Niektórych ludzi się naprawdę nie da słuchać...
Wiadomo, że to ten temat pojawia sie w niemal każdej rozmowie, ale sporo ludzi reaguje naprawdę przedziwnie.
Są o dziwo tacy, którzy się niemal onanizują tematem. Ile to osób zginęło, jak to teraz gospodarka siądzie i wszystko rąbnie, szczególnie w Polsce ofkors, kiedy będzie koniec świata i z jakiego to cudacznego powodu... I najgorsze dla mnie jest to, ze te wypowiedzi są z autentycznym błyskiem w oku i uśmiechem, za który niektórych mam ochotę po prostu rąbnąć - tak jakby słuchanie tego rodzaju info sprawiało im szczerą przyjemność. No w końcu coś się zdrowo sp..., a nie mówiłem, ale nikt mnie nie chciał słuchać (i tu ten paskudny uśmiech za który mam ochotę kill'im rozmówcę...). Czyżby specyficzna forma uzależnienia od "czarnej" adrenaliny?
Druga forma reakcji to totalna, niewspółmierna nawet do naszego położenia geograficznego panika, opowiadanie jakichś cudacznych informacji i niestworzonych rzeczy ze środka d... wziętych. Oczywiście władze ukrywają prawdę, a same w schronach lokują rodziny, pani z kiosku widziała jak jechali. I ten cukier nie bez powodu zdrożał, bo ONI wcześniej wiedzieli co się stanie i wiedzą więcej (poważnie

...). Do nastrojów panikarzy się pięknie dokładają media, niektóre mają festiwal (co z tego, że czasem nieuctwa...).
Tak się musiałam odstresować