionych imprez ze znajomymi jest partia scrabble przed kominkiem z ukochanym w roli przeciwnika. Albo sytuacji odwrotnej, gdy koleś porzuca swoje towarzystwo od pokerka, bo mu szajba odbiła, miłość zaślepiła i literaturę anglosaską u boku ukochanej namiętnie zaczął studiować, tudzież w przebrzydłego domatora się zamienił.

      Po czwarte wreszcie: może kobieta, będąc w związku z Tobą, zwyczajnie nie była szczęśliwa/zaspokojona? I być może dlatego wówczas namiętnie przyprawiała Ci rogi, a teraz wreszcie znalazła miłość swojego życia i jest szczęśliwa i spokojna?

      Na marginesie zaś: nie chciałabym być na miejscu Twojej żony i mieć u boku faceta, który nagle, bez powodów zaczyna szukać kontaktów z bujnej przeszłości (w dodatku kontaktów, którymi w gruncie rzeczy lekko pogardza). Chyba zaczęłabym się zastanawiać nad przyszłością związku i dojrzałością mojego męża.
    • deodyma Re: Jak dalece zmienił was facet? 14.03.11, 09:40
      niby taka puszczalska a Ty nawiazujesz z nia kontakt...
      chyba nie jestes wcale od niej lepszy.
    • noemi123 Re: Jak dalece zmienił was facet? 15.03.11, 17:55
      Zatracić własne JA dla faceta można nawet nie zdajàc sobie z tego sprawy, przebudzenie z tego nieprzytomnego stanu bywa bolesne.

      Ja jestem sobà i nareszcie dobrze mi z tym a tã druga połòwka zawsze ma wybòr czy mojà osobowość jej odpowiada, nikt nikogo na siłę do siebie nie przywiàzuje.
    • 18_lipcowa1 Re: Jak dalece zmienił was facet? 15.03.11, 19:43
      sprawił kiedyś, że chciałam mieć dziecko w ogóle
      a teraz sprawił że chcę mieć kolejne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja