Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy.

15.03.11, 09:58

Nie lubię wyjezdzać w polskie plenery , nic na to nie poradzę że mnie nudzi łażenie po łące czy lesie ,gór nie lubię , nie jezdżę na nartach , snowbordzie , nie łowie ryb ani nie zbieram grzybów a spacery bez celu między drzewami mnie nużą. Ok moge pojechac raz na jakis czas do Zakopca wyjechac kolejnką na Gubałowkę czy zjesc obiad ale siedziec tam cały weekend czy tygodnie ? Co ja miałabym tam robić?Nasza rodzina wciąż nam ględzi że nie wyjezdzamy za miasto, bo siostry męza to kazdy weekend po lasach spacerują , że powinnismy tak jak oni wynajmowac kwatere i wyjezdzac. Tłumaczę im że my nie jezdzimy na nartach , rowerach że nie mamy co tam robić ,jestem osobą która rozerwać się może owszem ale w dużym mieście.Nie rozumiejąwink Chyba przyjęte jest że należy spedzac wolny czas poza miastem jak mowisz ze sie meczysz w kwaterze koło lasu to patrzą na ciebie jak na dziwaka , powiedzcie czemu ?Was tez to dziwi ?
    • agni71 Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:02
      Ja tam za górami tez nie przepadam, na nartach nie jeżdżę, ale takie wyjazdy uskuteczniamy, bo dzieci lubią smile
    • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:17
      Mnie dziwi bo jak na codzien mieszkam w sporym miescie to w weekend fajnie jest miec odmiane.
      Najwazniejsze w zyciu to urozmaicenie. Po lesie lazic nie lubie, latwo sie gubie, ciemno mi i cos sie za drzewem czai. Narty srednio bo nie lubie zimy ale dla urozmaicenia zywota jezdze i na nartach. Gory, rower, wycieczki, parki wodne, jakies zrodla i jeziorka termalne bardzo na tak. Zwiedzanie miejsc historycznych spokojnie i z rozsadkiem, 2 godzinki a potem 3 godziny w knajpie z atrakcjami dla dzieci a my relaks z przyjaciolmi.
    • jantarowo Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:17
      kazdy spedza woolny czas jak woli i jak go nauczonosmile
      My wyjezdzamy, uwielbiam morze i gory.Jezdzimy na nartach, rowerach.Lubie mazury i zbieranie grzybow, albo zwykle chodzenie po lasach.Co nie znaczy, ze nie bywamy w kinie, teatrze, albo lezymy do gory brzuchamismile W kazdym razie chce zeby moje dziecko posmakowalo roznego spedzania czasu, chce zeby sie mlody ruszal, a ze sprawia nam to frajde to wszyscy chetnie cos sobie organizujemy. Mnie troche dziwi taka niechec...
    • echtom Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:29
      Mnie trochę dziwi. Kiedy nie byłam uziemiona przez mamę i pracę, mogłam cały wolny czas spędzać w plenerze. Nadal marzę o powrocie do 20-kilometrowych pieszych wycieczek. Ale np. nigdy nie zbierałam grzybów i nie jeździłam na nartach, więc powinnam zrozumieć, że ktoś nie lubi łazić wink
      • lukrecja34 Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:37
        ee tam-każdy wypoczywa jak lubi
        mnie np. męczy łażenie po takim Zakopanem,w tłumach ludzi,jedzenie w zatłoczonej restauracji itp.
        wolę ciszę,lasy,łąki,góry (choć się nie wspinam),tzw. spacery bez celu.
      • morgianna [...] 15.03.11, 10:43
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • iwoniaw To ja się z Tobą zgodzę 15.03.11, 10:48
          Mam identycznie. Nawet nad morzem ileż można po plaży łazić i na wodę patrzeć? Gdziekolwiek jedziemy, zawsze patrzę, jakie w okolicy są atrakcje. Wyjechać z ciepłego domu do jakiejś obcej chałupy pod lasem i między drzewami cały weekend łazić? Nie, to nie dla mnie.
          • spicy_orange Re: To ja się z Tobą zgodzę 15.03.11, 11:15
            > Nawet nad morzem ileż można po plaży łazić i na wodę patrzeć?

            na wodę się nie patrzy-w wodzie się siedzi wink
            • iwoniaw Re: To ja się z Tobą zgodzę 15.03.11, 11:20
              W Bałtyku nie wysiedzę, za zimno wink Popływać trochę - czemu nie, pochlapać się przy brzegu z dziećmi - owszem, ale do siedzenia to ja muszę mieć co najmniej Śródziemne i to w sezonie "grzewczym" wink
              • spicy_orange Re: To ja się z Tobą zgodzę 16.03.11, 12:16
                > W Bałtyku nie wysiedzę, za zimno wink Popływać trochę - czemu nie, pochlapać się
                > przy brzegu z dziećmi - owszem, ale do siedzenia to ja muszę mieć co najmniej
                > Śródziemne i to w sezonie "grzewczym" wink

                a ja nie mogę się przełamać, żeby wejść-brrr.. a jak już jestem po czubek głowy w wodzie to potem jest tylko przyjemnie. Wyjście z wody i ponowny powrót jest straszny, dlatego staram się mało wychodzić wink
            • echtom Re: To ja się z Tobą zgodzę 15.03.11, 12:57
              > na wodę się nie patrzy-w wodzie się siedzi wink

              W wodzie się nie siedzi, tylko pływa - ewentualnie kajaczkiem wink
              • spicy_orange Re: To ja się z Tobą zgodzę 16.03.11, 12:17
                no dyć o tym mówię big_grin chociaż kajakiem w morzu nie próbowałam wink
          • adwarp Re: To ja się z Tobą zgodzę 15.03.11, 14:06
            na morze można gapić się bez końcasmile a spacerować, czy biegać wzdłuż brzegu bez ograniczeńsmile

            czyli jednak co kto lubismile
            • claudel6 Re: To ja się z Tobą zgodzę 15.03.11, 21:45
              dokładnie smile zalezy kto, ma jakie potrzeby i to duchowe, nie fizyczne smile ja nie wyobrażam sobie spędzania wakacji w mieście, i niepotrzebne mi są żadne sporty czy atrakcje. relaks i niezwykłą przyjemnosc sprawia mi kontakt z przyrodą, obserwowanie krajobrazu, nieba, chmur, zwierząt. odpoczywam w ten sposób i sie regeneruje. mogę tak godzinami modlić się do Matki Ziemi smile
              za to kompletnie niepotrzebne, wręcz niepożądane są dla mnie w miejscu wakacji gofry, lody, handel badziewiem, zjeżdżalnie, dyskoteki i inne cyrki na kółkach
          • malila No to przybijcie piątkę;) n/t 15.03.11, 15:22

        • echtom Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:50
          > o bardziej ciekawi mnie życie metropolii, taka jestem.

          Kwestia gustu smile Ja lubię urozmaicenie. Kiedy pojechałam z dziećmi do Karpacza, zmieściła nam się w programie wyprawa w góry, miasteczko westernowe i wycieczka do Pragi.
        • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 11:30
          > Ile można leżeć na kocu /leżaku jak się nie lubi łazić między drzewami po lasac
          > h i górach ?

          Bo kolejnosc jest zlabig_grin
          Najpierw polataj po gorach, zrob okreslona trase rowerowa a zobaczysz jak ci sie bedzie potem przyjemnie lezalo.
          Chodzenie/ wycieczke rowerowa i lezenie polacz jeszcze z restauracja i zwiedzaniem, przejazdzka promem. Niech na szlaku wedrowki/trasy rowerowej znajdzie sie jakis obiekt do zwiedzenia, niech na mecie czeka na ciebie zarezerwowany stolik z lokalnymi specjalami, po posliku lezenie na restauracyjnym lezaku a potem w droge powrotna na kwatere. Najwazniejsze, zeby nie bylo monotonii.
    • adwarp Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 10:52
      "wyjechac kolejnką na Gubałowkę "

      to niekoniecznie, ale przejść na własnych nogach z Doliny Białego do Doliny Kościeliskiej /wersja light/, albo przejść się Grzbietem Czerwonych Wierchów...


      czy zjesc obiad

      bardzo chętniesmile

      pojeździć po lesie na rowerze, narty mogę cały rok..., ja w ogóle kocham wypoczywać poza miastemsmile wyobrażam już sobie taką kwaterę pod lasem, gdzie budzi śpiew ptaków i szum drzew...mmmmmmsmile wychodzę z kubkiem kawy/herbaty/czy winem i czuję,że jestem w rajusmile



    • klubgogo Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 11:21
      Po ostatniej wizycie w Łazienkach, które wyglądały jak jakiś wielki bazar, postanowiłam, że będę właśnie jeździc w głęboko rozumiany plener, czyli łąki, pola, lasy, bo mnie nudzi przepychanka przez tłum ludzi. NIe uważam jednak, że to odpoczynek dla każdego, bo niektórzy odpoczywają w zgiełku miasta. Alternatywnie świetnie odpoczywam też zwiedzając, zamki, muzea itp.
    • agni71 Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 11:32
      To ja jeszcze uściślę moje stanowisko.
      Mysle, ze duzo zalezy od tego, co człowiek ma na codzień. Ja mieszkam pod miastem, w domku jednorodzinnym z ogródkiem, więc samo zjedzenie śniadania na tarasie "w okolicznościach przyrody" jest atrakcją, którą mam na codzień (w sezonie oczywiście). Mieszkam w otulinie parku narodowego, więc spacery w lesie mogę miec na codzień. Codziennie tez jeżdżę na rowerze (jak tylko nie ma śniegu). Tak więc te rzeczy nie są dla mnie wakacyjną rozrywką.
      Co nie znaczy, że nie czerpię żadnej radości z wakacyjnych wycieczek krajoznawczych wink Nie przepadam za włażeniem na góry, czy spacerowaniem po lesie (chyab, że grzybobranie), ale już spacery po ciekawych geologicznie miejscach (jakies skałki, jaskinie) - jak najbardziej. Polubiłam zwiedzanie takich miejsc, jak kopalnie - węgla, złota, a w tym roku moze będzie Wieliczka.
      Lubię spacery nad morzem, po plaży, bo tego na codzień nie mam. Lubię kapiele w morzu, ale raczej nie w Bałtyku wink
      Ale lubię też łażenie po mieście, zwiedzanie ciekawych muzeów (niestety, to co dla mnie jest ciekawe, nie zawsze jest takie dla reszty rodziny, więc trzeba dokonywac kompromisów, a przede wszystkim szukac miejsc, ktore będą atrakcją dla całej rodziny).
    • antekcwaniak Dziecko krowy nie widziało !!! 15.03.11, 12:19
      A potem dziecko opowiada w szkole, że nigdy w życiu krowy, wsi i lasu na własne oczy nie widziało. Pani pyta dlaczego. A dziecko na to, że mamusia to tylko po klubach, restauracjach i innych "ciekawych" miejscach lubi chodzić.
      Człowiek inteligentny wszędzie znajdzie dla siebie coś ciekawego. Widać nie należysz do tej grupy ludzi wink
      • morgianna Re: Dziecko krowy nie widziało !!! 15.03.11, 12:39

        Wyjaśnij mi proszę ten związek między inteligencją a preferencjami ? Jakaś niebywała teoria big_grin Pierdo*lety wyklepujesz koleżanko niestety. Kwestią indywidualną są upodobania we wszystkich sferach życia , mogę nie zabierać dziecka na wieś jak i mogę się dostosować , pojechać w wiejski krajobraz by pokazac potomkowi krowę i obornik moja sprawa ...ale nazywać mnie ograniczoną intelektualnie tylko dlatego że nie czerpię z tego ewentualnego wypadu przyjemności ? no zlituj się kobito....
        • vibe-b Re: Dziecko krowy nie widziało !!! 15.03.11, 15:17
          Chodzlio chyba o to, ze ludzie inteligentni nigdy sie nie nudza, nawet w srodku lesnej gluszczy.

          A co do meritum- chyba mloda jeszcze jestes. W ktoryms momencie zycia ma sie dosc zgielku miasta tak samo jak ma sie dosc nastolatka sluchajacego muzyki na full.
          • iwoniaw Re: Dziecko krowy nie widziało !!! 15.03.11, 15:29
            Autorce wątku nie chodziło chyba jednak o to, że skazana na wyjazd w leśną głuszę nie znajdzie sobie żywcem nic do roboty, nawet książki żadnej nie spakuje czy robótki szydełkowej albo filmów na DVD nieobejrzanych od roku kurz zbierających, o grach planszowych nie wspominając, tylko o to, że wybór pomiędzy siedzeniem w leśniczówce a intensywnym zwiedzaniem British Museum czy łażeniem po urokliwych uliczkach Rzymu jest dla niej oczywisty i nie spotyka się ze zrozumieniem.
            Ja ją rozumiem, bo nawet skrajnie wyczerpana (a może zwłaszcza wtedy) wolę się w weekend wyspać w swoim osobistym łóżku, wypić kawę ze swojej osobistej filiżanki, poleżeć w swojej własnej wannie, a nie ganiać po lasach i narażać się na kleszcze i reumatyzm. wink
            No i autorka nic nie wspomina, że toczy krucjatę pt. "a co wy tak na te grzyby i na te ryby w kółko, spotkajmy się w centrum miasta w tłocznym pubie", więc zrozumiałe, że oczekiwałaby wzajemności, no nie?
    • tully.makker Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 12:35
      Relaksuje sie robiac to, czego nie robie na codzien. Poniewaz moja praca wymaga bywania w tzw "ciekawych miejscach", oraz jezdzenie po metropoliach europejskich, bywanie tam rowniez w weekendy byloby dla mnie odpowiednikiem relaksowania sie przy tasnie montazowej przez robbotnika w fabryce samochodoww. Ale rozumiem,z e jak ktos jest z prowincji i nie ma okazji bywac w tzw szerokim swiecie, to wlasnie to robi w czasie wolnym..
      • iwoniaw Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 12:41
        Cytatjak ktos jest z prowincji i nie ma okazji bywac w tzw szerokim swiecie, to
        > wlasnie to robi w czasie wolnym.


        Tak sobie to tłumacz, autorce wątku na pewno chodzi o to, że relaksują ją terminale lotniskowe
        big_grin
      • morgianna Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 12:42
        Hymm czy ja wiem czy to trafiona teoria... ja jestem rodowitym krakusem całe życie w grodzie kraka ( nie małym zresztą ) i takie mam miejskie betonowe upodobania a co !
      • malila Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 15:31
        A jak ktoś się czuje panią (z) wielkiego świata, to wtedy czas wolny przeznacza na obdarzanie prowincji łaską swojej osoby, tak?tongue_out
        • tully.makker Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 15:42
          A jak ktoś się czuje panią (z) wielkiego świata, to wtedy czas wolny przeznacza
          > na obdarzanie prowincji łaską swojej osoby, tak?tongue_out

          Na ogol taki ktos wie, ze owze wielki swiat jest gowno wart i ze miejsce nie ma tak naprawde znaczenia, bo gdziekolwiek sie nie wybieramy, zabieramy tam samych siebie. Oczywiscie, neizmacone niczym obcowanie ze SOBA moze byc bardzo nieprzyjemne, albo bardzo nudne, zalezy, kim jestes.
          • malila Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 15:51
            > miejsce nie ma
            > tak naprawde znaczenia, bo gdziekolwiek sie nie wybieramy, zabieramy tam samyc
            > h siebie.

            Serio? Miejsce nie ma znaczenia? Ale widzisz brak spójności w tym, co piszesz, czy jeszcze nie?
            • tully.makker Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 10:42
              Ale widzisz brak spójności w tym, co piszesz,
              > czy jeszcze nie?

              Chcialam dac szanse takim, co lubia sie przypieprzac - i prosze, skorzystalas jako pierwsza, serdeczne gratulacje.
              • malila Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 21:30
                tully.makker napisała:

                > Ale widzisz brak spójności w tym, co piszesz,
                > > czy jeszcze nie?
                >
                > Chcialam dac szanse takim, co lubia sie przypieprzac - i prosze, skorzystalas j
                > ako pierwsza, serdeczne gratulacje.

                Twój argument jest zbyt emocjonalny, aby można było jakoś merytorycznie go odczytać. Chciałaś w ten sposób przekazać, że nie tolerujesz odpowiedzi wskazujących na brak konsekwencji w Twoich wypowiedziach? Czy też, że z definicji przypieprza się każdy, z wyjątkiem pań z wielkiego świata?

                Ponieważ z powyższej odpowiedzi trudno wywnioskować, czy widzisz ten brak spójności, czy też nie, to postaram się jaśniej: albo miejsce nie ma znaczenia, albo ma i wtedy skłonność do wypoczywania na łonie natury mają panie jeżdżące po metropoliach miejskich, a do rozrywek miejskich tłoczy się prowincja.
          • claudel6 Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 21:51
            >Oczywiscie, neizmacone niczym obcowanie ze SOBA moze byc bardzo niepr
            > zyjemne, albo bardzo nudne, zalezy, kim jestes.

            hehehe wink piękne podsumowanie
    • daga_j Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 13:11
      Co do dorosłych to nic bym nie powiedziała, ale jeśli macie dzieci to uważam, że trzeba się nawet zmusić ale jednak na wycieczki je brać, pokazywać świat i spędzać czas na świeżym powietrzu. No niestety. Kupić im rower nawet jak samemu się nie cierpi jeździć, przy małym nadążysz biegać, a starsze pojeździ sobie samo z kolegami. Jak lubisz leżeć całe dnie, to mimo to można kwaterę wynająć i na tarasie czytać książkę a patrzeć jak dziecko wśród tych drzew biega i się bawi. Myślę, że to ważne.
      • ewelsia Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 14:00
        Ja również nie lubię tzw. plenerów, lasów itp. Owszem, mieszkam blisko lasu, więc w weekendy strzelamy rundkę rowerową , ale to jest wszystko w mieście smile
        Nie wyobrażam sobie też urlopu w głuszy/lesie/innym zadupiu. W tym roku zakwaterowałam się w czymś takim (agroturystyka na skraju puszczy), ale codziennie jeździliśmy zwiedzać okolicę bliższą i dalszą, a na kwatery wracaliśmy tylko spać. Po prosty po dwóch dniach siedzenia w jednym miejscu i "napawania" się dostaję szału, więc nie praktykuję tego typu wypoczynku, bo w ten sposób nie wypocznę. Ja nawet na urlop wakacyjny od lat jeżdżę do Gdańska. Wynajmujemy mieszkanie blisko morza i to są moje najpiękniejsze wakacje , super odpoczywam, im większe miasto, tym lepiej się czuję. Warszawę też uwielbiam , jeździmy na długie weekendy do stolicy, zaliczamy muzea, itp smile
    • lacitadelle Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 14:12
      Dziwić to mnie nie dziwi, ludzie mają najróżniejsze gusta, ja np. w ogóle nie lubię zwiedzać dużych miast - nie dla mnie Paryż czy Nowy York - też wielu to oburza.

      Tylko tak sobie myślę, że jakiś ruch na świeżym powietrzu przydałby się od czasu do czasu dla zdrowia.
    • eilian Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 14:57
      Mnie to cieszy. Im więcej ludzi w miastach czy na plażach Tunezji czy innej Krety, tym mniej ludzi tam gdzie my wypoczywamy.
    • vibe-b Wspolczesny czlowiek 15.03.11, 15:27
      nie potrafi sam zorganozowac sobie wolnego czasu, ale stale potrzebuje innych (tv, komp, kluby, sklepy) kto by ten czas wypelnil.
      Jak zabraknie pradu na dluzszy czas i nie bedzie netu i TV to ludzie w furii na ulice wyjda i beda sie zarzynac nawzajem. Bo przeciez bez wsoplczesnych zaawek och....c mozna, prawda?
      • iwoniaw I dlatego upadały imperia? :-D 15.03.11, 15:33
        Zarzynać to nas przyjdą ci, co to sobie dziś z konieczności organizują czas w plenerze, oddając się ćwiczeniom fizycznym i nie mając tak szerokiego jakby chcieli dostępu do dóbr konsumpcyjnych. Jak zawsze w historii, koleżanko big_grin
        • franczii Re: I dlatego upadały imperia? :-D 15.03.11, 16:30
          Spedzanie czasu w plenerach i wiele form aktywnosci fizycznej tez bywa bardzo kosztowne.
          • iwoniaw Re: I dlatego upadały imperia? :-D 15.03.11, 16:39
            Nie mówię, że nie, usiłuję tylko zasugerować przedmówczyni, że niekoniecznie z definicji ci naturalnie siedzący na gałęzi są lepsi od stechnicyzowanych degeneratów, co to do jaskiń wleźli i przy ogniu siedzą wink
            • vibe-b Re: I dlatego upadały imperia? :-D 15.03.11, 16:57
              iwoniaw napisała:

              że niekoniecznie z
              > definicji ci naturalnie siedzący na gałęzi


              no tak ematka nie bylaby soba gdyby nie doprowadzila porownania do wyzyn absurdu. Mozg niedotleniony z braku swiezego powietrza?
              • iwoniaw Re: I dlatego upadały imperia? :-D 15.03.11, 17:04
                Nie wiem, czy masz niedotleniony, ale że ci argumentów brakuje i metafory nie łapiesz, to pewne. Co w sumie u osoby "ach te dzisiejsze zdegenerowane czasy" nawet nie dziwi. tongue_out
                • nenia1 Re: I dlatego upadały imperia? :-D 15.03.11, 17:30
                  Ale tu raczej nie chodziło o to, że osoby które wybierają pelener wybierają go z powodu braku dostępu do dóbr, ubóstwa czy niechęci do technicznych nowinek.
                  Oczywiście, że może chodzić za darmo po lesie, ale równie dobrze za darmo można chodzić po galerii handlowej i oglądać wystawy.
                  Bardziej chyba chodzi o to, że idąc w plener by było ciekawie, musisz wykazać się własną aktywnością, wykrzesać coś z siebie, czy to formie wysiłku mięśni, dbaniu o kondycję, czy w wiedzy o otaczajacej przyrodzie i zwierzętach, w organizacji wyprawy, rozwijaniu wrażliwości na otaczajace piękno. To jednak jest pewien wysiłek.
                  To trochę tak, jakby nie mieć zielonego pojęcia o malarstwie, pojść na wystawę kubizmu i dadizmu i narzekać, nuda panie, nic z tego nie rozumię.
                  Oczekiwanie przez laika od sztuki, że rzuci go na kolana jest tak samo naiwne, jak oczekiwanie, że ziewając i leżąc plackiem na kocu na plaży doznamy niesamowitych przeżyć.

                  • iwoniaw No oczywiście, że tak 15.03.11, 18:29
                    - w końcu ludzie są różni i mają różne upodobania. I o ile część osób nie podzielających upodobań autorki wątku napisała po prostu "ja bym tak nie mogła, nie rozumiem cię", o tyle jak zwykle pewne osoby muszą wypowiedzieć się w tonie "skoro lubisz miasto, masę i maszyny wink to na pewno jesteś nienormalną prowincjuszką nie mającą pojęcia o niczym i wychowującą dziecko na dzikusa, a poza tym co to za świat, panie, kiedyś to ludzie się patykiem nad ruczajem bawili i pokój i miłość panowały, a teraz to ten net, tv i nożami się zabijają" wink

                    Moim zdaniem idąc gdziekolwiek - czy to w plener, czy do muzeum - musisz wykrzesać z siebie cokolwiek, ale autorka nie o tym pisała, tylko o tym, że są rzeczy, których nie przedkłada nad własne rozrywki i czy to takie dziwne. No więc dla mnie nie dziwne, podobnie jak nie dziwi mnie, że ktoś lubi ryby łowić - byle by mnie nie "nawracał" na ten sposób spędzania czasu jako jedynie właściwy - co rodzina autorki robi (i niektórzy forumowicze temu przyklaskują, obrzucając autorkę inwektywami).
                    • franczii Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 19:18
                      Tylko ze jak mozna powiedziec ze sie czegos nie przedklada jesli sie tego nie sprobowalo. Bo na razie to autorka nie zakosztowala aktywnego spedzania czasu skoro wyjazd w plener to dla niej tkwienie caly dzien na kwaterze lub snucie sie bez celu i pomyslu po lace lub lesie? Nic dziwnego ze to ja nudzi. Mnie tez by nudzilo a lubie wyjazdy na lono natury. Zreszta nie jest powiedziane ze wyjazd w plener musi byc tylko na lono natury. Jak najbardziej mozna polaczyc wyjazd z innymi rozrywkami : zwiedzaniem i restauracjatongue_out
                      • malila Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 20:12
                        Jejku, jejku... Jakiego aktywnego czasu autorka nie zakosztowała? Pisze, że nie jeździ na nartach, nie jeździ na rowerze, spacerować nie lubi. Czego ona powinna spróbować, żeby można było stwierdzić, że zakosztowała? Biegania po plaży? Rzucania szyszkami do celu? Marszobiegów do odległej restauracji? Wycieczki statkiem dającej możliwość pogapienia się na pola i lasy, które - halo, halo - jej nie kręcą?
                        ROTFL
                        • nenia1 Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 20:43
                          Ok. Tylko, że tutaj mamy dwie kwestie. Oczywistym jest, że każdy ma własne preferencje
                          i czegoś może nie lubić.
                          Ale czym innym jest twierdzenie, że w górach, lesie czy nad wodą nie ma co robić i jest tam jedna wielka NUDA. No sorry, ale taka postawa świadczy też trochę o własnej kreatywności
                          i biernej postawie.
                          To jakby napisać, mogę iść do muzeum, do teatru czy kina, ale co ja tam bedę robić, siedzieć na krześle albo chodzić bez sensu między rzeźbami.
                          • morgianna Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 21:11

                            Kochana ja tego NIE LUBIĘ , kumasz ?
                            Moze jest coś czego ty nie lubisz , brukselka ,szpinak ? To skrec se z nich zupę i udawaj że smakuje...
                            • kocianna Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 21:41
                              Morgianna, ale czym się Ty tak podniecasz? No nie lubisz i wuj z tym.
                              Dlaczego właśnie polskie plenery? A co, syberyjskie są inne? No trochę są (lasy trochę większe, rzeki trochę bardziej rwące), ale plener to plener, jak ktoś lasu nie lubi to do tajgi nie polezie.
                              Dlaczego się w ogóle musisz tłumaczyć rodzinie (rozumiem, że dalszej), że wczasy pod gruszą to nie Twój konik? Nie tłumacz się. Mój małżonek też ich nie znosi, więc albo pod gruszę wysyłamy Młodą bez siebie, albo wybieramy taką gruszę (bo ja akurat lubię), żeby z niej blisko było do różnych atrakcji turystycznych - jakiś zamek, miasto, muzeum. A jak małżonek jest przegłosowany i nie ma wycieczki do cywilizacji, to leży z plackiem i książką na leżaku i w gruncie rzeczy też jest mu nieźle, choć się krzywi na komary i zapach obornika.
                              Nie ma takiego przepisu, że wszyscy muszą lubić to samo.
                          • malila Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 21:34
                            Dla części ludzkości góry, las albo woda to jedna wielka nuda. Tak, jak najbardziej ktoś, kto nie lubi muzeum czy teatru, może stwierdzić, że nie ma tam czego szukać, ponieważ w rzeźbach nie widzi nic ciekawego, a teatr oznacza dla niego mękę siedzenia na niewygodnym krześle i wysłuchiwania przegadanych tekstów, a on woli iść sobie postrzelać albo potańczyć (aż się nie mogę doczekać sprowadzenia strzelectwa do gier na automatach, a tańca do clubbingu przez jakąś wrażliwą na uroki natury estetkę z wielkiego świata wink). Brak zainteresowania czymś nie jest brakiem kreatywności, jak chciałabyś to widzieć, jest po prostu brakiem zainteresowania czymś na rzecz czegoś innego. Jesli ktoś nie lubi robienia zakupów i łażenia po galeriach handlowych, to nikt mu nie truje, żeby się wysilił i wymyślił taki rozkład zakupów, które by go zachwyciły, bo przecież inteligentny człowiek nigdy sie nie nudzi. Jeśli ktoś nie lubi mocnego słońca, to się mu nie mówi: głupi i leniwy jesteś, jakbyś do tego odpowiednio podszedł, to by ci się spodobało. Nie kombinuj więc, proszę, jak by tu wyeksponować własną kreatywność i zaangażowanie, bo jak widać na załączonym obrazku zaakceptowanie odmiennych zainteresowań bez deprecjonowania tej odmienności wymaga większego wysiłku niż zachwyt naturą.
                            • nenia1 Re: No oczywiście, że tak 16.03.11, 11:09
                              malila napisała:

                              Jesli ktoś nie lubi robienia zaku
                              > pów i łażenia po galeriach handlowych, to nikt mu nie truje, żeby się wysilił i
                              > wymyślił taki rozkład zakupów, które by go zachwyciły, bo przecież inteligentn
                              > y człowiek nigdy sie nie nudzi. Jeśli ktoś nie lubi mocnego słońca, to się mu n
                              > ie mówi: głupi i leniwy jesteś, jakbyś do tego odpowiednio podszedł, to by ci s
                              > ię spodobało.

                              Twoje przykłady są od czapy bo wymieniasz pojedynczą czynność i porównujesz ją do całego olbrzymiego obszaru jakim jest ruch, uprawianie sportu i kontakt z przyrodą.
                              Jeśli spotkam kogoś kto powie, że cały obszar sztuki go nudzi i w sztuce nie ma nic ciekawego, to sorry, ale ja uznam, że to osoba z pewnym rodzajem upośledzenia.
                              Zazwyczaj bierze się ono z zespołu pewnych cech, takich jak niewiedza, bierność, brak wrażliwości estetycznej.
                              Uznam oczywiście, że ktoś taki jest, zmuszać przeciez nikogo do nieczego nie zamierzam, ale udawać, że nie ma cech związanych z takim a nie innym podejściem do tak ważnych i dużych obszarów, nie zamierzam.
                              Dlatego powtarzam, dziwić mnie nie dziwi, bo generalnie mało co mnie dziwi, ale nie da się ukryć, że dane zjawisko nie bierze się z powietrza, i zawsze z czegoś wynika.
                              Ktoś kto nudzi się ruchem, zajęciami sportowymi, i podobnie w bogatym świecie przyrody odczuwa jedynie nudę, ma odciętą z jakiś pwodów możliwość odczuwania całej gamy bodźców. Dlatego się nudzi, bo nic go nie stymuluje.
                              Ty zatrzymujesz się na stwierdzeniu - nie lubi bo nie lubi.
                              Ja zastanawiam się co aż tak uniemożliwa ludziom odbieranie bodźców z tak dużych obszarów
                              jak natura, sport, czy sztuka. Nie nie dzieje się bez przyczyny. Choć oczywiście można zatrzymać się na etapie, nie lubię bo nie lubię, nudzę się bo się nudzę, ale można też zastanowić się dlaczego ktos się nudzi, jakie cechy powodują taki a nie inny stan.

                              > Nie kombinuj więc, proszę, jak by tu wyeksponować własną kreatywn
                              > ość i zaangażowanie, bo jak widać na załączonym obrazku zaakceptowanie odmienny
                              > ch zainteresowań bez deprecjonowania tej odmienności wymaga większego wysiłku n
                              > iż zachwyt naturą.

                              Gdyby ci się udało rozmawiać bez nieuprzejmej ekwilibrystyki słownej byłoby miło.
                              • malila Re: No oczywiście, że tak 16.03.11, 21:26
                                nenia1 napisała:
                                > Twoje przykłady są od czapy bo wymieniasz pojedynczą czynność i porównujesz ją
                                > do całego olbrzymiego obszaru jakim jest ruch, uprawianie sportu i kontakt z pr
                                > zyrodą.

                                I znowu kombinujesz. Morgianna nie pisała ani o braku ruchu, ani o braku sportu, tylko o niechęci do wyjazdów wiejsko-górsko-leśnych i do konkretnych właśnie aktywności plenerowych.

                                > Jeśli spotkam kogoś kto powie, że cały obszar sztuki go nudzi i w sztuce nie ma
                                > nic ciekawego, to sorry, ale ja uznam, że to osoba z pewnym rodzajem upośledze
                                > nia.

                                To oczywiste, że tak uznasz. Przecież trudno uznać inaczej, gdy nie można sobie wyobrazić jakiegokolwiek życia bez sztuki, bądź też gdy ma się trudności z przyjęciem innego punktu widzenia, lub też gdy nie ma się świadomości różnic interpretacyjnych.

                                > Ja zastanawiam się co aż tak uniemożliwa ludziom odbieranie bodźców z tak dużyc
                                > h obszarów
                                > jak natura, sport, czy sztuka. Nie nie dzieje się bez przyczyny. Choć oczywiści
                                > e można zatrzymać się na etapie, nie lubię bo nie lubię, nudzę się bo się nudzę
                                > , ale można też zastanowić się dlaczego ktos się nudzi, jakie cechy powodują ta
                                > ki a nie inny stan.

                                Ty się nie zastanawiasz, dlaczego ktoś się nudzi. Ty sie zastanawiasz nad tym, które cechy będą pasować do Twojego poglądu o brakach ludzi, którzy nie podzielają Twoich zainteresowań i fascynacji. Przyjęłaś założenie o upośledzeniu i do tego założenia dobierasz przyczyny.

                                >
                                > > Nie kombinuj więc, proszę, jak by tu wyeksponować własną kreatywn
                                > > ość i zaangażowanie, bo jak widać na załączonym obrazku zaakceptowanie od
                                > mienny
                                > > ch zainteresowań bez deprecjonowania tej odmienności wymaga większego wys
                                > iłku n
                                > > iż zachwyt naturą.
                                >
                                > Gdyby ci się udało rozmawiać bez nieuprzejmej ekwilibrystyki słownej byłoby mił
                                > o.

                                A Ty chciałaś, żeby było miło, tak? Ale żeby komu było miło - Tobie? Chodzi o to, żebyś mogła z przyjemnością , w miłej atmosferze wyrazić swoją opinię o nielubiącej przyrody Morgiannie - która jest oczywistym przeciwieństwem uprawiającej sporty plenerowe Neni - charakteryzując ją jako upośledzonego, mało kreatywnego lenia? Hy, hy, powiedz Nenia, co Cię tak ubodło: stwierdzenie, ze deprecjonujesz czyjąś odmienność? Czy że coś wymaga większego wysiłku niż zachwyt naturą? A może nie chciałaś, żeby tak otwarcie pisać o Twojej kreatywności i zaangażowaniu? Powiedz mi, Nenia, w czym moja opinia jest bardziej nieuprzejma niż Twoja? W tym, że piszę Ci otwartym tekstem "nie kombinuj i nie deprecjonuj"? Gdybym zamiast tego napisała "Jeśli spotkam kogoś kto powie, że człowiek nieinteresujący się sztuką to osoba z pewnym rodzajem upośledzenia, to uznam, że ma on pewne niedobory emocjonalne i ograniczenia intelektualne. Zazwyczaj biorą się one z zespołu pewnych cech, takich jak: skłonność do narcyzmu, lęk przed utratą statusu, nieumiejętność odróżniania faktów od wniosków czy skłonność do wyłączania myślenia racjonalnego, gdy włącza się myślenie emocjonalne." - to wtedy byłoby uprzejmie? Epitety ubrane w elementy wywodu intelektualnego są bardziej uprzejme?

                                Jesteś bardzo wrażliwa na piękno przyrody. Jeszcze bardziej - na sztukę. Szczególnie wrażliwa na krytykę. Tylko jakoś tak mało wrażliwa na wrażliwość innych ludzi. To, niestety, dość powszechnie występujący typ wrażliwości.
                        • franczii Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 20:59
                          Na razie wlasnie niczego nie zakosztowala bo dla niej wyjazd to tylko lezenie lub snucie sie bez celu.
                          A pisze ze lubi zwiedzac i lubi restauracje. To moze przeciez polaczyc to co lubi z tym co by chciala jej rodzina a nie meczyc sie na kwaterze. Bo nie mozna przejechac na rowerach tych 15 km w plenerze, jako mete wyznaczyc sobie miejscowosc, w ktorej jest cos ciekawego do zwiedzenia, zatrzymac sie w restauracji i wrocic na te kwatere?
                          • malila Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 21:35
                            franczii napisała:

                            > Bo nie mozna p
                            > rzejechac na rowerach tych 15 km w plenerze, jako mete wyznaczyc sobie miejscow
                            > osc, w ktorej jest cos ciekawego do zwiedzenia, zatrzymac sie w restauracji i
                            > wrocic na te kwatere?

                            Lany Julek... Można. Ale ona tego nie lubi. Po co ma robić coś czego nie lubi? W jakim celu?
                            • franczii Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 21:56
                              Ja tam rozumiem ze ktos moze nie lubic. Ale skad wie ze nie lubi? Ja doczytalam, ze nie lubi w plenery bo sie tylko lezy gnusno i snuje po lesie.
                              Zreszta ja tam do niczego nie chce przekonywac. Widze tylko ze sie skarzy, ze rodzina plenerow pozada a ona nie. Uwazam, ze mozna doskonale polaczyc potrzeby rodziny i jej samej. No chyba ze wola osobno.
                              • morgianna Re: No oczywiście, że tak 16.03.11, 08:37
                                franczii napisała:

                                > Ja tam rozumiem ze ktos moze nie lubic. Ale skad wie ze nie lubi? Ja doczytalam
                                > , ze nie lubi w plenery bo sie tylko lezy gnusno i snuje po lesie.
                                > Zreszta ja tam do niczego nie chce przekonywac. Widze tylko ze sie skarzy, ze r
                                > odzina plenerow pozada a ona nie. Uwazam, ze mozna doskonale polaczyc potrzeby
                                > rodziny i jej samej. No chyba ze wola osobno.

                                Przecie piszę że nie lubię plenerowej aktywności ,nie jezdze na rowerach , nartach , nie gram , nie zbieram , nie lubie łazić i wdychać powietrza , góry, lasy ryby , grzyby ... nie lubię
                                co sprowadza się do tego że musiałabym wylegiwać się z książką między drzewami a to z kolei wolę w swoim łóżku.
                                Aha i napisałam polskie plenery tylko dlatego że syberyjskie należą do wyapdów trudniejszych do zrealizowania weekendowo np , nie że niby wszystkie inne lepsze a lokalnie do bani wink
                                • franczii Re: No oczywiście, że tak 16.03.11, 10:13
                                  Ale po co az na Syberie ?
                                  Przeciez nawet w Europie, skoro polskie ci sie przejadly, jest mnostwo ciekawych plenerow i to zlokalizowanych w poblizu zabytkowych miast , miasteczek obiektow turystycznych. Slowem bez trudu mozna polaczyc twoja przyjemnosc zwiedzania z przyjemnoscia przebywania w plenerze.
                      • morgianna Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 21:09

                        Niebywałe że serio ogół w polandzie nie umie przetworzyć i zrozumiec faktu że ktoś nie lubi wyjazdów w polskie plenery, doświadczam tego po raz enty , rozumiem że jest to taki standard spędzania czasu w naszym kraju i wszyscy płyną startym szlakiem bo wypada mówić że się oddycha swiezym powietrzem i "wypoczywa " od czasu do czasu. Natomiast faktycznie jesteście cudownie absurdalne argumentując , nawet najbardziej zjechana i zdziwiona teściowa nie wymysliła by takich pier***doletów hehehe
                        • claudel6 Re: No oczywiście, że tak 15.03.11, 22:00
                          a tak z ciekawości - jak lubisz spędzać czas? wakacje? gdzie wyjeżdżać? co robić?

                          chyba nikt cie nie zmusza do jeżdżenia w polskie plenery, nie?
      • malila Re: Wspolczesny czlowiek 15.03.11, 15:37
        Taktakoczywiście. Spędzanie czasu w mieście polega na podłaczaniu się do netu i tv. Nic innego w mieście się nie robi. W ogóle na tym polega idea miasta, że się siedzi przed tv i kompem.
    • nenia1 Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 15:55
      Mnie nie dziwi, bo ludzie są różni, ale szczerze mówiac, nie wyobrażam sobie życia z osobą, która byłaby tak jak ty.
      Dla mnie świat przyrody, gór, lasów, łąk jest tak cudowny i przebogaty, że zupełnie tam się nie nudze, ale żyję pełnią życia.
      Mam wrażeniem, że po prostu to cię zupełnie nie interesuje, nie zauważasz mnóstwa rzeczy,
      ruch fizyczny też raczej nie sprawia ci radości.
      Dlatego się nudzisz, a gwarantuję ci, że w polskich plenerach można przeżyc niezwykłe przygody i przeżyć wiele artystycznych doznań, choćby fotografując.
      Sporo podróżuję, równiez po świecie, ale ciągle jednym z lepszych moich wspomnień jest Biebrza - "spacer" po Czerwonych Bagnach, spotkanie w lesie z łosiem (uwiecznione na filmie), czy obserwowanie toków batalionów.
      Trzeba być pasjonatem przyrody, wtedy las nie będzie tylko zbiorem drzew,
      a rozlewiska kałużą błota. Wszędzie tam istnieje życie, ciekawe, pełne tajemnic, magii, codziennej walki o pokarm, przetrwanie, czasem z dużą dozą dramatu.

    • drinkit Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 17:44
      Was tez to dziwi ?

      No mnie dziwi, bo mam głód poznawania, jak gdzieś nie wyjeżdżam np. przez miesiąc to mnie nosi, wyjazdy wzbogacają, etc..
      Ale tak ogólnie, to mi nic do tego jakie inni mają potrzeby.
      • miaowi Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 17:54
        Nie wiem, mnie wszystko nudzi. Najchętniej siedziałabym w domu i oglądała filmy albo czytała książki. Sama. I żeby nikt nic ode mnie nie chciał.
        Jak muszę wyjść z domu, to jestem cała chora.
        • myelegans Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 21:40
          Dziewczyna nie lubi, to nie lubi, dzieci sie wysle na obozy, albo jak beda chcialy poznawac swiat to poznaja na i po studiach, wiecej zyskaja, bo beda bardziej swiadome, jezdzic na nartach moga sie nauczyc w wieku starszym, jak moga juz wyjezdzac samodzielnie.

          mam 2 tesciowe: jedna nie potrafi na tylku usiedziec, wiecznie ja nosi, nie przezyje dnia bez basenu, albo biegowek, albo roweru, nie przezyje roku bez kilku powaznych wyjazdow w egzotyke i tak juz ma i chyba umrze chodzac po gorach.

          Druga batem z domu nie wygonisz, nawet do ogrodu, woli siedziec w domu, ogladac filmy, gotowac, grac na pianinie, nawet cwiczenia uprawia na ruchomej biezni w domu, chocby na zewnatrz byla piekna pogoda, bo ja robaki, muchy, komary od razu kasaja. Na wakacje jezdza do miast zeby do teatrow, muzeow i filharmonii pochodzic, wiec jezdza w styczniu, bo nie ma tlumow, a i tak na zewnatrz nie wychodza, tylko sie taksowkami przemieszczaja. Najchetniej to ona by nigdzie z domu sie nie ruszala poza koniecznymi wyjsciami na zakupy, do biblioteki, teatru czy na knocert.
          Jedna i druga wielbie.

          Nigdzie nie jest napisane, ze trzeba koniecznie aktywnosc i wypoczywac poza domem. Zadne obowiazek.
          • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 21:49
            A potem dzieci rosna na kaleki i pol kilometra nie sa w stanie pieszo przejsc ani pod gorke sanek wciagnac. Niestety mam takie egzemplarze w otoczeniu.
            Bo samemu mozna sobie zyc jak sie chce ale dzieciom malym trzeba dac dawke ruchu naturalnego. Jesli nie naucza sie od najmlodszych to w wieku starszym bedzie po ptokach.
            • myelegans Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy 15.03.11, 23:36
              eee przesadzasz, moja mama zadnych sportow z nami nie uprawiala, ani rower, ani lyzwy, ani sanki, ani wedrowki po gorach, ani zwiedzanie swiata. Jezdzilismy co roku na wczasy do Zakopanego i tyle. Z tata chodzilismy po Tatrach i tyle.
              Na sanki, lyzwy, rower, rolki, chodzilismy z banda miejscowych dzieciakow, po gorach chodzilam prawie co weekend gdzies od 6 klasy z dziecmi z klasy i jakims rodzicem i nauczycielem. Po 1 klasie liceum wybralismy sie na 3 tygodniowa wyprawe rowerowa po Polsce i tak przez 3 lata liceum, na zagle podobnie, pierwszy raz za zagranica bylam dopiero po 3 roku studiow z kolezankami.
              Mieszkam od 18 lat za granica, wyjechalam sama, zwiedzilam kupe swiata, jezdze na nartach, na rowerze, na lyzwach, chodzimy po gorach chociaz nic z tego nie wynioslam z domu.

              Moja druga tesciowa byla wloczona wszedzie i zmuszana do roznych sportow, jak dorosla przestala, bo nigdy nie sprawialo jej to przyjemnosci.
            • morgianna Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 08:53

              Znowu sorry pier*** dole** ty, 30 lat temu w stanie wojennym ,po roku 80 czy wcześniej ( odnoszę się do tych roczników bo najwięcej dziś ich tu jako rodziców ) nie żyło się jak dziś, przypominam ,dzieci nie jezdziły volkswagenem kombi na rodzinne wypady weekendowe na narty.
              Raz w roku wczasy zakładowe to był standard naszego dzieciństwa ,ewentualnie w latach 90 wysyłano nas na zimowiska czy letnie kolonie,ewentualnie jak ktos miał na wsi rodzinę dane było mu oglądać wiejskie plenery.
              smiech mnie ogarnia jak słyszę te 30 latki zawdzące o pokaleczonych dzieciach bo go matka nie wsadzi do auta i nie wywiezie na stok wink
              • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:06
                Ja nie pisalam o stoku a o naturalnym ruchu w codziennym zyciu.
                I pisalam to do Myelegans w nawiazaniu do stylu zycia jaki opisala. Bo dokladnie taki styl zycia widze w moim otoczeniu, widze produkty tegoi stylu zycia majace lat 30 (np. moj osobisty maz i spora czesc jego znajomych) i widze niezle zapowiadajacych sie adeptow takiego stylu zycia, czyli dzieci, ktore nie potrafia pokonac trasy pol kilometra rano do przedszkola, nie mowiac o pieszych czy rowerowych wycieczkach, spacerach a zeby sie troche poruszac musza chodzic na zajecia ruchowe bo ruch naturalny jest im obcy i nudny.
                • morgianna Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:12

                  No dobrze a jaki Ty ruch miałaś jako dziecko poza lekcjami W-F , moze koloniami ? rodzice wsadzazli cie w PKS i wywozili w góry co weekend ? Bo widzisz ja pamiętam jak w nowej hucie na osiedlu stało kilka maluchów , ludzie żyli wtedy inaczej ,nie jezdzili po górskich kurortach z bagażnikiem na dachu...
                  • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:42
                    Moja droga ja mialam przede wszystkim ruch naturalny bo codziennie od 6 roku zycia do matury chodzilam do szkoly polozonej prawie 3 km od domu. Na zajecia dodatkowe po obiedzie chodzilam pieszo lub jechalam rowerem, dodatkowy ruch. Pozostaly wolny czas spedzalam jak wiekszosc w tsamtych czasach pod blokiem (nie zebym chwalila trzepak pod blokiem ale akurat na brak ruchu naturalnego narzekac nie moglismy. I byla to dla mnie oczywistosc, nawet nie zastanawialam sie czy to przyjemne. A w tej chwili jest to nie do pomyslenia. Moj syn jest jedynym dzieckiem ktore przychodzi do przedszkola pieszo lub rowerem pol kilometra. Wszystkie inne dzieci sa dowozone a potem odstawiane do domu samochodem. Poza tym moj ojciec wpoil mnie i rodzenstwu nawyk aktywnego spedzania czasu, przede wszystkim zabieral nas na wedrowki po gorach, nosil nas na barana kiedy bylismy mali a potem chodzilismy na wlasnych nogach na coraz trudniejsze trasy. Robilismy objazdowki z przyczepa kempingowa zatrzymujac sie po 2-3 dni w co ciekawszych miejscach. Nie w kazdy weekend sie gdzies wyjezdzalo wtedy zwiedzalismy okolice. Pisze o czasach ponad 25 lat temu a w tej chwili mozliwosci sa jeszcze wieksze tylko checi coraz mniejbig_grin
              • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:19
                I widzisz Morgianna nasze pokolenie 30 latkow dlatego ze nas nie wozono wszedzie kombi jakos jeszcze sie broni bo wynioslo z dziecinstwa nawyk ruchu, chociaz pewnie nie wszyscy ten nawyk kontynuuja. Natomiast naszym dzieciom bedzie trudniej wyrobic sobie nawyk ruchu a ruch jest niezbedny do zycia, nie wystarczy wykupic abonament w klubie lub rowerek stacjonarny postawic przed tv.
                Moj maz tez 30latek i gros jego znajomych ale z kraju, gdzie podwozenie kombi bylo standardem juz nawyku ruchu nie maja, sensu w tym nie widza, ruch ich nudzi zwlaszcza ten naturalny, tzn. moj maz sie nawrocil pod moim wplywem ale prawdziwego zamilowania raczej nigdy nie bedzie mial, robi to wlasnie zeby dzieci nie byly kalekami.
                • ib_k Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:23
                  franczii napisała:
                  ...

                  zdecydowanie przeceniasz znaczenie "dobrego przykładu" i nawyków wyniesionych z domu
                  • franczii Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:54
                    Moze i przeceniam, nie mam szerszej perspektywy, ty masz?
                    Moj poglad bazuje na tym, co widze w otoczeniu a tak sie sklada ze widze nieruchawych zblazowanych ludzi , ktorzy byli wszedzie podwozeni, ktorym rodzice nie ptzekazali zdrowych nawykow bo sami ich nie mieli i teraz ci ludzie swoje dzieci wychowuja na takich samych jak oni nieruchawych doroslych.
    • berdanka Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 21:31
      Ee tam... Każdy niech robi to co lubi. Jeden lubi dżunglę amazońską a drugi niujorkowąsmileLepiej odnajduję się w tej drugiej-pomiędzy jednym sklepem z wyprzedażą a drugim z jeszcze większą przecenąsmile
      Rozumiem niezrozumienie rodziny - póki człek nie zwęszy miejskiego klimatu wakacji nie ma przeproś, jest nie do przejednania.
      Ja tam nie przepadam za kleszczami w lesie, mrówkami na pikniku - ale tętniące życiem MIASTO to dla mnie raj!
      Tak- ulegam rodzinie-w tym roku Góry i błądzenie po Błędnych skałkach
    • jusytka Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 15.03.11, 22:36
      tak - dziwi wink
      • kajmanik Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:47
        jestem typowym mieszczuchem - nie lubię ,,przyrody", boję się owadów a na łące dostaję alergii. nie lubię zimy i zimna więc narty - chociaz umiem jeżdzić - odpadają. jako relaks na ,,łonie naury" uznaję wyłącznie plazowanie albo grill ( ale w cywilizowanych warunkach- wszelkie okoliczniści obozow-namiotowo-pionierskie odpadają). nie łowię ryb, nie zbieram grzybów, mąż też nie. zresztą - jest tyle fajnych rzeczy które mozna robić w wolnym czasie bez cofania sięwink do lasu.
    • mathiola Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 16.03.11, 09:45
      Jeśli nie lubicie to nie jeździjcie, proste.
      Więcej mieszczuchów = więcej miejsca w plenerach tongue_out

      Każdy powinien robić to, co lubi, ale rozumiem, że rodzina może nie rozumieć wink
    • gazeta_mi_placi Re: Spędzanie wolnego czasu, wyjazdy. 17.03.11, 07:08
      Już Cię lubię kiss
Inne wątki na temat:
Pełna wersja