6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie

30.04.04, 15:20
Po trzech dobach w bólu lekarze zlitowali się –cesarskie cięcie,błagałam o to
na kolanach ,bo wiedziałam,że już nie mam siły.
72 godziny bez jedzenia,bez snu i tylko te skurcze – cz można więcej
wytrzymać,chyba nie.
Znieczulenie zewnątrzoponowe widzę mojego maluszka,jest siny i nie płacze.
Tylko jedno pytanie-wykrzyczane-„Dlaczego nie płacze?”
Nie dali przytulić,zabrali bez słowa i co dalej.?
Noc przespana ,bo na silnych lekach (zwykła pyralgina nie działała) po
następnych dwóch godzinach zastrzyk i odjazd,już nic nie czuję.
Ranek ,siostra pokazuje mi mojego synka,już wiem,że żyje,że będzie z nami.
Po 9 dniach ,przy wypisie informują mnie,że syn urodził się w zamartwicy
dostał tylko 4 punkty.ale wypisują w stanie dobrym.
Nareszcie w domu...,wielka radośc..
Po kilku dniach przyszła położna,zwróciła uwagę na to ,że mały odchyla główkę
do tyłu,ale stwierdziła,że to się wrówna.Pani doktor w przychodni stwierdziła
to samo,lekarz na prywatnej wizycie domowej też nic niepokojącego nie
zauważył.
Na moją stanowczą prośbę dostałam skierowanie do neurologa, syn miał
wtedy miesiąc. Pani doktor zleciła rehabilitację.
Zupełnie nieświadomi tam dopiero dowiadujemy się, że nasz synek
najprawdopodobniej ma dziecięce porażenie mózgowe....Szok!!!
Po dwóch miesiącach ciągłej rehabilitacji czuję, że dłużej nie
wytrzymam,wiem, że jeszcze dzień i zwariuję.Modlę się żeby zdarzyło się coś,
co pozwoli mi złapać oddech.
Zostałam wysłuchana...rano mały budzi się z temperaturą,przerwa w
rehabilitacji a ja cieszę się,że mam dziecko chore,czy to normalne?
Jakaś okropna infekcja już drugi lekarz na wizycie i drugi
antybiotyk,nic nie pomaga.
Już piąty lekarz,który zdeptał moje nadzieje mówiąc,że trzeba czekać do roku
życia dziecka,żeby określić czy jest porażenie czy nie.Czy będziemy mieć tyle
sił,czy przetrwamy jeszcze te 9 miesięcy.Mały nadal chory jedziemy do
następnego lekarza.
To starszy Pan w którego gabinecie mnóstwo podziękowań od dzieci.To
nasz „wybawiciel”.Do dziś pamiętam jego słowa”Mózg jest niewątpliwie
uszkodzony,ale żadnego porażenia nie ma ,dam leki za miesiąc będzie OK.”Łzy
szczęścia na naszych policzkach,wróciła nadzieja..
Chwila wahania ...mamy nie przyznawać się lekarzom,że dajemy dziecku takie
leki”bo nas zwyzywają”ale to nasza jedyna nadzieja,co mamy do stracenia?
Podajemy leki ,mały choć okropnie gorzkie pije bez problemu-całe
szczęście.
Po kilku miesiącach to już nie ten sam dzieciak,rehabilitantka opisuje jego
przypadek w swojej pracy magisterskiej,jest zachwycona postępami.Leki
podajemy do roku,w 11 miesiącu mały zaczyna chodzić.... wielka radość.I
ostatnie słowa rehabilitantki w czasie naszej porzegnalnej wizyty”Nie
chciałam Państwu tego mówić ale to cud,że mały jest zdrowy,byłam pewna,że to
jest dziecko z porażeniem”.
Dziś nasz syn ma 6 lat jest zdrowym ,mądrym i rezolutnym
chłopcem.całym naszym życiem.Nasz wspaniały pan doktor już nie leczy
dzieci,ale my będziemy mu wdzięczni do końca życia .

Dziękujemy Panie Doktorze tylko dzięki Panu jesteśmy dziś szczęśliwą rodziną.

    • m.kszczotek Re: 6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie 30.04.04, 15:29
      Wzruszyłam się to czytając. Nie mogę tylko zrozumiec dlaczego nikt nie podjął
      wcześniej decyzji o cesarce...

      Trzymajcie się!
    • edytek1 Re: 6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie 30.04.04, 15:36
      Wasz synek to wyjątkowy egzemplarz. Wielki ukłon w waszą stronę, żę w tym
      ciężkim czasie nie zabrakło nadzieji. Sto lat dla WAs wszystkich.... obyście
      byli zdrowi i żyli 150 lat.
    • beata32 Re: 6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie 30.04.04, 15:38
      Jesteście wspaniali!!!
      Mam łzy w oczach.

      Za każdym razem jak czytam coś takiego wiem, że powinnam dziękować (Bogu? sile
      wyższej? opatrzności?) że mam dwóch zdrowych synków, których ciąże przebiegały
      bez najmniejszych problemów, porody również ... a teraz tylko mamy od jesieni
      jedno za drugim przeziębienia/ zapalenia ucha i inne w porównaniu z prawdzywymi
      chorobami drobiazgi, które potrafią mnie wyprowadzić z równowagi.
      Ale czym tu się denerwować ...

      Pozdrawiam
    • krateczka28 Re: 6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie 30.04.04, 15:45
      Boze jak to dobrze ze sa jeszcze wspaniali lekarze ! Podziwiam tez wasza
      wytrwalosc i sile .
    • zoja31 Re: 6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie 30.04.04, 16:02
      Witam,
      Wiem co czułaś. Mój Szymonek ma 4 lata.Ale naszą wspólną przygodę zaczęliśmy
      bardzo niefortunnie. Urazy okołoporodowe sprawiły,że podobnie jak wy
      rehabilitowaliśmy synka przez ponad rok.Jest zdrowy ale diagnoza którą
      usłyszeliśmy na początku -porażenie mózgowe,mnie powaliło z nóg.Wszystko dobrze
      się skończyło ale uraz pozostaje.
      Pozdrawiam Was serdecznie.
      Mama Szymonka
    • asienkakozle Re: 6 lat temu -a nadal ciężko wspominać-długie 02.05.04, 13:41
      Czy mogłabys na priva napisac mi coś wiecej o tych lekach ktore stosowaliście?
      Będę wdzięczna.
Pełna wersja