adwarp 14.03.11, 10:16 www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/narkomani-internetu,73739,1 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
verdana Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 10:19 Jestem dziwnie pewna, ze gdyby ta dziewczyna żyła 20-50-80 lat temu, bez Internetu, bez telewizji itd, to nie byłoby ani trochę lepiej. Tylko nie wychodzilaby z pokoju z innych przyczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 10:27 nie wiem jak było 80lat temu nawet nie mam już kogo zapytać, a ponieważ nie wiem to się wypowiem mam wrażenie,że te kilkanaście lat temu samookaleczenia, samobójstwa nie były tak powszechne jak teraz..., przynajmniej ja przez całą swoją edukację nie słyszałam/ nie spotkałam nikogo kto miałby takie,ze tak powiem "jazdy"... a może było to powszechne, tylko dostęp do informacji był znikomy Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 10:36 > a może było to powszechne, tylko dostęp do informacji był znikomy Właśnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 15.03.11, 08:21 ja jestem 30latką tnące osoby mialam w otoczeniu, cpające, nieszczesliwe takze. wyalienowane, odsuniete moj mąż mial dwoch kolegow, ktorzy w liceum popelnili samobojstwo uczucie niezrouzmienia przez swiat itd bylo dosc powszechne Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 10:35 Też tak uważam. Kiedy byłam nastolatką też były takie osoby, które siedziały non stop w swoim pokoju i wpatrywały się w roślinkę w doniczce albo słuchały całymi dniami muzyki, leżąc na łóżku. I tak miesiącami. Myślę, że jest to po prostu depresja, której rodzice nie chcą zauważyć. Tyle że dziś uciekają w komputer, zamiast np. w muzykę. Odpowiedz Link Zgłoś
ylunia78 Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 10:54 a ja uważam,że te 20lat temu,bo dalej to nie wiem....Jak nie było internetu to ludziom mniej odbijało(nastolatkom,młodzieży)Teraz jak mają dostęp to tyle idiotyzmów szerzy się w sieci a dzieciaki biorą przykład.Choćby z YT gdzie można znaleźc wieeeele Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 12:06 ylunia78 napisała: > a ja uważam,że te 20lat temu,bo dalej to nie wiem....Jak nie było internetu to > ludziom mniej odbijało(nastolatkom,młodzieży)Teraz jak mają dostęp to tyle idio > tyzmów szerzy się w sieci a dzieciaki biorą przykład.Choćby z YT gdzie można zn > aleźc wieeeele To się nazywa syndrom dobrych starych czasów. Patologie były takie same, jeżeli nie gorsze, po prostu rzadko się o tym słyszało. Ludzie chlali, ćpali, cięli się, gwałcili, mordowali, zamykali w domach - ino tematy były wstydliwe, więc się o tym nie mówiło. Odpowiedz Link Zgłoś
ratyzbona Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 14:03 Była taka jedna sławna dziewczyna. Z pokoju praktycznie nie wychodziła. Przesiedziała tam prawie całe życie. Nie miała internetu. Nazywała się Emily Dickinson. Ale tak serio to zgadzam się że to typowy syndrom starych dobrych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 14:46 Jak to z prawda - zawsze mieszka gdzies po srodku Wiadomo, depresja i samo-izolacja to nie jest wynalazek "obecnych czasow" ale z drugiej strony w tych "obecnych czasach" duzo latwiej jest o anonimowosc, kompletny brak kontaktow ze swiatem fizycznym, o osiagniecie perfekcyjnej (?) samotnosci miedzy innymi dzieki Internetowi. Jak kto sie uprze, moze pracowac i komunikowac sie ze swiatem wylacznie poprzez siec, przez siec zamawiac ubrania, lekarstwa, jedzenie, wszystko oplacac, miec rozrywke i wszelkie mozliwe porady (lacznie z ematka ). To nie jest "zdrowe" dla przecietnego human being. Wiadomo, to jest blogoslawienstwo dla np. ludzi przykutych do wozka inwalidzkiego ale i oni potrzebuja zwyczajnych, face-to-face kontaktow z "zywym" czlowiekiem. Dlatego o ile wszelkie stany katatoniczne byly i beda niezaleznie od istnienia Internetu, to jednak fakt jego dostepnosci pozwala na eskalacje pewnych postaw i zachowan, ktore dawniej nie bylyby mozliwe (niektorych z domu wygnalby np. zwykly glod gdy dzis wystarczy zamowic pizza przez email ...). I chyba jednak stalismy sie mniej zaangazowani (mniej wtracalscy?) w zycie blizszych i dalszych znajomych. Szacunek dla prywatnosci i intymnosci to swietna sprawa i jak najbardziej potrzebna, ale czesto pomiedzy owym szacunkiem a zwykla obojetnoscia granica jest bardzo cienka lub prawie niezauwazalna. I ona sie jeszcze bardziej zaciera w kontaktach sieciowych. Nie da sie "oskarzyc" Internetu o wszystkie bolaczki wspolczesnego swiata ale jak kazda "zabawka" ma on swoj udzial w ewolucji postaw i zachowan tak indywidaulanych, jak ogolnie spolecznych. No i ta ewolucja zdaje sie zmierzac momentami ku destrukcji. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 15:24 A kiedyś mógł komunikować się ze światem za posrednictwem wiernej służącej. Nie, nie uwierzę w "stare dobre czasy", gdzie nie bylo depresji, samobojstw i patologicznych rodzin, ktore nie wezwały pomiocy dla dziecka od trzech lat nie opuszczaającego pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 15.03.11, 00:50 Zobaczyłam w tytule watku "hikikomori" i poczułam się wywołana do tablicy. Masz rację Verdano - np. w Japonii zjawisko hikikomori istniało jeszcze przed pojawieniem się internetu, zresztą nie tylko wśród młodzieży szkolnej - istnieje ono również wśród młodych pracowników korporacji, którzy nie wytrzymują presji (jako najmłodsi są na dole hierarchii, co oznacza, że mają często najwięcej roboty, a najmniej gratyfikacji). Odpowiedz Link Zgłoś
alinawk Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 14.03.11, 14:36 O mamusiu... Idę wywalić komputer. Odpowiedz Link Zgłoś
marta13sar Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 15.03.11, 10:55 Chyba pierwszy raz nie zgodzę się z Verdaną. Uważam, że anonimowość, osamotnienie, brak czasu dla dziecka to jednak domena dzisiejszych czasów. Kiedyś ludzie byli otwarci do innych, nie było stresu z bezrobociem, nie było wyścigu szczurów, matka bardzo często była w domu, miała czas dla dziecka (chociaż nie będę uogólniała, nie każda). Kidyś karą dla dziecka był zakaz wyjścia na dwór, a teraz karą jest zakaz kompa, a wyjście na dwór to czasem dla dziecka katorga. Pamiętam podwórka pełne dzieci, a teraz świecą pustkami, bo większość zapatrzona jest w ekran. Mój syn jest odmieńcem (z mojej winy), nie gra w tygodniu na kompie, może w weekend na 2-3 godz. wejść i ma bardzo wybiórcze gry, dostosowane do wieku, jego koledzy nie potrafią tego zrozumieć, mówią że z niego dzieciak bo nie gra w GTA itp. Teraz dzieciaki mają dużó luksusowych rzeczy, ale nie mają uwagi rodziców, a rodzice również nie dorośli do tej roli. Chwilami, czytając ten artykuł miałam wrażenie, że zamiast wypowiedzi rodziców, czytam wypowiedzi dziecka. Są kompletnie bezradni wobec własnego dziecka, nie ma konsekwencji, nie ma stanowczości, porozumienia. Podejrzewam, że te dzieci dawały jakieś sygnały, ale rodzice zapracowani nie zauważyli ich, a obudzili się, gdy było za późno. W tej chwili nie ma czasu żeby pogadać z dzieckiem, nie ma dobrych przykładów, kiedyś jak rodzic nie miał czasu, to nawet ta głupia tv miała programy dla dzieciaków, ludzie tam zwracali się bezpośrednio do dzieci, propagowały jakieś ideały, a teraz łatwizna. Puści się głupią bajkę i jest luz. Może to i syndrom dobrych starych czasów, ale kiedyś ludzie bardziej się sobą interesowali. Nie twierdzę, że kiedyś nie było depresji, samobójstw, ale myślę że nie było na taką skalę jak teraz. Teraz są specjalne strony które pomogą ci popełnić samobójstwo. Nie uważam, że inernet to zamo zło, pomaga mi w wielu sytuacjach, również w pogłębianiu więzi z bliskimi, mogę np pogadać z siostrą która jest w UK, wiem na bieżąco co się dzieje i chwała inernetowi za to. Ale cóż, ja jestem niepoprawna idealistka, naiwnie wierząca w dobro, trzymająca się starych, dobrych sprawdzonych prawd i to samo staram się wpajać mojemu 12-latkowi, który czasem sam jest zdegustowany zachwaniem kolegów i niestety uważany jest za dziwaka (o czym często gadamy i syn wychodzi z założenia, że inny nie znaczy gorszy). Odpowiedz Link Zgłoś
indigo_kid Re: Hikikomori:( Sala samobójców, odsłona druga:( 15.03.11, 11:45 Dotychczas matka mogła tylko wejść, wstawić jedzenie i wyjść. Kiedy próbowała zasłać łóżko, córka brała żyletkę i na jej oczach zaczynała nacinać sobie skórę nadgarstka. To był jej protest, bo nie życzyła sobie nikogo w swojej twierdzy. Wiedziała, że matka tego nie wytrzyma i w popłochu ucieknie. Tak się porozumiewały. Była między nimi jeszcze jedna nić, nazwijmy to, kontaktu. Nie protestowała, gdy matka przychodziła z pracy i wycierała pod jej drzwiami kałużę, którą w ciągu dnia zostawiał po sobie Dulek, pies Kasi, a wtedy też przecierała drzwi jej pokoju z zewnętrznej strony mokrą szmatką. Co to za matka, która patrzy na pogrążanie się swojego dziecka i w popłochu ucieka? Swego czasu znajomy miał okres buntu i odstawiał jazdy (konkretne!) - rodzice wyciągnęli mu w pokoju drzwi z zawiasów, zabrali wszystkie pieniądze, nie miał prawa używać komputera, telewizora, radia, musiał się pytać, czy może coś zjeść, zakaz kontaktów z kolegami (tylko rodzina), awantury łącznie z klasycznym wpędzaniem w poczucie winy etc - trochę upodlenie, ale to go wyprostowało. Miał do wyboru albo zaakceptować warunki, albo aut na swój garnuszek. Odpowiedz Link Zgłoś