ihanelma
16.03.11, 16:05
Czasem kobieta gada do rzeczy, ale czasem tak, aż zęby bolą
Mit świętości rodziny wpajany przez katechetów dzieciom i narzeczonym, a przez prawicowych polityków wszystkim - jest niebezpieczny. Opiera się on na przekonaniu, że rodzina ('tradycyjna') jest wartością tylko dlatego, że jest rodziną, a nie dlatego, że udaje się jej spełniać różne ważne funkcje. Według obrońców 'świętości rodziny' trzeba robić wszystko, by zachować rodzinę, nawet kosztem prawa do bezpieczeństwa i szczęścia jej członków. Mit świętości rodziny nie uznaje praw indywidualnych kobiet i dzieci, bo to oni istnieją dla rodziny, a nie rodzina dla nich.
Mit trzeci to przekonanie, że tylko rodzina może należycie wychować i skutecznie przygotować zarówno do życia społecznego, jak i do przestrzegania standardów moralnych. Nie wydaje mi się to całkiem prawdziwe. Jeśli przyjrzeć się wychowaniu rodzinnemu, to zobaczymy, że ma ono charakter egoistyczny, klanowy i hedonistyczny, a większość treści duchowych zredukowana jest do uczestnictwa w obrządkach religijnych. Wychowanie domowe - śmiem twierdzić - nie ma charakteru prospołecznego, proeuropejskiego czy obywatelskiego. Dzieci uczy się zasad higieny (myj ręce) i bardzo podstawowych norm (nie kradnij, nie kłam), ale niewiele ponadto. Wychowując dzieci, nie uczymy ich szacunku wobec prawa ani zaangażowania na rzecz innych, nie mówimy, by płaciły podatki, rozwijały postawy ekologiczne, były patriotyczne, bezstronne w ocenie etc. W oczywisty sposób wolimy, by nasze dzieci cieszyły się z życia, miały przyjaciół, dobrą pracę, rodzinę, własne dzieci i by były zdrowe. Matka nie doniesie na swoje dziecko, gdy ono kradnie, i nie powstrzyma go od przemocy, gdy jest atakowane.
Im więcej przestrzeni społecznej wypełnia tradycyjna rodzina ze swoim egoistycznym systemem wartości prorodzinnych, tym mniejszy kapitał społeczny i zaangażowanie jednostek na rzecz wspólnoty. I prorodzinna Polska jest doskonałym przykładem.
Całość dziełka
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,9238700,Zlobkowy_atak_na_rodzine.html
które traktuje o poczciwych żłobkach. Są tam i całkiem sensowne zdania na ich temat, ale skąd tyle zacietrzewienia i tak jednostronny (i przyznam zahaczajacy o skrzywienie) opis rodziny? Niegodne filozofa, ja bym się wstydziła za takiego gniota.